netkobietyWszystkie działy
Samotność

mądra decyzja, tak, ale co dalej?

37 odpowiedzi4 067 wyświetleńzałożony przez AniaStpk, 04.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Pierwszy raz zdecydowałam się na szukanie pomocy tak oficjalnie, a może nawet nie pomocy tylko wsparcie, wymiany myśli, doświadczeń...
Mam na imię Ania,
właśnie zakończyłam 5 letni związek.
Nie wiem jak poradzić sobie z bólem, z samotnością...
To była moja decyzja. Oczywiście pojawia się pytanie: dlaczego? Nie było zdrady, wielkiej kłótni, nowego mężczyzny. Nie było nic, żyłam w związku pustym, w którym nie mogło wydarzyć się już nic dobrego. Nie mielismy wspólnych planów na przyszłość, na życie.
Wracałam do domu i opuszczała mnie cała energia, nie chcialam NIC chociaż normalnie jestem osoba aktywną, otwartą.

Mój partner tego nie widział, moze już zapomniał jaka byłam gdy się poznaliśmy, nie wiedział jak funkcjonuje poza domem, bo w przeciwieństwie do mnie nie lubi spotkać towarzyskich.

Nadszedł taki moment, że zapragnęłam zmiany, zapragnęłam dowiedzieć się czy może być inaczej.
Nie chciałam zdradzać, postanowiłam odejść.
Wybrałam fatalny okres, tuż przed świętami - powiedziałam mu to - był zdziwiony.

Więc widzicie - to ja jestem TA ZŁA. To ja wszystko skończyłam, nie mając nawet konkretnego powodu.
I uwierzcie mi, to nie boli mniej, to boli koszmarnie, boli fizycznie, boli!

Znalazłam mieszkanie, wyprowadzam się, dzis obudziłam sie jeszcze w starym, sama, mam wolny dzień w pracy i to jest koszmar.
To jest pustka, nikt do mnie nie mówi, nikt nie czeka na obiad, nikogo nie obchodzi, że nie mam co ze sobą zrobić.
I pomyślałam sobie, że poza pracą tak właśnie będą wyglądały moje dni, weekendy. o ja zrobię z 26 dniami urlopu? Jak spędzę kolejne weekendy?
Dla kogo wstanę rano z łóżka?
Do kogo powiem "dzień dobry"?

Mam czego chciałam. Wiem, nie zasługuję na wiele więcej, ponoszę konsekwencje własnej decyzji.
Wszystko to wiem ale nic nie zmniejsza tego koszmarnego bólu i strachu.

kochane kobietki, wszystkie które kiedyś zostały pozucone, zostały postawione w takiej sytuacji przez waszych partnerów - uwierzcie mi, obydwie strony cierpią tak samo.

Jak sobie poradzić z tą pustką?

2

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aniu
bedzie ciężko...niestety ,chodz wiem ze to słowa stare jak świat, ale prawda ponadczasowa..potrzebujesz czasu...
z dnia na dzień, będziesz umiała popatrzeć na te sytuacje z dystansem...
Moim zdaniem zachowałaś się bardzo uczciwie..wobec siebie i partnera..
Być moze okaże SIĘ ze jednak chcesz z nim być...i spróbować zmienić tę monotonię...Może on też zrozumie...jakie popełnił błędy..

Czy rozmawiałaś z nim szczerze o tym co Cie boli?

3

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Wasz związek się wypalił jak to  czasem się mówi.Miałś odwagę odejść i dzieki temu i ty i on macie szanse na nowe życie.Nie stanie się to już zaraz ale powolutku.
To ,ze zakomunikowałaś mu tę decyzję przed Świętami to chyba lepiej -co by to miało zmienić -takie Święta na osłodę a potem pa pa??
Po kilku latch z obojętności mogłaby zrodzic się złosć ,potem byłoby jeszcze gorzej.
Uwżam ,ze postąpiłas bardzo dobrze i choć cierpisz to jesteś w porządku!
Jestes dzielna i kedyś ,niedługo powiesz komuś rano dzień dobry! smile

4

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
DORIS2727 napisał/a:

Aniu
bedzie ciężko...niestety ,chodz wiem ze to słowa stare jak świat, ale prawda ponadczasowa..potrzebujesz czasu...
z dnia na dzień, będziesz umiała popatrzeć na te sytuacje z dystansem...
Moim zdaniem zachowałaś się bardzo uczciwie..wobec siebie i partnera..
Być moze okaże SIĘ ze jednak chcesz z nim być...i spróbować zmienić tę monotonię...Może on też zrozumie...jakie popełnił błędy..

