netkobietyWszystkie działy
Samotność

Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

61 odpowiedzi24 274 wyświetleniazałożony przez wrażliwa, 02.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1

Temat: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Hej wszystkim. Chcę się dzisiaj wyżalić, dopadł mnie dół, chociaż właściwie mam go od dawna...
Mam 35 lat i mam za sobą nieudane związki. Ostatni rozpadł się m-c temu, chociaż ciągnie się za mną do dzisiaj, zresztą na własne życzenie.
Kiedy rozstałam się z poprzednim facetem miałam 31 lat i byłam totalnie załamana, że w tym wieku zostałam sama i nie mam jeszcze dzieci. Teraz mam 35 lat i już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek będę miała dziecko. Ludzie się rozstają, rozwodzą, ale mają chociaż dzieci i mają dla kogo żyć. Ja nie mam motywacji kompletnie, czasami myślę sobie, że gdybym zaszła w ciążę przed rozstaniem, to byłoby lepiej.....
Przecież zanim otrząsnę się po tym rozstaniu i znajdę kogoś to już będę w takim wieku, że ani nie będę mogła mieć dzieci, ani chyba już nie będę chciała.....
Jestem załamana, zawsze pragnęłam rodziny, ciepła i miłości sad
Czy ktoś ma może podobne problemy ???

2

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Witaj
niestety szukanie kogos na siłę nie ma sensu i napewno nie powoduje znalezienie kogos własciwego...

Myślałaś może o adopcji ?
Jest tyle cudownych dzieciaków potrzebujących miłości, bezpieczeństwa i czułości...

3

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Wiem, że szukanie na siłę nie ma sensu, nie szukam nikogo....nawet nie miałabym siły.
O adopcji nigdy nie myślałam, nie dałabym rady psychicznie, nie wiem.
Chyba, że byłabym z kimś w związku i nie moglibyśmy mieć dzieci, to wtedy tak jakoś razem byłoby inaczej.

4

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

A czy w grę wchodzi dziecko bez trwałego związku?
Czasem kobiety decyduja się na macieżyństwo bez ojca!
Nic innego chyba nie można radzić  bo na siłe jak mówi doris nic nie da się zrobić!

5

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

dlaczego uważasz że sobie nie poradzisz?
Te dzieci pragną miłosci i tego pragniesz też ty...
możecie sobie tak wiele razem wzajemnie dać..
nie uzależniaj wszystiego od istnienia przy tobie faceta...

On się ,,znajdzie'' w najmniej oczekiwanym momencie...
zobaczysz sama smile

6

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Cholera! Tak zawsze pragnęłam, żeby było wszystko w odpowiedniej kolejności!
Jeszcze mogłoby tak być, ale zegar biologiczny nie zaczeka na mnie sad((

7

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Ty pragniesz rodziny, ciepła, miłości- dziecko pragnęłoby tego samego... Nie chcesz chyba ryzykować poczucia bezpieczeństwa dziecka i jego zmarnowanego dzieciństwa dla spełnienia się w roli matki?
Tak naprawdę dziecko można zrobić sobie z pierwszym lepszym facetem i on nawet nie musi o tym wiedzieć. Można wychowywać samej. Pytanie tylko, czy naprawdę warto...?
Bycie samotną matką to wyrzeczenia, mnóstwo obowiązków i trudności, których nie ma z kim podzielić. Musisz radzić sobie w pojedynkę. Nie zawsze znajdziesz partnera, który zaakceptuje Ciebie razem z dzieckiem. Wtedy dziecko może latami patrzeć na rówieśników, którzy mają pełne rodziny i obwiniać Cię, że zabrałaś mu szansę na przeżycie czegoś identycznego.
Jestem od Ciebie o wiele młodsza i może nie powinnam udzielać takich rad, ale spróbuj nie postrzegać facetów jako potencjalnych ojców dla dzieci. Rozwijaj znajomość i ciesz się związkiem, nie myśl tylko o pragnieniu posiadania dziecka. Jeśli trafisz na tego jedynego dziecko na pewno pojawi się w odpowiednim momencie.

8

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Pragnę tego samego co Ty tyle ,że ja mam 26Lat mam czas ale mi się wydaje,że też czas biologiczny mi ucieka. Moim marzeniem od zawsze było mieć dom 3dzieci i faceta nie koniecznie męża który wraca do domu z pracy a ja mu podaję ciepły obiad.

9

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

zastanów się nad adopcją...

10

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

ja mam 31 lat, za chwilę 32, odeszłam od narzeczonego, który mnie oszukał, skrzywdził i też boje się, ze będę sama. A tak pragnę dziecka. A adopcja dla ludzi samotnych to chyba jest niemożliwa.

11

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

czy osoba samotna może adoptować dziecko lub zostać rodziną zastępczą?

Nie ma formalnych przeciwwskazań do tego, by osoba samotna, spełniająca określone stosownymi przepisami wymagania, mogła adoptować dziecko lub zostać jego opiekunem zastępczym. Z praktyki ośrodków adopcyjnych wynika, że spora grupa osób samotnych uzyskuje co roku kwalifikacje do tych form opieki zastępczej. Jednakże w aspekcie psychologicznym i socjologicznym, osoba samotna, abstrahując od jej walorów indywidualnych, jest słabszym środowiskiem rodzinnym, niż para małżeńska czy też pełna rodzina, złożona z rodziców i dzieci. Zadaniem rodziny adopcyjnej i zastępczej jest umożliwienie dziecku pełnego, wieloaspektowego rozwoju w warunkach rodzinnych, uznawanych za optymalne, tj. takich, gdzie jest matka i ojciec. W takiej rodzinie dziecko ma możliwość obserwowania i uczenia się właściwych relacji międzyludzkich, nabywania pozytywnych wzorców bycia mężczyzną czy kobietą, wdrażania się do pełnienia w przyszłości roli matki czy ojca. Z tych względów, szanse osób samotnych w konfrontacji z małżeństwami lub pełnymi rodzinami, starającymi się adopcję bądź opiekę zastępczą, są mniejsze.

