netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Mam taki problem...nieśmiałość

41 odpowiedzi6 640 wyświetleńzałożony przez Julia82, 15.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Mam taki problem...nieśmiałość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Mam taki problem...nieśmiałość

Hej dziewczyny i nieliczni faceci,

walczę ze swoją nieśmiałością (dodam, że sporą), ale mi to nie wychodzi. Powiem tak chciałabym być aktywna ale się boję...siedzę sobie w domu i myślę, że chciałabym pójść sobie np. na fitness, siłownię, do kina, do teatru albo zapisać się na jakikolwiek kurs np. fotografii, albo manicure lub na studia podyplomowe itp, ALE..no właśnie boję się...czego ? ośmieszenia się, wydurnienia, zbłaźnienia, tego, że jak pójdę do ludzi to wszyscy będą się ze  mnie nabijali, gapili jak na dziwoląga (chociaż wyglądam normalnie). Podejrzewam, że moje obawy wynikają z tego, że w dzieciństwie wstydziłam się własnego wyglądu (chociaż urody mi nie brak - teraz to wiem smile) więc ograniczałam swoje wyjścia gdziekolwiek. Nigdy jednak nie było tak, że ktoś się ze mnie nabijał, wyśmiewał mnie ot tak, bez powodu. Nie miałam też sytuacji, ze się sama ośmieszyłam jakąś wypowiedzią, czynem itd. Więc nie wiem dlaczego pójście gdziekolwiek jest dla mnie straszną męczarnią i nie robię tego sama. Muszę się zawsze wybrać przynajmniej z jedną koleżanką (których obecnie brak, więc siedzę w domu). A robienie czegoś z samą sobą mi się już znudziło.
Jak mam sobie poradzić z tym ? Jak wybić sobie z głowy te durnoty? Wiem, że sama się nakręcam, wyobrażam sobie różne sytuacje, w których wszyscy się śmieją (czasem mi się to śni w nocy nawet). Przecież tak się nie da żyć ! Marnuję się w tym domu. Chciałabym ale się boję, nie mogę...jak się  przełamać ?
Może ktoś z Was ma coś podobnego ? Może jakoś sobie z tym poradził ? Jak macie jakieś porady dla mnie to piszcie. Będę wdzięczna.

2

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Może technika małych kroków się sprawdzi?
Na pewno wychodzisz, żeby zrobić zakupy itd. Przy takiej okazji wstąp na chwilę do kina czy teatru, zorientuj się w repertuarze, zapytaj o ceny biletów, ewentualnie kup bilet. Moim zdaniem będziesz czuła się mniej nieswojo, kiedy idąc na sztukę czy na film pójdziesz w miejsce, w którym już byłaś, wiesz jak wygląda, jaki jest układ pomieszczeń.
Po drugie, nie bój się pytać, kiedy czegoś nie wiesz. Kiedy idzie się do kosmetyczki czy na jakiś kurs, to logiczne, że nie wiadomo co i jak. Dlatego należy zapytać o cenę, jak się przygotować i takie tam, nikt cię nie wyśmieje tylko dlatego, że czegoś nie wiesz. A nawet jeśli to pomyśl o kim to źle świadczy - o tobie, bo pytasz o coś, czy o tej osobie, której najwyraźniej brak elementarnej kultury osobistej?
ZAWSZE znajdzie się osoba, która będzie mogła z ciebie śmiać się, czy uważać cię za gorszą od siebie. Nie dlatego, że z tobą jest coś nie tak, ale dlatego, że takie osoby po prostu istnieją i już. Odgrywają na innych swoje kompleksy albo poniżanie innych sprawia im niezdrową przyjemność. Zastanów się czy warto przejmować się takimi elementami społecznymi.
Na takie osoby też jest sposób - ujmująca kultura osobista, piękny uśmiech, proszę, przepraszam i dziękuję, potrafią zawstydzić niejednego chama. A gdy ktoś jest dla ciebie ostentacyjnie nieuprzejmy możesz zapytać łagodnym głosem "dlaczego pan/pani jest dla mnie niemiła?".

I pamiętaj to nie ty masz problem - tylko osoby, które się z ciebie śmieją.

Na marginesie dodam, że jednak 90% ludzi na ulicy nie zwraca uwagi na innych, serio.

3 Ostatnio edytowany przez orbitka26 (2011-01-15 12:14:28)

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

tez mialam/ mam czasem podobnie.
zdarzylo sie ze smiano sie ze mnie, bo palnelam jakas glupote.. hmm
a i jesczze ze mi cos dolega to tez sie smiali..
te elementy jak to ktos tu nazwal..
walcze, pomijaj to, i co z tego jak sie ktos zasmieje?? co z tego?
zdarza sie.
a zycie sie marnuje. wiec dupka do gory i wypad z domu smile

4

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Powiem tak - rozumiem Twój problem, bo sam także z nim walczę. A zaczęło się od nabijania się z moich dużych oczu. Na szczęście teraz już przestałem się tym przejmować, ale problem, chociaż mniejszy, pozostał. Próbuję z nim walczyć.

