netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Już nie mam siły z nim rozmawiać

43 odpowiedzi6 916 wyświetleńzałożony przez Snowflake, 15.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już nie mam siły z nim rozmawiać

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Witam,

Przeczytałam mnóstwo wątków, ale nigdzie nie znalazłam odpowiedzi na mój problem. Wiec, jak sie domyślacie mojemu mężowi zachciało się skoku w bok. I nie wiem czy na szczęście czy nie, ale nie doszło do zbliżenia (jako tako), ponieważ 'biedak' nie mógł stanąć na wysokości zadania big_smile
Mimo wszystko, ja uważam sie za zdradzoną. Chciał to zrobić i tego faktu nic nie zmieni. W każdym razie teraz chcemy pracować nad związkiem. Ale cały czas mam wrażenie, ze tylko ja sie staram. Mam gorsze chwile, kiedy to wszystko wraca, kiedy nie mogę przestać myślec. I właśnie wczoraj miałam taki dołujący dzień.... Powiedziałam o tym mężowi. W sumie on chyba widział, ze coś jest nie tak od kilku dni. Ale poprosiłam go, żeby mi pomógł w takich momentach, ze potrzebuje porozmawiać o całym zajściu. Wiem, ze ciagle  gadanie nie zmieni przeszłości. Ale jakoś tak czuje, ze muszę to przegadać. A ten dupek powiedział, ze ma juz dosyć rozmów o tym, ze ma dosyć moich depresyjnych dni i on nie wie jak długo może to tolerować! Tylko, ze każdym razem kiedy chce pogadać, on sie obraza. Bo on taki delikatny i chce zapomnieć o wszystkim a ja mu nie daje hmm

To ja sie pytam, jak długo ja ma tolerować jego dupowatości hmm
Juz sama nie wiem co mam myślec. Czasem myśle, ze skoro chcemy być razem to powinnam dać sobie spokój z tymi myślami. I cieszyć sie teraźniejszością.  Ale to przychodzi tak nagle, nie wiadomo skąd .... Wystarczy drobiazg, który mi to przypomni i cały dzień myśle tylko o całym zdarzeniu.

Kurczę rozmawialiśmy tylko raz, lub dwa o całym zajściu. I jakoś tak 'naturalnie' przeszliśmy do codzienności.
Najgorsze jest to, ze jakoś tak intuicyjnie czuje, ze mąż nie powiedział mi całej prawdy o całym zajściu. Czy ja naprawdę jestem 'nienormalna', ze chce o tym rozmawiać i zadręczać sie?!

Juz naprawdę nie wiem jak z nim mam rozmawiać. Boje sie, ze jak za bardzo będę naciskała to on naprawdę będzie miał dosyć. Ale z drugiej strony nie chce czuć sie winna za swoje uczucia, nawet jeśli są negatywne. Jak 'zmusić' męża do rozmowy? Czasem mam wrażenie, ze dla niego nie ma problemu. Stało się i juz.....

Czy wasi mężowie tez tak reagowali? Nie chcieli rozmawiać? Denerwowali sie za każdym razem kiedy chciałyście to przegadać?

2

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Moim zdaniem powinnaś poprosić męża jeszcze raz o szczerą rozmowę na ten temat. Zapytać o wszystko co Cię męczy i co go sprowokowało do takiego kroku. A jeśli chcesz być z nim dalej to powinnaś dać spokój po tej rozmowie bo takie wywlekanie ciągle tego tematu nic nie zmieni. A tylko zniszczy was bardziej. Jeśli nie dasz rady to odejdź i nie męcz się z nim bo tylko będziesz bardziej wariować i wszędzie widzieć zdradę.

3

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Dziękuję za odpowiedź. Właśnie chodzi o to, ze ja ciagle tego nie wywlekam. Ale czasem mam taki moment, ze chyba muszę usłyszeć jak bardzo on żałuje co zrobił. Mam wrażenie, ze załatwo mu wybaczyłam i on nie czuje sie winny. Nawet wczoraj powiedział, ze on juz zapomniał o całej sprawie a ja jeszcze chce rozmawiać. Wszystko miało miejsce trzy miesiące temu. Kurczę szybko zapomina!!!! Wiem, ze do niczego nie doszło, bo ta druga niby taka nie atrakcyjna, ze aż nie mógł hmm rozmawiałam tez z nią. I on podobno cały czas powtarzał jak bardzo mnie kocha i ze chce być tylko ze mną. I tego właśnie nie mogę zrozumieć. Sciągał gacie mówiąc 'ale ja kocham moja zone' No szlak mnie trafia jak o tym myśle. A on tez nie ma jakiegoś logicznego wytłumaczenia. Może nie układało nam sie najlepiej. Ale tylko frajerzy idą na łatwiznę, tak jak on to zrobił. Dużo trudniej jest porozmawiać szczere z zoną.

4

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Dokładnie to samo uważam ale faceci często nie pomyślą albo myślą że tak rozwiązą problem na chwile zapomną. Spróbuj jeszcze raz porozmawiać powiedz jak  bardzo Cie to zabolalo i ze to jest jego ostatnia szansa na udowodnienie ze warto z nim byc i poswiecac uwage. A Ty zajmij się sobą, poswiecaj sobie wiecej uwagi, jakis wyjazd do spa z kolezankami na pewno troche ci pomoze i pozwoli na chwile o tym nie myslec

5

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Stajesz na rzesach by ratowac cos,czego ratowac nie warto.Wydaje mi sie,ze chyba masz problem z samoocena.Czy to,co Ci zrobil ten czlowiek nie jest dostateczna krzywda?Nie zdradzil Cie ,bo jej nie w...A same intencje sie nie licza?Piszesz,ze chcesz to naprawic,tzn Wasz zwiazek,ale z jego strony tego nie widac.Czy mozna w pojedynke cos ratowac?

6

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Ismena1976

Wiem, ze zdrada zaczyna sie w głowie. On mnie mentalnie i emocjonalnie zdradził sad

On tez chce ratować ten związek. Tylko, ze ja jakoś to sobie chyba inaczej wyobrażałam. Jak czytam inne posty, jak mężowie sie starają to jakoś tak dziwnie zazdrosna jestem. Bo ten mój to tak jakoś bylejak..... Tzn. Nigdy nie był jakiś strasznie romantyczny. To ja zawsze miałam dziwne, szalone pomysły na spędzenie wolnego czasu. On to raczej kanapowiec. I chyba mu odpowiadało, ze to ja zawsze staram sie i potrzymuje ogień w związku. Mimo, ze bywa dupkim to dobry i kochany człowiek. Ale z głowa w chmurach hmm ja muszę dbać o wszystko.

Choć z drugiej strony myśle, ze może znów robię z igły widły. Nie było emocjonalnego zaangażowania, nie było stosunku. Chyba powinnam sie cieszyć, bo inne zdradzone maja większe problemy. Sa oszukiwane miesiącami, latami. Ale tak po prostu, po ludzku chce, żeby zrozumiał jak bardzo mnie to zabolało. I chce, żeby on tez to poczuł. Czy to normalne?

7

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
Snowflake napisał/a:

Ismena1976

Wiem, ze zdrada zaczyna sie w głowie. On mnie mentalnie i emocjonalnie zdradził sad

On tez chce ratować ten związek. Tylko, ze ja jakoś to sobie chyba inaczej wyobrażałam. Jak czytam inne posty, jak mężowie sie starają to jakoś tak dziwnie zazdrosna jestem. Bo ten mój to tak jakoś bylejak..... Tzn. Nigdy nie był jakiś strasznie romantyczny. To ja zawsze miałam dziwne, szalone pomysły na spędzenie wolnego czasu. On to raczej kanapowiec. I chyba mu odpowiadało, ze to ja zawsze staram sie i potrzymuje ogień w związku. Mimo, ze bywa dupkim to dobry i kochany człowiek. Ale z głowa w chmurach hmm ja muszę dbać o wszystko.

