netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

11 odpowiedzi3 858 wyświetleńzałożony przez aagness, 30.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Witam,

zacznę może od przedstawienia się - mam 27 lat, kończę drugi kierunek studiów. Zostały mi 2 lata. Od czterech lat jestem w stałym związku, jednak nie mieszkamy razem - nie ma warunków, bo za mało zarabiamy, żeby coś wynająć, jeśli była jakaś okazja nie udało się. On ma 34, ma stałą pracę, zarabia w miarę dobrze. Teraz po tych wszystkich latach on nagle mówi, że chce wyjechać, że nic go nie cieszy, że z wypłaty nie może godnie żyć. Ja uważam co innego - mamy pracę, siebie...generalnie powinniśmy być szczęśliwi, bo zawsze może być gorzej, a inni chcieliby mieć to co my. Nie jesteśmy bogaci, ale to co mamy wystarczało. Jak się okazało wczoraj, wystarczało chyba tylko mnie. On przejmuje się, że będzie miał małą emeryturę, bo rząd miesza...ja próbuję mu otworzyć oczy, że nie tylko to się liczy, że pracę zawsze można zmienić. Chcę od wczoraj rozmowy z nim. On - że nie, nie ma ochoty, po co. Myślę, że ma jakieś problemy, o których nie chce mi powiedzieć. Spędziliśmy razem weekend, było cudownie, a we wtorek zmiana nie do pomyślenia. Usłyszałam, że to nie związek, bo opowiadam o rodzicach, pracy, tym owym...a tak nie jest do końca.Staram się o wszystkim rozmawiać, wysłuchiwać go...powiedział, że nie potrzebuje rzucania się na szyję, domowych obiadków...nie wiem co myśleć. Chcę spotkania, rozmowy, powiedział że się odezwie. W smsach pisze, że kocha, że jestem dla niego kimś najważniejszym. Myślałam, że ułożę sobie z nim życie. Teraz jak słyszę, że chce wyjechać a ja powinnam sobie kogoś innego poszukać, to jest dla mnie cios w serce. Z drugiej strony nie chcę się poniżać przed nim, płakać i błagać o spotkanie. Rozmowa telefoniczna nie zastąpi rozmowy w cztery oczy...jak go przekonać, żeby nie być odebraną że się narzucam i tylko mnie zależy? Widzę, że jemu chyba tylko chodzi o kasę. Tak mi jest przykro, bo byłam przekonana że się dla niego liczę. Czy warto walczyć?

2

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Ja bym dała już spokój, chciałaś rozmowy on stanowczo odmawia, po co nakłaniać takowego do rozmów?
Ja nie widzę sensu. Odpuścić.

3

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

to co powiedzial powinno Tobie wystarczyc zeby zrozumiec ze jemu juz nie zalezy...odpusc

4

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Wiesz nic na siłę wydaje mi się ,że facet chce zacząć życie na nowo nowa praca w innym miejscu i bez Ciebie przykro mi. To co Ci powiedzial powinno Ci wystarczyć.

5

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Jakie to jest wkurzające - kolejny tchórz, który chce uniknąć odpowiedzialności za rozstanie... Po 3 latach razem chyba należy Ci się coś więcej niż "odezwę się"???? I wcale Ci się nie dziwię, że nie chcesz ot tak zrezygnować z kilkuletniego związku i co ważniejsze - z kogoś kogo kochasz. Ale zgodzę się z tym, że nie powinnaś wykonywać żadnego ruchu. On się odsunął - pozwól mu na to, bo tylko w ten sposób możesz go odzyskać. Niestety ryzyko też ponosisz, bo może mu się spodobać bez Ciebie, ale naciskając odniesiesz odwrotny skutek. Jedyna szansa na to, żeby on wróci, to dać mu czas. I uwierz mi, bo sama już wiele straciłam przez swoją niecierpliwość i stawianie wszystkiego na jedną kartę. I pisz tutaj jak się sprawy mają smile Powodzenia!