Julio, jak wygląda u Ciebie kwestia rozmowy z innymi ludźmi - uśmiechasz się, patrzysz im w oczy? Obecnie, będąc na stażu w aptece, stale kontaktuję się z ludźmi. I to co robię, i mogę doradzić Tobie, to starać się uśmiechać do innych: w sklepie do sprzedawczyni, w pracy do koleżanek, tak jak ja do pacjentów. Mało tego, moim problemem było także to, że nie potrafiłem rozmawiając z kimś patrzeć mu w oczy. Teraz mam świetną okazję do ćwiczenia utrzymywania kontaktu wzrokowego - co jest istotną kwestią w nawiązywaniu nowych znajomości i pozwala oswoić się z obecnością obcej osoby.

Jeśli chodzi o samotne wyjścia z domu - ja rzuciłem się na szeroką wodę - poszedłem do kina. Żeby było ciekawiej zarezerwowany bilet musiałem odebrać 40 min przed seansem, więc zapowiadało się dłuugie czekanie. Postanowiłem pójść na kawę i powiem Wam, że dziwnie się czułem. Miałem wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią. Zresztą po filmie było tak samo. W każdym razie do domu zmykałem jak zając uciekający przed wilkiem. Być może to był zbyt duży krok jak na sam początek? A być może jest to także kwestia oswojenia się z nowymi sytuacjami.

Pozdrawiam,
Łukasz

5

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Dzięki za wasze rady, wszystkiego próbuję, próbowałam i chyba jestem jakimś nieudacznikiem. W pracy oczywiście z klientami rozmawiam normalnie, zawsze patrzę ludziom w oczy, uśmiecham się, jestem miła i pomocna itp. Jednak w życiu prywatnym to jest masakra. Dostaje jakiegos paralizu i robi sie ze mnie niemota. Co z tego ze patrzę im w oczy, jak w głowie pustka i nie wiem co powiedzieć ? Poza tym też nie podejdę do nikogo pierwsza...a siedząc samej robi mi się smutno i od razu uśmiech z twarzy znika, bo jak tu się do siebie samej uśmiechać ? Trochę to nienormalne. Nawet w autobusie jadąc odwracam wzrok od ludzi i krępuje mnie to jak się ktoś na mnie patrzy....jestem beznadziejna i zmęczona już tym sad

6

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość
Julia82 napisał/a:

Poza tym też nie podejdę do nikogo pierwsza...a siedząc samej robi mi się smutno i od razu uśmiech z twarzy znika, bo jak tu się do siebie samej uśmiechać ? Trochę to nienormalne.

Wychodzi na to, że jestem nienormalny wink A tak na serio powiem Ci, że śmiech jest fajniejszy w grupie, ale kto powiedział, że nie można śmiać się samemu? To nie to samo, ale pomaga, uwierz. Mi często się to zdarza, czasem nawet wybucham takim śmiechem, że aż mój brat i moja mama przybiegają do pokoju patrzeć co się dzieje. A śmieję się ze wszystkiego i mam delikatnie mówiąc "w nosie" co inni o mnie pomyślą. przecież nie da się żyć na poważnie cały czas. Spróbuj, a na pewno poczujesz się lepiej.

Pozdrawiam,
Łukasz smile

7

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Luqi nie o to mi chodziło, że jak siedzę sama w domu, w pokoju to się nie śmieję. Wiadomo są czasem sytuacje w których dostaje napadu śmiechawy. Czasem tez cos mi sie przypomni i smieje sie sama do siebie. Chodzi mi tutaj raczej o takie sytuacje wśród ludzi np. bedac na silowni samej i cwiczac jakos dziwnie to chyba by wygladalo jakbym miala przyklejony usmiech na twarzy aby zachecal innych do zagadania ze mna skoro ja sama panicznie sie boje. Raczej to by ludzi odstraszalo, bo by mysleli ze jestem jakas dziwna. Trzeba jakos to wyposrodkowac. Generalnie jestem osobą z natury wesołą (oczywiście nie chodzę non stop usmiechnięta, ale od czasu do czasu tak)

8

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Czyli nie jest aż tak źle wink Widzisz ciężko jest uśmiechnąć się do kogoś obcego, ale jeśli chodzisz wciąż w to samo miejsce, to czasem uśmiech sam przychodzi - znam to z własnego doświadczenia. I nie ma znaczenia, czy to jest siłownia, basen czy praca.

Zresztą staraj się obserwować ludzi wokół. Są tacy, po których wyrazie twarzy poznasz, czy można się uśmiechnąć i zagadać czy nie. Ja, przykładowo, ostatnio chętniej rozmawiam z ludźmi, którzy pytają mnie na przystanku o godzinę, o autobus itp. Czasami nawet w pracy kiedy widzę, że mam czas staram się z klientami rozmawiać - a to o terminalu do kart, który się zawiesił, o pogodzie i innych drobnostkach.