Choć z drugiej strony myśle, ze może znów robię z igły widły. Nie było emocjonalnego zaangażowania, nie było stosunku. Chyba powinnam sie cieszyć, bo inne zdradzone maja większe problemy. Sa oszukiwane miesiącami, latami. Ale tak po prostu, po ludzku chce, żeby zrozumiał jak bardzo mnie to zabolało. I chce, żeby on tez to poczuł. Czy to normalne?

ty chcesz ,zeby on poczul skruche...Niejedna z nas tego chciala.Tylko zycie to nie jest koncert zyczen.Wiem,ze to Cie boli.Ze chcialabys go widziec na kolanach,a potem,ze sie zmienil.Ale niekonicz\nie tak musi byc.I bedac z nim ,powinnas byc przygotowana,ze on wcale nie bedzie tak reagowal,jak bys Ty tego chciala.Wiec,jezeli chcesz z nim byc-zaakceptuj go takim jaki jest.Nalezy w zyciu odroznic marzenia,od rzeczywistosci.

8

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Tylko jak z nim rozmawiać skoro on nie przyjmuje do wiadomości, ze mnie zdradził. Dla niego to faux pas, które może sie przydarzyć każdemu. Wiec jak zapytałam czy ja tez mogę mieć swoje faux pas, powiedział, ze nie.... Wiec gdzie tu konsekwencja w jego słowach?

Najgorsze, ze nie wiem czy potrafię tak żyć. Ze świadomością jak bardzo mnie zranił. On oczywiście znów sie obraził i wyszedł. Bo to ja mam problem, ze to pamietam hmm a on nie widzi problemu. Czy ze mną jest coś nie tak, ze to tak rozpamiętuje?

Może lepiej zacząć od zera, z dała od niego?

9

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
Snowflake napisał/a:

Tylko jak z nim rozmawiać skoro on nie przyjmuje do wiadomości, ze mnie zdradził. Dla niego to faux pas, które może sie przydarzyć każdemu. Wiec jak zapytałam czy ja tez mogę mieć swoje faux pas, powiedział, ze nie.... Wiec gdzie tu konsekwencja w jego słowach?

Najgorsze, ze nie wiem czy potrafię tak żyć. Ze świadomością jak bardzo mnie zranił. On oczywiście znów sie obraził i wyszedł. Bo to ja mam problem, ze to pamietam hmm a on nie widzi problemu. Czy ze mną jest coś nie tak, ze to tak rozpamiętuje?

Może lepiej zacząć od zera, z dała od niego?

Nie zmusisz nikogo do wyrzutow sumienia.Wiec skoro jest Ci tak zle (trudno sie dziwic,zdrada boli jak cholera,a brak poczucia winy -jescze bardziej)moze powinnas odejsc od zdradzacza?

10

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Nie wiesz wszystkiego i to Cię dręczy. Ja nie wierzę w takie bajki że "mu nie stanął". A Ty masz prawo wiedzieć wszystko co chcesz wiedzieć. Wybaczyłaś za łatwo. Głowę daję że gdyby Tobie faktycznie przydarzyło się takie  faux pas, on zrobiłby Ci jesień średniowiecza.
Coś mi się wydaje że ten Twój mąż wcale nie jest taki święty na jakiego wygląda. Ci którzy rzeczywiście zrobili to raz i "przypadkiem", zachowują się zupełnie inaczej...

11

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Ivy71 a jak zachowują sie tacy 'jednorazowcy'?

Rozmawiałam tez z ta druga i kazałam jej opisywać wszystko co sie wydarzyło. I maja taka sama wersje. Ale mój mąż nie wiedział, ze sie z nią spotkałam. I nie jest on aż tak 'blyskotliwy' żeby ustalać z nią jedna wersje zdarzeń. W sumie ona była tak wystraszona, ze nie sadze, żeby kłamała.

12

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Zdrady się nie zapomina. I jeśli twój mąż ma w poważaniu to, jak się czujesz, jakie stany przechodzisz, to znaczy, że ma cię gdzieś. Dosłownie obrazując: możesz mu podskoczyć. Nie przyszło co do głowy, że skoro on spartolił, to on ma się starać zadośćuczynić, wyjaśnić wszystko, aby nie było niedomówień, tajemnic?

13

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

jestem w podobnej sytuacji co TY:) z tym wyjątkiem, że mój mąż się zakochał - na to mam dowody, które musiałam mu przedstawić bo wypierał sie do samego końca, niesttety nie mam dowodu na zdradę fizyczną-jedynie dwuznaczne smsy- jak łatwo się domyslć tej się do dziś wypiera. Tylko u mnie sytuacja jest po prostu chora całkowicie. On również nie zamierza " w kółko wałkować tego tematu, słuchać o tym, bo i tak nie mam nic nowego do powiedzenia, am dość wypytywania, sprawdzania" i mogłabym mnożyć w nieskończoność...Mi również taka postawa wydaje się nienormalna, zdaję sobie sprawę, że ubliża mi w ten sposób...tylko my mamy dwójkę dzieci - ale nie wiem czy warto to ciągnąć sad Bo póki ja nie osiągnę równowagi nie będę w stanie dać nic moim maluchom.

14 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-12-16 00:22:10)

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
Snowflake napisał/a:

Rozmawiałam tez z ta druga i kazałam jej opisywać wszystko co sie wydarzyło. I maja taka sama wersje. Ale mój mąż nie wiedział, ze sie z nią spotkałam. I nie jest on aż tak 'blyskotliwy' żeby ustalać z nią jedna wersje zdarzeń. W sumie ona była tak wystraszona, ze nie sadze, żeby kłamała.

Oj Snowflake,są rzeczy których sobie nie wyobrażamy a jednak się dzieją.
Absulutnie nie życzę Ci żebyś odkryła i przekonała się jak bardzo Twój mąż może być błyskotliwy ale w takich sytuacjach domowe ciamajdy u boku kochanek rozkwitają i odsłaniają oblicze jakiego żona nigdy w życiu by się nie spodziewała.

Snowflake napisał/a:

Najgorsze jest to, ze jakoś tak intuicyjnie czuje, ze mąż nie powiedział mi całej prawdy o całym zajściu.

Słuchaj intuicji,więcej Ci powie niż mąż i "ta druga".

15

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
Snowflake napisał/a:

Wiem, ze zdrada zaczyna sie w głowie. On mnie mentalnie i emocjonalnie zdradził sad

On tez chce ratować ten związek.

