netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

NIe mam już siły :'(

69 odpowiedzi6 345 wyświetleńzałożony przez Forever_Alone, 03.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » NIe mam już siły :'(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

1

Temat: NIe mam już siły :'(

Witam. Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda i czy w ogóle znajduję się we właściwym miejscu... Ale mam nadzieję, że jest tu ktoś, kto mnie jakoś wesprze, coś doradzi sad

Jesteśmy z moim mężem razem od ponad 3 lat, z tego pół roku jako małżeństwo. Mamy cudowną, prawie dwumiesięczną córeczkę. Jako para wiele już przeszliśmy, były wzloty i upadki, przebrnęliśmy nawet przez jego zdradę... Ale teraz już się chyba nie uda...

Jestem młodziutka, mam 21 lat, ale Artura kochałam odkąd go poznałam i od razu wiedziałam, że to z nim chcę spędzić życie. Był cudownym chłopakiem, później narzeczonym. Wszystko pochrzaniło się po tym, jak przespał się z 7 lat młodszą od siebie dziewczyną. Ciężkie chwile wtedy nastały, ale daliśmy radę. Wszyscy się od niego odwrócili, mi radzono to samo. Tyle,że nie mogłam, nie potrafiłam. Mimo rozstania spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. I choć wiedziałam, że ciągle mnie okłamuje (i w końcu nie wiedziałam, kiedy mówi prawdę, a kiedy nie) to i tak wciąż w tym wszystkim trwałam. Zeszliśmy się w końcu, ale od tamtego czasu nic już nie wyglądało tak, jak wcześniej.

On bardzo pragnął dziecka - ja nie. Jestem z rodziny wielodzietnej, chciałam jak najdłużej korzystać z młodości, a nie powielać życiorysu mojej mamy. Jednak ślepo zakochana, zrezygnowałam ze wszystkich swoich ambicji i planów, by tylko uszczęśliwić ukochanego. Zaczęliśmy się starać o maleństwo i wiele czasu nie minęło, a już byłam w ciąży. Koleżanki uznały, że zgłupiałam - dopiero co skończone technikum i już dziecko ? I to do tego z nim ? NIe chciałam jednak już nikogo słuchać - liczyło się tylko to, że Artur był szczęśliwy.

Problemy zaczęły się wkrótce. Moja rodzina uznała, że skoro i tak jesteśmy zaręczeni, to trzeba wziąć ślub. Tak długo wjeżdżali mi na psyche, że w końcu na to przystałam. Zaczęły się awantury - Artur wcale nie chciał ślubu. Ciągle mi wykrzykiwał, że bez przerwy słucham się matki, że nie mamy pieniędzy, że to chory i głupi pomysł. I że dziecko to był jednak głupi pomysł, bo ja powinnam iść do pracy. Żeby tylko mieć spokój to zaczęłam jej szukać, ale byłam już w 4. miesiącu - nie chcą brać do pracy ciężarnych. Nie wiem, co nagadał swoim rodzicom, ale usłyszałam, że jestem głupia i leniwa i specjalnie zaszłam w ciążę, żeby żerować na ich synu. A to on chciał przecież mieć dziecko !!!

Gdy postanowiłam znowu od niego odejść, wszystko się uspokoiło. Jego rodzice się ode mnie odczepili, znów stał się kochany, czuły i cudowny. Jednak wcześniejsze stresy znacznie wpłynęły na mój stan zdrowia - krótko po ślubie trafiłam do szpitala, bo ciąża była zagrożona. Gdy wyszłam, to juz do końca musiałam brać leki na podtrzymanie.

Jakoś ciągneliśmy to nasze małżeństwo, ale z dnia na dzień było corz gorzej. Uspokoiło się na krótko, gdy na świat przyszła nasza córka. Artur stał się kochającym ojcem, teściowie postanowili zostać dobrymi dziadkami.

Sielanka skończyła się ok 5 tyg. temu.

Artur przestał poświęcać czas mi i Kini sad wraca z pracy do domu, je i siada przed komputerem. Ja mam jednocześnie i siedzieć w domu, i pracować, i wychowywać dziecko. Małą nie chce się zajmować, drażni go, że płacze. Nawet na ręce jej nie bierze, potrafi na nia krzyknąć sad raz na kilka dni zachowuje się jak człowiek, to wtedy czasem chwile ją pobawi. Jednak takie dni to święta sad

Cały czas sprawie siedzę w domu, dostaję już od tego świra sad

Ostatnio doszło do mnie w koncu, że on nie jest taki cudowny, za jakiego brałam go kiedyś. I że chyba już go nie kocham sad
Zastanawiam się, czy by od niego nie odejść, ale miotam się w tym wszystkim sad

Proszę, poradźcie coś sad Była któraś z was w podobnej sytuacji ?

Pozdrawiam sad

2

Odp: NIe mam już siły :'(

Najbardziej szkoda mi Waszego dziecka, ono zapłaci najwyższą cenę za Waszą głupotę i niedojrzałość.
Co zrobić: usiąść i spokojnie wytłumaczyć "mężowi" że powinien zająć się dzieckiem, którego usilnie się domagał!!
Jeżeli nie pomoże- rozwieść się, możesz mieszkać u rodziców, uczyć się czy pracować, od niego musisz dostać pieniądze na utrzymanie dziecka! jak nie dobrowolnie to sądownie.
Klapki z oczu Ci spadły, widzisz w nim zwykłego człowieka, tzn. dzieciaka, egoistę.
Sama mogłabyś poczytać wątek- kobiet kochających za bardzo, znajdziesz posługując się wyszukiwarką forum.

3

Odp: NIe mam już siły :'(

współczuje CI bardzo. Ja w takiej sytuacji nie byłam, takż emoge się jedynie domyślać co czujesz.

Pomyśl o sobie i o  dziecku. Nie mozesz dopuścić do sytaucji, ze ty będziesz kura domową, a ja będzie grał na komputerze. Postaw sprawe jasno. Powiedź , że jesteś już zmeczona, że masz też dośc, że oczekujesz pomocy z jego strony. Sama sobie przecież tego dziecka nie zrobiłas. Jeżeli nie zrozumie co chcesz mu przekazać, pakuj sie i wiej od niego.

