Rozczarowanie podczas spotkania - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Rozczarowanie podczas spotkania

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 59 ]

1 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-06-24 21:45:17)

Temat: Rozczarowanie podczas spotkania

Dobry wieczór smile Temat dla mnie niestety dość świeży i trudny, z którym samemu trudno się mierzyć i dlatego chciałabym Was zapytać o parę kwestii... Zdaję sobie sprawę, że w wieku ponad 30 lat powinnam o pewnych rzeczach wiedzieć, ale zakochanie i kobieca uczuciowość często wygrywa z rozsądkiem smile Najpierw może postaram się krótko i przystępnie opisać, co się stało... Kilka tygodni temu poznałam na pewnej stronie internetowej (po kilku miesiącach pobytu na niej i przebrnięcia przez najróżniejsze typy) faceta, który bardzo mi się spodobał pod wieloma względami. Przez ten czas na odległość udało się zbudować fajną, bliską relację, oboje byliśmy bardzo zaangażowani, uznawaliśmy się nawzajem za osoby atrakcyjne, świetnie się rozmawiało. Widzieliśmy swoje zdjęcia i rozmawialiśmy przez skype. Po tych kilku tygodniach spotkaliśmy się i z jego strony oczarowanie mną zupełnie zniknęło. Oczywiście nie powiedział tego wprost, ale dawał sygnały, które o tym świadczyły, ale tu brak mi komentarza na moją naiwność - nie zauważyłam tego. Choć zupełnie nie uważam się za nieatrakcyjną kobietę, jego rozczarowanie, jak to później przeanalizowałam, było bardzo widoczne. Tuż po spotkaniu napisał, że to koniec. I co najważniejsze... Spotkanie trwało 2 dni, ponieważ jesteśmy z dwóch różnych części Polski, więc jednak musieliśmy dzielić łóżko. Historia ta ma wiele warstw, więc już zupełnie abstrakcyjne jest to, że doszło do bardzo bliskiego kontaktu fizycznego i to wielokrotnie i wtedy jego odbiór mojej urody mu już wcale nie przeszkadzał. Gdy doda się do tego jego sposób okazywania mi braku szacunku i złośliwości wychodzi przykra historia.

Po tym wszystkim jest oczywiście uczucie odrzucenia, rozpamiętywanie i próba poradzenia sobie z nieszczęśliwym zakochaniem. Chciałabym Was jednak zapytać, polegając na Waszym doświadczeniu, jak radzić sobie z uczuciem wykorzystania seksualnego, zdeptanym niestety poczuciem wartości, kobiecości, nikłą już ufnością i otwartością na mężczyzn... Czas zawsze pomaga, ale może, poza terapią, możecie coś doradzić smile

Ogólnie jestem (choć może nie w tej chwili) osobą bardzo otwartą, ufną, wrażliwą, z pewnymi zasadami, bardzo dbającą o siebie i lubiącą fizyczną bliskość z wybraną osobą... Ale to w niczym nie pomaga.

Ah właśnie... Chciałam też zapytać Was o doświadczenia/ zdanie na temat relacji przez internet... Z jednej strony jest to pewna iluzja, z drugiej - szansa na poznanie kogoś, szczególnie, gdy mieszka się w niewielkim mieście.

Pozdrawiam!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Wiesz co ja sama poznałam kilka osób w ten sposób oraz swojego męża, na takich portalach jest trochę jak gra w rurelkę a z drugiej strony jak to w zyciu bywa-różnie. Nawet w realu może ktoś wydawać się fajny i miły a chwilę potem wychodzi prawdziwy on.
Nie możesz mówić tu o zakochaniu skoro widzieliście się tylko raz, jedynie jakieś początki zauroczenia gdzie jedynie pisaliście ze sobą. Masz swojje lata więc już powinnaś odróżniać prawdziwe uczucie od czegoś przeltnego. Napisałaś że skoro byliście z 2 miast z końca Polski to musieliście spać w tym samym łóżku. Sorry ale jakie to dla mnie głupie tłumaczenie. Bierzecie 2 pokoje, 2 osobne łóżka.
Może być tak że byłaś dla niego atrakcyjan ale straciłaś w jego oczach wiele jak poszłaś z nim na pierwszej randce do łóżka. Albo może być też tak, co się często zdarza, że podobałaś mu się na zdjęciu a w realu coś nie pyknęło. I koniec

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

3

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Gdyby mu się nie podobała, to pewnie by się obrócił na pięcie.
wygląda to raczej na jakiegoś niedojrzałego gościa, co po intymnej sytuacji obraża i lekceważy kobietę, jak zrozumiałam Cię dobrze?
Chyba nie mogłaś tego przewidzieć. A może mogłaś, rozmawiałaś z nim o innych jego związkach?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

4

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Bierzecie pokój 2 osobowy na noc, masz 30+ lat i piszesz o wykorzystaniu seksualnym? Trzeba było warcaby zabrać.

5 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-06-24 22:56:40)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Oczywiście, mogłam przewidzieć... To całkiem zrozumiałe. Mnie osobiście wydaje się, że raczej chodziło o rozczarowanie niż utratę zainteresowania z powodu seksu. Oboje się na to zgodziliśmy, tylko cel i zamiary były inne. Kwestia rozdzielnych łóżek byłaby absolutnie oczywista, gdyby on od razu się określił lub gdybym ja była mniej zauroczona smile Spotkanie miało być początkiem czegoś nowego, a nie jestem też zdania, że mężczyzna, który okazuje zainteresowanie i wie, że podczas spotkania będzie bliskość (rozmawialiśmy o tym otwarcie), nagle dochodzi do wniosku, że z tego powodu nie może kontynuować relacji. Było to pierwsze spotkanie, jednak po prawie dwóch miesiącach. Oczywiście brałam takie wyjaśnienie pod uwagę, ale to drugie jest bardziej prawdopodobne.

W początkowym okresie zawsze jest nieco wyidealizowany obraz drugiego człowieka i pewne rzeczy widać po pewnym czasie... Czy z tej perspektywy w ogóle zgodziłabym się na spotkanie? Pewnie, że nie. Jednak nie myślę już o tym, co mogłam wtedy zrobić, tylko o tym, co teraz.

O jego poprzednich związkach wiem niewiele... On o moje też nie pytał. Być może od początku zakładał jedynie przygodę, choć tego też nie jestem pewna. Są pewne kwestie, które mogłyby świadczyć o jego emocjonalnym dystansie wobec mnie, jednak trudno się dziwić, była to zbyt krótka relacja.

Dziękuję za pierwsze konkretne komentarze, mogę zwrócić uwagę na to, co wcześniej tej uwadze niestety uszło...

Jeśli chodzi o samo wykorzystanie... Jeżeli druga strona wie, że Ty się angażujesz i doprowadza do seksu, chociaż wie, że niedługo zakończy znajomość, ale Ty o tym nie wiesz... To jest to pewne nadużycie, piszę o tym zupełnie świadomie. Poza tym nie jest istotne, czy na przykład według niego było to złe, ale o tym, jak ja to odbieram. Nie chodzi o obiektywne spojrzenie, ale o nasze odczucia. I oczywiście do niczego mnie nie zmuszał, ale gdybym wiedziała, co myśli, nie zgodziłabym się. Poza tym były to dwie noce, podczas których jeszcze naiwnie nie przyszło mi do głowy, że to spotkanie jest ostatnim i w tym cała rzecz. W tej sytuacji nie pomyślałam nawet o wynajęciu innego pokoju, logiczne wnioski przyszły dopiero po wyjeździe... I chociaż się z nimi zgadzam, to już tego nie zmienię.

6

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Spójrz na to z innej strony,  było fajnie?  Było.  Ciesz się z dobrych chwil a facet...  Będzie inny,  lepszy smile

Prawda jest taka,  że dostał to co chciał,  lub uznał Cię za nieodpowiednia partnerkę  i tyle

Nie myśl o Nim,  zajmij się sobą,  żyj dalej

Powodzenia smile

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

7

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Faceci dzielą kobiety na te z którymi die żenia i na te z którymi najwyżej mogą isc do łózka. Te pierwsze muszą zdobywać, te drugie wiele staran nie wymagają. Skoro zdarzyliscie się skondumować zanim sie dobrze poznaliscie to nie win faceta za szybki koniec znajomosci.

8

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Foggy, naprawdę uważasz, że kobiety można podzielić wyłącznie na dwie tak skrajne grupy? To zbyt duże uproszczenie i bardzo odbiega od rzeczywistości. Mój poprzedni partner musiał się długo starać, a mężem nie został. W życiu tworzą się różne scenariusze i seks po kilku tygodniach nie musi oznaczać końca relacji i na odwrót. Byłoby nam łatwiej, gdybyśmy mogli tak łatwo podzielić świat i ludzi na kategorie. Chociaż oczywiście nie wykluczam takiej opcji, wspominałam już o tym. Zdecydowanie nie uważam, że tylko ta kobieta, która jest zdobywana przez wiele miesięcy, nadaje się na żonę i tylko taki związek będzie trwały. Osobiście wyróżniłabym przynajmniej 4 możliwe warianty takich historii. Ale dziękuję za odpowiedź, każda wnosi coś istotnego. Prosiłabym tylko, by jednak nie wrzucać mnie do ściśle określonej kategorii, ponieważ może być to bardzo mylące.

Istotko, dziękuję za miłe słowa! Oczywiście mam swoje życie, nie zapominam o sobie, dużo pracuję i wiem, że każda sytuacja ma swoje dobre i złe strony. Na początku tych dobrych stron dostrzega się mniej, ale na pewno z czasem będzie więcej smile

9 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-06-25 04:25:53)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Zawsze mnie zabija to jak latwo jest komus zrzucic korone z glowy.
Dziewczyno! Serio?! To jest jakis tam facet, ktorego ledwo znasz. Jego zachowanie, to co on mysli o Tobie nie ma znaczenia i nie powinno miec.
Liczy sie tylko to co Ty myslisz.

Jesli chodzi o ten seks, oboje chcieliscie, wiec sie stalo i mam nadzieje, ze chociaz to bylo niezle. Musisz jednak przyjac do siebie, ze seks byl bo chcialas.

Tez spalam w lozku z facetem na pierwszym spotkaniu, z podobnych powodow (miejsce). Nie bylo jednak nawet pocalunku. Jedynie co to mnie poglaskal po glowie, po wlosach i potrzymal za reke. Dlatego, ze ja nic wiecej nie chcialam, wiec nic wiecej nie bylo.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

10

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Osobiście  nie uważam,  że jeśli kobieta poszła  na pierwszej randce  do łóżka to już wyklucza  ją jako potencjalną partnerkę. Znam wiele par co tak zaczęło i co,  fajnie,  są nadal,  niektórzy po ślubie.  Wszystko  zależy na kogo się trafi,  czy jest ta więź dusz i ciał,  jak tak to korzystać  i tyle.  Mój długoletni związek co trwa w najlepsze zaczął się podobnie.  Do łóżka  nie poszliśmy na pierwszej,  aczkolwiek  było bardzo gorąco... A zrobiliśmy to na 3,  ale od początku  czuliśmy jakbyśmy byli parą  kilka lat wink

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

11 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-06-25 10:52:50)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Mimo wszystko, zawsze mnie zastanawia, kiedy kobieta odrzuca faceta, który się starał a tymczasem potrafi się "zakochać" w osobie, którą na żywo widziała raz, tak? Ciężko mi w ogóle sobie wyobrazić, że można w ten sposób cokolwiek zbudować, rozmawiając ze sobą na Skypie i widząc się razem na żywo zaledwie raz na okres dwóch(!) dni..Jeszcze się nic nie zaczęło, a już jest rozczarowanie, że się skończyło...Naprawdę dziwię się kobietom, które uważają, że po tak krótkim stażu twierdzą, że już się z facetem znają na wylot na tyle, że można mówić w ogóle o jakiejś relacji. Facet i tak nie zdążyłby się pewnie zaangażować w tak krótkim czasie, doszedł do wniosku, że jednak nie jesteś odpowiednią kandydatką, dlatego się wycofał. Sposób, w jaki to zrobił może świadczyć o tym, że nie chciał, abyś mu się narzucała czy przynajmniej starała się dalej to ciągnąć. Najlepiej nie traktować każdej znajomości, jako potencjalnego związku. Niestety Paniom często się wydaje, że od pierwszego spotkania czy nie daj Boże spojrzenia, już coś czują do faceta i widzą oczami wyobraźni, że "to jest właśnie ten". Bardziej luźne podejście w tej kwestii mogłoby pomóc uniknąć tego silnego uczucia odrzucenia i rozczarowania.
Nie mówię tego złośliwie, ale jak widzę tutaj to się notorycznie powtarza: dłuższa lub krótsza znajomość nie wychodzi poza sieć, 1-2 spotkania w realu, po czym koniec - i wielkie rozczarowanie...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

12

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

A dlaczego Ty uważasz że to Ty zostałaś wykorzystana? Dlaczego kobieta zawsze kiedy idzie do łóżka z facetem oczekuje od razu związku? Dlaczego nie patrzysz na to w kategorii : spędziliśmy razem super noc i oboje siebie "wykorzystywalismy" w fajny sposób. Po drugie jeśli facetowi zależy na kobiecie to ona może po 20 minutach iść z nim do łóżka i to nic nie zmieni. Jeśli traktujesz seks w kategoriach waluty i wykorzystywania jednej strony przez druga to najlepiej poczekaj do ślubu i wtedy będziesz pewna że coś z tego zostanie.