...i tu jest pies pogrzebany, w pełni się z Tobą zgadzam.
Pominęłaś szczegóły sytuacji w której mąż znalazł się z tamtą kobietą, ale raczej nie była to przypadkowa pani, nie była to też z pewnością koleżanka z pracy z którą on poprzestaje na "dzień dobry", nie była to też, jak sądzę, sąsiadka z którą raz na pół roku wymienia się spostrzeżenia na temat pogody.
Jeżeli doszło do sytuacji, gdzie owa pani i Twój mąż gotowi byli (do przedostatniej chwili wink) do miłosnego aktu, to na długo wcześniej atmosfera musiała nabrzmiewać, podgrzewana przez obydwie strony.
Nie masz też żadnej gwarancji, czy faktycznie on nie stanął na wysokości zadania, on zaprzecza, a ona być może ze wstydu, że została zdekonspirowana, też.
Dlatego nie dziwię Ci się, że czujesz się zdradzona, bo tak faktycznie jest.
Jednak największym problemem nie jest fakt, czy zrobili to, czy nie, tylko dlaczego Twój mąż pozwolił sobie na taką zażyłość z inną kobietą, że obydwoje zatracili granice.
Napisałaś:
"On to raczej kanapowiec. I chyba mu odpowiadało, ze to ja zawsze staram sie i potrzymuje ogień w związku. Mimo, ze bywa dupkim to dobry i kochany człowiek. Ale z głowa w chmurach hmm ja muszę dbać o wszystko.
Uważaj, bo w takich właśnie kanapowcach, z pozoru misiowatych, w pewnym momencie budzi się lew.
Mąż lekceważy Twoje uczucia, zamiótł sprawę pod dywan i sądzi, że sprawa jest zamknięta.
Myślę, że przydałby mu się lekki wstrząs.

16 Ostatnio edytowany przez Snowflake (2015-12-16 03:21:42)

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
josz napisał/a:
Snowflake napisał/a:

Wiem, ze zdrada zaczyna sie w głowie. On mnie mentalnie i emocjonalnie zdradził sad

On tez chce ratować ten związek.

...i tu jest pies pogrzebany, w pełni się z Tobą zgadzam.
Pominęłaś szczegóły sytuacji w której mąż znalazł się z tamtą kobietą, ale raczej nie była to przypadkowa pani, nie była to też z pewnością koleżanka z pracy z którą on poprzestaje na "dzień dobry", nie była to też, jak sądzę, sąsiadka z którą raz na pół roku wymienia się spostrzeżenia na temat pogody.
Jeżeli doszło do sytuacji, gdzie owa pani i Twój mąż gotowi byli (do przedostatniej chwili wink) do miłosnego aktu, to na długo wcześniej atmosfera musiała nabrzmiewać, podgrzewana przez obydwie strony.
Nie masz też żadnej gwarancji, czy faktycznie on nie stanął na wysokości zadania, on zaprzecza, a ona być może ze wstydu, że została zdekonspirowana, też.
Dlatego nie dziwię Ci się, że czujesz się zdradzona, bo tak faktycznie jest.
Jednak największym problemem nie jest fakt, czy zrobili to, czy nie, tylko dlaczego Twój mąż pozwolił sobie na taką zażyłość z inną kobietą, że obydwoje zatracili granice.
Napisałaś:
"On to raczej kanapowiec. I chyba mu odpowiadało, ze to ja zawsze staram sie i potrzymuje ogień w związku. Mimo, ze bywa dupkim to dobry i kochany człowiek. Ale z głowa w chmurach hmm ja muszę dbać o wszystko.
Uważaj, bo w takich właśnie kanapowcach, z pozoru misiowatych, w pewnym momencie budzi się lew.
Mąż lekceważy Twoje uczucia, zamiótł sprawę pod dywan i sądzi, że sprawa jest zamknięta.
Myślę, że przydałby mu się lekki wstrząs.


Atmosfera nie była podgrzewana. Jedynie co to ona sie zadurzyła w moim mężu. Jej jest daleko, a ze ma osobowość cichodajki to inna sprawa. Wiem, ze sypia z innymi, ale uważałam, ze to nie moja sprawa i myślami, ze skoro sie znamy to będzie trzymała łapska daleko od mojego męża. A on, No cóż.... Był pijany (a nie pije), nadarzyła sie okazja, bo Pani łatwa rozstawiła nogi. I stało sie! Oczywiście nie bronię go. Gdyby nie chciał to by do niczego nie doszło. Tylko, ze on tłumaczy sie, ze nie chciał, ale był taki zdołowany ( strasznie sie kłóciliśmy w tym okresie i jego przyjaciel zmarł).

Juz naprawdę nie wiem co robić sad chce przestać myślec o tym, żyć dalej. Ale czuje, ze nie wszystko jest wyjaśnione. A on nawet nie próbuje zrozumieć. Ciagle słyszę, ze to moja wina, ze byłam zła żona, ze sie kłóciliśmy.

Chyba czas na ostateczna decyzje, bo nie mogę sie tak miotać z myślami! Ale ja go nadal kocham i wiem, ze możemy być szczęśliwi. Jeszcze spróbuje porozmawiać z psychologiem i jemu tez to zaproponuje. Może jesli ktoś trzeci wytłumaczy mu łopatologicznie, ze jego żona tez ma uczucia, to może coś zrozumie. Jesli nie to niech sie buja!

17

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
Snowflake napisał/a:

Ciagle słyszę, ze to moja wina, ze byłam zła żona, ze sie kłóciliśmy.

Spytaj go, czy w związku z kłótniami, które Ciebie także wykańczają, możesz się zrelaksować z jakimś miłym panem?
Faktycznie, wygląda na to, że Twój mąż niewiele zrozumiał, a już zrzucanie winy na Ciebie, za to że poszedł na lewiznę jest żałosne.
Może psycholog uświadomi mu co zrobił?

18

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
josz napisał/a:
Snowflake napisał/a:

Ciagle słyszę, ze to moja wina, ze byłam zła żona, ze sie kłóciliśmy.

Spytaj go, czy w związku z kłótniami, które Ciebie także wykańczają, możesz się zrelaksować z jakimś miłym panem?
Faktycznie, wygląda na to, że Twój mąż niewiele zrozumiał, a już zrzucanie winy na Ciebie, za to że poszedł na lewiznę jest żałosne.
Może psycholog uświadomi mu co zrobił?


Sa trzy plany w mojej glowie.

Plan A - rozmowa z psychologiem, ktory mu uswiadomi jaki blad zrobil lub pomoze podjac decyzje o zakonczeniu zwiazku.
Plan B - na poczatku przyszlego roku mamy rocznice i wybieramy sie na wakacje. I ja mu juz pokaze jak to jest. Bede flirtowac, az go krew zaleje. Wiem, ze to podle i znizam sie do jego poziomu. Ale czuje, ze potrzebuje tego, poczuc sie kobieta. A wiem, ze brzydka nie jestem i faceci sie za mna ogladaja. No i skromna jestem :}
Plan C - jesli jego dupkowatosc nie zrozumie nic a nic... GAME IS OVER

Kocham go i chce walczyc o nasze szczescie, ale z drugiej strony czuje sie wystarczajaco silna, zeby ulozyc sobie zycie bez niego.

Juz nie rozumiem jego postawy. Bo wczesniej niby przyjal do wiadomosci, ze to jego wina, ze on podjal decyzje o zdradzie. A teraz stara sie zrzucic cala wine na mnie. Cholera tlumacze i tlumacze, ze oboje jestesmy winni za kryzys, ale on I tylko ON zdradzil. Zdradzil wszystko w co wierzylam, wszystko co budowalismy razem, cale moje zaufanie...

Juz nawet lopatologiczne tlumaczenie nie pomaga.

19

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

B - wink

20

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
Snowflake napisał/a:

Sa trzy plany w mojej glowie.