Nie musisz od razy decydowac się na rozwód. Ale bądź na tyle silna, żeby zawalczyć o dobro waszego dziecka. Bo to maleństwo nie prosiło się na świat.

4

Odp: NIe mam już siły :'(

Moim zdaniem oboje zachowaliście się niedojrzale. Tylko ,że teraz to wasze dziecko poniesie odpowiedzialnośc za waszą niedojrzałośc. Oboje okazaliście sie egoistami . Piszesz ,że zrezygnowałaś dla niego z wielu rzeczy bo go kochałaś i chciałaś aby był szczęśliwy. Skoro nie chciałaś dziecka to trzeba było mu o tym powiedziec nie można uszczęśliwiac nikogo na siłe. Przepraszam ,że tak napisze ale ten Twój mąż to zwykły dupek , który nie dorósł do założenia rodziny. A , Ty no cóż jesteś jeszcze młoda całe życie przed Tobą i może pomyśl teraz o sobie i twoim dziecku. Nie jesteś sama masz dla kogo życ więc może warto się nad tym zastanowic i wybrac to co najlepsze dla was. Życzę Ci powodzenia.

5

Odp: NIe mam już siły :'(

Wiem, że zachowałam się niedojrzale, głupio po prostu. Córka jest całym moim światem, wszystko co robię teraz, to już tylko dla niej.

staram się z nim rozmawiać, ale jemu się wydaje, że tak powinna wyglądać rodzina, że on jest tylko od zarabiania. A ja i córka to standardowe elementy wyposażenia jego życia sad

jeśli nie dotrze do niego, że to nie tak ma być, to pozostanie mi tylko zwiewać w podskokach sad

dzięki za odpowiedzi.

6

Odp: NIe mam już siły :'(
Forever_Alone napisał/a:

Wiem, że zachowałam się niedojrzale, głupio po prostu. Córka jest całym moim światem, wszystko co robię teraz, to już tylko dla niej.

staram się z nim rozmawiać, ale jemu się wydaje, że tak powinna wyglądać rodzina, że on jest tylko od zarabiania. A ja i córka to standardowe elementy wyposażenia jego życia sad

jeśli nie dotrze do niego, że to nie tak ma być, to pozostanie mi tylko zwiewać w podskokach sad

dzięki za odpowiedzi.

Widze ,że Twój mąż ma ciekawy pogląd na wygląd rodziny. Może jak odejdziesz od niego dotrze do niego co stracił. Bo jeżeli nie to nie jest godzien ani Ciebie ani waszej córki.Pozostaw go samego sobie a przekonasz się czy coś zrozumie.

7

Odp: NIe mam już siły :'(
amore napisał/a:
Forever_Alone napisał/a:

Wiem, że zachowałam się niedojrzale, głupio po prostu. Córka jest całym moim światem, wszystko co robię teraz, to już tylko dla niej.

staram się z nim rozmawiać, ale jemu się wydaje, że tak powinna wyglądać rodzina, że on jest tylko od zarabiania. A ja i córka to standardowe elementy wyposażenia jego życia sad

jeśli nie dotrze do niego, że to nie tak ma być, to pozostanie mi tylko zwiewać w podskokach sad

dzięki za odpowiedzi.

Widze ,że Twój mąż ma ciekawy pogląd na wygląd rodziny. Może jak odejdziesz od niego dotrze do niego co stracił. Bo jeżeli nie to nie jest godzien ani Ciebie ani waszej córki.Pozostaw go samego sobie a przekonasz się czy coś zrozumie.

Masz rację.

Jak patrze na to wszystko z perspektywy czasu, to zastanawiam się, gdzie miałam rozum... Bo na pewno nie w głowie. Ąle nie czas na użalanie się nad sobą. Potrzebowałam, żeby spojrzał na to wszystko ktoś, kto nas nie zna. Bo ci, co są wokół nas, uważają, że przesadzam, że on się dopiero w tym wszystkim odnajduje itp...  Tylko ile czasu można się odnajdywać ?

8

Odp: NIe mam już siły :'(

Forever Alone tu nie chodzi o to gdzie miałas rozum? Gdybyś wiedziała jak Ci się ułoży po slubie z nim to zapewne nie wyszła bys za niego za mąż.Masz racje ile można się odnajdowac?Najważniejsze ,że rozumiesz iż dopóki nie postawisz go przed faktem dokonanym to on nie dojrzeje nigdy. Może wyjedź do rodziców na jakiś czas i zobaczysz co z tego wyniknie.Wiesz przed ludźmi zawsze się uchodzi za ideały ale prawdziwe dramaty rozgrywają sie w czterech ścianach.

9

Odp: NIe mam już siły :'(

Nie zazdroszczę Ci sytuacji, w której się znalazłaś. Można obwiniać i jego i Ciebie, ale nie ma to teraz już znaczenia. Zdecydowaliście się na dziecko, więc nie ma już odwrotu. Radzę Ci poważnie porozmawiać z mężem. Przedstaw swoje oczekiwania wobec niego, bo on chyba nie rozumie co to znaczy być mężem i ojcem.

Piszesz, że chyba go nie kochasz. Może w takim razie najlepszym rozwiązaniem byłby rozwód? Nie widzę sensu w związku bez miłości. Jestem bardzo młoda, na pewno ułożysz sobie życie z kimś innym. Wiadomo, że dla dziecka ważna jest pełna rodzina, ale czasami lepiej zdecydować się na rozstanie niż tkwić w związku, który niszczy i nie zaspokaja podstawowych potrzeb.

Tak jak pisałam wcześniej, musicie porozmawiać i wspólnie zastanowić się nad przyszłością Waszej rodziny. Nie tylko Ty masz obowiązek zajmowania się dzieckiem.

10

Odp: NIe mam już siły :'(

Dziękuję amore.

Tylko to tak ciężko zrobić ten pierwszy krok, spakować rzeczy. Ale co jest najśmieszniejsze, z autopsji wiem, że potem będzie już tylko prościej. Bo tak, mam dla kogo żyć, a przy maluchu nie ma czasu na rozpaczanie.

