netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

21 lat a ja nic, zero, null

76 odpowiedzi33 124 wyświetleniazałożony przez Lemmy, 06.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 21 lat a ja nic, zero, null

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

1

Temat: 21 lat a ja nic, zero, null

Witam, na wstępie chciałbym zaznaczyć że jestem chłopakiem i mam pytanie do szanownych forumowiczek smile Otóż mój problem jest taki, że mam 21 lat i nigdy nie miałem dziewczyny, ba, nigdy nie uprawiałem seksu ani nawet się nie całowałem! Problem jest o tyle ciekawy, że w przeciwieństwie do innych podobnych przypadków ja nie narzekam specjalnie ani na kompleksy dotyczące wyglądu, ani na brak zainteresowań itp. Jestem wysoki i szczupły, z twarzy w sumie neutralny dla niektórych niby nawet ładny:P Jestem przyzwoitym gitarzystą i gram w kapeli metalowej, gram koncerty, chadzam na imprezy (może nie za często ale jednak).Jestem miły i sympatyczny, według opinii najbliższych inteligentny, mam poczucie humoru... a jednak w czymś musi tkwić problem:(  W zasadzie jestem osobą spokojną i stonowaną, troche nieśmiałą ale myśle że radzę sobie z tym. Generalnie lubię pobyć w samotności, tworzyć muzyke itp. nie stronię jednak od ludzi. Na imprezach czy spotkaniach ze znajomymi wygląda to jednak tak, że np. moi kumple z kapeli, którzy są żywiołowi i głośni od razu dominują sytuacje, po najmniejszej lini oporu zarywają ładne dziewczyny, nawet obmacują itp. spychając mnie w zasadzie na dalszy plan. Niby niektórzy uważają ich za prymitywów itp. a jednak najwyraźniej dziewczyny na nich lecą:/ Mi brakuje aż takiej bezpośredniości, nie chodzi o to że strach mnie paraliżuje, nie umiem po prostu działać w taki sposób nawet jak porządnie wypije, nie leży to w mojej naturze... Czy więc w tym tkwi problem ? Czy żeby zdobyć dziewczynę muszę pajacować, obmacywać, zgrywać wielkiego samca ?? Czy to że lubie czasami po prostu pomilczeć i nie pieprze bez sensu mnie dyskwalifikuje ? Bo dziewczyny najwyraźniej nie szaleją za mną, na tle zespołu postrzegają mnie jako "tego spokojnego". Powiedzcie mi co może być nie tak, z góry dziękuje za odp:)

2 Ostatnio edytowany przez Miriam (2011-02-06 04:16:32)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Jedynym Twoim problemem jest niecierpliwość smile Jeszcze wszystko przed Tobą! Masz dopiero 21 lat, poczekaj, a trafisz na tą jedyną smile

3

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Jeśli chodzi o to, jak Cię postrzegają dziewczyny na tle zespołu to powiem tak - prawdopodobnie widzą Cię jako nieosiągalnego. Twoi halaśliwi kumple są postrzegani jako bardziej otwarci, "łatwiejsi". Stereotypowo uważa się facetów z zespołów muzycznych za osobników z ogromnym powodzeniem u płci przeciwnej, więc jeśli dziewczyna widzi spokojnego gitarzystę, trzymającego się nieco na uboczu (bo tak zapewne wypadasz na tle swoich kumpli) to sobie myśli, że on na pewno kogoś ma i dlatego nie robi tego, co pozostali, ewentualnie, że nie ma ochoty na zadne znajomości, więc nie należy takiego zaczepiać, bo można dostać kosza. Dużo prościej jest odpowiedzieć na zaczepkę czy nawet samej wyjść z inicjatywą w stosunku do któregoś z Twoich kolegów, których styl bycia jasno komunikuje, że są zainteresowani nowymi znajomościami.

Zrób sobie mały eksperyment - włącz cały swoj męski dar obserwacji (wiem, że u większości facetów jest on skromny, ale powinien wystarczyć smile ) i podczas koncertu postaraj się zaobserwować, ile dziewczyn patrzy na Ciebie. Zwróć uwagę, że będzie wiele takich, które częściej patrzą na Ciebie niż na pozostałych. I to będą te, spośród których wiele marzy o tym, żeby ten fajniutki gitarzysta zwrócił na nie uwagę.

4

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Gitarzysta? Biorę w ciemno big_smile Ach ta moja słabość do gitarzystów, niech to szlag tongue

A tak serio, to vinnga ma rację. Pewnie gdybym była na takiej  imprezie, gdzie siedzi osobnik płci męskiej, całkiem przystojny, gitarzysta i małomówny to prędzej zjadłabym kilo surowej cebuli niż odważyła się zamienić z nim słowo. Bo byłabym pewna, że patrzy na mnie z góry.

No i musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czego chcesz - seksu i macanka na imprezach czy związku?
Jeśli tego pierwszego no to musisz się przemóc i być jak twoi kumple z zespołu. A jeśli interesują cię dziewczyny na nieco wyższym poziomie niż panie dające co imprezę innemu, strategia musi być inna.

Hmm a jeśli widzisz jakieś urodziwe dziewczę to podchodzisz czy nie? Bo to chyba najważniejsze tongue

Poza tym moim zdaniem bycie spokojnym i stonowanym to żadna wada tylko po prostu cecha charakteru.

5 Ostatnio edytowany przez Black_Rose (2011-02-06 11:05:09)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ja się mogę tylko podpisać obiema rękami pod tym co napisały dziewczyny wyżej,po prostu swoją postawą komunikujesz że albo jesteś zajęty, albo  niezainteresowany i pewnie dziewczyny nie mają odwagi Cię zaczepiać, co nie znaczy jednak że masz być nagle hałaśliwy i nachalny jak koledzy,ale może powinieneś dawać jakieś oznaki zainteresowania? wink jak sam piszesz  kompleksów raczej nie masz więc myślę że jeśli dasz kobiecie która Ci się spodoba delikatny choćby sygnał to będzie sukces wink ja tam uwielbiam takich lekko nieśmiałych trzymających się trochę z boku facetów jakoś zawsze mnie do nich ciągnie big_smile
Lemmy....czyżbyś lubił Motorhead ?? tongue

6

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

No właśnie... Bo nie wszystkie kobiety lubią metal... I tym może je odstraszasz.

7

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ech, Lenny....cóż Ci napisać.
Jestem w analogicznej sytuacji.
Wcześniej miałam kompleksy dotyczące wyglądu, ale po obiektywnym przyjrzeniu się sobie i wysłuchaniu innych, pozbyłam się ich. Tak więc mogę stwierdzić, ze jestem całkiem atrakcyjna(wysoka, szczupła sylwetka, długie ciemne włosy..). Jestem raczej otwarta, całkiem niegłupia i mam poczucie humoru(podobno:D). Mimo to odstaję od moich rówieśników. Nigdy nie miałam żadnego chłopaka. Nie wiem, co jest tego przyczyną.
Czy to, ze nie jestem 'łatwą laską', czy to, że nie upijam się na imprezach (nie mogę pić alkoholu z przyczyn zdrowotnych, max kieliszek szampana), czy coś innego?
Owszem, może być trochę mojej winy w tym, że sama nie podejdę do kolesia i nie zacznę flirtować, ale zwyczajnie brak mi pewności siebie. Nie mam doświadczenia w związkach więc boję się odrzucenia, żartów i kpin pod moim adresem.
     Lenny, pozostaje nam więc jedynie mieć nadzieję, że po prostu nie spotkaliśmy jeszcze swojej drugiej połowy, z którą chcemy przejść przez życie. Życzę Ci, abyś spotkał w końcu wyjątkową dziewczynę i odważył się sam do niej zagadać.
Pozdrawiam
Maligna

8

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

bejbe, daj mi swój numer telefonu big_smile A tak poważnie to jesteś w takim wieku, że hałaśliwi mają wzięcie ale za jakieś 4 lata sytuacja się odwróci. Wiem co mówię, mam 28 lat i tak było kiedyś, jest i będzie. To już taki wiek, a każdy wiek ma swoje prawa. Jak będziesz miał 25 lat to zobaczysz co się będzie działo, nie opędzisz się od dziewczyn. W tym wieku kobiety myślą już poważniej i szukają kogoś kto będzie dla nich oparciem a nie tylko imprezową zabawką. Jesteś perełką w wielkim łajnie i takich jak Ty to się trzeba długo naszukać, żeby znaleźć. Poza tym, nie trać czasu na głupie panny, poczekaj na kogoś odpowiedniego. Wtedy pierwszy pocałunek i pierwszy raz będą smakowały wyjątkowo. Nie ma się czym przejmować, poza tym popatrz na kumpli, ile z tych imprezowych znajomości trwa dłużej niż jeden wieczór? Szkoda czasu na takie bzdety, choć może teraz Ty na to patrzysz inaczej ( bo koledzy, to ja też chcę) Takich kolegów, którzy zarywają dziewczyny to po jakimś czasie kobiety nie szanują, bo wiedzą, że to wszystko jest tylko na chwilę. Masz 21 lat, jeszcze Twój czas widocznie nie nadszedł, do wszystkiego trzeba dojrzeć, a jak dojrzejesz to i zagaić do panny będzie łatwiej.

9

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

P.S. Kobiety kochają metal! wink A na pewno kochają facetów z pasją i szaleją za muzykami w długich włosach!!!!!!!!! big_smile Gitara to najlepszy afrodyzjak!!!!!!!!!! Poza tym, lepiej poznać pannę, która ma podobne zainteresowania niż różową lalę, która tylko Dodę uwielbia big_smile  Jesteś spokojny, a przez to tajemniczy dla płci przeciwnej. Wiadomo, jak tajemniczość działa na kobiety. Może onieśmielasz tym kobiety i czują się zbyt przyziemne by ktoś taki jak Ty mógł na nie zwrócić uwagę. Ale to bardzo dobrze, bo przesiewają się ziarna od plew. Plewy, na które nie warto marnować czasu nawet do Ciebie nie startują big_smile Masz same plusy i nie przejmuj się niczym, przyjdzie czas, będzie rada. Poczekaj a będzie Ci dane big_smile

10

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Myślę że jesteś fajnym facetem smile
Racja że na imprezach dziewczyny zwykle tłoczą się wokół facetów którzy robią wokół siebie hałas ale pewnie nie o taką dziewczynę Ci chodzi, z która będziesz mógł tylko imprezować i będzie Cie postrzegać przez pryzmat twojego zespołu.
Powinieneś poznać dziewczynę która ma inne priorytety niż wieczne imprezowanie i będzie dobrze.

11

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Powinien sobie znaleść taką samą jak on

12 Ostatnio edytowany przez Wakacjowicz (2011-03-14 02:18:54)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Niektórym jest łatwo mówić, ale osobiście znam wielu ludzi, którzy mają taki problem. A problem nie tkwi ani w nieśmiałości, ani nawet w wyglądzie. To kwestia nastawienia! Głównie nastawienia.