Plan A - rozmowa z psychologiem, ktory mu uswiadomi jaki blad zrobil lub pomoze podjac decyzje o zakonczeniu zwiazku.
Plan B - na poczatku przyszlego roku mamy rocznice i wybieramy sie na wakacje. I ja mu juz pokaze jak to jest. Bede flirtowac, az go krew zaleje. Wiem, ze to podle i znizam sie do jego poziomu. Ale czuje, ze potrzebuje tego, poczuc sie kobieta. A wiem, ze brzydka nie jestem i faceci sie za mna ogladaja. No i skromna jestem :}
Plan C - jesli jego dupkowatosc nie zrozumie nic a nic... GAME IS OVER

Przestań robić z siebie wariatkę i po prostu zaakceptuj to (bo raczej nie odejdziesz), że mąż w chwili obecnej nie poczuwa się do winy. Żaden psycholog, ani zemsty go do tego nie zmuszą. Twoja potrzeba będzie niezaspokojona. Zamiast skakać wokół niego myślami i czynami, zajmij się swoim życiem. Zacznij w siebie inwestować, niezależnie od męża. Odetnij się emocjonalnie od niego. On na to nie ma wpływu (tak samo jak ty na jego postawę i myśli) i zobaczy, że całe to zdarzenie cię zmieniło, zaczęłaś inaczej żyć, po swojemu, niekoniecznie on jest ci już do czegoś potrzebny. To jest twoja jedyna broń. Skoro skopał, ktoś inny może wycofać swoje uczucia względem niego. To są konsekwencje. Punkty A, B - daruj sobie. O C mów tylko wtedy, kiedy jesteś na 90% przekonana, w innym przypadku to tylko strzelanie ślepakami i samooszukiwanie siebie.

21

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

A ja jestem ciekawa w jaki sposób dowiedziałaś się o tym wydarzeniu? Czy mąż przyznał się do tego? Czy przyznał się bo boczniara go szantazowała? Czy może to własnie ona powiedziała ci o wszystkim? a może jeszcze inaczej się dowiedzaiłaś?
Ktoś tu napisał, że pozory często myla i że ty zdziwiłabyś, jak kanapowe misie ozywiają się, gdy mają okazję zamoczyć  jakiejs innej im chętnej- zgadzam się z tym. Cicha woda brzegi rwie- tak naprawdę to wcale nie wiesz, jako naprawdę jest twój mąż- teraz możesz podejrzewać go o różne rzeczy- to normalne. Twoje zaufanie zostało zniszczone, a niestety bez zaufania i szacunku nie ma zdrowego związku.
mówisz, że przechodziliście kryzys- jjesli to ma byc tłumaczenie z jego strony, to sorry- facet ten chyba jest głupi. Ty z powodu kryzysu w małżeństwie nie rozłozyłaś się przed żadnym przygodnym ruchaczem i gdyby zdarzyło sie tak, że jakis nawinąłby ci się pod rękę, bo dostałby od ciebie z liścia w gębę i sprawa załatwiona- twój mąż natomiast ściągnął gacie i prozentował swoje przyrodzenie przez jakąś latawicą. Już ja to widzę, jak mu nie stanął- a czy twój mąż miewa problemy z potencją? Czy jest np. na coś chory- może jest cukrzykiem, ma nadciśnienie itd. Jesli to zdrowy chłop, to nie wierz w takie rzeczy, że wacek mu nie stanął. To że boczniara powiedziała ci takie rzeczy, to jeszcze nie znaczy, że ona mówiła prawdę- jak możesz wierzyć kobiecie, ktora nie ma problemu z tym, by puszczać się z przypadkowymi, w tym nawet z zonatymi i dzieciatymi? Może ona każdej zonie swoich kochanków tak własnie mówi? Może to kobieta, która wcale nie szuka chłopa do związku, lecz lubi mieć urozmaicony seks, bo to właśnie kręci ja najbardziej? Przecież sa takie kobiety. A potwierdzałoby moja tezę to, że ona "cieszy się"opinią latawicy.
Twój mąż opędza się od ciebie niczym od uprzykrzonej muchy- nic dziwnego, najlepszą formą obrony jest atak i bagatelizowanie problemu oraz robienie z kogos, komu zrobiło się świństwo wody z mózgu i wariata, paranoika.
Idź do psychologa i jesli nawet psychologowi nie uda się trafić do twojego męża, to wydaje mi sie, że zaczniesz ewakuowac się z tego małżeństwa, bo dłużej tak ne pociągniesz. Jest bowiem wielkąróżnicą mieć pewność, że twój mąż jest wiernym i porządnym człowiekiem, niż żyć w kimś jak na tykającej bombie. Mało kto dobrze by się czuł w takim związku. tak więc ty wcale nie przesadzasz- natomiast on robi wszystko, by spierdolić wasze małżeństwo już tak do końca.

22

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
oliwia9195 napisał/a:

A ja jestem ciekawa w jaki sposób dowiedziałaś się o tym wydarzeniu? Czy mąż przyznał się do tego? Czy przyznał się bo boczniara go szantazowała? Czy może to własnie ona powiedziała ci o wszystkim? a może jeszcze inaczej się dowiedzaiłaś?


Jak sie dowiedzialam? Nie bylo mnie w domu jakis czas. Musialam wyjechac. I w tym czasie jakos tak zaczelismy sie klucic, odgrazac rozstaniem, separacja... Wiec on chcac zaglebic kobieca psychike, szukal rad u niej. A ona udawala dobra kolezanke. I tak kiedys jak sie upil w jej towarzystwie, stalo sie... Bo niby byl taki przybity, smutny, zdesperowany, problemy w pracy. Caly swiat mu sie walil. A, ze ona byla pod reka.... NO COMMENT

W kazdym razie jak wrocilam, to kurcze wszedzie jej wlosy byly. Wiec zaczelam sie dopytywac. Co to ma znaczyc. Caly czas sie zapieral, ze nic sie nie wydarzylo. Ale po kilku dniach przeczytalam email od niej. On podobno tak bardzo bal mi sie powiedziec, ze zostawil specjalnie telefon na stole. Wiedzial, ze go przejrze. Moze i nawet z tresci maila nic nie wynikalo, ale skonczyla go JESTES MOIM SWIATLEM I CIENIEM, buziaki. Wtedy juz mialam pewnosc. I dupek przyznal sie, ze cos zaszlo. Ale upiera sie, ze nie mogl, bo tak bardzo mnie kocha i ze tylko ja .... Ze tamta taka nie atrakcyjna.

A jesli chodzi o ta cichodajke to wiem jedno, ona chciala rozbic moje malzenstwo, bo jej jest do dupy. I zamarzyl jej sie moj maz, bo niby tak swietnie sie rozumieja ;/

Maz nigdy nie mial problemu z potencja, ale po tym wszystkim to tak.

W kazdym razie juz umowilam sie do psychologa, on chce jeszcze porozmawiac ze mna, zanim podejmnie decyzje.

Czas pokaze.

23

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
Monika K napisał/a:

jestem w podobnej sytuacji co TY z tym wyjątkiem, że mój mąż się zakochał - na to mam dowody, które musiałam mu przedstawić bo wypierał sie do samego końca, niesttety nie mam dowodu na zdradę fizyczną-jedynie dwuznaczne smsy- jak łatwo się domyslć tej się do dziś wypiera. Tylko u mnie sytuacja jest po prostu chora całkowicie. On również nie zamierza " w kółko wałkować tego tematu, słuchać o tym, bo i tak nie mam nic nowego do powiedzenia, am dość wypytywania, sprawdzania" i mogłabym mnożyć w nieskończoność...Mi również taka postawa wydaje się nienormalna, zdaję sobie sprawę, że ubliża mi w ten sposób...tylko my mamy dwójkę dzieci - ale nie wiem czy warto to ciągnąć sad Bo póki ja nie osiągnę równowagi nie będę w stanie dać nic moim maluchom.