KOCHANE WSZYSTKO JEST MOZLIWE...

12

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

wrażliwa, powiem Ci tak, kobiety które zostają matkami po 35 roku życia jak już pisałam w innym wątku, są moim zdaniem lepszymi matkami wink
dlatego też uśmiech na twarz, pierś do przodu, jesteś jeszcze młodą kobietą, zdążysz odnaleść tego Jedynego, a i wnukiami zdąrzysz się nacieszyć tongue
Ja sama, nawet jeśli będę kiedyś miała okazję z kimś być to na dzieci nie bd chciała się decydować przed 30.
wink

13

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Saara moze nie dzielmy MATKI na gorsze i lepsze po 35 roku i przed smile
ale jeden jest fakt- są bardziej dojrzałe, mają już stabilizację, realizują się zawodowo

Moja mama urodziła mnie mając 40 lat, moja siostra urodziła mając 38 lat...
przykładów jest wiele..

14 Ostatnio edytowany przez wrażliwa (2011-01-04 19:25:41)

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Dziękuję Wam kochane za te miłe komentarze. Napisze Wam jeszcze troszkę.
Mi nie chodzi o to żeby mieć za wszelką cenę dziecko, ale........
Kiedyś byłam w długoletnim związku i oczywiście chciałam dzieci, nawet bardzo pragnęłam, no i rodziny itp.. Kiedy rozpadł się mój związek i pogodziłam się z tym, że jestem sama, oczywiści myśli na temat dziecka pomału zniknęły, przynajmniej nie myślałam już o tym tak często.
Kiedy poznałam mojego ostatniego faceta (już byłego) odrodziły się te myśli, chęci założenia rodziny.
Teraz jestem sama, mam 35 lat i przeraża mnie myśl, że ten zegar bije.....
Oczywiście są sposoby "na dziecko", jakaś wpadka i tyle....
Ale to nie mój charakter. Ja pragnę dużo miłości, faceta obok mnie, szczęścia, tych dobrych chwil i złych. Nie wyobrażam sobie żeby przespać się z kimś bez uczuć. Jestem do bólu uczciwa, szczera, z zasadami (i chyba naiwna, bo myślę, że ta druga osoba też jest uczciwa)

Mam koleżankę, która samotnie wychowuje synka. Myślę, że też dałabym radę, nawet miałabym wsparcie rodziców. Ale przecież nie o to chodzi.
Błędne koło sad

Doris2727
czy Ty byłaś pierwszym dzieckiem ? Bo to też różnica sad

15

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Doris2727, oczywiście nie o to mi chodziło. w tamtym wątku to rozszerzyłam na przykładzie mojej mamy.
i na swoich obserwacjach. Pamiętam moją mamę z lat mojej młodości, która chciała szaleć, podrzucała mnie babci, a jednocześnie nie doświadczoną w opiece nade mną. Przywołałam tam historię z której teraz śmieje się cała moja rodzina, ale jej wtedy nie było do śmiechu. Podobno któregoś dnia bawiąc się przed domem, zaczęłam w detalicznych ilościach podjadać piasek na co ona zareagowała atakiem histerii wraz z opcją wzywania pogotowia. Widzę ją też teraz i to jak opiekuje się moim bratem. Jej spokój, opanowanie.
W żadnym wypadku nie chciałam tu obrazić młodych mam. Bo i te napewno chcą dla swoich dzieci jak najlepiej.

wrażliwa, moja chrzetna dwa lata temu wyszła za mąż mając 42 lata. w wieku 43 lat urodziła piękną zdrową córkę.
nie jesteś sama, teraz kobiety z własnej woli opóźniają czas narodzin dziecka. Także uśmiech i wyjdź z domu, zrób coś dla siebie, zabliża się powoli malutkimi krokami wiosna, zainwestuj w jakąś nową look. Może spróbuj wyciągnąć wnioski dlaczego te związki się rozpadały?

16

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Dzięki Saaraa  za wsparcie.
Myślę o wnioskach bardzo często i trochę już wyciągnęłam. Ale żeby "były" wysłuchał tego czego żałuję i żeby wrócił ................. sad

17

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Zagladasz tu jeszcze czasem? Wlasnie przeczytalam Twoj post ale widze ze jest on ze stycznia... Mam bardzo podobnego dola do Ciebie... Chetnie porozmawiam...



wrażliwa napisał/a:

Hej wszystkim. Chcę się dzisiaj wyżalić, dopadł mnie dół, chociaż właściwie mam go od dawna...
Mam 35 lat i mam za sobą nieudane związki. Ostatni rozpadł się m-c temu, chociaż ciągnie się za mną do dzisiaj, zresztą na własne życzenie.
Kiedy rozstałam się z poprzednim facetem miałam 31 lat i byłam totalnie załamana, że w tym wieku zostałam sama i nie mam jeszcze dzieci. Teraz mam 35 lat i już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek będę miała dziecko. Ludzie się rozstają, rozwodzą, ale mają chociaż dzieci i mają dla kogo żyć. Ja nie mam motywacji kompletnie, czasami myślę sobie, że gdybym zaszła w ciążę przed rozstaniem, to byłoby lepiej.....
Przecież zanim otrząsnę się po tym rozstaniu i znajdę kogoś to już będę w takim wieku, że ani nie będę mogła mieć dzieci, ani chyba już nie będę chciała.....
Jestem załamana, zawsze pragnęłam rodziny, ciepła i miłości sad
Czy ktoś ma może podobne problemy ???

18

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Jesli zagladasz tu czasem jeszcze daj znac. Mam bardzo podobne problemy i dola do Ciebie.... Chetnie z Toba porozmawiam...

