Witam;) Jestem ciekawa co wy sądzicie na ten temat?
Bo ja sama nie wiem (przyznaje poznałam kogoś kto nie skończył szkoły średniej i choć na nic się nie zanosi to zaczęłam myśleć czy ja weszłabym w taki związek. Dodam,że ja studiuje).
Słyszałam kilka opinii na ten temat, że z takimi ludźmi z czasem nie ma o czym porozmawiać i niektóre osoby traktują ludzi np. po zawodówce jak jakichś gorszych.
Ja się z tym chyba nie zgadzam (chociaż oczywiście istnieje sporo wyjątków). Nie wszyscy mają przecież możliwości studiować..
Podobne tematy
Taki sam watek był poruszany kilka dni temu
Moja koleżanka ożeniła się z chłopakiem, który nie zrobił szkoły średniej, a ona ma studia. On jest z zawodu instalatorem wodno kanalizacyjnym, a ona księgową. Gdy zaczęli się spotykać to wszyscy ludzie oraz ja się dziwiliśmy, jak ona może się z nim spotykać.. Jak zaczęli się częściej spotykać, to bardzo się polubili i jej wcale nie przeszkadzało to, że nie ma szkoły. Ona wierzyła w to, że on jest naprawdę dobrym człowiekiem i to jej wystarczało. Dzięki jej towarzystwie jest teraz mądrym, schludnym i inteligentnym mężczyzną. Aktualnie są już 25 lat po ślubie
Więc moim zdaniem to wcale w niczym nie przeszkadza.
Zapewne zależy to po prostu od człowieka i od tego jaką postawę zajmie wobec świata. Duże znaczenie ma też podejście właśnie tej wykształconej osoby, może nie zrobić nic, ale może też pokazać, że np. nie tylko na telewizji świat się kończy..
Wykształcenie nie zawsze idzie w parze z intelektem, znam osoby, którym wiedzy, a przede wszystkim kultury osobistej pozazdrościć mógłby nie jeden ''wykształciuch''.
Sądzę, że wykształcenie na pewno nie świadczy o człowieku. Jasne, że gość bez szkoły średniej może być szczęśliwy z panią magister, tylko to wszystko zależy od ludzi.
Sądzę, że gdybym poznała fajnego faceta, to przełknęłabym jego braki w edukacji, O ILE intelektualnie nie odbiegałby ode mnie, miałby jakąś pasję, szerokie horyzonty, ciekawość świata, no i oczywiście widoki na dobrą pracę.
Wykształcenie nie. Ważne, żeby był pracowity i odpowiedzialny - był w stanie utrzymać rodzinę, gdy np ja chciałabym zostać z dzieckiem w domu rok czy dwa [do tego nie trzeba mieć papierka i ekstra płatnej pracy, ale trochę samozaparcia i zaradności] oraz, żeby był po prostu inteligentny i umiał się zachować, żebym nie musiała wstydzić się przedstawić go rodzinie/znajomym.
Brak wykształcenia nie oznacza idioty, ale powiem Wam, że zazwyczaj faceci bez wykształcenia, ktrórych spotkałam w życiu byli prostakami, choć trafił mi sie jeden bardzo porządny i naprawdę kulturalny. Absolutnie tu nie zamierzam wrzucać wszystkich do jednego wora, ale coś w tym jest, że jak facet nie ma wykształcenia to ma większą podatność na bycie hmm... 'nieobytym' ?
Nie wiem, czy mogłabym być z kimś, kto nie ma wykształcenia. A może inaczej. Nie mogłabym być z kimś, kto się nie rozwija, nie jest otwarty na świat, nie ma jakiś pasji. Możliwe, że wiąże się to z towarzystwem, w jakim przebywam. Oczywiście znam osoby, które mają wykształcenie wyższe i potrafią się strasznie wywyższać i traktować mnie z góry, tylko dlatego, że jestem kobietą. I niekoniecznie mogą pochwalić się jakąś wiedzą.
Często wykształcenie to tylko papierek. Sama poszłam na studia, tylko po to, aby przed nazwiskiem mieć mgr inż., aby łatwiej byłoby mi zmienić pracę, na wymarzoną.
Wykształcenie więc nie mówi o osobie, czy jest inteligentna. Wg mnie kobieta inteligentna nie będzie z kimś, kto nie potrafi dotrzymać jej kroku.