Monika, rozumiem. Kurcze pierwszy raz w zyciu moge powiedziec, ze rozumiem kogos w 100%. Pewnie przezywamy te same emocje. Ale twoje sa silniejsze, bo sa jeszcze dzieci. I trzeba teraz wszystko zrobic, zeby one nie odczuly zlych emocji. I teraz sie zastanawiam co jest gorsze... zdrada fizyczna czy zakochanie sie meza w innej.

Jak dawno temu odkrylas jego zdrade?

24

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

No tak, skoro to mężatka, to nic dziwnego, że i w jej interesie jest trzymać wersję, że twojemu mężowi nie stanął- ona doskonale wie o tym, że łatwiej bedzie tobie przełknąć taka wersję, niz dowiedziec sie, że on zerżnął ją, jak króliczkę. W takim też razie baba nie odwali się tak szybko- namierzyła tego twojego, bo widzi w nim szansę na polepszenie sobie jakości życia.
Czy on jest zakochany w boczniarze? Niekoniecznie tak musi być, ale faktem jest, że ona znalazła wspólny z tym chłopem język i on postrzega ją, jako fajną kobitkę, z którą to można i konie kraść i wacka moczyć bez problemu. Czy mąż damessy wie o tym, że jego żona puszcza się z różnymi? Jakie ona mogłaby poniesc konsekswncje, gdyby jej maż dowiedział się z kim zyje? Czy wyleciałaby np. na bruk wywalona przez męża razem z klamotami? Czy też mieszkanie jest jej własnością? Czy ona ma dzieci? Pracuje to babsko czy zyje na plecach meża i jeszcze kąsa dojną krowę? Czy twój mąż miałby gdzie pójsć z tą babą? Musisz przeanalizowac sobie sytuację finasową i bytową, bo ja nie wierzę w to, by boczniara zasadziła się na twojego męża bez wcześniejszej kalkulacji na ile jej sie to opłaca i co dalej. Jesli twój mąż to gołodoopiec, to boczniara raczej by się nie zasadzała na takiego. Zrób porządek z finansami- rozdzielność majątkowa, oddzielne konto i postraj się przerzucić na siebie jak najwięcej kasy, bo nie wiadomo czy on nie sponsoruje boczniary. skoro ona taka lojalna wobec niego, to musi miec w tym jakiś interes. Może on buli na nią kasę? Nie wierz w jakies idiotyzmy- postaraj się nie zaniedbywać spraw doczesnych, materialnych.

25

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Ale przecież Wy w żaden sposób tej sytuacji nie przepracowaliście.
Ty chcesz, a Twój mąż chce zamieść sprawę pod dywan, bo tak mu wygodniej. Wobec jego oporu Ty sie zastanawiasz co zrobić.
Tak się nie da. Bez szczerej rozmowy, bez rozłożenia sytuacji na czynniki pierwsze, bez zrozumienia, obopólnego, bez refleksji nad sobą i nad rolą, jaką oboje odegraliście, bez ponownego zdefiniowania Waszego związku sprawa będzie zamieciona pod dywan, ale problem nie zniknie. Będzie wciąż pod dywanem i będzie śmierdzieć.
A juz na pewno nie uda się tego posklejać jeśli pan zdradzacz nie zacznie pracować nad związkiem razem z Tobą. To on ma zapracować na ponowne zaufanie, to on ma się starać, a nie Ty. Nawet jeśli nie czuł się z Tobą szczęśliwy i uważa że "nie byłaś dobrą żoną", to w żaden sposób nie usprawiedliwia zdrady. Zdrada a kryzys w związku to są dwie zupełnie oddzielne rzeczy. Możesz mieć swój udział w powstaniu kryzysu, ale decyzja o zdradzie należała tylko i wyłacznie do niego i to on ponosi za zdrade wyłączną odpowiedzialność. Ponieważ nawet jesli jest kryzys, nawet jeśli ktoś czuje sie nieszczęśliwy w związku, to stara się go naprawić, jesli naprawic się nie da, to odchodzi i DOPIERO WTEDY bierze się za inne panie albo panów.

26

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

I jeszcze jedno- napisałas, że wróciłas do domu po dłuższej nieobecności i że znalazłaś włosy jakiejś baby- wtedy rzecz ujrzała swiatło dzienne itd. Skoro boczniara miała czelnosć przyjść do twojego domu i puszczać się z twoim mężem i to może jeszcze w waszym łóżku, to znaczy, że to szmata do potęgi ntej i kto wie czy ona nie bywa w waszym mieszkaniu cześciej. Nie sądzę, by boczniara zwiesiła teraz łeb po sobie i odeszła obchodząc się smakiem. Ona dalej bedzie zapuszczała swoe macki w wasze małżeństwo- jest wyjątkowo bowiem bezczelna, jak wiekszość puszczających się mężatek, ktore na dodatek są boczniarami w cudzych małżeństwach. Autorko, zdaje się, że odkryłaś czubek góry lodowej.

27

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
oliwia9195 napisał/a:

I jeszcze jedno- napisałas, że wróciłas do domu po dłuższej nieobecności i że znalazłaś włosy jakiejś baby- wtedy rzecz ujrzała swiatło dzienne itd. Skoro boczniara miała czelnosć przyjść do twojego domu i puszczać się z twoim mężem i to może jeszcze w waszym łóżku, to znaczy, że to szmata do potęgi ntej i kto wie czy ona nie bywa w waszym mieszkaniu cześciej. Nie sądzę, by boczniara zwiesiła teraz łeb po sobie i odeszła obchodząc się smakiem. Ona dalej bedzie zapuszczała swoe macki w wasze małżeństwo- jest wyjątkowo bowiem bezczelna, jak wiekszość puszczających się mężatek, ktore na dodatek są boczniarami w cudzych małżeństwach. Autorko, zdaje się, że odkryłaś czubek góry lodowej.

Jej juz nie ma w naszym/jego zyciu. Wyjechala do meza. Ktory mieszka za granica. I mam nadzieje, ze skopal jej dupe (podobno ma czarny pas). Na pewno nie byl to romans, tak jak sugerujesz. A o jej zdradzie dowiedzial sie ode mnie. Biedak nie wierzyl... Szkoda, ze nie poinformowalam go o innych skokach w bok ukochanej!

