Tak, w tym masz racje, ze lubie ekperymentowac, ale poprzez to nie nazwalbym tego powierzchownoscia, bo co, jesli wyniknie z tego cos wiecej? Czy wtedy to tez wylacznie powierzchownosc? I nie jest tak, ze zalezy mi tylko na ich ciele. Zalezy mi na spotykaniu osob, z ktorymi bedzie mnie laczylo cos wiecej, o wiele wiecej. Mysle, ze obracajac sie w towarzystwie kulturalno-artystycznym teoretycznie powienienem spotykac wlasnie tego typu osoby, jednak nie dzieje sie tak, a przeciez tego typu srodowiska sa bardzo liberalne. Nie rozumiem, dlaczego tego typu rzeczy sa odbierane jako lekcewazenie i chcec wykorzystania, skoro jesli z tego moze wyniknac cos o wiele powazniejszego. Mylisz sie rowniez, ze nie poswiecam im energii - to raczej one nie poswiecaja mi zbyt duzo uwagi i nie daja czasu na to, aby to pokazac. Ale nie jestem facetem, ktory wpierw chce tygodniami czy miesiacami byc wylacznie na stopie intelektualnej, pragne wiekszej otwartosci. Pocalunek czy po prostu obecnosc drugiej osoby przy moim boku bedzie dla mnie rowniez czyms niezykle pozadanym.
Ja takze nie chcialbym od razu dawac deklaracji i jesli zdecydowalbym sie ,,zaekperymentowac" z jakas osoba, na pewno wtedy nie bylo w tym miejsca dla innych, Ona bylaby to jedyna. Jesli by nam nie wyszlo, wtedy co innego. Szukalbym dalej.
A propo zaangazowania: chcialbym sie zaangazowac, ale w momencie, kiedy bede czul, ze jest to wlasciwa osoba. Narazie po prostu brakuje mi kobiecego towarzystwa i chyba nic w tym dziwnego. Co w tym zlego, ze chce nawiazywac znajomosci bez konkretnych zobowiazan na poczatek? Czy wszystkie kobiety chca wylacznie tego ,,jedynego" od razu? I co zlego w cielesnosci i fascynacji wzajemnej pod zwgledem ciala? Czy tego typu fascynacja nie jest rowniez forma dawania drugiej osobie jakiegos uczucia. Seks tez moze byc niezwykle subtelny i uczuciowy.
Jeszcze jedno. Mam dobrego kolege, ktory przez dosc dlugi okres czasu byl poniekad zwiazany z dziewczyna, bardzo inteligentna, atrakcyjna i wartosciowa osoba. Jednak wciaz w rozmowach ze mna poruszal problem, ze nie do konca potrafi odnalezc sie w relacjach z nia (oczywiscie tych wewnetrznych). Okazalo sie, ze ta dziewczyna chciala na nim wymusic, aby ona byla w jego zyciu calkowicie na pierwszym miejscu, we wszelkiej dziedzinie, a raczej, aby poza nia wszystko bylo dla niego malo wazne. Uwazam, ze tego typu zachowanie jest bardzo egoistyczne, bo choc normalnym jest, ze kiedy decydujemy sie byc ze soba, na pierwszym miejscu stawiamy siebie nawzjaem, to wypada pamietac, ze oprocz tego mkazdy z nas ma swoje zycie, zainteresowania, prace i inne obowiazki. Troche wiec kiepsko z tym modelem ,,jedynego" i bezwarunkowych deklaracji. Dlatego chce najpierw ekperymentowac, a potem decydowac, a nie na odwrot, aby uniknac tego typu nieporozumien i nie skrzywdzic drugej osoby. Moze chodzi po prostu o wyrozumialosc...
PS
Srodowiska typu ,,dyskoteka" sa mi obce i szczerze mowiac, nie pociaga mnie tego typu wulgarnosc. A i zachowanie wielu mlodych ludzi wydaje mi sie bardzo nieodpoiwedzialne.
Moze jednak nie potrafie do konca zrozumiec mentalnosci - jak to ujelas - ,,naszych kobiet". Tylko nie wiem, jak mam siebie do tego dopasowac, bo przecietny model polskiego zwiazku wogole mnie nie pociaga.