netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Milosc kontra Uzaleznienie

18 odpowiedzi5 021 wyświetleńzałożony przez un hombre, 19.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Milosc kontra Uzaleznienie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Milosc kontra Uzaleznienie

Ostatnio czytalem ksiazke o zjawisku, nie tak dawno w sumie zidentyfikowanym, zwanym WSPOLUZALEZNIENIE.
"Codependent no more" - ksiazka Melody Beattie, bardzo polecam (nie wiem czy w Polsce jest spolszczona wersja), w kazdym badz razie mowi o tym zjawisku.

Po krotce, definicja osoby wspoluzaleznionej brzmi wg autorki tak: "Wspoluzalezniona osoba to taka, ktora pozwolila na to, aby zachowanie drugiej osoby wplynelo na nia, i ktora ma obsesje na punkcie kontroli zachowania tej osoby."

Generalnie definicja podchodzi pod rodziny alkoholikow, osoby kochajace zbyt bardzo, osoby ktore za bardzo pomagaja innym czesto zaniedbujac same siebie itd, spektrum jest bardzo szerokie i jakbyscie przeczytali te ksiazke, na pewno znalezlibyscie cos co pasuje do was i moze otworzyloby wam oczy na pewne sprawy - mi otworzylo smile

W kazdym badz razie jest tam ciekawa tabela, porownanie milosci do uzaleznienia na czyims punkcie, i chce sie z wami tym podzielic:

Milosc

- Miejsce na rozwijanie sie, wzrost -chec rozwijania sie partnera,
- Oddzielne zainteresowania, rozni przyjaciele, utrzymywanie innych, waznych zwiazkow,
- Wspieranie sie nawzajem przy jednoczesnej pewnosci siebie w swoja wartosc,
- Zaufanie, otwarcie,
- Zachowanie wzajemnej integralnosci,
- Gotowosc do zaryzykowania i bycia prawdziwym,
- Miejsce na eksploracje uczuc w i poza zwiazkiem,
- Zdolnosc cieszenia sie byciem samemu,
- Akceptacja zerwania partnera z nami, bez uczucia straty wlasnej wartosci,
- Chec wszystkiego najlepszego dla partnera, mimo rozstania, mozliwosc pozostania przyjaciolmi,


Uzaleznienie
-  Uzaleznienie, bazujace na bezpieczenstwie i komforcie, uzycie intensywnosci potrzeby (uzaleznienie partnera) i zaslepienia/zakochania jako dowodu milosci (na prawde mogace byc strachem, niepewnoscia, samotnoscia),
- Calkowite zaangazowanie, ograniczone zycie spoleczne, zaniedbanie przyjaciol i zainteresowan,
- Pochloniecie sie zachowaniem drugiej osoby, uzaleznienie od aprobaty/pochwaly drugiej osoby odnosnie naszej wartosci, tozsamosci,
- Zazdrosc, zaborczosc, obawa przed konkurencja, "ochrona zasobu",
- Potrzeby jednego partnera zaniedbane kosztem potrzeb drugiego,
- Poszukiwanie doskonalej nietykalnosci, eliminuje mozliwe ryzyka,
- Reasekuracja poprzez powtarzane, zrytualizowane czynnosci,
- Nietolerancja - niemozliwosc przezycia rozlaki (nawet podczas konfliktow), jeszcze mocniejsze uczepienie sie drugiej osoby. Utrata aptetytu, letargicznosc, zdezorientowana agonia,
- Zakonczenie zwiazku przez partnera wywoluje uczucia niskiej samooceny, bezwartosciowosci - czesto jednostronna decyzja,
- Brutalne zakonczenie zwiazku - czesto towarzyszy temu nienawisc, ktora ma ukoic bol, uzycie manipulacji aby odzyskac druga osobe,


Staralem sie jak najtrafniej przetlumaczyc.

Jakies mysli, wnioski? big_smile

2

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

W wątku "Grupa wsparcia..." i "Dlaczego zdradzani..." jesteśmy wiernymi wyznawczyniami tej książki. Polski tytuł "Koniec współuzależnienia" - niecałe 30 zł - wiedza BEZCENNA. Polecam - trzeba przeczytać nie raz - za każdym razem dopatrujemy się nowych prawd.