13

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Lacrymossa55 napisał/a:

A dlaczego Ty uważasz że to Ty zostałaś wykorzystana? Dlaczego kobieta zawsze kiedy idzie do łóżka z facetem oczekuje od razu związku? Dlaczego nie patrzysz na to w kategorii : spędziliśmy razem super noc i oboje siebie "wykorzystywalismy" w fajny sposób. Po drugie jeśli facetowi zależy na kobiecie to ona może po 20 minutach iść z nim do łóżka i to nic nie zmieni. Jeśli traktujesz seks w kategoriach waluty i wykorzystywania jednej strony przez druga to najlepiej poczekaj do ślubu i wtedy będziesz pewna że coś z tego zostanie.

Pięknie napisane! smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

14 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-06-25 10:38:38)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Uważam, że Bagiennik i Winter mają rację. Ja sama musiałam kiedyś przepracować, o co w tym wszystkim chodzi.
A więc chodzi o to... O co chodzi nam samym, a nie innym!
Czego chciałaś sama Ty? Za jego oczekiwania nie odpowiadasz.
Jeśli nie życzyłaś sobie przygodnego seksu, trzeba było w to nie iść. Jeśli chcialaś - zrobić to, na co miałaś ochotę i pieprzyć, za przeproszeniem, cudzą opinię. Nie liczyć na to, że ktoś odgadnie, co nam się marzy.
Nam, kobietom, ciągle się wmawia, co powinnyśmy, a czego nie i wpaja się jakieś durne poddaństwo sad

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

poczekaj do ślubu i wtedy będziesz pewna że coś z tego zostanie.

Oj, święta naiwności! wink

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

16

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Piegowata'76 napisał/a:

Nam, kobietom, ciągle się wmawia, co powinnyśmy, a czego nie i wpaja się jakieś durne poddaństwo sad

Oj nie tylko kobietom tongue

We all make choices. But in the end, our choices make us.

17 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-06-25 10:55:14)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Piegowata'76 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

poczekaj do ślubu i wtedy będziesz pewna że coś z tego zostanie.

Oj, święta naiwności! wink

To nie były moje słowa ;P

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

18

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

W tym wątku padło wszystko co mogło i powinno paść.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

19

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Może po tej lekcji rozczarowania nauczyło Cie choć trochę że niestety świat nie jest taki kolorowy jakby się chciało. To dobrze że chociaż masz oleju w głowie i nie narzucasz mu się i w porę wyczaiłaś że coś jest nie tak. Potraktuj to jak przygodę bo nie masz innego zresztą wyjścia, a jeśli znowu przydarzy Ci się podobny scenariusz to miej twarde serce  i twardą dupę.

20

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Lucyfer666 napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Nam, kobietom, ciągle się wmawia, co powinnyśmy, a czego nie i wpaja się jakieś durne poddaństwo sad

Oj nie tylko kobietom tongue

Tyż prawda wink

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

21

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
anna1608 napisał/a:

twarde serce  i twardą dupę.

Twarde serce? Nigdy!
To nie tak.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

22

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Nie wyszlo to nie, lepiej to chyba skonczyc na takim etapie niz ciagnąć. Za ktoryms razem wyjdzie.

23

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

A ja nie rozumiem Autorko czemu piszesz ze go rozczarowalas i dlatego ucial znajomosc. Przeciez jakbys mu wizualnie na zywo nie odpowiadala to do seksu wcale by nie doszlo. A jesli poczul sie "zgorszony" tym ze poszlas z nim do lozka to tylko o nim zle swiadczy bo przeciez tez tego chcial jak rozumiem a nie go upoilas i wykorzystalas.
Jak dla mnie sprawa jest jasna. Podobalas mu sie zarowno wirtualnie jak i realnie ale od poczatku chodzilo mu tylko o jednorazowy (w sensie jednego spotkania) seks. Poslodzil, poflirtowal, spotkal sie, byl seks i podziekowal za dalszy kontakt. Na tym to mialo polegac od poczatku, nie przewidywal ciagu dalszego tej znajomosci.Nie ma mowy o zadnym "nie spodobalam mu sie wizualnie" bo wtedy nawet by Cie nie dotknal tylko zawinal sie pierwszego dnia do domu pod jakims pretekstem lub poszedl spac z "bolem glowy".
Z takimi sytuacjami trzeba sie liczyc jak sie idzie z kims do lozka na poczatku znajomosci. Dlatego warto do tego lozka isc tylko jesli sie samemu tego seksu chce, dla wlasnej przyjemnosci, niezaleznie od tego co bedzie lub nie bedzie dalej. Jesli natomiast inicjuje sie seks tylko dlatego zeby kandydata bardziej zachecic do rozwoju znajomosci i traktuje sie to wlasnie jako karte przetargowa (spalam z Toba wiec jestes mi winien cos wiecej, jakas kontynuacje znajomosci) to potem sie mozna bardzo rozczarowac i wlasnie poczuc wykorzystana. Tylko ze tak naprawde to Ty sama siebie wykorzystalas bo zrobilas cos na sile. On pokorzystal i niewykluczone ze moze nawet z uznaniem wspomina Wasza wspolna noc i Twoje walory kobiece ale nie zamierzal nigdy czynic tej znajomosci czyms wiekszym i powazniekszym

24

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
feniks35 napisał/a:

A ja nie rozumiem Autorko czemu piszesz ze go rozczarowalas i dlatego ucial znajomosc. Przeciez jakbys mu wizualnie na zywo nie odpowiadala to do seksu wcale by nie doszlo. A jesli poczul sie "zgorszony" tym ze poszlas z nim do lozka to tylko o nim zle swiadczy bo przeciez tez tego chcial jak rozumiem a nie go upoilas i wykorzystalas.
Jak dla mnie sprawa jest jasna. Podobalas mu sie zarowno wirtualnie jak i realnie ale od poczatku chodzilo mu tylko o jednorazowy (w sensie jednego spotkania) seks. Poslodzil, poflirtowal, spotkal sie, byl seks i podziekowal za dalszy kontakt. Na tym to mialo polegac od poczatku, nie przewidywal ciagu dalszego tej znajomosci.Nie ma mowy o zadnym "nie spodobalam mu sie wizualnie" bo wtedy nawet by Cie nie dotknal tylko zawinal sie pierwszego dnia do domu pod jakims pretekstem lub poszedl spac z "bolem glowy".
Z takimi sytuacjami trzeba sie liczyc jak sie idzie z kims do lozka na poczatku znajomosci. Dlatego warto do tego lozka isc tylko jesli sie samemu tego seksu chce, dla wlasnej przyjemnosci, niezaleznie od tego co bedzie lub nie bedzie dalej. Jesli natomiast inicjuje sie seks tylko dlatego zeby kandydata bardziej zachecic do rozwoju znajomosci i traktuje sie to wlasnie jako karte przetargowa (spalam z Toba wiec jestes mi winien cos wiecej, jakas kontynuacje znajomosci) to potem sie mozna bardzo rozczarowac i wlasnie poczuc wykorzystana. Tylko ze tak naprawde to Ty sama siebie wykorzystalas bo zrobilas cos na sile. On pokorzystal i niewykluczone ze moze nawet z uznaniem wspomina Wasza wspolna noc i Twoje walory kobiece ale nie zamierzal nigdy czynic tej znajomosci czyms wiekszym i powazniekszym

W dziesiątkę!

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

25

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
feniks35 napisał/a:

A ja nie rozumiem Autorko czemu piszesz ze go rozczarowalas i dlatego ucial znajomosc. Przeciez jakbys mu wizualnie na zywo nie odpowiadala to do seksu wcale by nie doszlo. A jesli poczul sie "zgorszony" tym ze poszlas z nim do lozka to tylko o nim zle swiadczy bo przeciez tez tego chcial jak rozumiem a nie go upoilas i wykorzystalas.
Jak dla mnie sprawa jest jasna. Podobalas mu sie zarowno wirtualnie jak i realnie ale od poczatku chodzilo mu tylko o jednorazowy (w sensie jednego spotkania) seks. Poslodzil, poflirtowal, spotkal sie, byl seks i podziekowal za dalszy kontakt. Na tym to mialo polegac od poczatku, nie przewidywal ciagu dalszego tej znajomosci.Nie ma mowy o zadnym "nie spodobalam mu sie wizualnie" bo wtedy nawet by Cie nie dotknal tylko zawinal sie pierwszego dnia do domu pod jakims pretekstem lub poszedl spac z "bolem glowy".
Z takimi sytuacjami trzeba sie liczyc jak sie idzie z kims do lozka na poczatku znajomosci. Dlatego warto do tego lozka isc tylko jesli sie samemu tego seksu chce, dla wlasnej przyjemnosci, niezaleznie od tego co bedzie lub nie bedzie dalej. Jesli natomiast inicjuje sie seks tylko dlatego zeby kandydata bardziej zachecic do rozwoju znajomosci i traktuje sie to wlasnie jako karte przetargowa (spalam z Toba wiec jestes mi winien cos wiecej, jakas kontynuacje znajomosci) to potem sie mozna bardzo rozczarowac i wlasnie poczuc wykorzystana. Tylko ze tak naprawde to Ty sama siebie wykorzystalas bo zrobilas cos na sile. On pokorzystal i niewykluczone ze moze nawet z uznaniem wspomina Wasza wspolna noc i Twoje walory kobiece ale nie zamierzal nigdy czynic tej znajomosci czyms wiekszym i powazniekszym

Tak mogło być, ale też mogłobyć, że jak Ją zobavzył na żywo, może coś nie "pykło" ale do seksu doszło, bo nie wyglądała jak baba jaga czy zapaśnik sumo, a czasami mężczyźnie niewiele potrzeba, pomyślał, lepsze to niż nic. A na drugi dzień baj baj.
W każdym razie wykorzystania żadnego tu nie widze, przecież nie musiała iść z nim na całość. CHciała to poszła. Miejmy na dzieję, ze chociaż było fizycznie miło i jej się podobało.
Autorko szukaj następnego, albo nie szukaj, będzie to będzie, nie będzie to najwyżej zostaniesz sama, bo co mozesz zrobić, na siłe nie będziesz przecież kogoś szukać.