Czy rozmawiałaś z nim szczerze o tym co Cie boli?

Oczywiście,
z goryczą stwierdziliśmy, że jesteśmy mistrzami rozmów, mamy za sobą setki przegadanych nocy. Tylko już nie ma o czym rozmawiać. Tu nie chodzi o popełnione błedy tylko o coś czego nie ma.
Ja mam 28 lat, on 32. Ja chce kupic mieszkanie, założyć rodzinę, on jest wiecznych chłopcem. Różnimy sie i tyle, nie ma w tym nic złego, ale nie ma również przyszlości.

5

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

A czy myślisz że tylko te są udane zwiazki- kiedy ludzie są do siebie podobni?ja uważam ze nie...trzeba sie dopełniać...
Sprawa rodziny czy domu to już jest zupełnie inna sprawa...widocznie On jeszcze do tego nie dorósł..
Daj sobie troszkę czasu,,,

6

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

A ja podziwiam twoją odwagę bo większość kobiet najbardziej boi się samotności, tej pustki która pozostaje i strach a co jeśli nikt mnie nie zechce. Ty dałaś sobie szanse na nowe życie nie każda kobieta tak umie , do tego trzeba wiele siły a skoro ją masz to na pewno poradzisz sobie w tym ciężkim okresie.

7

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aniu, zatytułowałaś swój watek "mądra decyzja" i ani na chwilę nie wolno Ci zwątpić, że ona mądra nie była. To najmądrzejsze, co mogłaś zrobić w tej sytuacji. Nieprawda, że zakończyłaś związek bez powodu. Były 2 bardzo ważne powody - wypalenie się uczuć z Twojej strony i rozbieżność życiowych priorytetów. Mówisz, że rozmawialiście na te tematy. Czyli zrobiłaś wszystko, co mogłaś. Zamykaj więc ten rozdział i zaczynaj pisać nowy. przed Tobą wiele czystych kartek.

Ta pustka, samotność to objawy przyzwyczajenia do innego stanu rzeczy. Ale te objawy mijają. Nie możesz tylko się teraz zlamać i pod wpływem chwilowego impulsu wrócić. Bo za kilka tygodni czy miesięcy dopadną Cię dokładnie te same emocje, które spowodowały Twoją decyzję. Masz w sobie silę i odwagę - rozwijaj więc skrzydła i leć. Nie wracaj do klatki.

8

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
AniaStpk napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

Aniu

Tu nie chodzi o popełnione błedy tylko o coś czego nie ma.
Ja mam 28 lat, on 32. Ja chce kupic mieszkanie, założyć rodzinę, on jest wiecznych chłopcem. Różnimy sie i tyle, nie ma w tym nic złego, ale nie ma również przyszlości.

Podziwiam Cię, że podjęłaś taką decyzję!!!
Ja przeżyłam coś podobnego i bałam się odejść, po jakimś czasie on odszedł. I tak zmarnowałam 10 lat.

9

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
fenix napisał/a:

A ja podziwiam twoją odwagę bo większość kobiet najbardziej boi się samotności, tej pustki która pozostaje i strach a co jeśli nikt mnie nie zechce. Ty dałaś sobie szanse na nowe życie nie każda kobieta tak umie , do tego trzeba wiele siły a skoro ją masz to na pewno poradzisz sobie w tym ciężkim okresie.

Ja też się boję, piekielnie boje się samotności, dlatego TU jestem, dlatego szukam wsparcia.
Żeby nie zwątpić, nie chcieć wracać, bo wiem że nie ma do czego.

Niestety obawiam się, że od najmłodszych lat jesteśmy wychowywane w przekonaniu, że bez mężczyzny nie damy sobie rady. Dlatego tak trudno jest odejść i zacząć od nowa.
Ja też się przywyczaiłam do tego, że ktoś nosi moją walizkę, że mam z kim iść na rodzinną imprezę, no ale cóż...
Może jeszcze kiedyś...

Serdecznie wam dziękuję za miłe ale przede wszystkim mądre słowa.
Kobiety są silniejsze niż się wydaje. Mam nadzieję, że jestem jedną z nich.

10

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
wrażliwa napisał/a:
AniaStpk napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

Aniu

Tu nie chodzi o popełnione błedy tylko o coś czego nie ma.
Ja mam 28 lat, on 32. Ja chce kupic mieszkanie, założyć rodzinę, on jest wiecznych chłopcem. Różnimy sie i tyle, nie ma w tym nic złego, ale nie ma również przyszlości.

