netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Sabotuję swój związek

32 odpowiedzi7 463 wyświetleniazałożony przez papillon, 23.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sabotuję swój związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Sabotuję swój związek

Zacznę od tego, że mam problem raczej ze sobą niż ze swoim związkiem, ale to się niestety na niego przekłada.
Mój facet jest idealny. To znaczy jasne, ma swoje wady, ale te jego cechy dla mnie wadami nie są, bo je w pełni akceptuję i mi nie przeszkadzają.
Na początku było super. Pierwszy raz się chyba tak naprawdę-naprawdę zakochałam. Teraz jesteśmy razem jakieś pół, roku i zaczyna mi odbijać. Dlaczego? Tak właściwie to nie wiem, mogę się tylko domyślać.
Wyeliminowałam błędy, które popełniałam w poprzednich związkach, więc wynalazłam sobie nowe. Wcześniej w ogóle się nie kłóciliśmy. Wczoraj po raz trzeci i to... w łóżku. Nie no jasne, kłótnie nie są niczym złym, są normalne. Ale to nie kłótnie wynikające z różnicy zdań, czy tego, że druga osoba coś źle zrobiła/nie chce zrobić/cokolwiek innego co ma sens.
W sumie nawet nie nazwałabym tego kłótniami. Nie wiem, co to jest, ale wprowadza niezdrową atmosferę, a ja potem czuję się sama ze sobą jeszcze gorzej. Właśnie - zdaję mi się, że źródłem tego jest moja samoocena. Czy niska? Aktualnie tak. Ogólnie nie wiem... Chyba zależy od mojego nastroju. W momencie potrafię szczerze myśleć o sobie jak o kupie gówna. Innym razem uważać się za naprawdę świetną, wartościową osobę. Na początku związku uważałam się za tę drugą, teraz znowu za tę pierwszą...
Jego słowa potrafię odebrać jako atak na swoją osobę, mimo że nie miały tego na celu w żadnym wypadku. Bo dlaczego miałyby mieć? W końcu mnie kocha. Wmawiam mu, że nie może myśleć o mnie tak, jak myśli. Moja opinia o mnie jest inna, więc próbuje mu ją wytłumaczyć.
Często wybucham. Obwiniam go o różne rzeczy, by zaraz całą winę zabrać na siebie. Wściekam się o coś, co nie ma z nim związku, a potem się nie odzywam albo na niego wrzeszczę.

Nie wiem, co się dzieje. Nie chcę psuć każdego swojego związku. To znaczy poprzednie to i nawet dobrze, że się zepsuły, bo też fakt, że nie tylko z mojego powodu. Ale ten? Ten jest dla mnie naprawdę czymś ważnym, innym, pełnym. Nie wiem, dlaczego to robię. Zachowuję się, jakbym z premedytacją zniechęcała go do siebie. A przecież tego nie chcę... Tylko że moje myśli i odczucia chyba za bardzo zależą od "momentu".

Chcę być taka, jak na początku. Radosna, pewna siebie. Lekko zarozumiała.
I to nie jest tak, że on mi daje powody, bym myślała o sobie źle - wręcz przeciwnie, dużo mnie komplementuje, mówi że kocha, dużo dla mnie robi. Więc dlaczego tak jest sad

2

Odp: Sabotuję swój związek

Tak jakbym czytała o sobie samej, tylko ja z moim chłopakiem jestem miesiąc. Ponad miesiac. Czepiam się o wszystko, że coś powie, albo nie powie. I wiem, że on ma już tego dosyć, zresztą ja sama też, i nie potrafię nad sobą zapanować. Zależy mi na nim. On ma 25, ja 22 lata, a zachowuje się jak dzieciak czasami i widzę to dopiero jak powiem, albo zrobię coś głupiego. Nie radzę sobię z emocjami..
Nie wiem co Ci poradzić bo sama jestem w kropce. Nie chcę stracić kogoś na kim mi zależy dlatego też ja własnie dziś zapisałam się do psychologa, może on mi coś pomoże.
Powiem tylko, że nie jesteś sama..My kobiety.. Kto nas zrozumie..

3

Odp: Sabotuję swój związek

psycholog się kłania - sprawdzić czy nie ma zaburzeń osobowości

4

Odp: Sabotuję swój związek

nad psychologiem myślałam i chłopak również mi to doradzał, ale po pierwsze się boję generalnie wizyty, po drugie boję się, że trafię na psychologa, który jeszcze gorzej mi namąci. chyba muszę dojrzeć w sobie do tej wizyty. i do tego czasu jakoś radzić sobie sama... tylko jak...