26

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

W każdej z Waszych wypowiedzi jest sporo prawdy. Oczywiście jego intencji już nie poznam, dla mnie negatywna odpowiedź jest zawsze ostateczna i nawet bym nie pomyślała, żeby jeszcze przeprowadzić z nim ankietę na mój temat... Jego sposób zachowania świadczy najprawdopodobniej o tym, że moja aparycja go rozczarowała, chociaż nie uważam się za nieładną kobietę. Ale miał do tego prawo, bardziej chodzi o to, jak zachował się wobec mnie podczas dwudniowego spotkania, okazując na koniec niechęć i trzymając dystans. Można było po prostu powiedzieć, że to nie to i przecież nie padłabym przed nim na kolana. Łatwiej jest się z czymś rozprawić, jeśli wiemy, dlaczego tak się stało, a w tej relacji było dużo sprzeczności - ja nie potrafiłabym mieć seksu z kimś, kto mi się nie podoba, a jeśli ktoś mi się podoba, nie zadowalam się jednym razem... I gdyby seks z nim nie był przyjemny, to byłoby mi na pewno mniej przykro. Był to dopiero mój drugi partner seksualny, ale przy nim zupełnie się otworzyłam i byłam gotowa na to, o czym wcześniej nie pomyślałam, że mogę to zrobić. Od początku oboje zakładaliśmy, że będzie tego rodzaju bliskość, więc oczywiście siłą mnie nie wziął, ale skoro nie podzielił się ze mną swoimi zamiarami, to raczej jest to nieczysta gra. Tak jak pisałam, nie byłoby seksu, gdyby od początku był szczery.
Nie traktuję nigdy seksu jako karty przetargowej, zwyczajnie uważam, że takie zachowanie jest nie w porządku. Szczególnie, że pan z racji zawodu bardzo dobrze znał psychikę kobiet. Zdaję sobie też sprawę, że nikt nie musi spełniać moich oczekiwań i każdy ma prawo wycofać się ze znajomości, ale trzeba to zrobić w odpowiedni sposób.

Nie czuję się rozczarowana jestem zaskoczona i jest to dla mnie przykre. Gwałtowna zmiana zachowania drugiej osoby bez konkretnego powodu zawsze zaskakuje. I oczywiście to nie był związek, ale liczyłam na coś nieprzelotnego. W naturze jest tak, że jeśli coś jest przyjemne, ma się ochotę to powtarzać. Inne podejście jest jakiegoś rodzaju zaburzeniem...

W tym wieku już nie zmienia się osobowości zawsze będę wrażliwa, będę mieć kontakt z moimi emocjami, potrzebę bliskości w każdej postaci, więc twarde serce raczej nie, tylko więcej czujności i lepszy zmysł obserwacji by się przydał.

Nie dowiem się już niczego o tej znajomości, ważne jest teraz zbudowanie odpowiedniego podejścia do takich relacji i spojrzenie na swoje błędy. Czy ktokolwiek z Was (może poza jedną osobą tutaj) ma pozytywne doświadczenia ze znajomościami z internetu, czy rzeczywiście jest tak, że jest to zawsze pewnego rodzaju iluzja? Może korzystaliście kiedyś z terapii, żeby zmienić swoje podejście? Zastanawiam się nad tym po zrobieniu kroku do przodu i dwóch do tyłu.

27

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Tak,  to prawda,  że jeżeli ktoś nie postawił sprawy jasno,  to skazuje drugą stronę na jakiś czas na przykrość. Pojawia się milion pytań dlaczego tak się stało,  co poszło nie tak..  Jeżeli On zna się na psychologii  i mimo wszystko  tak postąpił,  to zawód jaki wykonuje nie jest zawodem z powołania.  Zwyczajnie  bardzo nieładnie  się zachował,  egoistycznie.  Tym bardziej,  nie masz co żałować smile
Co do terapii,  uważam,  że zawsze jest to dobry pomysł. Nie tylko kiedy sami już widzimy problem,  ale również po to by bardziej się udoskonalac.  Byłam na pewnej  "terapii" przy kawie i świetnym towarzystwie kogoś kto należy do rodziny i zajmuje się tym. Było to mimowolnie,  tak by się po prostu spotkać,  chodziłam też gdy było mi źle i dzięki temu  dziś jestem szczęśliwa. Pokazała mi mój problem,  wyjaśniła skąd się wziął i poradziła co zrobić by to rozwiązać. Dziala smile

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

28

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

W każdej z Waszych wypowiedzi jest sporo prawdy. Oczywiście jego intencji już nie poznam, dla mnie negatywna odpowiedź jest zawsze ostateczna i nawet bym nie pomyślała, żeby jeszcze przeprowadzić z nim ankietę na mój temat... Jego sposób zachowania świadczy najprawdopodobniej o tym, że moja aparycja go rozczarowała, chociaż nie uważam się za nieładną kobietę. Ale miał do tego prawo, bardziej chodzi o to, jak zachował się wobec mnie podczas dwudniowego spotkania, okazując na koniec niechęć i trzymając dystans. Można było po prostu powiedzieć, że to nie to i przecież nie padłabym przed nim na kolana. Łatwiej jest się z czymś rozprawić, jeśli wiemy, dlaczego tak się stało, a w tej relacji było dużo sprzeczności - ja nie potrafiłabym mieć seksu z kimś, kto mi się nie podoba, a jeśli ktoś mi się podoba, nie zadowalam się jednym razem... I gdyby seks z nim nie był przyjemny, to byłoby mi na pewno mniej przykro. Był to dopiero mój drugi partner seksualny, ale przy nim zupełnie się otworzyłam i byłam gotowa na to, o czym wcześniej nie pomyślałam, że mogę to zrobić. Od początku oboje zakładaliśmy, że będzie tego rodzaju bliskość, więc oczywiście siłą mnie nie wziął, ale skoro nie podzielił się ze mną swoimi zamiarami, to raczej jest to nieczysta gra. Tak jak pisałam, nie byłoby seksu, gdyby od początku był szczery.
Nie traktuję nigdy seksu jako karty przetargowej, zwyczajnie uważam, że takie zachowanie jest nie w porządku. Szczególnie, że pan z racji zawodu bardzo dobrze znał psychikę kobiet. Zdaję sobie też sprawę, że nikt nie musi spełniać moich oczekiwań i każdy ma prawo wycofać się ze znajomości, ale trzeba to zrobić w odpowiedni sposób.

Nie czuję się rozczarowana jestem zaskoczona i jest to dla mnie przykre. Gwałtowna zmiana zachowania drugiej osoby bez konkretnego powodu zawsze zaskakuje. I oczywiście to nie był związek, ale liczyłam na coś nieprzelotnego. W naturze jest tak, że jeśli coś jest przyjemne, ma się ochotę to powtarzać. Inne podejście jest jakiegoś rodzaju zaburzeniem...

W tym wieku już nie zmienia się osobowości zawsze będę wrażliwa, będę mieć kontakt z moimi emocjami, potrzebę bliskości w każdej postaci, więc twarde serce raczej nie, tylko więcej czujności i lepszy zmysł obserwacji by się przydał.

Nie dowiem się już niczego o tej znajomości, ważne jest teraz zbudowanie odpowiedniego podejścia do takich relacji i spojrzenie na swoje błędy. Czy ktokolwiek z Was (może poza jedną osobą tutaj) ma pozytywne doświadczenia ze znajomościami z internetu, czy rzeczywiście jest tak, że jest to zawsze pewnego rodzaju iluzja? Może korzystaliście kiedyś z terapii, żeby zmienić swoje podejście? Zastanawiam się nad tym po zrobieniu kroku do przodu i dwóch do tyłu.

Strefa Czytacza na youtubie poznali sie przez internet i komentarze na blogu i teraz sa malzenstwem.

Nie bardzo rozumiem po co tutaj jest terapia? Z jedna osoba bedzie iluzja, a z inna nie.
Ja zakochalam sie od pierwszego wejrzenia, zanim jaka kolwiek rozmowa nawet sie zaczela. I zwiazek byl bardzo udany.
Z kolei rozmawiajac z kims przez internet mozna albo kogos poznac dobrze jesli mowi szczerze, albo wcale jezeli udaje.
Roznica miedzy prawdziwym zyciem jest taka, ze latwiej udaje sie przez internet. Co nie znaczy, ze w prawdziwym zyciu nie mozna udawac i oszukac kogos co do tego kim sie jest.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

29

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

''Nie chodzi o obiektywne spojrzenie, ale o nasze odczucia. I oczywiście do niczego mnie nie zmuszał, ale gdybym wiedziała, co myśli, nie zgodziłabym się '' dokładnie o to chodzi.   

Normalna kobieta nie idzie z obcym facetem do lózka, musi byc jakaś  ciekawość, zauroczenie, i pozadanie, stąd gadki szmatki przez neta, inaczej by cie " nie wyrwał" .
I DLATEGO przewaznie nie chodzi się z pierwszym ledwo co poznanym typem do lozka, by nie czuć się wykorzystaną. To,że obecnie mamy czasy , jakie mamy,że w końcu kobiecie " wolno" więcej niż kiedyś, nie zwalnia nas, kobiet, od myslenia. 

Było mineło, a gadanie przez neta, i słodkie słówka przez neta przez poł roku, nie oznaczają związku.
No poobrażał cie na koniec,  żeby poczuć się lepiej. No zgodzilaś się, jechał tyle kilometrow, no babka jak babka, czemu nie skorzystać. Ażeby się odczepila, poobrażam ja i da mi świety spokoj

I nie zdziw się, jak nagle , po miesiacu czy poł roku odezwie się ze swoim głupim tekstem, jakby nic nie zaszło" co słychać"

Na przyszłość wyciągnij wnioski i nie dawaj robić z siebie naiwniaczki

30

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Temat rzeka.

Jednak zwróciłbym uwagę na dwa aspekty, moim zdaniem ważne - choć od siebie całkowicie niezależne.

Jedno - rozczarowania po znajomościach wirtualnych. Poznając ludzi przez net - mamy skłonność do ich idealizowania. Z przyczyn oczywistych - poznajemy w nich tylko te cechy, które te osoby pozwalają nam poznać. Z reguły są to więc głównie zalety. Najczęściej na tyle duże, że przesłaniają nam te cechy, które w okolicznościach spotkań w realu mogą przesądzić o tym, że w ogóle dalszy ciąg nie następuje. M.in. kwestie urody. Przesyłane zdjęcia niczego tu nie zmieniają, bo te również wybieramy przecież bardzo uważnie. Im dłużej trwa taka zdalna znajomość - tym fajniejszy może być ten nasz zdalny znajomy i tym większe może być rozczarowanie po przejściu na kontakt rzeczywisty. Często przyczyną tego rozczarowania jest coś, co zdawało się kompletnie nie mieć znaczenia w żadnej dotychczasowej relacji. Może się nagle okazać np. że ten ktoś ma żółte zęby, potwornie niski głos albo np. zeza. Niby coś co nie określa wartości człowieka, ale jednak decyduje (często będąc dla nas samych zaskoczeniem) o atrakcyjności danej osoby, lub jej braku. Reasumując - niektóre znajomości muszą zostać zdalnymi - inaczej zwyczajnie się skończą.

Druga sprawa - ten seks. Generalnie zgadzam się z przedmówcami co do jego skutku (bądź braku skutku). Zwróciłbym jednak uwagę jeszcze na jedną rzecz. Mam nadzieję, że nikt mnie nie zlinczuje, ale jestem zdania że kobiety często wykorzystują seks jako swego rodzaju narzędzie, mające spowodować zwiększenie przywiązania faceta. Mam wrażenie że czasem w umysłach kobiet rodzi się taka myśl, że jeśli facet nie jest jeszcze "kupiony", to jak się go wpuści do łóżka, to się go "kupi" już na pewniaka. A prawda jest taka, że czasem tak, ale czasem wręcz odwrotnie.

31

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Mr_Str4nger napisał/a:

Druga sprawa - ten seks. Generalnie zgadzam się z przedmówcami co do jego skutku (bądź braku skutku). Zwróciłbym jednak uwagę jeszcze na jedną rzecz. Mam nadzieję, że nikt mnie nie zlinczuje, ale jestem zdania że kobiety często wykorzystują seks jako swego rodzaju narzędzie, mające spowodować zwiększenie przywiązania faceta. Mam wrażenie że czasem w umysłach kobiet rodzi się taka myśl, że jeśli facet nie jest jeszcze "kupiony", to jak się go wpuści do łóżka, to się go "kupi" już na pewniaka. A prawda jest taka, że czasem tak, ale czasem wręcz odwrotnie.

Albo : łał, mieliśmy seks, znaczy mu się podobam, a skoro dobrze nam się rozmawiało wcześniej, to znaczy, że to już będzie związek - przy czym może tak nie być z powodów, jakie napisałeś powyżej, albo jeszcze z innych. Z seksu na pierwszej randce może powstać małżeństwo, albo związek na parę lat, albo na tym się kończy i każdy idzie w swoją stronę.