Podziwiam Cię, że podjęłaś taką decyzję!!!
Ja przeżyłam coś podobnego i bałam się odejść, po jakimś czasie on odszedł. I tak zmarnowałam 10 lat.

Tak mi przykro, mam nadzieję, że teraz jest lepiej. Jak jest?

11

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Dasz sobie radę, zapewniam.
Jestem w podobnym wieku a mój ostatni związek był co prawda o wiele krótszy, bo trwał zaledwie rok i skończył się dlatego, że on najzwyczajniej w świecie mnie oszukiwał, ale myślę, że poczucie samotności i pustki zawsze jest dosyć podobne.

Poza tym zapewniam Cię, że życie bez mężczyzny jest możliwe. Sama to praktykuję od ponad dwóch lat - co prawda walizkę trzeba ciągnąć samodzielnie, a na imprezach rodzinnych opędzać się od pytań dlaczego ciągle jestem sama (zawsze wtedy grożę, że jeśli sama nie wystarczam to więcej się nie pojawię), jednak lepsze to niż tkwić w czymś co Ci nie odpowiada.

Jeśli nie czułaś dobrze w tym związku to naprawdę była bardzo mądra decyzja. Wiem, że to trudne być sam na sam ze sobą, ale dzięki temu łatwiej będzie Ci zrozumieć czego tak naprawdę szukasz w życiu. Może do siebie jeszcze wrócicie, a może to przeznaczenie szykuje dla Ciebie coś zupełnie innego. Najważniejsze, żebyś zawierzyła temu co czujesz. 

Powodzenia i nie poddawaj się, podjęłaś dobrą decyzję i z dnia na dzień będzie coraz lepiej.

ps. świetnie rozumiem Twój problem z urlopem, bo po pierwsze jak tu jechać w pojedynkę, a po drugie nawet jak się uda to i tak płaci się jak za dwoje - ot tak nagradza się ludzi, którzy chwilowo są samotni;)

12

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
AniaStpk napisał/a:
wrażliwa napisał/a:
AniaStpk napisał/a:

Tu nie chodzi o popełnione błedy tylko o coś czego nie ma.
Ja mam 28 lat, on 32. Ja chce kupic mieszkanie, założyć rodzinę, on jest wiecznych chłopcem. Różnimy sie i tyle, nie ma w tym nic złego, ale nie ma również przyszlości.

Podziwiam Cię, że podjęłaś taką decyzję!!!
Ja przeżyłam coś podobnego i bałam się odejść, po jakimś czasie on odszedł. I tak zmarnowałam 10 lat.

Tak mi przykro, mam nadzieję, że teraz jest lepiej. Jak jest?

Aniu jak jest?
Po tym związku pozbierałam się jakoś po roku. Powiedziałam sobie, że już będę sama, chyba takie moje przeznaczenie. Nawet nie miałam ochoty na jakieś związki. Ale pomału doszłam do siebie (za pomocą tabletek niestety). I po 3 latach poznałam faceta. Zakochałam się na maxa i kiedy pomyślałam o tym poprzednim związku to śmiać mi się chciało jaka ja byłam głupia. To było bez sensu, jakiś oschły związek, bez emocji, raczej przyzwyczajenie i wieczne czekanie. A teraz miłość przez duże M, ogromne uczucie, dojrzały facet. Byłam w 7 niebie smile
I co dalej?
Minęły 2 lata i jestem sama. Wcześniej mówiłam sobie, że jeśli teraz nie uda mi się to już nie będę tak rozpaczać - mam przecież "doświadczenie". Niestety życie pisze inne scenariusze. Przyszła rozpacz taka sama, a może i większa.........
Każdy mi mówi, masz rodzinę, pracę którą lubisz, jesteś super laska, facetów możesz mieć na pęczki..... To prawda, ale nie wiedzą co mi w sercu leży.
Życzę Ci kochana z całego serca, żebyś szybciutko pozbierała się i poznała nową miłość.
Ja mam bardzo "słaby" charakter, jestem miękka, wrażliwa i uczuciowa, wszystko przeżywam tak bardzo, że szok. Mam nadzieję, że jesteś silniejsza ode mnie. Na pewno - przecież odeszłaś od niego. Bardzo Cię za to podziwiam smile

