Po pierwsze to witam na forum !!!
Zaznaczę, że Kobietą nie jestem, jednak w ,,tych" sprawach nikt lepiej nie doradzi nic Kobieta. Nie wiem czy mój problem patrząc na niektóre tematy nie będzie śmieszny, mimo wszystko zaryzykuję i napiszę.
Otóż sypnal mi sie zwiazek mowiac delikatnie ... Poszło o .. : fajki, teoretycznie błahostka. Otóż zawsze przeszkadzało mi, ze moja dziewczyna pali, strasznie przeszkadzalo. Nie ze wzgledu na widzimisię tylko zwyczajnie szkoda mi jej zdrowia. Po prostu nie moge patrzec jak bliska mi osoba sie truje za swoje z reszta niemałe pieniadze. Kiedy ze sobą ,,krecilismy" ze soba i bylismy na imprezie oboje popalalismy bo jak juz jestem mocno wciety to jak ktos mnie poczestuje to niestety zapale. Przed chodzeniem ze soba zapytalem sie jej wprost czy pali. Ona odpowiedziala ze oczywiscie ze nie. Czyli sytuacja dla mnie dobra bo jesli powiedzialaby ze pali to dalbym sobie z nia spokoj, bo wiem ze by mi to przeszkadzalo. Pierwsze 2-3 miesiace dziwilo mnie ze zawsze przy sobie ma papierosy, wkurzaem sie ale mowila ze ma bo czasem lubi zapalic do piwa... no ok.. Potem juz nie dawala rady i zaczela palic juz przy mnie. W koncu przyznala sie ze pali nalogowo i palila od momentu zanim sie poznalismy. Powiem szczerze ze bylem wsiekly i czulem sie lekko oszukany. Starcilem do niej zaufanie. Podkresle ze nie jestem typem ktory zabrania wszytkiego swojej dziewczynie, nie bylo tak ze trzymalem ja pod kloszem i nie mogla sie z nikim spotykac itp. Jedynie chodzilo mi o jedno glupie palenie. Non stop robilem jej o to awantury ze pali, po prostu tak na mnie dziala widok mojej dziewczyny z fajką w ustach.. Prosilem zeby rzucila, co chwile trulem ze to zle i niezdrowe itp. Kupilem jej nawet ksiazke i epapierosa. Wiadomo epapieros to byla jedynie przykrywka zeby przy mnie palenie ograniczyc a normalnie palila choc jak caly czas mowila: pale tylko epapierosa. Klotnie byly co chwile .... KAzde spotkanie przeradzalo sie w kolejna awanture. Aż tu nagle w styczniu dziewczyna rzucila. Mowi ze sie jej znudzilo i nie chce palic i nie chce sie ciagle o to klocic. A do palenia wrocic nie zamierza. Faktycznie mimo ze do konca jej nie wierzylem to nie palila. Wiadomo zawsze swiezy zapach z ust, zadnych zapalniczek itp. Nareszcie wszytko wygladalo jak nalezy, praktycznie nie bylo klotni, ogolnie super. Jednak pare dni temu znowu zaczela palic.... Glupota totalna przez tyle miesiecy nic a tu nagle znowu... Bylem mega wsciekly oczywiscie zrobilem awanture, wyrywalem fajki, po prostu bylem wsiekly na nia i mocno zawiedziony. I jak to ona powiedziala ze znowu zaczela bo jej sie to podoba i sprawie jej to frajde a rzucic nie zamierza. I to jest jej decyzja i ze mi do buzi nie dmucha. Oczywiscie klotnia i decyzja o zerwaniu, bo wiem ze znowu bym sie z tym meczyl i ciagle wkurzal. Ona mowi zebym do niej nie dzwonil skasowal numer i dal jej spokoj. Jeszcze po tym wieczorem dzwonila ze jestem niedojrzaly i beznadziejny i ze spedzila przez ten rok tylko pare pieknych chwil ze mna. Ozywiscie normalnie mowila mi jak to bardzo mnie kocha i ze sobie nie wyobraza zycia beze mnie... I jednoczesnie chyba dobrze ze sie rozstajemy bo znowu mialbym sie wsciekac i meczyc, a przy okazji ona, ale z drugiej strony czuje przez te 2 dni juz taka pustke ze to sie w glowie nie miesci. Czulem sie kochany i kochalem ja. Przysieglem ze sie na pewno sie do niej nie odezwe, a ona mowila przez tel ,,jeszcze za mna zatesknisz zobaczysz". No i tak jest... Mam ochote chwycic za sluchawke i zadzwonic, zeby jeszcze cos naprawic, ale z drugiej strony to ja bym sie poddal i wtedy ona wiedziala ze moze zrobic ze mna co chce. Tracic jej nie chce choc z drugiej strony znowu sie meczyc to tez bezsensu. Glupieje. Nie wiem co robic. Problem moze wydawac sie nieco smieszny bo to niby ,,glupie fajki" jednak co one napsuly to sie w glowie nie miesci. Pozdrawiam Was.
