Witam
Jestem facetem, ale muszę napisać tutaj, żeby może się więcej dowiedzieć od Was w czym może leżeć mój problem. Mam 22lata.
Mam bardzo duży problem ze znalezieniem kogoś, kto by mnie chciał pokochać. Czuję się jak trędowaty. Pokochałem pewną dziewczynę jakiś czas temu, ale ona stwierdziła, że jestem dla niej zbyt dziwny. Byłem w związku trzy razy już i każdy z nich się kończył tym, że dziewczyna mnie zdradzała.
Jestem bardzo nieśmiały. W zasadzie nie rozpoczynam nigdy rozmowy z kobietami. Im mi się jakaś bardziej podoba, tym mam większą blokadę. Nie umiem udawać takiego hmm...,,macho", za którym przepadają kobiety. Nie jestem jakiś strasznie brzydki. Jestem normalnej budowy ciała, jestem dosyć wysoki. Dbam o higienę, używam perfum itd.
Studiuję na dwóch kierunkach, czytam bardzo dużo książek, znam dwa języki obce. Na studiach mam stypendium, a dodatkowo pracuję naukowo w projektach badawczych. W wolnym czasie trenuję śpiew operowy.
Nie rozumiem co jest ze mną nie tak, skoro mam bardzo dużo koleżanek, które mi się podobają. A jak chce się z nimi spotkać sam na sam to mi odmawiają, a jeśli się spotkamy to cały czas dziewczyna musi podkreślać, że jestem tylko jej kolegą, a to tylko zwykłe spotkanie. Jakiś czas temu spotykałem się z jedną dziewczyną dosyć regularnie. Tak z dwa miesiące. Po tym czasie już się wkurzyłem, bo do niczego nie dochodziło (w sensie zero przytulania czy coś - nawet po 10 spotkaniach). No to ona zdziwiona powiedziała, że przecież mówiła, że jesteśmy tylko kolegami, a ona z kolegami chodzi do kina czy na spacery, więc nie wiem o co mam pretensje. A poza tym to ona w tym czasie spotykała się na randkach z innym....
No i tak przeważnie kończą się moje ,,podboje". Powiedzcie mi - co mam robić...?




