Hej. Mam na imię, a jak zwał tak zwał-powiedzmy,że Veronika.
Nic nie robię,właśnie-dosłownie nic. Szukam pracy już z miesiąc i nic
w wielkim mieście jakim jest Warszawa!
Byłam tu i ówdzie i do niczego się nie nadaję. Nie sprawdzam się w stosunkach z ludźmi. Nie lubię poznawać nowych ludzi i wolę rozmawiać z kimś kogo dobrze znam, a gdy tylko pojawia się ktoś nowy schodzę na drugi plan
i wszędzie boję się iść do pracy bo tam są nowi ludzi i nowy problem z nimi
Dawno tutaj mnie nie było. Postanowiłam się do was zwrócić o pomoc, bo wiem,że piszecie mądre rady ![]()
Wyjechałam do Warszawy do pracy i nie umiem sobie radzić
. Boję się cholernie. Wiadomo,żę jak ktoś idzie do pracy to nic nie umie na początku, nawet przez ten miesiąc jest jak dzikus, ale innych to nie obchodzi, a moje uczucia? toną ...:( czuję się fatalnie, dziko, samotnie, obca choć jestem z ludźmi jak małe dziecko zostawione przez matkę dosłownie.. Załatwiłąm sobie pracę i umówiłam się,że przyjdę do pracy z szefem, a kiedy przyszedł ten dzień ogarnął mnie paraliż i nie poszłam. Napewno pomyślał źle o mnie ten człowiek,że mogłam zadzwonić,że nie przyjdę, ale ja nie wiedziałam co mam zrobić
i miałam znowu doła z tego powodu i tak za każdym razem mam doła kiedy mam taką sytuację w życiu, a jest ich mnóstwo. W życiu towarzyskim też mi się nigdy nie układało
Nie miałam powodzenia u chłopaków i do dzisiaj nie mam, przytyłam,a teraz chciałabym natychmiast schydnąć,choć wiem,że tak się nie da! Przyszła wiosna, a mi wstyd na podwórko wyjść, bo źle się czuję w swoim ciele, jest mi ciężko i głowa mnie zawsze boli. Błąkam się tylko do ciotki i do domu. Niby szukam pracy, a czy ją znajdę? już tyle czasu i nic...:( aż ostatnio doszłam do wniosku,żę ja chyba wcale nie chcę jej znajść! bo się boję....
a kasa jest potrzebna bardzo, chyba nie nadaję się do tego życia w wielkim i małym mieśćie, bo tu są ludzie... jak wszędzie,a to w głównej mierze oni są moim problemem...
Podobne tematy
Znam to o czym piszesz.Podobnie jak Ty bałam się iść do pracy - bo nowi ludzie,nowe obowiązki i nic nie potrafię.Przekonałam się jednak że moje nastawienie do wielu spraw jest bardzo ważne.Nauczyłam się nie wybiegać za bardzo do przodu.Myślałam dziś szukam pracy o reszcie będę myśleć potem.Kiedy już udało mi się znaleść prace postanowiłam być dla siebie wyrozumiała,dać sobie czas.W pracy są różni ludzie - są tacy których lepiej mijać z daleka - ale są też tacy którzy pomogą,doradzą czy podpowiedzą.
Weruś podejrzewam, że jest dużo dziewczyn które nie akceptują swojego wyglądu choć na zewnątrz tego nie widać.
Zawsze znajdzie się jakiś powód, często jest to waga. Ja też nabrałam obfitych kształtów, denerwowały mnie uwagi moich bliskich, że przytyłam, zaczełam unikać przymierzania ubrań.
Mąż namawiał mnie na rolki, uważałam że to głupota, że tylko się ośmiesze ale w końcu mając do wyboru siłownię lub rolki zdecydowałam się na to drugie.
Narazie z samej jazdy schudłam tylko pół kilo ale bardzo się z tego ciesze, zawsze to pół kilo mniej.
I jeszcze jedno ja stara baba z nadwagą odważyłam się wyjść i jezdzić na rolkach. Jestem strasznie nieśmiała i musiałam przełamać wstyd.
Mam nadzieje, że znajdziesz swój sposób na obecny stan.
Może odpuść sobie jeden dzień szukania pracy a poświęć go na swoje potrzeby, zrelaksuj się, odpocznij.
A jeśli będziesz miala potrzebę spotkania się i pogadania to służę swoją osobą.
Okres szukania pracy to szczególnie ciężki czas dla większości z nas.
Tak jak Daria napisała ważne jest nastawienie ![]()
nic na siłę,prawda orlszulik ?
nic na siłę,prawda orlszulik ?
Prawda Daria, święta prawda ![]()
Jak się zbyt narzucam, to napiszcie prosze bo ostatnio jakoś dziwnie się dzieje z tymi moimi wypowiedziami, cokolwiek bym nie napisała to mam wrażenie, że wszystko nie tak.