To jak postrzegasz siebie (przez mówienie sobie - jestem zaje*isty! Cieszę się z tego każdego dnia), tak samo postrzegają Cię inni. Ludzie często nie dostrzegają swoich plusów, a wolą szukać minusów.

Zanim pytać: co jest nie tak?

Zastanów się: co jest w Tobie najlepszego i wykorzystaj to!

Jeżeli ktokolwiek z Was (facetów) ma problem, to zapraszam na priv. Pokażę Wam ciekawą technikę.

13

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

metalem nie musi odstraszac, przeciez nie bedzie ukrywal lub zmienial tego, co lubi bo jakiejs dziewczynie sie to moze nie podobac.. wiecej usmiechu kolego, bedzie dobrze!

14

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Lemmy, jesteś ciekawym człowiekiem, z pasją, zainteresowaniami. Główna - powiedziałabym - rada z mojej strony: bądź sobą. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Każde udawanie zostałoby wykryte szybciej, niż myślisz!
Imprezy, koncerty - to okoliczności specyficzne. Alkohol leje się strumieniami. Ludzie się obmacują, pajacują... Ciekawe, jak wyglądają te relacje, kiedy alkoholu już nie ma, natomiast jest ta tzw. szarość i przeciętność dnia codziennego. Czy ci ludzie potrafią ze sobą rozmawiać? Czy mają jakieś wspólne tematy poza muzyką metalową i tym, jak fajnie było na ostatniej imprezie?
W sumie, po opisie całej sytuacji, wnioskuję, że zależy Ci raczej na poważniejszych relacjach. Jeśli tak jest, to zaręczam, nie stworzyłbyś takiej w wyniku pajacowania, udawania przed kimkolwiek (szczerze? osobiście uważam, że jest to żałosne). Pod tym względem przyjąłeś dobrą - moim zdaniem - strategię. Nie udajesz, jesteś sobą, chcesz rozmawiać.
Piszesz, że dziewczyny nie szaleją za Tobą, a lecą na kolegów, którzy pajacują. Jak myślisz, czy te dziewczyny są wartościowe? Czy zasługują na Twoje zainteresowanie? Może zasługujesz na kogoś więcej, niż na pannę, która lubi żenujące "pokazówki".
Moja odpowiedź: bądź cierpliwy, poczekaj. Może nie siedź cicho, rozmawiaj. Spróbuj wyczuć, która dziewczyna ma więcej do zaoferowania, a która chce być tylko zaciągnięta do łóżka. Nie udawaj, bądź sobą. Zobaczysz - pewnego dnia, kiedy spotkasz wartościową, mądrą kobietę, "pajacujący" koledzy będą Ci zazdrościć. Dlaczego? Bo im zostanie przypięta łatka bawidamków, nic nie wartych cwaniaczków, którzy biorą do łóżka wszystko, co się rusza. Możliwe, że będą mieli problemy z tworzeniem trwałych związków.

15

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Mam podobne problemy odnośnie dziewczyn i w dodatku też gram na gitarzę. Moja siostra powiedziała mi kiedyś, że gitara to "magnes na..." no ;] W każdym razie ja jeszcze nie mogłem tego sprawdzić, ponieważ nie mam kapeli, ale po prostu nie wierzę, że ty Lemmy masz tego typu problem. Już bardziej bym podejrzewał o to basistów, czy perkusistów, którzy prawie zawsze stoją z boku, ale gitarzysta bez powodzenia? Bezedura ;]
A tak poza tym, to jak się zachowujesz na koncertach? Jesteś żywiołowy, ogarnia Cię szaleństwo, czy może przeciwnie, skupiasz się, zatracasz w każdym dźwięku jednocześnie starając się nie popełnić żadnego błędu? Może jeśli jesteś pasywny - uzewnętrznij się. Ludzie zareagują na Twą postawę i może wtedy ktoś Cię zauważy ;] Powodzenia.

16 Ostatnio edytowany przez toffi23 (2011-03-24 02:16:07)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Lemmy

Ja mam tak samo jak ty. Jesteś po prostu typem człowieka, który szanuje siebie i tym samym innych. Nie masz potrzeby obmacywania obcych dziewczyn na imprezach z prostego powodu - nie masz problemów z samym sobą i własną seksualnością! Twoi koledzy mają pewien rodzaj kompleksu ,,boją się wytykania palcami'' i są jak inni czyli nie liczy się jakość tylko ilość. Ja mam prawie 23 lata rozwijam się zawodowo mam straszne ,,branie'' aż mnie to przeraża czasami ale nigdy z nikim nie byłam i też się nie całowałam po prostu nigdy nie poczułam do nikogo czegoś istotnego. Prawda jest taka, że musi Ci po prostu na kimś zależeć. Widocznie jeszcze nie spotkałeś dziewczyny dla której zrobiłbyś wszystko i na odwrót:) I niech Ci wszyscy mówią że tu chodzi o pozycję o modę i o to że przecież wszyscy ,,to robią'' ale prawda jest taka, że oni bardziej się boją być ,,mniej cool'' niż żyć w zgodzie z samym sobą. Jeśli wybierzesz tą trudniejszą drogę to powodzenia i z czystym sumieniem zakochasz się i będziesz szczęśliwy ale jeśli presja otoczenia spowoduje, że nie będziesz w stanie wytrzymać w obecnym stanie , cóż nie ty pierwszy i  nie ostatni. Masz jeszcze dużo czasu, masz swoją pasję widać, że jesteś ,,gotowy'' na fajny związek, szukaj a znajdziesz:D powodzenia^^

Doczytałam posty innych użytkowników, cóż kilka propozycji już masz hehe. Szczerze? mnie by to nie zainteresowało a Ciebie? Taka dziewczyna to nie wyzwanie.

17

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

drogi kolego daj sobie spokoj z zastanawianie sie co jest z toba nie tak!!!! to nie z toba jest cos nie tak tylko z tymi pannami ,ktore nie widza jaki z ciebie super chlopak.... powinienes  zaczac wychodzic gdzies sam  nie tam gdzi twoi kumple nie na takie imrezy gdzie panny daja sie obmacywac facetom czlowieku yo nic nie warte dziewczyny .. zmien tok myslenia i miejsa imrez a na pewno znajda sie dziewczyny czy dziewczyna ktora jest warta ciebie!!!! pozdrawiam

18

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
talizman25 napisał/a:

bejbe, daj mi swój numer telefonu big_smile A tak poważnie to jesteś w takim wieku, że hałaśliwi mają wzięcie ale za jakieś 4 lata sytuacja się odwróci. Wiem co mówię, mam 28 lat i tak było kiedyś, jest i będzie. To już taki wiek, a każdy wiek ma swoje prawa. Jak będziesz miał 25 lat to zobaczysz co się będzie działo, nie opędzisz się od dziewczyn. W tym wieku kobiety myślą już poważniej i szukają kogoś kto będzie dla nich oparciem a nie tylko imprezową zabawką. Jesteś perełką w wielkim łajnie i takich jak Ty to się trzeba długo naszukać, żeby znaleźć. Poza tym, nie trać czasu na głupie panny, poczekaj na kogoś odpowiedniego. Wtedy pierwszy pocałunek i pierwszy raz będą smakowały wyjątkowo. Nie ma się czym przejmować, poza tym popatrz na kumpli, ile z tych imprezowych znajomości trwa dłużej niż jeden wieczór? Szkoda czasu na takie bzdety, choć może teraz Ty na to patrzysz inaczej ( bo koledzy, to ja też chcę) Takich kolegów, którzy zarywają dziewczyny to po jakimś czasie kobiety nie szanują, bo wiedzą, że to wszystko jest tylko na chwilę. Masz 21 lat, jeszcze Twój czas widocznie nie nadszedł, do wszystkiego trzeba dojrzeć, a jak dojrzejesz to i zagaić do panny będzie łatwiej.

ja to mam problem z tym postem dlatego go komentuje. mianowicie mam identyczny problem co kolega powyzej ,tyle ,ze ja nie muzyk jestem  i starszy jestem od niego. mam 30lat niestety ,choc moj wyglad sprawia zupełnie inne wrazenie -25lat.
      nie moge sie zgodzic konkretynie z tym o to cytatem:"A tak poważnie to jesteś w takim wieku, że hałaśliwi mają wzięcie ale za jakieś 4 lata sytuacja się odwróci. Wiem co mówię, mam 28 lat i tak było kiedyś, jest i będzie. To już taki wiek, a każdy wiek ma swoje prawa. Jak będziesz miał 25 lat to zobaczysz co się będzie działo, nie opędzisz się od dziewczyn."
nie zgadzam sie ,że to taki wiek bo ja jak pisałem mam juz 30 i nic sie nie zmieniło a przecierz kiedys tez miałem 25lat.Nigdy nie miałem powodzenia u kobiet,owszem wyjatkowo zdarzyło sie kilka zainteresowanych mna ale niestety nie podobały mi sie.O dziwo tez czesto słyszałem ,ze nie brzydki jestem ale co z tego ,kiedy zawsze kazda znajomosc blizsza z dziewczyna konczyła sie na relacjach przyjacielskich i basta i to nie dlatego,ze ja nie chciałem.

19

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

boże to tacy ludzie istnieją ja nigdy nie miałam okazji takiego spotkać jak dla mnie ideał cóż więcej mówić

20

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

"Chłopak z gitara byłby dla mnie parą"- trallaalaaa tongue

A tak na poważnie to nie masz się czym przejmować chłopaku smile Jesteś młodym facetem z pasją nie jesteś jakimś psem na baby, bardzo dobrze,ze szanujesz kobiety i nie traktujesz ich wyłącznie jako obiekt seksualny,.to się ceni,niejedna to doceni,musisz tylko dać jakieś sygnały jeśli jakaś dziewczyna ci się spodoba,wszystko tkwi w szczegółach, spojrzenie,uśmiech, tongue gesty,:)

Na pewno nie jedna do ciebie wzdycha,tylko tego nie dostrzegasz smile
Zobacz ile dziewczyn tutaj w twoim wątku ma na Ciebie chrapkę hehe
No gdybym i Ja była parę lat młodsza eheh tongue:P

Nie martw się na zapas wszystko przed Tobą pozdrawiam smile

21 Ostatnio edytowany przez _SkorpionkA_ (2011-04-03 19:31:43)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Poprostu nie spotkałeś tej jedynej...taki chłopak jak ty to rzadki okaz i uwierz mi że napewno nie jedna marzy aby sie z toba umówić...może wykaż większą inicjatywe i sam rusz do podboju;)

22

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Lemmy, nie przejmuj się! Jesteś młody, wszystko przed Tobą!
Pocieszę Cię, bo ja mam w tym roku 20 lat i jestem w takiej samej sytuacji:)
Czasem to przykre, ale staram sobie mówić, że mimo wszystko jestem sobą!