19

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Witajcie dziewczyny,

nie wiem czy Wrażliwa tu jeszcze zagląda ale chyba pojawiła się kolejna osoba z podobnym problemem.
jestem w podobnym wieku i mam ten sam problem ;((
I tak naprawdę to zrozumieć co czuję mogą tylko osoby które mają to samo. Spróbujcie pogadać z koleżankami mężatkami ( o ile znajdą czas w napiętym grafiku) - będą zazdrościły wolności, braku obowiązków, nadmiaru czasu itp.
Tak jak wy mam dylemat: bo z jednej strony zegar biologiczny tyka coraz głośniej (nie wiem jak u was ale w moim otoczeniu widzę coraz więcej kobeit w ciąży) a z drugiej świadomość, że nie da się nic na siłę i tak jak któraś z Was pisała, samotne macierzyństwo z wyboru może i jest spełnieniem własnych marzeń ale czy można skazywac dziecko na to że będzie wychowywało się bez ojca (nie mówię o sytuacjach losowych)???
Też zastanawiam się nad adopcją i nie odrzucam tego ale to chyba znacznie powazniejszy i trudniejszy temat. Niby teoretycznie można być rodzicem zastępczym będąc "solo" ale na pewno jest więcej trudności i oczywiście tak jak ktoś tutaj pisał dziecko w takiej rodzinie nie ma możliwości uczenia się jak wyglądają relacje międzyludzkie mające miejsce w pełnej rodzinie.
A pomyśleć, że kiedyś nie rozumiałam jak można zachwycać się dziećmi .... wink
cóż do wszystkiego człowiek dojrzewa a natury nie da się oszukać..
To tyle na razie.
Sensa i Wrażliwa, napiszcie co u Was...
pozdrawiam serdecznie

20

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Cześć dziewczyny-

a ja wam opiszę mój przypadek - jestem na lekkim rozdrożu

Po pierwsze jestem z dziećmi nierozerwalnie związany ( bardzo je kocham), praktycznie po pracy od ładnych paru lat nie mam zycia prywatnego - zajmuję się przede wszystkim nimi ( praktycznie razem je rodziliśmy i ja pierwszy "wachlowałem" je pod lampą  ogrzewającą w szpitalu smile i jesteśmy prawie od siebie uzależnieni - starałem się odciążyć żonę bo była wiecznie zmęczona i niezadowolona [ fakt ,że moze ją zaniedbywałem - ale stałem na stanowisku ,ze dzieci liczą się najbardziej] ( obecnie moja małżonka  szykująca się do odejścia ) doskonale o tym wie i chce rozstać się w przyjaźni i pozwoli mi się z nimi spotykać bo wie jaką mamy silną wieź.
I ja dla eksperymentu wyjechałem na kilka dni w delegację i sam jestem zaskoczony, że nadmiernie o dzieciach nie myślałem i gdyby doszło do rozstania  to z bólem serca - ale zapowiedziałem jej, że jezeli się rozstaniemy - to ja również rozstane się z dziećmi - przeprowadzę się w inny rejon kraju i będę się z nimi spotykał bardzo sporadycznie.

I tak czytając wasze posty naszła mnie myśl - czy potrafiłbym z inną kobietą mieć dzieci i także je pokochać?
I czy taka kobieta chciałaby mnie  ? Czy np. wy dziewczyny byście mnie zaakceptowały we wspólnym związku ?

PS. ( żona namawiała mnie swego czasu  na wazektomię - ja podświadomie nie chciałem się na to zgodzić wiedząc, że straciłbym bezpowrotnie szanse na dzieci )

21

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

a co tam, przytoczę swoją wypowiedź z 6 maja:
Może przesadziłem rejestrując się na forum dedykowanym kobietom ale mam nadzieję że uspokoję swoim postem kilka złamanych serc.
Siedzę właśnie przed komputerem w mieszkaniu do którego tydzień temu się wyprowadziłem.
Życie - banał, 5 lat związku zapewnień i próśb o wierność, potem zdrada, walka o związek, 2 powroty i znów zdrady. To szaleństwo trwało jakieś 5 miesięcy. I wszystko po to żeby usłyszeć że starałem się nie tak jak należy. Że za dużo czasu spędzałem w pracy, którą notabene rozpocząłem jakieś 2 lata temu w nowej firmie. Może i mało było tego czasu ale wydaje się że powrót do domu w Warszawie ok. g.18-19, nie należy do skrajności. Tym bardziej iż w niedalekiej przyszłości rysował się awans a w konsekwencji znaczna poprawa materialna i więcej czasu (oczywiście że o tym rozmawialiśmy). W perspektywie i konsekwencją awansu prognozowane wyjście z pracy punkt 16. Zacząłem coś dostrzegać i odpuściłem, niestety efekt jest taki że z awansu nici a związek przepadł. Objętościowo ubyło mi jakieś 15%, cała garderoba poszła do PCK i tyle dobrego.
Dziś jestem sam i modlę się o każdy następny dzień i kolejną spokojnie przespaną noc. Mocno wierzę że będę kiedyś szczęśliwy. Znajomi zapewniają mnie że ich koleżanki tylko czekają na takich jak ja. Co zrobić kiedy nawet idąc do sklepu myślami jestem przy ilościach i artykułach które od 5 lat targałem z dedykacją wiadomą..
Zmieniłem to, jadam u "Chińczyków" albo innych pokahontaz. Do domu kupuję tylko coś na przegryzkę.
Ale życie, życie ucieka i zrobię wszystko żeby walczyć o każdą sekundę. Tego właśnie i Wam życzę.
Pisząc ten tekst mam nadzieję, że uratuję w ten sposób również kilku facetów.
Wszystkim Wam życzę powodzenia, spokoju i dystansu.
Ale przede wszystkim życzę żebyście nie przestawały wierzyć w to, że na świecie są faceci których warto pokochać bezgranicznie, szczerze i którzy będą potrafili się tym samym odwdzięczyć.
Ps. z góry przepraszam za składnię ale jeszcze połączenia nerwowe między dwoma półkulami pętlą się w pokraczny sposób nie tam gdzie bym tego chciał.