Tyle czasu robiłam wszystko tak, żeby było po jego myśli, że zapomniałam o sobie. To nigdy nie powinno było mieć miejsca.

11

Odp: NIe mam już siły :'(
Forever_Alone napisał/a:

Dziękuję amore.

Tylko to tak ciężko zrobić ten pierwszy krok, spakować rzeczy. Ale co jest najśmieszniejsze, z autopsji wiem, że potem będzie już tylko prościej. Bo tak, mam dla kogo żyć, a przy maluchu nie ma czasu na rozpaczanie.

Tyle czasu robiłam wszystko tak, żeby było po jego myśli, że zapomniałam o sobie. To nigdy nie powinno było mieć miejsca.

Widzisz napisanie na tym forum pomaga nie tylko wygadac się ale spojrzec na wszystko z perspektywy czasu. Ja doskonale wiem ,że jest ciężko zrobic ten krok, ale sama mówisz , że potem to będzie już tylko z górki.Twoja córka teraz ma dwa miesiące i nic jeszcze nie rozumie , ale za pare miesięcy urośnie i co w tedy? Co jej powiesz jak zapyta mamusiu dlaczego płaczesz? Zastanów się bo masz jeszcze czas na zmiane tego wszystkiego. Ja nie mówię abyś szybko podała się o rozwód bo nie tędy droga, ale spróbuj zostawic go chociaż na pare dni samego i zobaczysz może się ułoży i on przemyśli swoje zachowanie.

12

Odp: NIe mam już siły :'(

jeszcze dzisiaj spróbuję z nim porozmawiać. I nawet nie będę wspominać o tym, że szykuje się jakakolwiek rewolucja - w końcu nie chcę kłótni. A jak to nic nie da, to będą wczasy.

Czuję się zdecydowanie lepiej - sprawa ni wygląda już na totalnie beznadziejną. Już mam siłę smile

13

Odp: NIe mam już siły :'(
Forever_Alone napisał/a:

jeszcze dzisiaj spróbuję z nim porozmawiać. I nawet nie będę wspominać o tym, że szykuje się jakakolwiek rewolucja - w końcu nie chcę kłótni. A jak to nic nie da, to będą wczasy.

Czuję się zdecydowanie lepiej - sprawa ni wygląda już na totalnie beznadziejną. Już mam siłę smile

Super ,że mogłyśmy w jakiś sposób pomuc Ci . Zobaczysz wszystko będzie dobrze . Masz racje nie ma sensu się kłócic spróbuj załatwic to na spokojnie.

14

Odp: NIe mam już siły :'(

Forever_Alone. Ja może z innej trochę beczki. Niedopuszczalne jest, byś nie miała w nim wsparcia przy wychowywaniu dziecka. To, w połączeniu z jego zachowaniem i arogancją, dyskwalifikuje go jako męża i ojca i wymaga szybkiej Twojej reakcji.
Nasza córka urodziła się 2 stycznia 2011 roku. Urodziła się miesiąc za wcześnie, gdyż syn (wiek obecny: 17 miesięcy) przyniósł ze żłobka Rotha wirusa i zaraził nas wszystkich - łącznie z żoną. Niestety żona w wyniku tego dostała skurczy i Ewa przyszła na świat ze wszystkimi konsekwencjami tej infekcji, które trwają do dzisiejszego dnia. Nie śpimy po nocach, ja po takiej nocy chodzę do pracy odprowadzając codziennie syna do żłobka. Żona zostaje z córką i opiekuje się nią, gdyż wymaga ona ciągłej opieki. Po pracy robię zakupy, gotuję obiady, zajmuje się synem, usypiam go, kąpię itp. Nie raz zdarzyło nam się podnieść głos, nie raz płakaliśmy, a wręcz wyliśmy z bezsilności i ze zmęczenia. Ale zawsze się wspieraliśmy i wspieramy. Mamy w sobie pełne oparcie.
Po co dziecku ojciec skoro się nim nie zajmuje? Po co żonie leń i awanturnik? To naprawdę trzeba nie mieć sumienia, by nie widzieć Twojego wysiłku i sobie spokojnie grać na komputerze i od czasu do czasu się do Ciebie o coś przyczepiać.
Pozdrawiam

15

Odp: NIe mam już siły :'(

Przepraszam, że nie dopisałem tego poprzednio. To jest kontynuacja mojego poprzednie posta, a przypomniał mi się tekst ze skeczu kabaretu Hrabi pod tytułem Wywiadówka. Cytuję z pamięci:
"masz iść do syna i powiedzieć mu, że ten który ma wodopój przy telewizorku to Twój tata. Że ten który ma tam paśnik i w okolicach telewizora, żeruje - to Twój tata. No idź! powiedz mu, żeby nie myślał, że obcy go bije"
Jak to w obecnym kontekście przykro brzmi....

16

Odp: NIe mam już siły :'(
poProstuJanek napisał/a:

Forever_Alone. Ja może z innej trochę beczki. Niedopuszczalne jest, byś nie miała w nim wsparcia przy wychowywaniu dziecka. To, w połączeniu z jego zachowaniem i arogancją, dyskwalifikuje go jako męża i ojca i wymaga szybkiej Twojej reakcji.
Nasza córka urodziła się 2 stycznia 2011 roku. Urodziła się miesiąc za wcześnie, gdyż syn (wiek obecny: 17 miesięcy) przyniósł ze żłobka Rotha wirusa i zaraził nas wszystkich - łącznie z żoną. Niestety żona w wyniku tego dostała skurczy i Ewa przyszła na świat ze wszystkimi konsekwencjami tej infekcji, które trwają do dzisiejszego dnia. Nie śpimy po nocach, ja po takiej nocy chodzę do pracy odprowadzając codziennie syna do żłobka. Żona zostaje z córką i opiekuje się nią, gdyż wymaga ona ciągłej opieki. Po pracy robię zakupy, gotuję obiady, zajmuje się synem, usypiam go, kąpię itp. Nie raz zdarzyło nam się podnieść głos, nie raz płakaliśmy, a wręcz wyliśmy z bezsilności i ze zmęczenia. Ale zawsze się wspieraliśmy i wspieramy. Mamy w sobie pełne oparcie.
Po co dziecku ojciec skoro się nim nie zajmuje? Po co żonie leń i awanturnik? To naprawdę trzeba nie mieć sumienia, by nie widzieć Twojego wysiłku i sobie spokojnie grać na komputerze i od czasu do czasu się do Ciebie o coś przyczepiać.
Pozdrawiam

współczuję, choroby Ewy:( moja Kinga urodziła się dzień po niej, też za wcześnie, ale nie tak bardzo.