13

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Ania Stpk, uważam tak jak moje przedmówczynie, ze postąpiłaś słusznie, po co masz oszukiwać jego, siebie, was. Jeżeli wyczerpałaś wszystkie możliwości, próby wyjaśnienia swoich pragnień, swoich piorytetów życiowych swojemu eks, a on tego nie zrozumiał, jemu jest tak dobrze, no to w takim razie dobrze zrobiłaś, być może on jak spostrzeże, ze Ciebie nie ma obok,  zrozumie ( tak czasami faceci budzą się z letargu ), postanowi się zmienić, to wrócicie do siebie. Jesteś silną, odważną kobietą. Szalenie to cenię. Chylę czoło. Mnie niestety eks oszukał. skrzywdził, spakowałam się wyprowadziłam się. Po kilku dniach chciałam wrócić, ale on już mi zaśpiewał Żegnaj Mała oooooooooooo ( uwielbiał disco polo ). Tak więc głowa do góry, pierś naprzód. A wakacje byłam dwa razy sama na urlopie zagranicznym. Akurat trafiłam na takie turnusy, ze poznałam masę fajnych ludzi. A w linku Zdrada-Rozstanie, ból po rozstaniu i co dalej.... zapoczątkowane przez Kaja83 właśnie rozmawiamy o wspólnych netkobiecych wakacjach. Pozdrawiam

14

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aniu jesteś bardzo mądrą i odważną dziewczyną. Początkowo na pewno nie będzie łatwo ale wierzę, że dasz sobie radę smile
Moja znajoma w tym roku wychodzi za mąż, nie jest do końca szczęśliwa w tym związku, często powtarza "najwyżej się rozwiodę". Czuje, że ten związek to nie jest to ale nie ma odwagi nic z tym zrobić. Tak naprawdę to wiele osób tkwi w nieudanych związkach tylko dlatego żeby nie być samym. I nie ma odwagi nic z tym zrobić, dlatego też uważam, że jest mądrą i odważną dziewczyną smile
Pozdrawiam

15

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Kobietki,
jesteście wspaniałe!
Bardzo wam dziękuję, za tyle mądrych słów.
Dzis jest juz lepiej i mam nadzieję, że każdy nastepny dzień bedzie lepszy. Chociaz pewnie chwil zwątpienia i słabości tez będzie sporo...
Dam sobie radę, skoro tyle osób sobie radzi to ja też dam radę.

To pewnie wyda sie wam słabe ale będę czekać na miłość, kiedys przyjdzie, nie chce i nie planuje być sama.
To nie dla mnie smile

16

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

A ja mam 30 lat i 1,5 roku temu zakończył się mój 4letni związek, również bez konkretnego, wydawać by się mogło, powodu... Pozornie idealnie dopasowani, była przyjaźń w tym związku, silna więź emocjonalna, ale miłość niestety się wypaliła, o namiętności nie wspominając...
Jestem sama i zastanawiam się co dalej. Zastanawiam się czy warto było przekreślić dobre życie dla kilku chwil uniesień, które przeżyłam potem. Nie stworzyłam jednak stałego związku jak na razie, a facet, który od roku tkwi w mojej głowie i sercu, z którym przeżyłam niesamowite chwile, cóż... nie możemy być razem...
I co teraz? Nie jestem super laską, czy wobec tego powinnam tkwić w tamtym martwym związku? Czy powinnam zmniejszyć oczekiwania? Cieszyć się, że on jest obok, nie ważne jaki?

17

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aga - w żadnym wypadku nie zmniejszaj oczekiwań. Na razie skup się na sobie. Uwierz, że jesteś wyjątkowa. Wygląd nie ma tu znaczenia. Jeśli Ty wierzysz, że zaslugujesz na super faceta - tak też postrzega Ciebie świat. Ja osobiście urodą nie grzeszę, ale od mężczyzn, którzy chcieli ze mną być musiałam się dosłownie opędzać. Powód - świadomośc własnej wartości. Nie wygląd jest moim największym atutem, ale charakter i osobowość. I nie czuję się źle w towarzystwie dziewczyn o okładkowej urodzie. Ja i tak czuję się od nich lepsza... I tak też, o dziwo, uważają mężczyźni.

18

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Dzięki vinnga,
wiem, że poczucie własnej wartości to klucz do wszyskiego, tylko jak je odbudować?

19

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aniu   gratuluje odwagi, dzielna z Ciebie kobieta, gdybym ja byla silniejsza to zrobilabym to duzo wczesniej zanim ex zacząl mnie zdradzać, ale widocznie tak musiałobyć. Pusta i poczucie osamotnienia z czasem odejdą, zajmij sie czyms, nie siedz w domu, zrob cos co zawsze chcialaś a nie mialas czasu.
Dasz radę, podziwiam Cie za tą decyzję, a poza tym wiesz jak jest, jesli macie byc razem to i tak bedziecie, więc ie warto sie meczyc jak sie nie jest razem i cierpiec i niszczyc sobie zdrowia.

