Byliśmy półtora roku ze sobą, ale staż na pewno był większy niż nie jeden związek kilkuletni. Było nieraz tak, że spędzałem u niej 7 dni 9 ona u mnie też nieraz 3 dni nieraz 5, ale było też chwilami, że tydzień nie byliśmy przy sobie i widzieliśmy się tylko w weekend (mieszkamy od siebie ok. 100km) zawsze byliśmy szczęśliwi, dużo robiliśmy razem, było nam cudnie i wiele osób mówiło, że była wpatrzona we mnie jak w obrazek bo tak było, ten żar w jej oczach i każdy gest gdy byłem blisko. Wspólne wyjazdy, tyle wspomień... to było spełnienie marzeń moich i jej...
Odległość niby była kłopotem, ale zawsze znajdowaliśmy rozwiązanie tego i wiem, że na pewno nie odległość nas zniszczyła. Nie wiem sam co?.
Od miesiąca, dwóch, trzech zaczęła chwilami zastanawiac się czy to miłość czy przyzwyczajenie, ale ciągle mówiła mi, że mnie kocha i świata za mną nie widzi?
Nie wiem czy dobrze czy źle, ale podjąłem męską decyzję?Ja rozstałęm się z tym razem na dobre, nie chce wchodzić w jakieś gierki.
W połowie stycznia mieliśmy spięcia, jakiś koleś do niej wypisywał i ciężko było jej go spławić, już z nim nie pisala, ale miała go w znajomych na nk i robiłem jej awantury i przyjechałem do niej rzuciłem jej rzeczy na ziemię i powiedziałem, że nie bede tego tolerowąć i odchodzę, a ona, że nie że on dla niej nic nie znaczy (do niczego nie doszło to wiem na pewno) i powiedziałęm, że ma go skasować ze znajomych i skasowała, ale z wielkim bólem, pogodziliśmy się i zostałem u niej 4 dni.
Później było cudnie przez 2 tygodnie i nagle ona, że chce przerwy to jej mówie ok... ale po dwóch dniach zadzwoniłem i powiedziałęm, że związek to nie jest mecz, że jest miłość uczucie, a potem jakieś przerwy się robi i to trwa dalej... i mówię "albo jesteśmy razem, albo sie rozstajemy... żadne przerwy nie wchodzą w gre na to ona, że potrzebuje przerwy wiec powiedziałęm, że dla mnie to koniec! i po 3 dniach pojechałem na impreze gdzie ona była... była troche podpita, ale to jej nie usprawiedliwia, nie chciała ze mną gadać i ostro się pocieliśmy, dlatego odszedłem.
Później jej brat mi mówił że źle sie zachowała i ze szkoda bo on i ojciec mówili, że myśleli, że bedziemy razem już do końca i jak to usłyszałem to aż sie serce krajało i łezke uroniłem... szkoda, strasznie szkoda, bo to był cudny związek, z żadną kobietą mi nie było tak jak z nią.. wiele planowaliśmy, wspólne mieszkanie, dziecko no naprawdę podchodziliśmy do tego poważnie?.
I nastepnego dnia po imprezie od razu zmieniła hasło na nk i usunęła kilka zdjęć ze mną, choć dwa zostawiła.. ja zrobiłem to samo.. i powstawiała foty z koleżanką i jakiś kolesi pozapraszała tylko dlatego żeby mi zrobić na złość i później napisała, że przeprasza, że była pijana, że strasznie mnie kocha i cierpi teraz i takie tam gadki, ale mówiła, że swojej decyzji nie zmieni powiedziała, że chce być sama mimo tego, że mnie strasznie kocha.
Później 2 dni ciszy i napisała czy tesknie, to napisałem, że troche na pewno i ona do mnie, że strasznie cierpi że nie wyobraża sobie tak zrywać kontaktu ze mną, ciężko jej funkcjonować, że strasznie jej ciężko jest z tym i nadal mnie bardzo kocha, to jej napisałem że ma to co chciała i ona, że nie ma nic bo nie ma najważniejszej osoby w życiu...