17

Odp: NIe mam już siły :'(
amore napisał/a:
Forever_Alone napisał/a:

jeszcze dzisiaj spróbuję z nim porozmawiać. I nawet nie będę wspominać o tym, że szykuje się jakakolwiek rewolucja - w końcu nie chcę kłótni. A jak to nic nie da, to będą wczasy.

Czuję się zdecydowanie lepiej - sprawa ni wygląda już na totalnie beznadziejną. Już mam siłę smile

Super ,że mogłyśmy w jakiś sposób pomuc Ci . Zobaczysz wszystko będzie dobrze . Masz racje nie ma sensu się kłócic spróbuj załatwic to na spokojnie.

dzięki, jeszcze raz dzięki smile

18

Odp: NIe mam już siły :'(
poProstuJanek napisał/a:

Przepraszam, że nie dopisałem tego poprzednio. To jest kontynuacja mojego poprzednie posta, a przypomniał mi się tekst ze skeczu kabaretu Hrabi pod tytułem Wywiadówka. Cytuję z pamięci:
"masz iść do syna i powiedzieć mu, że ten który ma wodopój przy telewizorku to Twój tata. Że ten który ma tam paśnik i w okolicach telewizora, żeruje - to Twój tata. No idź! powiedz mu, żeby nie myślał, że obcy go bije"
Jak to w obecnym kontekście przykro brzmi....

znam ten skecz - w ciązy słysząc go, zaśmiewałam się do łez sad

19

Odp: NIe mam już siły :'(
Forever_Alone napisał/a:

Małą nie chce się zajmować, drażni go, że płacze.

Mam kolegę który po urodzeniu dziecka tak się "tego" wszystkiego przestraszył
że uciekał z domu - oczywiście żona nie chce mu tego wybaczyć do tej pory
ale ale córka ma teraz 5 lat i ma z nim super kontakt - naprawdę nie spotkałem
tak mądrego dziecka - dużo jej czasu poświęca .Powiem tyle że jest starszy od Ciebie
o 10 lat

Jesteście młodzi i tak naprawdę nie gotowi na to wszystko .Wydawało się że to wszystko
takie łatwe i proste.
Jakie są WASZE relacje ?  może on czuje się odrzucony w jakiś sposób
przez całą tą sytuację.

TYLKO SPOKOJNA ROZMOWA !

20

Odp: NIe mam już siły :'(
bellew napisał/a:

Jesteście młodzi i tak naprawdę nie gotowi na to wszystko .Wydawało się że to wszystko
takie łatwe i proste.
Jakie są WASZE relacje ?  może on czuje się odrzucony w jakiś sposób
przez całą tą sytuację.

TYLKO SPOKOJNA ROZMOWA !

Nasze relacje wyglądają następująco : ja staram się, żeby widział, że go kocham i mi na nim zleży, a on czasem to zauważa. Kiedy tylko mogę poświęcam mu czas - tylko że jak mogę rozmawiać z jego plecami ?

21

Odp: NIe mam już siły :'(

Wiem co czujesz... też nie wiedziałam że wszystko się tak potoczy. Też bym nie wychodziła za mąż, gdybym wiedziała.
Ale tak to już jest, zycie wiele razy nas doświadcza. Trzeba mieć tylko nadzieję, że będzie kiedys w końcu lepiej.
Ja się już spakowałam, jutro się wyprowadzam. Długo dojrzewałam do tej decyzji, ale to jest tylko kulanie piłeczki życia, a nic się tym nie naprawi, gdy nie ma się wsparcia w drugiej osobie.
Dasz radę, bo tak jak ja chcesz być szczęśliwa. A czasem trzeba ostergo cięcia by było lepiej. Pamiętaj, że rodzice Ci zawsze pomogą. Ja a moimi mogę się kłocić, ale wiem, że jak jutro przyjadę z torbami to mnie przygarną i pomogą.
Trzymam kciuki. Walcz o siebie i o szczęście Twoje i DZIECKA, bo masz dla kogo zyć.

22

Odp: NIe mam już siły :'(
szolba napisał/a:

Wiem co czujesz... też nie wiedziałam że wszystko się tak potoczy. Też bym nie wychodziła za mąż, gdybym wiedziała.
Ale tak to już jest, zycie wiele razy nas doświadcza. Trzeba mieć tylko nadzieję, że będzie kiedys w końcu lepiej.
Ja się już spakowałam, jutro się wyprowadzam. Długo dojrzewałam do tej decyzji, ale to jest tylko kulanie piłeczki życia, a nic się tym nie naprawi, gdy nie ma się wsparcia w drugiej osobie.
Dasz radę, bo tak jak ja chcesz być szczęśliwa. A czasem trzeba ostergo cięcia by było lepiej. Pamiętaj, że rodzice Ci zawsze pomogą. Ja a moimi mogę się kłocić, ale wiem, że jak jutro przyjadę z torbami to mnie przygarną i pomogą.
Trzymam kciuki. Walcz o siebie i o szczęście Twoje i DZIECKA, bo masz dla kogo zyć.

będzie dobrze. jak nie w te, to w drugą. To prawda, rodzice pomogą.

"tego kwiatu to pół światu - a 3/4 c#$ja warte"

23

Odp: NIe mam już siły :'(

dzięki ;**

24

Odp: NIe mam już siły :'(

Będzie dobrze, trzeba tylko uwierzyć.
Jak nie wróci na kolanach z błaganiem to nie jest wart.
A będzie Ci tylko lżej, ja w to wierze, a to już połowa sukcesu smile

25

Odp: NIe mam już siły :'(

szolba, niech Cię uścisnę smile

26

Odp: NIe mam już siły :'(

To żeśmy trafiły smile
Ale damy radę. Fajne z nas babki i zasługujemy na to by nie zatracić siebie.