Pozdrawiam

9

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

luqi - ja z tą obserwacją to mam problem, bo nie obserwuję ludzi. Zwieszam głowę i patrzę w dół, albo z kolei w niebo. Jak gdzieś jestem, czekam na cos to od razu słuchawki na uszsy albo nos w ksiazke i aby tylko nie patrzec na nikogo i aby nikt na mnie nie patrzyl. A jak juz rozejrze sie po ludziach to widze samych nieprzyjaznych. Kiedys na studiach jak probowalam do kogokolwiek zagadac to jakos czulam sie zbywana...nie wiem czy to moje uprzedzenie ze wlasnie tak ludzie mnie potraktuja i tak sie dzieje czy co...ale nie wiem o co ze mną chodzi, bo jak poznam ludzi jak się rozkręcę to jestem bardzo śmiała....np. w pracy nie jest tak ze jestem szara myszka i cicho siedze i robie swoje. Umiem sie postawic, umiem rozmawiac z ludzmi, zartowac itp. Ale do zupełnie obcych nie umiem, pesze sie. W nowym miejscu czuje sie nieswojo. No jakis taki nieudacznik ze mnie czy co. Nie wiem zupełnie jak siebie odczarowac.

10

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

julia jesteś kobietą masz 5x łatwiej z nieśmiałością. na początek patrz ludziom w oczy to pomaga i do życia podejdź na luzie jezeli się nawet zbłaźnisz/ wygłupisz co z tego? rozumiem że nie masz zwyczaju podrywać chłopaka tak więc daj mu chcociaż jakąś małą wskazówkę, niech wie że przynajmniej ma cień szansy na nr telefonu.

11

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Dr.Menel dlaczego uważasz, że mam łatwiej z nieśmiałością bo jestem kobietą ? Co do podrywania - hmm tu nie chodzi o podrywanie, a raczej o poznanie ludzi takich do przyjaźni (kobiety i facetów). Związek jak na razie odpada. Zwyczajnie nie chcę, bo nie czuje się na siłach, że zaufam i takie tam...Musi troche czasu minac. Ja chce ludzi, żądam kontaktu i obcowania by nie siedzieć samej jak palec w domu. No i lipa bo siedze sama sad i paraliżuje mnie strach przed wyjściem gdzieś do ludzi i zapisania sie na jakikolwiek kurs a wiem, że wychodząc z domu choćby na jakieś zajęcia mam szansę znaleźć przyjaciół. No więc jak mam się przezwyciężyć ? Bo ja nie mogę w żaden sposób.

12

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

jeżeli chodzi tylko o przyjaźń to już całkiem nie rozumiem. przyjaciel to ma być osoba z którą mozesz pogadać o wszytkim nie liczy się atrakcyjnosć/chemia wiec oto nie musisz sie wcale martwić. jesteś miła więc akceptację ludzi masz juz z góry załatwioną po prostu trzeba się przemóc do ludzi. nie wiem jakie masz hobby ale ludzi można poznawać wszędzie jogging,basen,rower wysjcie z psem nawet tu na forum/ wszelkiego rodzaju kursy zabawy konkursy festyny grupy tematyczne. Zaproś na kawę koleżankę/kolegę z pracy/ ze szkoły.nawet tu, jest tu masa zarejestrowanych uzytkowników napisz z kąd jesteś a na pewno ktoś chętnie wybierze się z tobą do kawiarni na ciastko żeby pogadac o pierdołach. ja jestem z puław jest nikły cień szans że ty też ale jezeli tak faktycznie jest chetnie zaprosze cie na kawe.

podsumowujac się po prostu otwórz sie na ludzi, nie gryzą wiem że nastały takie dziwne czasy gdzie obcy sobie ludzie rozpoczynaja rozmowę. mam nadzieję ze kiedyś sie to zmieni. jeżeli masz przeczucie że ktoś moze okazać się wartościowym przyjacielem to czy nie warto samemu rozpocząć znajmości? nawet za cenę wewnętrznego (całkowicie nieuzasadnionego) wstydu. trzymaj się i głowa do góry.

13

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Julio, ja też zawsze zasłuchawkowany wychodzę z domu wink Co do tej nie przyjazności - niestety często ludzie na ulicy przybierają maskę obojętności, czy wręcz odpychający wyraz twarzy, ot tak dla świętego spokoju. Dlatego ja staram się mimo wszystko uśmiechać jak wychodzę na ulicę - wiem dziwnie to wygląda, ale próbuję smile Też mam tak, że rozkręcam się zawsze po lepszym poznaniu - w pracy, zawsze, miałem dobry kontakt ze współpracownikami, oczywiście nie od razu. Zresztą ja mam taki charakter, że lubię słuchać smile Co do poczucia wyobcowania w nowym miejscu - cóż doskonale to rozumiem. Ale to jest zawsze kwestia rozpoznania tego obszaru i oswojenia się z nim. Wiem, trudne, ale nie niewykonalne. Sam mam z tym problem, niestety. Ale walczę. Czasem już za drugim, trzecim razem jest lepiej smile

Dr.Menel i o to właśnie chodzi - o tę jedną osobę, z którą można by się spotkać, wypić kawę, obejrzeć film i pośmiać lub ot tak - porozmawiać. Ale my, nieśmiali mamy problem z nawiązywaniem kontaktów. A obecność zaufanej osoby nam go po prostu ułatwia - bo czujemy się pewniej i łatwiej nam jest się przezwyciężyć.