20

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
Aga30 napisał/a:

A ja mam 30 lat i 1,5 roku temu zakończył się mój 4letni związek, również bez konkretnego, wydawać by się mogło, powodu... Pozornie idealnie dopasowani, była przyjaźń w tym związku, silna więź emocjonalna, ale miłość niestety się wypaliła, o namiętności nie wspominając...
Jestem sama i zastanawiam się co dalej. Zastanawiam się czy warto było przekreślić dobre życie dla kilku chwil uniesień, które przeżyłam potem. Nie stworzyłam jednak stałego związku jak na razie, a facet, który od roku tkwi w mojej głowie i sercu, z którym przeżyłam niesamowite chwile, cóż... nie możemy być razem...
I co teraz? Nie jestem super laską, czy wobec tego powinnam tkwić w tamtym martwym związku? Czy powinnam zmniejszyć oczekiwania? Cieszyć się, że on jest obok, nie ważne jaki?

Nie, nie powinnaś, moim zdaniem nie powinnaś.
Za rok, dwa, pięć żałowałabyś że nie spróbowałaś, nie dałaś sobie szansy.
A co jeśli poznasz "tego" faceta za miesiąc? Przecież to nie długo....A może tak być. Czy zrezygnujesz z niego i wrocisz do poprzedniego?

Ja też nie wiem czy nie będę żałować ale żyje się tylko jeden raz, nie chce żałować, że nie miałam odwagi.
Nie żałuj, i nie mów, że nie jesteś super laską, bo co to niby znaczy? Biust w rozmiarze DD?
Daj spokój, dla kogoś jesteś ideałem, jestem tego pewna! smile

21

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
ona81 napisał/a:

Aniu   gratuluje odwagi, dzielna z Ciebie kobieta, gdybym ja byla silniejsza to zrobilabym to duzo wczesniej zanim ex zacząl mnie zdradzać, ale widocznie tak musiałobyć. Pusta i poczucie osamotnienia z czasem odejdą, zajmij sie czyms, nie siedz w domu, zrob cos co zawsze chcialaś a nie mialas czasu.
Dasz radę, podziwiam Cie za tą decyzję, a poza tym wiesz jak jest, jesli macie byc razem to i tak bedziecie, więc ie warto sie meczyc jak sie nie jest razem i cierpiec i niszczyc sobie zdrowia.

Dziękuję,
ja nie potrafię siedzieć w domu, na szczęście smile
Teraz zwiedzam portale randkowe:) zbieram komplementy i jest mi z tym dobrze, jakoś trzeba sie odbudować.

Nie licze na to, że będziemy razem, to nie ta bajka.

22

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

i bardzo dobrze:)


no muszę sie przyznać, ze ja tez tak robilam ztymi portalam, ale dlugo nie poszalalam,bo zaczepil mnie moj obecny facet smile i tak 3 miesiac sie pomalu poznajemy smile mieszkamy godzinke od siebie,i widujemy sie w weekendy tylko, ale motylk w buszku są, a to najwazniejsze big_smile

23

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Może po tym ostatnim rozstaniu samoocena mi spadła i jakoś nie mogę się pozbierać...
Przyznasz Aniu, że w pewnym wieku decyzja o rozstaniu, gdy facet "nie pije i nie bije" (litości! wink) jest dość kontrowersyjna. Kolejne znajomości okazują się niewypałem, wszystkie koleżanki "sparowane"... Nic dziwnego, że pojawia się lęk przed przyszłością.
Gdy mam nastrój na normalnym poziomie, to nie żałuję.
Poza tym w Polsce dochodzi jeszcze aspekt finansowy. Niewiele kobiet (przynajmniej mi znanych) jest w stanie same siebie utrzymać. Ja jestem niezależna finansowo na szczęście, choć różnie z tym bywało wcześniej, ale wymaga odwagi porzucenie stabilizacji w związku i ruszenie w nieznane. My się odważyłyśmy, oby to okazał się dobry ruch smile

24

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
Aga30 napisał/a:

Może po tym ostatnim rozstaniu samoocena mi spadła i jakoś nie mogę się pozbierać...
Przyznasz Aniu, że w pewnym wieku decyzja o rozstaniu, gdy facet "nie pije i nie bije" (litości! wink) jest dość kontrowersyjna. Kolejne znajomości okazują się niewypałem, wszystkie koleżanki "sparowane"... Nic dziwnego, że pojawia się lęk przed przyszłością.
Gdy mam nastrój na normalnym poziomie, to nie żałuję.
Poza tym w Polsce dochodzi jeszcze aspekt finansowy. Niewiele kobiet (przynajmniej mi znanych) jest w stanie same siebie utrzymać. Ja jestem niezależna finansowo na szczęście, choć różnie z tym bywało wcześniej, ale wymaga odwagi porzucenie stabilizacji w związku i ruszenie w nieznane. My się odważyłyśmy, oby to okazał się dobry ruch smile