28

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Snowflake, w tej chwili najbardziej istotną kwestią jest to, jak Ty powinnaś teraz ustawić się w stosunku do męża.
Myślę, że w tej trudnej dla Ciebie sytuacji, wypierasz pewne logiczne fakty.
Jak napisałam wcześniej, mało prawdopodobne jest że była to jednorazowa akcja. Wyjechałaś na pewien czas, a po powrocie znalazłaś pełno jej kłaków w mieszkaniu?
Świadczy to o tym, że ona nie była u Was jeden raz, bo raczej nie łysieje z powodu ciężkiej choroby, z drugiej strony Twój misio, jak widać do sprzątania ręki nie przykłada, skoro nie zadbał o zatarcie śladów.
Chyba nie wierzysz, że po jednej rozmowie przy wódce oraz nieudanym seksie, ona napisała do niego "JESTES MOIM SWIATLEM I CIENIEM"?
Jestem skłonna twierdzić, że obydwoje kłamią, dlatego też podejrzewam, że musieli zacieśniać stosunki już nieco wcześniej.
Zgadzam się z Czarną Kotką, że nie przepracowaliście tej sytuacji, a przede wszystkim próba naprawy Waszego związku dotyczy Was obojga, ze wskazaniem na niewiernego, w pojedynkę nic nie zdziałasz.
Trudno zacząć proces odbudowy, jeśli on nadal kłamie, umniejsza swoją winę, baaa, zrzuca ją na Ciebie (chamstwo!) i po za pustymi słowami o ratowaniu nie robi nic, jednocześnie oczekując świętego spokoju.
Umów Was na terapię, jeśli on się nie zgodzi, to raczej nie ma o kogo walczyć, a do tego czasu....
Osobiście, podarowałabym sobie na ten czas próby dyskusji na w/w temat, choć nie wiem, czy nie wypsnęłaby mi się raz na jakiś czas mała złośliwość w związku z tematem, zdystansowałabym się maksymalnie, minimum rozmów, oficjalnie, wyprosiłabym pana z sypialni (o ile jeszcze tego nie zrobiłaś), wychodziłabym jak najczęściej z domu zostawiając krótką informację - dokąd, zostawiłabym na kartce podział obowiązków; sprzątanie, zakupy itd
Jesteś teraz w o tyle trudnej sytuacji, że zbliżają się święta.
Nie wiem jak je spędzacie, dlatego przemyśl to wszystko i nie rzucaj się sama z motyką na słońce, jeśli główny sprawca Twojego nieszczęścia, delikatnie mówiąc, zlewa problem.

29

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

A tam od razu skopał jej doopę- pewnie naopowiadała mu głupot, zrobiła niewinna minkę, z niego zrobiła zimnego drania i tyle- z wielkiej chmury mały deszcz. Takie jak ona są cwane, szczególnie, że baba ma wprawę w rolowaniu męża. Dziwka to dziwka- co tu duzo gadać.
Natomiast ty masz problem, bo zawsze człowiek ma problem, gdy do jego życia wejdzie jakies kur...stwo, obojętne w jakiej by to miało byc sferze życia. Trafisz na ku...r. ę w urzędzie, to też będziesz miała syf- tak to już jest.
Skoro w mieszkaniu pełno było kudłów tej baby, to znaczy, że ona była częstym gościem w twoim domu. Po jednej wizycie zgubiłaby najwyżej kilka włosów- niekoniecznie musiałabyś je zauważyć, chyba że faktycznie masz bardzo jasne meble albo podłogi- poszukaj jeszcze po kątach, bo włosy, sierść i kurz lubią osadzać się po kątach właśnie.
Dobrze zrobiłaś, że doniosłaś o wszystkim jej męzowi- co on z tym zrobi, to już nie twój problem, niech on kupi jej nawet wypasione auto w nagrodę za to, że przyprawiła mu rogi. Są przecież i tacy frajerzy- baba się puszcza, a facet,  tym bardziej, obsypuje ja prezentami. Ludzie bywają rózni. Mam nadzieję, ze dzieki temu, że zdemaskowałas tę boczniarę, ona nie bedzie już miała odwagi przystawiać się do twojego męża, chociaż ja w takie rzeczy też raczej bym nie wierzyła. Boczniary mają to do siebie, że ciężko jest je odwalić od rodziny, jesli już zdażą się przypierdolić do kogoś.
Czy nie był to regularny romans? Ciężko powiedzieć- kudły w domu i jej tam obecność oraz to, że twój mąż w zadziwiający sposób nagle ma problemy z potencją świadczyłyby raczej o czyms innym.
Nie chodzi o to, że ja chcę cię straszyć, lecz o to, byś przestała wybielać tego kanapowego, bo może czas byłby najwyższy, żebyś lepiej się mu przyjrzała. Chociażby w obawie przed chorobami- nie wiesz czy boczniara jest zdrową kobietą, a może ma ona np. chlamydię?
Nie bądź taka ufna- ja wiem, że nie jest łatwo rozwalić całe swoje poukładane i bezpieczne zycie- człowiek broni się jak może przed życiową rewolucją, ale niestety, czasem zaklinanie rzeczywistości na nic się nie przydaje. Prędzej czy później gofno i tak wypłynie ci na wierzch.

30

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Tak łatwo jest czytać to wszystko- wydaje się mąre i budujące... tym bardzej, że wypowiadają się osoby, które przechodzły to samo.Tyle, że tak trudno zastosować się do tego wszystkiego sad Ja dowiedziałam sie kilka miesięcy temu, ale czekałam na realne dowody- głupia myslałąm, że jestem na tyle twarda, że wszystko przełknę ;-) a jednak- jak przeczytałam, że są dla s9ebie całym światem, tęsknia każdego dnia( codziennie spędzająć po 8-9 h razem w pracy) to serce po prostu pękło na pół i już nie czekałąm na bardziej dobitne dowody. Jej napisałam, ze jest dziwką, mężowi powiedzałąm, ze wiem - nie uwierzył ;-) to akurat było zabawne, bo biedak nie miał świadomości, że każdy jego sms trafia do mnie na pocztę i jego hasło założone w tel specjalnie na ta okazję nic nie dał. Ale co zrobić skoro minęło tyle czasu, a on dalej "nie jest gotowy" na rozmowę o tym...gdyby nie ja, tematu by w ogóle nie było.Zero starań, żyje jak przedtem tyle, że teraz dodatkowo mi się obrywa za moje czepianie się wszystkiego i doły emocjonalne. Ja już po prostu ledwoo ciągne, popadam ze skrajności w skrajność i wiem, że do niczego to nie prowadzi.
Nic nowego nie wyniknęło, nic nowego mi nie powiedział - po prostu jakby nic się nie stało - a mi się śwat zawalił.
Rozumiem Cię doskonale, bo w takiej sytuacji po prostu ręce opadają - chcesz coś zrobić, ale co skoro nie ma odzewu z drugiej strony?
I niestety tak jak poprzedniczki obawiam się, że w Waszej sytuacji nie była to jednorazowa wizyta tej Pani...Być może teraz zrobiłam się nadpobudliwa w tym temacie jednak nie wyobrażam sobie żeby tak po prostu umawiać się na spotkanie u siebie w domu nie licząc na nic i nie budując wcześniej zaplecza.
Mój mąż to również typowy kanapowiec - jak widzisz prawda się potwierdza- cicha woda brzegi rwie. W życiu, w najśmielszych snach, po prostu nigdy nie posądziłabym go o takie coś. Ale pocieszył mnie mówiąc, że "on wcale nie szukał" Jasne-samo przyszło któregoś dnia;-) Tyle pracy gnój włożył w ukrycie tej relacji, tyle kłamstw, dzieci poświęcił - ale samo przyszło ;-)
Boli, ale prawda.

31

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Monika K - to dramat, gdy życie wywraca się do góry nogami, gdy mąż i ojciec, który powinien być opoką, okazuje się zwykłym gnojem.
Chyba większość kobiet w takiej sytuacji pogrąża się w rozpaczy i nie potrafi podjąć logicznej decyzji, ewentualnie powodowane złością działają pochopnie, popełniając błędy.
Szybciej wychodzą na prostą te osoby, które po pierwszym szoku, są w stanie ogarnąć się (choćby z pomocą psychologa) i zaczynają planować inną przyszłość.
Tkwiąc w takim jak teraz zawieszeniu, gdy ślubny nadal nie wie kogo wybrać! gdy nie przeprasza, nie próbuje naprawiać, nie żałuje, sama sobie robisz krzywdę.
W takiej sytuacji, tylko radykalne rozwiązania (zwłaszcza, że trwa to już kilka miesięcy) mogą ewentualnie sprowadzić męża z obłoków na ziemię, choć nie koniecznie.
Czy Ty masz już jakieś plany, czy tylko cierpisz i czekasz?

