Hej
Chciałbym żeby ktoś spojrzał na mój problem obiektywnie bo bardzo mi zależy żeby go rozwiązać
Jestem na pierwszym roku studiów. Od liceum kolegowałam się z koleżanką z która teraz studiuję. Niestety jesteśmy w innych grupach wiec się niewiele spotkamy. Poznałam tu też koleżankę z która praktycznie cały czas przebywam, Jeździmy razem na imprezy, mamy wiele wspólnych tematów.
Problem polega na tym ze koleżanka (ta z liceum) zawsze kiedy się dowie ze się spotkałysmy robi się zła i do nas się nie odzywa.
Zawsze też biorę ją ze soba na imprezę kiedy jade nawet tylko ze swoim chlopakiem, od kiedy pamietam byłam dla niej podporą we wszystkim pomagałam wszędzie brałam i wysłuchiwałam jej opowieści "jaka jest beznadziejna i że żaden chłopak jej nie chce." chociaż kilka razy nie mogłaam na nią liczyć ale ona na mnie zawsze.
Jej problem głównie polega na tym że nie moze sobie znaleźć chłopaka itd. Nie wiem jak mam jej pomóc....
Czy może ja jestem ta złą że teraz jak kilka razy nie mogłam na nią liczyć nie nie wziełam ja raz na spokanie ze znajomymi??? Że się troche tak jakby zbuntowąłam??
Wyrazi ktoś opinie???