netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

moje życie

14 odpowiedzi3 683 wyświetleniazałożony przez lilia75, 23.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: moje życie

witam jestem na forum od kilku tygodni i dzisiaj postanowiłam opisac moją smutną historię.
Mam 37 lat od 12 lat jestem mężatką do niedawna myślałam,że szczęsliwą ale zacznę od początku.
W liceum poznałam wspaniałego (jak w tedy myślałam) chłopaka było pięknie do czasu aż w klasie maturalnej okazalo się, że jestem w ciązy gdy nie zgodzilam się na aborcje zostawil mnię twierdząc iż z dwojga zlego wystarczy że tylko ja zmarnuje sobe życie.Zostałam sama z wieką raną w sercu.  Zawziełam się urodzilam dziecko poszłam na zaoczne studia i do pracy było mi bardzo ciężko chlopaków bałam się jak ognia myślałam że nigdy nikomu nie uwirzę. Na 3 roku studiów dostałam pracę w dużej firmie i tam poznałam Jego długo balam się przyznac do tego że się zakochalam.
Po 3 latach bycia razem wzieliśmy ślub 2 lata póżniej urodził się nam syn a rok pótem zaczeły się nasze kłopoty. Julia zaczeła często się potykac i upadac po odwiedzeniu kilkunastu lekarzy usłyszalam diagnozę - postępujący zanik mięśni- nieuleczalny. Nie będę tu pisac ile nocy przeplakałam ale się pozbierałam staram się życ chwilą nie myślec o przyszlości ale jest to co raz trudniejsze.Dla córki musiałam zrezygnowac z pracy co do dzisiaj bardzo źle znoszę. Ja od 8 lat nie miałam dnia wolnego zajmuję się dziecmi przez 24 godziny mąż praktycznie nie pomaga mi w niczym (dodatkowo buntuje go teściowa, która na córkę mówi ta kaleka ale to jeszcze osobna historia) a choroba Julki problemy z rehabilitacją, podnoszenie jej wcale go nie dotyczą. Wygląda to tak jak bym miala 2 rodziny :męża i syna i drugą rodzinę corkę i syna. Początkowo próbowałam rozmawiec walczyc o naszą rodzinę ale teraz nie mam już sił i co raz częściej myślę o rozwodzie. Już raz byłam blisko przeprowadzki ale wtedy mąż miał wypadek samochodem i jakoś nas to na chwilę zbliżyło do siebie teraz niby jest ok. ale czy jeszcze się kochamy niewiem. Moje malżeństwo stacza się w przepaśc a ja nie mam już sily tego zatrzymac jestem tak bardzo, bardzo zmęczona.

2

Odp: moje życie

Przeczytalam twoja historie i powiem , ze los naprawde cie doswiadczyl mocno. Ale widzisz tak to juz bywa , ze wieczie musimy sie z takimi doswiadczeniami mocowac . Przykro, ze nie masz tak naprawde oparcia w rodzinie i mezu. Przeciez takie problemy i klopoty powinny was laczyc a nie dzielic. Rozumiem twoje rozgoryczenie , zal i pretensje do meza i do  tesciowej. Powiem szczerze, dziwie sie , ze ona nie jest po twojej stronie, ze ci nie pomaga  ale uskutecznia  krecia robote buntujac meza. A szczytem jest nazywanie nieuleczlnie chorej badz co badz wnuczki kaleka.. Okropne i naganne zachowanie. Nie dziwie sie , ze masz tego po dziurki w nosie. Totalna znieczulica panuje w tej rodzinie. A przeciez byloby wam duzo latwiej wszystkim pokonywac trudy dnia codziennego zwiazane z choroba  i rehabilitacja corki. W tej chwili to widze , ze wszystko jest na twoich barkach.Masz prawo byc tak zdegustowana i zmeczona  tym wszystkim lacznie z fanaberiami i humorami tej rodziny. Wspolczuje ci bardzo, bo tak na dluzsza mete nie bardzo da sie zyc.  Wydaje mi sie, ze  powinnas mimo wszystko w cztery oczy porozmawiac z mezem i ustalic co z wami dalej tak naprawde bedzie. Byc moze po tym wypadku samochodowym cos sie jednak zmieni. moze twoj maz przyjdzie po rozum do glowy i wasz swiat wroci na swoje miejsce. Moze bedzie tak jak kiedys gdy rzadzila wami namietnosc i uczucie. Powiem ci, ze prawdziwe uczucie z reguly tak szybko nie WYGASA. To co czasami nazywamy wypaleniem i brakiem uczucia jest tylko nasza zloscia , emocja zalu i pretensja. Wystarczy naprawde czasami wyjasnienie sobie wszystkiego , zwykle wybaczenie  czy nawet czule przeproszenie sie wzajemnie , aby wszystko wrocilo. Jesli maz zrozumie, ze popelnil kardynalne bledy w waszych relacjach to BEDZIE DOBRZE. Odpedz te czarne i ponure mysli.Pomysl o WAS i dzieciach. Dluga zyciowa droga przed wami. Wiec probuj  i jeszcze raz probuj. Pamietaj , ze zawsze jest czas na to ostateczne rozwiazanie -czyli ODEJSCIE. Ja zawsze mowie tak, ze WARTO RATOWAC zwiazek poki istnieje cien nadzieji , ze cos sie moze ZMIENIC.. Ponoc najlatwiej jest zaniechac walki , najtrudniej zas ZOSTAC i porzadkowac zycie w imie MILOSCI i NAMIETNOSCI ktora was laczyla . Trzymam kciuki za wasz kompromis i porozumienie dla dobra was samych  i waszych dzieci. Byc moze tesciowa musi i powinna dostac tez od was odpowiednia lekcje z zycia, aby zrozumial , ze to jest wasze zycie  i wszelka ingerencja z jej strony jest zwyczajnie CHAMSKA i  ORDYNARNA.Zycze powodzenia i wiary , ze wszystko pojdzie dobra droga. OBY.Nie zalamuj sie i nie smuc, ale dzialaj i nie daj sie. Badz silna  przede wszystkim dla SIEBIE.