5

Odp: Sabotuję swój związek

EE tam od razu psycholog..... Myślę że musisz sama ze sobą 'porozmawiać' i dojść do tego dlaczego tak się zachowujesz. Widocznie jest coś co Cię irytuje i wprowadza nerwowość w związku. Miałam też różne problemy ze sobą i sama sobie z nimi poradziłam, bo chciałąm próbowałam siebie zrozumieć swoje problemy, wątpliwości i zrozumiałam, doszłam do porozumienia z sobą zdarzają się wyskoki od porozumienia ale ogólnie jest dobrze.

Nie obwiniaj siebie o wszystko bo nie wszystko to Twoja wina. Będzie dobrze wink

6 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-03-23 22:32:23)

Odp: Sabotuję swój związek

Papillonie
Jeśli to jest zaburzenie osobowości, a mi objawy przypominaja np. BPD, to idź do psychologa nie dla faceta, a dla siebie. Bo będziesz się z tym męczyć cale życie i nigdy niczego sensownego sobie nie zbudujesz. Zrobisz z życia piekło sobie i innym. A psycholog nie gryzie.

I lepiej nie słuchaj "doradców" pokroju mylenne, bo to nie ona będzie ponosić konsekwencje Twoich zachowań, tylko Ty.

7

Odp: Sabotuję swój związek

niestety jako Kraj daleko pozostajemy od innych co do podejścia do tematu ,,psychologa,, a jak słyszymy słowo psychiatra...to już pewne iż ktoś nas zapewne chce obrazić proponując wizytę..
Nic bardziej mylnego...
Własnie zaczniemy zauważać jak społeczeństwo Polskie zacznie popadać w depresję i załamanie nerwowe...
Bo boimy się terapi!!!

Ja wykształcona osoba, rodzina lekarzy, prawników i bóg wie kogo smile nagle poszłam do zwykłej poradni psychologa a następnie psychiatry...

niestety ja miałam ogromnego pecha..trafiłam na niewłaściwe osoby..
ale uwierzcie to naprawdę wazna kwestia...
czasami nie wystarczy ,,porozmawiać ze sobą'' , zamknąć się w 4 ścianach...
wtedy właśnie może stać się tragedia!!!
Trzeba poprosić o pomoc...to bardzo ważne by móc egzystować w normalny sposób...

8

Odp: Sabotuję swój związek

@mylenne:
nie, ja wiem, że to nie jego wina. w żadnym stopniu. po czasie umiem spojrzeć na zaistniałą sytuację i widzę, że to ja wszystko bezsensownie rozbuchałam.

@Lupus:
tylko kurde, co ja takiemu psychologowi powiem? mam problem ze wszystkim i z niczym?
no i to teraz się tak zrobiło... tzn. już wcześniej bywało źle (właściwie całe gimnazjum i liceum z przerwami), ale myślałam, że to tylko dojrzewanie zwłaszcza, że ostatnie parę miesięcy było najlepsze w moim życiu, biorąc pod uwagę moją samoocenę i samopoczucie. dlatego moze to tylko przejściowe?
i jeśli bym poszła to na pewno nie ze względu na faceta... tzn. może po to by po częsci poprawić moje relacje z nim - ale dla siebie, bo dzięki temu ja będę czuła się lepiej.

9 Ostatnio edytowany przez mylenne (2011-03-23 22:51:42)

Odp: Sabotuję swój związek

Lupusie ja również ponosiłam konsekwencje swoich zachowań, i właśnie przez to że je przeszłam to zrozumiałam swoje błędy. I teraz staram się takich nie popełniać. Rozmowa z kimś, nawet najbardziej szczera i pouczająca nie da tego samego co przejście samemu swoich problemów. Rozmowa nie sprawi że problemy znikną, tylko nasze zachowania.



Trzymaj swoje emocje na wodzy, pohamuj wybuch a potem na spokojnie przemyśl czy i jaki byłby skutek wybuchu. Realne spoglądanie na problemy daje efekt.

10 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-03-24 13:45:26)

Odp: Sabotuję swój związek

Papillonku
dobry psycholog powinien Ci przeprowadzić testy osobowości. Ale podkreślam - dobry. Bo jak trafisz na słabego, to albo będziesz tylko gadać, albo on będzie tylko gadał. Spytaj o dobrego psychologa w swoim rejonie (i poczytaj sobie wątki, może znajdziesz podobieństwo do swoich zachowań)

Na forum nie wklejamy linków // Anemonne

To co prawda portal dla chorych, a nie zaburzonych, ale powinni Ci pomóc, zwłaszcza ekspert - dobry psychiatra z Wa-wy - może Ci da namiary na dobrego psychologa.


mylenne
Nie każdy ma takie problemy jak Ty, nie każdy jest taki jak Ty, więc nie mierz wszystkich swoją miarą. Gdyby się okazało, że nasza autorka ma chorobę psychiczną (to skrajny wariant, ale jest choroba cechująca się częstymi zmianami nastroju - Choroba Afektywna Dwubiegunowa) - weźmiesz odpowiedzialność za to, że ją zniechęcasz od wizyty u fachowca?

ps.
nie interesują mnie Twoje konsekwencje i z czego wynikaly, bo to nie Twój wątek.

