Czasami wydaje się, że wszystko jest ok, nic nie zanosi się by miały nastąpić jakieś zmiany. W najmniej oczekiwanym momencie bum! Osoba na której nam zależało staje się zupełnie kimś innym, nie poznajemy jej. I chyba najgorsza w tym wszystkim jest ta wszech ogarniająca niemoc kiedy ten ktoś odchodzi. Czy wiecie jak odzyskać miłość? Pozostają słone wspomnienia, a przecież chciałoby się wrócić do tego co było, wierzę że jest to możliwe...
Podobne tematy
Cóż, czasami się udaje..czasami nie...
Kazda sytuacja jest inna...
zastanawiam się ...czy gdyby mój mąż powiedział mi dzisiaj- nie kocham Cię odchodzę...jaka byłaby moja reakcja?
Kocham Go tak ogromnie...że brak mi słów nawet by to opisać..ale odeszłabym...
Płacząc, wpadając w depresję....ale nie prosiłabym o jego miłość..nie żebrałabym...
Ludzie rozstaja sie z rożnych powodow...wszyscy o tym wiemy...nie da sie każdego przypadku wrzucic do jednego worka.
Jedno wiem napewno,jesli miedzy dwojgiem ludzi jest prawdziwe uczucie to nieistotne są przyczyny rozstania,bo zawsze można wybaczyc,stac nas na to i kiedys te drogi moga sie ze soba polączyc.
DORIS slusznie napisała ze odeszłaby w takiej sytuacji od meża,bo po co jej mężczyzna który jej nie kocha pomimo że ona daży go głebokim uczuciem.Zycie z taką świadomością nie daje poczucia szczęscia.
Ludzie rozstaja sie z rożnych powodow...wszyscy o tym wiemy...nie da sie każdego przypadku wrzucic do jednego worka.
Jedno wiem napewno,jesli miedzy dwojgiem ludzi jest prawdziwe uczucie to nieistotne są przyczyny rozstania,bo zawsze można wybaczyc,stac nas na to i kiedys te drogi moga sie ze soba polączyc.
DORIS slusznie napisała ze odeszłaby w takiej sytuacji od meża,bo po co jej mężczyzna który jej nie kocha pomimo że ona daży go głebokim uczuciem.Zycie z taką świadomością nie daje poczucia szczęscia.
A dość że nie daje poczucia szczęscia...to powoduje że to uczucie niszczy Ciebie...
Ja też kocham mojego chłopaka do szaleństwa. Ale o miłość nie należy prosić ani żebrać. Na tym właśnie polega jej magia- dostajesz ją za nic, bezinteresownie. Dlatego gdyby coś się w nim wypaliło... puściłabym go. Nie widzę innego wyjścia.
Ja też kocham mojego chłopaka do szaleństwa.
Dlatego gdyby coś się w nim wypaliło... puściłabym go.
Jedno do drugiego ma sie jak pięść do oka ![]()
Czasami wydaje się, że wszystko jest ok, nic nie zanosi się by miały nastąpić jakieś zmiany. W najmniej oczekiwanym momencie bum! Osoba na której nam zależało staje się zupełnie kimś innym, nie poznajemy jej. I chyba najgorsza w tym wszystkim jest ta wszech ogarniająca niemoc kiedy ten ktoś odchodzi.
Miałam taką sytuację, takie bum! Nie docierało do mnie co on mówi, totalna niemoc. Zadawałam sobie pytanie - gdzie on jest? ten, którego poznałam, z którym było mi tak dobrze......
Wcześniej przed poznaniem jego, powiedziałam sobie, że jeśli nie uda mi się z kimś, to nie będę już tak tego przeżywać, nie będę tak cierpieć i na pewno nie będę się o nic prosić. Jeśli mu coś nie pasuje we mnie to trudno!
Nic z tych obietnic nie wyszło.............. zakochałam się i byłam w stanie zrobić wszystko by wrócił. Tylko właściwie nie wiedziałam co, bo nie wiem tak naprawdę dlaczego odszedł............... ![]()
Kiedyś będę tego żałować, ale jestem tak "kochliwa", że nie daję z tym rady ![]()
Czasami czuję się totalnie słaba i z innego świata!
khamila jeżeli wciąż zalezy ci na "dawnym" partnerze to walcz o niego ale nie za wszelką cene. sama na początek ustaw granicę ktorej nie przekroczysz aby go odzyskać. i rób co w twojej mocy aby naprawić związek ALE NIGDY nie przekraczaj wczesniej wyznaczonej granicy (stacisz szacunek dla sibie i stracisz szacunek w oczach partnera)
gdy będziesz stala tuż przy granicy a on wciaz bedzie daleko t znak ze twoj związek z tamtym człowiekiem sie zakonczyl.
busiu napisał/a:Ja też kocham mojego chłopaka do szaleństwa.
busiu napisał/a:Dlatego gdyby coś się w nim wypaliło... puściłabym go.
Jedno do drugiego ma sie jak pięść do oka
Yyy. Nie. Miłość to wolność. Chcę żeby mój chłopak był ze mną z miłości, dlatego, że sam tego chce, a nie dlatego, że czuje się zobowiązany, z litości, czy z innego równie żałosnego powodu. Dlatego jeśli nie chciałby ze mną być, to nie. Oczywiście, mówię hipotetycznie, bo nadal kochamy się szalenie i nic się w temacie nie zmienia.