Przyznaje, przyznaje.
Ja też się boję, szczególnie, że na pytanie "dlaczego" łatwiej jest odpowiedzieć "bo on..." a ja musiałam mówić "bo ja..."
Widziałyście mój wpis z wczoraj, byłam zalamana i spanikowana, bałam sie i przyznaje że wciąż boję ale strach że bedzie gorzej to nie jest dobry powód, żeby tkwić w "letnim" związku.

Aga, razem z Tobą trzymam kciuki za nasze decyzje:) Uda się, musi sie udać.

25

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

A portale randkowe owszem, przerabiam to ciągle. Jednak gdy w głowie siedzi ktoś inny, to nikt mu nie dorówna. Ale nie poddaję się wink

26

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aga30 Aguś mysle, ze z tym zalowanieniem to n ie jest do konca tak,ze sie zaluje tego wlasnie kogoś, ale ogolnie tego co bylo dobre, bo cos kiedys bylo dobre w zwiazku, ja wiem ze jesli dwoje ludzie sie nie stara to predzej czy pozniej wypala sie wszystko, ale dwoje musi chciec, jesli tak nie jest to lepiej sie rozejsc.
Ja nie mialam odwagi sama tego zrobic, tez sie balam, ze nie dam sobie rady, ale dalam pomimo, ze to on mnie zostawil nie informujac mnie o tym(popaprana historia)
Dziś wiem, że dobrze sie stało, ja naleze do kobiet kochajacych za bardzo, dlatego nie mialam odwagi i sily na tyle by zmierzyc sie z faktami, ze juz nie ma Nas, ze kazdy poszedl w inna strone, walczylam do konca, staralam sie, ale jesli milosc odchodzito nie da sie na sile jej zatrzymac,zreszta u mnie to bylo tez wiele innych czynnikow, ale to juz historia, dzieki Bogu:)

Zal jest i bedzie, z czasem bedzie mniejszy, ja jestem teraz zadowolona ze swojego zycia, mam kogos bliskiego, ale nie raz lza sie zakreci, ze cos nie wyszlo, jednak zaciskam zeby i ide do przodu, a teraz mam kogos u boku kto na to zwraca uwage i jest wyrozumialy, to jest wazne, procz uczucia oczywiscie.


Zycze Nam wszystkim, abysmy dostrzegaly nawet w tych gorszych chwilach cos dobrego, aby placz byl oczyszczeniem organizmu, a z kazdą łzą nadchodzilo lepsze myslenie, głowa do gory dziewczynki smile

27

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Ona, ale czy też dobrze się czułaś, gdy był czas, że nie miałaś nikogo bliskiego? To bardzo pomaga wyleczyć się z dawnych ran. Jak się z nich leczyć, gdy takiego kogoś nie ma?
Po tym moim wypalonym związku żałuję tylko czasami tego poczucia bezpieczeństwa i wsparcia, ale ciągle boli mnie ta ostatnia znajomośc, która przetoczyła się przez moje życie jak burza i takież samo zostawiła spustoszenie. Ale ja jednak tak wolę chyba... Wolę taki szał niż nudę. To normalne kurcze nie jest wink

28 Ostatnio edytowany przez ona81 (2011-01-06 01:32:56)

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aga30 nie czulam sie dobrze, tzn nie wiem jak sie czulam tzn powiem, ze wiem Wspaniale, ale dlatego i wylacznie dlatego, ze bralam silne leki antydepresyjne, ja bylam juz wykonczoa psychicznie, dlatego moje zycie pomimo, ze jest czasem "powolne, spokojne" to ja wolę ten spokoj:)
ja nie mailam wspamrcia w bylym mezu, to ja zawsze bylam tą silną osoba, a on udawal slabego, mazgaja
teraz wiem, ze to ja Kobieta powinnam miec wsparcie w partnerze, ucze sie zyc na nowo, po 7 latach takiego opętania, zmanipulowania to ciezkie, ja mam cudownych rodzicow i siostry, one mi pomogły
a najbardziej to nie uwierzycie, ale poznany przez net facet, ktory mnie wspieral 9 miesiecy od rozejscia przez rozwod, az do momentu jak poznalam obecnego partnera, wtedy sie pozgnal
to byl moj Anioł Stróż chyba wink

