netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Brak sensu w życiu.

16 odpowiedzi6 207 wyświetleńzałożony przez Robson, 02.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Brak sensu w życiu.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez Robson (2011-02-02 05:36:30)

Temat: Brak sensu w życiu.

Witam. Tak sobie leżałem w łóżku, próbowałem zasnąć i naszła mnie jakaś taka refleksja żeby wejść na to forum i coś napisać. Po co to robię? Zupełnie nie wiem. Nie oczekuję rad, "poklepywania" po plecach i napisania "wszystko będzie dobrze" bo to nie o to tutaj chodzi. W tym roku skończę 25 lat a moje życie to jedna wielka pustka. Jestem jak ten czekoladowy Św. Mikołaj. Opakowanie jest, Mikołaj ma ładny strój, uśmiecha się a w środku ..... cisza. Nie ma nic. Ze mną jest podobnie. Wychowałem się niby w normalnej rodzinie. Normalnej bo nikt nigdy nie chodził głodny, ojciec nigdy nie podniósł ręki na matkę ani na moją siostrę ani na mnie. Niby każdy wszystko miał. Jednakże gdy rodzice przychodzili do domu, siadali w dużym pokoju i praktycznie tak siedzieli do wieczora. Jako dziecko słyszałem opowieści kumpli jak to wyjeżdżali z ojcami gdzieś na ryby itp. A ja nie. Moje wychowanie było pozbawione okazywania sobie uczuć. Szybko więc się usamodzielniłem, wydoroślałem. Moja siostra jest o 2 lata ode mnie starsza. Ma już męża, dziecko, psa a teraz buduje dom za miastem. Jakoś sobie poradziła. Moje życie jednakże nadal jest szare. Można powiedzieć, że praktycznie całe życie jestem singlem. Były jakieś przelotne znajomości ale o żadnej kobiecie nie mogłem powiedzieć "moja kobieta". Na żadnej z tych kobiet mi nie zależało. Jeżeli natomiast chodzi o te niby właściwe kobiety to żadna z nich nie dała mi nawet szansy. Pierwszą z nich, Pannę W. poznałem jeszcze w szkole. Myślałem: "Fajna dziewczyna. Warto by było się z nią zaprzyjaźnić". Jednak można się domyślić jak się skończyło. Wybrała innego. Później była Panna S. Dziewczyna mieszkała na tej samej ulicy co ja. Skończyło się tak jak z Panną W. Była jeszcze Panna N. ale znów wybrała innego. Można powiedzieć, że kolesia z marginesu, który z różnych spraw znany jest Policji. Najgorsza znajomość jednak była z Panną K. Miałem klapki na oczach i praktycznie nie widziałem poza nią reszty świata. Byłem na każde jej skinienie. O co mnie prosiła to zawsze dostawała ale oczywiście wybrała innego ;] I to była chyba największa porażka mojego życia. Ten upadek cholernie bolał.
W wieku 20 lat zostałem przyjęty do Policji. Już w wieku 15 lat moje życie było tak nudne, że przysiągłem sobie, że zrobię wszystko żeby się tam dostać i chociaż robotę mieć ciekawą. Pamiętam jak w dzień, w którym miałem przysięgę przyjechałem do domu, usiadłem na krześle, wziąłem w ręce blachę (czyt: policyjną odznakę) z legitymacją i po prostu się popłakałem. Przez całe dzieciństwo i "nastolatkowość" byłem twardy i z pokorą zbierałem kopy od życia i w tym jednym momencie wszystko we mnie pękło. To było największe i jak na razie jedyne moje rozklejenie się w życiu. Czemu się rozryczałem? Nie wiem. Być może dlatego, że w końcu poczułem, że chociaż coś mi się w życiu udało. A po co zostawałem psem? Żeby pokazać swoją wartość. Ale nie ludziom w cywilu. Nigdy nie wykorzystywałem blachy aby pokazać komuś, że mogę więcej bo jestem WŁADZA. Chciałem sam sobie udowodnić, że jednak jestem chociaż coś wart, że mogę być w czymś dobry i że chociaż komuś jestem potrzebny. Przeprowadziłem się do innego, większego miasta. Jak każdy świeżak zaczynałem od prewencji. Już od początku zostawałem po służbie na komendzie jeżeli coś trzeba było załatwić a nie było komu. Moja robota bardzo mi się podobała aczkolwiek sama prewencja zaczęła mnie nudzić. Czułem, że potrzebuję więcej. Moja ciężka praca a także najlepsza