Dzień później (to już zaplanowałem wcześniej) pojechałem do nich jak miała areobik i akurat sam ojciec jej był w domu i tam pogadałem z nim mówi, że szkoda i że jako jedyny z jej chłopaków jestem charakterny, ale w takich sytuacjach lepiej charakter i dume schować do kieszeni i chciał żebym z nią pogadał i powiedziałem, że dla mnie to zbyt wiele... i odszedłem podziękowałem za gościne, że dobrze traktowali mnie, no ogólnie odszedłem z twarzą. Później schodziłęm i z jej bratem gadałem i akurat ona przyszła i chciała żebym wszedł na góre porozmawiał... powiedziałem, że nie mamy o czym i zostawiłem jej na górze list i róże jedną w tym miejscu gdzie trzymałem swoje ubrania taki podsumowujący co dzięki niej zasmakowałem w związku co mi sie podobało co robiłem źle co dobrze, za co przepraszam co mile wspominam, za co dziękuje no taki ogólny - żaden błagalny! Zajął 6 stron?
W końcu napisała żebym wszedł na góre i wszedłęm... mówiła, że kocha mnie, że cierpi tak beze mnie, chciałaby się ze mna spotykać, rozmawiać ze mną kochać się... i zostałem u niej pokochaliśmy sie 2 razy i potem lekkie spięcie i powiedziałem, że nie jestem robocikiem którego można tak sterować i pojechałem i zrobiłem 2 km i chciała żebym przyjechał to przyjechałem i znowu była ciepła, czuła i całą noc spędziliśmy w łożku i zostałem u niej do rana i zachowywaliśmy sie tak jak było dawniej... potem pojechałem do domu mówiła, żebym na siebie uważał i w ogóle było jak dawniej, czułości tęsknoty itd. i to był piątek i ja miałem z kolegami jechać do clubu do warszawy a ona do olsztyna do clubu i pisała mi jak się bawie i napisała, że jej źle beze mnie, a poza tym balet taki sobie bo ona nie pije i brakuje jej mnie, że chciałaby abym przy niej teraz był, a antybiotyk wtedy brała i za kierowce robiła, to wiem...
Niedziela też pisała i sobota to samo... wczoraj jeszcze dzwoniłą i gadaliśmy na gg i było jak dawniej bo chciałem ją zabrać do spa na walentynki, planowałem to już w styczniu, ale potem odpuściłem bo nie wiedziałem jak będzie. Musiałęm do wtorku 08.02.2011 wpłacić zaliczke na rezerwacje.
To gdzie miałęm ją zabrać to była tajemnica...
i dziś mi powiedziała, że nie wie co z walentynkami i dałem jej wybór powiedziałem, że musze wiedzieć, a ona, że to komercyjne święto a my nie jesteśmy parą itd to mówie Pier**ole... ja sie staram chciałem naprawić błędy które popełniłem chciałem być lepszy żeby nie było cierpień z jej strony, żeby związek naprawić, starałęm się być lepszy i naprawić swoje błędy, nie chciałem oddać związku bez walki, ale dla mnie to zawiele i jak jedna strona się stara wszystko chce naprawić, a druga olewa i chce to niszczyć to bez sensu i nie dobrze, że ona mnie tak traktuje... i gdzie te jej zapewnienia o miłości i tęsknocie.. i powiedziałęm, że nie powinniśmy utrzymywać kontaktu bo to bez sensu, ja nie jestem czyjąś marionetką i jak zatęskni to bedzie wiedziała co zrobić, tylko pod warunkiem, że będzie mi lojalna i nie będzie sie z nikim spotykać... i od tamtego czasu zero z nią gadki nic a nic i wiem, że się pierwszy na pewno nie odezwę, nie dam sobą tak sterować? staram się być silny, ale cierpię.