A dziś, jest lepiej i wydaje się że widzę progres w tym kierunku smile

22

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Cześć ja mam podobne odczucia jak wy...
Wczoraj rozstałam się z facetem po ponad 8-letnim związku....
żadnych poważnych problemów nie było...
chciałam mieć rodzinę....
teraz nie mam nikogo.. i też uważam, że lepiej być samotnym z dzieckiem niż zostać samemu jak palec.
Mam 27 lat, powoli nawiązuję znajomości z ludźmi... mam prawdopodobnie Pco i lekarz powtarza: dziecko przed 30...
Nie wiem co teraz będzie... mam nadzieję, że uda mi się otworzyć na ludzi i poznać jeszcze kogoś... chociaż nigdy z nikim innym nie byłam i nie wiem, czy jest to w ogóle możliwe.

23

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Rybka,

oczywiście że jest to możliwe, niestety taki garb doświadczeń (8 lat), nie będzie łatwo.
Na początek proponuje spróbować radykalnie uciąć kontakt i przeżyć tak 4 kolejne dni.
Naprawdę działa.
Później niestety, musisz zacząć ryzykować i próbować się z kimś umówić. Proponuję pełną inicjatywę przekazać tej drugiej stronie.
Proponuję też głośną muzę ustawić, tylko nie jakiegoś "Białego Misia". Coś żywego, nawet odrobinę wulgarnego np:
chciałem wkleić linka na youtube ale nie mogę, proponuje więc wpisać "weź nie pierdol" i puścić sobie ten z teledyskiem z Mandaryną i Jacykofem.
I jeszcze parę wskazówek:
1. dużo snu - wiem że to trudne, na mnie działa zjedzenie czegoś przed wyznaczoną godziną "W".
2. witaminki i minerały, organizm musi mieć siły walczyć ze stresem, polecam wszystko co ma witaminę C i magnez+B6
3. przyjmowanie dużej ilości płynów
4. wyjście z domu i zrobienie długiego spaceru bez celu

jak sobie coś więcej przypomnę to jeszcze podpowiem..

3 mam kciuki również za siebie.. hmm

24 Ostatnio edytowany przez Rybka84 (2011-05-22 23:26:13)

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Dwa razy się do tej samej rzeki nie wchodzi i to jest święte powiedzenie; ja niestety zaryzykowałam i postawiłam kilka lat temu (3-4?) na jedną kartę. Niestety druga strona nie postawiła na mnie.

Samotn niestety nie mogę póki co zrealizować punktu dotyczącego 4 dni, ponieważ wszystko stało się w sobotę i musimy razem zamknąć pewne sprawy... wynajmowaliśmy mieszkanie itp. Póki co on siedzi u swoich rodziców, ja u swoich a mieszkanie stoi puste... dziś byłam tam na chwilę... pusto tam i zimno ...nie wiem czy chcę tam mieszkać, ale z drugiej strony u rodziców też byłoby ciężko (przyzwyczaiłam się już do samodzielnego i całkowicie niezależnego życia).

Chciałabym przekazać inicjatywę drugiej stronie... ale mieszkam i pracuję w niedużej miejscowości i praktycznie wszystkich już tu znam...nie jestem też osobą, której wszędzie pełno...

Wolę spokój, naturę, spacer, rower... ciężko w tych warunkach kogoś poznać...

jak długo trwał twój związek i na jakim jesteś obecnie etapie?

Dziękuję za ciepłe słowa i również  3mam kciuki - za wszystkich w takiej trudnej sytuacji życiowej

25

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Pozwólcie że się dorzucę ze swoimi rozważaniami. Dzieci są cudowne to fakt, ale adopcja ciągnie za sobą szereg przykrych następstw. W genach przenosi się nie tylko choroby dziedziczne, ale i skłonności. Nie wiecie nic o biologicznych rodzicach, i to jest największy problem.
Znam ludzi którzy adoptowali dzieci. Na początku wszystko było pięknie. Gdy rosły, ujawniały się skutki adopcji. Oczywiście negatywne.
Wychowanie to jedno - a skłonności i predyspozycje - to drugie.

I z innej beczki. Wielu mężczyzn samotnie wychowujących dziecko, szuka możliwości w kolejnych związkach. Z logiki wynika, że jeśli mężczyzna ma orzeczoną przez sąd opiekę nad dzieckiem - to coś z kobietą było nie w porządku. oczywiście dochodzą nieszczęśliwe wypadki. Ale to niski odsetek. Rok temu - sądy orzekały opiekę nad dzieckiem mężczyźnie - tylko w 4% przypadków. W tym roku jest nieznaczny wzrost.
Wasze szanse więc rosną - a tym samym i mi może zwiększyła się szansa. Piszemy bowiem o jakiś wspólnych marzeniach.
Serdecznie was pozdrawiam.

26

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Wyznaję zasadę, że jak dzieci to tylko własne ( chociaż nie wiem co bym powiedział na adopcję gdyby takie dziecko na mnie spojrzało)

27

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Proponuję następujące rozwiązanie:

1. Ochłonąć po rozstaniu, dać sobie trochę czasu.
2. Rozglądnąć się wokół, nie zamykaj się w czterech ścianach, w tym wieku naprawdę dobrym rozwiązaniem jest poszukać kogoś przez portal randkowy. Single po 30 r. ż. często ukrywają się i mają niestety ograniczone możliwości poznania kogoś (w pracy, w środowisku dużo osób jest już zajętych itd.).
3. Myślę, że jest wielu mężczyzn, którzy mają dokładnie taki cel jak Ty - chcą założyć rodzinę.
4. Nic na siłę, pamiętaj, że najlepszym rozwiązaniem jest, by dziecko miało i mamę i tatę.
5. Jak się nie uda (nie poznasz odpowiedniej osoby bądź wystąpią inne powody), wówczas można postarać się o adopcję.
6. Znam osoby, które były tuż przed 40 rokiem, straciły już nadzieję, i pojawił się ktoś odpowiedni smile - naprawdę nie można tracić nadziei.

