mam 20 lat-jestem 2lata po ślubie i teraz dopiero zrozumiałam że to był błąd! mam 2-letniego syna,bardzo go kocham i chce dla niego jak najlepiej!Ciąża doprowadziła mnie do ołtarza-może to i głupie ale nie miałam innego wyjścia! pochodziłam z biednej rodziny i nie dała bym rady sama wychować dziecko:( Zyje z dnia na dzień udawając i kłamiąc mojego męża i jego rodzine ze jest dobrze! ale nie mam już sił. nie chce tak dłużej żyć!proszę o pomoc i wsparcie:(
Podobne tematy
Jestem pierwsza...
Hmm najpierw odpowiedz mi na pytanie Czy Kochasz Męża?
Ciężko mi komukolwiek dawać dobre rady, ponieważ sam szukam pomocy. Zastanów się czy coś do niego czujesz, bo po dwóch latach może warto szczerze porozmawiać. Przez kłamstwa zaczniesz się zmieniać on to zauważy, zaczną się konflikty i ucierpi cała wasza rodzina. A może uda uratować związek. Nie jestem profesjonalistą w udzielaniu rad, to tylko moje zdanie. Poczekaj jeszcze bo znajdzie się tu ktoś kto lepiej Ci doradzi.
Witaj
bardzo nie wiele napisałaś o swojej sytuacji oraz dokładnie w czym tkwi problem?
Czy to brak miłości do męża?
Czy żle Cię traktuje?
Może nie masz wsparcia?
spróbuj rozwinąć troszkę swoją sytuację , będzie nam prościej pomóc...
Tak naprawdę to nie napisałaś nic na temat swojego związku, tylko tyle że jest źle. To nic nie mówi, nie możemy Ci pomóc na tej podstawie. Dlaczego jest źle i udajesz że jest dobrze?
dokładnie, musisz podać więcj szczegółów.
Czekamy ![]()
Autorka postu chyba poza światem wirtualnym.. szkoda, bo też ciekawa jestem, napisz, to pomożemy, poradzimy może coś.. my tu prawie wszyscy po przejściach jestesmy, ja co prawda jeszcze se męża nie znalazłam, a jestem o 7 lat starsza, od Ciebie ![]()
a więc......coraz bardziej oddalam się od męża! nie kocham go i jestem tego pewna!wszystko zaczęło się od ciągłego sprawdzania mojego tel,wiadomości a nawet korespondencji:( nie mam wogle prywatności w własnym domu!mąż mówi mi jak mam się ubierać a jak nie:(moim zdaniem to już obsesja:( po ciązy wogóle nie mam ochoty się kochać-mimo tego że biorę tabletki antykoncepcyjne i tak mam lęk! ale on tego nie rozumie:(myśli ze to taki mój kaprys:(i chcąc nie chcąc do współżycia dochodzi:( ciężko mi tak żyć tym bardziej że wszyscy są po jego stronie!chcę odejść ale boję się zeby nic złego się nie stało,zeby ktoś nie zrobił sobie przez to wszystko jakiejś krzywdy:( co zrobić jeśli jestem pewna ze nie ma dla nas już wspólnej przyszłości?
HM.. Nie zazdroszczę Ci sytuacji emocjonalnej. CIąża - ślub- rozwód - chyba to standard. Ja wytrzymałam z mężem prawie osiem lat (bywało ciężko), dziś zrozumiałam, że już nigdy nie wyjdę za mąż, zbyt wiele to kosztuje. Autorko posta, porozmawiaj z mężem, może nie wszystko stracone, proponuję terapię małżeńską. Rozmowa to podstawa, a jak to nic nie da, to wtedy wybierz inny wariant. Radzę Ci spróbować, byś nigdy nie żałowała, że nic nie zrobiłaś dla związku. ![]()
eh... widzę,że sytuacja jest naprawdę trudna.
Skoro nie chcesz z nim być i wiesz, że GO nie kochasz, to nie ma co się męczyć! Moim zdaniem rozmowa, wyjasnij wszystko i koniec.