Matka jej mówiła mi że ona ma taki okres teraz że potrzebuje koleżanek i głównie koleżanek i wyjść z nimi bo w sumie mało tego miała ostatnio, wtedy to ciągle ze sobą czas spędzaliśmy choć często też było, że wspólnie większą grupką jeździliśmy do clubów czy na imprezy do kogoś i jej matka mi powiedziałą też żebym z nią utrzymywał kontakt. próbowałem ale nic na siłe.
w ogóle różne miałem domysły w głowie. myśłałem, że ona sie z kimś skumała i ja jestem jako koło ratunkowe, albo coś no różne myśli do bani mi przychodziły, ale chyba nic takiego nie ma, jej brat pilotował cała sytuacje, a z resztą nie wiem, bo on wszystkiego może nie wiedzieć... Różne myśli w takich chwilach chodzą człowiekowi po głowie.
jak zatęskni to sie odezwie, jak nie to znaczy, że nie była warta tego czasu i tego uczucia które w to włożyliśmy...
Nie będę za nią latać, nie będę pisać, dzwonić, postanowiłem sobie wcześniej, że do walentynek bede sie starać, a w walentynki dam jej ultimatum, albo tak albo tak... Albo jesteśmy ze sobą, albo zrywamy kontakt i nie meczymy sie z tym... chciałem tak żeby nie było, że oddałem związek bez walki...
a co ma być to będzie? nadal ją kocham ona jeszcze wczoraj powiedziała, że też to do mnie czuje? nie wiem czy zrobiłem dobrze, bo może bez kontkatu ze mną to uczucie zgaśnie, albo na kogoś innego przejdzie? źle mi z tym i nie ukrywam, że cierpię? Nie wiem sam co mam robić, wiem, że czas wszystko pokaże, ale co jej po głowie chodzi, próbowałem rozmów wcześniej, ale ona coś ukrywa, chce imprez czasu z koleżankami itd.
Podobne tematy
Jeden wątek na forum wystarczy. Nie ma potrzeby pisania o tej samej sprawie w kilku miejscach.
Jeśli ktoś będzie chciał odpisać to na pewno odpisze w jednym wątku. Nie w kilku.
Zapoznaj się z regulaminem forum.
Moderatorka Noelle
Przeczytanie całej Twojej wypowiedzi było dla mnie bardzo trudne, jesteś bardzo drobiazgowy.
Wydajesz się być także strasznie obrażalski, wystarczy, że Twoja dziewczyna czegoś co jej każesz, nie zrobi albo się zastanawia, Ty od razu grozisz, że zerwiesz, nie odezwiesz się itd. Wątpię czy tak można budować związek i czy pokazujesz swojej dziewczynie, że ją kochasz. Dla mnie to Ty ustawicznie pogrywasz, Twoje ma być na wierzchu. Zachowujesz się jak dziecko, a nie mężczyzna, który kocha. Ciągle wątpisz w jej uczucia, sprawdzasz, jesteś despotyczny. Spuść z tego balonu, nadęcia, daj się jej poznać jako dobry facet. Zaufaj jej i szanuj.
Na miejscu Twojej dziewczyny, czułabym się zagubiona i przerażona Twoim zachowaniem. Pogadaj z nią, a nie od razu wóz, albo przewóz, albo SPA albo won. Zachowujesz się jak facet z kompleksami.
Starałem się trafnie i szczegółowo ocenić sytuację, dobrze, ale wiadomości które ona wymieniała z tym chłopaczkiem były bardzo podobne do tych które wymienialiśmy między sobą na początku, jak związek zaczął kwitnąć...
Nie mówię, że byłem ideałem, ale kobiecie nieraz trzeba postawić warunek skoro tak się zachowuje, czy to mecz? przerwa? bez sensu, albo się kocha i jest sie ze sobą, albo się odpuszcza...
O spa nie wiedziała, to miała być tajemnica.
Co do zrywania, to pierwsza sprzeczka między nami która tak wyglądała, do tamtej pory była sielanka, ale zrozum, skoro widzi się co jest problemem (a w danym momencie ten koleś był problemem) i widzi się problem, a nie chce się go pozbyć, to sorry coś jest nie tak.
Wiesz czemu byliśmy tak silni? bo wszystkie problemy rozdmuchiwaliśmy jeszcze przed tym jak nabierały mocy i wartości...
2-3 miesiące przed rozstaniem ona zastanawiała się i głośno myślała, czy to miłość czy przyzwyczajenie.