11 Ostatnio edytowany przez papillon (2011-03-23 22:55:19)

Odp: Sabotuję swój związek

@mylenne:
no właśnie to jest ciężkie. niesamowicie. bo ja w momencie jestem święcie przekonana, że mam rację, że mnie zaatakował, chce mnie skrzywdzić. a jak emocje opadną, dopiero zdaję sobie sprawę, że w ogóle mogłam myśleć źle, a co dopiero, że źle zrobiłam.

@Lupus:
dziękuję za pomoc, już zaglądam smile

12

Odp: Sabotuję swój związek

Ja wizytę u psychologa biorę za ostateczność. Uważam że jak człowiek chce to może poradzić sobie z przeróżnymi sprawami. Trzeba chcieć. Nie mierzę wszystkich swoich miarą, opisuję jak było w moim przypadku. Czasem wystarczy na coś spojrzeć z boku, albo wiedzieć że ktoś inny poradził sobie z problemem, żeby samemu mieć większą motywację.

Zmiany nastrojów może mieć każdy i nie każdy ma Chorobę Afektywną Dwubiegunową.....

13

Odp: Sabotuję swój związek

wolałabym nie mieć.
tak, czytałam kiedyś już o BPD, w skrajnych przypadkach myślałam, że naprawdę mogę to mieć, bo zgadzało się wszystko.
ale kiedy zrobiło się lepiej, nie było mowy o żadnych zaburzeniach! zdrowa jak ryba. i znowu.
i to troszkę też nie bardzo, bo to nie są zmiany nastroju. to są zmiany światopoglądu (?)

14 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-03-23 23:29:30)

Odp: Sabotuję swój związek
mylenne napisał/a:

Ja wizytę u psychologa biorę za ostateczność. Uważam że jak człowiek chce to może poradzić sobie z przeróżnymi sprawami.

EUREKA - psychologów i psychiatrów na kuroniówkę, Mylenne orzekła - z problemami psychicznymi można sobie radzić samemu, czyt. lekarze niepotrzebni...
A rakiem też kazałabyś radzić sobie samemu? No może i tak, pewnie kiedyś sama poradziłas sobie z grypą...

mylenne napisał/a:

Zmiany nastrojów może mieć każdy i nie każdy ma Chorobę Afektywną Dwubiegunową.....

Właśnie od tego jest lekarz, żeby postawić diagnozę

Poza tym zadałem Ci pytanie, na które nie raczyłas odpowiedzieć:
>>Gdyby się okazało, że nasza autorka ma chorobę psychiczną (to skrajny wariant, ale jest choroba cechująca się częstymi zmianami nastroju - Choroba Afektywna Dwubiegunowa) - weźmiesz odpowiedzialność za to, że ją zniechęcasz od wizyty u fachowca?<<

Nieistniejący Boże, jak ja "kocham" ludzi, którzy na wszelki wypadek do lekarza... nie pójdą. Ja akurat na wszelki wypadek bym poszedł.



Papillonku
jest wiele innych zaburzeń osobowości. Zawsze powinno się zacząć od wykluczenia wersji najgorszych, bo w razie czego, te trzeba leczyć jak najszybciej. Dlatego powinnaś iść do dobrego psychologa. Jeśli z Twoją osobowością jest OK, to może jest inny problem, w którym psycholog Ci pomoże.

15

Odp: Sabotuję swój związek
Lupus napisał/a:
mylenne napisał/a:

Ja wizytę u psychologa biorę za ostateczność. Uważam że jak człowiek chce to może poradzić sobie z przeróżnymi sprawami.

EUREKA - psychologów i psychiatrów na kuroniówkę, Mylenne orzekła - z problemami psychicznymi można sobie radzić samemu, czyt. lekarze niepotrzebni...
A rakiem też kazałabyś radzić sobie samemu? No może i tak, pewnie kiedyś sama poradziłas sobie z grypą...

mylenne napisał/a:

Zmiany nastrojów może mieć każdy i nie każdy ma Chorobę Afektywną Dwubiegunową.....