23

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
_SkorpionkA_ napisał/a:

Poprostu nie spotkałeś tej jedynej...taki chłopak jak ty to rzadki okaz i uwierz mi że napewno nie jedna marzy aby sie z toba umówić...może wykaż większą inicjatywe i sam rusz do podboju;)

jjjjasne wink
ja mam trochę podobnie i przyzwyczaiłem się już że kobiety tak mówią, a jednak robią co innego tongue
Ile to razy słyszałem jaki to ja jestem ideał, a nic z tego nie wynikało, nawet przy moim wyraźnym zainteresowaniu...

24 Ostatnio edytowany przez Anechoreta (2011-06-18 18:43:58)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

ja mam trochę podobnie i przyzwyczaiłem się już że kobiety tak mówią, a jednak robią co innego

Ech, żal ściska 4 litery, ale i ja niestety muszę się pod tym podpisać...

Samotność zabija duszę...

Na początku studiowałem informatykę, ale z powodu kompleksów i trudności w nawiązywaniu kontaktów rzuciłem ten kierunek po czterech latach, potem przyszła kolej na prawo, gdzie dużo dziewczyn, ładnych, ale żadna nawet nie raczyła okiem rzucić, chyba, że jak na dziwaka. Prawo też rzuciłem, teraz zawaliłem drugi rok administracji.

Psycholog, psychoterapeuta i psychoanalityk nic nie pomogli, rezonans głowy (może to coś w budowie fizycznej mózgu) też nic nie wykazał...

Zaczynałem już w swoim życiu wiele rzeczy, żadnej nie skończyłem - pływanie, rysunek, kenjutsu, karate, dwie próby samobójcze.

Mam 27 lat.


Lemmy, nie załamuj się, nie masz najgorzej, poczytaj rady forumowiczów, spróbuj coś wcielić w życie, masz jakieś osiągnięcia, coś sobą reprezentujesz.

Czerp z życia garściami, nie zadręczaj się.

Trzymam kciuki.

25

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Chłopie, biorę Cię w ciemno!!! Uwielbiam gitarzystów metalowych bandów. <33

A nawiązując do Twojego postu, na imprezach w klubach najwięcej szlaja się facetów czy babeczek, którzy szukają przygody. Więc nie dziw się, że nie możesz nikogo tam znaleźć. To, że nie jesteś taki szalony, jak kumple z kapeli, nic nie zmienia. Jesteś, jaki jesteś. Obserwuj, analizuj, a nuż znajdziesz tą jedyną.
Może Twoi znajomi mają jakieś fajne, wolne koleżanki? Albo znajomi znajomych? Pobuszuj wśród kumpli, podbijaj, a prędzej czy później kogoś sobie znajdziesz.

3maj się!

26

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ehh ja też mam taki problem no cóż wrodzona nieśmiałość już nie raz mi przeszkodziła w poznaniu chłopaka.Hehe a co do metalu ja uwielbiam tą muzykę a też uważam że ludzie słuchający metalu są bardzo inteligentni i mają swój styl(nie są podatni na tą radiową papkę).Trzymam kciuki za wszystkich indywidualistów singli(za siebie też) na pewno nam się uda znaleść drugą połówkę:)

27

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
igla16 napisał/a:

Chłopie, biorę Cię w ciemno!!! Uwielbiam gitarzystów metalowych bandów. <33

A nawiązując do Twojego postu, na imprezach w klubach najwięcej szlaja się facetów czy babeczek, którzy szukają przygody. Więc nie dziw się, że nie możesz nikogo tam znaleźć. To, że nie jesteś taki szalony, jak kumple z kapeli, nic nie zmienia. Jesteś, jaki jesteś. Obserwuj, analizuj, a nuż znajdziesz tą jedyną.
Może Twoi znajomi mają jakieś fajne, wolne koleżanki? Albo znajomi znajomych? Pobuszuj wśród kumpli, podbijaj, a prędzej czy później kogoś sobie znajdziesz.

3maj się!

predzej czy pozniej? tzn kiedy? po 30stce? mi tez takie rady kiedys dawali i co z tego wyszło.nic dalej jestem sam. A co do tego "podbijania" to trzeba byc pewnym siebie i umiec podrywac i mile widziany jest dobry bajer.

28

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Kurcze felek, wiecie co, czytając tę burzę, którą Lemmy rozpętał, mam wrażenie, iż po prostu młodzi ludzie nie rozmawiają ze sobą. To taki straszny problem rozpocząć z kimś dialog? Gdyby ludzie więcej ze sobą rozmawiali, mieliby więcej szans na poznanie kogoś interesującego.Czy to banał? Możliwe, ale jaki praktyczny.

29

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
olsenowka napisał/a:

Kurcze felek, wiecie co, czytając tę burzę, którą Lemmy rozpętał, mam wrażenie, iż po prostu młodzi ludzie nie rozmawiają ze sobą. To taki straszny problem rozpocząć z kimś dialog? Gdyby ludzie więcej ze sobą rozmawiali, mieliby więcej szans na poznanie kogoś interesującego.Czy to banał? Możliwe, ale jaki praktyczny.

tylko jest jeden problem,oprocz zwykłego czesc nie wiadomo co dalej(stres odbiera zdolnosc logicznego myslenia) a po za tym zawsze jest obawa ,ze ta osoba poprostu cie spławi.Moze to i dziwne ale czym sie wiecej jest sie odrzucanym przez kobiety ,tym wiekszy problem z uwierzeniem ,ze kiedys sie uda a w konsekwencji zniecheca sie człowiek do podrywow i ich zaprzestaje.
Sytuacja była by łatwiejsza gdyby w polskiej kulturze nie panowała opinia,że kobiecie nie wypada robic pierwszego kroku.

30 Ostatnio edytowany przez Solo Lee (2011-08-12 21:21:52)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Jak nie wypada robić pierwszego kroku? Na mnie kilka kobiet się "rzuciło" i chodziło o seks. Nie musiałem wykazywać inicjatywy. Tylko wtedy nie chciałem...

31

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Solo Lee napisał/a:

Jak nie wypada robić pierwszego kroku? Na mnie kilka kobiet się "rzuciło" i chodziło o seks. Nie musiałem wykazywać inicjatywy. Tylko wtedy nie chciałem...

wiekszosc kobiet ,zwłaszcza tych ładnych nie podrywa facetow.

32

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Lemmy napisał/a:

Witam, na wstępie chciałbym zaznaczyć że jestem chłopakiem i mam pytanie do szanownych forumowiczek smile Otóż mój problem jest taki, że mam 21 lat i nigdy nie miałem dziewczyny, ba, nigdy nie uprawiałem seksu ani nawet się nie całowałem! Problem jest o tyle ciekawy, że w przeciwieństwie do innych podobnych przypadków ja nie narzekam specjalnie ani na kompleksy dotyczące wyglądu, ani na brak zainteresowań itp. Jestem wysoki i szczupły, z twarzy w sumie neutralny dla niektórych niby nawet ładny:P Jestem przyzwoitym gitarzystą i gram w kapeli metalowej, gram koncerty, chadzam na imprezy (może nie za często ale jednak).Jestem miły i sympatyczny, według opinii najbliższych inteligentny, mam poczucie humoru... a jednak w czymś musi tkwić problem:(  W zasadzie jestem osobą spokojną i stonowaną, troche nieśmiałą ale myśle że radzę sobie z tym. Generalnie lubię pobyć w samotności, tworzyć muzyke itp. nie stronię jednak od ludzi. Na imprezach czy spotkaniach ze znajomymi wygląda to jednak tak, że np. moi kumple z kapeli, którzy są żywiołowi i głośni od razu dominują sytuacje, po najmniejszej lini oporu zarywają ładne dziewczyny, nawet obmacują itp. spychając mnie w zasadzie na dalszy plan. Niby niektórzy uważają ich za prymitywów itp. a jednak najwyraźniej dziewczyny na nich lecą:/ Mi brakuje aż takiej bezpośredniości, nie chodzi o to że strach mnie paraliżuje, nie umiem po prostu działać w taki sposób nawet jak porządnie wypije, nie leży to w mojej naturze... Czy więc w tym tkwi problem ? Czy żeby zdobyć dziewczynę muszę pajacować, obmacywać, zgrywać wielkiego samca ?? Czy to że lubie czasami po prostu pomilczeć i nie pieprze bez sensu mnie dyskwalifikuje ? Bo dziewczyny najwyraźniej nie szaleją za mną, na tle zespołu postrzegają mnie jako "tego spokojnego". Powiedzcie mi co może być nie tak, z góry dziękuje za odp:)

Znam ten ból, podobnie mam. Znaczy ja to mam tak, że czuje sie przystojny, pewny siebie, inteligentny z poczuciem humoru, potrafię być miły (choć przyznaje że nie zawsze), widzę tylko że brak mi doświadczenia takiego fizycznego w kontaktach z dziewczynami.
Dobija to że jest się ciągle odrzucanym. W liceum byłem cholernie nie śmiały, i z góry już wiedziałęm jak się skończy moje pierwsze "podejście". Zakochany w jednej dziewczynie, odrzucony przez nią, musiałem ją mijać dzień w dzień, straszny ból. Potem na studia byłem już sobą, relacje z dziewczynami bardzo łatwo nawiązywałem, z jedną koleżanką się zaprzyjaźniłem, a z tego wyrosła z mojej strony miłość. Kiedy to wyznałem znów dostałem kosza, tym razem żyłem w totalnej depresji i zerwałem z nią kontakt aby przestać czuć coś do niej, pomimo codziennego mijania się z nią. W końcu znów nadzieję moje wzrosły gdy zaczęłem się z inną kumplować, zacząłem czuć coś, ale tym razem zawczasu się upewniłem i... tak dostałem kolejny raz kosza. Po roku druga z tych dziewczyn stwierdziła "ze popełniła błąd" i chce ze mną spróbować, powiedziałem żebyśmy się spotykali tak normalnie jak kiedyś, może znów ją pokocham, ale starczylo jej zapału na tydzień...