Rozmowy były wcześniej teraz po prostu pozostało mi czekać, czy zatęskni jak dwa dni po spięciu na dyskotece. nie wiem...
strasznie cierpię bo nie wiem jak dalej postępowac, ale chciałbym być konsekwentny
Jeśli to prawdziwa miłość to ona zatęskni i będzie wiedziała jak mnie znaleźć, a jeśli nie to znaczy, że uczucie wygasło... ale martwię się też, że jak przestaniemy rozmawiać to ona zacznie myśleć, że mi na niej nie zalezy, albo przeleje swoje uczucia na kogoś innego, choć ostatnio starałem się naprawić swoje błędy, chciałem zmienić wiele w swoim postępowaniu aby nasze relacje były lepsze....
To jej wybór żeby walentynek nie spędzać razem
Może pisałeś emocjonalnie i dlatego oceniłam Cię dość mocno. Teraz piszesz sensownie.
Nie wiem co napisać o waszym związku. Mówiłeś jej, że Ci na niej zależy? Moim zdaniem powinieneś zadeklarować uczucia i powiedzieć, że chcesz naprawy związku, ale dwie strony muszą iść na kompromis i ona i Ty. Jeżeli obu stronom na sobie zależy powinno się udać, jeśli tylko Tobie to po pewnym czasie daj sobie spokój. Ale niech głupie być może nieporozumienia nie zniszczą tej miłości. Trudno mi też ocenić czy ona flirtowała z tamtym kolegą? I na ile flirt to zdrada?
Życzę powodzenia.
Ja własnie teraz dałem sobie spokój, powiedziałem jej, że związek składa sie ze starań dwojga aby miłość była owocna, a jak ja staram się, a ona ma to gdzieś to jaki to sens i powiedziałęm, że zrywam kontakt i tak zrobiłem, przyjęła to bez problemów i od popołudnia dzisiejszego nie rozmawiamy...
Z tamtym jej nic nie łączyło, ona ma jakieś wartości w życiu, a tamten koleś to Dj i ona jest tego świadoma, że jak coś by spróbowała to przeleciałby ją i zostawił... i ja jej to mówiłem i jej brat i z reszta sama tego była świadoma.
Ostatnio jak już nie byliśmy razem, a przyjechałem po swoje rzeczy to nie wypuściła mnie z łożka, także na sferę seksualną nie narzekaliśmy. A to, że byłem zapobiegliwy i chciałem sie go pozbyć to mysle, że na plus, ale z drugiej strony ona może to uważać za brak zaufania.
Kocham ją i ona doskonale zdaje sobie z tego sprawe, też mówiła, że mnie kocha... w piątek była na imprezie w olsztynie, ja w warszawie i mówiła, że tęskni że chciałaby abym przy niej był itd
Strasznie żałuję, że nie
przejąłem kontroli wcześniej i to może być nieodwracalny błąd do
naprawienia. Po tej imprezie gdzie tak się pocieliśmy (sobota 29.01.2011), ona 2 dni była
szczęśliwa i na trzeci dzień napisała czy tęsknie i mówiła jak bardzo
jej źle i wtedy mogłem milczeć, albo być oschły, a ja napisałem, że ona
w końcu ma to co chciała, a ona sie upierała że nie ma nic, bo nie ma
mnie... Wtedy było jej źle bo jej brat mi to też mówił, a ona walczyła
mentalnie ze sobą, bo powiedziała mi jak byłem u niej, że z 30 razy
pisała i kasowała tego sms-a aż w końcu zdecydowała sie wysłać go.
Co teraz robić jakie kroki podejmować? wykasowałem z nk jej zdjęcia, ona
widze, że zachowuje zimną krew, ustawiła opis na gg "u siostry
" nic
sobie nie robiąc z tego... Jeśli była warta miłości to bedzie wiedziała
jak mnie odnaleźć i napisze wtedy, wiem, że napisze na moje imieniny
które są 5 marca, ale to mogą być tylko dyplomatyczne zagrywki życzenia
i nic wiecej, albo życzenia i co tam u mnie, tak ogólnie zapyta... Nie
wiem czy bedzie tesknić, ciężko mi z tym żyć, schudłem 2kg mało jem,
mało śpie, zatracam się myślami o niej...
Ile ona ma lat?