Daria bardzo mi kiedyś pomogłaś, nie wiem czy kojarzysz ale ja pamiętam wszystkie wypowiedzi i bardzo dziękuję, bardzo postawiły mnie na nogi.
hej to ja, zmieniłam login, bo zapomniałam poprzedniego chętnie posłucham waszych rad dziewczyny
jutro znowu szukam, a tak mi się nie chce
mówię wam, od dzisiaj miałam się odchudzać, ale nic z tego.... jem do końca! to jest jak choroba..
wogóle jestem beznadziejna, mam 20 lat z hakiem, wiecie,co a tak się chłopaków wstydzę,że szok, wiecie,że ja nawet się z żadnym nie całowałam nigdy? w końcu nie ma, co się dziwić, nigdy nie miałąm powodzenia
a na dyski nie chodzę , bo nie mam z kim
a teraz taga gruba jestem,ż e i wstyd
Wera życze powodzenia
również w odchudzaniu, ja dziś przerwy w posiłkach zajadam granatem, zajęcie dla rąk i ust a jaki pysznyyyy
I ZNOWU NIC NIE ZNALAZŁAM
SAMA NIE WIEM CZEGO CHCĘ OD TEGO ŻYCIA ;(
orszulik cieszę się że mogłam pomóc .Moje życie pokazało mi jak ważny jest drugi człowiek, że dobrze jest mieć komu się wyżalić - wtedy jakoś łatwiej...
Tak jak Vera 21 miałam ogromny problem z podjęciem pracy - dopiero kiedy zaczęłam mówić o swoich lękach ( oczywiście w granicach rozsądku) zaczęłam spotykać ludzi którzy zwyczajnie po ludzku dali mi szanse.Bardzo mi pomogli.
"wogóle jestem beznadziejna," - vera21- muszę pogrozić Ci palcem.Tak nie wolno...
Powiedzmy,że znalazłam pracę. Od poniedziałku zaczynam! Boję się, bo chciałabym się sprawdzić i tam już pracować, bo godziny naprawdę mi odpowiadają i weekendy są wolne. Bardzo mi na niej zależy teraz. Pewnie się napracuję, bo nie jest to praca moich marzeń...ale będę coś miała. Tylko boję się ludzi,że się nie dogadamy,żę nie będą mieli o czym ze mną rozmawiać...żę mnie nie polubią, bo mam trudny charakter-doszłam do takiego wniosku trudno ze mną wytrzymać!
wiecie ja zakochałam sie w takim chłpaku,koledze mojego brata-najlepszy kolega-ale ja jemu się nie podobam
tylko jako sis brata mnie traktuje i dlatego nie jestem mu obca
no i juz ma fajną dziewczynę! naprawdę jest fajna, miła, ładna, mądra i zaradna, no i wygadana, z taką lepiej się żyje co nie? ja niestety nie mam tego daru, no i nikogo nie poznam, a jak już to takiego smutasa bez życia jak ja!
a ja nie chcę takiego! zaradny musi być ! musi mnie wspierać jeszcze, a nie dołować! ojej jak mi jest cięzko mówię wam! no i tamta dziewczyna nawet przy kości jest, ja też , no i co? ona jest fajniejsza po prostu, byłam z nim kiedyś na studniówce...ale na tym wszystko się skończyło! a szkoda
że łądnie tańczę? co z tego? jak nie mam gadki, poza tym studniówka była do dupy...ale to już druga historia mojego nieudanego życia..widać nie podobałam się jemu? a szkoda, bo on mi tak
życiowy chłopak,a teraz tylko czekanie kiedy się ożeni i rozpacz
łudzę sie tylko, myślałam,że mu na mnie zależy jak tak pisał ze mną,ale nie
a najgorsze jest to,że u mnie w rodzinie nikt nie ma szczęścia do drugiej połowy, a u niego wręcz przeciwnie---->
no i zapomniałam napisać,że ja nie jestem otwarta na nowych ludzi...właśnie na nim świat mi się zakończył, nie chcę poznawać, bo to bez sensu, i tak odejdą, nie będę miała z nimi żadnego kontaktu, a ja tak nie chcę
np. przychodzi do sklepu jakiś gość i fajnie ci się rozmawia, miło,a później odchodzi i więcej go nie widzisz
to smutne i przykre ![]()
ja jestem w warszawie i oprócz rodziny nie mam tu nikogo, zreszta w swoich rodzinnych stronach, tam skad naprwde pochodzę oprócz rodziców i rodzeństwa nie mam nikogo ![]()
Pierwszy dzień w pracy - też dużo zależy od naszego nastawienia...pozytywne myślenie =pozytywny poniedziałek w nowej pracy.
Poszukam ,miałam gdzieś piękny cytat o odwadze serca - tylko gdzie ?Wrócę za chwilkę.
Mam 38 lat i ciągle się uczę.