Witam Was,
piszę bo potrzebuje jakiejś rady, oparcia. 2 dni temu rozstałam się z chlopakiem, z którym byłam 7 lat. Codziennie mowił ze mnie kocha. W ten sam dzien kiedy mi powiedzial ze mnie nie kocha zachowywal sie normalnie, usmiechal sie, ale w czasie kiedy mnie nie bylo przy nim usuwal np. archiwum z komorki itd. zebym nie czytala juz chyba tego jak pisal jak mnie kocha. Jeszcze tydzien temu naprawde milo spedzilismy czas. Ogólnie cos przeczuwalam ostatnio, cos dziwnego sie z nim dzialo....czulam ze to cos niedobrego, wiec staralam sie jeszcze bardziej dume chowalam do kieszeni, wszystko zeby tylko mnie docenil. Co prawda ostatnio miałam kiepski humor, ze wzgledu na tabletki anty i na to ze widzialam ze mu nie zalezy, a ja sie starałam i mialam ciagla do niego pretensje, ze on to ma gdzies. Jak tylko cos do niego pisalam to mowil ze mu przeszkadzam. czelam czuc sie samotna w tym zwiazku ale nic mu nie mowilam bo myslalm ze to chwilowe bo ma duzo nauki. Nie moge sobie poradzic z tym...planowalismy slub;( Odchodzac spytal, czy jakby co to moze wrocic. Po cichu wierze ze zateskni ale nie chce sie rozczarowac wiec probuje myslec ze juz nie wroci. Naprawde sie dla niego staralam a on ma do mnie duzo pretensji chociaz o wiekszosci z nich mi wczesniej nie mowil:(
Byl dla mnie wszystkim, pracowalam, zbieralam pieniadze na slub, przez co musialam odmowic sobie wielu przyjemnosci. Nie wiem czy dac mu poprostu czas, czy leczyc rany. Chciałabym o nim zapomniec ale boje sie ze kiedys moze wrocic. Byl wartosciowym czlowiekiem mimo ze czasem przez niego cierpialam nigdy mnie nie zdradzil ani nie oklamywal.
1 2011-01-16 17:42:52 Ostatnio edytowany przez natalka25 (2011-01-16 17:44:57)
Podobne tematy
Natalko byłam w podobnej sytuacji, tylko mi nie powiedział, że mnie nie kocha, tylko tak sobie odszedł...
On już Cie nie kocha i oby nie wrócił.
A to, że zapytał się - jak by co czy może kiedyś wrócić, to jest szczyt chamstwa (przepraszam za określenie). Pewnie ma już inną!
Wiem, że to bardzo boli, po tylu latach, wiem. Ale kiedy będzie chciał wracać, to nie zniżaj się do jego poziomu.
Nie jest wart Ciebie!
On raczej nie ma innej. Glowy nie daje ale znam go na tyle. Sprobuje jakos sobie z tym poradzic ale jest baardzo ciezko
Czy może wrócić jak coś?!
Co za bezczelny człowiek. Nie zgadzaj sie na to! Postaw sprawę jasno. Moim zdaniem, jeśli odchodzi to znaczy, że już Cię nie kocha. Nie wiem czy ma inną czy nie, ale faceci często udają, że jest ok w związku, a tak naprawdę szykują się do odejścia i potem nagle ni z gruchy ni z pietruchy słyszysz, że to koniec i że on odchodzi. Podłe jest to, że jak już to usłyszysz to jest za późno, bo wcześniej nie zdradzi się z tym, że myśli o odejściu i że ma jakieś wątpliwości. Ba! Nawet jak widzisz, że coś jest nie tak i zapytasz go o to wprost to usłyszysz, że wszystko w porządku i bardzo Cię kocha.
Nie pozwól sobie marnować życia na czekanie, aż on zmądrzeje i zatęskni. To nie ma sensu, stracisz tylko czas i nerwy. Zrób coś dla siebie, koniecznie zorganizuj sobie czas i zrób coś konstuktywnego, bo jak będziesz leżeć i płakać w poduszke to tylko zmarnujesz sobie życie.
Jestem z Tobą całym sercem, nie daj się! Wiem jak to boli, bo też nie raz przechodziłam podobne sytuacje, kiedy byłam zagubiona i nie wiedziałam co się dzieje. Bądź silna.
Skoro powiedzial, ze juz ciebie nie kocha i nie chce z Toba byc, to tak wlasnie jest. a to, ze zapytal, czy moze wrocic 'jakby co' uwazam, za kompletny brak szacunku. moim zdaniem, jesli sie nie jest pewnym tego, czy chce sie z kims byc, nalezy najpierw probowac zwiazek naprawic a dopiero potem mowic 'koniec'.
siedem at to bardzo dlugo, jesli nie ma innej, to na bank na tym sie nie skonczy Wasza historia. pewnie jeszcze zdazycie sie pozadrecac, ze tesknicie itd.
jesli go kochasz i chcesz nadal z nim byc, to z nim pogadaj, niech poda prawdziwe powody rozstania i ustalcie, czy da sie to jakos naprawic. jezeli rzeczywiscie Ciebie nie kocha- wyrzuc go ze swojego zycia.
Kazde rozstanie jest okropne!
natalka 23 wiem co teraz czujesz roztalam sie z kims 3 dni temu, bylam z nim 5 lat... po 3 latach zwiazku odszedl tez bez wikszych powodow zdrady, klamstw... itd a jak chcial wrocic bylam zbyt slaba zeby mu na to nie pozwolic teraz od 2 lat moglam byc sama, pewnei dawno bym stanela juz na wlasne nogi a tak cierpie bardziej niz wtedy, nie wchodzi sie 2 razy do tej samej rzeki, rozstaliscie sie z jakis powodow, nei bedzie dobrze nigdy, moze chwilowo nie licz na to ze spedzsz z nim reszte zycia