3

Odp: moje życie

Witaj!

Jesteś bardzo dzielna. Jak każdy człowiek chciałabyś wsparcia i pomocy w trudnych chwilach szczególnie jeśli jest to osoba ta jedyna i kochana. Porozmawiaj szczerze z mężem. Rozmowa może Was uratować szczególnie Ciebie. Jeśli nie powiesz mężowi jak jest Ci ciężko po raz kolejny i kolejny on nie będzie widział nic w tym złego, że sama sobie ze wszystkim radzisz. Skoro do tej pory tak było to po co ma się włączać w cokolwiek. Złe teściowe to wrzód na pupie i tego Ci bardzo współczuje. Pamiętaj jednak, że najważniejsza jest Twoja mała rodzina walcz o nią i o siebie, o rozwodzie pomysl na końcu. Powodzenia! Życzę Ci żeby mąż zrozumiał jak jest Ci źle i że nie potrafił Ci pomóc do tej pory.

4

Odp: moje życie

twój mąż jest wielką świnia! zabiłabym własnoręcznie takiego.... jak mozna tak traktowac dziecko?! współczuje Ci i na Twoim miejscu rozwiodłabyms ie... bo wolałabym nie miec meza wcale nic miec takiego nieczułego drania....

5

Odp: moje życie

dziękuję za słowa otuchy sam fakt, że mogłam się chociaż tak wyrzalic pomaga.Dzisiaj chcę jeszcze raz porozmawiac z mężem może w końcu coś zrozumie

6

Odp: moje życie

twoja historia jest bardzo smutna. Miałam bliską sąsiadkę która chorowała na zanik mięśni...wierzę że jest Ci bardzo ciężko. Mam jednak nadzieje że w tym wszystkim zobaczysz chociaż mały promyk słońca. Musisz być silna dla córki. Ona widzi kiedy jest Ci źle. I podejrzewam że jest jej z tym bardziej ciężko. Rozwód bym Ci odradzała. Nie dokładaj sobie teraz kolejnych problemów na głowę. Wręcz przeciwnie porozmawiałabym z mężem. Powiedziała jak bardzo Ci ciężko. Że nie lubisz jak jego matka wypowiada się w ten sposób o waszej córce itp. Postarajcie się znowu zaprzyjaźnić. Wtedy i ty będziesz szczęśliwsza, co z pewnością pomoże także twojej córce.

7

Odp: moje życie

to smutne, my matki to rozumiemy niestety wiekszosc mezczyzn ucieka od chorych dzieci, pewnie byl zupelnie inny zanim mala zachorowala.. odejscie nic nie da tak mysle  tez odradzam rozwod - postarajcie sie zaprzyjaznic pomysl o tym  ze 85% facetow postapiloby tak samo..