29

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Niestety wiem co czujesz! Ja byłam tą złą już 3 razy i o dziwo zawsze kończyłam związki albo przed świętami albo w Sylwestra. Tak skończyło się moje 14 letnie małżeństwo i 2 związki. Zastanawiałam się co za diablica we mnie siedzi ale tylko tyle wymyśliłam że wszędzie jestem nie na swoim miejscu. Dążę do doskonałości a wszystko burzę jeśli nie mogę osiągnąć spokoju. Przed świętami skończyłam 4 letni układ z żonatym! Już słyszę te gromy jakie lecą pod moim adresem:-) To była prawdziwa miłość ale i tak uznałam że dalej tak nie dam rady a na rozwalanie małżeństw nikt nie dał mi pozwolenia i żyję z taką niepewnością jeśli to można nazwać życiem. Wstaję bo muszę i kręcę się i szukam sama nie wiem czego. Pociesz się że nie jesteś sama zwariowana:-) Jest nas więcej tylko nie każda ma odwagę postawić na siebie kiedy coś jej nie pasuje. Słyszałaś takie określenie: niech by pił niech by bił byle by był?:-) My nie należymy do tej grupy kobiet. Chcemy albo wszystkiego albo niczego! Chore myślenie ale nasze:-) Pozdrawiam Cię serdecznie! Głowa do góry! Zaakceptuj siebie:-)

30

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Wszystko albo nic... dokładnie tak. Ale czy to wszystko to nie za dużo jednak? Ostatnio dochodzę do wniosku, że mogę zaakceptować nawet prawie wszystko wink Jednak poniżej pewnego progu oczekiwań zejść nie mogę, a niestety wszyscy ci faceci z portali randkowych... Jakoś nie mogę się nikim zainteresować, ciągle myślę o Nim i nie pojawia się nikt równie interesujący, czarujący, zabawny, pociągający...

31

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
AniaStpk napisał/a:

Niestety obawiam się, że od najmłodszych lat jesteśmy wychowywane w przekonaniu, że bez mężczyzny nie damy sobie rady. Dlatego tak trudno jest odejść i zacząć od nowa.
Ja też się przywyczaiłam do tego, że ktoś nosi moją walizkę, że mam z kim iść na rodzinną imprezę, no ale cóż...
Może jeszcze kiedyś...
S

Niestety zgodzę się że uczą nas od najmłodszych lat że głową rodziny jest facet ech...
Ale w dzisiejszych czasach to już nie jest tak do końca a być z kimś tylko po to żeby był to jest bez sensu wiec nie masz się co martwić.

32

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Aga30 spokojnie na wszystko przyjdzie pora, takze co do portalito spokojnie, bardziej z przymrozeniem oka trzeba podejsc, choc tak jak w moim wypadku mi sie udalo smile i to dość szybko, bo po 2 miesiacach od zarejestrowania poznalam swojego obecnego mężczyznę smile
fenix to prawda taka "tradycja" zeby tylko ktos byl ma niestety wplyw na nasze zycie, ale dzieki Bogu zmienia sie podejscie ludzi w stosunku  do bycia sememu

33

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
Aga30 napisał/a:

Wszystko albo nic... dokładnie tak. Ale czy to wszystko to nie za dużo jednak? Ostatnio dochodzę do wniosku, że mogę zaakceptować nawet prawie wszystko wink Jednak poniżej pewnego progu oczekiwań zejść nie mogę, a niestety wszyscy ci faceci z portali randkowych... Jakoś nie mogę się nikim zainteresować, ciągle myślę o Nim i nie pojawia się nikt równie interesujący, czarujący, zabawny, pociągający...

Nie obniżaj poprzeczki! To Twoje życie i nie możesz go przeżyć bo musisz tylko tak jak chcesz:-) Nie martw się tym że nikt interesujący nie pojawia się to jak z żałobą musisz przeboleć jedno aby zrobić miejsce na nowe uczucie. Ja przechodzę to 3 raz i za każdym razem wpadam w panikę że wszystko co najlepsze już jest za mną a potem odrodzenie nadziei i zaczynam dostrzegać innych mężczyzn;-) Głowa do góry! To początek nowego rozdziału:-)

34

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Carmen, Twoje słowa dają nadzieję, jednak są kobiety, które nigdy nie są same. Wchodzą z jednej znajomości w drugą. Ja nigdy nie miałam powodzenia, dlatego zastanawiam się czy mi wolno być wybredną...