Najgorsze w tym wszystkim jest to paskudne poczucie samotności, jak bardzo bym chciał mieć dziewczyną iść z nią na spacer za rękę, namiętnie kochać się, wspierać, spędzać czas...
Ale chyba jestem osobą której samotność chyba przeznaczona jest, bez doświadczenia w zbliżeniu fizycznymi, żadnego seksu, całowania, nie potrafię czasami pokazać dziewczynie o co mi chodzi żeby sama się domyśliła, nie potrafię jej tak poderwać. Smuci mnie to że gdy jestem zakochany i chce dać wszystko od siebie ukochanej wiem jaki może ją spotkać wielki zawód jak powiem "nigdy tego nie robiłem".
Ponadto mam wrażenie że jestem jakimś głupim idealistą, zakochuję się tylko w koleżankach, ale takich z którymi łączą mnie naprawdę dobre realcje, dziewczyna taka staję się w moich oczach piękniejsza i chce od niej więcej, a dla nich jestem tylko kolegą, z zaskoczeniem odkrywają że nie chce być tylko kolegą. Nie potrafiłbym pójść na impreze zaczac podrywac jakas dziewczyne i (zakladajac ze bym potrafil) zaczac sie z nia calowac i tak stworzyc zwiazek. Przez mysl by mi to nie przeszło cos takiego, nawet jakby dziewczyna byla seksowna, mam wewnterzna blokade i juz. Ale ta droga nie nigdzie nie dojde... gdy uplywa kazdy miesiac tym bardziej czuje ze sie marnuje i ze moj brak doswiadczenia jest coraz wieksza wada.

Przynaje ze takie posty dodaja otuchy:

bejbe, daj mi swój numer telefonu  A tak poważnie to jesteś w takim wieku, że hałaśliwi mają wzięcie ale za jakieś 4 lata sytuacja się odwróci. Wiem co mówię, mam 28 lat i tak było kiedyś, jest i będzie. To już taki wiek, a każdy wiek ma swoje prawa. Jak będziesz miał 25 lat to zobaczysz co się będzie działo, nie opędzisz się od dziewczyn. W tym wieku kobiety myślą już poważniej i szukają kogoś kto będzie dla nich oparciem a nie tylko imprezową zabawką. Jesteś perełką w wielkim łajnie i takich jak Ty to się trzeba długo naszukać, żeby znaleźć. Poza tym, nie trać czasu na głupie panny, poczekaj na kogoś odpowiedniego. Wtedy pierwszy pocałunek i pierwszy raz będą smakowały wyjątkowo. Nie ma się czym przejmować, poza tym popatrz na kumpli, ile z tych imprezowych znajomości trwa dłużej niż jeden wieczór? Szkoda czasu na takie bzdety, choć może teraz Ty na to patrzysz inaczej ( bo koledzy, to ja też chcę) Takich kolegów, którzy zarywają dziewczyny to po jakimś czasie kobiety nie szanują, bo wiedzą, że to wszystko jest tylko na chwilę. Masz 21 lat, jeszcze Twój czas widocznie nie nadszedł, do wszystkiego trzeba dojrzeć, a jak dojrzejesz to i zagaić do panny będzie łatwiej.

33 Ostatnio edytowany przez blank (2012-12-18 18:00:24)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Vold ile masz lat jeśli można zapytać? Z tego co piszesz, to popełniasz chyba podstawowy błąd, najpierw próbujesz się zaprzyjaźnić a później rozwinąć tą relację w coś więcej tongue Nie mówię, żeby podchodzić, zapoznawać się i proponować związek, ale chyba jednak trzeba  wyczuć moment... Jak już raz wpadniesz do szufladki "przyjaciel", to potem bardzo ciężko jest się z niej wydostać, wiem co mówię tongue Popełniłem ten sam błąd i też sporo mnie to kosztowało.
Co do całowania się, seksu itd., nawet jeżeli nie masz doświadczenia, to wcale nie znaczy, że jesteś spisany na straty. Ja też się tym stresowałem, a tymczasem dziewczyna nie mogła uwierzyć, że nigdy tego nie robiłem big_smile Także widzisz, brak doświadczenia nieraz o niczym nie świadczy tongue

Żeby nie było, też jestem sam, nigdy nie byłem w związku i nie mam bóg wie jakiego doświadczenia, ale się nie załamuję. Raczej zrobił się ze mnie niepoprawny optymista wink

34

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

21 lat mam. Wiem że to podejście najpierw przyjaźń potem miłość jest dziwne i chyba nienaturalne ale inaczej nie potrafię. Jak się zakochiwałem to tylko w koleżankach, zresztą wydaje mi się taka kolej rzeczy jest piękna, są nawet sentecje w internecie "najpiekniejsza milosc powstaje z przyjaźni". Po prostu nie wyobrażam sobie że mógłbym się zakochać w kimś innym niż osobie z którą znam, dużo spędzam razem czasu, się spotykam tak zwykle, aż stopniowo rośnie we mnie miłość . Zresztą z reguły próbuje to zmienić jakoś, ten stan "kolega", jak już czuje że chce więcej, ale jakoś mi nie idzie to kompletnie sad.

Wiesz miałem na myśli przede wszystkim że jak już jestem zakochany i wyobrażam sobie zbliżenie z ukochaną boję się jej zawodu.
A tak po za tym, czuje wtedy że moja miłość tak mnie napędza że szybko nadrobie zaległości tongue

35 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-12-18 20:38:17)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Vold, widzę po postach, że baardzo fajny z ciebie facet. Tacy faceci jak ty rzeczywiście dość późno zaczynają związki. Ale - tak mi się wydaje - są to związki trwalsze i bardziej intymne.
Jednym słowem, trzymam kciuki, bo wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu (i może niezrażania sie porażkami, ewentualnie wyciągania z nich wniosków). Widzę, że masz świetny charakter i mogę powiedzieć tylko - tak trzymaj! wink Jest dobrze! big_smile ja tam już, już widze dla ciebie partnerkę za rogiem big_smile Może spróbuj w internecie? smile I jednak tez może pogódź się z tym, że na razie jestes sam, poczuj się dobrze samemu, żeby nie czuc się ''zdesperowanym" - bo to odstrasza.

Wydajesz mi się podobny do mojego chłopaka, on tez ma taki ''dobry'' charakter, nie patrzy na dziewczyny powierzchownie i ma problem z nieśmiałością. I jest inteligentny, ty też, a inteligencja to przeogromna zaleta.

Vold napisał/a:

Wiem że to podejście najpierw przyjaźń potem miłość jest dziwne i chyba nienaturalne ale inaczej nie potrafię. Jak się zakochiwałem to tylko w koleżankach

Hm, ja też tak mam wink Mój chłopak przeskoczył z przegródki "przyjaciel" do "partner" (a może nie - przeskoczył.. raczej "poszerzył przegródkę"), kiedy zaczął się ze mną droczyć tongue Takie żartobliwe dokuczanie sobie, "przezywanie" się i tak dalej jest jak flirt. Wcześniej dałam mu "kosza" - to znaczy, on chciał czegos więcej, ja chciałam się tylko przyjaźnić. On wtedy to uszanował, traktował mnie tak, jak chciałam, mogliśmy gadać jak dawniej. Ale tez potem zaczęliśmy się droczyć, duuużo żartować, ja zapragnęłam się do niego zbliżyć.. i wykonałam pierwszy krok.

PS Co wy macie z tym zawodem dziewczyny na wieść "nigdy tego nie robiłem", to nie wiem. Naprawde, jesli dziewczynie zalezy, to jest to chyba ostatnia rzecz, na która patrzy. Może niektóre myslą inaczej, ale takie myslenie wydaje mi się dość płytkie. Już nie mówiąc o tym, że czesto jest to wręcz zaleta. Najgorzej - naprawdę, najgorzej - jesli facet się z tego powodu dołuje i ma kompleksy.

36

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Autor zebral tu duzo pochlebnych opinii, ale nie oszukujmy sie, będąc siedzącą w kącie niemotą nie można liczyć na zainteresowanie dziewczynek. Trzeba wykazać się jajami i jakoś się zaprezentować, niekoniecznie robić z siebie debila. Nie można mówić, że ci aktywni to od razu pajace i bawidamki, choć część z nich na pewno. Poza tym ci niesmiali niekoniecznie są romantykami i liczą na wielką miłość (odniosłem wrażenie, że takie myslenie przoduje w tym temacie), równie dobrze może zależeć im wyłącznie na seksie, tylko nie potrafią do niego doprowadzić.

37 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-12-19 00:30:19)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
xerxes napisał/a:

Autor zebral tu duzo pochlebnych opinii, ale nie oszukujmy sie, będąc siedzącą w kącie niemotą nie można liczyć na zainteresowanie dziewczynek. Trzeba wykazać się jajami i jakoś się zaprezentować, niekoniecznie robić z siebie debila. Nie można mówić, że ci aktywni to od razu pajace i bawidamki, choć część z nich na pewno. Poza tym ci niesmiali niekoniecznie są romantykami i liczą na wielką miłość (odniosłem wrażenie, że takie myslenie przoduje w tym temacie), równie dobrze może zależeć im wyłącznie na seksie, tylko nie potrafią do niego doprowadzić.

Przecież tutaj mowa tylko o autorze tematu, niepotrzebnie generalizujesz.

38 Ostatnio edytowany przez Vold (2012-12-19 00:45:45)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

No takie posty jak pauliny20 przyznaję potrafią dowartościować big_smile wink .

PS Co wy macie z tym zawodem dziewczyny na wieść "nigdy tego nie robiłem", to nie wiem.

Im bardziej mi zależy tym bardziej czuję niepokój że zawiodę ukochaną. Nie wierzę że dla dziewczyny umiętności i swoboda w kontakcie fizycznym nie mają żadnego znaczenia. Aż takim idealistą nie jestem.

Autor zebral tu duzo pochlebnych opinii, ale nie oszukujmy sie, będąc siedzącą w kącie niemotą nie można liczyć na zainteresowanie dziewczynek.

Jeśli to też o mnie to wybacz, ale na pewno nie siedzę w kącie, raczej jestem osobą mocno rozponawalną wink .
I też nie powiem żebym nic nie robił w celu zdobycia wybranej dziewczyny, po prostu kończy się to niepowodzeniem.

W jednym przypadku mi się udało, ale za późno się "obudziła" sad.

39

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Vold napisał/a:

No takie posty jak pauliny20 przyznaję potrafią dowartościować big_smile wink .

To dobrze big_smile

Im bardziej mi zależy tym bardziej czuję niepokój że zawiodę ukochaną. Nie wierzę że dla dziewczyny umiętności i swoboda w kontakcie fizycznym nie mają żadnego znaczenia. Aż takim idealistą nie jestem.

To może to są obawy typowo męskie, bo ja wiem? Ja po prostu wiedziałam, że lubie seks i już, niczego się nie obawiałam tongue Chociaż nie - obawiałam się, czy mu się spodobam (pod wzgledem czysto fizycznym), więc widocznie kazda z płci zazwyczaj ma innego rodzaju obawy.

Co do rozwijania znajomości z dziewczyna w coś więcej, to może podpowiedzią dla ciebie będzie moje doświadczenie, czyli budowanie napięcia poprzez niezobowiązujące żarty.

40 Ostatnio edytowany przez redrekin (2012-12-19 07:53:34)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Teraz się podniecacie, potem płaczecie. Ten gość Was ściemnia, liczy na "litość" , a widzę ,że nie którę panny już ozorki wywaliły.