9 2011-02-09 10:05:03 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-02-09 10:06:41)
Na to nie ma reguły. Czy w takiej sytuacji związek będzie udany zależy to tylko i wyłącznie od tych ludzi. Mogą się świetnie dogadywać , a równie dobrze może pojawić się kiedyś zazdrość w związku.Może być taki scenariusz- on jej zazdrości wykształcenia, coś nie udaje mu się w życiu, więc całą frustrację przelewa na żonę. Ona czuje się w tym wszystkim bardzo niekomfortowo, bo w końcu wszyscy mają równe szanse, on też mógł się uczyć, są szkoły eksternistyczne, można zrobić maturę, iśc zaocznie na studia. Rozdżwięki się pojawiają, gdy ona z racji swojej wykonywanej pracy nadal uczy się, jeździ na szkolenia, uzupełnia swoją wiedzę.I zaczyna się problem, który pogłębia się wtedy, gdy ona nadal chce się rozwijać , a on po ciężkiej pracy woli się położyć na wersalce z pilotem w ręku.
Niestety i tak się zdarza.
wykształcenie nie świadczy o człowieku, ale jeśli mówi coś o pracowitości mężczyzny, o tym że ma głowę na karku i chcę coś mieć w życiu to zależy mi na tym by mój facet miał chociaż maturę. Chociaż życie pisze takie scenariusze że nasze plany i przekonania mogą pójść w odstawkę w jednej chwili.
Ważne by ludzie się szanowali szanowali swoje poglądy i dążenia. Czasem to właśnie osoba z mniejszym wykształceniem uszanuje dążenia , ambicje i poglądy tej która zdobywa wykształcenie na wyższych szczeblach ![]()
Jak wyżej , wykształcenie nie ma znaczenia kto jakim jest człowiekiem. Znam osoby które mimo wyskokiego wykształcenia są nieporadne i najprostrzych czynniści domowych wykonać nie potrafią a i znam takie które mają które mimo kilku tytułów potrafią praktycznie wszystko od gotowania po prace warsztatowe. A to czy dwie osoby o różnym wykształceniu będą żyć ze sobą to tylko zależy od nich , trzeba umieć się szanować.
Nie jest ważna wiedza zdobyta w książkach, ale tzw wiedza "życiowa".
Razem z chłopakiem studiujemy i nasze spotkania polegają głównie na rozmowie, jest też miejsce na inne przyjemności z udziałem języka
Napewno tak bardzo by mnie nie kręcił, gdyby nie to, że potrafi mnie czymś zaskoczyć, w sensie czegoś o czym jeszcze nie wiedziałam. Ma wiele zainteresowań, świetną pamięć. Pamięta wszystko co kiedyś tam przeczytał, zobaczył, zrobił. Ja także lubię czytać przeróżne artykuły. Jednak on zawsze jest o krok przede mną. Przede wszystkim ma wiedzę praktyczną, zdobytą na własnym doświadczeniu. Wie coś lepiej, więcej itd. Taki układ bardzo mi odpowiada, bo wiem że to on jest osobą prowadzącą rozmowę. Nie jest to wiedza zdobyta na studiach, więc myślę że wykształcenie nie ma dużego wpływu. Chodzi właśnie o tą ciekawość świata, własne pasje, zainteresowania. Osoba bez studiów także może je mieć. Ważne jest to, aby także nie wstydzić się zachowania swojego partnera. Przyjęło się, że ktoś bez wykształcenia jest tzw. burakiem. Znam kilka osób po studiach, którzy nie wiedzą jak zachować się w towarzystwie oraz takich i bez studiów-bardzo kulturalnych.
Ja myślę tak samo jak poprzedniczki, nie jest ważna zdobyta wiedza książkowa ale to jaki człowiek jest, czy da nam dobro, szacunek i miłosc. Nie zawsze jest tak że facet bez szkoły to taki człowiek z którym nie ma o czym rozmawiac. Dla mnie ważne jest aby facet miał swoje zainteresowania a nie był takim który cały dzień stoi pod sklepem z piwem w ręku. Ważne aby był zaradny życiowo a nie był fajtłapą.
Oczywiście, że wiedza książkowa jest ważna. O czym osoba oczytana ma rozmawiać z takim co książki do ręki nie bierze? Oczywiście wiedza książkowa i wykształcenie nie muszą iść w parze. Ale na pewno większa jest szansa trafienia na osobę "rozgarniętą" wśród absolwentów uczelni wyższych, niż wśród absolwentów podstawówek
Oczywiście, że wiedza książkowa jest ważna. O czym osoba oczytana ma rozmawiać z takim co książki do ręki nie bierze? Oczywiście wiedza książkowa i wykształcenie nie muszą iść w parze. Ale na pewno większa jest szansa trafienia na osobę "rozgarniętą" wśród absolwentów uczelni wyższych, niż wśród absolwentów podstawówek
Przecież wiedzę można zdobywać nie tylko z książek. Ja z moim chłopakiem (studiujemy na politechnice) mamy tematy takie jak: czy lepszy ryż brązowy, dlaczego ludzie chętniej kupują biały. czy krokwie 8x17 cm są wystarczające, o szkockich spódniczkach, jak przygotować rybę, jak rozmontować laptopa, jak powstał Petersburg, jak dobrać pompę do c.o. rozmawialiśmy też o funkcjonowaniu pieca z tzw palaczem", o fundamentach starych poniemieckich domów. Takie mi się teraz nasze tematy przypomniały, zupełnie nie związane z naszymi kierunkami studiów. Jak widać nie jest to wiedza czysto książkowa, tylko zdobyta na podstawie przeczytanych artykułów, jakiś przypadkowych wzmianek na dany temat. Ale przede wszystkim oparta na własnym doświadczeniu. Praktycznie potrafi zrobić wszystko w domu, mam na myśli sprawy typowo budowlane, instalacyjne. Myślę, że ktoś bez studiów także mógłby na takie tematy rozmawiać, wystarczy tylko ciekawość otaczającego nas świata.