By godnie żyć smile

Ja mojemu napisałam list. Nie chciał już mnie słuchać, to napisałam. Mam to gdzieś, czy przeczyta, czy nie. Ale wiem, że mi ulzyło. Siedzę właśnie w pracy. Pracuję w banku i wiem, że jak dalej będę taka to mnie poprostu zwolnią. Dużo już osiągnęłam i nie chciałabym tego stracić, bo wiem że żałowałabym.
Wyprowadzę się. Z czasem pomysle o jakimś lokum i dam radę. Bo ja chcę żyć. chcę znowu być Kochaną, chcę znowu się uśmiechać smile

I wiem, że na to zasługuję.
I pamiętaj, że ty również!!!

27

Odp: NIe mam już siły :'(

Tak jak wczoraj powiedziałam - próbowałam z nim rozmawiać. Nic nie dało, w końcu puściły mi nerwy, i zrobiłam mu mega awanturę. W momencie, gdy zobaczyłam, że mimo wszystko to nic nie daje, zaczęłam pakować rzeczy moje i Malutkiej. Mąż zaczął się śmiać, że mu tego nie zrobię, że go tylko straszę. I zdziwił się, jak zamknęłam za sobą drzwi od mieszkania. Byłam mniej więcej w połowie drogi na przystanek autobusowy, gdy mnie dogonił. Najpierw groźbą, potem prośbą przekonywał mnie, żebym wróciła do domu. A ja szłam dalej - wkurzona, troszkę przybita. Nie wytrzymał tego długo, zaczął pytać, co chcę tym osiągnąć, czego tak właściwie chcę.
-"Rozwodu" - jak to powiedziałam, to się rozpłakał. Może to okrutne, ale jego łzy sprawiły, że stałam się silniejsza. Szłam dalej. Jednak jak tak szedł za mną i ryczał i obiecywał poprawę, to mnie zmiękczył. Wróciłam z nim do domu. Długo rozmawialiśmy i  mam nadzieję, że da to jakiś efekt. Co prawda pomógł mi przy kąpaniu córki a w nocy nawet się do mnie przytulił, ale wątpię, że to "nagłe, cudowne ozdrowienie" długo się utrzyma. Poza tym nie chcę szybkiej zmiany na krótko - wolę powolniejszą, ale na stałe.

Nie do końca jestem przekonana, czy dobrze zrobiłam, wracając. Czas pokaże.

28

Odp: NIe mam już siły :'(

Forever_Alone gdybyś nie wróciła to pewnie cały czas byś żałowała tego i myślała czy dobrze zrobiłaś, że nie wróciłaś. A tak to masz szansę przekonać się, czy to coś zmieni i wtedy będziesz już mogła podjąć decyzję co dalej.

29

Odp: NIe mam już siły :'(

Silesia zapewne tak by było. To głupie, że obojętnie, czego bym nie zrobiła, to i tak zawsze są jakieś wątpliwości. Eh...

30

Odp: NIe mam już siły :'(

Nie myśl teraz o wątpliwościach, tylko obserwuj jego zachowanie. Bo teraz jest ten czas, kiedy on ma szansę pokazać, że mu zależy. Wszystko w jego rękach teraz.

31

Odp: NIe mam już siły :'(

Zgadza się teraz masz okazje przekonac się jak jest naprawde czy chce się zmienic. Tak jak mówisz czas pokaże . Miałam racje przyciskając go do móru , stawiając go przed faktem dokonanym mogłaś zobaczyc jego reakcje. Oby to coś dało bo macie dziecko i to ono będzie ponosic konsekwencje waszych czynów.Pozdrawiam i daj czas , czasowi.

32

Odp: NIe mam już siły :'(

wiesz ja mam tylko jedno odczucie - poświeciłaś wszystko dla niego, swoje plany, młodość, a w tej sytuacji facet zawsze osiada na laurach i przestaje się interesować partnerka. Nie wiem co jest z nimi nie tak, ale niestety im bardziej robisz coś dla niego tym bardziej on cię olewa.

Szczerze mówiąc nie wiem co Ci poradzić, bo maja dziecko w tym kraju sama sie nie utrzymasz tak łatwo... no chyba, że masz bogatego tatusia ;-)

Tak się zastanawiam czy masz na tyle siły w sobie żeby żyć z nim ale skupić się na sobie. Owszem odejście od niego to jest wyjście ale dasz sobie rade? i psychicznie i fizycznie i finansowo?

Może to się da jeszcze uratować, ale musiałabym przestać przynajmniej na chwile myśleć o nim. Może powinnać dogadać się z rodzicami, zeby zajęli sie corka kiedy np idziesz na jakis kurs czy inne zajecia, tak zeby mąż zauwazyl, ze masz swoje zycie, ze potrafisz zyc bez niego.... moze do niego dotrze, ze nie jest pępkiem Twojego swiata.

33

Odp: NIe mam już siły :'(

związek tym bardziej małżeństwo nie powinien opierać się na tym że jedna osoba stara się tylko dwie powinny... nie zmieni się zdradził zrobi to drugi raz trzeci... to jest jak biciem jest pierwszy raz a później coraz gorzej a tak btw skąd wiesz że cie zdradził tzn jak się dowiedziałaś ?

ps.najgorsze co może być w związku to nuda...

34

Odp: NIe mam już siły :'(

Puki co, odchodząc od niego to finansowo bym nie wydoiła. Za parę tygodni chcę iść do pracy, tylko niech Malutka jeszcze trochę urośnie. A jak już bdę pracować, to zobaczymy... Bo na pewno nie chcę, żeby moja córka widziała, jak jakiś parszywiec mną pomiata.

