Witajcie,
chciałam napisać i poprosić o radę odnośnie mojego strasznego problemu. Niektórym może to się wydać śmieszne, ale mi naprawdę do śmiechu nie jest. Chodzi o to, że nieśmiała ze mnie dziewczyna. Oczywiście - w internecie jest mi łatwo się uzewnętrzniać, a nawet w normalnych towarzyskich kontaktach "realnych" jakoś sobie radzę. Najgorszą zmorą jest pójście do urzędu/lekarza/gziekolwiek i zapytanie o coś. Może przedstawię na przykładzie:
Dostałam z pracy taką kartę, która uprawnia mnie do "bezpłatnego" korzystania z basenów siłowni itp. Piszę bezpłatnego w cudzysłowie, bo płacę za nią 35 zł za miesiąć (ale to malutko, bo dostęp o różnych obiektów mam praktycznie nieograniczony:)). No więc mam tą kartę 2 miesiące i nigzie jeszcze nie byłam (a kasa leci),bo boję się isć i zapytać jak to działa. Boję sie to nie jest odpowiednie słowo, ale najbardziej zbliżone do stanu faktycznego. Inny przykład: o 3 miesięcy wybieram się o fryzjera i nie idę, bo gdy mam się iść zapisać, stoję już po drzwiami i nagle - w tył zwrot. To jest straszne, biorąc pod uwagę, że to samo tyczy się banków itp. Nie wiem jak to pokonać, ale wariuję już, czuję jakbym walczyła sama ze sobą. Mam teraz urlop i mogłabym sobie pochodzić na basen itp,a zamiast tego spędzam całe dnie w domu... Co robić?
p.s. Chętnie poszłabym z tym problemem do psychologa, ale...no wiecie, jakoś nie mogę się przełamać ![]()