netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

problem z... innymi kobietami

14 odpowiedzi3 587 wyświetleńzałożony przez lisc_sosny, 14.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » problem z... innymi kobietami

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: problem z... innymi kobietami

Witam Was jako nowa uzytkowniczka tego forum

Przeczytalam pare watkow, dziewczyny maja tu problem glownie z chlopakami, z podejsciem do nich itd. Ja mam problem z innymi kobietami.
Zostalam wychowana glownie przez matke o silnym charakterze, ojciec byl nieobecny, poza tym podejrzewam, ze moi rodzice sie nie kochali, ciagle slyszalam klotnie; nigdy nie bylo miedzy nimi czulych slow, przytulania itd. Nie liczac tego co opisalam mialam dosc normalne dziecinstwo, mama raczej rozpieszczala choc potrafila tez krzyczec i czasem nawet bic, bardzo sie jej wtedy balam. Ojciec bral bardzo maly udzial w wychowaniu mnie i brata do tego stopnia, ze gdy np przyjezdzal po mnie zabrac mnie z wakacji zdarzalo mi sie go wstydzic jak obcego "pana".
Dlatego moze w mlodosci "zmienialam" mezczyzn jak przyslowiowe rekawiczki, nie chcialam sie wiazac, krzywdzilam i lamalam serca jakbym sobie udowadniala, ze moge zdobyc meska milosc, ktora potem porzucalam zeby potem znalezs nastepna jakby mi bylo malo.
Wiec akurat z mezczyznami nie mialam problemow. Natomiast gorzej bylo z dziewczetami.  W przedszkolu i rowniez pozniej w szkole i na podworku mialam wrazenie, ze kolezanki traktuja mnie jako "ta gorsza", z ktora sie koleguja wtedy kiedy nie ma nikogo innego, i ze w grupie nie licza sie z moim slowem i ze mna ogolnie. Zawsze wydawalo mi sie, ze musze zabiegac o kolezanki, o jakas znajomosc, mimo tego nie bardzo wiedzialam jak a "przekupstwo" polegajace np na dawaniu slodyczy nie wchodzilo nigdy w gre. Bardzo wiele kolezanke mnie w tamtych czasach "zranilo" obmawianiem np czy brakiem zainteresowania moja osoba.
Dzis mam 32 lata i caly czas jest podobnie. Zwlaszcza na pierwszy rzut oka widac, ze kobiety ode mnie stronia. Ja wtedy staram sie byc mila, wychodze do tej osoby, usmiecham sie, rozmawiam. Niestety albo zmienia to niewiele albo jest gorzej, to znaczy osoba ta korzysta z mojej uprzejmosci (jestem palaczka wiec ona co chwile prosi mnie o papierosa i ja daje oczywiscie) a potem obmawia mnie za plecami itd. Tak naprawde zebym miala kolezanke to musi uplynac troche czasu zanim ona mnie nie pozna lepiej i nie zorientuje sie, ze jestem kims z gruntu dobrym, ze w przyjazni potrafie byc wierna jak pies i mozna na mnie zawsze liczyc. Nie wiem absolutnie z czego wynika ta powsciagliwosc kobiet wobec mnie, te ktore mnie znaja czesto unikaja mnie i rozmowy ze mna otwarcie, a ja naprawde wychodze do wszystkich z tzw otwartymi rekami....Z tego wszystkiego cechuje mnie jakby "unizonosc" wobec kobiet, czuje sie gorsza od innych dziewczyn.
To mnie czasem boli, odczuwam to jako niesprawiedliwosc, to glupie ale mam wrazenie, ze jestem odtracana za "twarzowe"
Mam przez to b. niska saoocene, przed zalamanim ratuje mnie jedynie to, ze robiac bilans zycia udalo mi sie jakos miec kilka bardzo bliskich przyjaciolek ale zawsze zdobywalam te przyjaznie z trudem.
Czy ktoras z Was ma podobnie? Czy tylko ja jestem takim dziwolagiem.....:(

2

Odp: problem z... innymi kobietami

Witaj smile
co to znaczy: "mam wrazenie, ze jestem odtracana za "twarzowe""

3

Odp: problem z... innymi kobietami

Jest takie powiedzenie w pewnych kregach, ze ktos, kto od kogos dostal brzydko mowiac "wpier***ol" a mu sie nie nalezalo bo nic zlego nie zrobil to znaczy ze dostal "za twarzowe". za to, ze po prostu ta osoba "istnieje", za egzystencje.  Moze tez chodzi o wyglad.
Tak mi sie to skojarzylo z moja sytuacja.