Myślałam, że okazując facetowi, jak bardzo go kocham, chociaż po części zapewnię sobie szczęście i wzajemność z jego strony. A tymczasem widzę, że powinnam jechać z nim jak z... Nie będę wulgaryzmami rzucać. I żal mi mojej córki - że ma takiego paskudnego tatuśka i momentami niemądrą mamusię...

35

Odp: NIe mam już siły :'(
Kilroy666 napisał/a:

ps.najgorsze co może być w związku to nuda...

gdyby zachowywał się ten mój luby jak człowiek, to nuda byłaby mi niestraszna heh

36

Odp: NIe mam już siły :'(

Rozbroiło mnie jedno zdanie "I że dziecko to był jednak głupi pomysł,".
Gówniarz emocjonalny i tyle, myśli że to zabawka którą można kupić a jak się znudzi to się odłoży i tyle?
Oby ten człowiek miał jak najmniej takich "głupich" pomysłów bo przez to bedą cierpieć inni.

Co do opieki nad dzieckiem...mój też zawczasu uciekał od tego, to mu powiedziałam,że ojciec i matka mają takie same obowiązki wobec dziecka. Identyczne. Nie ważne które pracuje a które domem się zajmuje. I Ty i on możecie je kąpac, przebierać,usypiać,zabawiać wychodzić z nim na spacery. Nie ma dla mnie zadnego "ale".

Z tym wracaniem i odchodzeniem to jak zabawa w kotka i myszkę. Obym się myliła zyczę Ci dużo sił.

37

Odp: NIe mam już siły :'(

ja ostatnio musiałem się zajmować dużo dużo młodszym bratem ma około 2 lat i nie wiem co jest ciężkiego w zajmowaniu się dziećmi co prawda na dłuższą metę to by mnie zniszczył psychicznie bo jest strasznie nadpobudliwy... ale i tak nikt nie musi mnie namawiać żebym się nim zajmował

Kyntia, niestety mamy XXI wiek dziecko to jest "zabawka, przedmiot" i można je kupić w dodatku legalnie

38

Odp: NIe mam już siły :'(

Może jak pujdziesz do pracy między ludzi to będzie inaczej. Będziesz niezależna i wtedy możesz podjąc decyzje co dale. Wiadomo dzieci na świat się nie proszą . Ja zawsze twierdze ,że nawet wariat ucieknie z wariatkowa i zrobi dziecko , tylko potem trzeba je umiec wychowac a do tego potrzeba dwojga. To tak jak z tangiem ,,bo do tanga trzeba dwojga,,.

39

Odp: NIe mam już siły :'(

Dzięki Kyntia. teraz jakbym już od niego odeszła, to bym za cholerę nie wróciła, w takim jestem stanie. rozumiałam jak z początku się bał przy niej robić - miała niecałe 2.5 kg i 49 cm. ale teraz ? zobaczymy, jak to się wszystko potoczy.

40

Odp: NIe mam już siły :'(
amore napisał/a:

Może jak pujdziesz do pracy między ludzi to będzie inaczej. Będziesz niezależna i wtedy możesz podjąc decyzje co dale. Wiadomo dzieci na świat się nie proszą . Ja zawsze twierdze ,że nawet wariat ucieknie z wariatkowa i zrobi dziecko , tylko potem trzeba je umiec wychowac a do tego potrzeba dwojga. To tak jak z tangiem ,,bo do tanga trzeba dwojga,,.

dobre to z tym wariatem smile

41

Odp: NIe mam już siły :'(

kilroy666 to się chwali smile

42

Odp: NIe mam już siły :'(
Forever_Alone napisał/a:

Dzięki Kyntia. teraz jakbym już od niego odeszła, to bym za cholerę nie wróciła, w takim jestem stanie. rozumiałam jak z początku się bał przy niej robić - miała niecałe 2.5 kg i 49 cm. ale teraz ? zobaczymy, jak to się wszystko potoczy.

Kochana ja wiem z własnego doświadczenia jak facet płaczem, żalem i przeprosinami potrafi zmusić nas do powrotu,więc wiem jak wygląda taka zabawa.

Mój mężczyzna od pierwszych chwil kąpał małego i przewijał,bo to ja się bałam dotknąć kruszyny.
Jego siedzenie przed komputerem to ucieczka od życia. ale przeciez sam takiego życia chciał. Ani Ty,ani dziecko nie macie przycisku ON/OFF lub DELETE. Musi się z tym pogodzić i żyć z Wami a nie obok Was.

43

Odp: NIe mam już siły :'(
poProstuJanek napisał/a:

Forever_Alone. Ja może z innej trochę beczki. Niedopuszczalne jest, byś nie miała w nim wsparcia przy wychowywaniu dziecka. To, w połączeniu z jego zachowaniem i arogancją, dyskwalifikuje go jako męża i ojca i wymaga szybkiej Twojej reakcji.
Nasza córka urodziła się 2 stycznia 2011 roku. Urodziła się miesiąc za wcześnie, gdyż syn (wiek obecny: 17 miesięcy) przyniósł ze żłobka Rotha wirusa i zaraził nas wszystkich - łącznie z żoną. Niestety żona w wyniku tego dostała skurczy i Ewa przyszła na świat ze wszystkimi konsekwencjami tej infekcji, które trwają do dzisiejszego dnia. Nie śpimy po nocach, ja po takiej nocy chodzę do pracy odprowadzając codziennie syna do żłobka. Żona zostaje z córką i opiekuje się nią, gdyż wymaga ona ciągłej opieki. Po pracy robię zakupy, gotuję obiady, zajmuje się synem, usypiam go, kąpię itp. Nie raz zdarzyło nam się podnieść głos, nie raz płakaliśmy, a wręcz wyliśmy z bezsilności i ze zmęczenia. Ale zawsze się wspieraliśmy i wspieramy. Mamy w sobie pełne oparcie.
Po co dziecku ojciec skoro się nim nie zajmuje? Po co żonie leń i awanturnik? To naprawdę trzeba nie mieć sumienia, by nie widzieć Twojego wysiłku i sobie spokojnie grać na komputerze i od czasu do czasu się do Ciebie o coś przyczepiać.
Pozdrawiam

Napiszę po prostu: DZIĘKUJĘ. Sądzę, że w imieniu większości kobiet.

