Witam,
Przeczytałam mnóstwo wątków, ale nigdzie nie znalazłam odpowiedzi na mój problem. Wiec, jak sie domyślacie mojemu mężowi zachciało się skoku w bok. I nie wiem czy na szczęście czy nie, ale nie doszło do zbliżenia (jako tako), ponieważ 'biedak' nie mógł stanąć na wysokości zadania
Mimo wszystko, ja uważam sie za zdradzoną. Chciał to zrobić i tego faktu nic nie zmieni. W każdym razie teraz chcemy pracować nad związkiem. Ale cały czas mam wrażenie, ze tylko ja sie staram. Mam gorsze chwile, kiedy to wszystko wraca, kiedy nie mogę przestać myślec. I właśnie wczoraj miałam taki dołujący dzień.... Powiedziałam o tym mężowi. W sumie on chyba widział, ze coś jest nie tak od kilku dni. Ale poprosiłam go, żeby mi pomógł w takich momentach, ze potrzebuje porozmawiać o całym zajściu. Wiem, ze ciagle gadanie nie zmieni przeszłości. Ale jakoś tak czuje, ze muszę to przegadać. A ten dupek powiedział, ze ma juz dosyć rozmów o tym, ze ma dosyć moich depresyjnych dni i on nie wie jak długo może to tolerować! Tylko, ze każdym razem kiedy chce pogadać, on sie obraza. Bo on taki delikatny i chce zapomnieć o wszystkim a ja mu nie daje
To ja sie pytam, jak długo ja ma tolerować jego dupowatości
Juz sama nie wiem co mam myślec. Czasem myśle, ze skoro chcemy być razem to powinnam dać sobie spokój z tymi myślami. I cieszyć sie teraźniejszością. Ale to przychodzi tak nagle, nie wiadomo skąd .... Wystarczy drobiazg, który mi to przypomni i cały dzień myśle tylko o całym zdarzeniu.
Kurczę rozmawialiśmy tylko raz, lub dwa o całym zajściu. I jakoś tak 'naturalnie' przeszliśmy do codzienności.
Najgorsze jest to, ze jakoś tak intuicyjnie czuje, ze mąż nie powiedział mi całej prawdy o całym zajściu. Czy ja naprawdę jestem 'nienormalna', ze chce o tym rozmawiać i zadręczać sie?!
Juz naprawdę nie wiem jak z nim mam rozmawiać. Boje sie, ze jak za bardzo będę naciskała to on naprawdę będzie miał dosyć. Ale z drugiej strony nie chce czuć sie winna za swoje uczucia, nawet jeśli są negatywne. Jak 'zmusić' męża do rozmowy? Czasem mam wrażenie, ze dla niego nie ma problemu. Stało się i juz.....
Czy wasi mężowie tez tak reagowali? Nie chcieli rozmawiać? Denerwowali sie za każdym razem kiedy chciałyście to przegadać?