Jestem z moim chłopakiem już ponad 7 miesięcy. Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Tym bardziej, że to już drugi raz, za pierwszym nam nie wyszło... ale po roku przerwy, gdy znów się zobaczyliśmy, poczuliśmy to samo. Jedyną przeszkodą naszego związku jest odległość. Mieszkamy w odległości ok. 60-70 km. Widujemy się dość rzadko, raz na tydzień, dwa ze względu na szkołę, prace i koszty z tym związane. Jednak kontakt mamy praktycznie przez cały czas. Zdarzyło nam się kilka wpadek, na początku on powiedział do mnie imię swojej byłej, ale byłam w stanie to wybaczyć, bo był z nią długo i każdemu może się wyrwać z przyzwyczajenia. Innym razem powiedziałam coś czego nie przemyślałam i uraziłam jego męską dumę, a kolejnym razem wygadałam to, czego miałam nikomu nie mówić. I to by było na tyle z takich naszych największych sprzeczek. Jednak po tym ostatnim moim wybryku zaczęliśmy się od siebie oddalać. I on stwierdził, że skoro już teraz mamy takie problemy to co dopiero będzie kiedy on wyjedzie do szkoły. I jeśli taka odległość jest dla nas problemem to jak to będzie jeśli będzie jeszcze dalej i rzadziej będziemy się widywać. Nie chce mnie ograniczać, nie chce żeby było tak że on tam jest a ja nie pójdę nigdzie na imprezę, a jak nawet pójdę to tylko o nim będę myśleć, co robi, co u niego itp. Twierdzi ze jestem jeszcze młoda i muszę się wyszaleć. (ja mam prawie 19 lat a on 21) Chce żebym skupiła się tylko na maturze. Bo to moja przyszłość...Jednak ja tak nie potrafię, bo on również jest dla mnie przyszłością. I dał mi tydzień, żebym sobie przemyślała to wszystko dokładnie. Ale ja nie mam nawet o czym myśleć, bo jestem pewna że nie chcę tego skończyć. Jednak sama już nie wiem czego on chce. Nie chce żebym myślała o najgorszym, że to za tydzień się skończy, bo jemu też zależy i nadal mnie kocha. I prosił mnie żebym mu obiecała, że jeśli jednak uznamy ze to skończymy to, żebyśmy mieli nadal kontakt ze sobą. A mnie paraliżuje myśl ze może się to skończyć. Że on tak zdecyduje. Malo jem, co chwile łzy mi same lecą, wrak człowieka itp.
Nie rozumiem jego zachowania, bo skoro mówi że nadal czuje to samo, to czemu odległość staje się dla niego problemem... a Wy co tym myślicie???