32

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
rossanka napisał/a:

Albo : łał, mieliśmy seks, znaczy mu się podobam, a skoro dobrze nam się rozmawiało wcześniej, to znaczy, że to już będzie związek - przy czym może tak nie być z powodów, jakie napisałeś powyżej, albo jeszcze z innych. Z seksu na pierwszej randce może powstać małżeństwo, albo związek na parę lat, albo na tym się kończy i każdy idzie w swoją stronę.

Trochę ten sam mechanizm, tylko oglądany z perspektywy "po" zamiast "przed".
Całkowita zgoda.

33

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Niestety człowiek z powodu samotności potrafi dużo zrobić wbrew sobie. Krzywdząc przy tym siebie. Smutne, ale opamiętać się po fakcie.

Dlatego AUTORKO uczmy się na błędach.

34

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Mnie interesuje skąd to rozczarowanie Twoją osobą.
Czy ten facet mógł poczuć się oszukany ?
Czy twoje zdjęcia były aktualne , uczciwie skadrowane prezentujące realny wizerunek , wykonane bez manipulacji i ingerencji programów graficznych?
Skoro rozmawialiście na skype to chyba on widział cię na kamerce ?
Jeśli wszystko było ok , to bardzo  dziwne zachowanie . Normalny facet nie jedzie przez pół Polski do panny która mu się nie podoba i nie dąży do intymności  .. Możliwe że to nie o wygląd chodzi tylko sposób bycia , cechy charakteru .
----------
Moje pierwsze wrażenie ze spotkania z internetu było takie , że czułem się oszukany , bo panna miała zdjęcie kompletnie niezgodne z rzeczywistością.

35

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
marioslr napisał/a:

Mnie interesuje skąd to rozczarowanie Twoją osobą.
Czy ten facet mógł poczuć się oszukany ?
Czy twoje zdjęcia były aktualne , uczciwie skadrowane prezentujące realny wizerunek , wykonane bez manipulacji i ingerencji programów graficznych?
Skoro rozmawialiście na skype to chyba on widział cię na kamerce ?
Jeśli wszystko było ok , to bardzo  dziwne zachowanie . Normalny facet nie jedzie przez pół Polski do panny która mu się nie podoba i nie dąży do intymności  .. Możliwe że to nie o wygląd chodzi tylko sposób bycia , cechy charakteru .
----------

Mnie też to ciekawi.
Chyba autorka musiałaby dokładniej opowiedzieć całą historię - jak się zachowywał przed wspólną nocą i dzień po, co dokładnie mówił, co robił, a czego nie robił...
Bo tu wbrew pozorom wytłumaczeń może być wiele: może to był faktycznie jakiś pick-up artist, który podobnych spotkań ma w miesiącu wiele i tylko dopisał kolejną zdobycz do długiej listy.
Albo może miał uczciwe zamiary, tylko coś go odrzuciło, zniechęciło, zdegustowało, czy to  w zachowaniu, wyglądzie, zapachu czy niewiadomo w czym.
Nie piszesz też, w jaki sposób się rozstaliście, czy dalej podtrzymywał iluzję zauroczenia, czy po prostu wciągnął spodnie i powiedział "nara".
Dlatego trudno się domyślić, co się tak naprawdę stało i ciężko dojść do przyczyny takiego zachowania, choć koniecznie szukasz jej w sobie.

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

36

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Mnie też dziwi to rozczarowanie, ponieważ widział mnie też na kamerce, widział dużo moich zdjęć, które nie były retuszowane i są aktualne, chociaż na przykład zawsze jest tak, że skóra jednak wygląda ładniej. Moja nie jest tak gładka jak u dziecka, ale nic nie powinno go zaskoczyć. Retuszu oczywiście nie robiłam, widział mnie też bez makijażu, choć dużo rzadziej. Dziwne było jednak to, że dystans u niego pojawił się dość szybko i tak naprawdę nie zdążyłam jeszcze pokazać cech charakteru, a one też nie zmieniły się z dnia na dzień. Z natury jestem radosna, miła, rozmowna, otwarta... Nie wykonywałam dziwnych gestów, nie powiedziałam niczego niestosownego. Dlatego może tak trudno mi to pozostawić za sobą. Oczywiście mogłam go o to zapytać, ale teraz już na to za późno. Było dużo sprzeczności w jego zachowaniu. Pod koniec spotkania miałam wrażenie, że usilnie próbuje mnie do siebie zniechęcić niepotrzebnymi komentarzami i spojrzeniami na inne dziewczyny, jakby nie można było powiedzieć wszystkiego wprost. A zwykle był bardzo szczery i jako osoba zajmująca się psychoterapią często wiedział, co czuję, zanim zdałam sobie z tego sprawę. I nagle ten sam człowiek zaczyna prowadzić dziwną grę i traktuje mnie jak zło konieczne smile Oczywiście mógł zrezygnować w każdej chwili, bo nie był to związek, ale trudno mi zrozumieć taki brak szczerości i próbę upokorzenia drugiej osoby. Przecież nadal byłam tym samym człowiekiem. Z drugiej strony z każdym dniem uświadamiam sobie pewne jego zachowania i słowa, które świadczyły na niekorzyść tej znajomości, na przykład jego ogólne nastawienie do kobiet, więc mogłam się po nim spodziewać wszystkiego. Mam jednak przeczucie, że po prostu nie wpasowałam się w jego wyobrażenie o mnie po obejrzeniu zdjęć, choć nie wiem dlaczego. Ogólnie dochodzę do wniosku, że zdecydowanie lepiej jest poznać kogoś na żywo - od początku unika się rozczarowania i nie tworzy się żadna iluzja. Ale wtedy mamy mniejszy obszar poszukiwań i w małym mieście, wykonując pracę raczej w kobiecym gronie i do tego dużo pracując, szanse na poznanie kogoś w cztery oczy są dość małe. Nie każdy mężczyzna ma też tyle pewności siebie, aby podejść do kobiety.

Pojawiły się komentarze, że to nieistotne, czy będzie się samemu, czy z kimś... Ja zdecydowaną większość swojego życia byłam sama, obecnie też jestem, dużo pracuję, jestem aktywna i mam swoje życie, zainteresowania, więc nie czuję się zdesperowana w poszukiwaniach. To jest zwyczajna, naturalna potrzeba bycia w relacji, rozwijania jej, czerpania z niej radości i dlatego prawie każdy do tego dąży. Pisząc o takich potrzebach, przypomina mi się, jak ten pan dziwił się, że lubię bliski kontakt fizyczny (poza seksem). W ostatniej wiadomości napisał kilka zdań, w tym: "nie czuję tego, co powinienem". Cokolwiek to znaczy smile

Po moim ostatnim związku powiedziałam sobie, że po każdym człowieku trzeba się spodziewać wszystkiego, bez względu na to, jaki jest na początku... Ale zauroczona straciłam czujność i mi się za to dostało. A w rzeczywistości każda relacja jest inna i wydaje nam się, że tym razem będzie inaczej. Co ciekawe, po sobie wiem, że nie jest tak naprawdę ważny czas trwania relacji - niektórzy z Was o tym wspominali. Pierwszy i jedyny do tej pory związek zakończyłam po 4 latach i już w dniu rozstania byłam z tym pogodzona, teraz po kilku tygodniach znajomości z prawie obcym facetem uczucie przykrości nie przechodzi ...

Lovelynn, jutro dokładniej opiszę całą historię, aby miała początek i koniec.

Jeśli chodzi o terapię, to jednak z niej skorzystam dla siebie, żeby poznać te mechanizmy, które być może budują niewidzialny mur między mną a drugą stroną. Jak zawsze dziękuję Wam za komentarze, sama rozmowa pomaga i otwiera szerzej oczy smile

37

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

Mnie też dziwi to rozczarowanie, ponieważ widział mnie też na kamerce, widział dużo moich zdjęć, które nie były retuszowane i są aktualne, chociaż na przykład zawsze jest tak, że skóra jednak wygląda ładniej. Moja nie jest tak gładka jak u dziecka, ale nic nie powinno go zaskoczyć. Retuszu oczywiście nie robiłam, widział mnie też bez makijażu, choć dużo rzadziej. Dziwne było jednak to, że dystans u niego pojawił się dość szybko i tak naprawdę nie zdążyłam jeszcze pokazać cech charakteru, a one też nie zmieniły się z dnia na dzień. Z natury jestem radosna, miła, rozmowna, otwarta... Nie wykonywałam dziwnych gestów, nie powiedziałam niczego niestosownego. Dlatego może tak trudno mi to pozostawić za sobą. Oczywiście mogłam go o to zapytać, ale teraz już na to za późno. Było dużo sprzeczności w jego zachowaniu. Pod koniec spotkania miałam wrażenie, że usilnie próbuje mnie do siebie zniechęcić niepotrzebnymi komentarzami i spojrzeniami na inne dziewczyny, jakby nie można było powiedzieć wszystkiego wprost. A zwykle był bardzo szczery i jako osoba zajmująca się psychoterapią często wiedział, co czuję, zanim zdałam sobie z tego sprawę. I nagle ten sam człowiek zaczyna prowadzić dziwną grę i traktuje mnie jak zło konieczne smile Oczywiście mógł zrezygnować w każdej chwili, bo nie był to związek, ale trudno mi zrozumieć taki brak szczerości i próbę upokorzenia drugiej osoby. Przecież nadal byłam tym samym człowiekiem. Z drugiej strony z każdym dniem uświadamiam sobie pewne jego zachowania i słowa, które świadczyły na niekorzyść tej znajomości, na przykład jego ogólne nastawienie do kobiet, więc mogłam się po nim spodziewać wszystkiego. Mam jednak przeczucie, że po prostu nie wpasowałam się w jego wyobrażenie o mnie po obejrzeniu zdjęć, choć nie wiem dlaczego. Ogólnie dochodzę do wniosku, że zdecydowanie lepiej jest poznać kogoś na żywo - od początku unika się rozczarowania i nie tworzy się żadna iluzja. Ale wtedy mamy mniejszy obszar poszukiwań i w małym mieście, wykonując pracę raczej w kobiecym gronie i do tego dużo pracując, szanse na poznanie kogoś w cztery oczy są dość małe. Nie każdy mężczyzna ma też tyle pewności siebie, aby podejść do kobiety.



\)

A może po prostu nie te feromony? Niby sie Wam dobrze rozmawiało, może i faktycznie tak było, na kamerce też, ale na żywo to już nie było to, nie i już.
No chyba, że założymy wariant pesymistyczny, że to była tylko gra i od początku chodziło mu o jedno, ale tego się już nie dowiesz.

38

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Dobry wieczór! Pierwszą moją myślą obecnie jest to, jak bardzo nie chciałam zauważyć pewnych kwestii, które niemal od początku spotkania przekreślały tę relację. Nie zauważyłam ich, pozwoliłam na zbyt dużo, zbyt szybko i to jest to, co muszę stopniowo przepracować, żeby znów poczuć się tą osobą, która byłam.

Moje spotkanie z nim trwało 2 dni - spotkaliśmy się w hotelu po południu, był bardzo miły, dość szybko doszło do kontaktu fizycznego (z obecnej perspektywy wiem, że zdecydowanie zbyt szybko), ale normalnie rozmawialiśmy, był nawet względnie troskliwy. Jednak po bardzo krótkim czasie i już przez cały czas trwania spotkania uderzała mnie jego niechęć do kontaktu fizycznego - żadnego przytulania, dystans także w nocy stwierdził, że nie zaśnie przytulony do kogoś, żadnego pocałunku. W seksie był jednak bardzo namiętny, mówił, że go podniecam. Bardzo się przed nim otworzyłam, więc pozwoliliśmy sobie na dużo i co nam obojgu się podobało. Od początku nie było żadnych komplementów, był dość szorstki, chociaż taki miał ogólnie sposób bycia, tylko na żywo było to bardziej widoczne.
Poniżające i śmieszne zarazem było jego zachowanie po seksie za każdym razem niemal od razu szedł się wykąpać, a mi przypominał, w obawie przed ciążą, o umyciu rąk. Jego czułość była bardzo ograniczona.