3

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

Hm, ciekawe to co piszesz. Szczerze... smile Myślę, że mój związek właśnie był taki jak uzależnienie. Hm, to ciekawe co piszesz, bo wychodzi na to, że druga moja połówka, chyba mnie kochała... Ale czemu zostawiła. Zastanawiające. No chyba, że się kamuflowała... Ok.

To co robić jak miłość przeradza się w uzależnienie? Odejść? Zapomnieć?

4

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
SMUTNA85 napisał/a:

Hm, ciekawe to co piszesz. Szczerze... smile Myślę, że mój związek właśnie był taki jak uzależnienie. Hm, to ciekawe co piszesz, bo wychodzi na to, że druga moja połówka, chyba mnie kochała... Ale czemu zostawiła. Zastanawiające. No chyba, że się kamuflowała... Ok.

To co robić jak miłość przeradza się w uzależnienie? Odejść? Zapomnieć?

Pracować nad sobą. To nie miłość przeradza się w uzależnienie. To Ty stajesz się współuzależniona. W nas problem - Miłość jest niewinna wink

5

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

No właśnie, ale w jaki sposób pracować nad sobą? Co robić? Mam tendencję do popadania ze skrajności w skrajność. Nie wiem, nie pamiętam jak się zachowywałam na początku (minęło 10 lat)... I widzę, że faktycznie jest to problem psychologiczny. Jestem uzależniona, czy to znaczy, że już nie kocham? Jak to zmienić?

6

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

Tu nie ma jasnych odpowiedzi - trzeba na spokojnie przeanalizować (szczerze) związek i swoje zachowania. Przeczytanie książki pozwala lepiej ocenić sytuację i swoje zachowania. Polecam lekturę.

7

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

Prawda jest też taka, że nie z każdym partnerem stworzymy taki układ naczyń niezdrowo połączonych, tzn że jedna osoba uzależnia się od drugiej. Moje poprzednie związki były normalne, gdy było źle następował koniec bez żalu, depresji poczucia beznadziejności. Było przykro, ale było to do przeżycia.

Obecny związek jest inny i toksyczny, dlatego ciężko jest mi się z niego wyplątać. Psycholog mówiła, że obecny partner dotknął tych swer mojego wnętrza, które siedziały ukryte głęboko, i zostały zranione w czasach dzieciństwa. Podobno wszystko ma swój początek w dzieciństwie, gdy rodzice, opiekunowie czasami zupełnie nieświadomie powodują swoim zachowaniem pojawienie się deficytów uczuciowych, takich czy innych, które ciągniemy za sobą przez całe życie.... Mają one ogromny wpływ na nasze związki uczuciowe.

8

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

To porownanie pokazuje nam chyba, ze ci z nas, ktorzy rozpisuja sie na temat strasznej checi powrotu do bylego partnera/partnerki, i pisza, ze jest nam tak zle bez nich - jestesmy w roznym stopniu uzaleznieni od tej drugiej osoby.

To jest z jednej strony fascynujace a z drugiej strony przerazajace hmm

Czy osoba, ktora chce odzyskac ex ja kocha, czy jest od niej uzalezniona tak na prawde, od tego uczucia?
Czy to jest zdrowe czy nie?
Czy chec powrotu do ex jest aktem desperacji czy wynikiem rachunku sumienia, ze z ta osoba bedzie nam doskonale jak zmienimy pewne rzeczy?

Masakra, co? smile

9

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
Daffiduck napisał/a:

Obecny związek jest inny i toksyczny, dlatego ciężko jest mi się z niego wyplątać. Psycholog mówiła, że obecny partner dotknął tych swer mojego wnętrza, które siedziały ukryte głęboko, i zostały zranione w czasach dzieciństwa. Podobno wszystko ma swój początek w dzieciństwie, gdy rodzice, opiekunowie czasami zupełnie nieświadomie powodują swoim zachowaniem pojawienie się deficytów uczuciowych, takich czy innych, które ciągniemy za sobą przez całe życie.... Mają one ogromny wpływ na nasze związki uczuciowe.

