Witam! Opisywałm już troche mój związek na POZNAJMY SIĘ. Tutaj historia:
Cześć! Mam na imie Kamila.Długo zastanawiałam się czy pisać ale zauwazyłam że jest tu wiele osób z podobnumi problemami więc może akurat znajde osobe która mnie zrozumie. Mam 20 lat i od 5 jestem w stałym związku.Przyznaje nasz zwiazek był " burzliwy" ale w ten sposob naszamiłśc btła siniejsza.Tak myślalam,ale chyba się mylilam.Ale może zaczne od początku. W pierwszym roku naszego związku wybaczyłam chłopakowi zdrade i obiecał że to sie wiecej nie powtorzy ponadto że nigdy juz mnie nie okłamie.Jednak pozniej jeszcze kilka razy złapałam go na kłamstwie nieraz nie było to coś bardzo istotnego więc wybaczałam wybaczałam.Jednak na wakacje tego roku wydało się jedno z jego kłamstw przez które o mało nie straciłam mojej nie do końca przyjaciółki(przez pół roku sie do siebie nie odzywałyśmy)potem okazało sie ze on i ta omja niby przyjaciółka pisali ze soba,Niby to było zwykłr pisanie ale skoro tak to dlaczego to ukrywali?Po tej sytuacji straciłam do niego całkowicie zaufanie i chciałam sie rozstać ale mieszkaliśmy razem a on nie chciał sie wyprowadzić błagal o wybaczenie to wkońcu mu wybaczyłam,ale żaluje bo nie moge mu juz ani troche zaufać. Sprawdzam go.Robie to mimio wolnie.Poza tym od bardzo długiego czasu juz sie miedzy nami nie uklada.Oboje sie zmeniliśmy i teraz to my bardzej ze soba walczymy niż sie kochamy.Z jednej strony chciałam to zakończyc i to nie raz ale za kazdym razem gdy chce to zakończyć Mariusz mój chłopak obiecuje ze wszystko sie zmieni ze mnie kocha wczesniej te zmiany byly ale na chwile teraz juz nie ma wcale.Dodam ze przeprowadzilismy wiele szczerych rozmówale nic to nie dało.Ja wiem ze to tez moja wina bo nieraz to potrafie byc zimna i bezwlgledna alegdy patrze na jego obojetnosc to nie moge wytrzymac.Tak mi brakuje mojego dawnego czułego skarba który kiedyś był dla mnie sensem życia.A teraz potrafi tylko powiedziec,, O co ci znów chodzi?"Czasem myśłe ze jest ze mna tylko po to bo mu wygodnie inie chce wracac do domu rodzinnego,A ja mam juz tego dość!Dośc obojętności głupich docinek i olewania gdy mowie ze coś jest nie tak.
Nawet naszeżycie seksualne w ciągu ostatnich miesiecy jest znikome.Choć mówiąc szczerze to nigdy nie było idealne. Z związku z tym chciałam zapytać was może ktoś mi odpowie.Czy to normalne że zdrowemu 23 latkowi wystarcza seks 1na miesiąc albo i rzadziej?Czasami myśłe ze to moze ja za duzo wymagam ale mam 20 lat i chcialabym czegoś wiecej niz raz na miesiac albo rzadziej. Ale ten watek to tylko pobocznie.
Póbowałam zmienić go zakończyć gdyż z dnia na dzień stawał się coraz większą męczarnia.już byłam blisko ale chyba wybrałam żly moment.Zerwałam z chłopakiem w grudniu a to ten głupi świąteczny okres.Przez cały miesiąc się męczyłam,teskniłam ale myslałam że jeśli do niego wróce to wszystko bedzie jak dawniej.Ciągłe olewanie dokuczanie i zero czułości,ale w dniu wigilii gdy stanął w moich dniach tuż przed wieczerza zmiękłam.Pomyślałam że skoro przyjechał do mnie w takim dniu to znaczy ze musi mnie nadal kochać i moze moze byc lepiej.ale niestety przez pierwsze kilka dni było dobrze i znów rutyna.Próbowałam z nim rozmawiać ale jak grochem o ściane.Zero czułości chyba ze coś przeskrobie i chce sie podlizać,a tak mi tego brakuje, Mam 20 lat i chciałabym czegoś więcej od życia niz tylko całusa w policzek.Może ja za duzo wymagam? Możę po pięciu latach związku nie ma juz takiej czułości jak kiedys facet nie jest już tak kochany i miły?Tylko że mi tego tak bardzo brakuje.