Pozdrawiam smile

14

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

O to to luqi słusznie prawisz. My nieśmiali tak mamy - problem z nawiązywaniem kontaktów. I chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to głupota, że boję się niewiadomo czego i że takie postępowanie (unikanie wzorku, milczenie, strach przed zagadaniem do kogoś) bardzo mnie ogranicza i unieszczęśliwia (bo w sumie nie mogę w pełni się rozwinąć, swobodnie bez krępacji robić tego co chcę i zawierać nowych znajomości) to i tak nie umiem, przynajmniej na razie sobie z tym poradzić. Walczę ale chyba na razie przegrywam jednak.

15

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Ja również jestem ofiarą nieśmiałości, ale najczęściej...prawie wyłącznie, objawia się ona w stosunku do kobiet w podobnym wieku, które mi się podobają.

Ciężka kość do zgryzienia, już od dawna walczę z nią bez wyraźnego efektu, po prostu jak widzę dziewczynę, która mi się podoba wizualnie, to nie ma cudu - pustka w głowie, słów brak, kompleksy odzywają się ze zdwojoną siłą. Potem mijam ją/wysiadam z autobusu-metra-tramwaju (lub ona wysiada), pozostaje mi żal, zgorzknienie i wątpliwości "a może trzeba było się odezwać".

Tylko co jej powiedzieć ??
A jak mamy zupełnie inne zainteresowania i charaktery, ona pewnie jest przebojowa i błyskotliwa ??
A jeżeli ona już kogoś ma, pewnie on dobrze zarabia i ma mieszkanie oraz samochód !!
Jak nikogo nie ma, to albo szuka takiego j.w., albo poświęciła się karierze i nie interesują ją związki hmm
A jeżeli się jej nie podobam, na pewno uważa mnie za "szarego i nijakiego" !!
Ja nie mam przecież żadnych zalet, tylko tonę wad !!
Jak się dowie, czym się interesuję, to na pewno mnie wyśmieje, "fantastyka, dobre sobie, dorosły a bawi się jak dzieci i bajki czyta" sad
Pewnie lubi chodzić na dyskoteki i pić piwo, a ja nie lubię ani dyskotek, ani piwa !!
W sumie, to d**a ze mnie...:/
Może lepiej się nie odzywać, bo tylko się zbłaźnię !!
O, poszła sobie, ech, takie moje życie....:(

16

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

stary kazdy ma jakieś zalety twoja na pewno jest skromnośc. dziewczyny lubia skromnych facetów. Jako receptę na nieśmialość polecam: dziennie podejdź do 20 kobiet (w wieku 20+) powiedz komplement np bardzo ladnie wygladasz/bardzo atrakcyjnie wygladasz/ super sukienka/ ciepawe kolczyki i takie tam. Po komplemencie usmiechnij się i odejdź. Uwierz mi za 3 razem zrobisz to bez żadnej krępacji.

Piszesz że jestes d.pa dopóki nie zmienisz swojego postępowania tak wlaśnie będziesz postrzegany. W końcu jesteś facet, to my jestesmy zdobywcy.
Powiem ci tak jeżeli boisz sie podejść i zagadać z dziewczyną to jak sobie poradzisz jak zaczepi cie jakis cwaniak na ulicy? Co cie nie zabije to cie wzmocni. Powodzenia.

17

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Jeżeli chodzi o cwaniaków, to nie mam problemu z fizyczną konfrontacją, brałem udział, dostałem, oddałem, żyję. Trochę ćwiczę sztuki walki, wzmacniam siłę różnymi treningami - pistolety (przysiady na jednej nodze), pompki na jednej ręce, korzystam z kettlebella, ćwiczę uścisk dłoni i wytrzymałość dłoni na uderzenia (podstawy karate)...i oprócz faktu, że mogę kogoś bardzo mocno uderzyć albo podnieść coś ciężkiego, to nie tylko lekki brzuszek ciągle mi towarzyszy, ale moja sytuacja w kontaktach z kobietami nadal "kuleje" tongue

Pomimo tego, że często w mandze, anime oraz kinie sensacyjnym przewija się motyw herosa pokonującego swoich wrogów licząc na kopy, o posturze Conana, zionącego wręcz "samczością", który jest bożyszczem niewiast maści wszelakiej, zupełnie nie przemawia do mnie taka forma zainteresowania ze strony kobiety, a z drugiej strony ciężko mi uwierzyć, że taka wizja ma jakiekolwiek poparcie w świecie rzeczywistym smile

A może się mylę...?? wink

18

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość
Anechoreta napisał/a:

Jeżeli chodzi o cwaniaków, to nie mam problemu z fizyczną konfrontacją, brałem udział, dostałem, oddałem, żyję. Trochę ćwiczę sztuki walki, wzmacniam siłę różnymi treningami - pistolety (przysiady na jednej nodze), pompki na jednej ręce, korzystam z kettlebella, ćwiczę uścisk dłoni i wytrzymałość dłoni na uderzenia (podstawy karate)...i oprócz faktu, że mogę kogoś bardzo mocno uderzyć albo podnieść coś ciężkiego, to nie tylko lekki brzuszek ciągle mi towarzyszy, ale moja sytuacja w kontaktach z kobietami nadal "kuleje" tongue

Pomimo tego, że często w mandze, anime oraz kinie sensacyjnym przewija się motyw herosa pokonującego swoich wrogów licząc na kopy, o posturze Conana, zionącego wręcz "samczością", który jest bożyszczem niewiast maści wszelakiej, zupełnie nie przemawia do mnie taka forma zainteresowania ze strony kobiety, a z drugiej strony ciężko mi uwierzyć, że taka wizja ma jakiekolwiek poparcie w świecie rzeczywistym smile

A może się mylę...?? wink

stary skoro nie boisz sie dostać po gębie a na dodatek potrafisz oddać to czego boisz się podejść do dziewczyny? uwierz mi jak dajesz radę z cwaniakami to rozmowa z dziewczyna to dla ciebie nic nie bedzie po prostu zrob to. od tego się nie umiera

19 Ostatnio edytowany przez Anechoreta (2011-01-18 22:21:36)

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Boje się porażki...:(

Widzisz, ja jestem BARDZO zaangażowany w moje hobby, moi znajomi i znajome również, poświęcamy mu dużo czasu i nie zamierzam z niego rezygnować, choć wiem, że może sprawić, iż moje życie będzie pełne smutku i samotności.

Jestem monotematyczny, nie mam o czym rozmawiać, na dłuższą metę, oprócz fantastyki, a nie interesuje mnie osoba, która nie tylko nie będzie nic wiedziała o moim hobby, ale wręcz uważała je za durne i śmieszne (częsta reakcja) albo "nienormalne w moim wieku" (jeszcze częstsza, a grono miłośników fantastyki w Polsce jest duże i to szczególnie w moim wieku wzwyż), albo "nienormalne" (tak, do niedawna kojarzono nas z sektami i satanistami big_smile).

Ale mam wrażenie, że nie powinniśmy kontynuować tych rozważań na tym wątku, bo schodzimy na moje prywatne problemy, a jego autor miał inne cele zakładając go smile

20

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

mysle ze jest cala masa dziewczyn ktore tez maja podobne hobby do twojego wspolny temat ciekawy dla obojga to swietny poczatek. a noi jeszce jedna sprawa w zyciu nie mozna miec wszystkiego, kazdy zwiazek wymaga jakis poswiecen czasem niewielkich a czasem ogromnych. cos za cos.

21

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

mysle ze jest cala masa dziewczyn ktore tez maja podobne hobby do twojego wspolny temat ciekawy dla obojga to swietny poczatek.

Dzięki smile

a noi jeszce jedna sprawa w zyciu nie mozna miec wszystkiego, kazdy zwiazek wymaga jakis poswiecen czasem niewielkich a czasem ogromnych. cos za cos.

Dzięki sad

22

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Julio i tak trzymaj! Walcz i nie poddawaj się. Nawet jeśli przegrasz raz, czy drugi. W końcu Ci się uda smile Ja w to wierzę. I powtórzę Ci moją mantrę - "Będzie dobrze" smile

Pozdrawiam smile

23

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Hej, byłam na siłowni. W końcu. Niestety nie sama...poprosiłam koleżankę z pracy żeby mi towarzyszyła chociaż ten pierwszy raz smile. No i było oczywiście fajnie. We dwie zawsze to raźniej. I w sumie dobrze, że nie sama. Bo tak patrzyłam po tych ludziach, to jakoś tak nie widziałam przyjaźnie nastawionych. Wszyscy klapki na oczach i ćwiczą. Albo to moje wyolbrzymiony strach mi tak podpowiada by ich tak odbierać. W każdym razie gdybym miała sama tam pójść to pewnie nigdy by do tego nie doszło. Nie znam się na tych wszystkich urządzeniach, więc pierwszym razem chodziłyśmy od jednego do drugiego i próbowałyśmy oczywiście nie bez pomyłek. Było przy tym kupe śmiechu. Ale sama bym tak sie nie odważyła. No więc właśnie chociaż poszłam tam to i tak nie odbieram tego jako swój mały sukces, bo nie przełamałam swojej nieśmiałości w pojedynkę hmm może następnym razem...ale nawet nie widziałam nikogo do kogo mogłabym zagadać....chociaż uśmiech na twarzy był i pełen luz z mojej strony. Pożyjemy zobaczymy.

p.s. wszystko mnie boli ale czuje sie fantastycznie psychicznie smile bo nie siedzialam w domu smile

24

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

I dobrze, liczy się to, że wyszłaś z domu, że nie siedziałaś sama. A z ludźmi to różnie bywa. Często w ten sposób izolują się od innych. Grunt, że samopoczucie Ci się poprawiło smile

25

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Mam wyzwanie dla siebie, otrzymałam zaproszenie na wyjazd integracyjny z inna firma (poniewaz współpracuje z nimi) no i fajnie byloby tam pojechac. Tylko ze oczywiscie jechalabym sama, samiusieńka. A nikogo tam nie znam. I co tu zrobic ? Nie chce czuc sie nieswojo. Jestem nowa, a tam juz pewnie duzo osob sie zna...