32

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Przeprosć przeprosił, stwierdził, że nie chce i nie chciał mnie skrzywdzić, aż śmieszne to wszystko. Tylko, że teraz on jest jakby zawieszony- czuję, że tak nie powinien zachowywać się człowiek, który zawiódł, ale chce naprawić, budować na nowo. On chyba po prostu dalej ją kocha, choć może i chciałby przestać, nie wiem. W każdym razie mnie ta sytuacja wykańcza - pojechałąm na kilka dni do rodzicó-odpocząć -kazał mi wrócić bo tęskni za dziećmi, więc wróciłam. Sama nie wiem po co, do cągłych sprzeczek, pretensji. Czuję się po prostu sama z tym wszystkm- jakbym to ja miałą problem. On twierdzi, że nic od razu, że nie jest w stanie tak "z grubej rury " zacząć, jak gdyby nigdy nic.
Nie wiem, nic nie wiem - powiedziałąm, ze się wyprowadzę to stwierdził, że nie odda mi dzici i takie tam pierdoły. W zasadzie jesli chodzi o ten temat to on cały czas nielogicznie się wypowiada, wydziera się..ehh.
Pytałam już tyle razy na co mam czekać, na co mu ten czas - na to żeby się odkochał i znowu zakochał się we mnie? To nie o to chodzi bo on mnie kocha - ileż w tym entuzjazmu było każdorazowo ;-) serce rośnie...Nic nie można sensownego od niego wyciągnąć, dosłownie nic. A to co ja mówę to są moje emocje;-)

33

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Nie wygląda to wszystko dobrze.
Zaproponuj terapię małżeńską i jeśli nie pracujesz, szukaj pracy. Groźbami odebrania Ci dzieci się nie przejmuj, to już prawie klasyka w wykonaniu zdrajców.
Już widzę jak on buduje nowe szczęśliwe życie z kochanką wychowującą Wasze dzieci.
Czy ta baba jest wolna, czy jesteś pewna, że on to zakończył?

34

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Nie mogę szukać pracy - młodszego dziecka nie mogę oddać do złobka ze względu na jego chorobę, więc odpada, co nie znaczy, że nie zamierzam nic zrobić w temacie finansów.
Ha akurat - dziecko ma 1,5 roku prawie i nie spędził z nim sam nawet kilku godzin- nawet leku nie potrafi mu podać - a to syrop, więc litości;-)
Ona ma męża i dziecko 10 letnie chyba.
Niczego nie jestem pewna i to jest najgorsze.Oni razem pracują...
Pza tym było kilka sytuacji ostatnio, kiedy podejrzewam, że się spotkali poza praca właśnie, jednak kiedy mu o tym pwiedziałam zapytał po prostu skąd wiem?Byłam, widziałam? Nie? to mam nie gadać głupot..
Taak, tylko wiem, że do tej pory kłamał w żywe oczy- przecież przez kilka miesięcy miałąm jego smsy vs jego słowa - nic nie było prawdą-wątpię więc, że nagle stał się taki prawdomówny wobec mnie.

35

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Pomyślałaś o tym, żeby zawiadomić jej męża, może cichodajce też trochę popsuć dobry humor?
Współczuję Ci, bo faktycznie, mając tak małe dzieci, jako matka masz w tej chwili związane ręce.
Pamiętaj jednak, że nie ma sytuacji z której nie byłoby wyjścia. Czy Wasi najbliżsi (Twoja i jego rodzina wie o tym, co on zrobił).
Zbliżają się święta, na Twoim miejscu zabrałabym dzieci i wyjechała z nim do rodziców i tam spędziła święta bez niego. Odpoczęłabyś może trochę psychicznie, a jednocześnie jemu też dała szanse na przemyślenia.
Jak do tej pory, on nie ponosi żadnych konsekwencji, po za Twoim marudzeniem.

36

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać
josz napisał/a:

na Twoim miejscu zabrałabym dzieci i wyjechała z nim do rodziców i tam spędziła święta bez niego. .

miało być "z nimi"

37

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Mąż wie, zadbałam o to nastepnego dnia, ale cóż - wyparła się, a i ja głupia później łagodziłąm sytuację - bo mąż boczniary jest wojskowym - bardzo nerwowy człowiek-najpierw wyrzucił ją za drzwi, później chciał w szale pozabijać i ją i mojego męża, więc głupia łagodziłam ;-(
Rodzina nie wie, może faktycznie to błąd-tyle, że on stwierdził, że nie życzy sobie żeby ktokolwiek cokolwiek mu mówił, pouczał  że ja mówiąc im o tym własnie do takiej sytuacji chcę doprowadzić, że on wszystko zrozumie i będzie przepraszał i się kajał ?!! No jeszcze przed chwilą mi to powtórzył- ludzie złoci - ja myślałam, że właśnie tak sam zrobi, bez niczyjej pomocy.
Teraz nie wiem czego chcę, chyba tylko tego żeby dał mi święty spokój i życia więcej nie truł. Dość mam kłamstw, domysłów- zwyczajnie mnie to męczy.

38

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Monika K, nie wiem w jakim wieku jest Twoje starsze dziecko, bo jeżeli chodzi już do szkoły, to trochę komplikuje sprawę, jeśli nie wyjedź do rodziców.
Powiedz o swojej sytuacji, teściów tez nie chroń przed prawdą o synu. Dlaczego masz spełniać jego wolę?
Przecież on nie myślał o Tobie, dzieciach, gdy bzykał beztrosko larwę.
Zniszczył Waszą rodzinę, przecież wiesz, że już nigdy nie będzie tak samo, nawet, jeśli on  łaskawie zechce pozostać przy rodzinie.
Nie bój się go, nie pokazuj słabości.
Nawet gdyby pełzał przed Tobą prosząc o wybaczenie, faktem jest, że zniszczył bezpowrotnie zaufanie, tyle, że on niewiele robi, wydaje mu się, że ma Cię w garści.
Może należy mu udowodnić, że nie on rozdaje karty.
Tak na prawdę, masz niewiele do stracenia. Wyprowadź się z dziećmi do rodziców i poczekaj na jego reakcję.
Wcześniej w podobnej sytuacji, twierdził, że tęskni za dziećmi, a Ty? Czy tęsknił za Tobą?
Może czas, żeby uświadomić mu, jakie są konsekwencje tego, co zrobił i być może robi nadal.
Zostaw go na te święta, nich przynajmniej w minimalnym stopniu poniesie konsekwencje.

39

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Monika K, Teraz ty i dzieci potrzebujecie troche spokoju. Uwierz mi emocje nie sa dobrymi doradcami. Ja zrobilam duzo glupich rzeczy w zlosci i teraz zaluje! Teraz juz chyba potrafie popatrzec na to wszystko z boku, bez emocji. Choc caly czas jestem przybita, smutna... Ale jakos tak logiczniej zaczynam myslec. Fakt, ciagle mysle o tym, ale po chwili przychodzi moment opamietania. I powtarzam sobie, zeby nie skupiac sie na tym co bylo, nie zaprzatac sobie glowy ta doopodajka. Staram sie skupic na tym co teraz. Nawet jesli bede musiala posprzatac lazienke po raz setny, zeby przestac myslec, to zrobie to.