41

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ja po prostu wiedziałam, że lubie seks i już

Myślę że większość ludzi lubi smile Taka nasza natura smile.
Ale wiadomo że są lepsi i gorsi kochankowie, a kobiety trudniej zaspokoić niż mężczyzn. Jak się ma zerowe doświadczenie, to ma się świadomość że może być rozczarowanie dziewczyny...

Co do rozwijania znajomości z dziewczyna w coś więcej, to może podpowiedzią dla ciebie będzie moje doświadczenie, czyli budowanie napięcia poprzez niezobowiązujące żarty.

Warto próbować zwłaszcza że inaczej jakoś siebie nie widzę, a i mam wybrankę choć odmówiła to już wiem że da się to zmienić smile.

42 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-12-20 03:24:29)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Vold napisał/a:

Ja po prostu wiedziałam, że lubie seks i już

Myślę że większość ludzi lubi smile Taka nasza natura smile.
Ale wiadomo że są lepsi i gorsi kochankowie, a kobiety trudniej zaspokoić niż mężczyzn. Jak się ma zerowe doświadczenie, to ma się świadomość że może być rozczarowanie dziewczyny...

Podstawa to CHCIEĆ. Chcieć się uczyć, chcieć zadowolić partnerkę i pytać, nie bać się pytać. Jeśli masz taka podstawę, to nauczysz się wszystkiego.

Ja może nie mam jakiegoś szerokiego doświadczenia seksualnego (co do ilości partnerów), ale wydaje mi się, że jeśli się bardzo chce, to wszystko się da. Trzeba być po prostu otwartym na ciągłe poszukiwanie lepszych rozwiązań. Ja po 4 latach związku wciąż czasem odkrywam nowe rzeczy, które mnie podniecają. Robiłam "to" z prawiczkiem i może rzeczywiście nie bardzo się znał, nie wiedział, jak dotykać, ale nie zniechęcało mnie to, tylko starałam się go nakierować. (Dużo tu tez zależy od samoświadomości kobiety, bo skoro ona nie wie, co jej się podoba, to skąd ma to wiedzieć partner). Ja takie rzeczy traktuję jako chwilowa niedogodność, bo do seksu skłania przede wszystkim fascynacja osobą. A wspólne poznawanie siebie nawzajem to może być super sprawa.

Dwie zasady:
1. Dziewczyna odczuwa nie tylko dwa strategiczne miejsca, ale całe ciało.
2. Jak poznasz jeden "sposób", to nie opieraj się już tylko na nim, ale eksperymentuj i obserwuj. Warto też zaskakiwać.

Btw - przykład faceta, który miał 10 dziewczyn i w tym temacie NIC mu to nie dało wink
http://www.netkobiety.pl/t36307.html

PS Nawet po wspomnianych 4 latach nie jest tak, że facet czyta mnie jak otwartą księgę. Często go na coś nakierowuję, podpowiadam i tak dalej, bo człowiek uczy się cale życie, a i moje potrzeby się zmieniają.

43 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-20 03:44:26)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Lemmy napisał/a:

[...] smile Otóż mój problem jest taki, że mam 21 lat i nigdy nie miałem dziewczyny, ba, nigdy nie uprawiałem seksu ani nawet się nie całowałem! smile

Jakieś mam takie wrażenie, że to nie Twój problem, Lemmy, ale problem Twojego otoczenia. Chciałbyś zrobić coś, żeby się aż tak nie wyróżniać?

Wyobraź sobie, że wyjedziesz kiedyś na Nową Gwineę i będziesz się wyróżniał kolorem skóry i wzrostem. Pomalujesz się pastą do butów i utniesz sobie nogi, żeby się nie różnić?

Nie ma obowiązku robić tak, jak inni robią. Na szczęście nie ma takiego obowiązku. Ten brak obowiązku nazywa się wolnością.

A z uprawianiem seksu to jest tak jak z uprawianiem ziemniaków: trzeba wiedzieć jak się do tego przygotować i zacząć nie za wcześnie, bo je wiosenne przymrozki mogą zniszczyć.

44 Ostatnio edytowany przez Vold (2012-12-20 16:55:27)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

No właśnie Paulina20 poruszłaś ten właściwy problem.

Oczywiście to że ktoś przespał się z kobietą tyle a tyle razy nie znaczy że będzie dobrym kochankiem. Jednak ja prawiczek, bez żadnego doświadczenia jestem skazany na to że mój pierwszy seks na pewno nie będzie satysfakcjonujący dla dziewczyny. A co innego gdy ten pierwszy raz jest w wieku 17-18 lat gdy dziewictwo jest raczej oczekiwane, niż gdy się ma ponad 20 lat i oczekuję się raczej "młodzieńczego szaleństwa".

Brak doświadczenia jest moim takim codziennym utrudnieniem jak myślę o relacjach bliższych z dziewczynami i gdy chcę z którąś coś więcej. Wyobrażam sobie nawet sceny takie że układa mi się z którąś, spotykam się, spacerujemy randki, w normalnych warunkach któreś z nas pod wpływem impulsu rzuciło by się i zaczęło całować drugą osobę. Ja muszę tego unikać bo ani sam nie potrafię się za to zabrać, a jeszcze gorzej gdyby ona by rzuciła się na mnie a ja nie bardzo wiedział bym jak najlepiej zareagować. Ostatnią zresztą miałem w zasadzie taką sytuację, tyle że akurat dziewczyna ani mnie nie pociągała, ani nic do niej nie czułem, więc problem został przełożony na później, na ewentualną przyszłą miłość. A z każdym tygodniem miesiącem i rokiem ten problem bardziej mi ciąży. Zadaję się z dziewczynami w swoim wieku, większość na pewno miała jakieś kontakty z mężczyznami, związki. Dla nich pewne zachowania są już normalne, a ja jeszcze mam je przed sobą...

Z seksem jest podobnie. Gdy sobie wyobrażam że mówię wybrance "słuchaj to będzie mój pierwszy raz", czuję już jej zawód. Nie zajmę się nią jak by to zrobił inny mój rówieśnik przynajmniej na początku.

Oczywiście "chęć" aby zaspokoić ukochaną jest przeogromna. A ile im bardziej zależy tym większe obawy. Mam nadzieję tylko że jak już (no mam nadzieje że będzie w końcu taki dzień) dojdzie do mojego pierwszego zbliżenia z ukochaną nadrobię braki w doświadczeniu zapałem napędzanym miłością smile.

Jak by dodać tego ogólnie poczucie samotności (choć ostatnio jakoś mi aż tak nie przeszkadza) przez cały okres młodości marnie wygląda moje życie uczuciowe. Tylko patrzę na te zakochane pary w wieku ok. 18 lat, i przypomina mi się że ja wtedy płakałem w domu że mnie ukochana odrzuciła albo czuje się jakbym dojrzewał trochę później.

Widzę jakieś tam zalety tego. Dzięki temu że tyle czasu byłem samotną mam mocno wyrobioną potrzebę czułości, miłości, po prostu bycia z kimś, a seks tu schodzi na drugi plan (a wraca na pierwszy gdy myślę o "spełnieniu" miłości).
Zresztą taki seks dla seksu zawsze mi się kojarzył ze zwierzętami stąd wzrastało moje obrzydzenie do "wolnej miłości" (niby też jesteśmy zwierzętami, ale jednak wyjątkowymi, mamy rozum, silnie rozwinięte uczucia i świadomość), co nie znaczy że dla ukochanej nie chciałbym puścić trochę fantazji tongue .

45

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Człowieku wrzuć w końcu na luz tongue Z tego co piszesz, nie doszedłeś jeszcze do bliższego kontaktu z dziewczyną, a z góry zakładasz, że sobie nie poradzisz, że coś zawalisz, zawiedziesz ją, zostaniesz wyśmiany czy bóg wie co jeszcze. Czymś takim sam siebie blokujesz. Swego czasu też się tak zamęczałem, ale z czasem okazało się, że nie potrzebnie wink Kiedyś rozmawiałem o tym z przyjaciółką. Powiedziałem jej, że w zasadzie boję się bliższego kontaktu, bo mimo swojego wieku nie mam żadnego doświadczenia, że boję się po prostu zawieść. I wiesz co? Wyśmiała mnie tongue Ale nie wyśmiała mojego braku doświadczenia, tylko takie podejście do wszystkiego i nieuzasadnione zadręczanie się. Stwierdziła, że w takich momentach nie do końca chodzi o umiejętności, a raczej o wyczucie drugiej osoby. Jeżeli dziewczyna jest normalna, to nie powie Ci złego słowa, ewentualnie udzieli drobnych rad, które chwilę później możesz wprowadzić w życie wink

46 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-12-20 22:26:04)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ostatnio staram się do życia wprowadzić zasadę - mysleć pozytywnie albo nie myśleć wcale wink I wychodzi mi ona dobre. Na bardzo dobre tongue Spróbuj dziękować za to, co już w życiu masz, z czego możesz się cieszyć, zamiast skupiać się na brakach.

Ja też się zadręczałam różnymi rzeczami, na przykład tym, że nie będę się fizycznie żadnemu chłopakowi podobała. Było to całkowicie niepotrzebne, bezproduktywne i zżerało moją radość życia.

PS Bycie prawiczkiem postrzegasz tylko negatywnie, podczas gdy dla wielu jest to właśnie zaleta, lub coś neutralnego, ponieważ naprawdę znacznie bardziej liczą się inne rzeczy.

47 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-21 23:33:34)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

mogę Ci polecić szkolenie chłopaków z spam, kolega był u nich w któryś weekend i jest bardzo zadowolony, ich szkolenia są ukierunkowane szczególnie na osoby początkujące smile

48

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Nie potrafię być takim optymistą żeby udawać że pewnych problemów nie ma choć są. Dziękuje za słowa wsparcia, zbliża się nowy rok, może to będzie ten dla mnie w którym przeżyję swoją pierwszą szczęśliwą miłość (choć w sumie myślę tak co roku ).

