netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

I co dalej...

20 odpowiedzi2 909 wyświetleńzałożony przez gio, 01.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: I co dalej...

Witam, drogie Panie. Jestem już chyba na tyle wściekly i zdesperowany, że zajrze tutaj i opiszę mój problem. Mam szczerą nadzieję, że trochę mi pomożecie, jako przedstawicielki płci pięknej i powiecie co się kryje w głowie ów kobiety.

Poznałem ze 2 miesiące temu świetną dziewczynę. Od razu poczuliśmy jakąś miętę w stosunku do siebie i już kilka dni później wylądowaliśmy na wspólnym browarku. Rozmowa genialna, babka mądra, bystra, inteligentna tylko w jakiś sposób jednak skrzywiona. 4 miesiące temu rozstała się z facetem, z którym była, zdaje się, prawie 5 lat. Zaiskrzyło między nami, zaczęliśmy się spotykać, buziaki na każdym kroku, kilka dni temu nawet się puknęliśmy. Początkowo właśnie wszystko rozwijało się na zasadzie kolega - koleżanka, chociaż już samo chodzenie za rękę czy wspomniane buziaki dawały mi sporo do myślenia na temat jej relacji w stosunku do mnie i wszystkich dawanych przez nią znaków. Po tym bzykaniu, oboje swierdziliśmy, że przekroczyliśmy pewnego rodzaju granicę i czas najwyższy pogadać o naszych relacach w stosunku do siebie. No i dupa. Mówiła, że też się strasznie zaangażowała, że nie jestem jej w żaden sposób obojętny i widzi we mnie naprawdę fajnego faceta. Problem tylko w tym, że ostatni jej chłop zniszczył ją wręcz psychicznie i nie jest w stanie znowu pozwolić sobie na zawód i nie chce się wplątać w to z czego dopiero co wyszła. I to dorosła kobieta, nie jakieś gimnazjalne, młode kusz...cze.
Teraz wygląda to tak, że mnie całego nosi. Całe dnie chodzi mi ciężkimi butami po głowie, zastanawiam się co robi, jak się czuje itd. Nie wiem właściwie jak zareagować na taką sytuację. Czegokolwiek nie zrobię i tak będzie źle. Nie odzywać się - po co? Przecież to mnie zależy, żeby jednak coś między nami zaszło. Odzywać? Katować się rozmową z nią wiedząc, że jednak jest jakiś dystans, którego na dzień dzisiejszy nie przeskoczę. Huk by to jednym słowem...

Pozdrawiam
gio

2

Odp: I co dalej...

Daj jej czas. Postaraj się ją też zrozumieć, po toksycznym związku ma prawo odpocząć i poukładać siebie na nowo. Wiesz, mnie też zniszczył facet, totalnie, miałam zerowe poczucie własnej wartości i depresję. Nie byłam w stanie zaraz się zaangażować i wejść w następny związek. Owszem, dość szybko się związałam, ale mój partner jest też moim prywatnym psychoterapeutą wink, a to ciężka rzecz, obciążająca. Jeżeli teraz wejdziecie w związek, to masz jak w banku, że ona przez dłuższy czas będzie Ci opowiadać o różnych podłych rzeczach, jakie robił jej były. A to was może zniszczyć, jeśli więź będzie zbyt słaba. 4 miesiące to nie jest dużo w porównaniu do 5 lat życia z toksyną. Daj jej jakiś czas, możecie to ustalić wspólnie, chociaż z drugiej strony lepiej ustalić to w taki sposób, żeby nie czuła się naciskana albo zobowiązana, bo Ci ucieknie.

3

Odp: I co dalej...

No cóż powinieneś zrozumieć tą dziewczynę bo być może przeżyła coś co ją zraniło i teraz nie jest w stanie nikomu zaufać. Może to dla niej za wcześnie. Możesz być z nią jako kolega i wspierać ją i wgl może z biegiem czasu ona będzie mogła Ci zaufać. Ale jeśli czujesz że nic z tego to nie powinieneś się jak to mówiłes katować rozmową itd. Musisz sam sobie odpowiedzieć na pytanie co czujesz i czy chcesz czekać az Ci zaufa. Pozdrawiam wink

4

Odp: I co dalej...