dyspozycyjność wśród znajomych policjantów pozwoliła mi dostać się pionu kryminalnego i zajmowanie się na prawdę poważnymi przestępstwami a nie uspokajaniem dresiarzy pijących piwo i hałasujących o północy pod blokami. Sam siebie uważam za zgorzkniałego kolesia. Wiem, że to źle ale nie sądzę żeby ktoś mając takie życie jak ja był inny. Nie mam praktycznie żadnych przyjaciół. Może jednego. Tak na prawdę przyjaciół poznaje się w biedzie a ja nigdy nie byłem w takiej sytuacji, w której mógłbym poznać czy to przyjaźń prawdziwa czy też nie. Generalnie jestem sam jak palec. ZAWSZE z moimi problemami musiałem radzić sobie samemu. W Policji mam opinię takiego twardego psa, który nigdy się nie łamie, nigdy nie ma chwil słabości, zawsze idzie do przodu. I może rzeczywiście z mojego wyglądu (190cm wzrostu, 100kg wagi) albo z punktu widzenia osoby trzeciej może tak być. Ale to wszystko to gówno prawda. Ludzie widzą tylko moją zbroję, którą ubieram wychodząc z domu. Zbroję super wojownika, który gotów jest iść na wszystkie bitwy świata a za przyłbicą jest spłakana twarz malutkiego, wystraszonego chłopca, który nie radzi sobie z tym wszystkim bo ludzie za dużo od niego wymagają. Gdy podczas odpraw z naczelnikiem, mówię że mogę nie dać rady czegoś załatwić lub czegoś się dowiedzieć wszyscy na mnie patrzą i mówią STARY, TY NIE DASZ RADY? KTO JAK KTO ALE NIE TY. A to mnie co raz bardziej przybija. Ludzie za dużo ode mnie oczekują bo uważają mnie za supermana. Czasem gdy wychodzę z komendy, wsiadam w samochód i myślę gdzie pojechać. W domu i tak nikt na mnie nie czeka. Mieszkanie mam 2-pokojowe. Całkiem nieźle jak na samotnie żyjącego policjanta. Ostatnio na necie znalazłem ogłoszenie Pani, która w zamian za pokój oferowała usługi sexualne. Pomyślałem sobie czemu nie? Mam warunki, poza tym nie wierzę w miłość więc taki układ byłby ok. Później pomyślałem CO TY CHŁOPIE W OGÓLE WYGADUJESZ? Jako pies żyję w tym złym świecie, który pełen jest m.in. prostytucji. Wiem jaki to jest syf. Wiem, że te dziewczyny często bardzo źle kończą. A ja po to zostałem psem, żeby pomagać ludziom a nie wbijać im gwóźdź do trumny. Później znów powróciłem to pierwszego pomysłu, że może by spróbować współpracy z tą panią. W takim wypadku można by było powiedzieć gdzie ja mam zasady? A no właśnie chyba w dupie. Całe życie się ich trzymałem a dziś nie mam w nim niczego. Kompletna pustka. Ja już przegrałem swoje życie więc o co mam się starać? Czym się martwić? Za moje gówniane życie chociaż trochę cielesnej uciechy mi się należy. I tak nadal biję się z myślami.
Kiedyś założyłem inny topik na tym forum w sprawie związków z policjantem. Któraś z Pań napisała bardzo mądre zdanie: POLICJANCI DO DOBRZY LUDZIE ALE MAJĄ SPACZONĄ PSYCHIKĘ. A ja Wam powiem, że coś w tym jest. Niby to dobrzy ludzie, którzy poświęcają życie prywatne aby inni mogli chodzić po mieście i czuć się bezpiecznie. Z drugiej strony jak ktoś funkcjonuje w świecie pełnym zła, bólu, śmierci, bestialstwa to jaki ten ktoś ma być?? Tym bardziej iż w domu nie ma żadnej kobiety, która pokazała by mu tą lepszą, piękniejszą stronę życia.
Najsmutniejsze jest to, że w wieku 25 lat stoję przed lustrem i mogę powiedzieć sobie PRZEGRAŁEŚ ŻYCIE CHŁOPIE. I to nie jest tak, że mi się to wydaje. Ja to po prostu wiem. Natomiast nie wiem po co Wam to napisałem. Może to chciałem z siebie wydusić . . . nawet jeżeli pod moim postem miało by być pusto sad

Jest już grubo po 4 więc nie ma sensu żebym kład się spać. Pojadę gdzieś na dworzec do jakiegoś całodobowego fast fooda coś zjeść a potem tradycyjnie pojadę do komendę. Może tam będzie coś czym mógłbym się zająć. Nie wiem czy jeszcze kiedyś zajrzę na to forum. Źle to na mnie wpływa jak czytam niektóre tematy a z moją natura zazwyczaj wchodzę w każdy dział.