4

Odp: problem z... innymi kobietami

Ojej.
Autorko wątku, ja widzę tu większy problem.
Napisz jak Ty siebie widzisz? Uważasz siebie za wartościową osobę? Za co siebie lubisz?

5

Odp: problem z... innymi kobietami

Ja mam bardzo niska samoocene jak juz pisalam. Mam pewne cechy aspolecznosci tzn rozmawiac z ludzmi "o niczym" (niezobowiujace pogawedki) lub smiac sie z kawalow musialam sie uczyc bo sama z siebie tego nie potrafilam. Malo rzeczy mnie smieszy z tych, ktore smiesza ludzi w towarzystwie, jestem czesto zamyslona, lubie rozmawiac na konkretne tematy i mam swoje zdanie na wiele rzeczy a jak czegos nie wiem to po prostu slucham zeby sie dowiedziec. Dlatego moze mam troche lepszy kontakt z mezczyznami w grupie. Byc moze nie jestem dobrym towarzystwem dla niektorych kobiet, ktore lubia porozmawiac o kosmetykach itp, nie znosze cosmopolitanu i elle, kosmetyki sa dla mnie do uzywania a nie do rozmawiania o nich, nie plotkuje "o facetach" (przynajmniej to jest plusem, ze nigdy nie mialam z nimi problemow), nie mam dziecka i nie jestem pewna, czy chce je miec, potrafie sluchac i doradzac, wczuwac sie w sytuacje osoby zalacej sie na przyklad... ja wiem co jeszcze?.... To systematycznie pojawiajace sie w moim zyciu  lekcewazenie mnie przez inne kobiety mnie juz tak dobilo, ze naprawde nie mam o sobie dobrego zdania.....
Mam takie cechy, ktore sie chyba zdewauowaly w ostatnich latach typu dobroc, wrazliwosc, szczerosc, interesuje sie drugim czlowiekiem itd.
Natomiast jestem postrzegana jako zimna i powazna osoba z wielkim dystansem, nawet pochmurna mimo, ze staram sie duzo usmiechac, ale mam po prostu powazna twarz, i rzeczywiscie taka jestem, to chyba rodzinne, moje ciotki sa podobne. Mam jedna przyjaciolke z lat studenckich, przeszlysmy razem bardzo wiele, ona mowi, ze kocha mnie za to jaka jestem a musiala rzeczywiscie sie "dokopac" tej wiedzy o tym, jaka jestem i wiele miesiecy musialo uplynac. Ona niestety mieszka daleko ode mnie, zycie naz "rozsialo" po swiecie i widujemy sie rzadko.

6

Odp: problem z... innymi kobietami

Sosenko (mogę tak?), chciałabym Ci zaproponować terapię. Dlatego że na forum internetowym ciężko będzie rozgryzc wszystkie aspekty Twoich porażek, tego jaka jesteś. Poza tym lekarz jest dyplomowanym specjalistą a my często tylko pasjonatkami.
Musisz siebie zaakceptować i polubić, nie startować jako osoba gorsza, bo ludzie od razu to wyczują i wykorzystają.
Kiedyś byłam nieśmiała ale poprzez przebywanie wśród różnych grup społecznych nabrałam odwagi.
Nie kumpluję się z dziewczynami, wolę towarzystwo facetów.
Kobiety nie chcą się z Tobą kumplować bo może mimo wszystko myślą że są od Ciebie głupsze? Bo co może interesować matki z dziećmi czy zakochane dziewczyny. Dlatego poszukaj takiej dziewczyny jak Ty- singielki, szybciej powinnyście się zrozumieć.
Twarz oddaje to o czym myślimy, dlatego też proponuję żebyś codziennie zrobiła sobie coś miłego dla siebie.
Gdy będziesz szczęśliwa, zadowolona ze swojego życia, ludzie będą do Ciebie lgnąć.
Jeszcze temat mężczyzn- warto zainwestować z związek z odpowiednim człowiekiem.
Mam nadzieję że nie uciekniesz z forum i będziesz pisała o tym co udało Ci się osiągnąć smile gdybyś chciała prywatnie porozmawiać -można napisać e-mail.