Trzymam kciuki!

28 Ostatnio edytowany przez AZJATKA (2011-06-01 21:49:44)

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

CZESC! MAM 39 LAT I JESTEM PO NIEUDANYCH DWOCH ZWIAZKACH.OSTATNI TRWAŁ 6 LAT.WSZYSTKO BYŁO DOBRZE AZ POZNAŁAM W CZASIE NARZECZENSTWA JEGO PRAWDZIWE OBLICZE,TO BYŁO KONIEC NASZEGO ZWIAZKU.TO CO BYŁO WARTOSCIA NASZEGO ZYCIA ,ZWIAZKU STRACIŁO SENS U NIEGO,CHYBA POPROSTU CHCIAŁ RZADZIC.PRZYJACIELE JAKOS Z CZASEM ODSUNELI SIE ODEMNIE I STAŁO SIE TAK ZE NIE MAM Z KIM POROZMAWIAC O MOICH PROBLEMACH A NAJGORSZE TO ZE PO ZERWANIU Z OSTATNIM PARTNEREM CZYLI NARZECZONYM KTOREMU MOWIAC DOKŁADNIE SPAKOWAŁAM WALIZKI BARDZO POWAZNIE ZACHOROWAŁAM.MOZE JEST JAKIES SWIATEŁKO W TUNELU DLA MNIE? CO O TYM MYSLICIE?WIEDZCIE ZE O MAŁZENSTWIE O RODZINIE MARZYŁAM  JAK TYLKO BYŁAM MAŁA DZIEWCZYNKA.NAWET BYŁAM W PORTALU RANDKOWYM ALE W MOIM PRZEKROJU SA JUZ FACECI ROZWIEDZENI A JA MARZE O SLUBIE KOSCIELNYM TAKIM PRZED BOGIEM PONIEWAZ JESTEM KATOLICZKA WIERZACA.JESTEM BARDZO ROMANTYCZNA ALE I ZE TAK POWIEM Z GŁOWA PATRZE NA SWIAT MNIE OTACZAJACY.POZNIEJ POZNAŁAM PISZAC W PORTALU FACETOW PO SLUBIE CYWILNYM ALE Z DZIECMI, CO MI NIE ODPOWIADA.W PORTALACH FACECI ZBYT LEKKO TRAKTUJA ZNAJOMOSC.POZNAŁAM JEDNEGO FACETA ALE MIAŁ RANCZO KTORE NIE OPUSCI A JA Z PEWNYCH POWAZNYCH POWODOW NIE MOGE WYPROWADZIC SIE Z MOJEGO MIEJSCA ZAMIESZKANIA.NAPISZCIE DOMNIE.ALE WTEDY GDY BEDZIE TO COS MADREGO A NIE NIE REALNEGO ,ZADAWAJCIE PYTANIA A ODPOWIEM .POPROSTU DORADZCIE MI,NAPISZCIE.CO MAM ROBIC ,CO MYSLEC.JESTEM POPROSTU OSOBA KTORA BEZ MIŁOSCI WIEDNIE W ZYCIU,PRZECIEZ MIŁOSC DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA NAS USKRZYDLA BEZ WZGLEDU NA PROBLEMY PRAWDA.NIE RAZ MYSLE SOBIE ZE ALBO BEDE JUZ SAMA NA SWOJ WIEK ALBO TYLKO Z OSOBA BLISKA SERCU A TAK NAPRAWDE NIE WIEMY CO BOG DA.PROSZE NAPISZCIE DO MNIE.

29

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

AZJATKA - Twoje pragnienia są jeszcze bardziej ściśnięte kryteriami niż innych osób. Więcej tolerancji bo może się okazać, że nie znajdziesz tego czego szukasz. Nas wystarczająco ogranicza wiek i sytuacje. Spraw więc, żeby ktoś Cie kochał, szanował, tęsknił za Tobą, i podał herbatkę kiedy będziesz chora. Wiara .. to ważne kryterium, ale w to miejsce, możecie uczestniczyć w mszach świętych i przepraszać Boga, że nie żyjecie w małżeństwie uświęconym sakramentem. Ja Cie rozumiem, ale życie jest brutalne ... Każdy z nas coś poświęca, by coś zyskać ... A czas nam ucieka.
Pozdrawiam.

30

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Jestem w podobnym przedziale wiekowym do Was (33),u kresu 7-dmio letniego związku,po dwóch poronieniach i marzeniem o założeniu rodziny i chyba powoli przestaje wierzyć w to,że marzenia się spełniają sad

31

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Wiesz co sadka ... Widzę, że jesteś tu bardzo króciutko, ale jak pokręcisz się troszkę, to zauważysz osoby 2 razy starsze od Ciebie, które ciągle mają nadzieję, i wierzą, że im się spełni. Nie poddawaj się wiec. Pomimo Twoich przykrych doświadczeń, warto ciągle próbować. jeśli nie uda Ci się naprawić obecnego związku, i nie zobaczysz w nim nic co mogloby sugerować jego cudowne uzdrowienie, to zawsze jest ta szansa, że i tak kogoś spotkasz. Powodzenia.