49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-27 23:37:47)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Możesz na przykład napisać po poradę do spam.
Niektórzy moi koledzy skorzystali z ich coachingu i mają coraz lepsze rezultaty smile

50

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ja mam 27 i też zero tylko raz pocałowałem dziewczynę w...policzek

51

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

A może przestań być sympatycznym kumplem, tylko pokaż, że też możesz być kochankiem.. romantykiem

52 Ostatnio edytowany przez Kiedyś_Misiak (2013-01-16 03:39:52)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Sex to nie przymus ani obowiązek. Przez to co oglądamy, czytamy, widzimy na każdym kroku jaki postawimy ludzie zaczynają myśleć, że coś z nimi nie tak. Nic bardziej mylnego! Ja teoretycznie mam 25 lat, jestem prawiczkiem i JESTEM Z SIEBIE DUMNY !! smile Wiesz dlaczego? Dlatego, że oparłem się pokusie, nie zrobiłem tego z pierwszą lepszą dziewczyną z którą kręciłem kiedyś, nie uległem wpływom telewizji, radia, gazet, kolegów. Jeżeli kiedyś uda mi się znaleźć tą przy której zarówno serce jak i rozum i cała reszta ciała jednogłośnie stwierdzi, że to ta, że jestem gotów i druga strona również to wtedy kiedy będzie sposobność przestanę być prawiczkiem! Grunt to być sobą (!!) a nie tym kim chcą abyś był inni.
Co do wyjścia ze strefy przyjaciel - jest to możliwe, ale dosyć często jest praco- i czasochłonne i nie za każdym razem się udaje wink. Wiem coś o tym, brakowało już tak nie wiele wink gdyby nie pojawił się ON i cała praca poszła na marne. Trzeba żyć dalej i się nie poddawać.

53

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Kiedyś_Misiak napisał/a:

Sex to nie przymus ani obowiązek. Przez to co oglądamy, czytamy, widzimy na każdym kroku jaki postawimy ludzie zaczynają myśleć, że coś z nimi nie tak. Nic bardziej mylnego! Ja teoretycznie mam 25 lat, jestem prawiczkiem i JESTEM Z SIEBIE DUMNY !! smile Wiesz dlaczego? Dlatego, że oparłem się pokusie, nie zrobiłem tego z pierwszą lepszą dziewczyną z którą kręciłem kiedyś, nie uległem wpływom telewizji, radia, gazet, kolegów. Jeżeli kiedyś uda mi się znaleźć tą przy której zarówno serce jak i rozum i cała reszta ciała jednogłośnie stwierdzi, że to ta, że jestem gotów i druga strona również to wtedy kiedy będzie sposobność przestanę być prawiczkiem! Grunt to być sobą (!!) a nie tym kim chcą abyś był inni.
Co do wyjścia ze strefy przyjaciel - jest to możliwe, ale dosyć często jest praco- i czasochłonne i nie za każdym razem się udaje wink. Wiem coś o tym, brakowało już tak nie wiele wink gdyby nie pojawił się ON i cała praca poszła na marne. Trzeba żyć dalej i się nie poddawać.

No i tak trzymaj!:) Fajnie wiedzieć, że istnieją jeszcze tacy faceci:)

54

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Sex to nie przymus ani obowiązek.

Ale tu nie chodzi wcale o mnie. Jak dla mnie to mógłbym go nie uprawiać jak by było trzeba całe życie, nigdy instykt zwierzęcy nie będzie wyznaczał mojego zachowania.

Chodzi o fakt że mam 21 lat, poznaje dziewczyne, intryguje mnie, wydaję mi się piękna, świetnie mi się z nią rozmawia, żartuje, pociąga mnie. W normalnych warunkach to jest jakaś randka, kino spacer, ok. Ale kurde...
dziewczyna to też (tylko) człowiek! Poczytaj tematy choćby z tego forum, sex jest jednym z ważniejszych elementów związku, zaspokojenie partnerki to jedna z ważniejszych rzecz, cała otoczka podniecenie itp. itd. najlepiej powiedzą Tobie to ci którzy są w związku.

Uczucie też nie rodzi się od razu, nie jest tajemnicą że czasem trzeba dziewczyne dobrze pocałować, albo spędzić z nią namiętny sex, aby powstał związek, powstała miłość.

Nie mówię że to przeszkoda nie do przejścia ale mocno utrudnia potencjalne nawiązanie bliższe kontaktów z dziewczyną.
Jak mówiłem przychodzi w końcu do tego momentu gdy należy dziewczyne pocałować, i cała romantyczna otoczka, cała sceneria, jej zapał, i podniecienie, może rozpaść się w chwili gdy usłyszy "to mój pierwszy pocałunek więc wiesz nie za bardzo wiem..." albo gdy pójdę na żywioł i pocałunek będzie katastrofalny.

To chyba oczywiste, możesz nawet założyć temat, czy dziewczyna woli prawiczka czy dojrzałego kochanka. Oczywiście znajdzie się pewnie kilka dziewczyn które odpowiedzą "no prawiczek potrafi być czuły" itp. ale większość powie "prawiczek nie wie jak się mną zająć, oczywiście że doświadczonego".

Mówi się też "miłość sama przyjedzie" czy coś w tym rodzaju.

Do mnie zapukała dwa razy, ale do wybranek ani razu. Ja znalazłem te z którymi chciałbym spędzić pierwszy sex, które bym chciał kochać, ale one mnie nie. To pomaga przestać być idealistą... niestety.

A może przestań być sympatycznym kumplem, tylko pokaż, że też możesz być kochankiem.. romantykiem

Nie no to ja wiem o tym tyle że mi to nie specjalnie wychodzi wink.

W pierwszym przypadku to wcale nie okazywałem uczuć i zainteresowania innego niż koleżeński gdyż, głupio to straszni zabrzmi, myślałem że nie muszę, że ona chcę i to kwestia z mojej strony (wstyd, ale popełniłem ten błąd). Potem kiedy już byłem totalnie zakochany (i odrzucony) potrafiłem naprawdę okazywać to jak należy, niestety za późno zmieniła zdanie.

W drugim przypadku, było o tyle lepiej że starałem się okazywać zainteresowanie, i o tyle gorzej że nawet jako koleżanka nasze relacje były strasznie dziwne (ona strasznie obojętna i zamknięta w sobie, w szczególności do chłopaków, nie ważne czy kolega czy nie).
I o tyle lepiej że się "zawczasu" nie zakochałem. Odrzucenie nie bolało aż tak bardzo.

Być może uczę się na błędach, szkoda tylko że w takim wieku, i z takim bólem.

55

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

No mój pierwszy pocałunek (i jego) był świetny, więc to może cecha osobnicza.

Vold, poczytaj może trochę o PUA. O ile nie musisz żyć tak jak większośc z nich, możesz przeanalizowac ich metody i zoabczyć, co sprawia, że dziewczyna zaczyna być zainteresowana chłopakiem, czego u niego szuka itd. Trochę się interesowałam tym tematem ostatnio i przyznam, że wiedżą, co robią.

Btw, czy seks się ''spędza''? Chyba nie tongue

56 Ostatnio edytowany przez Vold (2013-01-16 21:02:25)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
paulina20 napisał/a:

No mój pierwszy pocałunek (i jego)

No właśnie Ty miałaś szczęście i komfort całować się z kimś kto też to robił pierwszy raz.

Wyobraź sobie że masz robić pierwszy pocałunek z kimś dla kogo to już jest "normalka" i jedynie może ocenić kto lepiej a kto gorzej całował a na kim Ci cholernie zależy.

Vold, poczytaj może trochę o PUA. O ile nie musisz żyć tak jak większośc z nich, możesz przeanalizowac ich metody i zoabczyć, co sprawia, że dziewczyna zaczyna być zainteresowana chłopakiem, czego u niego szuka itd.

No przeczytałem sobie od razu jeden artykuł i akurat zgadza się także niestety z tym co i ja już wiem, czy co mi się wydaje...

http://www.rozwoj-uwodzenie.pl/2012/02/10/3-powody-przez-ktore-robi-z-ciebie-przyjaciela/

Kiedy nadmiernie zwlekasz z pokazaniem swoich intencji, z wykonaniem pierwszego kroku do pocałunku lub w stronę seksu, to tracisz na tym. W 99% przypadków możesz bez problemu iść po to, czego chcesz, dużo wcześniej niż Ci się wydaje.

Idź po pocałunek jak tylko zobaczysz, że jest do tego okazja. Być może wydaje Ci się, że idąc po pocałunek możesz na tym stracić, a tak nie jest. Zawsze kiedy idziesz po pocałunek, niezależnie od tego czy się uda czy nie ? zyskujesz na tym.

Masz gościa, który w ogóle przez 3 spotkania nie odważył się na pocałowanie kobiety. Co ona o nim myśli? Ped**, nie jest mną zainteresowany. W takim razie zostanie moim przyjacielem. (To tylko jedna z opcji jakie może sobie pomyśleć, ale większość z nich będzie prowadziła do tego samego wniosku).

Kobieta widzi w Tobie atrakcyjnego mężczyznę, ale Ty tracisz je, bo boisz się wykonać pierwszy krok. One są zainteresowane, ale szukają faceta, który się nie boi i nie czai. Który wie co robić gdy jest z kobietą.

To jest to o czym mówię. Aby zdobyć ukochaną czasem trzeba po prostu być nieco bezczelnym, rzucić się do całowania, mieć jakieś doświadczenie, czego ja nie potrafię i czego ja nie mam.

57 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-01-17 02:30:13)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Vold napisał/a:

Wyobraź sobie że masz robić pierwszy pocałunek z kimś dla kogo to już jest "normalka" i jedynie może ocenić kto lepiej a kto gorzej całował a na kim Ci cholernie zależy.

Też by mnie to nie ruszało. Może dla kobiet to jest bardziej ''naturalne'' i to ja chyba prędzej musiałabym uczyć facetów, jak sie całowac. Nigdy się nie stresowałam akurat takimi tematami, nawet przez głowę mi nie przeszły. Za to pewnie tobie przez głowe nie przechodzi cos, co dla mnie było stresujące, czyli czy on ''zniesie'' mój wygląd.
Zresztą, mówię, miałam okazję całować się z kimś, kto robił to słabo (by nie powiedzieć fatalnie), ale co z tego, skoro i tak byłam nim zafascynowana? A co bys pomyslał o dziewczynie, która robi to słabo? "Wyrzuciłbyś" ją w myśli do kosza? Czy zainteresowanie kims nie sięga znacznie głębiej niż to? Ja wtedy myślę, że tylko potrzeba czasu do nauki, nie wiem jak inni big_smile

To jest to o czym mówię. Aby zdobyć ukochaną czasem trzeba po prostu być nieco bezczelnym, rzucić się do całowania, mieć jakieś doświadczenie, czego ja nie potrafię i czego ja nie mam.

No, ja akurat nie o tym mówiłam.. Znaczy, to też, aluzje, takie żarty z podtekstem, pierwsze kroki, jak najbardziej wink Ja mówiłam o droczeniu się z dziewczyną. Jest takie forum PUA, tam mozna podpatrzeć, jak oni rozmawiają. Buduje się i napięcie, i komfort, jak komfortu jest za duzo, to jesteś tylko przyjacielem.