Miałam coraz większe wrażenie, że dąży do poniżenia mnie w jakiś sposób. Gdy byliśmy poza hotelem, bez przerwy przyglądał się innym kobietom, był złośliwy, hoć taki też był z natury i może dlatego na początku nie zrobiło to na mnie wrażenia. Zapytał na przykład, czy chcę mieć dzieci, odpowiedziałam, że tak, spytał o powód, więc powiedziałam, że wynika to z natury i mogłabym wtedy przekazywać im swoje wartości, na co on stwierdził , że to samo mogłabym mieć z psem.
Jeśli mu coś nie odpowiadało w moim zachowaniu, zawsze mógł się do tego odnieść, ale naprawdę nie było dużo czasu na to, żeby zobaczyć jakiekolwiek nawyki w moim zachowaniu, a ja jestem bardzo stabilna w swoim charakterze.

Oczywiście myślałam również o tym, czy moja otwartość w seksie z nim mogła być powodem jego nastawienia, ale oboje wiedzieliśmy, że podczas tego spotkania dojdzie do zbliżenia, sam je zainicjował i po pierwszym razie chciał kolejnych. Poza tym znał moje nastawienie do seksu i uczuć, dużo rozmawialiśmy o tych sprawach przed spotkaniem, więc nie jest to coś, co go zaskoczyło… Mając już nieco bardziej obiektywny obraz tej sytuacji, nigdy bym nie dopuściła do seksu. Pozytywne nastawienie do tej dziedziny życia ma dla mnie zbyt dużą wartość, aby pozwolić komuś to zmienić. A jednak pozwoliłam, czując przecież, że coś jest nie tak. Nie było tak, że w ten sposób chciałam go przy sobie zatrzymać, po prostu chciałam tej bliskości jako początku czegoś pięknego, nowej relacji, nie wiedząc, że druga strona ma inne zamiary.
Po 2 godzinach od pożegnania się na peronie dostałam wiadomość sms, że było przyjemnie, ale nic więcej, że przeprasza, ale nie czuje tego, co powinien i żebym nie dzwoniła do niego (jakbym w ogóle planowała…). Ostatnie godziny przed pożegnaniem były jego oczekiwaniem na upragniony pociąg

Znajomość pełna sprzeczności, która się oczywiście definitywnie skończyła, ale i tak jest jeszcze sporo do przerobienia.

39

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Ciekaw jestem, czy w takich wypadkach jeszcze przed bliższym kontaktem, nie widać u takiej osoby tego wycofania, szorstkości i powściągliwości? Dla kobiet, co jest zrozumiałe, wielką rolę odgrywa przed samym zbliżeniem duża dawka czułości i bliskości, a on od razu przeszedł do rzeczy. Wygląda na to, jakby cała jego postawa i przebieg spotkania były wyrachowane i wręcz wyuczone, przy braku spontaniczności...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

40

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Ja, na Twoim miejscu autorko, nastawiłabym się jedynie na coś przelotnego. Chwila przyjemności. I nie byłabym potem rozczarowana, tylko zadowolona że z fajnym facetem przeżyłam super przygodę.
Kto to widział nastawiać się na coś więcej, skoro nie znasz człowieka.
Pewnie wyczuł to i się ulotnił, nikt nie lubi czuć się osaczonym.

41

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

Dobry wieczór! Pierwszą moją myślą obecnie jest to, jak bardzo nie chciałam zauważyć pewnych kwestii, które niemal od początku spotkania przekreślały tę relację. Nie zauważyłam ich, pozwoliłam na zbyt dużo, zbyt szybko i to jest to, co muszę stopniowo przepracować, żeby znów poczuć się tą osobą, która byłam.

Moje spotkanie z nim trwało 2 dni - spotkaliśmy się w hotelu po południu, był bardzo miły, dość szybko doszło do kontaktu fizycznego (z obecnej perspektywy wiem, że zdecydowanie zbyt szybko), ale normalnie rozmawialiśmy, był nawet względnie troskliwy. Jednak po bardzo krótkim czasie i już przez cały czas trwania spotkania uderzała mnie jego niechęć do kontaktu fizycznego - żadnego przytulania, dystans także w nocy stwierdził, że nie zaśnie przytulony do kogoś, żadnego pocałunku. W seksie był jednak bardzo namiętny, mówił, że go podniecam. Bardzo się przed nim otworzyłam, więc pozwoliliśmy sobie na dużo i co nam obojgu się podobało. Od początku nie było żadnych komplementów, był dość szorstki, chociaż taki miał ogólnie sposób bycia, tylko na żywo było to bardziej widoczne.
Poniżające i śmieszne zarazem było jego zachowanie po seksie za każdym razem niemal od razu szedł się wykąpać, a mi przypominał, w obawie przed ciążą, o umyciu rąk. Jego czułość była bardzo ograniczona.

Miałam coraz większe wrażenie, że dąży do poniżenia mnie w jakiś sposób. Gdy byliśmy poza hotelem, bez przerwy przyglądał się innym kobietom, był złośliwy, hoć taki też był z natury i może dlatego na początku nie zrobiło to na mnie wrażenia. Zapytał na przykład, czy chcę mieć dzieci, odpowiedziałam, że tak, spytał o powód, więc powiedziałam, że wynika to z natury i mogłabym wtedy przekazywać im swoje wartości, na co on stwierdził , że to samo mogłabym mieć z psem.
Jeśli mu coś nie odpowiadało w moim zachowaniu, zawsze mógł się do tego odnieść, ale naprawdę nie było dużo czasu na to, żeby zobaczyć jakiekolwiek nawyki w moim zachowaniu, a ja jestem bardzo stabilna w swoim charakterze.

Oczywiście myślałam również o tym, czy moja otwartość w seksie z nim mogła być powodem jego nastawienia, ale oboje wiedzieliśmy, że podczas tego spotkania dojdzie do zbliżenia, sam je zainicjował i po pierwszym razie chciał kolejnych. Poza tym znał moje nastawienie do seksu i uczuć, dużo rozmawialiśmy o tych sprawach przed spotkaniem, więc nie jest to coś, co go zaskoczyło… Mając już nieco bardziej obiektywny obraz tej sytuacji, nigdy bym nie dopuściła do seksu. Pozytywne nastawienie do tej dziedziny życia ma dla mnie zbyt dużą wartość, aby pozwolić komuś to zmienić. A jednak pozwoliłam, czując przecież, że coś jest nie tak. Nie było tak, że w ten sposób chciałam go przy sobie zatrzymać, po prostu chciałam tej bliskości jako początku czegoś pięknego, nowej relacji, nie wiedząc, że druga strona ma inne zamiary.
Po 2 godzinach od pożegnania się na peronie dostałam wiadomość sms, że było przyjemnie, ale nic więcej, że przeprasza, ale nie czuje tego, co powinien i żebym nie dzwoniła do niego (jakbym w ogóle planowała…). Ostatnie godziny przed pożegnaniem były jego oczekiwaniem na upragniony pociąg

Znajomość pełna sprzeczności, która się oczywiście definitywnie skończyła, ale i tak jest jeszcze sporo do przerobienia.

Aaa to już jasne. Internetowym podrywacz. Ale po co Ty to jeszcze tak rozmawiasz,  jakbyś go co najmniej pół roku znała i sie zakochała. ,to obcy facet i wygląda na to, że miał to zaplanowane, robił tak nie raz. Teraz pewnie inną  bajeruje w innym mieście,  a Ty bedziesz  teraz to walkowanie na forum, jak on już zapomniał o sprawie.  Kto to wynajm uje pokój z wsumie obcym facetem? To,,że mówił na początku piękne słowa zupewnić nic nie znaczy.
Z resztą to jakiś buc, te jego teksty, zerknie na inne.
Albo te rozmowy o seksie  sumie z obca kobietą. Co to miało być?  Ale widać facet ma wprawe  o widać dla niego to nie nowość.

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Sprawa dość prosta i banalna - ty się zauroczyłaś, chciałaś czegoś więcej.....a jemu zależało tylko na seksie.
A do tego samolubny dupek. No można chcieć tylko seksu, można się potem rozstać......ale kurcze można to zrobić z klasą. Trafiłaś na chamskiego prostaka. I tyle.

A tak na marginesie sama znajomość internetowa ...nawet zdjęcia, rozmowy telefoniczne nie  gwarantują udanego związku w realu. Potrzebna jest "chemia".....czyli wiele ulotnych, trudnych do określenia czynników...mimika, gesty, sposób poruszania się, barwa głosu, zapach, uśmiech....

43

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Kilka myśli mam po przeczytaniu tego wątku. Po pierwsze, to oczekiwania autorki wobec randomowego człowieka z internetu są bardzo wysokie. To może jakaś lekcja na przyszłość - nie mówię tego złośliwie - żeby mimo wszystko nie wierzyć w związki internetowe i postawić na kilka spotkań na kawie, kinie i kolacjach, zanim się z kimś zupełnie obcym umówi na dwa dni w hotelu. Rozczarowanie to nie jedyna tragedia, która w takiej historii może się wydarzyć.
Po drugie, to zatrzymało mnie to zdanie "gdybym wiedziała, co myśli, nie poszłabym z nim do łóżka". Znów, nie piszę tego złośliwie, a jedynie w celu wzbudzeniu większej czujności: nie możesz wiedzieć, co kto myśli po poznaniu tej osoby przez internet. Czasem po latach nie wiesz, co myśli osoba, z którą regularnie sypiasz, wątki na forum są tego wystarczającym dowodem.
Ale to nie jest powód, żeby krytykę celować w siebie. TYM bardziej, że nie wiesz, co ta osoba myśli. Założyłaś sobie - nie wiem czy słuszne - że rozczarowałaś go wyglądem. Po co sobie taki cios wymierzać? Nie wiesz tak naprawdę co mu się w głowie wydarzyło. Może myślał, że jesteś wyższa albo inaczej pachniesz. Może masz w realu inny ton głosu niż sobie wyobraził. Może miał od razu cel - pójść do łóżka i cieszył się, że takim małym kosztem się udało. A może myślał, że padniesz zauroczona jego wyglądem, a Ty zachowałaś się zwyczajnie. A może trafiłaś na fetyszystę, który czekał na znak, że dobraliście się pod jakimś tam względem...
Oszalejesz, jak będziesz próbować zgadnąć, dlaczego tak zakończył tę znajomość. Nie zgadniesz. Ja nie sądzę, że chodziło tutaj o Twój wygląd.
Nie rozumiem co masz na myśli przez to wykorzystanie. Chyba, że mu jasno powiedziałaś przed stosunkiem: idę z tobą do łóżka, bo to jest dowód na to, że chcemy ze sobą być i nic się nie zmieni; inaczej to wykorzystanie.
Wykorzystanie to jak się kogoś specjalnie oszuka, obieca nie wiadomo co, albo wymusi jakieś zachowania; a nie jeśli są jakieś niewypowiedziane oczekiwania z jednej strony, o których druga nie wie.

Co nie zmienia faktu, że rozumiem Twoje rozczarowanie. Boli, przez jakiś czas zaważa na samoocenie.
Jak sobie radzić z pozostałymi uczuciami? Przemyśl, jak inaczej możesz o siebie zadbać, jak się chronić przed kolejnymi rozczarowaniami i poczuciem wykorzystania. Może więcej ostrożności, może jasna komunikacja, może wolniejsze tempo, może prośba do koleżanek, żeby Cię ustawiły z kimś sensownym. Może przemyślenie, kogo obdarzasz i kiedy zaufaniem - czy wszyscy mężczyźni zasługują na totalną otwartość i bezgraniczne zaufanie z miejsca? Może to jest jakiś obszar do pracy. Można dobrze myśleć o ludziach ale też dbać o swoje bezpieczeństwo (emocjonalne też).