Co do tego, że masz lęk przed sexem. to jest spowodowane tym, że tak wczesnie zaszlas w ciąze? on nie może Cie do tego zmuszać! to jest w pewien sposób gwałt! niech on patrzy też na Twoje uczucia i chęci, a nie widzi tylko swoje potrzeby! tak nie może być!
izka ... przychylam się do opini agau, nie podejmuj pochopnie decyzji, myśle że skoro jesteś tu z nami, to jednak szukasz pomocy ... rozstać się jest łatwo, zakończyć wszystko i lizać potem rany, gorzej jest zebrać siły i ratować związek, tu nie każdy ma odwagę .. jesteście małżeństwem, bardziej niż pary niesformalizowane macie obowiązek zawalczyć, poza tym jest dziecko, dlatego ja również radzę ci szczerą rozmowę z mężem.. poradę u specjalisty, terapię .. piszesz, że udajesz.. to przestań, powiedz mezowi jak się czujesz, co myślisz, nie ma co milczeć w takiej sytuacji, duszenie wszystkiego w sobie, jeszcze bardziej Cię przytłacza..
tylko konkretna i szczera rozmowa w cztery oczy rozwiąże twoją sytuacje.musisz zdecydowanie określić swoją perspektywę życia, na jakim poziomie zrozumienia wasz związek powstał i przekonać się czy wasz związek umacnia czy dzieli.jeżeli obietnic partnera nie doznasz w jego wykonaniu musisz podjąć decyzje na miarę twych możliwości.łatwiej z związku powinno się wyjść jak wejść co wiązało by się z prawdą swych uczuć dla których warto żyć doznając. w moim rozumieniu wartość poszanowania była by swobodą która zwiąże pozytywnych,odpowiedzialnych, za decyzję zobowiązania wspólnego życia. życzę szczerej owocnej rozmowy.
Czy był jakiś powód tej jego kontroli i jak napisałaś obsesji?
Jeżeli kogos nie kochasz to nie krzywdz Siebie i Jego...
Ty i On macie prawo do szcześcia.
Tylko pamiętaj że decydujesz również o przyszłości dziecka, dlatego podejmij właściwą decyzję po głębokim przemyśleniu
Izka życie z kimś na siłę nie jest dobre prędzej czy później odbije się to na całej waszej rodzinie nie wyłączając dziecka a nie o to chodzi.
Na początek może spróbuj porozmawiać z mężem o tym jak bardzo źle się czujesz w tym związku i powiedzieć mu wprost ze nie chcesz się z nim kochać bo robienie czegoś na siłę niczego nie zmieni. Jeśli nie dojdziecie do porozumienia może lepiej się rozstać .
Izka, czy jest ktoś trzeci?
Właśnie-człowiek dobre pytanie...ja też pytałam czy ta sprawa nie ma drugiego dna..
hmm?
nie zdardziłam mojego męża! w myślach może i owszem ale w czynach nigdy! chce być wobec niego uczciwa. ale jak żyć z człowiekiem którego się nie kocha? przyznam się że bardzo pomaga mi jeden znajomy! nic jest dla mnie przyjacielem,podporą!ale to nie przez niego chce zakończyć ten związek! boję się tylko o dziecko! zniszcze mu zycie:( nie wiem co robić?zasatnawiałam się już nawet nad tym, zeby poczekać i odejść jak synek będzie starszy-ale to chyba będzie jeszce gorzej:(
Witam!
Może tutaj znajdę choć odrobinę wsparcia? Nie kocham mojego męża, to dobry człowiek, pracuje dba o rodzinę, mamy dwoje dzieci. A ja nie potrafię wzbudzić w sobie uczucia miłości do niego, wiem, że wiele kobiet chciałoby mieć takiego męża u swojego boku, ale ja nie potrafię już tak żyć. Mam dość oszukiwania, że jest dobrze, udawania, źle się czuję w tym związku, boję się rozwodu ze względu na dzieci, one go bardzo kochają. On jest ciągle zazdrosny, robi mi ciągłe wymówki kiedy nie chcę z nim tańczyć na imprezach, albo kiedy nie chcę się z nim kochać. Nie mogę nikomu o tym powiedzieć, bo wszyscy stwierdziliby, że nie jestem normalna, skoro jest to człowiek bez zarzutu. Pomóżcie mi , proszę, strasznie się z tym męczę...