32

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

The devil,dziękuje za pocieszenie.Wiem,że to z dobra serca,ale ja to widze troszke inaczej..W moim wieku zanim poznam jakiegoś faceta,zdąrze go poznać na tyle aby zdecydowac się z nim na założenie rodziny to kilka lat minie,a wtedy będzie za późno sad Chciałabym mieć lepsze nastawienie,ale z moimi doświadczeniami nie umiem myśleć inaczej.

33

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Eh ... wszyscy tu jestesmy nastawieni do partnerstwa jak pies do jeża, ale każdy chciałby próbować, wiec podreguluj troszke nastawienie ... wiecej optymizmu, wiecej ryzyka ... odwagi ... A ja jestem chyba starszy od Ciebie i wciąż nie trace nadziei, pomimo, iż rano jadę do pracy i wracam późnym wieczorem ...

34

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

The devil,zaraź mnie swoim optymizmem smile Z usposobienia jestem pogodną osobą ze zdrowym nastawieniem do życia,ale obecny status mojego związku dobija mnie do tego stopnia,że wszystko widze w czarnych kolorach

35

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Wiesz co ... tak nie moze byc ...Z zycia eliminujemy zawsze to co nie cieszy, to co przygnębiające i nudne. Staramy się zastępować czarne - białym, gorzki - słodkim, zimne - ciepłym ... Więc i ty coś zrób ...
U mnie tez są jakies tam detale, które mi przeszkadzają i czasami psują nastrój, bo nie sposób wyeliminować wszystkiego ... Ale zdecydowana większość to pozytywne argumenty, myśli, plany i przedsięwzięcia.
Twój obecny związek ... cóż - albo trzeba uzdrowić, albo się rozejść, albo zmienic podejście i nastawienie ... ale trwać bez konca - nie można.

36 Ostatnio edytowany przez dlaczego82 (2011-06-28 22:36:53)

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Rybka84
Nie potrafię już żyć w ten sposób.

Naprawdę wolałbym gdybyś mnie zdradziła, z kims. Przynasjmniej bym wytlumaczyl sobie np ze mam za małego wink.

Bolało mnie bardzo gdy zanim zdążyłem Ci dać pierscionek, Ty  go zobaczyłaś i kazałaś wymienić  na inny, ponieważ brylant jest bardzo mały. ( i to miała być norma ponieważ "laski" z babskigo forum wysylaja swoich facetow  po inne i oni to robia, czyli ja tez powinienem).

Szkoda że nie pomyślałaś co ja czułem wtedy.
Załamał mi się świat oparty na miłości, przestałem w to słowo wierzyć.
Ale to niebył niestety koniec.

Kilka miesięcy pozniej potrafilas się wykłucać o to że NAPEWNO niemowilas nic takiego (czyli ja mam schizifrenie??? )
Nastepnych kilka miesiecy i znowu co innego, pamietasz?: "moj brat kupił pierscionek za 2000zł" - wyrzucilas mi to gdy sie pakowałem sad

Ja potrafie dużo wybaczać, ale nie potrafie sobie wytłumaczyć sytuacji gdy jenego dnia coś mówisz, a pare dni pozniej
nie tylko zapominasz o tym co mowilas ale uparcie wmawiasz mi ze nic takiego nie mowilas.

Jako facet niepotrafilem nigdy tego logicznie złożyć,

dlaczego nie powiedzialas ze zapomnialas co mowilas? nie było by to takie absuralne.

Nie nawidze takiego wywracania do gory nogami, godzinami siedzialem i myslalem jak to zrozumiec ???

O "czepianiu" się pierdółek można zapomnieć, wytłumaczyć sobie złym humorem itp.


Ile tak mogłem wytrzymac?? miesiac? 2?
pozniej zaczalem to co zacząłem....

Rozmowa szczera? - i co z tego jak o niej zapominałaś i pare tyg pozniej już zaprzeczalas.


Długo się męczyłem, patrząc w sciane, płacząc czasami nad losem.
Tłumaczyłem sobie że to przez pco i to minie.
Ale psychicznie ze mnie jest wrak w tej chwili.


Po miesiącu od rozstania powiedziałem Ci wszystko, i czym myślałem, o ....., i o logice bez której ja nie żyje.


Wszystko fajnie, zaczałem się interesować w koncu firmą ( wcześniej nawet na maile nie odpowiadałem)

Aż tu wczoraj przy loznej rozmowie powiedziałaś że odeszłem, tak a ja wspomniałem słowa Twoje - przez które tak się uparłem.

"Wyprowadzaj się Sku$%#$" a Ty ?
mogłaś powiedzieć że niepamiętasz co wrzeszczałaś w gniewie. Ale Ty powiedziałas mi:" ejjjjjjjjjjjj na pewno nie skurwielu... ja takiego słowa nie używam"

i napisałaś swoją wersje: ""nie chce juz mieszkac z kims takim""

To powyższe to jest pierdoła. Ale tym samym znowu poraz n-ty powyższymi słowami powiedziałaś mi że jestem świrem??  schizofrenikiem? NIE ROZUMIEM!!!!!!

I sms sprzed kilkunastu minut: Czy ty jestes dwiema osobami naraz?

Ja teraz muszę iść do psychologa albo psychiatry ( niemam znajomych  z ktorymi moglbym porozmawiać, nawet siostra nie potrafi mnie wysłuchać i przynajmniej nie powtarzac rodzicom niestety:( )

Wiem że jestem kawał chama pisząc to wszystko publicznie tutaj.

Najwiekszy ból mi sprawia właśnie absurd oraz mowienie czegos bez zastanowienia sad
Próbowałem wrzeszczeć wyzywać wręcz, a skonczylo się na ciszy i nadzieji kiedy będzie normalnie.

Przykro mi że niepotrafie już kochać, wierzyć..
Teraz mi piszesz że jesteś żywym człowiekiem gdy mówię po raz kolejny jak bardzo mnie to męczy. I mam tej znajomości definitywnie dość.