35

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?

To czy masz powodzenie zależy od tego co masz zapisane w głowie na swój temat. Traktuj samotność jak egzamin z rozdziału życia! Musisz go za którymś razem zdać bo inaczej będziesz tkwiła w kwadraturze koła:-) Najpierw doceń siebie sama dopiero potem docenią Cię inni:-)

36 Ostatnio edytowany przez wrażliwa (2011-01-06 22:52:34)

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
ona81 napisał/a:

Aga30 spokojnie na wszystko przyjdzie pora, takze co do portalito spokojnie, bardziej z przymrozeniem oka trzeba podejsc, choc tak jak w moim wypadku mi sie udalo smile i to dość szybko, bo po 2 miesiacach od zarejestrowania poznalam swojego obecnego mężczyznę smile
fenix to prawda taka "tradycja" zeby tylko ktos byl ma niestety wplyw na nasze zycie, ale dzieki Bogu zmienia sie podejscie ludzi w stosunku  do bycia sememu

Ona81 - zazdroszczę Ci, ze tak szybko znalazłaś faceta. Ja też przeglądałam portale, ale jakoś nie mogę się przekonać. Ten taki, ten nijaki, ten co mi się podoba z wyglądu to z daleka. Jak tu wybrać faceta nie rozmawiając z nim, nie patrząc mu w oczy. Poza tym każdy pisze miłe, czułe słówka w stylu: jesteś śliczna, mądra i takie tam.......już mnie to wkurza, bo każdy jest taki milutki, a potem buum! Chyba wszystko widzę w czarnych kolorach i jestem pesymistką. Zawsze miałam niską samoocenę, a teraz to to już w ogóle  sad

Dochodzę do wniosku, że jestem również kochająca za bardzo i muszę mieć u boku faceta, bo inaczej wariuję.

37

Odp: mądra decyzja, tak, ale co dalej?
wrażliwa napisał/a:
ona81 napisał/a:

Aga30 spokojnie na wszystko przyjdzie pora, takze co do portalito spokojnie, bardziej z przymrozeniem oka trzeba podejsc, choc tak jak w moim wypadku mi sie udalo smile i to dość szybko, bo po 2 miesiacach od zarejestrowania poznalam swojego obecnego mężczyznę smile
fenix to prawda taka "tradycja" zeby tylko ktos byl ma niestety wplyw na nasze zycie, ale dzieki Bogu zmienia sie podejscie ludzi w stosunku  do bycia sememu

Ona81 - zazdroszczę Ci, ze tak szybko znalazłaś faceta. Ja też przeglądałam portale, ale jakoś nie mogę się przekonać. Ten taki, ten nijaki, ten co mi się podoba z wyglądu to z daleka. Jak tu wybrać faceta nie rozmawiając z nim, nie patrząc mu w oczy. Poza tym każdy pisze miłe, czułe słówka w stylu: jesteś śliczna, mądra i takie tam.......już mnie to wkurza, bo każdy jest taki milutki, a potem buum! Chyba wszystko widzę w czarnych kolorach i jestem pesymistką. Zawsze miałam niską samoocenę, a teraz to to już w ogóle  sad

Dochodzę do wniosku, że jestem również kochająca za bardzo i muszę mieć u boku faceta, bo inaczej wariuję.

Kochana to mnie znaleziono, a ja zaryzykowalam, najpierw 2 tyg rozmow prawie 24 h smile, bo go nie było, a potem spotkanie i tak zostalo
powiem Ci, ze ja na 1-szym spotkaniu to chcialam uciec smile w ostatniej chwili, bo sie wystraszylam i stwierdzilam, ze to bez sensu
dobrze, ze tego nie zrobilam smile.
Ja nie mowie tu o wielkiej milosci (choc od razu mi sie spodobal wink), zalezy mi na Nim, jestesmy 3 miesiac razem, a zauwazam, ze czesciej o Nim mysle, i coraz bardziej ciesze sie, ze wtedy nie zwialam smile Daje mi to czego dawno nie mialam, poczucie bezpieczenstwa, milosc smile , jest strasznie wyrozumialy i jak czasem placze, bo niestety sa takie chwile to on ma łzy w oczach, bo nie jest w stanie cofnąć czasu, zeby mnie obronic przed tym ciepieniem i zlem, ktore przeszlam.
To kochany czlowiek i wiem, ze nawet jesli by Nam nie wyszloto bedzie przy mnie, ale mam nadzieje, ze tak nie bedzie i bedziemy razem smile

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » mądra decyzja, tak, ale co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026