Dokładnie tak - dlatego niektóre z nas uparcie, pomimo razów zrzucanych na głowę uparcie powtarzają - trzeba "przepracować" nasze sprawy z dzieciństwa. Bez tego nie będzie sukcesu - prędzej czy później znów wpakujemy się w chory układ. Bo my nie mamy dobrych wzorców z dzieciństwa - nie wiemy, jak powinien wyglądać prawidłowy związek.
Mamy rodzaj "garba" - sam nie zniknie.

Un hombre: w tym nie ma nic fascynującego - to jest SMUTNE. I zdecydowanie CHORE.
Bo osoba współuzależniona jest CHORA.
Ale nie wszyscy, którzy ciężko przechodzą rozstanie są współuzależnieni. Sorki, ale jak czytam niektóre posty, to autorami miotają emocje na poziomie emocji 15-latków. A to nie ma nic wspólnego z współuzależnieniem.

10

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
un hombre napisał/a:

To porownanie pokazuje nam chyba, ze ci z nas, ktorzy rozpisuja sie na temat strasznej checi powrotu do bylego partnera/partnerki, i pisza, ze jest nam tak zle bez nich - jestesmy w roznym stopniu uzaleznieni od tej drugiej osoby.

To jest z jednej strony fascynujace a z drugiej strony przerazajace hmm

Czy osoba, ktora chce odzyskac ex ja kocha, czy jest od niej uzalezniona tak na prawde, od tego uczucia?
Czy to jest zdrowe czy nie?
Czy chec powrotu do ex jest aktem desperacji czy wynikiem rachunku sumienia, ze z ta osoba bedzie nam doskonale jak zmienimy pewne rzeczy?

Masakra, co? smile

Nie wiem czy można kochać nie będąc jednocześnie uzależnionym od tej drugiej strony. Mnie ten podział na MIŁOŚĆ i UZALEŻNIENIE nie przekonuje do końca. Te rzeczy się mieszają i nie można ich tak poprostu oddzielić.

11

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
romano25 napisał/a:

[
Nie wiem czy można kochać nie będąc jednocześnie uzależnionym od tej drugiej strony. Mnie ten podział na MIŁOŚĆ i UZALEŻNIENIE nie przekonuje do końca. Te rzeczy się mieszają i nie można ich tak poprostu oddzielić.

A które konkretnie rzeczy z uzależnienia przenosisz do miłość? Bo to same chore rzeczy....

12

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
niekochana72 napisał/a:
romano25 napisał/a:

[
Nie wiem czy można kochać nie będąc jednocześnie uzależnionym od tej drugiej strony. Mnie ten podział na MIŁOŚĆ i UZALEŻNIENIE nie przekonuje do końca. Te rzeczy się mieszają i nie można ich tak poprostu oddzielić.

A które konkretnie rzeczy z uzależnienia przenosisz do miłość? Bo to same chore rzeczy....

Nie tyle przenoszę co uważam, że pewne zachowania nie są objawami uzależnienia. Np. zazdrość, czy wewnętrzne uczucie nienawiści po "brutalnym zerwaniu".

13

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
romano25 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
romano25 napisał/a:

[
Nie wiem czy można kochać nie będąc jednocześnie uzależnionym od tej drugiej strony. Mnie ten podział na MIŁOŚĆ i UZALEŻNIENIE nie przekonuje do końca. Te rzeczy się mieszają i nie można ich tak poprostu oddzielić.

A które konkretnie rzeczy z uzależnienia przenosisz do miłość? Bo to same chore rzeczy....

Nie tyle przenoszę co uważam, że pewne zachowania nie są objawami uzależnienia. Np. zazdrość, czy wewnętrzne uczucie nienawiści po "brutalnym zerwaniu".

No cóż dla mnie NIENAWIŚĆ jest zdecydowanie chorym uczuciem - zwłaszcza jako reakcja na zerwanie. Zazdrość też świadczy o naszym niskim poczuciu własnej wartości.
Dlatego właśnie nie lubię "skrótów" książek - z 276 stron wyciągnięta z kontekstu jedna tabelka - to nie daje obrazu problemu.
Dlatego proponuję dyskusję PO przeczytaniu książki - wtedy ma to sens.