Robert

2 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2011-02-02 11:35:49)

Odp: Brak sensu w życiu.

Cześć,
pomimo tego że zaznaczyłeś iż raczej nie przeczytasz co sądzą o Twoim poście inni postanowiłam napisać.
1. Przegrany jesteś dopiero w momencie kiedy sam siebie uznasz za ofiarę.
2. Jako młody stażem pracownik, chciałeś się wykazać, efektem czego wykonujesz dużo więcej roboty, zostajesz po godzinach, bierzesz nocki czy pracę w święta. Jesteś najlepszym pracownikiem świata! A co dostajesz? Pensję, tyle co zwykły pracownik. Czy warto?!
3. Znasz zapewne mój stosunek do określonych układów seksualnych. Dobrze że Twój kręgosłup moralny jest na tyle silny żeby jednak się oprzeć tej gównianej propozycji. Zastanów się: jako człowiek potrzebujesz miłości, możesz się w takiej pannie zakochać. I gdzie ulokujesz uczucia?! W osobie która sprzedaje ciało, która siebie nie szanuje. Jaka jest szansa że nie puści Ciebie z torbami, siekając serce? Według mnie ogromna.
Zobacz ile jest tu wątków o samotności, braku człowieka. Jedni się załamują, zamykają, zaczynają świrować. Inni podchodzą racjonalnie do tego tematu. To że nie miałeś, nie stworzyłeś intymnego świata z kobietą, nie znaczy że Ci się to nie uda.
Sens życia- co jest dla Ciebie najważniejsze? Spisz na kartce główne założenia. W tym momencie jesteś łatwym celem dla podłej manipulatorki.
Jeśli możesz- wez urlop. Rozglądnij się, może w Twoim mieście jest ciekawa oferta spędzania wolnego czasu. I nawet zmuś się by wieczór nie spędzić samotnie w mieszkaniu. Ratuj się chłopie!!
Ja nie wchodzę w każdy dział, omijam np.: zdrady, rozstania i tym podobne "przeboje". Po to żeby nie stracić wiary w człowieka, nie dołować się i zamartwiać na przyszłość.
Co do policjantów- znam pozytywny przykład rodziny, w której ojciec wykonuje ten zawód. Są szczęśliwi, mają dzieci.
Twoje życie może podobnie wyglądać, tylko wstań z klęczek! I tak jak walczyłeś o blachę, zawalcz o sens w swoim życiu!

3

Odp: Brak sensu w życiu.

Pomyśl kolego w ten sposób jestem zdrowy,młody!!!!!!!!JESTEŚ WSPANIALYM CZLOWIEKIEM.Nie jeden może CI pozazdrościć.Znajdziesz w życiu tę właściwą kobietę i będziesz szczęśliwy wierzę w to!!!!!!!GLOWA DO GÓRY!!!!!!!!

4 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-02-02 21:30:42)

Odp: Brak sensu w życiu.
Robson napisał/a:

...zostałem psem, żeby pomagać ludziom a nie wbijać im gwóźdź do trumny.

...to dobrzy ludzie, którzy poświęcają życie prywatne aby inni mogli chodzić po mieście i czuć się bezpiecznie.

Najsmutniejsze jest to, że w wieku 25 lat stoję przed lustrem i mogę powiedzieć sobie PRZEGRAŁEŚ ŻYCIE CHŁOPIE.

TY -  ROBSON - czy Ty się przypochlebiasz o komplementy czy co??? Przecież sam wiesz, że twoje życie ma sens i to duży smile Przecież robisz coś bardzo sensownego!?
Jako ten z innych "co mogą chodzić po mieście i czuć się bezpiecznie" Ci to mówię smile 
Już kiedyś pisaliśmy na innym wątku o samotności (nota bene autorka wątku wykazywała niejakie zainteresowanie twoja osobą, nie zauważyłeś?)
Jeśli brak Ci damskiego towarzystwa może zapisz się na studia gdzie jest dużo dam. Pisałam Ci, mam kolegów policjantów ze studiów pedagogicznych. Tam wypadał 1 chłopak na 12 dziewczyn. Tylko poznawać a przy wspólnej nauce okazji co nie miara smile Co Ci szkodzi spróbować? zmieni się również stosunek obowiązków służbowych do innych dziedzin życia, bo przecież będą honorować to, że podnosisz swoje kwalifikacje smile
PS. Moi rodzice pobrali się dobrze po 30 a teraz widzę, że to wręcz "trend" więc nie opowiadaj tu głodnych kawałków. Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleń big_smile

5

Odp: Brak sensu w życiu.