Nie potrafie tego zrozumieć, mowisz że się nie zmieniłaś nigdy.
Chciałbym żeby to była prawda.


Drań, Tenzły, manipulant, schizofrenik bo czlowiekiem normalnym się przestałem czuć.

37

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Dlaczego82 ...
Troszkę szacunku i tolerancji .... Super wypowiedź ale wyzywając nie nadużywaj określenia schizofrenik.
Być może nie wiesz, że ludzie ze schizofrenią mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
Mogą być wśród nas ... tu na liście.  Informacyjnie dodam, że mój adwokat miał schizofrenię i wynegocjował dla mnie moje warunki
na sprawie.
Mam nadzieję, że to wynik niewiedzy  ...

38

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Ale to jest nazwa choroby przecierz, nie żadne obrazliwe okreslenie.
Całkiem poważnie o schizofreni napisałem tylko niewiem, kto i czy oboje w pewnym stopniu, nie wyśmiewałbym się przecież z kobiety z którą byłem 8 lat.
O szacunku lepiej nie rozwijam tematu..... jeszcze wyjsie ze siedze pod pantoflem tongue

Pisałem bez zastanowienia, inaczej by wyszło wypracowanie kilkukrotnie dłuższe.

Przed chwilą rozmawialiśmy w 4 oczy i jak by nie potrzebny już jest ten post...

39

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Witam Wszystkich,
po pierwsze pytanie do Autorki tematu: jak Twoje sprawy?Jak sobie radzisz?
po drugie: jestem facetem, mam prawie 30 i.....też chciałbym mieć dziecko. Niestety nie mogę trafić na odpowiednią kobietę. Jak to jest , że w tych czasach dla większości dziewczyn i kobiet nie liczy się człowiek jako człowiek tylko patrzą na ciebie przez pryzmat zawartości portfela...???Co zrobić , żeby poznać wartościową, mądrą, zwykłą ale nie zwykłą potencjalną matkę moich dzieci. Do tej pory na takową osobę nie trafiłem, nie byłem nigdy w poważnym związku, zawsze coś mi nie pasuje? A chciałbym się zakochać, być z kimś, żyć z kims....A moze ja nie potrafię????Co w związku z tym zmienić, jak zmienic??


pozdrawiam serdecznie

40

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Myślę, że czas odgrywa tu zasadniczą rolę.Pokora i...nic na siłę.
Dziecko pojawiło się u mnie jak miałam 34 lata.Szczęśliwie jestem z ojcem dziecka.
Wcześniej-ciąża obumarla, rozstałam się z partnerem. Jeszcze przed tym-kilka związów, w tym jeden dluższy, bo pięcioletni.
Nie powiem, że bylo łatwo. Ale z perspektywy czasu, już z takim stoickim spokojem mogę powiedzieć,że nerwy były niepotrzebne.Gdzieś na świecie jest ta druga połówka, ktora pragnie tego samego, co Wy. Nie mówię,że sama przyjdzie i zapuka do domu. U mnie byl to przypadek. W przeznaczenie nie wierzę. Dlatego trzymam kciuki za Was, żebyście spotkali na swojej drodze kogoś, kto będzie dzielił z Wami marzenia, wszelkie pasje i byl w stanie podejmować wyzwania i trudy dnia codziennego. Mocno trzymam kciuki. Mnie się udało, to Wam również.Nie ma innej opcji.

41

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Racja, nic na sile. Ale skad wiedziec , ze czlowiek ktory pojawi w naszym zyciu to wlasnie ten wlasciwy czlowiek? Jak to odczuwacie? Czy to jest talked wielkie BUM! Czy jakis delikatny poryw serca? Gro osob , ktore znam wiaze sie niejako z rozsadku, a no wi ek , a bo wypada juz etc. Lubia sie I jakos sobie egzystuja, ale bez wiekszych ochow I achow. I nasowa Sie pytanie: co to jest w ogole milosc???

42 Ostatnio edytowany przez alegoria26 (2011-08-18 18:20:15)

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

a ja ci powiem tak bylam w kilku zwiazkach, gdzie faceci z klubu swietnie sie bawili, byli przystojni,wyksztalceni, mlodzi jeszcze(25-32 lata), bogaci! inzynierowie na stolkach,nauczyciele, biznesmeni,  albo tatusia firma go zatrudnia wiec pracy nigdy nie straci.mieli dobre audice, nowe merolki, dorobkiewicze z zagranicy, w angielskich koszulach i hiszpańskich krawatach.
w koncu tylko sie zabawiali, zwiazek?hmm on jeszcze cierpi po bylej(byla mala blondynka, byl z nią 2 miesiace,inny chyba ze 3 miechy, kolejny 4,pol roku razem w sumie, chyba z dziesiec lat temu, i teraz ciagle cierpią???małe blondynki, grube brunetki.niewazne jakie. zazwyczaj wielka milosc) on cierpi i tylko chce isc razem do klubu, na disco, albo do łózka.
są sami do tej pory(sobotnie moje byłe znajomości).wszyscy.maja juz 29-35 lat i łysieja, laski sie pozeniły i teraz juz nie te najladniejsze kobiety wybierają, ale takie co to ich tylko zechcą:)
gadki szmatki, zona dzieci, 3 dzieci, inny 2, jeszcze ktorys tyle ile jego mama miała, nawet 4.
rzucali mnie z dnia na dzien, ja ide do klubu a tu wywija ten inżynier jakąs grubą blondynką, która miałą tylek i cyc na 4 dzieci w sam raz, ale na buzi-kompletny kartoflaczek.nieladna.rzucil ją za 2 miesiące, narobila sobie nadzieji ze jej sie partia trafila, tłumaczył się,on był uczuciowy i wrażliwy, pisal sms, ze przeciez on chce tylko poszukac sobie żony,a mowil mi ze chce sie tylko bawic.dobrze niech ona zostanie twoja pania, myslalam.
jak mogles mnei tak pohańbić? zebys to zrobil jeden i drugi dla krolowej kleopatry, ale nie dla niej? zeby byli szczesliwi to bym wiedziala ze to moj blad, moje wady,ale gdzie tam maraton po rozporkach! pamietam te walentynki, ktore spedzali ze swoimi laskami, chyba 2 przypadki-oczywiscie są sami!a ja dostalam sms od siostry ciotecznej, ze kartoflaczek i jej chlopak sa w kinie i trzymali sie za rece.ze tez musial mnie rzucic przed walentynkami:(
inny wyksztalcony i piekny jak adonis,ale za to biedny, docenialam jego zdolnosci i potencjal! polecial na mieszkanie, bo ona mieszkala w wawie, miala 31lat, on 24. byla sama, on tez. pochodzil z mazur, byl biedny.przyjela go z walizka i starą nokią, teraz jest biznesmenem,ciagnie jej firme, maja 3 samochody, 30 i 37 lat. mieszkanie bez kredytu, wielką milosc i zdjecie psa ktore dali na NK.biedna dziewczyna, zycze jej dziecka.:( ta chociaz ladna byla...