14

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
niekochana72 napisał/a:
romano25 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

A które konkretnie rzeczy z uzależnienia przenosisz do miłość? Bo to same chore rzeczy....

Nie tyle przenoszę co uważam, że pewne zachowania nie są objawami uzależnienia. Np. zazdrość, czy wewnętrzne uczucie nienawiści po "brutalnym zerwaniu".

No cóż dla mnie NIENAWIŚĆ jest zdecydowanie chorym uczuciem - zwłaszcza jako reakcja na zerwanie. Zazdrość też świadczy o naszym niskim poczuciu własnej wartości.
Dlatego właśnie nie lubię "skrótów" książek - z 276 stron wyciągnięta z kontekstu jedna tabelka - to nie daje obrazu problemu.
Dlatego proponuję dyskusję PO przeczytaniu książki - wtedy ma to sens.

Z pewnością rzeczowa rozmowa mogłaby się odbyć po przeczytaniu tej książki ale tutaj podano jedną tabelę, do której się odniosłem. Ja też nie uważam nienawiści za pozytywne uczucie ale w sytuacji gdy ktoś cię krzywdzi takie uczucie w tobie powstaje. Nawet nie wiem czy można nad tym zapanować. Ja mimo, że kocham nadal to też je w sobie miałem, inną kwestią jest, że to było chwilowe i wiem, że na dłuższą metę nie ma sensu. Chociaż zależy też od okoliczności. Zazdrosny również jestem (ale nie chorobliwie) i nie uważam żeby wynikało to z niskiego poczucia własnej wartości, bo z tym akurat nie mam problemu.

15 Ostatnio edytowany przez un hombre (2011-01-20 10:55:43)

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

Moze i tabela jest wyrwana sposrod prawie 300 stronicowej ksiazki, ale jej zawartosc dotyczy problemu dosyc waskiej granicy miedzy zdrowa miloscia a uzaleznieniem od kogos i wydaje mi sie, ze w tym przypadku nie trzeba byc po przeczytaniu calej ksiazki aby moc sie wypowiadac.

Co do fascynacji, chodzilo mi o to, jak skomplikowana jest ludzka psychika, jak niesamowite jest to, jak ludzie potrafia na siebie wspoloddzialywac.

Zauwazcie tez, jak bardzo sie nasze uczucia i zachowania zmieniaja pod wplywem zerwania tej drugiej strony, to wlasnie wtedy przewaznie zaczynamy sie zachowywac bardzo nieracjonalnie i to co robimy robi sie troche niebezpieczne.

16 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-01-20 11:13:10)

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
un hombre napisał/a:

Moze i ksiazka jest wyrwana sposrod prawie 300 stronicowej ksiazki, ale jej zawartosc dotyczy problemu dosyc waskiej granicy miedzy zdrowa miloscia a uzaleznieniem od kogos i wydaje mi sie, ze w tym przypadku nie trzeba byc po przeczytaniu calej ksiazki aby moc sie wypowiadac.

Co do fascynacji, chodzilo mi o to, jak skomplikowana jest ludzka psychika, jak niesamowite jest to, jak ludzie potrafia na siebie wspoloddzialywac.

Zauwazcie tez, jak bardzo sie nasze uczucia i zachowania zmieniaja pod wplywem zerwania tej drugiej strony, to wlasnie wtedy przewaznie zaczynamy sie zachowywac bardzo nieracjonalnie i to co robimy robi sie troche niebezpieczne.