Właśnie od tego jest lekarz, żeby postawić diagnozę

Poza tym zadałem Ci pytanie, na które nie raczyłas odpowiedzieć:
>>Gdyby się okazało, że nasza autorka ma chorobę psychiczną (to skrajny wariant, ale jest choroba cechująca się częstymi zmianami nastroju - Choroba Afektywna Dwubiegunowa) - weźmiesz odpowiedzialność za to, że ją zniechęcasz od wizyty u fachowca?<<

Nieistnbiejący Boże, jak ja "kocham" ludzi, którzy na wszelki wypadek do lekarza... nie pójdą. Ja akurat na wszelki wypadek bym poszedł.

Podzielam zdanie Lupusa..ludzie od tego są lekarze..po coś są tak??? czy tylko po to by zwać się lekarzami???
sami nie wiemy jak wiele tracimy..

16

Odp: Sabotuję swój związek

Doris
oczywiście, poza tym takie przypadłości mają to do siebie, że im dłużej ich nie leczymy, tym trudniej je wyleczyć.

17 Ostatnio edytowany przez papillon (2011-03-23 23:32:10)

Odp: Sabotuję swój związek

jest jeden problem. jestem skazana na psychologa w przychodni publicznej. jako, że studiuję, zarabiam mało i tyle, że jako tako mi na moje wydatki starcza i raczej nic ponadto. rodzice nie dają mi nic. także prywatny psycholog odpada, czy warto się udawać do publicznego?

18

Odp: Sabotuję swój związek
papillon napisał/a:

jest jeden problem. jestem skazana na psychologa w przychodni publicznej. jako, że studiuję, zarabiam mało i tyle, że jako tako mi na moje wydatki starcza i raczej nic ponadto. rodzice nie dają mi nic. także prywatny psycholog odpada, czy warto się udawać do publicznego?

nie uwierzysz ale ja też u takiego byłam...nie znaczy że jest gorszy...
nic nie tracisz ..mozesz tylko zyskac...
A moze w twoim mieście są jakieś warsztaty dla takich osób jak Ty...często są one organizowane przez Fundacje, dlatego są darmowe...ale bardzo dużo dają...

19 Ostatnio edytowany przez Lena (2011-03-24 13:36:38)

Odp: Sabotuję swój związek

Papillonku, najlepiej udać się do lekarza psychiatry, który pracuje też w jakims szpitalu i jemu powiedzieć o problemie. On może Cię skierować do psychologa. Do psychiatry nie potrzebujesz skierowania.

Albo spróbuj tak, tu jest telefon fundacji Stabilo 56 644 90 63  pomagającej chorym na Afektywną Dwubiegunową i ich krewnym, zadzwoń, poproś o namiary - ale tel., nie maila - będziesz przekonująca to załatwisz smile na ich psychologa i pogadaj przez telefon:
spam

20

Odp: Sabotuję swój związek
Lupus napisał/a:

Papillonku, najlepiej udać się do lekarza psychiatry, który pracuje też w jakims szpitalu i jemu powiedzieć o problemie. On może Cię skierować do psychologa. Do psychiatry nie potrzebujesz skierowania.

Albo spróbuj tak, tu jest telefon fundacji pomagającej chorym na Afektywną Dwubiegunową i ich krewnym, zadzwoń, poproś o namiary - ale tel., nie maila - będziesz przekonująca to załatwisz smile na ich psychologa i pogadaj przez telefon:

lupus /sorki za pytanie/ siedzisz w tych tematach?

21

Odp: Sabotuję swój związek

dziękuję smile tylko pewnie będę musiała poprosić chłopaka o rozmowę, bo... boję się rozmawiać przez telefon.

swoją drogą boję się też usłyszeć właśnie, że naprawdę coś jest nie tak. kiedy było tak dobrze, myślałam, że mam to za sobą, że to zwalczyłam! i rozczarowanie...

22

Odp: Sabotuję swój związek
papillon napisał/a:

dziękuję smile tylko pewnie będę musiała poprosić chłopaka o rozmowę, bo... boję się rozmawiać przez telefon.

swoją drogą boję się też usłyszeć właśnie, że naprawdę coś jest nie tak. kiedy było tak dobrze, myślałam, że mam to za sobą, że to zwalczyłam! i rozczarowanie...

papillon koniecznie zacznij leczenie!! ja bałam się wychodzić z domu...nie odbierałam też żadnych telefonów...a pare miesięcy wcześniej byłam osobą bardzo aktywną zawodowo...ale jednak to co w naszym życiu się zdarza w przeszłości...w którymś momencie organizm ma potrzebę obrony...