26

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Też miałam / mam ten problem - jestem strasznie nieśmiała, ale jakiś czas temu postanowiłam z tym walczyć. Zaczęło się od tego, że poszłam do liceum kompletnie sama, nie znałam nikogo..zrobiłam to po to, żeby wreszcie przezwyciężyć nieśmiałość. Na początku było ciężko, nie powiem, z nikim praktycznie nie rozmawiałam i ciągle byłam zawstydzona..ale to przeszło z czasem smile nie mogę powiedzieć, że pozbyłam się tego do końca, bo nadal czuję się nie do końca akceptowana przez innych, dlatego zaczęłam pracować jako hostessa - chcąc, nie chcąc, muszę kontaktować się z ludźmi, bo za to mi płacą wink na studia też poszłam kompletnie samiuteńka i chociaż trochę to trwało, to teraz wreszcie czuję, że radzę sobie z tą moją największą wadą smile Myślę, że powinnaś zdecydować się na ten wyjazd, bo to może być duży przełom w Twoim życiu smile

27

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Sama myślę, że to byłby dobry pomysł. Dobry moment na pokonanie tego strasznego potwora - nieśmiałości. Skłaniam się ku temu wyjazdowi. Tzn. chciałabym. Bo to by mi ułatwiło pracę z tymi ludźmi. No i może kogoś poznam tam od siebie z miasta itd. Tylko jak mam siebie przekonać żeby się nie bać. Wyobrażam sobie, że będę tam sama i do nikogo się nie odezwę, bo nie będę wiedziała o czym mam rozmawiać. No i że większość się już zna, albo jeżdżą w kilka osób z jednej firmy na takie spotkania. I tak nieswojo się czuję. Ale bardzo chcę...Tylko potrzebuję jakiegos sposobu na siebie...

28

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Dobrze wiem, co znaczy czuć się nieswojo w czyimś towarzystwie wink A jak siebie przekonać..mój sposób jest może trochę dziwny, ale ja (z racji tego, że mam bujną wyobraźnię) zawsze myślałam sobie o tym, jak będzie super w tym nowym miejscu i obiecywałam sobie, że będę bardziej otwarta : wiadomo, że nie zawsze się udawało, ale trzeba próbować.. Myślę, że ten wyjazd jest dla Ciebie mega okazją, a nawet gdybyś nie mogła się przełamać w towarzystwie obcych, to nic chyba nie stracisz jak tam pojedziesz? A możesz tylko zyskać smile takie jest moje zdanie, ale musisz sama zdecydować, czy jesteś gotowa na takie rzucenie się na głeboką wodę smile

29

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Julio, to jest bardzo dobra informacja. Jeśli masz ochotę - jedź i baw się smile Zawsze możesz poznać fajnych ludzi. I nic nie stracisz na tym. smile

30

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Julia82, mam nadzieję, że dasz nam znać na co się zdecydowałaś wink

31

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Na razie zbieram się na odwagę. Chciałabym bo to chyba jedyny sposób na przełamanie się i w dodatku na nowe znajomości. Ludzi tych znam z rozmów telefonicznych. No ale to nie to samo w realu. zaczynam sobie ukladac plan jak to bedzie wygladalo co mam mówic, o czym rozmawiac itp. ? A jak bedzie tak ze sie nie dopasuje ? I bede tam stala jak kolek sama ? Pomysla ze jestem niefajna a nie niesmiala. Ludzie czesto tak mysla. No wiec moze poradzicie mi jak sie zachowac w takiej sytuacji ? Do kogos podejsc, sama stac z boku o czym rozmawiac ? Itd...

32

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Hmm..na pewno musisz się uśmiechać, bo to otwiera dużo drzwi smile Kurcze, ciężko mi tak radzić, bo każdy człowiek jest inny.. Myślę, że najważniejsze jest po prostu być sobą tylko przezwyciężyć tą niesmiałość! Wiem jakie to trudne i u mnie najczęściej kończyło się rumieńcami z zawstydzenia ale trzeba próbować.
Będę za Ciebie trzymać kciuki smile
A może trzeba zacząć rozmowę od tematów zawodowych, skoro to jakaś współpracująca z Wami firma? wink

33

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Uśmiech oczywiście będzie. Nie zamierzam być ponura. To ma być w jakimś hotelu tylko dla babeczek i bedzie Spa. Rumieńcem się na pewno nie obleję, bo nie mam sklonności takich. Tematy zawodowe, no tak to dobra myśl. Tam będzie dużo babek z różnych firm konkurujących no i ta jedna która to organizuje. Z tej firmy znam ze 3 osoby tak z rozmow telefonicznych. Pozostale laski beda z konkurencji...ze ja niesmiala jestem no i bede sama to musze sie do kogos "przykleic" tylko nie wiem jak to zgrabnie zrobic smile

34

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość
Julia82 napisał/a:

Mam wyzwanie dla siebie, otrzymałam zaproszenie na wyjazd integracyjny z inna firma (poniewaz współpracuje z nimi) no i fajnie byloby tam pojechac. Tylko ze oczywiscie jechalabym sama, samiusieńka. A nikogo tam nie znam. I co tu zrobic ? Nie chce czuc sie nieswojo. Jestem nowa, a tam juz pewnie duzo osob sie zna...