7

Odp: problem z... innymi kobietami

Dziekuje Ci za Twoja uwage
Ale ja nie jestem singielka, tworze szczesliwy zwiazek z mezczyzna juz od poltora roku. To jest jakby moj "drugi maz" bo jestem rozwiedziona. Mamy wspolne plany na przyszlosc, jestesmy jak papuzki nierozlaczki bo dzielimy ze soba jak najwiecej spraw a jednoczesnie nie ograniczamy siebie nawzajem i jest duuuuzo zrozumienia- czyli jest tak jak zawsze chcialam zeby bylo w moim zwiazku.
A ja nie chce rowniez "zaistniec" tylko przez mezczyzne u mojego boku, nie wiadomo jak bylby on wspanialy. W temacie o wyjatkowosci dziewczyny czesto podaja "jestem wyjatkowa bo mam u boku wyjatkowego meza" a one same co? Nie istnieja w oderwaniu od faceta?
Myslalam o terapii ale to kosztuje, poza tym nie wiem gdzie sie udac, kiedys chodzilam do psychologa i nic mi to nie dalo (mysle, ze wybralam psychologa po prostu) teraz rowniez chodze do terapeuty raz na jakis czas poniewaz zauwazylam u siebie problem a alkoholemi i staram sie go leczyc.
Mam kilka jak widac problemow, z ktorymi sie borykam i w sumie "daje rade" ale ten, o ktorym zdecydowalam sie tu napisac mierzi mnie bardzo, bo go kompletnie nie rozumiem. Zdarza sie, ze dziewczyny sa zazdrosne bo lubi mnie ich facet np, a ja nie zamierzam nikogo podrywac, jestem szczesliwa z moim mezczyzna i one o tym wiedza a sa zazdrosne jakby "na zapas"... A z iloma nie potrafie rozmawiac.... Po prostu nie przychodzi mi do glowy nic do powiedzenia. Czesto rowniez jak cos powiem to wydaje mi sie, ze ludzie mysla, ze jestem "jakas dziwna".
Pamietam jak do dzis, mialysmy moze po 11 lat, poszlysmy do jednej kolezanki, ktora miala w domu duzo ksiazek a ja zawsze sie interesowalam ksiazkami na polkach. To byla bliska kolezanka, ja po prostu weszlam do jej pokoju, spojrzalam na polke z ksiazkami, wyjelam jedna i sie w niej zaczytalam, zostawiajac tamte dziewczyny w drugim pokoju. Jedna z nich, ktora znala mnie najmniej powiedziala wtedy, ze mam "dziwne wychowanie" zeby tak sie zachowywac.
To zdarzenie jak rowniez wiele innych sprawilo, ze nigdy nie jestem pewna jak sie zachowac, co powiedziec, itd.
kurcze ale sie rozpisalam. Zwlaszcza, ze to pewnie, jak piszesz, sprawa dla psychoanalityka.

8

Odp: problem z... innymi kobietami

Sosenko bardzo się cieszę że nie jesteś sama! smile
Na terapię możesz się zgłosic do MOPS'u za darmo.
Alkohol, brak akceptacji- to wszystko się ze sobą łączy.
Zazdrość się bierze z niskiej samooceny, takiej dziewczynie nie wytłumaczysz że jej chłopak Cię interesuje wyłącznie jako partner do rozmowy.
To zdarzenie sprzed 11 lat- dziewczyny chciały sobie z Tobą podyskutować, przez myśl by im nie przeszło że książki Cię bardziej interesują niż ludzie.
Myślę że powinnaś przestać myśleć nad tym co pomyślą o Tobie inni. Jesteś uważna, potrafisz się komunikować.
Pomyśl może niedaleko Twojej okolicy spotykają się ludzie o podobnych do Twoich zainteresowaniach, albo idz na zajęcia sportowe. Czasem można tam spotkać ciekawych ludzi. Tylko nic na siłę, i nie staraj się wkupić w czyjeś łaski bo zawsze zle na tym wyjdziesz.

