Witam szanowne Panie jak i zarówno Panów. Mam na imię Michał . Jestem prawiczkiem ( tylko seks oralny miałem, ale to nie wchodzi w grę) Mam 19 lat. Miesiąc temu zakochałem się w mojej teraźniejszej dziewczynie. Po prostu ot tak , miłość. I w dodatku bardzo mocna.
Na moje szczęście z całkowitym odwzajemnieniem. Czuje się w tym związku szczęśliwy, rozumiemy się , jest przeuroczo. Wspieramy się nawzajem, codziennie mówimy sobie jak nam zależy i jak bardzo się kochamy. Ani ja , ani ona nie flirtuje z nikim i nie dajemy sobie wcale powodów do zazdrości. Fakt zamknęliśmy się trochę we własnym świecie , ale czasem znajduje czas dla znajomych. Gdy mówię jej o swoich uczuciach to często puszcza łzy ze szczęścia. Ekhm... to tylko taki wstęp abyście zrozumieli istotę tego związku i nasze obopólne zadowolenie.
Problem jest tylko jeden. Przed tym jak się poznaliśmy miała rzecz jasna swoich partnerów. Kochała się z nimi non stop. Na wielu się przejechała ( 1. gwałt 2. zależało im tylko na seksie 3. za dużo razy chcieli się z nią kochać dziennie) Bardzo ją to zraniło. 2 lata temu postanowiła iż nie będzie z nikim tego robiła aż do ślubu. I tak też się stało.
Teraz chciałbym podkreślić jedną rzecz . Nie zależy mi na seksie tak bardzo jak na naszych relacjach i stronie uczuciowej. I nawet mogę nie chcieć tego za 2 lub 3 miesiące. Jednak czuje , że po 5 bardzo będę tego chciał. Nie śpieszy mi się , ale chce wiedzieć , że to kiedyś nastąpi , ale nie za np 2 lata tylko wcześniej. Aktualnie obciąga mi i pozwala lizać swoją vaginę ( przepraszam za taką bezpośredniość jednak chce konkretnie przedstawić sytuację). Do ust powiedziała , że nigdy nie weźmie ( bo kiedyś ją zmuszano) i ja nawet ja tego nie potrzebuje. Jednak gdy usłyszałem o braku seksu trochę się zniesmaczyłem. Przecież to taki kawał czasu trzeba będzie czekać zanim to zrobimy. A ja tak bardzo chce , na dodatek z ukochaną osobą ( nigdy nikogo tak nie kochałem ) Ostatnio powiedziała , że po prostu nie może się przełamać. Ten temat zawsze kończy się jej smutkiem i później bardzo muszę się starać żeby wrócił jej nastrój.
Bardzo Was proszę o jakąś radę ( nie żart, nie pisanie na "odwal się" ,) tylko przemyślaną radę jak można ją na mówić do kochania się z kimś komu może ufać i nigdy w życiu jej nie zrani.
Rozumiem , że to przez przeszłość, ale oświadczam iż nie mam zamiaru się z tym godzić. Ale rozstanie nie wchodzi w grę. Nawet rozumiem jej myślenie , że chce być pewna swojego . Nie chce powtórki z tamtych lat. I że nawet gdy świadomie chce to podświadomość ją blokuje. Oczywiście to moje domysły. Może ktoś coś mi wytłumaczy lub poradzi. Będę super wdzięczny. Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.