Mówiłam ci, jak mój chłopak "poszerzył przegródkę". Droczyliśmy sie tak ostro, że w pewnym momencie coś we mnie pękło i poczułam, że bardzo chce się zblizyć. Kolejna rzecz, w której PUA maja rację - dziewczyny nie lubią facetów, których mogłyby ''zdeptać'' czy przekabacic tak, żeby tańczyli, jak im zagrają. Mam nadzieję, że ty taki nie jesteś. (Nic tu nie sugeruję, bo cię nie znam - po prostu informuję wink).
Ja, zresztą, nie wiem, czy umiałabym podrywac w realu - w internecie jestem bardziej smiała i wygadana - więc i tak plusy za to, że próbujesz i sie uczysz. Ale jeśli dobrze znasz te dziewczyny i czujesz się przy nich swobodnie, to powinno być ci łatwiej.

58

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null
Vold napisał/a:

To jest to o czym mówię. Aby zdobyć ukochaną czasem trzeba po prostu być nieco bezczelnym, rzucić się do całowania, mieć jakieś doświadczenie, czego ja nie potrafię i czego ja nie mam.

Musisz sie przelamac, pokazac jaja mimo stresu i strachu. Zaryzykowac. Im szybciej tym lepiej, ile chcesz sie bujac z tymi problemami

59 Ostatnio edytowany przez Vold (2013-01-17 17:58:23)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Też by mnie to nie ruszało. Może dla kobiet to jest bardziej ''naturalne'' i to ja chyba prędzej musiałabym uczyć facetów, jak sie całowac. Nigdy się nie stresowałam akurat takimi tematami, nawet przez głowę mi nie przeszły.

Ty tak miałaś, ale z reguły ludzie (jak łatwo się domyślić młodzi, często bardzo młodzi) stresują się swoim pierwszym pocałunkiem nawet jeśli wiedzą że druga osoba też robi to pierwszy raz. Wystarczy poczytać w internecie trochę.

Za to pewnie tobie przez głowe nie przechodzi cos, co dla mnie było stresujące, czyli czy on ''zniesie'' mój wygląd.

No nie mam taki obaw, pod tym względem czuje się bardzo pewny siebie. Wiem że jestem dobrze zbudowany, wysportowany, wysoki. Zresztą kilka dziewczyn mi już to zdążyło powiedzieć. Wiem też że kompleks wyglądu do niczego dobrego nie prowadzi. I może rzeczywiście trochę nie rozumiem tego wink.

A co bys pomyslał o dziewczynie, która robi to słabo? "Wyrzuciłbyś" ją w myśli do kosza? Czy zainteresowanie kims nie sięga znacznie głębiej niż to? Ja wtedy myślę, że tylko potrzeba czasu do nauki, nie wiem jak inni

Gdybym pomyślał negatywnie to byłbym epickim hipokrytą, i już z tego powodu nie mógłbym się tak zachować. Tak po za tym pomimo, realistycznej oceny, jestem idealistą, a od związku oczekiwałbym przede wszystkim miłości, i z tego powodu też na pewno nie pomyślałbym źle.

Ale to że ja jestem idealistą, że Ty masz takie podejście, nie znaczy że większość też tak ma.

Pamiętam jak mój było-obecny ( big_smile ) obiekt uczuć mówił mi o jakieś swojej koleżance z lekkim oburzeniem "ona tylko biblię by czytała, i wiesz co? ma 20 lat i nigdy nie miała chłopaka!"...

Mówiłam ci, jak mój chłopak "poszerzył przegródkę". Droczyliśmy sie tak ostro, że w pewnym momencie coś we mnie pękło i poczułam, że bardzo chce się zblizyć.

A właściwie co to znaczy że się z Tobą "droczył"?

Nie wiem staram się jakoś uczyć.

Obecnie jednak chyba muszę pogodzić się z tym że nie mam żadnej dziewczyny upatrzonej.

Ta co ostatnio chciałem z nią być, to wyjątkowy przypadek. Nawet jako kolega-koleżanka nasze relacje były słabe, ona ma tendecje do całkowitego ignorowania mnie dopóki sam jej nie zagadam, w dodaktu pomimo że starałem się być miły, w połączeniu z komplementami (to taka moja wersja podrywu koleżanki tongue ) to potem i tak widziałem jak mnie ignorowała. Na dłuższą metę to denerwuje. Nigdy mnie nie zagdała, nigdy jako koleżanka mnie nigdzie nie zaprosiła, nigdy nie spotkałem się z taką obojętności ze strony dziewczyny. Choć jak już się spotykaliśmy i rozmawialiśmy było świetnie.
Do tego dochodzi że cały czas spotykam się z byłym, niby całkowicie "koleżeńsko", to on ją zostawił, a dla niej to była jedyną miłość, więc myśle że to jest główny powód dla którego i tak nie mam/miałem szans.

Po mojej próbie "skoczenia na level wyżej" nawet przestaliśmy się kolegować, to nie w moim stylu, więc teraz próbuje naprawić relacje "koleżeńskie", ale ciężko to widzę, nie widzę miejsca na jakieś "droczenie".

Pozostaje mi (chyba) być miłym dobrym kolegą (od czasu do czasu jakieś aluzje), może w końcu pożegna się z uczuciem do byłego, a myśląc o mnie już zawsze będzie pamiętałą że chciałem więcej.

W poprzednim przypadku o dziwo to poskutkowało.

dziewczyny nie lubią facetów, których mogłyby ''zdeptać'' czy przekabacic tak, żeby tańczyli, jak im zagrają. Mam nadzieję, że ty taki nie jesteś. (Nic tu nie sugeruję, bo cię nie znam - po prostu informuję ).

Na przykładzie tej dziewczyny, jak widziałem jak mnie olewa, z mojej strony, pomimo że mnie szalenie pociągała, rodziło się we mnie uczucie, strasznie ją lubiłem, było vice versa, i konflikt.

Więc do takich nie należę raczej wink szczeście w nieszczęściu.

Musisz sie przelamac, pokazac jaja mimo stresu i strachu. Zaryzykowac. Im szybciej tym lepiej, ile chcesz sie bujac z tymi problemami

Okres nieśmiałości skończył się dla mnie w liceum (a to była katastrofa jakaś), teraz jak widzę że jest jakaś dziewczyna które mnie bardziej interesuję staram się działać. Ale z tym całowaniem... to naprawdę jest mocno utrudnione jak się nie umie. Są opcję albo ryzyk fizyk i udaję że umiem, albo staram się odpowiedni nastrój wprowadzić i w odpowiednim momencie powiedzieć "jesteś dla mnie jedyną, pierwszą" żeby to chociaż jakoś pozytywnie wyglądało.

Póki co starałem się iść tą drugą opcją, ale idzie marnie... wiem że muszę być odważny, staram się.

Po prostu podsumowując, stwierdzam że bycie prawiczkiem im się jest starszym tym jest to mniej pozytywne, jest to niewygodne.
Oczywiście jak ktoś jest oddany filozofii chrześcijańskiej, czy inne której środkiem do celu jest czystość, to ma to sens.
Ale jak ktoś chce powiedzieć że w wieku dwudziestu paru lat jest szczęśliwy z bycia prawiczkiem "bo czeka na tą jedyną", to mnie to nie przekonuje.

60

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Tak czytam od dłuższego czasu co piszesz i nie mogę uwierzyć, że takie myśli siedzą w Twojej głowie. Jeden z moich chłopaków też całować nie potrafił (nie miał żadnej wcześniej dziewczyny) i też się bał, że mi się nie spodoba jak mnie pocałuje. I wiesz co się okazało? Okazało się, że świetnie całuje. big_smile
To prawda, że my kobiety lubimy jak mamy potem satysfakcje z seksu, ale za pierwszym razem i tak to nie jest takie najważniejsze. My najpierw patrzymy na to czy się czujemy bezpieczne przy facecie a dopiero potem jaki jest w łóżku. Więc naprawdę nie masz się czym martwić, bo początki zawsze są trudne dla każdego.

61 Ostatnio edytowany przez blank (2013-01-17 20:39:44)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Vold, przyłączam się do Myszeczki. Chociaż nie... ręce mi opadają tongue Ludzie piszą, radzą a Ty dalej masz w głowie swoje utarte schematy i przekonania. Rozumiem, byłem w podobnej sytuacji (w sumie dalej jestem sam wink ), też wiele myśli mnie zadręczało, o wiele spraw się martwiłem czy podołam. Ale jak okazało się z czasem - całkowicie niepotrzebnie.

Ty tak miałaś, ale z reguły ludzie (jak łatwo się domyślić młodzi, często bardzo młodzi) stresują się swoim pierwszym pocałunkiem nawet jeśli wiedzą że druga osoba też robi to pierwszy raz. Wystarczy poczytać w internecie trochę.

Owszem, chyba każdy się trochę stresuje. I to nie tylko tym pierwszym w życiu ale i pierwszym z daną osobą. Ale nie robią z tego nie wiadomo jakiego problemu, raczej jest to delikatna niepewność i podniecenie wink A Ty piszesz, jakby od tego jak się całujesz miało zależeć Twoje życie. Nie wyjdzie za pierwszym razem, wyjdzie za drugim lub kolejnym. A jedyna chyba reakcja jakiej możesz się spodziewać ze strony kobiety to uśmiech, nawet jak nie będzie idealnie tongue

Ale z tym całowaniem... to naprawdę jest mocno utrudnione jak się nie umie.

"Głupi jesteś... Tu nie ma co umieć. Trzeba po prostu czuć drugą osobę i samo wychodzi" jak mi rzekła pewna mądra dziewczyna wink

A właściwie co to znaczy że się z Tobą "droczył"?

Tzn. że nie był miłą, ciepłą kluchą tylko nie raz "poczęstował" dziewczynę nieco aroganckim komentarzem, czasem z niej zażartował albo trochę pokłócił tongue.

Ta co ostatnio chciałem z nią być, to wyjątkowy przypadek. Nawet jako kolega-koleżanka nasze relacje były słabe, ona ma tendecje do całkowitego ignorowania mnie dopóki sam jej nie zagadam, w dodaktu pomimo że starałem się być miły, w połączeniu z komplementami (to taka moja wersja podrywu koleżanki tongue ) to potem i tak widziałem jak mnie ignorowała. Na dłuższą metę to denerwuje. Nigdy mnie nie zagdała, nigdy jako koleżanka mnie nigdzie nie zaprosiła, nigdy nie spotkałem się z taką obojętności ze strony dziewczyny. Choć jak już się spotykaliśmy i rozmawialiśmy było świetnie.
Do tego dochodzi że cały czas spotykam się z byłym, niby całkowicie "koleżeńsko", to on ją zostawił, a dla niej to była jedyną miłość, więc myśle że to jest główny powód dla którego i tak nie mam/miałem szans.

Uganiasz się za dziewczyną, która Cię ignoruje... No bez przesady tongue Człowieku szanuj się i nie daj sobą pomiatać. Zrób eksperyment, posłuchaj chociaż raz dobrych rad i przez jakiś czas się do niej nie odzywaj. Nie dzwoń, nie pisz, nic. Zobaczysz, że sama się odezwie zdziwiona, że dałeś sobie spokój wink A jak nie, to znaczy, że nie było warto się za nią uganiać.
Miłym to możesz być dla mamy, siostry czy przyjaciółki, o ile owa na takie miano zasługuje (chociaż też czasem fajnie się podroczyć big_smile ).