44

Odp: NIe mam już siły :'(

wcześniej już raz od niego odeszłam, bo zdradził. jeśli znowu bym odeszła, to jaki byłby sens wracać ? wczoraj się przekonałam, że jego łzy już nic dla mnie nie znaczą, za dużo tego było i jest. kocham go nie wiem za co, bo facet który kocha nie zdradza i nie wykańcza psychicznie. Jeśli mam być szczera, to psychicznie przygotowuję się na rozwód, bo on na długo się nie zmieni... Smutne to i trudne, nie obejdzie się bez łez, ale Kinga daje mi niesamowitą siłę do życia.

45

Odp: NIe mam już siły :'(
Forever_Alone napisał/a:

wcześniej już raz od niego odeszłam, bo zdradził. jeśli znowu bym odeszła, to jaki byłby sens wracać ? wczoraj się przekonałam, że jego łzy już nic dla mnie nie znaczą, za dużo tego było i jest. kocham go nie wiem za co, bo facet który kocha nie zdradza i nie wykańcza psychicznie. Jeśli mam być szczera, to psychicznie przygotowuję się na rozwód, bo on na długo się nie zmieni... Smutne to i trudne, nie obejdzie się bez łez, ale Kinga daje mi niesamowitą siłę do życia.

jesteś pewna że rozróżniasz "miłość" od "przyzwyczajenia" bo to drugie jest gorsze niż miłość...

46

Odp: NIe mam już siły :'(
Kilroy666 napisał/a:

jesteś pewna że rozróżniasz "miłość" od "przyzwyczajenia" bo to drugie jest gorsze niż miłość...

gdy to przeczytałam, najpierw sie wkurzyłam, potem zrobiło m się przykro. teraz jednak wiem, że mam nad czym się zastanowić. a tak to widzisz ? jako przyzwyczajenie ?

47 Ostatnio edytowany przez Kilroy666 (2011-03-04 15:56:57)

Odp: NIe mam już siły :'(

jeśli przestajesz czuć się dobrze w związku nie cieszy cię już jak kiedyś to znaczy że miłość się wypala nadchodzi monotonia, nuda i wtedy zostaje tylko "przyzwyczajenie" tak mają kobiety które doświadczają przemocy domowej... przyzwyczaiły się do takiego życia i myślą że nie są w stanie żyć bez tej drugiej osoby to taki przykład oczywiście.

48

Odp: NIe mam już siły :'(
Kilroy666 napisał/a:

jeśli przestajesz czuć się dobrze w związku nie cieszy cię już jak kiedyś to znaczy że miłość się wypala nadchodzi monotonia, nuda i wtedy zostaje tylko "przyzwyczajenie" tak mają kobiety które doświadczają przemocy domowej... przyzwyczaiły się do takiego życia i myślą że nie są w stanie żyć bez tej drugiej osoby to taki przykład oczywiście.

hmm... bita nie jestem. ale coś w tym jest. to może być tez to, że z mężem bardzo się różnimy charakterami - jesteśmy jak ogień i woda. kiedyś to było całkiem fajne...

49

Odp: NIe mam już siły :'(

Bardzo smutna historia sad
Ja uważam, że powinnaś odejść od niego, przecież on Cię wykorzystuje..;/
Nawet nie wie,czego chce (tak jak było z twoją córcią)
Powinnaś z nim zerwać, bo i tak już zepsół Ci dużo życia i zdrowia ;(
Nie przejmuj się nim...;)
Pozdrowienia dla Ciebie i twojej córeczki wink

50

Odp: NIe mam już siły :'(

"kochamy ludzi za ich wady" to się sprawdza ale tylko w fazie chodzenia ze sobą na dłuższą metę jak coś nam się nie podoba w człowieku jest coraz ciężej zaczyna się od głupot... oprócz tego dalej trzymam się że powinnaś go zostawić tak na dobre i zabrać się za życie zawodowe może później kogoś znajdziesz.

51

Odp: NIe mam już siły :'(
nikola2328 napisał/a:

Bardzo smutna historia sad
Ja uważam, że powinnaś odejść od niego, przecież on Cię wykorzystuje..;/
Nawet nie wie,czego chce (tak jak było z twoją córcią)
Powinnaś z nim zerwać, bo i tak już zepsół Ci dużo życia i zdrowia ;(
Nie przejmuj się nim...;)
Pozdrowienia dla Ciebie i twojej córeczki wink

Co to za rada ,,nie przejmuj się nim,,Dziewczyno przecież oni nie są ze soba jeden dzień, mają dziecko jak ty sobie wyobrażasz odejdź , nie przejmuj się? Przecież ona mówi ,że walczyła o niego ,przebaczyła zdrade. Jak to się fajnie mówi czytając ludzkie krzywdy opisane w postach ,,odejdź,, A potem co? Moim zdaniem powinnaś jeszcze przemyślec wszystko nie stawia wszystkiego na jedną karte. Przeciez sama napisałaś , że nie bije Cię a gdyby była nuda w waszym związku to byłby najmniejszy problem. On ma obowiązek Ci pomagac ale widocznie jeszcze do tego nie dorusł. Odejście jest najlepsza forma rozwiązania ale trzeba się nad tym zastanowic. Masz dziecko, nie pracujesz i jak zamierzasz życ? Tak jak napisałam wcześniej jak pójdziesz do pracy między ludzi to wtedy zobaczysz inny świat i może lepiej zrozumiesz swój związek.

52

Odp: NIe mam już siły :'(
nikola2328 napisał/a:

Bardzo smutna historia sad
Ja uważam, że powinnaś odejść od niego, przecież on Cię wykorzystuje..;/
Nawet nie wie,czego chce (tak jak było z twoją córcią)
Powinnaś z nim zerwać, bo i tak już zepsół Ci dużo życia i zdrowia ;(
Nie przejmuj się nim...;)
Pozdrowienia dla Ciebie i twojej córeczki wink

dziękujemy, również pozdrawiamy smile

mam mnóstwo rzeczy do przemyślenia... ano zepsuł, zepsuł... Ale dzięki niemu mam wspaniałą córkę... Bez niego źle, z nim jeszcze gorzej ...

