Pytanie do osób po rozwodzie lub w trakcie. Kto miał na karku prokuraturę, Urząd Skarbowy i Policję za to, że ja chce odejść. Czy to jest kara za to, że osmielilam sie rozpoczac walke o siebie i 4- letniego synka, ze znudzilo mi sie bycie ofiara przemocy psychicznej ze strony wlasnego meza. Co on jeszcze wymysli? Co on chce mi udowodnic?Jak dlugo to jeszcze wytrzymam? Byla dopiero jedna rozprawa!
Podobne tematy
2 2011-01-21 20:36:14 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-01-21 20:36:58)
A czemu az tyle , urząd skarbowy? policje ? prokurature?Nie rozliczyłas sie z podatku? A prokuratura? A policja?
Witaj, mój mąż dowiedziawszy się, że chce od niego odejść również chodził na policję, twierdził, że mu zabraniam kontaktów z synem, a przecież to on mnie pobił, pluł, kopał, jak można się czuć tak bezkarnym i niewinnym. Współczuję Ci z całego serca, ale zobaczysz, że wcześniej czy później znudzi się nękaniem i da Ci spokój. Pozdrawiam. Napisz coś więcej, jakie ma argumenty tych zawiadomień.
Moj maz jest bylym policjantem i absolwentem prawa. Zastraszal mnie przez wiele lat, az w koncu nie wytrzymalam i zlozylam pozew o rozwod, potem udalam sie na Policje (wczesniej straszyl mnie ze jak tam pojde to mnie wywioza do szpitala psychiatrycznego, ze nikt nie uwierzy zonie policjanta itp.), nikt mnie nie wywiozl, zostalam normalnie potraktowana, zalozono mi niebieska karte, chodze do psychologa,co miesiac wpada dzielnicowy. Maz nastawia sasiadow przeciwko mnie, zeby o nim dobrze mowili, a mnie oczerniali, jak po awanturze wezwalam Policje, to za kare napisal do prokuratury, ze mu kradne pieniadze i wazne dokumenty (wyjelam z szuflady, zrobilam ksero i schowalam tam gdzie lezaly- byly potrzebne jako dowody do sprawy rozwodowej) oraz zakladam podsluchy (faktycznie go nagrywalam dyktafonem, zeby miec jakies dowody, bo kto mi uwierzy ze mnie poniza i straszy), oraz do Urzedu skarbowego, ze nielegalnie udzielam korepetycji (nie chce dawac pieniedzy na synka wiec musze dorabiac), po czym z usmiechem na twarzy powiedzial ze teraz ja bede chodzic po roznych instytucjach i sie tlumaczyc. Jest mi ciezko, ale wmawiam sobie,ze widocznie tak mialo byc i jest jakis cel, ktos u gory chce mnie moze nauczyc zycia. Tylko w tym wszystkim jest jeszcze 4-letnie dziecko. Troche w skrocie to napisalam, jest duzo wiecej przykrych rzeczy, przez ktore juz przeszlismy z synkiem, tylko czasami nie mam juz sil i zastanawiam sie, co jeszcze przed nami. Jakie mialyscie doswiadczenia i przede wszystkim jak to sie konczylo. Czy sad moze mi zabrac synka (ja pracuje w szkole, a maz jak pisalam jest bylym policjantem). Czy siedzenie w domu, picie piwa i palenie papierosow oraz sympatia.pl daje mu przewage? Jak szukalyscie dowodow, skoro te ktore ja znalazlam maja mi przysporzyc tylko problemow- jak wiec udowodnic komus ze nie nadaje sie na meza i ojca. Jak to u was wygladalo? jak sobie radzilyscie? Trzymajcie sie.
Bycie byłym policjantem nie stawia go po za prawem...
nie zle sobie z tym wszystkim poradziłąś...
uważam iż nikt nie odbierze ci dziecka...
Powodzenia:)
Mamajulka, powiem to samo, co Doris, że bycie policjantem nie uprawnia go nie przestrzegania prawa. Mój mąż dowiedziawszy się, że go nagrywam wpadł w szał i siłą, przemocą odebrał mi taśmę i roztrzaskał na tysiące elementów. Podśmiewa się również z tego, że nikt mi nie uwierzy, że mnie bił i dręczył psychicznie. Nie bój się, przede wszystkim myśl o sobie i dziecku, ale uważaj, aby nie dowiedział się, że go namierzasz i nagrywasz, bo tacy ludzie są nieobliczalni, są w stanie jak nie zabić, to poważnie oszpecić. Dziecka nie można odebrac matce ot tak po prostu, nawet jeśli masz niezbyt dobrą formę psychiczną, jak np: depresję. Nie martw się, nikt Ci nie udowodni, że udzielałaś korepetycji. Pan i władca próbuje Cię zniszyć psychicznie, pamiętaj, nie ulegaj. Trzymam kciuki, bo wiem, że długa droga przed Tobą. Pozdrawiam ![]()
Ciekawsze rozmowy spisalam w formie scenogramu i moj pelnomocnik dolaczyl do pisma procesowego, on to juz dostal oraz wszystkie dowody, ktore udalo mi sie zebrac. Dyktafon jest bezpieczny, szalu i wyzwisk nie da sie opisac- on sie po prostu nie spodziewal, ze ja to zrobie.