Eh, jestem emocjonalnie rozpieprzony w drobny mak. Od dwóch dni siedzę w domu i nie mogę wywalić tego z głowy. Umówiliśmy, że spróbujemy sie pokumplować. Problem tylko w tym, że ja nie umiem być dla niej kolegą. Dziś zagadała na gg, z jakimś tam banałem, powinienem odpisać równie infantylnie, ale dosłownie nie mogłem wydać z siebie nic. Nie chciałem pisać jakiś płomiennych wyznań, że stała się dla mnie niesamowicie ważna więc skłamałem, że idę z kolegą na piwo i nie mam czasu teraz pisać.
Żyję już szmat czasu na tym świecie, a dopiero teraz poznałem smak nieodwzajemnionego uczucia. Największemu wrogowi bym tego nie życzył.

5

Odp: I co dalej...

Ona nie jest pokrzywiona, jest madra. Wie, że jeszcze nie wygrzebała się z traumy i potrzebuje dystansu. Jesli naprawdę Ci zależy, daj jej czas, bądź w pobliżu, ale nie poganiaj. Ona potrzebuje zaufać, aby się zaangazować.

6

Odp: I co dalej...

W sumie jak się "pukacie" i "bzykacie" a ona o tym wie TO TEGO SIĘ BOI

-- zaangażowania --   jeśli to taki LUUUUZ

i chyba tak chce to zostawić ....

7

Odp: I co dalej...

Hm... No cóż coś o tym wiem. wink  ale myślę że minie trochę czasu bo od razu to się tak nie da i zaczniesz myśleć o czymś innym. Na pewno wydaje Ci się teraz że nie mógłbyś myśleć o czymś innym ale tak będzie. A przede wszystkim powinieneś powiedzieć jej co czujesz bez względu na to jakie to będzie miało skutki. Powiedz prawdę a przekonasz się co z Wami dalej będzie.

8

Odp: I co dalej...

Oj tam, zaraz nieodwzajemnione uczucie, nie ma co demonizować smile. Sam napisałeś, że mówiła że jej zależy, tego się trzymaj. Pozwól jej się poskładać na nowo, kumpluj sie, skoro tego chciała, odpisuj jej za każdym razem, ona chce czuć, że gdzieś tam jesteś i czekasz, wspierasz ją. Skoro "żyjesz już szmat czasu" to dlaczego nie potrafisz zracjonalizować zauroczenia, uspokoić emocji i się zdystansować?
Zależy Ci na niej, prawda? To postaraj się spojrzeć na sytuację jej oczami, oczami skrzywdzonej kobiety. Boi się zaufać - to naturalne w jej przypadku, musi się upewnić, że jesteś inny niż eks, proste smile.

9

Odp: I co dalej...
bellew napisał/a:

W sumie jak się "pukacie" i "bzykacie" a ona o tym wie TO TEGO SIĘ BOI

-- zaangażowania --   jeśli to taki LUUUUZ

i chyba tak chce to zostawić ....

No, wybacz przyjacielu. Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś się doczepi do środków wyrazu. Ale skoro naprawdę źle się z tym poczułeś to ośmielę się sportostować: "kochaliśmy sie" tudzież "spędziliśmy ze sobą noc". I bez podtekstu o jakimś perwersyjnym, wyuzdanym stosunku. Po bożemu (choć podobno po bożemu to "od tyłu", bo najbliżej krzyża wink ). Mnóstwo kobiet jakoś przełknęło ten neologizm, a Ty jakoś, jako facet, nie mogłeś.

10

Odp: I co dalej...
gio napisał/a:

"kochaliśmy sie"

Lepiej brzmi to forum kobiece tongue

Ej tam nie czepiam się smile jakoś w opisie tej historii te słowa mi nie spasowały smile

11

Odp: I co dalej...
bellew napisał/a:

Ej tam nie czepiam się smile jakoś w opisie tej historii te słowa mi nie spasowały smile

Mnie też nie spasowały. Jak powiedziałeś jej "chodź się pukniemy" to nie dziw się, że dziewczyna się waha.