Póki co starałem się iść tą drugą opcją, ale idzie marnie... wiem że muszę być odważny, staram się.

Nie musisz być odważnym, tylko wziąć się w garść i więcej działać zamiast myśleć.

Po prostu podsumowując, stwierdzam że bycie prawiczkiem im się jest starszym tym jest to mniej pozytywne, jest to niewygodne. Oczywiście jak ktoś jest oddany filozofii chrześcijańskiej, czy inne której środkiem do celu jest czystość, to ma to sens.
Ale jak ktoś chce powiedzieć że w wieku dwudziestu paru lat jest szczęśliwy z bycia prawiczkiem "bo czeka na tą jedyną", to mnie to nie przekonuje.

Bycie prawiczkiem w takim i takim wieku, owszem, jest niewygodne o ile myślenie o tym staje się sensem życia big_smile Są osoby które ustaliły sobie takie zasady i się ich trzymają, są też osoby, które po prostu nie miały szczęścia spotkać kogoś odpowiedniego żeby to dziewictwo stracić. Ale nie robią z tego dramatu tongue

62

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ja również nie miałem okazji poznac dziewczyny z którą mógłbym to zrobić;) ale nie ma tragedii da się żyć;)

63 Ostatnio edytowany przez Vold (2013-01-17 23:24:14)

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ale zostałem pojechany, aż mi się głupio zrobiło wink. Ale chyba taki miał być efekt smile.

A Ty piszesz, jakby od tego jak się całujesz miało zależeć Twoje życie.

Nie to tak chyba nie pisze, tylko że to na pewno nie ułatwia relacji z potencjalną dziewczyną.

Tzn. że nie był miłą, ciepłą kluchą tylko nie raz "poczęstował" dziewczynę nieco aroganckim komentarzem, czasem z niej zażartował albo trochę pokłócił

Uganiasz się za dziewczyną, która Cię ignoruje... No bez przesady  Człowieku szanuj się i nie daj sobą pomiatać. Zrób eksperyment, posłuchaj chociaż raz dobrych rad i przez jakiś czas się do niej nie odzywaj. Nie dzwoń, nie pisz, nic. Zobaczysz, że sama się odezwie zdziwiona, że dałeś sobie spokój  A jak nie, to znaczy, że nie było warto się za nią uganiać.
Miłym to możesz być dla mamy, siostry czy przyjaciółki, o ile owa na takie miano zasługuje (chociaż też czasem fajnie się podroczyć  ).

Nie tak źle to chyba ze mną nie ma, napisałem trzy linijki o tym to może jeszcze za szybko aby wyciągać takie wnioski.

Owszem gdy pierwszy poczułem ignorancje z jej strony to sam się tak samo zacząłem zachowywać i już. No i ok, potem napisała "czemu tak się zachowuje" i wyszła z tego między nami sprzeczka. I wtedy właśnie jakoś mnie wzięło uczucie i pociąg do niej, byliśmy w klubie i tańczyli z nią inni, ruszyło mnie. No pomyślałem czemu nie spróbować, nie chce przecież być sam, a czułem już wtedy że może być miłość, pomyślałem najpierw unormuję z nią relacje, a potem spróbuje ją jakoś podejść.
No to wyjaśniłem sobie z nią "nie ignoruj mnie". To przestała, ja byłem dla niej miły, coś tam jej pomogłem, koleżeńsko (znaczy ja wolałem jeden na jeden, ale wyszło jak wyszło) się z nią umówiłem na %, zacząłem w końcu komplementować, wyrażać jakoś że mi się podoba itp.
No i po takich dwóch tygodniach się nakręciłem już chciałem jakiegoś spaceru we dwoje czy coś, a ona znowu zdążyła mnie zignorowaać swoim zachowaniem, znaczy może też to jakoś sprowokowałem, ale generalnie wkurzyłem się, czułem się upokorzony i znów się pokłóciliśmy.
To mnie przygnębiło no bo jak jest dziewczyna z którą mogę być to chcę spróbować, może w końcu uda mi się zmienić jakoś jej postawe.
Do tego doszła sytuacja że moja poprzednia nieudana miłość odezwała sie "zmieniłam zdanie, chce z Tobą być". No a ja już nic kompletnie nie czułem bo zniszczyłem tamto uczucie i jeszcze tamta mi cały czas w głowie siedziała. No ale pomyślałem spotkam się z tam tą ostatecznie sobie to wyjaśnie, a i z tą będę się spotykał bo może znów coś poczuje.
No to chciałem się z moją wybranką igorantką umówić, pisze chodź na spacer, to mi tydzień odmawiała bo "głowa boli" "brat przyjeżdża", znów się wkurzałem.
A z tamtą drugą codziennie miałem kontakt, zależało jej, miło się rozmawiało, ale uczucia u mnie nie było, w dodatku ani trochę mnie nie pociągała. Wtedy też chciała się całować ze mną i takie tam.
Po dwóch tygodnia udało mi się umówić na ten spacer, głównie dlatego że jak usłyszałem to "pójdę jeszcze po nią i pójdziemy w trójkę" odpowiadziałem że chcę iść tylko z nią to zinterpretowała to że mam uraz to tej naszej koleżanki co ją zaintrygowało, no ale nic.
Sobie szliśmy i rozmawialiśmy, fajnie było, jeśli wcześniej byłem zirytowany, to chociaż wiedziałem że dobrze trafiłem bo pod każdym względem mi odpowiadała. Mówiłem jej też jak mnie wkurza jak mnie ignoruje, powiedziała "ja tak mam że jak ktoś do mnie nie podejdzie, to ja za nic nie zagadam", i rzeczywiście ona trochę taka była do całego towarzysta uczelnianego z wyjątkiem dwóch koleżanek. Moi koledzy też czuli się przez nią olewani. Później kiedy uznałem że muszę spróbować, a przede wszystkim dowiedzieć się czy ma to sens, mocno bezpośrednio rzekłem "jesteś dla mnie wyjątkowa...", w połowie zdania poszło "nie zaczynaj tylko", kiedy spytałem czemu "jesteś dla kolegą", pytałem czy może zmienić zdanie "raczej nie". Pytała mnie czy teraz "będę ją nienawidził" to odpowiedziałem "szanuje Twój wybór".
Jednak w następnych tygodniach nie było z nią żadnego kontaktu, nie chciałem wracać do relacji koleżeńskich z kim kto mnie tak ignorował, ale w końcu uznałem że to głupio wygląda, że dostaje kosza i się nie odzywam (bo ogólnie my razem studiujemy więc tak czy inaczej się spotykamy), więc w końcu coś zagadałem, ostrożnie i miło. I tak to dziś wygląda.
A ta druga się z kolei na mnie obraziła, ale nie wiem czemu bo zrobiło to nagle i bez wyjaśnień. Znając ją u niej jest nienawiść po odrzuceniu.

No to teraz mnie oceniaj.
smile

Bycie prawiczkiem w takim i takim wieku, owszem, jest niewygodne o ile myślenie o tym staje się sensem życia  Są osoby które ustaliły sobie takie zasady i się ich trzymają, są też osoby, które po prostu nie miały szczęścia spotkać kogoś odpowiedniego żeby to dziewictwo stracić. Ale nie robią z tego dramatu

Tak na co dzień nie robię z tego dramatu, mam mnóstwo pasji i zajęć.  Rodzinie przyjaciół. Jestem też wierny swoim zasadom i wartościom w które wierzę. To jest zasadnicza część mojego życia.
Te kontakty o któych pisze to oddzielna sprawa. I to że jestem prawiczkiem nie wypełnia sensu mojego życia. Dużo więcej smutku, bólu nieszczęścia dają mi nieszczęśliwe miłości. I to ma takie znaczenie że czuje że gdybym nie był prawiczkiem lepiej bym sobie radził, i może tak bym nie skończył. Stwierdzam tylko że dziewictwo z czasem to nic dobrego. Że łatwiej by mi było zdobyć ukochaną gdybym miał już doświadczenie.

Tak czytam od dłuższego czasu co piszesz i nie mogę uwierzyć, że takie myśli siedzą w Twojej głowie. Jeden z moich chłopaków też całować nie potrafił (nie miał żadnej wcześniej dziewczyny) i też się bał, że mi się nie spodoba jak mnie pocałuje. I wiesz co się okazało? Okazało się, że świetnie całuje.
To prawda, że my kobiety lubimy jak mamy potem satysfakcje z seksu, ale za pierwszym razem i tak to nie jest takie najważniejsze. My najpierw patrzymy na to czy się czujemy bezpieczne przy facecie a dopiero potem jaki jest w łóżku. Więc naprawdę nie masz się czym martwić, bo początki zawsze są trudne dla każdego.

A z ciekawości mogłabyś opisać jak się zaczęliście spotykać, jak doszło do pierwszego pocałunku, i czy wiedziałaś wcześniej że to jego pierwsze podejście.

Tak pisze trochę jakbym był nie do przekonania, ale wiem że to wy macie doświadczenie nie ja, i dociera do mnie to co piszecie, pociesza, przekonuje.
Dziękuje że w ogóle chce się wam to czytać, i mi odpisywać.

64

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Vold, przepraszam jeżeli tak to odebrałeś, nie miałem zamiaru Ci pojechać ani nic wink Może faktycznie trochę za ostro napisałem i pochopnie wyciągnąłem wnioski z tego co napisałeś, widać sesja mnie wykańcza big_smile Sam po prostu przerabiałem podobną historię i dosyć alergicznie na to reaguję. Po tym co piszesz widać, że w porządku z Ciebie gość, ale źle trafiasz.. trudno próbuj dalej, z innymi smile
A doświadczenia też nie mam nie wiadomo jakiego więc wink

65

Odp: 21 lat a ja nic, zero, null

Ta co ostatnio chciałem z nią być, to wyjątkowy przypadek. Nawet jako kolega-koleżanka nasze relacje były słabe, ona ma tendecje do całkowitego ignorowania mnie dopóki sam jej nie zagadam, w dodaktu pomimo że starałem się być miły, w połączeniu z komplementami (to taka moja wersja podrywu koleżanki tongue ) to potem i tak widziałem jak mnie ignorowała. Na dłuższą metę to denerwuje. Nigdy mnie nie zagdała, nigdy jako koleżanka mnie nigdzie nie zaprosiła, nigdy nie spotkałem się z taką obojętności ze strony dziewczyny. Choć jak już się spotykaliśmy i rozmawialiśmy było świetnie.

A można wiedzieć, czemu zwróciłeś na nią uwagę? Co cię w niej zainteresowało?

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 21 lat a ja nic, zero, null

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026