witam,chciałabym podzielić sie z wami moja historia,zaznaczam ze jestem jeszcze mloda(19lat) i moze wydać się wam to troche glupie i dziecinne,a ja jestem w kropce.
otoz mam przyjaciela,jest bardzo przystojny ale troche pokrecony emocjonalnie,dogadujemy sie swietnie,ale nie wiem czy taka przyjazn moze istniec.w naszych kontaktach bardzo czesto przewija sie motyw seksu,leca czasem dosyc ostre teksty,niby sa to zarty i on nadal twierdzi ze jestesmy przyjaciolmi,ale nie ukrywam ze mnie sie to podoba i czasem mam nadzieje ze to sie jakos rozwinie.bylam z nim ostatnio na jego studniowce,zachowywal sie jakbysmy byli para,potem mnie zapraszal do siebie do domu,proponowal ze bysmy poszli razem spac itd.ja kategorycznie odmowilam chociaz mialam mysl ze mogloby byc fajnie.jak tylko wrocilam do domu dostalam od niego wiadomosc ktora zmrozila mi krew w zylach,nie ukrywam ze wczesniej troche wypilismy wiec moze to stad.w ten weekend bylam u niego na imprezie,jakze bardzo sie zdenerwowalam jak on ciagle tanczyl z inna a do mnie przyszedl zaledwie trzy razy,dosyc duzo wypilam i potem juz sie nie kontrolowalam,wyladowalam dwa razy z jego dobrym kumplem w innym pokoju,troche za daleko to zabrnelo a moj przyjaciel nas przylapal.potem powiedzial zebym sie nie odzywala do niego.nastepnego dnia napisalam mu ze musimy sie spotkac i porozmawiac,chcialam postawic granice w naszych stosunkach,ze jezeli jestesmy przyjaciolmi to ma mnie nie dotykac i nie traktowac jakbym byla jego.
on kolejnego wieczora wypil kilka piw i zmusil mnie do rozmowy na gg.byla to szczera rozmowa,powiedzial ze uwazal mnie za dziewczyne z wysoko postawionymi zasadami moralnymi,ze za to mnie szanowal a ja poszlam z jego kolega,chociaz tylko sie z tamtym calowalam i troche mnie pomacal,a potem kazalam mu isc.
zapytal sie mnie czy zrobilam to przez to ze on sie bawil z inna,dalam mu odczuc ze jestem troche zazdrosna,powiedzialam tez ze musze przemyslec nasze relacje,zeby moze sie od siebie troche oddalic,wyszlo ze jego zachowanie,dobieranie sie to tylko zarty,ze on byl wtedy po kilku piwach.chcialam dac nam czas,zrobic przerwe,byla to troche klotnia,cala noc nie moglam przestac o tym wszystkim myslec,caly dzien chodzilam przybita a on mi napisal zebysmy juz skonczyli ten temat,ze on za duzo wypil i nie wiem czy wie tak naprawde o czym gadalismy,nie wiem czy mam sie odzywac do niego,czy zrobic przerwe,mialam cicha nadzieje ze jak poczuje moj brak to moze doceni i stwierdzi ze jednak jestem dla niego wazna.przyjaciolka twierdzi ze idealnie do siebie pasujemy tylko ciezko nam sie dotrzec i ze to jest kwestia czasu.tylko ze ja chcialam z nim pogadac prosto w oczy a teraz to nie wiem czy drugi raz zaczynac ten temat.
bylabym wdzieczna za obiektywne oceny i ewentualne rady co dalej zrobic