12

Odp: I co dalej...

Gio, ona musi się teraz pozbierać, 5 lat to nie 2 dni przecież, daj jej czas, ale odzywaj się do niej normalnie, niech wie,że ma w Tobie wsparcie i że jej pomożesz zawsze. Być może wkrótce Ci się odwdzięczy. Powodzenia wink

13

Odp: I co dalej...

Ale ty mówisz tak do niej "fajnie cię było puknąć".?Wyjedz następnym razem z takim tekstem do niej i zobacz jaka będzie jej reakcja. Jesli miała taki "pukający" stosunek do waszego" bzykania" to nie ma się tak bardzo nad tym "trzepać" Dziś kobiety też się"pukają" by potem rozglądnąć się za mężczyzną który będzie się z nią kochał.KOCHAŁ NIE PUKAŁ.Rzeczywiście bystra z niej kobietka...

14

Odp: I co dalej...

RE DARIA1968

PRZEPIĘKNIE TO "WYTRZEPAŁAŚ" big_smile

15 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-01 22:02:27)

Odp: I co dalej...
gio napisał/a:

Eh, jestem emocjonalnie rozpieprzony w drobny mak. Od dwóch dni siedzę w domu i nie mogę wywalić tego z głowy. Umówiliśmy, że spróbujemy sie pokumplować. Problem tylko w tym, że ja nie umiem być dla niej kolegą. Dziś zagadała na gg, z jakimś tam banałem, powinienem odpisać równie infantylnie, ale dosłownie nie mogłem wydać z siebie nic. Nie chciałem pisać jakiś płomiennych wyznań, że stała się dla mnie niesamowicie ważna więc skłamałem, że idę z kolegą na piwo i nie mam czasu teraz pisać.
Żyję już szmat czasu na tym świecie, a dopiero teraz poznałem smak nieodwzajemnionego uczucia. Największemu wrogowi bym tego nie życzył.

A czmeu wstydzisz sie powiedziec, ze jest dla Ciebie wazna ? Jasne, nie trzeba z niczym sie spieszyc, ale widzisz ona przezyla traume, ciezko jej komukolwiek zaufac, dlatego musi poczuc, ze jestes facetem, ktoremu naprawde na niej zalezy, a nie na szybkim numerku.
A i slowo pukac sie tez nie podpasowalo sie, tak nie mowi sie o kobiecie, na ktorej naprawde zalezy, wybacz,
Mysle, ze jak na razie dajesz jej za malo zrozumienia dla tego co przeszla. Przestan myslec o sobie i zacznij o niej, jesli umiesz sie w ogole wczuc i zrozumiec jej uczucia.

16

Odp: I co dalej...

Gio, zamiast czytać forumowe mądrości i niemądrości lepiej zajmij się obiektem swoich westchnień. Rób to, co Ci serce podpowiada i nie przejmuj się co będzie dalej. Co masz do stracenia? Kilka tygodni, w trakcie których ocenisz, czy cos z tego może być czy nie. Tutaj rady nie znajdziesz, bo kazda kobieta jest inna i kazda inaczej zwichrowana po nieudanym związku. Więc musisz obserwować przypadek, którym jesteś zainteresowany i samodzielnie wydedukować, jak go zaklasyfikujesz.

Bo są kobiety, które po rozstaniu potrzebują czasu, żeby poukładać sobie wszystko w głowie i emocjach...
Są kobiety, które po rozstaniu potrzebują czasu, żeby się wyszaleć...
Są kobiety, które klin klinem...
Są kobiety, które nie umieją żyć bez osobnika płci męskiej u boku...
Są kobiety, które stwierdzają, że nigdy więcej żaden osobnik płci męskiej się u ich boku nie pojawi...
I jest jeszcze dużo innych typów kobiet...