Mnie chodziło o to, że ja i Ty mówimy z pozycji osoby, która przeczytała książkę i z tego powodu nie musimy przytaczać i posługiwać się truizmami - po prostu pewne rzeczy już WIEMY.
Natomiast osoba, która nie jest zaznajomiona z tematem może pewnych rzeczy nie zrozumieć lub zrozumieć je opacznie.
To tak jakbyśmy chcieli rozmawiać o operacji na mózgu na postawie kilku ilustracji.
Myślałam, że Twoim celem jest to, żeby współuzależnienie ZAUWAŻYLI I ZROZUMIELI swój problem. Ale jeśli Tobie chodzi, żeby o tym pogadać - OK, tylko po co? W takim razie opuszczam wątek - dla mnie to nie ma sensu.
Poza tym nie zgodzę się z ostatnim Twoim zdaniem - przeważnie to nasze zachowanie już wcześniej miało poważny wpływ na jakość związku. I (o zgrozo!) może się okazać, że to my jesteśmy przyczyną, a nie ofiarą.
Moje osobiste zdanie jest następujące - nie każdy jest gotowy na właściwy odbiór treści podanych w tej książce. Dlatego napisałam, że należy ją przeczytać kilkakrotnie. Ale nie należy się tym zniechęcać - raz zasiane ziarenko prawdy kiełkuje. Czasem powoli, ale warto.

Poza tym rzeczowa dyskusja na jakikolwiek temat powinna toczyć się wśród osób, które są przygotowaane do tej rozmowy, prawda? Bo jesli jest inaczej, to takie lanie wody....  A zacytowana tabelka nie przypadkowo jest ćwiczeniem do zrobienia po przeczytaniu 140 stron tekstu tongue

17

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie

O jaaaa, umiescilem ta tabele tutaj po to, zeby wywolac dyskusje ale tez po to, zeby niektorzy zdali sobie sprawe, ze to co czuja teraz po rozstaniu (a co jak slusznie zauwazylas, moglo byc przyczyna rozstania i problemem juz o wiele wczesniej) zahacza byc moze o niezdrowe uczucia do drugiej osoby.

Mozna sie nawet pokusic o stwierdzenie, ze wszyscy, ktorzy tak rozpaczaja za utrata ex i mysla o ich odzyskaniu, sa w jakims tam stopniu uzaleznieni od tej drugiej osoby a to juz jest bardzo niedobra rzecz i powinna dac do zastanowienia.

Ten watek mial unaocznic pewne rzeczy, mial wywolac dyskusje, ktora nie musi prowadzic do jakiegos zakonczenia a byc moze po prostu zainteresowania tematem, ksiazka, wlasnymi uczuciami i przyjrzeniu sie czy to co czujemy jest zdrowe czy przypadkiem nam nie szkodzi.

Sadze, ze kazdy jest w stanie w jakims stopniu na "zdrowy rozsadek" ocenic co jest zdrowa miloscia do drugiej osoby a co nie, nie trzeba do tego przygotowania ze strony tej wlasnie ksiazki.

Nieistotne, jesli uwazacie, ze temat jest bezsensowny, to zamknijcie wink

18

Odp: Milosc kontra Uzaleznienie
un hombre napisał/a:

Sadze, ze kazdy jest w stanie w jakims stopniu na "zdrowy rozsadek" ocenic co jest zdrowa miloscia do drugiej osoby a co nie, nie trzeba do tego przygotowania ze strony tej wlasnie ksiazki.

Nieistotne, jesli uwazacie, ze temat jest bezsensowny, to zamknijcie wink

Jedną z cech osób współuzależnionych jest to, że wszystko bierzemy BARDZO DO SIEBIE. Prawda?
Na "zdrowy rozsądek" (jak sama nazwa wskazuje) ocenić może tylko ktoś, kto jest zdrowy i takie też ma spojrzenie na siebie i świat. Chyba się z tym zgodzisz?
A jeśli uważasz, że potrafimy ocenić racjonalnie - to gdzie tu nasze problemy? Oceniamy - wyciągamy wnioski - następuje poprawa. Czy współuzależnieni tak potrafią? Nie - bo wtedy nie byliby współuzależnieni.
Nie sądzisz, że samo pisanie/gadanie nie rozwiązuje problemu?
Pora otrzepać falbany, poprawić kucyki i powiedzieć DOŚĆ.
Od dziś zaczynam żyć jak człowiek świadomy swoich problemów i konieczności pracy nad nimi. Gadaniem i wałkowaniem problemu w kółko nic nie osiągniemy. Praca, praca, praca....

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Milosc kontra Uzaleznienie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026