Robson, pierwszy krok już masz za sobą, wiesz co Cię boli, co Ci przeszkadza, teraz czas coś z tym zrobić. Rozumiem Cię, bo kiedyś też byłam niesamowicie samotna, pracowałam do upadłego, a żeby po raz kolejny nie wracać do pustego mieszkania jechałam do centrum handlowego, żeby choć trochę pobyć wśród ludzi, poszukać pocieszenia w anonimowym tłumie...

Jak to zmieniłam? Po pierwsze - terapia u psychologa, lata pracy nad sobą, mnóstwo lektur, ksiązek i artykułów na necie.. Po drugie - przez internet zaczęłam poznawać ludzi, wiadomo, że wiele z tych znajomości do niczego nie prowadziło, ale niektóre się rozwinęły, najpierw jedna osoba, przez nią poznałam grupę ludzi o podobnych zainteresowaniach - i tak to się potoczyło. Teraz dalej  pracuję, ale już nie tak niewolniczo, mam faceta, przyjaciółki i znajomych. Mam czas dla siebie i na swoje hobby. Jest...dobrze (żeby nie zapeszyć wink

Co do sensu życia - nie jest on dany z góry. Każdy musi go sobie sam wypracować. Z 10 lat temu wypisałam swoje marzenia ( chyba je też masz?) - i dużą część z nich zrealizowałam. Człowiek to zwierzę stadne, trudno jest życ samemu, dlatego dla wielu ludzi sens życia to związki z innymi i samorealizacja. W tym drugim aspekcie widzę, że się realizujesz, czas popracować nad rozszerzeniem grona znajomych, a może spróbuj powrócić do przyjaźni sprzed lat? Ważna sprawa - nie da się być z kimś blisko, czy to w przyjaźni czy w związku bez zaufania, nad tym powinieneś popracować, skąd się to wzięło? Piszesz o zranieniach uczuciowych w związkach z kobietami, ale to przeszłość, czas zostawić ją za sobą i ruszyć dalej. Młody z Ciebie chłopak, będzie dobrze!

6

Odp: Brak sensu w życiu.

Drogi Robsonie,
tak dużo chcę Ci tu napisać, że aż nie wiem od czego zacząć. smile
Może zacznę od najważniejszego.
Dlaczego twierdzisz,że przegrałeś życie? Tylko dlatego, że nie masz kobiety?
Kilka razy się natknęłam na Twoje posty i z tego, co zapamiętałam masz fajną pracę, która daje Ci wiele satysfakcji. I z tego co czytam, poświęcasz jej mnóstwo czasu. Może zamiast siedzieć w pracy po godzinach, zabierzesz jakiegoś kolegę i odwiedzicie miejsca, w którym jest wiele kobiet(= większa szansa na poznanie tej jedynej), np. do jakiegoś klubu, dyskoteki, może zapiszesz się na jakiś kurs tańca? 
I nieważne kim jesteś z zawodu, nie ma co się tym usprawiedliwiać, że funkcjonujesz w świecie pełnym zła.
Po pierwsze - wiedziałeś w co się pakujesz.
Po drugie - nie każdy związek z policjantem jest zły. Pod warunkiem, że potrafi oddzielać pracę od życia prywatnego i jeśli ma stresującą pracę to w domu powinien już się wyluzować.

Napisałeś, że nie wierzysz w miłość, dlatego chciałeś skorzystać z usług owej pani. Domyślam się, że takie podejście jest spowodowane tymi wcześniejszymi koszami, które dostałeś od tamtych dziewczyn. Jednak czy po spotkaniu z tą panią z ogłoszenia, mógłbyś sobie spojrzeć w twarz? Byłbyś z siebie zadowolony? Nie wydaje mi się.
Rozumiem, że wraz z kolejnym zaliczonym koszem, wiara w miłość słabnie. A powiedz mi, czy robiłeś coś aby tę wiarę odzyskać? Bo, wybacz, ale jeśli chodzisz tylko z domu do pracy i z powrotem, to sam odbierasz sobie szanse na poznanie jakiejś wartościowej kobiety.   
A jeśli nie masz ochoty nigdzie się ruszać z domu, istnieje jeszcze opcja abyś poznał kobietę przez internet. Tam też można spotkać wiele wartościowych ludzi, trzeba tylko dobrze trafić. wink