6

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Moja sytuacja jest troszke podobna tyle że chłopak sam nie wie  czego chce czy byc sam czy ze mna sad w tej chwili widze ze chce byc  sam chociaz bardzo go Kocham ale nie pisze juz do niego ani nie dzwonie on tez nie dałam mu wolna reke jesli bedzie chciał zawalczy o mnie sad Bardzo bym chciała> Damy rade:*

7

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

W gruncie rzeczy zgadzam się zdiewczynami wyżej...Tylko tak mi zazgrzytały słowa Agi:

Aga30 napisał/a:

... Ale zgodzę się z tym, że nie powinnaś wykonywać żadnego ruchu. On się odsunął - pozwól mu na to, bo tylko w ten sposób możesz go odzyskać. Niestety ryzyko też ponosisz, bo może mu się spodobać bez Ciebie, ale naciskając odniesiesz odwrotny skutek. Jedyna szansa na to, żeby on wróci, to dać mu czas.

Qrcze, :facet okazuje się nieodpowiedzialnym, tchórzliwym hipokrytą...więc "co " tu jest do odzyskiwania.
Koleś daje mi w twarz a ja potulnie czekam aż mu "nerwy przejdą", bo wtedy może będzie dla mnie miły-czuły-opiekuńczy.
Do diabła z nim.

Nia ma na co/kogo czekać ,aagness-jak dla mnie ta nagła zmiana w jego zachowaniu jest przedsmakiem tego co mogłoby cię czekać w przyszłości, gdybyś miała go u swego boku-nigdy nie wiadomo czy mu się nagle "wszystko nie odwidzi"...
Domyślam się, że Ci teraz trudno ...i współczuję Ci, aagness...
Nie będę Cię "pocieszać"  poniewierając go...wystarczy, że Ty jesteś wspaniałą, silną i mądrą kobietą i zasługujesz na równie mądrego i odpowiedzialnego człowieka.
Warto poczekać na takiego niż trwonić czas z kimś kto nie dostrzega więcej niż czubek własnego nosa.

8

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Tosiu, ja się zgadzam w Twojej ocenie tego faceta, ale zdajesz sobie sprawę, że żadna zakochana kobieta nie skorzystała jeszcze z rady "zostaw go, bo to dupek"? Jak się kogoś kocha, to się wybacza i ma się nadzieję, że ta druga osoba się zmieni. I się walczy. Z tego co pisze autorka wątku, to po kilku latach pierwszy kryzys i ogólnie ten związek był dobry, dlatego ja uważam, że jest dla nich szansa, jeśli uczucia w nim nie wygasły do końca...

9

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

agness, nie powiem Ci "zostaw go, bo to dupek", ale przedstawię Ci sytuację od drugiej strony. Byłam z "Nim" 4 lata. Na początku było cudownie, potem fajnie, potem ok, a na końcu byłam zmęczona. To nie była jego wina, ani moja, po prostu coś ze mnie uleciało i wiem teraz, że to nie ten jedyny (o ile taki w ogóle istnieje). Ale do rzeczy, gdy próbowałam z nim zerwac moje tchórzostwo i wszystko co do niego czułam (nadal się przyjaźnimy, ale o tym później) nie pozwalały mi tego powiedzieć wprost. Dlatego owijałam w bawełnę.
1. Bycie z kims, do kogo już nie czułam tego co kiedyś, było niezwykle niekomfortowe. Miałam przy spotkaniach zły humor, ale nie wiedziałam jak mu to powiedzieć, więc zwalałam na trudną sytuację materialną (pozwól, że Cię zacytuję " On przejmuje się, że będzie miał małą emeryturę") on oczywiście próbował mnie pocieszac, że razem damy radę ( "ja próbuję mu otworzyć oczy, że nie tylko to się liczy")
2. W końcu zaczął się domyślac, że coś jest na rzeczy. Nadal nie umiałam mu powiedzieć tego wprost, więc prośby poważnych rozmów zbywałam śmiechem, lub złością. ("Chcę od wczoraj rozmowy z nim. On - że nie, nie ma ochoty, po co.")
3. W pewnym momencie stwierdził, że może coś w moim domu się dzieje niedobrego, zaczął dociekać ("Myślę, że ma jakieś problemy, o których nie chce mi powiedzieć.")
4. Poczucie winy nie dawało mi spokoju, ten facet poświęcił mi tyle czasu tyle swojego zycia, kochał mnie nadal, a ja miałam zamiar to zniszczyć. Chciałam mu to wynagrodzić. Czasem miałam takie dni, że byłam słodka jak miód, żeby jakoś ułagodzić jego ból - widziałam, że boli go moje zachowanie ("Spędziliśmy razem weekend, było cudownie, a we wtorek zmiana nie do pomyślenia.")
5. Po pewnym czasie jednak miałam dość tych czułości. Dusiłam się, chciałam wolności i irytował mnie jego dotyk i plany na przyszłość - ja nie planowałam z nim żadnej już przysżłości ("powiedział, że nie potrzebuje rzucania się na szyję, domowych obiadków...")
6. I tu znów włączało się poczucie winy i myśl, że może dam sobie trochę czasu i może samo się naprawi, W końcu tyle lat... był i jest dla mnie waznym człowiekiem - częścią mojego życia ("W smsach pisze, że kocha, że jestem dla niego kimś najważniejszym.")
7. W końcu postanowiłam odwrócić kota ogonem. Powiedziałam mu, że jestem dla niego okropna i może znajdzie kogoś lepszego ("...a ja powinnam sobie kogoś innego poszukać")