23

Odp: Sabotuję swój związek

nie no nie jest tak że jestem jakaś zahukana. funkcjonuję w miarę normalnie. tak naprawdę tylko przyjaciółka i chłopak wiedzą, że mam jakikolwiek problem tej natury.
a te telefony to jakoś tak, nie wiem czemu.

24 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-03-23 23:46:24)

Odp: Sabotuję swój związek

Doris
niestety, siedziałem - moja ex była chora i zaburzona. Nie chciała się leczyć, więc związek się zakończył i to bardzo brzydko.


Papillonku
co do tego, że boisz się tego co możesz usłyszeć.... Wałęsa kiedyś powiedział: Stłucz pan termometr, nie będziesz miał gorączki.
Problem sam nie zniknie, tylko będzie narastał. Lepiej sobie go uświadomić i się z nim zmierzyć.

25

Odp: Sabotuję swój związek
Lupus napisał/a:

Doris
niestety, siedziałem - moja ex była chora i zaburzona. Nie chciała się leczyć, więc związek się zakończył i to bardzo brzydko.

Tak przypuszczałam..
niestety ja zostałam sama z problemem...
bo to przecież zbyt wstydliwe...że ktoś taki w takiej rodzinie mógł mieć depresję...
hmmm...

26

Odp: Sabotuję swój związek

Doris
w moim przypadku nie chodziło o depresję, lecz coś znacznie gorszego. I, niestety, mąż chorej też zostaje ze wszystkim sam. Nawet nie ma prawa do informacji medycznej. Ja moją ex próbowałem wysłać na leczenie przymusowe przez sąd. Sąd zażądał ode mnie jej dokumentacji medycznej. Poszedłem do lekarza, który ją leczył. Lekarz odmówił mi wydania, bo ona jest dorosła i tylko jej ma prawo wydać lub sądowi na wezwanie. Jego odpowiedź przesłałem do sądu. Sąd wezwania do niego nie wysłał, tylko umorzył postępowanie, bo ja nie dostarczyłem dokumentacji... Ręce w tym kraju opadają

27

Odp: Sabotuję swój związek
Lupus napisał/a:

Doris
w moim przypadku nie chodziło o depresję, lecz coś znacznie gorszego. I, niestety, mąż chorej też zostaje ze wszystkim sam. Nawet nie ma prawa do informacji medycznej. Ja moją ex próbowałem wysłać na leczenie przymusowe przez sąd. Sąd zażądał ode mnie jej dokumentacji medycznej. Poszedłem do lekarza, który ją leczył. Lekarz odmówił mi wydania, bo ona jest dorosła i tylko jej ma prawo wydać lub sądowi na wezwanie. Jego odpowiedź przesłałem do sądu. Sąd wezwania do niego nie wysłał, tylko umorzył postępowanie, bo ja nie dostarczyłem dokumentacji... Ręce w tym kraju opadają

jak wynika z twoich słów zrobiłeś bardzo wiele a nawet więcej by to ratowac....chwała Ci za to...
wiesz jest takie powiedzenie na siłę nikogo nie uratujesz...
niestety...
szkoda że ja obok nie mam takiej osoby...nie miałam...
pozdrawiam

28

Odp: Sabotuję swój związek

Nie miałem możliwości jej uratować. Jak ktoś ucieka ze szpitala i idzie w Polskę, to tylko złożenie pozwu rozwodowego zostaje.

29

Odp: Sabotuję swój związek
Lupus napisał/a:

Nie miałem możliwości jej uratować. Jak ktoś ucieka ze szpitala i idzie w Polskę, to tylko złożenie pozwu rozwodowego zostaje.

podziwiam...i jeżeli mogę zapytać...czy już dużo czasu minęło od tej sytuacji..
wybacz za pytanie...
nie chcesz nie odpowiadaj..
ja niestety jestem taka już..bezpośrednia sad

30

Odp: Sabotuję swój związek

2 lata.

31

Odp: Sabotuję swój związek

Tak, podejmij leczenie. Nie wstydź się tego. Ciesz się, że jesteś na tyle świadoma, że chcesz coś z tym zrobić. Lupus ma rację.

32

Odp: Sabotuję swój związek

narazie obyłam się bez psychologa, chociaż o pójściu do poradni zadecydowałam, tylko nie wiem jeszcze kiedy.
i chyba z tym zaczekam. przeszłam dość ciężkie rozmowy z moim facetem i o dziwo, pomogło. to chyba pierwszy facet, który w ogóle stara się mnie zrozumieć i rzeczywiście potrafi ze mną rozmawiać. dlatego poczekam i jeśli znów mi coś odwali, podejmę jakieś kroki w kierunku wizyty u lekarza.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sabotuję swój związek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026