A co do mojego meza. Chyba powoli zaczyna kumac, co zrobil. Wczoraj byla kolejna rozmowa. Podstawilam mu pod nos 10 stron do przeczytania. Bo skoro nie lapie co ja czuje, bo niby ja dramatyzuje, to dostal do przeczytania co psychologowie maja na ten temat do powiedzenia. Zeby zrozumial, ze moje odczucia sa normalne! Dupek stwierdzil, ze nie ma czasu. Wiec mu powiedzialam, ze w takim razie widzimy sie po raz ostatni, skoro on nie moze poswiecic kilku minut na przeczytanie czegos. Dalam mu do zrozumienia, ze ja sama starac sie nie bede. A ze jeszcze mloda i ladna jestem ;-) to sobie latwo znajde kogos. Przeczytal... I powiedzial, ze teraz lepiej rozumie moje uczucia, ze nie wiedzial, ze az tak zle sie czuje, ze taka krzywde mi wyrzadzil...No i pogadalismy normalnie. Stanelo na tym, ze oboje sie staramy, on raz w tygodniu czyta ten tekst, zeby mu sie nie zapomnialo jakim dupkiem jest, a raz na dwa tygodnie mamy powazna rozmowe, gdzie ja moge zapytac o wszystko. Zobaczymy co bedzie ;-)

A wracajac do waszych sugestii, ze on niby ciagle mnie oklamuje i nie powinnam wierzyc, ze NIC sie nie wydarzylo. Jak go przycisnac? Myslalam, zeby napisac to tej doopodajki i ja przycisnac. Ale boje sie, ze otworze Puszke Pandory... Wiem, ze ona sie zadurzyla, wiec jesli wczesniejsza wersja byla prawda, teraz moze mnie oklamac, zeby mnie dobic. Kurcze Swieta ida a ja musze sie bawic w Rutkowskiego ;-)

P.S. przepraszam za brak polskich znakow.

40

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

A ja radze żebyś przestała bawić się w Rutkowskiego. Jeśli masz odczucia, ze coś jest nie tak, to na pewno tak jest. Jak to wyjaśnisz to odczucia znikną.
A wyjaśnić je możesz tylko podczas rozmów z mężem. Z czasem te wasze rozmowy i rozumienie tematu ewoluuje i sprawdzianem czy wszystko idzie w dobrym kierunku jest właśnie powrót zaufania do drugiej osoby. To będzie także sprawdzian dla niego czy będzie w stanie otworzyć się przed Tobą i wyznać Ci całą prawdę a Ty czy będziesz gotowa ją przyjąć.

Po co mieszać do tego osobę trzecią?

To sprawa już teraz między Wami a stawką jest Wasz związek.

41 Ostatnio edytowany przez Monika K (2015-12-17 12:05:29)

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

...

42

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

to jest czysta patologia ;-) poważnie, nie mam siły bo czuję nawet nie jakbym rzucała grochem o scianę, a mówiła do głupka po prostu.
Zapowedziałam oczywiście, że mam dosyć, pakuję się i wyjeżdżam do rodziców właśnie ( starsze dziecko to niespełna 4 latek, nawet do przedszkol,a nie chodzi)-tak go to obeszło, że usłyszałam masę ciekawostek na swój temat, a później mąż udał się na umówione z kolegami piwo :-)
Dziś naturalnie były przeprosiny - tyle, że ja naprawdę zdaję sobie sprawę, że najlepszym wyjściem jest odejście, co nie znaczy, że gdzieś tam w środku nie ma szeptów - a może jednak? Ciężke to, bo jestem naprawdę rozdarta - z jednej strony jego kurestwo w czystej postaci, brak podjęcia jakchkolwiek kroków by skierować ten syf na lepszą drogę, a zdrugiej świadomość, że dzieci zostaną bez ojca...a ja sama ;-)
w pewien sposób jestem od niego uzależniona i jest to związek toksyczny, chyba to komplikuje sprawy - moja głupota -bo zupełnie logiczna jest  powyższa wypowiedź josz .
Ja to wszystko wiem kurde, tylko ten strach.
Myślę, że nie warto w naszej sytuacji poddawać się całkowicie, jednak nie należy jej ignorować. Rozmowy z nia nic Ci nie daja - przestań - mój wspaniałomyśny mąż sam zaproponował mi rozmowę z tą cichodajką - proszę ! Przecież on musi chcieć powedzieć wszystko, ona Ci tego nie powie i wygląda na to, że on na razie też nie :-(
Ja też podsuwałam kartki bo stwierdziłam, że tylko tak do niego dotre, chociaż w minimalnym stopniu - jasne. TYch sprzed 3 dni do tej pory nie przeczytał, bo to nic nowego na pewno ;-)Dlatego myslę, że decyzja o wyjeździe i rozstaniu jest najbardziej rozsądna w mojej sytuacji. Widząc go codzienne nie jestem w stanie racjonalnie myśleć, a to do niczego nie prowadzi.

43

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Snowflake skoncentruj się teraz na odbudowie relacji z mężem. Przemyśl i zaplanuj, czego od niego oczekujesz.
Jeśli chcesz nadal z nim żyć i jednocześnie zachować względną równowagę psychiczną, to weź pod uwagę, że świadomość jego zdrady, będziesz musiał schować gdzieś głęboko, bo raczej nie zapomnisz.
W takiej sytuacji, dochodzenie szczegółów nie ma sensu, zwłaszcza rozmowa z kochanką.
Owszem, przy jakiejś dozie sprytu, mogłabyś ją przycisnąć do muru, ale, czy na prawdę chcesz znać szczegóły?
Myślę, że problemem jest nadal postawa męża, który chce poprawy, a jednocześnie nadal kłamie, wypiera się zdrady.
Prawdę mówiąc, nie wiem co Ci doradzić. On wie co zrobił, chyba istotne jest to, żeby zdał sobie sprawę, że nie jesteś naiwna, nie wierzysz w jego wersję, uważasz go za zdrajcę.
Chodzi o to, żebyście nie zaczęli nadawać na różnych falach; on - będzie udawał niewinnie oskarżonego, pokrzywdzonego misia, który, co prawda się stara, ale w gruncie rzeczy czuje się niesłusznie oskarżony (bo przecież nie było penetracji smile), Ty z kolei będziesz oczekiwała czegoś innego.

44

Odp: Już nie mam siły z nim rozmawiać

Monika K nie sugerowałam, żebyś zdecydowanie i natychmiast odeszła od męża. To niełatwa decyzja i nawet, jeśli kiedyś taką podejmiesz, to będzie to Twoja, przemyślana decyzja.
chodzi o to, że w tej chwili żyjesz w zawieszeniu, wiesz o zdradzie męża, nie jesteś pewna, czy on to zakończył, on nie stara sie, bagatelizuje problem, za nic ma Twoje uczucia. Sugerowałam, żebyś podjęła jakiś konkretne działania, żeby sprowokować męża do refleksji, żeby nie myślał, że bezwolnie godzisz się z losem.
Tymczasowy wyjazd do rodziców, dałby Wam czas na przemyślenia. Ty odpoczęłabyś psychicznie od jego obecności,  on???
Może zatęskniłby, może zrozumiał, co może stracić, ale też może wręcz przeciwnie- romans rozkwitłby z nową siła, zwłaszcza, że chata wolna.
Trudno przewidzieć, ale w tej sytuacji kręcisz się w kółko.
Myślę, że oddzielne spędzenie świąt, mogłoby nieco nim wstrząsnąć.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Już nie mam siły z nim rozmawiać

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026