Mam nadzieję, że wyciągniesz wnioski z mojego wywodu...

10

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Długo mnie nie było...trochę się namieszało znów. Dziękuje Wam kochane kobiety za odpowiedzi...sama nie wiem co mam myśleć. Niby rozmawialiśmy, było fajnie, teraz znów jest coś nie tak.Rozmawialiśmy, widzieliśmy się w ostatnią sobotę, ale czułam że było jakoś tak sztucznie...nie wiem. Było w miarę ok cały tydzień, nie widzieliśmy się - były telefony i smsy, bo niestety - praca itp. a nie mieszkamy jeszcze razem. Jutro będzie u mnie, bo umówiliśmy się porozmawiać, bo napisałam mu że coś jest nie tak między nami. Ja mam wrażenie że on ucieka od jakichkolwiek rozmów, nie jest gotowy na związek. Niestety przykro to mówić ale przecieram ze zdumienia oczy i człowiek, którego wydawało mi się, że znam, zaczyna mnie traktować jak kogoś obcego. Narzeka też na te studia, że za długo, że mam skończyć...mam wszystkiego dość. Zamierzam mu powiedzieć w sobotę, żeby się określił co do mnie czuje, bo pisanie że kocha i przepraszanie mnie za to że był niemiły ,mnie nie satysfakcjonuje. Ostatnio już wspomniałam mu, że lepsza gorzka prawda niż piękne kłamstwo - jeśli chce zakończyć związek niech mi powie wprost bo owijanie w bawełnę do niczego nie prowadzi. Z drugiej strony nie chcę zbyt go naciskać, ale facet w jago wieku powinien już pomyśleć o domu, rodzinie...chcę jeszcze powalczyć, ale bez płaszczenia się. Jeśli trzeba, poczekam, będzie trudno ale cóż...jeśli ma być potem jak dawniej, może warto.

11

Odp: Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

A ja bym troche inaczej zrobila..

Chce tak to niech tak bedzie.. Tylko nie badz na jego zawolanie.
POwiedz ze chcesz odpoczac. Zastanowic sie co dalej. TY mu to powiedz.
Idz na impreze. POspotykaj sie ze znajomymi. I zobacz czy on sie postara?
moze on musi poczuc ze Ciebie traci??  ze za Toba teskni? ze nie moglby bez Ciebie wyjechac..?

Sprobuj czegos innego. Czekanie nie rozwiazuje nic. On w tym czasie robi co chce, TY sie zamartwiasz. Daj mu powod do zmartwien. Niech zacznie myslec o Tobie, co ty robisz, co ty myslisz.. a nie tylko o sobie, co on chce co dla niego dobre..

Powodzenia smile

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja jeszcze coś dla niego znaczę?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026