Z kilkoma rzeczami pewnie przesadziłeś, ale ona też nie była święta. Porozmawiajcie poważnie i na spokojnie. Jeżeli tylko Ty masz się starać, a ona chwilę robi to samo, a później zmienia nagle zdanie, to chyba to nie ma sensu.
Nie warto się tak przejmować. Rozumiem- kochasz ją, ale bez przesady.. Zajmij się czymś pożyteczniejszym i czymś, co może zająć Twoje myśli. Poczytaj ciekawą książkę, spotkaj się z przyjaciółmi, pograj w grę.. I jedz normalnie- nie ma sensu się głodzić z powodu jakiejś dziewczyny. Tego kwiatu jest pół światu.
czytaj całość.
w moim wieku jest, 22 lata, w sumie starsza o pół roku ode mnie, ale to mało ważne
Mieliśmy przerwę...
Na imprezie pokłuciliśmy się, a od tygodnia mieliśmy przerwę, impreza była 29.01.2011, po niej ona była zadowolona, powstawiała zdjęcia z koleżanką, zaprosiła jakiś kolesi na nk żeby zrobić mi na złość, ale tym pokazała jaka jest malutka bo chciała wywołać we mnie zazdrość, nie udało się...
Dwa dni minęły i w środę napisała do mnie sms-a "tęsknisz za mną troszkę? " na co odpisałem, zimno i bez przekonania "trochę na pewno. bateria mi pada i nie mogę teraz gadać" ale mimo wszystko rozmawialiśmy oziębły byłem, ale rozmawialiśmy i stwierdziła, że kocha, że tęskni itd - typowe babskie gadanie. Po czym stwierdziła, że chciałaby ze mną utrzymywać kontakt, spotykać się, kochać się ze mną itd. na co ja odpowiedziałem wg. mnie idealnie "nie ma sensu bo uczucie jeszcze się odrodzi i będziesz tego żałować" na co ona powiedziała słowa które do tej pory nie dają mi zasnąć "ja juz wiele rzeczy żałuje i wiem, że to uczucie nigdy nie zgaśnie" i pomyśłałem sobie - SKORO TAK MÓWISZ DZIEWCZYNO TO PO CO CHCESZ PRZERWY W ZWIĄZKU?? BEZ SENSU... ZERO LOGIKI, NIC..
Nie rozumiem jej...
Pojechałem po swoje rzeczy, uświadomiła mnie, że nie chce związku, ale chciała żebym na noc został i tak sie stało, troche sprzeczek, troche miłości i było jak dawniej, ale nie byliśmy parą.
Późńiej konakty były i było fajnie fajnie i w piątek ona pojechała na imprezę swoją ja na swoją po czym narzekała, że jej źle że jej ciężko beze mnie i chciałaby mnie u swojego boku na co ja odpowiedziałem tym samym i później znowu było cacy razem mieliśmy spędzić walentynki lecz jej się coś odwidziało to powiedziałem, że nie jestem robocikiem którego można tak sterować i zerwałem z nią jakikolwiek kontakt wczoraj ! gładko to po niej przeszło, zgodziła się bez gadania, teraz jest szczęśliwa i widzę to po jej opisach, jak gbyby nigdy nic.
ZNAM SWÓJ BŁĄD I ŻAŁUJĘ, ŻE JEJ NIE PRZYTRZYMAŁEM W NIEPEWNOŚCI, JAK ODEZWAŁA SIĘ DO MNIE PO DWÓCH CICHYCH DNIACH, BO GDYBYM TO PRZETRZYMAŁ, TO ONA STRACIŁABY PEWNOŚĆ SIEBIE I LATAŁABY WTEDY ZA MNĄ... TAK BY SIE ODWRÓCIŁY ROLE...
Nie zrobiłem tego bo ją kocham bo chciałem walczyć do walentynek i wtedy dopiero jej powiedzieć czy chce być ze mną, jak odpowiedziałaby, że nie to wtedy zerwałbym kontakt... Zerwałem go teraz, nie wiem czy dobrze postapiłem.
Mogłem wcześniej to zrobić, ale z drugiej strony nie chciałem oddawać związku bez walki...