53

Odp: NIe mam już siły :'(

Amore, ja doskonale wiem, że nie pracując to za wiele nie zdziałam. I choć mam włączoną "myślącą" i zdołowana jestem, to staram się patrzeć na to wszystko racjonalnie. W grę przecież nie wchodzą rozstania i powroty, właśnie ze względu na Malutką. Nie chcę jej styrać psychy. Cokolwiek bym nie postanowiła, to nie może być zryw na trzy - cztery. Bo gdybym nie miała dziecka, to już dawno bym chyba w pi... go zostawiła (choć też nie jestem tego pewna, bo nie wiadomo, jak nasze życie by wtedy wyglądało). Daję mu czas i niepowtarzalną szansę udowodnienia, że nie jest zdziecinniałym kretynem. Jeśli ie wyjdzie, trudno. Ale wolałabym, żeby do faceta mojego życia Kinga mówiła "tato" a nie "wujku".

54

Odp: NIe mam już siły :'(
Forever_Alone napisał/a:

Amore, ja doskonale wiem, że nie pracując to za wiele nie zdziałam. I choć mam włączoną "myślącą" i zdołowana jestem, to staram się patrzeć na to wszystko racjonalnie. W grę przecież nie wchodzą rozstania i powroty, właśnie ze względu na Malutką. Nie chcę jej styrać psychy. Cokolwiek bym nie postanowiła, to nie może być zryw na trzy - cztery. Bo gdybym nie miała dziecka, to już dawno bym chyba w pi... go zostawiła (choć też nie jestem tego pewna, bo nie wiadomo, jak nasze życie by wtedy wyglądało). Daję mu czas i niepowtarzalną szansę udowodnienia, że nie jest zdziecinniałym kretynem. Jeśli ie wyjdzie, trudno. Ale wolałabym, żeby do faceta mojego życia Kinga mówiła "tato" a nie "wujku".

I o to właśnie mi chodziło daj wam czas. Pomimo bólu ,który w sobie nosisz jesteś bardzo mądra i odpowiedzialną kobietą. I za to wielkie ukłony w Twoją stronę.

55 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-04-02 22:00:29)

Odp: NIe mam już siły :'(

Kochana, wejdź na strone:
spam
poczytaj i zastanów się, czy ten problem Ciebie nie dotyczy.

56

Odp: NIe mam już siły :'(

dzięki amore smile teraz już muszę być odpowiedzialna, mam na głowie nie tylko siebie smile

tak obie teraz pomyślałam, że może i jest ciężko, ale przecież nie zawsze było. w mojej rodzinie i tak mam najlepiej - mama z babcią i teściową maja zupełnie przekichane, a trwają w tym chyba właśnie dlatego, że nie zawsze jest tragicznie. w sumie mąż jest podobny do teścia, choć i tak w lajtowym wydaniu.

klaruje mi się powoli. poza tym, małżeństwo to spora odpowiedzialność i obowiązki. nie chcę uciekać przed trudnościami.

No i jeśli już sięgnęłam stopą dna, to mogę się tylko odbić,niżej spaść się nie da.

57

Odp: NIe mam już siły :'(
niekochana72 napisał/a:

Kochana, wejdź na strone:
www.kobieceserca.pl
poczytaj i zastanów się, czy ten problem Ciebie nie dotyczy.

dzięki smile już zaczęłam czytać.

58

Odp: NIe mam już siły :'(

I to właśnie Nas najbardziej trzyma. To co było kiedyś. Wspomnienia. Ale nie mozna ciągle żyć wspomnieniami. Tak sie po prostu nie da.

Ale miałaś normalnie jak z filmu.
Jeżeli będzie walczył, to walcz z nim.

Jeżeli się podda... to szkoda Twojej urody na niego smile

Nie zawsze może byc tak jak chcemy. Nadzieja w tym, że dzieje się tak, by było kiedyś lepiej.

59

Odp: NIe mam już siły :'(

szolba, bo jak chcemy, to potrafimy urządzić przedstawienie. taj jak mówisz, jeśli się podda, no to trudno, jakoś będę musiała to przeboleć. a Ty jak się trzymasz ?

60

Odp: NIe mam już siły :'(

wiem, że się nie da ciągle żyć wspomnieniami, ale ciągle jest we mnie nadzieja, że on znów będzie taki jak kiedyś... tęsknię za tym nim, który był 3 lata temu...

61

Odp: NIe mam już siły :'(

Tego człowieka już nie ma. Ja też tęsknię za mężzyzną, który by ruszył niebo i Ziemię by być ze mną.
Ale teraz szuka tylko wymówek, łatwej przyjemności, chwili zapomnienia.
Mnie już tam nie ma.
Ja się dokończyłam pakować. Wieczorem, po pracy przyjedzie po mnie tata i odchodzę.
Go nie będzie w domu, więc jak wróci, zasta pustkę. Mnie już nie będzie... Nas też.

62 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-04-02 22:00:06)

Odp: NIe mam już siły :'(

To jest tak bardzo nie fair, że on się tak bardzo zmienił !!! wulgaryzm, do kwadratu !!!

świetnie sobie radzisz  wink tak trzymaj smile

63

Odp: NIe mam już siły :'(

A kuźde z drugiej strony pragnę, krzyczę... by pobiegł za mną.

I to nie jest tak, że wolimy drani. Jakby każdy miał na czole napisane drań, to by rzadna nie pchała się w masochizm.

Każdy uczy się na błędach. Tylko czemu swoich.

64

Odp: NIe mam już siły :'(

oni wszyscy z początku są cud, miód, malina...

chyba dlatego, że jak inni ostrzegają, to ich nie słuchamy, wydaje nam się , że oni się nie nają, nie wiedzą... tak było ze mną...

65

Odp: NIe mam już siły :'(

U mnie też. Nikt nie dawał nam szans. Tylko wtedy było na prawde dobrze.

DELETE by się w życiu przydało. Tylko, że te doswiadczenia uczą i lepiej ich nie zapominać.

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » NIe mam już siły :'(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026