Julia, ja mam identyczną sytuację - spotkanie integracyjne z ludźmi z nowej pracy. Znam tych ludzi tylko przelotnie. Martwię się tym już od kilku dni i dlatego też dziś jeszcze nie śpię o tej porze wink Ale idę. Muszę walczyć. Ty też musisz to zrobic dla siebie.

35

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Aga30 to doskonale rozumiesz moje obawy. Ja na swoje spotkanie integracyjne muszę jechać do innego miasta. Ludzi nie znam osobiście, tylko z rozmów telefonicznych. Nie chce wyjść na milczka czy jakąś zimną, wyniosłą i niezainteresowaną. Przez telefon jestem zupełnie inna -jak cos muszę załatwić to załatwiam, żartuję, nie jestem sztywana i takie tam. A jak się tam zjawię i mnie sparaliżuje nieśmiałość to będzie lipa. Tego nie chce dla siebie, bo chcę się dobrze bawić. Ten wyjazd mnie kusi, bo to w górach w weekend no i to SPA smile. Ale chyba pojade. Jak dadza mi harmonogram spotkania i bedzie ciekawie to na pewno. Trudno raz kozie smierc. Zrobie wszystko zeby sie udalo mi.

36 Ostatnio edytowany przez Julia82 (2011-01-31 21:27:44)

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Aga30 i jak tam spotkanko integracyjne ? Było już ? Jak było ? Ja na swoje jade i sie nakrecam pozytywnie smile

No i tak poza tym odważyłam sie nawet sama wejsc do kawiarni usiasc SAMA zamowic sobie herbatke i ciacho i siedzialam i czytalam ksiazke. Nawet podszedl do mnie chłopak z obsługi i pomógł wybrać mi herbatę, bo było ich tyle, że nie wiedziałam, którą wybrać. I czułam się świetnie. Bo rozmawiałam na luzie z nim i sie usmiechalam. Potem jeszcze podszedl i zapytal czy mi smakuje odpowiedzialam ze tak, bo akurat trafil w moj gust. A poszlam tam bo mialam wolna godzinke i na zimnie nei chcialam czekac na autobus. No i jestem zadowolona z siebie smile

37

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość
Julia82 napisał/a:

Aga30 i jak tam spotkanko integracyjne ? Było już ? Jak było ? Ja na swoje jade i sie nakrecam pozytywnie smile

No i tak poza tym odważyłam sie nawet sama wejsc do kawiarni usiasc SAMA zamowic sobie herbatke i ciacho i siedzialam i czytalam ksiazke. Nawet podszedl do mnie chłopak z obsługi i pomógł wybrać mi herbatę, bo było ich tyle, że nie wiedziałam, którą wybrać. I czułam się świetnie. Bo rozmawiałam na luzie z nim i sie usmiechalam. Potem jeszcze podszedl i zapytal czy mi smakuje odpowiedzialam ze tak, bo akurat trafil w moj gust. A poszlam tam bo mialam wolna godzinke i na zimnie nei chcialam czekac na autobus. No i jestem zadowolona z siebie smile

Julia, jestem z Ciebie dumna smile Siedzenie samej w kawiarni czy restauracji to też mój senny koszmar (tak jak pokój socjalny wink)
A jeśli chodzi o spotkanie integracyjne, to poszłam, bo iść musiałam, żeby nie wyszło, że się na starcie izoluję. Było naprawdę fajnie, jestem zadowolona, że się przełamałam. Ale niestety byłam spięta i mało mówiłam, ale wytłumaczyłam wszystkiim, że na razie obserwuję i żeby mi dali chwilę na zaaklimatyzowanie smile Znalazłam też 2 osoby, z którymi rozmawiałam już na luzie dłużej i wyszło z tego nawet zaproszenie do kina (nowa koleżanka). Tak więc Julia masz jechać bez dwóch zdań smile
Pozdrawiam