Małgorzatka
Ja przede wszystkim lubię ludzi mających jakąś pasję i to nie grzebanie w samochodzie czy dyskusję o piecach. Jestem humanistą, a humaniści wiedzę zdobywają czytając. Humanistyka (historia, historia sztuki, archeologia) nie wyczerpuje moich zainteresowań, bo jestem też hodowcą psów, akwarystą itd.
Jestem poza tym specyficznym człowiekiem, bo nie oglądam telewizji, nie słucham muzyki, nie lubię plotek, a ostatnio nawet polityka przestała mnie interesować (zauważam, że z wiekiem ograniczam ilość rzeczy, które mnie zajmują - czasu coraz mniej, to lepiej się skupić na tym, co mnie pasjonuje bardziej). A wolałbym być sam niż w związku z osobą, z ktorą nie miałbym o czym rozmawiać.
Oczywiście, że wiedza książkowa jest ważna. O czym osoba oczytana ma rozmawiać z takim co książki do ręki nie bierze? Oczywiście wiedza książkowa i wykształcenie nie muszą iść w parze. Ale na pewno większa jest szansa trafienia na osobę "rozgarniętą" wśród absolwentów uczelni wyższych, niż wśród absolwentów podstawówek
mój mężczyzna nie lubi czytać(i nie czyta) a ja natomiast bardzo lubię...nie przeszkadza to w ogóle w relacjach.
jak mnie coś zainteresuje w książce to dziele się z nim tym i pytam jakie ma zdanie albo po prostu mu o tym mówie bo mam ochotę sie wygadać a on mnie słucha ![]()
Małgorzatka
Ja przede wszystkim lubię ludzi mających jakąś pasję i to nie grzebanie w samochodzie czy dyskusję o piecach. Jestem humanistą, a humaniści wiedzę zdobywają czytając. Humanistyka (historia, historia sztuki, archeologia) nie wyczerpuje moich zainteresowań, bo jestem też hodowcą psów, akwarystą itd.Jestem poza tym specyficznym człowiekiem, bo nie oglądam telewizji, nie słucham muzyki, nie lubię plotek, a ostatnio nawet polityka przestała mnie interesować
To Cię zaskoczę
Mimo naszych ścisłych umysłów rozmawialiśmy tez o "Lalce", o tym jak Izabela niezbyt mądrze postępowała (oboje przeczytaliśmy całą książkę). Naszym tematem była tez "dżuma". Najlepsza lektura jaką przeczytałam
. Czy historią nie jest to jak powstał Petersburg? Jak widzisz żadne tematy nie są nam obce, chociaż i tak przeważają te techniczne.
19 2011-02-09 23:41:11 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-02-09 23:46:03)
Małgorzatka
Lalka i Dżuma to książki ![]()
Koliber
Nie wiem ile lat jesteś w związku, ale ja byłem kilkanaście, właśnie z taką osobą niezbyt oczytaną. Przez pierwszych kila lat było nie najgorzej, ale ostatnie 4 lata to właściwie już nie rozmawialiśmy, bo nie było o czym. To doświadczenie mnie nauczyło, że jeśli z kimś chcesz spędzić nie parę lat, a całe życie, to wspólne pasje i dopasowanie intelektualne są potrzebne.
ja lubie czytać ale ręki bym sobie nie dała uciać za ksiązki wiec pewnie stąd nie jest to dla mnie jakiś istotny element w zwiazku...
Małgorzatka
Lalka i Dżuma to książki smile
??? To chyba oczywiste, czy w którymś miejscu napisałam że nie? ![]()
oo woow nie wiedziałam, że wątek może przechodzić z.. hm jak to nazwać.. Wcześniej był w związakach itd a teraz w mojej karierze zawodowej, a ja go szukałam ;D
Widzę, że jednak zdania są podzielone, a czy ważna jest dla was opinia innych na temat tego z kim jesteście? Chodzi mi oczywiście dalej o to niepełne wykształcenie drugiej połówki, jak się już rozkręciliście to chętnie poznam zdanie i na ten temat ![]()