Zawsze musiałeś sobie radzić z problemami sam,ale... teraz się zmieniło. Możesz każdy swój problem opisać np. tu na forum i zapewniam  Cię, że znajdzie się tu wiele wspaniałych ludzi, którzy z chęcią pomogą Ci owe problemy rozwiązać. big_smile

Po kilku zderzeniach z Tobą wywnioskowałam, że jesteś bardzo sympatycznym facetem, z podkopaną samooceną. Nie wiem dlaczego wpadłeś w taki dołek, ale mam nadzieję, że jak najszybciej się z niego wygrzebiesz. I Twoje życie wcale nie jest tak beznadziejne, jak Ci się wydaje. Odpocznij trochę od pracy, wyluzuj się i wyjdź do ludzi. Odwiedzaj miejsca,w których przebywa wiele kobiet. Jeśli któraś Ci przypadnie do gustu, to zagadaj, raz się żyje. Albo zawrzesz nową znajomość,albo dostaniesz kosza. Innej opcji nie ma. Porażkami się nie przejmuj. Wiem, że łatwo mówić, ale jeśli zaczniesz opłakiwac każdą porażkę, to w końcu dojdzie do sytuacji, w której bał się odezwać do jakiejkolwiek kobiety, a to raczej mijałoby się z celem.

Trzymaj się ciepło.
pozdrawiam. wink

7

Odp: Brak sensu w życiu.

Witaj:-),spotkaliśmy się już na forum,pamiętasz?
Dziś mam Ci do powiedzenia,że:
1.jesteś bardzo ciekawym człowiekiem:-)
2.lubię facetów,którzy potrafią mówić o swoich uczuciach,o swoim życiu
3.policjant jest dla mnie wyznacznikiem prestiżu,prawości i normalności
4.pomysł ze znajomościami internetowymi jest moim zdaniem trafiony,bo choć nie powinieneś sobie zbyt wiele po nich obiecywać,to zawsze popracujesz w ten sposób nad sztuką konwersacji z kobietkami
5.pomyśl tylko-to,co dla Ciebie ciężarem,dla innych ludzi nigdy nie osiągalnym marzeniem
6.ważne,że potrafisz płakać
7.jak za wiele wymagają powiedz:potrzebuję pomocy.i zawsze to powtarzaj,nie daj się wykorzystywać!
8.przygarnij kota,żeby ktoś czekał na Ciebie w domu(mam i wiem,że w najgorszych chwilach mogę mu wszystko powiedzieć,przytulić się,a on co najwyżej odpowie jednym miau;-)
9.pisz do nas na forum,czekaj na odpowiedzi,potem coś nam napisz i uczucie pustki trochę wygaśnie
9....bo jeśli niczego nie zmienisz,choć jednej maleńkiej rzeczy w swoim życiu i pozostaniesz bierny,to nie będzie dobrze chłopie.
Pozdrawiam :-)

8

Odp: Brak sensu w życiu.

A ja nie będę się rozpisywać...
Dziękuję że tacy ludzie jak Ty są jeszcze w tym bezdusznym świecie...

9

Odp: Brak sensu w życiu.

Odstrzel sobie głowę,albo sł?ż swemu panu.

Ja bym oszalała.

10

Odp: Brak sensu w życiu.

Ja też już oszalałem ale głowy sobie jeszcze nie odstrzelę. W trumnie źle bym wyglądał bez 1/4 głowy.

11

Odp: Brak sensu w życiu.

a gdzie tam oszalałeś!ale masz poczucie humoru:-)brawo,powodzenia:-)

12

Odp: Brak sensu w życiu.

A ja się przyczepię tongue

Robson napisał/a:

Moje wychowanie było pozbawione okazywania sobie uczuć. Szybko więc się usamodzielniłem, wydoroślałem.

Nie Ty jeden. Ja raz usłyszałam od mojej mamy "kocham Cię". Pokłóciłam się z nią, płakałam. Zapytałam, czy mnie kocha, odp że tak. Ojciec jedynie był w stanie powiedzieć: "lubię cię". Tak jak do znajomego. Piszesz o wyjazdach na ryby. Z moją mamą nigdy nie rozmawiałam o seksie, miesiączce. Każde zakupy kończyły się kłótnią. Nie było czegoś takiego jak wspólne spędzanie czasu.