8

Odp: moje życie

Lilia napisz czy On coś zrozumiał. Trzymam kciuki!!

9

Odp: moje życie

miło jest przeczytac tyle słów otuchy
wczoraj dlugo rozmawiałam z mężem i myśle,że chyba trochę do niego dotarło. Oboje jesteśmy zmęczeni tą sytuacją i okazuje się że Tomek nie un=mie się znaleśc w chorobie córki źle to znosi i nie potrafi o tym rozmawiac. Chcemy w marcowy weekend dzieci podrzucic do moich rodziców i  wyrwac się tylko we 2  i spróbowac jeszcze raz spokojnie porozmawiec o nas.Może coś z tego będzie

10

Odp: moje życie

Lilia trzymam kciuki taki wyjazd może dużo zmienić , ja nie miałam okazji na taki wspólny wyjazd , romowa jest najwazniejsza tylko żeby i on chciał rozmawiać a nie słuchać monologu
Trzymam kciuki raz jeszcze bo wiem co to choroba dziecka :*
Daj znać koniecznie

11

Odp: moje życie

dzieci śpią a ja siedzę inie mam sił na nic. Julia od 2 tygodni ma ostry atak choroby już dawno tak żle nie było - praktycznie nie jest w stanie przejśc dwóch kroków ( do nie dawna umiala samodzielnie przejśc caly pokój) ma problemy z utrzymaniem równowagi nawet gdy siedzi, ostatnio było tak źle 2 lata temu i do tego czasu był względny spokój. Po wielkich bojach z biurokracją lekarz "łaskawie " zgodził się nas przyjąc  w drodze wyjątku we wtorek. musiałam zrezygnowac jak na razie z wożenia jej do szkoły no i oczywiscie teściowa od razu stwierdziła, że nie życzy sobie w jej domu żadnych nauczycieli bo i tak w naszym wypadku nie ma sensu jej uczyc. Co byście zrobiły na moim miejscu

12

Odp: moje życie

Witam Cię serdecznie, również mam chorego synka, jednakże nie tak ciężko jak Twoja córeczka. Podobnie jeździmy na rehabilitacje i mnóstwo kontroli lekarskich..Współczuję Ci iż masz tak okropną teściową, jej zachowanie i sposób myślenia jest okrutny...Tacy ludzie nie powinni w ogóle otwierać ust, gdyż każde słowo przez nich wypowiedziane sprawia tylko wielki ból.. Ciężko mi jest się wypowiedzieć na temat tego co powinnaś zrobić, gdyż tak naprawdę tylko Ty sama wiesz co będzie dla Ciebie najlepsze. Wiem co czujesz mówiąc iż jesteś zmęczona stałą opieką i troską nad dzieckiem. Zazwyczaj ten obowiązek spada w 100% na nas, na matki, a tak być nie powinno:( My też potrzebujemy odpoczynku, nie tyle fizycznego co psychicznego, my też mamy prawo poczuć się że ktoś się nami opiekuje.. Walcz aby nie być z tym wszystkim sama... Nie pozwól teściowej mówić takich rzeczy, nie ma prawa w ten sposób odnosić się do żadnego człowieka, a tym bardziej do własnej wnuczki... Jesteś bardzo dzielną kobietą, nie jedno już przetrzymałaś i wytrzymasz jeszcze wiele, jednakże walcz, bo małżeństwo to partnerstwo w szczęściu i chorobie... Trzymajcie się i walczcie..:) pozdrawiam

13

Odp: moje życie

Odetchnij z mężem pomoże to wszystkim.
Trzymaj się,nie chce pojąc dlaczego matki coś takiego spotyka i te chore na przeróżne choroby dzieci
w głowie się to nie mieści jaka ja jestem zła że ty czy twoja córeczka nikomu krzywdy nie zrobiła a tak
cierpicie.
Uważaj na teściowe bo może mieszać,w głowie twojemu mężowi.
Niech się zdarzy cud i się wyleczy.
Przepraszam za chaos smile,jesteś wspaniała kobietą nie zapominaj wink

14

Odp: moje życie

Lilio wierzę, że Twój mąż odnajdzie się w tej całej sytuacji. Jemu też na pewno jest bardzo trudno. Może on się nie pogodził z chorobą córki? Może tak bardzo cierpi, a nie umie tego okazać? Może dlatego właśnie "ucieka"?

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026