1 2013-04-27 12:04:40 Ostatnio edytowany przez yerodin (2013-04-27 12:07:16)
Podobne tematy
Skoro nie uznajesz fajek, a wiążąc się z nią wiedziałeś o nałogu to sam sobie zaprzeczasz. Nie trzeba było rozpoczynać związku z kimś, kogo nie akceptujesz. Sam sobie winien jesteś.
3 2013-04-27 12:10:27 Ostatnio edytowany przez yerodin (2013-04-27 12:11:35)
Właśnie o to chodzi, że o jej nałogu nie wiedziałem. Tak jak napisałem: ,,Przed chodzeniem ze soba zapytalem sie jej wprost czy pali. Ona odpowiedziala ze oczywiscie ze nie". Gdybym wiedział to oczywiście moje pretensje byłyby nieuzasadnione.
Dla mnie sprawa jest prosta- Ty nie akceptujesz fajek, a ona mówi, że nie rzuci, bo to lubi. Może lubi fajki bardziej od Ciebie, albo chce postawić na swoim. Rzuca Cię ze słowami: ,,jeszcze za mną zatęsknisz" i ma nadzieję, że zatęsknisz i będziesz chciał wrócić, a ona wtedy powie, że się zgadza, ale musisz zaakceptować fajki. Więc albo nie tolerujesz palenia i kończysz znajomość z nią, albo ją akceptujesz z paleniem i przestajesz jej ''truć", gdyby ewentualnie miało dojść do powrotu.
Nie można zmienić drugiego człowieka, on może zrobić to tylko z własnej woli, a partner powinien akceptować, a nie próbować zmieniać.
Dziecinne sa te twoje oczekiwania ..
Dobrze Ci powiedziala - to jej zycie i jej decyzje.
Jakim prawem stawiales jej takie wymagania?
Moze nieladnie postąpila z tym ze od razu nie ujawnila sie z nalogiem.
Ale: skoro juz byliscie razem, skoro wam na sobie zalezalo to nie mogles zwyczajnie tego zaakceptowac? Zaakceptowac jej taka jaka jest, jaka chce byc?
Dziecinne sa te twoje oczekiwania ..
Dobrze Ci powiedziala - to jej zycie i jej decyzje.
Jakim prawem stawiales jej takie wymagania?
Moze nieladnie postąpila z tym ze od razu nie ujawnila sie z nalogiem.
Ale: skoro juz byliscie razem, skoro wam na sobie zalezalo to nie mogles zwyczajnie tego zaakceptowac? Zaakceptowac jej taka jaka jest, jaka chce byc?
Ciekawe.
Kobiecie która żyje z mężem także proponowałabyś zaakceptowanie tego jaki jest?
Alkocholizm tak jak papierosy i narkotyki to też nałóg.Prawda?
Są rzeczy ktore mozna zakceptowac i takie ktorych nie.
O zadnych patologiach w tym wątku mowy nie było.
Powiem tak.. koleś wymyślasz nieziemsko.. ja rozumiem nie akceptujesz papierosów ale przecież bez przesady.. ładnych pare lat temu też miałam takiego faceta który nie akceptował tego ze paliłam papierosy powiedziałam mu wprost że nie mam zamiaru zmieniać swoich przyzwyczajeń bo on tak chce wiec albo sie przyzwyczai albo nie mamy o czym gadać. Nie można zmieniac człowieka na siłe to jej sprawa jej zdrowie i jej zycie a jak ty wybierasz dziewczynę z ktora się wiążesz pod kryterium tego czy pali a nie tego jaka jest osobą to gratuluje.. wcale sie nie dziwie ze sie wkurzyla.
HAHAHAHA, masakra, rozstawać sie z powodu papierosów to już chyba szczyt głupoty, ja palę nałogowo pijam czasami używam też innych używek ale wszystko ze zdrowym rozsądkiem pozdr.
O tym samym mówię ja rozumiem jakby laska była narkomanką albo nałogową alkoholiczką ale papierosy to jest chyba najlżejszy z nałogów także jednym słowem i najdelikatniej dałeś ciała
zgadzam się, kto normalny psuje relacje w związku jak i sam związek, bo fajki.
Słabe to jak nie wiem. Gorzej jakby byla alkoholiczką i dzień w dzień zalana w trupa chodziła, to miałbyś powód, ale tak? fajki to normalna sprawa, jednych to kręci drugich nie, sam popalasz to święty nie jesteś, pogadaj z nią jesli ją kochasz a jeśli już Ci się zmienilo to zostaw ją. z pewnością ktoś zaakceptuje jej nałóg i nie bedzie mial z tym problemu.