9

Odp: problem z... innymi kobietami

Ja myślę, że jesteś pewnie bardzo ładną kobietą a do tego indywidualistką, a taka mieszanka budzi czasem zazdrość i zawiść niestety. Proponuje tak jak alaclaudie spotkania z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, podobnych do Ciebie smile

10

Odp: problem z... innymi kobietami

Dziekuje Wam bardzo dziewczyny za slowa otuchy

Z tymi zajeciami "pozalekcyjnymi" to tez troche ciezko. Ja regularnie plywam a plywanie to  tez sport, ktory uprawia sie w pojedynke, kiedys tanczylam, wtedy mialam fajne kolezanki z tanca ale potem sie przeprowadzilam w inne miejsce i przestalam chodzic.
Mysle o tymk zeby zapisac sie na badmington albo jakas sztuke walki (mialam do tego predyzpozycje zawsze). Juz bedziebardziej "grupowo".
Jesli ktoras z Was ma podobne przejscia do moich.... bo mam wrazenie, ze jestem tu jedyna taka dziwna...

11 Ostatnio edytowany przez szeridana (2011-01-24 16:44:19)

Odp: problem z... innymi kobietami

Jak bym czytała siebie sprzed prawie 20 lat - tez taka byłam, nie umiałam paplać bez sensu, śmiać się z głupot, lubiłam rozmawiac na poważne tematy, lepiej dogadywałam się z facetami. Dziewczyny tez do mnie nie lgnęły, taka nasza natura.
( co nie znaczy, ze nie mozna jej zmienić ). Tez byłam ładna, teraz jestem juz  brzydsza bo starsza, mam więć więcej koleżanek, choc nie przychodzi mi to łatwo, musiałam się zmienić, własnie nauczyc sie gadać o niczym, dzielić z innymi jaką kupiłam kieckę lub  róż do twarzy. Ponarzekac na męża      ( choć nie narozrabiał az tak bardzo ) - oj one to lubią. Nie przyszło mi to łatwo gdyż nadal za tym nie przepadam, ale przynajmniej mam teraz większy wybór wsród kobitek- czy po kilkurazowych spotkaniach i gadaniach o "pierdołach" wyłoni sie cos fajnego, poważnego.
Ale i ma to swoje zalety. Stałam się weselsza, bardziej otwarta na ludzi. Nie zastanawiam się co o mnie pomyśłą (jak np. założe czerwien do różu ).  Być może właśnie taką osobą powinno się być w większym gronie a na te nasze głebokie , ciekawe tematy rozmawiac tylko juz z wybraną koleżanką?
  Będzie Cię czekało wiele pracy nad sobą ale ja nie radziłabym Ci pracy grupowej z jakims specjalistą ( czy psychologiem ), lecz zapisanie się właśnie na jakieś zajęcia i poobserwowanie jak zachowuja się kobiety które mają dużo koleżanek, o czym rozmawiają i.t.p. No i uśmiech na co dzień, na powitanie, na pożegnanie, na co słychać, komplementy- szczere.
Pozdrawiam Cie i zycze wielu nowych przyjaźni.

12

Odp: problem z... innymi kobietami

Dzieki Szeridana!!!

13

Odp: problem z... innymi kobietami

moze lepiej jak unikaja? bo niektorych to naprawde lepiej nie znac;) i wg mnie lepiej miec kilka zaufanych przyjaciolek niz mnostwo beznadziejnych kolezanek... i nie przejmuj sie tym tak bardzo, bo jesli kogos nie przyciagasz do siebie to na pewno nie jest tego wart. w koncu wg mnie poznawac sie beda na Tb te osoby, ktore warto by sie poznały;)

14

Odp: problem z... innymi kobietami

byc moze tak jest nowa kobieta, bo mam naprawde kilka zaufanych osob, ktore sa wspaniale i moge sie do nich zwrocic ze wszystkim.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » problem z... innymi kobietami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026