38

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Aga30 przykład z kawiarnią, sprawdzony na własnej skórze, potwierdza nam, że wchodząc tam samej nic nam się nie stanie. Siedzieli tam różni ludzie, w różnym wieku sami albo z grupką znajomych. Jedni czytali inni rozmawiali ze sobą. Może spróbuj wchodząc do tego pokoju socjalnego u siebie wyobrazić sobie, ze wchodzisz właśnie do takiej kawiarni, gdzie każdy robi to na co ma ochotę. Ja wchodząc do kuchni u siebie w pracy (w biurowcu gdzie są ludzie, których nie znam kompletnie), mówię dzień dobry tym co tam są, uśmiecham się i robię co mam robić swojego. Nie każdy przebywający tam ma ochote rozmawiać. Wystarczy, ze bedziesz wygladala na osobe, z którą sam ktoś bedzie chcial porozmawiac i zagada do Ciebie, czyli mila i usmiechnięta (hmm to chyba luqi pisal i sie sprawdza smile). Jak nikt nie zagada albo Ty do nikogo to nie jest to porazka. Tylko tyle ze nikt nie mial ochoty sie odzywac, bo byl zajety swoja kawa, herbata, kanapka czy gazeta. Chcial miec chwile spokoju dla siebie. I tyle smile Kazdy ma prawo korzystac z kuchni i robic w niej co chce. A jak zagadasz do kogos i ktos odpowie ledwo ledwo to tez nie nalezy od razu sobie do głowy wbijać, ze to dlatego tak nam odpowiedzial bo to ja jestem beznadziejna i mnie na pewno nie lubi. Jest milion roznych powodow dla ktorych mogl tak odpowiedziec: np. zly humor bo szef go wkurzyl, cos mu nie wyszlo, zona/maz wkurzyli i sa wkurzeni na caly swiat, zab boli, brzuch boli, gardlo, niewyspali sie, nie sa gadatliwi, sami sa niesmiali itp....tego sie nauczylam smile

39

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Chyba już coraz mniejszy ten problem u mnie. Chociaż zauważyłam coś dziwnego. Jak ubiorę się tak seksi i umaluję (inaczej mówiąc odstrzelę) i przyciągam uwagę facetów, którzy nie patrzą się na mnie w sposób o matko co za dziwoląg (tylko raczej im się podobam - sama to zauważyłam, usłyszałam komplementy itp.) to staje się mniej pewna. Czuję się niekomfortowo kiedy tak mnie "podziwiają". Na codzień chodzę ubrana normalnie, raczej tak na luzie sportowo jakiś jeansy, buty na płaskim obcasie, bluzki z lekkim dekoltem albo i golfiki, marynarki bluzy -oczywiscie kolorowe i nie bezksztaltne. Co dziwne lubię zakładać t-shirty z różnymi prowokującymi napisami i wtedy czuję się dobrze, nawet jak wszyscy się na mnie patrzą i uśmiechają. Hmm nie wiem jak to zmienić właśnie, że jak ubiorę się tak bardzo kobieco być bardziej pewną siebie. Bo wtedy unikam wzroku mężczyzn, z reguły patrzę gdzieś w dal lub w podłogę. Co może dla nich oznaczać, że jestem zarozumiałą laską, którą faceci nie interesują, albo mam jakiegoś faceta. A ja chce się czuć komfortowo. Kto ma jakiś dla mnie pomysł, radę ?

40

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość
Julia82 napisał/a:

Chyba już coraz mniejszy ten problem u mnie. Chociaż zauważyłam coś dziwnego. Jak ubiorę się tak seksi i umaluję (inaczej mówiąc odstrzelę) i przyciągam uwagę facetów, którzy nie patrzą się na mnie w sposób o matko co za dziwoląg (tylko raczej im się podobam - sama to zauważyłam, usłyszałam komplementy itp.) to staje się mniej pewna. Czuję się niekomfortowo kiedy tak mnie "podziwiają". Na codzień chodzę ubrana normalnie, raczej tak na luzie sportowo jakiś jeansy, buty na płaskim obcasie, bluzki z lekkim dekoltem albo i golfiki, marynarki bluzy -oczywiscie kolorowe i nie bezksztaltne. Co dziwne lubię zakładać t-shirty z różnymi prowokującymi napisami i wtedy czuję się dobrze, nawet jak wszyscy się na mnie patrzą i uśmiechają. Hmm nie wiem jak to zmienić właśnie, że jak ubiorę się tak bardzo kobieco być bardziej pewną siebie. Bo wtedy unikam wzroku mężczyzn, z reguły patrzę gdzieś w dal lub w podłogę. Co może dla nich oznaczać, że jestem zarozumiałą laską, którą faceci nie interesują, albo mam jakiegoś faceta. A ja chce się czuć komfortowo. Kto ma jakiś dla mnie pomysł, radę ?

Z tym sexy wyglądem, to chyba chodzi o to, że jednak mimo wszystko jeszcze boisz się dopuścić kogoś bliżej. Czyli z jednej strony podchodzisz do sprawy racjonalnie i ubierasz się zachęcająco, ale podświadomie nie czujesz się gotowa na randki i stąd ten dystans czy skrępowanie w zachowaniu. Ja tak to widzę.

41

Odp: Mam taki problem...nieśmiałość

Może i masz rację Aga30, bo faktycznie tak jest, że nie dopuszczam jak na razie do siebie facetów. Nie chcę związku. O tym nie pomyślałam, że może to mieć takie podłoże. Ale może też dlatego, że sama o sobie nie myślę, że jestem atrakcyjna (chociaż od wielu osób i facetów i babek slysze ze jestem ). To moze to tez.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Mam taki problem...nieśmiałość

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026