Na wlasnym przykladzie: po 7 latach toksycznego związku (właściwie patologii) uwolniłam się. Jednocześnie stwierdziłam, że nigdy więcej żadnego związku, bo wszyscy mężczyźni to kanalie, które jedynie do łóżka się nadają. I tę filozofię skrupulatnie wcielałam w życie. Kiedy poznałam mojego obecnego meżczyznę to mu zapowiedziałam na wstępie, że żaden związek mnie nie interesuje (no bo przecież ja nie umiem nikumu zaufać) i że możemy się kumplować i czasem ze sobą sypiać. Przystał na to. Po jakimś czasie (jakieś 2 miesiące) mężczyza stwierdził, że jest jednostką uczuciową i mu taki układ nie odpowiada. A ponieważ przez te 2 miesiące zachowywał się jak Romeo idealny - niezauważalnie się do niego przywiązałam. Trochę go poznałam i wiedziałam, że nie ma żadnej cechy wspólnej z moim ex. Więc tekst o braku zaufania stał się nieaktualny. Musiałam podjąć decyzję - uciekać, czy zostać na jego zasadach (czyli próbować tworzyć relację głębszą niż erotyczno-koleżeńska). Zostałam. Trochę jeszcze wody w rzekach upłynęło, zanim całkiem świadomie moglam powiedzieć, że chcę tego związku, ale teraz z całą pewnością jestem jego. I mu ufam.

Jednak żeby mój przykład nie nastroił zbyt różowo - pewien mały niuansik: zanim spotkałam Mojego Mężczyznę tekst "nie umiem zaufać żadnemu facetowi, nie jestem gotowa na związek" byl dla mnie idealnym wytłumaczeniem, które podawałam kazdemu facetowi, od którego chciałam tylko seksu i/lub towarzystwa do wyjść na piwo...

17

Odp: I co dalej...

"od którego chciałam tylko seksu" - jak oddzielić miłość od seksu? Od ciebie chcę tylko seksu i do widzenia.Nie umiem sobie tego jakoś poukładać ...Ja osobiście nie lubię być " pukana".Wiem jaka jest różnica gdy kobieta zostanie "puknięta" a jak cudownie jest kochać się z mężczyzną...Gdy kobieta są dla siebie darem...

18 Ostatnio edytowany przez gio (2011-03-02 11:34:41)

Odp: I co dalej...

Miłe memu sercu Netpanie,
chciałbym jednak zapewnić Was, że etap ewolucyjny ślimaka ostatecznie przeskoczyłem bezpowrotnie zostawiając go za sobą i zwracając się do mojej kobiety (no, w tym wypadku "mojej" to chyba lekkie nadużycie) nie używam sformułowań pokroju bzykania i pukania. Użyłem takich środków wyrazu, żeby w jakiś sposób oddzielić czysty, mechaniczny seks (bo jak mogę to inaczej nazwać, skoro zostałem po prostu wykorzystany w celu zaspokojenia popędu) od miłości, w której rzeczywiście to nie zaspokojenie libido a uczucia wyższe biorą górę.
I tak, od momentu, kiedy wylądowaliśmy w łożku powiedziałem jej, że dla mnie etap kolegowania na tym się kończy. Nie chcę, żeby była tylko i wyłącznie moją seks-kumpelą czy kumplem od kufla z piwem tylko, że widzę w niej naprawdę świetną i wartościową kobietę, z którą bym chciał, żeby coś więcej mnie łączyło. I od tego momentu resztę znacie...

Dobra, edytuję.
Zmieniam zatem podejście. Zamiast zachowywać się jak pobity szczeniaczek i pokazywać jej jak to jest mi ciężko EWOLUUJĘ smile Będę się do niej uśmiechał, zapraszał na piwo, drinka, do kina. Słowem wszystko co robi dobry kumpel. A nuż widelec kiedyś zaiskrzy.
PS. Cholera, chyba jeszcze jestem pijany smile
PS2. I ten mój bagaż doświadczenia życiowego to trochę ponad 25 lat więc dystansu do zauroczenia jeszcze nie muszę być świadom.

19

Odp: I co dalej...

gio powodzenia!!!

20

Odp: I co dalej...

Dla każdego indywidualne porady.
pomocna.blog.pl
Serdecznie zapraszam

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026