A ja Ciebie rozumiem. Też jestem z facetem, który popala..Popala bo pali 2-3 fajki dziennie a nie tak jak kiedyś paczkę dziennie. Stara się rzucić stopniowo dla mnie. I to wcale nie jest dla mnie nienormalne, że ktoś próbuje się zmienić dla drugiej osoby na lepsze. On wie,że ja palenia- wg.mnie powolnego zabijania siebie i otaczająych osób- nie akceptuje, kręci mi się w głowie gdy czuje dym i ogólnie zle to na mnie wpływa. Jednak nie narzucam swojego zdania a on próbuje się z tym uporać. Z własnej woli. Ty byc może za bardzo naciskałes by zrobiła to z dnia na dzien, a zerwanie z nałogiem nie jest proste. I zgadzam się ze ten nałóg nie rózni się niczym innym od alkoholizmu czy innych. Nie wiem dlaczego ludzie uwazaja palenie za mniejsze zlo..Bo stało się to popularne? Ciekawe czy gdyby post był na temat uzależnienia od seksu czy alkoholu to każdy by tak najeżdżał na autora.
Swoją drogą dziewczyna, która rezygnuje z Ciebie dla fajek to nie jest ta właściwa. Dwie strony powinny być zdolne do poświęceń.
Dziękuje pięknie za wszystkie odpowiedzi. Troche nie rozumiem śmiechów z tego ze fajki to smieszny nałog itp. Sorry ale w mojej rodzinie 2 osoby zmarły na wskutek palenia papierosów, 40to letni wujek ma rozedme płuc i kaszle całymi dniami i nocami nie mogąc złapać tchu. Przeanalizowałem sytuację i nie mam zamiaru tworzyć związku z osobą ktora nałogowo pali, bo nie chce miec kaszlacej calymi nocami zony, ktora w wieku 30 lat bedzie miala cere 15 lat starsza. Dziekuje za to. I potem bedac w ciazy powie ze lubi palic, a wtedy co... moj dzieciak ma cierpiec? Moim zdaniem gdyby naprawde jej zalezalo nie wracalaby teraz do palenia. Rozumiem jeszcze jakby powiedziala, Kochanie znowu jest problem i pale, nie wiem po co znowu zaczelam, wtedy chetnie bym jej pomogl, a nie ze wrocilam bo sprawia mi to frajde i nie mam zamiaru rzucac. Jeszcze gdybym od samego poczatku wiedzial o jej nalogu to bym sie po prostu z nia nie wiazal. Przeszkadza mi to i chyba zadne moje proby akceptacji niewiele tu zmienia, a pajaca przed nia robic nie mam zamiaru. Mozecie sie smiac czy nie bo glupie fajki, ale konsekwentnym trzeba byc.
Dziękuje pięknie za wszystkie odpowiedzi. Troche nie rozumiem śmiechów z tego ze fajki to smieszny nałog itp. Sorry ale w mojej rodzinie 2 osoby zmarły na wskutek palenia papierosów, 40to letni wujek ma rozedme płuc i kaszle całymi dniami i nocami nie mogąc złapać tchu. Przeanalizowałem sytuację i nie mam zamiaru tworzyć związku z osobą ktora nałogowo pali, bo nie chce miec kaszlacej calymi nocami zony, ktora w wieku 30 lat bedzie miala cere 15 lat starsza. Dziekuje za to. I potem bedac w ciazy powie ze lubi palic, a wtedy co... moj dzieciak ma cierpiec? Moim zdaniem gdyby naprawde jej zalezalo nie wracalaby teraz do palenia. Rozumiem jeszcze jakby powiedziala, Kochanie znowu jest problem i pale, nie wiem po co znowu zaczelam, wtedy chetnie bym jej pomogl, a nie ze wrocilam bo sprawia mi to frajde i nie mam zamiaru rzucac. Jeszcze gdybym od samego poczatku wiedzial o jej nalogu to bym sie po prostu z nia nie wiazal. Przeszkadza mi to i chyba zadne moje proby akceptacji niewiele tu zmienia, a pajaca przed nia robic nie mam zamiaru. Mozecie sie smiac czy nie bo glupie fajki, ale konsekwentnym trzeba byc.
to znajdź inną , niepalącą .
proste
Masz rację yerodin.. Następnym razem postaraj się jak najwcześniej dowiedzieć o nałogach kandydatki na dziewczynę by potem nie było takich problemów ![]()
Dziecinne sa te twoje oczekiwania ..
Dziecinna to jest ta laska.
Już na wstępie okłamała i jak tu z taką osobą tworzyć dalszą relację?
Chłopak nie akceptuje palenia,
a ona wręcz ma 'frajdę' bo z fajką w gębie jest trendy...