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

44

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Wg mnie internet nie jest dobrym miejscem na poznawanie partnera do intymnej relacji, czego ten wątek jest świetnym przykładem. Bo mam wrażenie, że autorka padła ofiarą zwyczajnego wykorzystania przez faceta, który może poprawia sobie samoocenę i podnosi ego internetowymi podbojami. A jak jeszcze autorka umieściła w jakimś opisie informacje na swój temat, swoje oczekiwania i priorytety, to przedstawiła tak naprawdę instrukcję obsługi swojej osoby, co łatwo może wykorzystać ktoś, kto poszuka słabego punktu, żeby dotrzeć do danej osoby.
Moim zdaniem od początku do końca scenariusz tej znajomości miał wyglądać tak, jak wyglądał.
Oczywiście, nie usprawiedliwiam autorki, bo to dorosła kobieta i odpowiada za swoje zachowanie. Zresztą wcale nie szuka winy na zewnątrz i wie, że zbyt szybko zadziały się pewne rzeczy.

Cóż, może to jest autorko Twoja lekcja do przerobienia i wyciągnięcia wniosków. Bo jedyną osobą która powinna o Ciebie dbać jesteś Ty sama. Miej oczy otwarte i nie łap się jak rybka na idiotyczne haczyki. Z takim podejściem jesteś idealną "ofiarą" dla wszelkiego rodzaju bajerantów, bo bardziej lub mniej świadomie przesuwasz na nich odpowiedzialność za siebie, że Ci już zadbają o Ciebie... No nie, tak to nie działa.

45

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

mnie zastanawia też i to- już za pierwszym razem panbył zdystansowany podczas seksu, juz czulaś, że cos nie gra, a mimo tego były kolejne razy? ''Poniżające i śmieszne zarazem było jego zachowanie po seksie za każdym razem'' to już po pierwszym razie należało się zdystansować.... skoro tobie jego zachowanie podczas NIE ODPOWIADAŁO.

JESTESMY TAK TRAKTOWANI JAK NA TO SOBIE POZWALAMY

46

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Dziękuję Wam za komentarze! Pomogliście mi nabrać dużego dystansu do tej sytuacji i uświadomić sobie, jak mogło być naprawdę smile

Teraz, gdy mam o wiele bardziej obiektywne spojrzenie na tę sytuację, zupełnie nie rozumiem, dlaczego tego nie przerwałam. Przede wszystkim większość wniosków wyciągnęłam dopiero po spotkaniu - w trakcie jego trwania pewne rzeczy nie dochodziły do mnie, jakbym była na nie zamknięta. Myślę, że przyczyny tego są takie, że po pierwsze wszystko stało się zbyt szybko, w zbyt krótkim czasie, a zmiana w jego zachowaniu była bardzo gwałtowna, więc żyłam jeszcze myślami o tym, jaki był wcześniej oraz sam seks, podczas którego druga strona raczej nie udawała podniecenia, więc przez cały ten czas otrzymywałam od niego sprzeczne sygnały... Oprócz tego moja wrodzona ufność i silmy pociąg fizyczny do niego - to wszystko dało taką sytuację, jaka miała miejsce.
Z mojej strony zgoda na seks miała być zapoczątkowaniem czegoś więcej, nawet nie związku, a przynajmniej nie od razu, ale chciałam jedynie trwania tej relacji. W takiej sytuacji kobieta pozostaje z uczuciem upokorzenia i bycia potraktowaną jak przedmiot. Po przemyśleniu jego zachowań trudno byłoby mi się doszukać czułości czy szacunku. Wyjątkiem był tylko pierwszy raz, który był taki, jak powinien być i  to też na pewno miało duży wpływ na to, że na tyle mu pozwoliłam. I teraz wiem, że na wiele rzeczy nie powinnam była się zgodzić i na pewno bym tego nie powtórzyła, ale nie ma opcji cofnięcia czasu, więc można tylko iść dalej.

Patrząc na to, w jaki sposób znajomość się zakończyła, to nawet z samego seksu nie potrafiłabym się cieszyć i uznawać go za coś pozytywnego w tym wszystkim - u mnie niestety nie istnieje seks bez nastawienia na coś więcej, oderwany od uczuć, mechaniczny... Ten pan dobrze o tym wiedział smile Ale nie mam wpływu na zachowania innych, tym bardziej powinnam mieć na swoje. Trochę zabrakło instynktu samozachowawczego. Należało przerwać wszystko, gdy tylko pojawiło się uczucie, że coś jest nie tak. Przykro mi, że pozostałam z uczuciem bycia potraktowaną jak dziewczyna z filmu porno,  gdyż nigdy nie chciałam doświadczyć przygodnego seksu.

I chociaż relacji nie ma, to ta sytuacja pokazała mi, że jest nad czym pracować. Może czasem bywa tak, że nieświadomie mamy już dość pewnych schematów, w które wpadamy i w końcu podświadomie doprowadzamy do czegoś, co może jest bolesne, ale staje się początkiem zmian, bez czego nie zauważylibyśmy, że w naszym zachowaniu są błędy. Nie można się podnieść bez upadku. To oczywiście dość mocne słowa, ale chyba można je odnieść do wielu różnych życiowych wydarzeń. Wydaje mi się, że nic nie dzieje się bez przyczyny. A do tej pory nawet najgorsze wydarzenia w moim życiu okazały się niezwykle kształtujące charakter i wytrwałość bez zatracenia ufności i wiary. Myślę, że każda strata coś nam daje i coś zabiera. Po doświadczeniu takiej poważnej straty pomyślałam, że teraz los musi się odwrócić, że tyle wystarczy na jedną osobę i zaufałam. I straciłam ponownie, tylko coś innego - poczucie podmiotowości, pozytywny obraz seksu (w tym wszystkim fizyczna utrata tej relacji to najmniejsze zło). Trochę to taka drwina z losu, który pokazuje, że zawsze można stracić więcej. I nie ma tu znaczenia, czy się zasłużyło i jak bardzo się ktoś stara, tak się po prostu dzieje.

Moja natura nie pozwala mi też być obojętną wobec relacji. Według mnie nic nam tego nie zastąpi. Sama dużo pracuję w zawodzie, czuję się niesamowicie spełniona w pracy, doceniana, również finansowo, mam wspierających rodziców, znajomych, przytulne mieszkanie, dzień mam wypełniony pracą i zainteresowaniami, jestem bardzo aktywna... I gdybym poznała kogoś fajnego z drugiego końca Polski, zostawiłabym to wszystko smile Nie jesteśmy stworzeni do samotnego życia, czasem tylko blokujemy potrzebę bycia blisko kogoś. Facet nie powinien być centrum życia kobiety, ale to dzięki takiej relacji czujemy, że możemy i chcemy zrobić w życiu więcej i możemy dzielić się wszystkim, co mamy i co nas spotyka. Przyjemnie jest mieć o kim myśleć i o kogo dbać, opowiedzieć o sukcesach czy obawach, mieć dobry seks i spędzać cały dzień w pracy, wiedząc, że wieczorem głos drugiej osoby ukoi nasze zmęczone ciało i zmęczony umysł. I zupełnie nie mam natury romantyka, ale tak to odczuwam. Jeśli ktoś stwierdza, że nie potrzebuje tego wszystkiego i do tego nie dąży, to kłamie smile

Muszę też dodać, że ogólnie jestem zawsze bardzo ostrożna, jeśli chodzi o takie znajomości -to był pierwszy facet z internetu,  z którym spotkałam się na żywo po pół roku posiadania konta na portalu smile Ale on wiedział, co zrobić, żeby się udało.

47

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
foggy napisał/a:

Faceci dzielą kobiety na te z którymi die żenia i na te z którymi najwyżej mogą isc do łózka.

Stanowczo temu zaprzeczam. Nigdy tak kobiet nie dzieliłem. Nawet wolę takie co nie robią z seksu Mount Everestu, bo pewnie mają wiele więcej do zaoferowania niż wyżebrany seks. No i świadome kobiety jak idą na seks, to wiedzą co robią...

Po drugie jeśli kobieta idzie na seks, to powinna ten seks tak prowadzić, aby na drugi dzień nie czuć się wykorzystaną. Innymi słowy coś z tego seksu powinna mieć. Najczęściej przyjemność, orgazm, super przygodę.

@Syl...

aby uniknąć rozczarowań, to na przyszłość zamiast długo pisać przez portal po prostu trzeba się z mężczyzną szybko zobaczyć w realu, choćby na chwilę. Można zamienić parę zdań. Nie trzeba siedzieć godzinę na kawie. Kobieta od razu wie czy się podoba -- jak zobaczy, jak się odezwie.

Mężczyzna raczej też, ale może mieć trochę w głowie poprzestawiane co jest atrakcyjne (aktorki z pornoli vs fajne kobiety w realu, seksowna kobieta w biurze vs wypindrzona laska z disco).

Ogólnie dochodzę do wniosku, że zdecydowanie lepiej jest poznać kogoś na żywo - od początku unika się rozczarowania i nie tworzy się żadna iluzja. Ale wtedy mamy mniejszy obszar poszukiwań i w małym mieście, wykonując pracę raczej w kobiecym gronie i do tego dużo pracując, szanse na poznanie kogoś w cztery oczy są dość małe.

Małe miasto jest blisko dużego miasta. Bus tam i z powrotem 20zł. Poznanie 20 mężczyzn = 400zł. Tylko trzeba się napracować.


Pojawiły się komentarze, że to nieistotne, czy będzie się samemu, czy z kimś... Ja zdecydowaną większość swojego życia byłam sama, obecnie też jestem, dużo pracuję, jestem aktywna i mam swoje życie, zainteresowania, więc nie czuję się zdesperowana w poszukiwaniach. To jest zwyczajna, naturalna potrzeba bycia w relacji, rozwijania jej, czerpania z niej radości i dlatego prawie każdy do tego dąży. Pisząc o takich potrzebach, przypomina mi się, jak ten pan dziwił się, że lubię bliski kontakt fizyczny (poza seksem).

Samotność boli. Brak kontaktu fizycznego boli. Najlepszym kontaktem fizycznym jednak jest seks... ale taki pełny, a nie tylko penetracja i jego orgazm.


teraz po kilku tygodniach znajomości z prawie obcym facetem uczucie przykrości nie przechodzi ...

Bo podkopał twoje poczucie wartości. Bardzo trudno się z czegoś takiego podnieść. Nawet nie wiem jak Ci doradzić, abyś się lepiej poczuła.


... żadnego przytulania, dystans także w nocy stwierdził, że nie zaśnie przytulony do kogoś, żadnego pocałunku. ...  Poniżające i śmieszne zarazem było jego zachowanie po seksie za każdym razem niemal od razu szedł się wykąpać, a mi przypominał, w obawie przed ciążą, o umyciu rąk.

Niektórzy mają schizy... Ale mogło to być oszukiwanie z jego strony w celu wyłudzenia seksu. Niemniej seks ten musiał być kiepski, więc trudno wytłumaczyć jego zaangażowanie, aby mieć kiepski seks.

Tutaj mam dla Ciebie pocieszenie -- zanim znajdziesz dobrego dla siebie kochanka, msuiałabyś poznać wielu mężczyzn. Ten się nie sprawdził. Jeden do odhaczenia. Następny proszę...


Poniżające i śmieszne zarazem było jego zachowanie po seksie ...
Miałam coraz większe wrażenie, że dąży do poniżenia mnie w jakiś sposób.

Bardzo źle robisz przypisując buraczanym zachowaniom znamiona wykwintnej manipulacji.
Sorki... NIE poniżał Cię, tylko źle się zachowywał. Jak burak.

Nazywanie tego poniżaniem, przez Ciebie, wyniszcza Ciebie.
Dlatego się z tym źle czujesz.



Gdy byliśmy poza hotelem, bez przerwy przyglądał się innym kobietom, był złośliwy, hoć taki też był z natury i może dlatego na początku nie zrobiło to na mnie wrażenia. Zapytał na przykład, czy chcę mieć dzieci, odpowiedziałam, że tak, spytał o powód, więc powiedziałam, że wynika to z natury i mogłabym wtedy przekazywać im swoje wartości, na co on stwierdził , że to samo mogłabym mieć z psem.

smile smile Ojjjj... nie martw się tym gościem. Serio uważasz, że to dla ciebie poniżające? Eeee... daj spokój.



