Witajcie...piszę ponieważ znalazłam się w dość trudnej sytuacji... spotykam sie od niedawna z pewnym chłopakiem... na początku to były tylko sporadyczne spotkania, jednak przed świętami wszystko nabrało tempa... przyznam szczerze, że sama początkowo nie traktowałam tego poważnie (w ostatnim zwiazku bylam bardzo raniona przez faceta i poprostu nie chcialam sie rozczarować), jednak z czasem przekonałam się ze to wartościowy chłopak i że może połączyć nas prawdziwe uczucie... no i właśnie teraz jestem w momencie kiedy juz naprawde nie wiem czy to ma sens... problem tkwi w tym, że K pracuje z dość nieodpowiedzialnymi ludzmi, sami mężczyźni ktorzy uważają ze najważniejszą rzeczą w życiu jest wyszaleć się i wypić oczywiscie.. przed świętami i w same świeta spędziłam z K wspaniałe chwile..jednak zaraz potem czar prysł... we wtorek okazało się ze K zostawił u mnie swoj portfel no więc umówiliśmy sie ze przyjedzie wieczorem po niego... kiedy juz sie przygotowalam na jego wizytę zadzwonił i powiedział, ze nie przyjedzie bo przyjechali do niego kumple i wypili `flaszkę` no i że po alko nie będzie prowadził, pomyślalam ze raz za ile kazdemu moze sie zdarzyc, nie powiedzialam nic...potem jednak przyjechal po ten portfel z innym kolegą, środa- tylko wymiana kilku smsów, dodam jeszcze ze bylam zaproszona przez niego na sylwesstra ktorego organizowali nasi wspolni znajomi.. czwartek-napisał mi ze idzie do remizy ustrajać salę z reszta chłopaków, potem okazalo sie ze upili sie wrecz do nieprzytomnosci... w piatek znowu pili od rana i w poludnie poszli spac, zeby dojsc do siebie do wieczora... na sylwestrze bylo ok, widzialam ze nie powinien juz pić i poprosilam go zeby przestał- zrobił to, naprawde ucieszylo mnie to ze posłuchał...ale niestety w sobote rano byla kontynuacja picia, wieczorem picie, dzisiaj juz pije.........
myslalam ze w koncu uloze sobie zycie, a tu znowu rozczarowanie, jednak nie chce go przekreslac bo wiem ze jesli potrafi to moze nie pic, tylko to jego otoczenie..koledzy, koledzy koledzy.... nie wiem jak postąpić, co zrobić... czy moge mu juz stawiać warunki, albo ja albo koledzy i alkohol? czy jest w ogole szansa zeby go z tego wyciągnąc? prosze o rady:( dodam jeszcze ze K ma 24 lata, a jego koledzy maja po 20, ja mysle ze K powinien juz myslec o jakims ustatkowaniu sie..nie wiem...echh..