Agau, jak dluga ta droga jeszcze? Druga rozprawa 30.03 dopiero. Jak przetrwac ten czas, nie reagowac na zaczepki, jak sie tlumaczyc w prokuraturze i Urzedzie Skarbowym (jeszcze wezwan nie dostalam, znalazlam kopie tych pism w domu)?? Czasami mi mowi ze powinnam oberwac za caloksztalt, ale nie da mi dowodow dla Policji, wiec o tyle dobrze ze mnie nie bije, albo jeszcze nie bije!
Najgorsze jest to, ze ja mam pelnomocnika, rodzice i siostry pocieszaja a i tak czuje sie przy nim taka slaba i sie boje tak,jakby on byl kims wielkim. Boje sie chyba najbardziej tego, co on jeszcze wymysli?! Na pierwszej rozprawie wkurzyl sedzine i przerwala rozprawe, powiedziala, ze w takich warunkach nie bedzie pracowac. On tak potrafi wkurzyc i zadreczyc.
"Pan i Władca próbuje cię zniszczyć psychicznie!" Agau dziekuje za nazwanie rzeczy po imieniu, ale zauważ ze wy wszystkie czytajac to co ja pisze wiecie, ze jest to przemoc psychiczna i my to rozumiemy i potrafimy sobie wspolczuc i siebie pocieszac, ale czy dzielnicowy ktory wpada do mnie co miesiac, ktory zna definicje przemocy- czy on mi wspolczuje czy tylko odhacza wizyte, czy policjant z dyzurki (prosilam o interwencje) mnie w ogole rozumial ("Jeżeli mąż na pania krzyczy i wyzywa to niech pani sie rozwiedzie), sad, prokuratura, centrum interwencji kryzysowej. Oni wszyscy znaja problem, widza to i wiedza,dlaczego wiec reakcja na to wszystko jest taka powolna? Na co sie czeka? Az ja sie wykoncze, czy zdam egzamin z wytrwalosci?
Ciekawe, czym jest dla tych instytucji przemoc psychiczna, taka w bialych rekawiczkach? Czasami patrza na mnie tak,jakbym to sobie wymyslila! Najgorsze jest to, ze bez pomocy takich instytucji nie da sie wyjsc z takiego koszmarnego malzenstwa.
A zdrugiej strony czego ja sie czepiam- sama jestem sobie winna, sama wpakowalam sie w to bagno, nikt mnie nie zmusil do bycia jego zona. Dalam sie nabrac- bylam a moze i jestem glupia i naiwna...
Z tej mojej pisaniny same bzdury wychodza- chyba dlatego ze za duzo tego wszystkiego, a w tunelu swiatelka jeszcze nie widac. Nie bede sie uzalac i rozmyslac bez sensu, ide spac, moze jutro nastanie lepszy dzien. Trzymajcie sie.
Kochana, wiem jak trudno żyć z takim łotrem i do tego pożal się panie sądownictwo, czasami mam wrażenie, że kogoś należy zabić, dopiero są dowody. Kaci czują się bezprawnie, śmieją się w twarz. Czy Twój mąż ma jakiś dowody na to, że udzielałaś korepetycji w domu? Zawsze możesz powiedzieć, że to były konsultacje ze znajomymi matkami, tak prywatnie, po godzinach, a nie praca na czarno. Policja? Znam ich stosunek do sprawy, sama się przekonałam, chociaż akurat ja załatwiałam sprawy na komendzie z policjantką - koleżanką z liceum, zawsze to kobieta szybciej zrozumie kobietę. Mój dzielnicowy przejął się sprawą, nawet dał mi prywatny nr telefonu i nakazał dzwonić o każdej porze dnia i nocy, na wypadek, gdyby groziło mi niebezpieczeństwo.
Masz rację ludzie czasami nie wierzą, że ma się piekło w domu, bo na zewnątrz wygląda to kolorowo, mąż wzorowy, nie pije, pracuje itp. Brak współczucia i empatii to problem już socjologiczny. Każdy zamyka się w swoich domach i nic nie chce widzieć ani słyszeć.
Najgorsze jest to, ze czasem nie da się wytrzymać. Na pewno nie możesz się obwiniać za to, że niby Twoja wina. Zanim wyszłaś za mąż nie wiedziałaś kim okaże się mąż, zresztą nigdy nie ma gwarancji, czy będzie dobry. Uwierz w siebie, na pewno jesteś inteligentną osobą, dasz sobie radę. Dobrze by było, abyś się wyprowadziła od drania, jeśli masz dokąd. Musimy przebrnąć przez piekło, aby z powrotem zacząć żyć, żyć w zgodzie ze sobą i w spokoju. Pamiętaj nie jesteś głupia ani naiwna, czasami nie mamy wpływu na nasz los, ktoś inny za nas wybiera zaciemniając nam oczy. Trzymaj się ciepło i pisz, jeśli potrzebujesz się wygadać, tutaj jest miejsce na to. Pozdrawiam.
Postanowilam zawiezc pismo do prokuratury o znecanie psychiczne, mam swojego pelnomocnika do rozwodu ale dzisiaj pojechalam do adwokata, ktory takimi rzeczami sie zajmuje (kolejne 400zl wydane), bede tez skladac wniosek o eksmisje drania i o zabezpieczenie powodztwa bo przestal placic sam z siebie.Pani adwokat mnie uspokoila. Jak wszystko pozalatwiam to chyba sie wyprowadze do czasu rozprawy z synkiem, zeby odpoczac. Chyba pojawia sie jakies male swiatelko.