Oczywiście myślałam również o tym, czy moja otwartość w seksie z nim mogła być powodem jego nastawienia,

Dobrze, że byłaś otwarta. Naprawdę dobrze, tylko źle trafiłaś.
Mam nadzieję, że w seksie chociaż nie było tak źle...



ale oboje wiedzieliśmy, że podczas tego spotkania dojdzie do zbliżenia, sam je zainicjował i po pierwszym razie chciał kolejnych. Poza tym znał moje nastawienie do seksu i uczuć, dużo rozmawialiśmy o tych sprawach przed spotkaniem, więc nie jest to coś, co go zaskoczyło… Mając już nieco bardziej obiektywny obraz tej sytuacji, nigdy bym nie dopuściła do seksu. Pozytywne nastawienie do tej dziedziny życia ma dla mnie zbyt dużą wartość, aby pozwolić komuś to zmienić. A jednak pozwoliłam, czując przecież, że coś jest nie tak. Nie było tak, że w ten sposób chciałam go przy sobie zatrzymać, po prostu chciałam tej bliskości jako początku czegoś pięknego, nowej relacji, nie wiedząc, że druga strona ma inne zamiary.

Niekoniecznie miał od razu złe zamiary... Poprzestawiało się gościowi w głowie.
Dobrze, że byłaś otwarta. Nie rób gier z seksu.



Po 2 godzinach od pożegnania się na peronie dostałam wiadomość sms, że było przyjemnie, ale nic więcej, że przeprasza, ale nie czuje tego, co powinien i żebym nie dzwoniła do niego (jakbym w ogóle planowała…). Ostatnie godziny przed pożegnaniem były jego oczekiwaniem na upragniony pociąg
Znajomość pełna sprzeczności, która się oczywiście definitywnie skończyła, ale i tak jest jeszcze sporo do przerobienia.

Nie zrażaj się. Spróbuj poznać kogoś innego. Wiem, że to wymaga wysiłku.


Z mojej strony zgoda na seks miała być zapoczątkowaniem czegoś więcej, nawet nie związku, a przynajmniej nie od razu, ale chciałam jedynie trwania tej relacji. W takiej sytuacji kobieta pozostaje z uczuciem upokorzenia i bycia potraktowaną jak przedmiot. Po przemyśleniu jego zachowań trudno byłoby mi się doszukać czułości czy szacunku. Wyjątkiem był tylko pierwszy raz, który był taki, jak powinien być i  to też na pewno miało duży wpływ na to, że na tyle mu pozwoliłam. I teraz wiem, że na wiele rzeczy nie powinnam była się zgodzić i na pewno bym tego nie powtórzyła, ale nie ma opcji cofnięcia czasu, więc można tylko iść dalej.

Nie zadręczaj się. Poszłaś z nim do łóżka na seks, seks nie był świetny. Nie ma relacji.
Sprawdziłaś gościa, finisz.
Mogłaś być twarda i przerwać spotkanie na ostro, czyli po pierwszym jego wyskoku świadczącym o braku taktu i szacunku spakować się iść... ale sprawdziłaś do końca, upewniłaś się, że jest do niczego...
Dlatego nie wiń się zbytnio za tę sytuację... Po prostu się nie udało. Trzeba ponosić porażki na drodze do sukcesu. Teraz pewnie nie poznasz chłopaka naturalnie -- jak wklasie licealnej... i trzeba suzkać świadomie.


. Trochę zabrakło instynktu samozachowawczego. Należało przerwać wszystko, gdy tylko pojawiło się uczucie, że coś jest nie tak.

No to byś pisała   "chłopak oglądnął się za inną laską, a ja go kopnęłam w t*łek i poszłam sobie. Zastanawiam sie czy to nie był błąd"


I straciłam ponownie, tylko coś innego - poczucie podmiotowości, pozytywny obraz seksu (w tym wszystkim fizyczna utrata tej relacji to najmniejsze zło). Trochę to taka drwina z losu, który pokazuje, że zawsze można stracić więcej. I nie ma tu znaczenia, czy się zasłużyło i jak bardzo się ktoś stara, tak się po prostu dzieje.

Spójrz na to jego bilansem... starał się gość, chciał seksu, miał seks, i chyba zchrzanił ten seks... (za wyjątkiem pierwszego razu jak zauważyłaś). Ty miałaś może ten pierwszy raz w miarę fajny. Ale znajomość padła.


I gdybym poznała kogoś fajnego z drugiego końca Polski, zostawiłabym to wszystko smile Nie jesteśmy stworzeni do samotnego życia, czasem tylko blokujemy potrzebę bycia blisko kogoś.

Na drugi koniec Polski -- samolot 150zł, z powrotem 150zł, ... czyli dwoje dorosłych pracujących ludzi chyba stać aby raz w miesiącu zrzutkę na takie spotkanie zroobić...


Facet nie powinien być centrum życia kobiety, ale to dzięki takiej relacji czujemy, że możemy i chcemy zrobić w życiu więcej i możemy dzielić się wszystkim, co mamy i co nas spotyka. Przyjemnie jest mieć o kim myśleć i o kogo dbać, opowiedzieć o sukcesach czy obawach, mieć dobry seks i spędzać cały dzień w pracy, wiedząc, że wieczorem głos drugiej osoby ukoi nasze zmęczone ciało i zmęczony umysł. I zupełnie nie mam natury romantyka, ale tak to odczuwam. Jeśli ktoś stwierdza, że nie potrzebuje tego wszystkiego i do tego nie dąży, to kłamie smile

Masz rację. Te rzeczy są bardzo ważne. Wprawdzie małżeństwa upadają, nie znam ani jednego w którym bym chciał żyć, ale te ideały są słuszne. Sam do nich dążyłem... kiedyś tam...


Muszę też dodać, że ogólnie jestem zawsze bardzo ostrożna, jeśli chodzi o takie znajomości -to był pierwszy facet z internetu,  z którym spotkałam się na żywo po pół roku posiadania konta na portalu smile Ale on wiedział, co zrobić, żeby się udało.

Wiedział co zrobić? Oj nie rób z siebie ofiary... Sprawdziłaś gościa, nawet w seksie i na pewno nie chciałabyś takiego seksu przez całe lata.


Na przyszłość proponuję szybko w realu weryfikować znajomości, a to wymaga pieniędzy i czasu. PIeniądze może mieć mężczyzna, a kobieta chęci, cierpliwość i czas.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

48

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Ciężko chyba tak dobrze poznać kogoś, nie weryfikując szybko znajomości w realu. Spotkanie na żywo to jednak zawsze co innego niż wypisywanie do siebie czy oglądanie swojego zdjęcia w kamerce. Dzisiaj być może tak, jest że niektóre osoby zacierają sobie sami granicę między dwoma sposobami kontaktu i utożsamiają pisanie w sieci z tworzeniem związku. Wiadomo, że człowiek po coś na ten portal się zapisał, ale jak tak przeciąga w nieskończoność tą pisaninę, to potem buduje sobie trochę inne wyobrażenie o tej osobie, niż to, jak ona wygląda w rzeczywistości.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

49

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

Ciężko chyba tak dobrze poznać kogoś, nie weryfikując szybko znajomości w realu. Spotkanie na żywo to jednak zawsze co innego niż wypisywanie do siebie czy oglądanie swojego zdjęcia w kamerce. Dzisiaj być może tak, jest że niektóre osoby zacierają sobie sami granicę między dwoma sposobami kontaktu i utożsamiają pisanie w sieci z tworzeniem związku. Wiadomo, że człowiek po coś na ten portal się zapisał, ale jak tak przeciąga w nieskończoność tą pisaninę, to potem buduje sobie trochę inne wyobrażenie o tej osobie, niż to, jak ona wygląda w rzeczywistości.

Szczegolnie, ze na zwiazek romantyczny to nie tylko charakter sie sklada.
Jest duzo rzeczy, ktore zauwazamy tylko na zywo i tylko podswiadomie. To sa rzeczy wazne.

Pamietam taka sytuacje z pewnym facetem. Poznalam go przez znajomych i od razu czulam odrzut od niego. Czulam sie niekomfortowo w jego obecnosci. Nie mozna bylo sie przyczepic do tego co mowil, wiec gdyby pisal do mnie, a nie mowil to by mnie nie odrzucalo.
Im dluzej go znalam tym bardziej mnie on odrzucal i obrzydzal i bylam 100% pewna, ze jest niebezpieczny. Z twarzy na zdjeciu na facebooku? Nie bylo tego widac bo na zdjeciu nie widac mimiki. Zawsze mowil to co bylo wlasciwe i poprawne i to pisane tez nie zwrociloby uwagi przez dluzszy czas. Poniewaz nie widac postawy ciala, mimiki, spojrzenia.
Jak sie okazalo byl brutalnym, skazanym gwalcicielem. Wcale mnie to nie zaskoczylo. Czlowiek duzo znakow odbiera, ale nie przez internety. Nie musi chodzic o to, ze chlop jest niebezpieczny. Moze byc tak, ze pisze ladnie i na zdjeciu spoko, a na zywo? Okazuje sie, ze ma zapach czy ruchy nie takie, dziwny usmiech lub jeszcze cos innego.
Z drugiej strony? Umawialam sie z kolesiem, ktorego poznalam na zywo i on mial tez profil na tindrze. Z jego profilu? Z jego zdjecia tam? Z jego opisu? W zyciu bym sie nie umowila z nim. Na zywo sprawial duzo lepsze wrazenie.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

50

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
bagienni_k napisał/a:

Ciężko chyba tak dobrze poznać kogoś, nie weryfikując szybko znajomości w realu. Spotkanie na żywo to jednak zawsze co innego niż wypisywanie do siebie czy oglądanie swojego zdjęcia w kamerce. Dzisiaj być może tak, jest że niektóre osoby zacierają sobie sami granicę między dwoma sposobami kontaktu i utożsamiają pisanie w sieci z tworzeniem związku. Wiadomo, że człowiek po coś na ten portal się zapisał, ale jak tak przeciąga w nieskończoność tą pisaninę, to potem buduje sobie trochę inne wyobrażenie o tej osobie, niż to, jak ona wygląda w rzeczywistości.

Całkiem niedawno miałam okazję spotkać się po raz pierwszy z kimś, kogo dotąd "znałam" z pisania. Dodam, że rozpoczynając relację w necie nie sądziłam, że kiedykolwiek dojdzie do spotkania. Było tylko pisanie, tak na spokojnie, czasem, bez spiny.
Zanim doszło do spotkania, wiedzieliśmy z tego pisania o sobie bardzo dużo. I ta wiedza bardzo rzutowała podczas widzenia na żywo. Był stres, początkowa sztywność i wiele tematów poruszanych wcześniej w Internecie nie zostało nawet dotkniętych, ale czułam się super z tym co już wiem o tym człowieku. Gdybym tego wszystkiego nie wiedziała, byłoby mi trudno z nim przebywać, zaufać mu.
Mam wrażenie pozytywne. Wiedziałam, że związku nie będzie, ale było mi strasznie miło tego wieczoru. Nie żałuję pisania przez tyle czasu.

51

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

Moja natura nie pozwala mi też być obojętną wobec relacji. Według mnie nic nam tego nie zastąpi. Sama dużo pracuję w zawodzie, czuję się niesamowicie spełniona w pracy, doceniana, również finansowo, mam wspierających rodziców, znajomych, przytulne mieszkanie, dzień mam wypełniony pracą i zainteresowaniami, jestem bardzo aktywna... I gdybym poznała kogoś fajnego z drugiego końca Polski, zostawiłabym to wszystko smile Nie jesteśmy stworzeni do samotnego życia, czasem tylko blokujemy potrzebę bycia blisko kogoś. Facet nie powinien być centrum życia kobiety, ale to dzięki takiej relacji czujemy, że możemy i chcemy zrobić w życiu więcej i możemy dzielić się wszystkim, co mamy i co nas spotyka. Przyjemnie jest mieć o kim myśleć i o kogo dbać, opowiedzieć o sukcesach czy obawach, mieć dobry seks i spędzać cały dzień w pracy, wiedząc, że wieczorem głos drugiej osoby ukoi nasze zmęczone ciało i zmęczony umysł. I zupełnie nie mam natury romantyka, ale tak to odczuwam. Jeśli ktoś stwierdza, że nie potrzebuje tego wszystkiego i do tego nie dąży, to kłamie smile

Muszę też dodać, że ogólnie jestem zawsze bardzo ostrożna, jeśli chodzi o takie znajomości -to był pierwszy facet z internetu,  z którym spotkałam się na żywo po pół roku posiadania konta na portalu smile Ale on wiedział, co zrobić, żeby się udało.