Także szybko się usamodzielniłam. Żeby zarobić na studia pojechałam do Anglii. Pracowałam w wakacje, po zajęciach. Nie brałam / nie biorę pieniędzy od rodziców, jestem z tego dumna.

Robson napisał/a:

Przez całe dzieciństwo i "nastolatkowość" byłem twardy i z pokorą zbierałem kopy od życia

Tak na prawdę przyjaciół poznaje się w biedzie a ja nigdy nie byłem w takiej sytuacji, w której mógłbym poznać czy to przyjaźń prawdziwa czy też nie.

Więc o jakie kopy od życia Ci chodzi? Te wszystkie kobiety/dziewczyny, które Ciebie odtrąciły?
Ja jestem kobietą i w swoim życiu dwóm facetom powiedziałam pierwsza co do nich czuję, oni mnie olali. Co z tego. Wydawać by się mogło, że dziewczyna nie powinna robić pierwszego kroku. Ja jednak to zrobiłam, nie żałuję. Mało tego po tych porażkach zaryzykowałam i trzeci raz. Teraz ostatnio w czerwcu. Tym razem się udało. Spotykamy się do tej pory i jest świetnie.
Masz na swoim koncie kilka porażek w relacjach damsko-męskich. Co nie znaczy, że się nie uda. Jesteś facetem i masz większe "przyzwolenie" społeczeństwa na to, aby zabiegać, robić pierwszy krok. Ja jestem kobietą, ale ryzykowałam, chociaż być może nie wypada.

Dziewczyny już radziły, gdzie możesz poznawać kobiety. Napewno masz jeszcze jakiś znajomych. Spróbuj odnowić znajomości, nie tylko Ty jesteś sam w tym wieku.

13

Odp: Brak sensu w życiu.

Ja jakbym wlazł w twoją skórę to od razu byłbym szczęśliwy, wiem że wszystkie marzenia bym spełnił.
Mam tu na myśli twoje końskie zdrowie którego zazdroszczę.

14

Odp: Brak sensu w życiu.

Witam prosze o pomoc bo już nie daje rady psychicznie ,załamałam sie kompletnie ,mam dośc takiego życia ,cały czas szukam pracy nie moge nic znalezc nic niema a mam też tylko wykształcenie srednie,niemam pieniedzy na nic ,na swoje wydatki ,teraz to juz stracilam sens zycia ,niewiem czy praca by mi pomogla jak sie tak czuje,nie czuje ,że żyje np.pojde gdzies do centrum i wogole nie czuje ze tam bylam ,czy jestescie w stanie to zrozumiec?teraz robie prawo jazdy ,niewierze w siebie ,ze zdam wogle niewiem czy dobrze zrobilam idąc sie zapisac,mam malo wiary w siebie nic mi sie nie uklada.mam 20lat a nic takiego w tym zyciu nie zrobilam .prosze poradzcie mi cos, co to moze byc jak ja nic nie czuje?sad

15

Odp: Brak sensu w życiu.

brak pracy to problem, fakt. ale nie stanowi od razu o braku sensu w życiu. trzeba ją po prostu znaleźć. prawo jazdy zdasz, jak się do tego przyłożysz porządnie. piszesz, że nic takiego w życiu nie zrobiłaś...mając 20 lat...hmmm...problemem byłoby to, faktycznie, gdybyś napisała tak mając lat 60...jesteś młoda, ale nie wierzysz w siebie, albo nie chcesz wierzyć, tylko czekasz, aż ktoś poda Ci gotowy przepis na życie...jeśli wykształcenie średnie jest dla Ciebie problemem - idź na studia !!!  zacznij robić coś, co zmieni Twoją sytuację. znalezienie konstruktywnego zajęcia skutecznie leczy z beznadziejności życiowej smile  głowa do góry, i do roboty smile

16

Odp: Brak sensu w życiu.

Myślę sobie, że życie nigdy nie będzie miało sensu jeżeli samemu mu go nie nadamy. Wycofywanie się, użalanie i rozgoryczenie nic w nim nie zmieniają, więc jest coraz gorzej. Jeżeli sami sobie stawiamy zadania, realizujemy marzenia to i mamy po co żyć. Nikt naszego życia za nas nie wykreuje, można tego dokonać tylko samemu - dla własnego dobra big_smile

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Brak sensu w życiu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026