Ciekawe ;-)
Z kilku względów.

Po pierwsze, dlaczego akurat ktoś z drugiego końca Polski miałby to być, że rzucisz swoje wspaniałe życie i pognasz za ukochanym. W okolicy nie ma facetów?

Pi drugie, jak się ma rzucanie wszystkiego dla faceta z drugiego końca Polski wobec tego, że facet nie powinien być centrum życia kobiety?

I po trzecie, dziwnie wygląda powyższe biorąc pod uwagę, że jesteśmy na forum internetowym. Sama nie wiem co o tym myśleć. Wygląda trochę, jak zachęta, ale po tych doświadczeniach.
Na szczęście nie muszę wszystkiego rozumieć ;-)

52

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Magdalena1111, podkreślone powyżej zdania tylko pozornie się wykluczają. Poświęcenie ważnych spraw dla partnera dotyczy przede wszystkim sytuacji, kiedy czujemy, że jest to ta właściwa osoba, a po ewentualnym przeniesieniu się do partnera nasze życie nie skupia się tylko na nim, ale na ułożeniu sobie też naszego własnego życia, na przykład znalezienie pracy, rozwijanie swoich zainteresowań, a więc wszystko to, co robiliśmy wcześniej, tylko w nowym miejscu. Mój pierwszy i jedyny związek też był na odległość. Przez pierwsze 2 lata widywaliśmy się tylko co pewien czas, potem przyszedł moment na decyzję o wspólnym zamieszkaniu i moim wyjeździe za granicę. Zostawiłam pracę na uczelni w Polsce, rodzinę, znajomych i ulubione miejsca, żeby dać szansę związkowi, choć partner nadal nie był centrum mojego życia. Szybko zapisałam się na intensywny kurs języka, poznałam wiele osób, z którymi regularnie się spotykałam, znalazłam pracę, kupiłam psa, który stał się moją pasją i któremu poświęcałam kilka godzin dziennie - wszystko to robiłam sama, bez partnera. Dlatego może się wydawać, że to się wyklucza, ale nie musi tak być. A po rozstaniu wszystko od nowa, przeprowadzka, nowa praca, nowi znajomi, utrata psa, strata miłości, zmiana miejsca... I udało się przez to przejść i ułożyć wszystko na nowo. Chodzi o to, że łatwiej jest znaleźć nową pracę i obudzić w sobie nowe pasje niż znaleźć odpowiedniego, poważnego mężczyznę. O facecie z drugiego końca Polski napisałam w nawiązaniu do ostatniej, przelotnej znajomości, facet był z Południa, ja z Północy. Chciałam jedynie podkreślić, że tego rodzaju poświęcenia nie są niczym złym, oczywiście pod warunkiem, że naprawdę chcemy spróbować. Obecnie nie jestem nastawiona na znajomości na odległość, gdyż zawsze jest to jakiegoś rodzaju iluzja i przekłamanie rzeczywistości. W okolicy na pewno są wolni mężczyźni, ale miasto jest małe, a ja dość zapracowana i dopiero od kilku miesięcy w nim mieszkam, a do tego pojawiła się sytuacja z wirusem... I stąd decyzja o internetowych poszukiwaniach smile Nie jestem pewna, jakiego rodzaju zachętę masz na myśli - założony temat i wypowiedzi na pewno nie mają na celu zachęcić przebywających tu mężczyzn do kontaktu ze mną, nie potrzebuję już relacji na odległość, choć wiadomości z ich strony związane z tematem są bardzo mile widziane, bardzo ważny jest tu również męski punkt widzenia smile
Gary, dziękuję za podnoszącą na duchu wypowiedź i całkiem nowe spojrzenie na tę sytuację >( Całkowicie się zgadzam ze wszystkim, szczególnie budujące było nawiązanie do manipulacji, nie pomyślałam wcześniej w ten sposób.

Aby w przyszłości się nie rozczarować, powinno się przyjąć zasadę, że po każdym człowieku należy spodziewać się wszystkiego. I choć próbowałam trzymać się tej zasady, to właśnie taka wrodzona ufność, otwartość i potrzeba bliskości mi na to nie pozwoliły.
Osobiście jestem też przeciwna temu, aby wprowadzać w takiej relacji grę polegającą na byciu niedostępnym. Jeśli mam obawiać się okazywania partnerowi zainteresowania i zastanawiać się, czy nie okazałam mu go zbyt dużo, to wolę przekierować wewnętrzną energię na coś innego smile Dobrze, że z reguły matka wobec dziecka nie ma takiego podejścia w myśl zasady: przez kilka godzin nie będę na nie zwracać uwagi, niech płacze - po co ma się bardziej przywiązać. Bliskość i otwartość rozwija uczucie, a niedostępność i element gry buduje mur między ludźmi. Naprawdę trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której poznaję kogoś świetnego, kto ma podobne życiowe plany i poglądy, podoba mi się fizycznie, pociąga mnie ze względu na cechy charakteru, ale jednak rezygnuję z tej osoby, ponieważ zauważam, że jej zależy i że angażuje się w relację ze mną... Nienaturalne i nielogiczne podejście. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego jest tak popularne.

53

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania
Syl napisał/a:

Gary, dziękuję za podnoszącą na duchu wypowiedź i całkiem nowe spojrzenie na tę sytuację >( Całkowicie się zgadzam ze wszystkim, szczególnie budujące było nawiązanie do manipulacji, nie pomyślałam wcześniej w ten sposób.

Masz na myśli, to iż myślałaś, że on Tobą manipuluje sprytnie i przebiegle, a tymczasem ja oceniłem jego zachowanie jako prymitywne?

Zawsze jest tak, że jak widzisz w drugim człowieku wady, to nie wiesz czy to wierzchołek góry lodowej, czy może ma parę takich wad, ale jest wartym poznania. Trzeba bliżej poznać, aby się przekonać.

Dodatkowo jeśli nie mieliście ze sobą seksu, to wszystko inaczej działa. Dopiero po seksie się można przekonać kim jest mężczyzna.

Ty się przekonałaś, uznałaś że nie było warto. Ten pierwszy seks mówiłaś był całkiem okej. Zatem nie ma sensu się zadręczać.

Mistrz judo umie bezpiezpiecznie upadać i szybko się podnosić... dlatego stał się mistrzem. A nie dlatego, że nie upadał.

Drugie motto -- "dziwisz się, że masz pod górę jak idziesz na szczyt?".



Aby w przyszłości się nie rozczarować, powinno się przyjąć zasadę, że po każdym człowieku należy spodziewać się wszystkiego. I choć próbowałam trzymać się tej zasady, to właśnie taka wrodzona ufność, otwartość i potrzeba bliskości mi na to nie pozwoliły.
Osobiście jestem też przeciwna temu, aby wprowadzać w takiej relacji grę polegającą na byciu niedostępnym.

Takie asekurowanie się i trzymanie dystansu nie jest dobre. Ona poznaje jego... on trzyma dystans... ona trzyma dystans... żadne nie chce się zbliżyć, aby nie być skrzywdzonym... Ona dochodzi do wniosku, że on jest niezaangażowany... On dochodzi do wniosku, że ona jest niezaangażowana... i tak przewijają się upadające znajomości.

Dlatego dobrze, że się zaangażowałaś... dobrze, że miałaś seks, ... gość nie zachowywał się dobrze... poznałaś go...  upadła ta nowa znajomość. NIC więcej nie mogłaś zrobić.

Ale ŹLE że się tym martwisz. Nie da się poznawać nowych ludzi i mieć same sukcesy. Są same porażki. Tylko porażki.... ale czasem, czasem... jest sukces. Niektórzy mają sukces. Może mieli szczęście, a może się napracowali, upadali, wstawali, upadali... ale mają sukces.


Jeśli mam obawiać się okazywania partnerowi zainteresowania i zastanawiać się, czy nie okazałam mu go zbyt dużo, to wolę przekierować wewnętrzną energię na coś innego smile

Słusznie... przy czym jeśli już tę energię kierujesz do nowej osoby, to lepiej bez oczekiwania, że za to coś będziesz miała... Lepiej nie oczekiwać, i się pozytywnie zaskoczyć, niż oczekiwać i przeżywać rozczarowania.

Trzeba też dbać o to, aby się nie poświęcać. Poświęcenie jest przeciwne wykorzystywaniu, ale jadą na jednym wózku w harmonii -- ktoś się musi poświęcać, aby ktoś mógł wykorzystywać.

Uważam, że w historii z tego wątku nie poświęciłaś się, tylko zrobiłaś wszystko na maxa, aby poznać gościa. Poznałaś i skreśliłaś go.

Masz teraz trochę zaburzone poczucie własnej wartości, bo twierdzisz, że on Tobą manipulował. No i przed tym dołującym uczuciem pewnie musisz się jakoś obronić...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

54 Ostatnio edytowany przez umajona (Wczoraj 23:02:32)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Czytając ten wątek przestaję się dziwić, dlaczego pewien ktoś kiedyś tak zareagował, jak zareagował, gdy w naszej rozmowie wyszło, że zgodnie z moimi przekonaniami seks ma miejsce dopiero w związku. On miał skrajnie inne podejście, podobne do tego prezentowanego w niektórych wypowiedziach powyżej. Wtedy tego nie rozumiałam i byłam zaskoczona, teraz widzę, że on ze swoimi przekonaniami należy do większości, a ja jestem/byłam nieco niedoinformowana w temacie. Ta błoga nieświadomość była fajna.... A teraz mi źle, bo zdecydowanie nie mam już szans na odwzajemnione zakochanie się. Żeby nie było, będąc mocno zauroczona próbowałam przełamać swoje podejście, ale skończyło się to tak, że do dziś się nie pozbierałam... Pociechą jest dla mnie to, że być może to był po prostu cham, jak ten facet z wątku w interpretacji Garego. A może zwyczajnie stwierdził, że skoro złamałam swoje zasady, to nie zasługuję na szacunek. Tak czy inaczej, moim zdaniem nie warto, nawet choćby nie wiem dla jakich obłędnych chwil w łóżku. Co mi po tych chwilach, skoro są bez obustronnego zakochania i kończą się pożegnaniem, pustką. A nawet, jak w moim przypadku, wyrzuceniem za drzwi...
Dobrze mieć świadomość, jakie prawa rządzą dziś w relacjach. Przynajmniej nie będzie zaskoczenia i rozczarowań.

"Nikt nie powiedział, że dobre decyzje nie będą Cię ranić" /Włóczykij/

55 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (Dzisiaj 00:36:14)

Odp: Rozczarowanie podczas spotkania

Umajona, szczerze mówiąc, tamten facet nie wydawał mi się chamski, miałam wrażenie, że wręcz chciał pomóc Ci przełamać wahania, tyle że interpretując je na własną korzyść.
Myślę, że najważniejsze w tym wszystkim nie tyle są zasady , ile świadomość własnych oczekiwań - tych autentycznych, naprawdę naszych a nie narzuconych przez jakąś babcię ciocię czy księdza (jeśli są zbieżne, nie ma w tym nic złego, ale niech będą prawdziwe).    i wtedy, w moim odczuciu, warto się tego trzymać i być sobą.
Umajona, miałam podobne Twoich, rozterki jeszcze dosyć niedawno. Trochę nad sobą popracowałam, zweryfikowałam i skonfrontowałam swoje poglądy i już wiem, że ten powszechny dziś trend, by szybko przechodzić do "konkretów", nie jest "moim" trendem, czuję się w nim sztucznie i niewygodnie. Moje poglądy na seks, wbrew pozorom, nie są ugrzecznione, ale mam swoje preferencje i oczekiwania, z których nie zrezygnują tylko dlatego, że się komuś nie podobają.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

Posty [ 1 do 55 z 59 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Rozczarowanie podczas spotkania

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018