w koncu trafilam na biednego jak mysz koscielna chlopaka, ktory na zabawy nie chodzil, nie byl bogaty,nie byl inzynierem, mial niecale 30lat i zarabial 1500zl:D
i taki chce jak najszybciej sie ożenić i miec dzieci,ale jego sytuacja...ale wiem ze i tak to zrobi.
a i lepszy jest biedniejszy facet -ci najszybciej chca miec rodzine.
lepsze takie szczescie niz bogata samotnosc

znam 2 wypadki malzenstw sylwestrowych-poznali sie w sylwestra,poszli do lozka i wpadli, w maju brali slub, a w polowie wrzesnia rodzily im sie dzieci. tak tez mozna.
a tamtych paniczów wspominam dzis z usmiechem

i jeszcze marcin-gdy mnie rzucil,to poznal swoja zone, ci takze dali psa na NK, podobno on nie chce wcale dzieci, przystojny,bogaty i wykladowca na szkole policealnej i szkole wyzszej, wstawili sobie psa na NK i pewnie nic wiecej nie dadzą.
i co basiu?jestes szczesliwa?takiego amanta za nogi zlapalas(basia zona marcina),biedna ty jestes, wlozysz sobie zdjecia bratankow do portfela. biedna, niebrzydka, pracowała w biurze, wyszła za mąż za serdecznego człowieka, który chodził w gajerku i robil obiady-nęcące co?umiał posprzątać, taki facet sam!!mial 194cm wzrostu, czarne slepia jak sarna, ciemne wlosy i urodę Boga greckiego
basia jest siostra mojej kolezanki, stąd to wiem...oczywiscie nie mowa o zadnej mojej bylej milosci,tylko wiem co mi oszczedzone zostalo, basia go kocha, basia kocha i dzieci:(

przepraszam za złośliwy ton, nie uważam się za lepszą od tych kobiet, ani za ładniejszą(chodzi o kartoflaczka, pewnie miałą ukryte zalety), każda z nas po porzuceniu ocenia rywalkę, czy lepiej gotowała, czy byłaby lepszą żoną, może to nie uroda, a kasa się liczy, może nie kasa a charakter? nie wiem. żadna z nich nie jest szczęśliwa, serdecznie im współczuję i Bogu Niech Będą Dzięki, że jestem z kim innym.
jaki mi scenariusz zostanie napisany-zobaczymy, nigdy nie mówilam ze chce miec męza i 4 dzieci, mialam byc sama, mialam mieszkac z mama i kotem w m3 jako stara panna, uczyc w szkole, hodowac aloesy lub paprotki, tak myslalam gdy mnie rzucano, a i ja zostawilam kilka razy parę ciekawych osób. wszystkim zycze happy endu i duzo, duzo zdrowia.

43

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Fajny facet z Ciebie...
Dlaczego zastanawiasz się, czy potrafiłbyś pokochać swe nowe młode dzieci? Nie widzę innej możliwości. Przecież to część Ciebie byłaby...A skoro myślałbyś o dzieciach z kobietą, to chyba tylko wtedy kiedy i ją pokochasz?

44

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Większość z Was pisze, żeby czekać, nic na siłę etc. Ale jak dlugo można czekać? Faceci w tym wypadku mają lepiej , a kobiety? Kobiety po 30, 40? Część z nich na pewno zwiąże się z pierwszym lepszym facetem, co dla mnie jest bez sensu. Z miłością bywa różnie, pewnie nie jest pisana każdemu...pewnie niektórym pisana jest samotność... Tylko skąd to wiedziec?

45

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Dlaczego uwazasz ze faceci mają lepiej ?

46

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

mają lepiej w sensie fizjologicznym, jakby nie było płodzić dzieci mogą do późnej starości ...chodziło mi o to w mojej wypowiedzi. Ale summa summarum osobiście wolałbym mieć dziecko w kwiecie wieku a nie w wieku poprodukcyjnym...

47

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

kobieta nawet w wieku 35 lat zdarzy urodzic dziecko i byc szczesliwa.ale samotnosc bez wzgledu na wiek nas dopada. nie wiem dla mnie jest okropna

48

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

To sie zgadza manta12. Ale zamiast narzekać pomówmy o przyczynach zaistnienia w tym wątku, a nie o ewentualnych skutkach.

49

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Manta, przypominasz mi mojego kolegę, który marzy o rodzinie, ale w żadnej kobiecie nic mu się nie podoba(sam więc rozumiesz,że w takiej sytuacji trudno o stworzenie związku,a juz tym bardziej nie ma szans na dziecko).
Pytasz:"skad wiedziec , ze czlowiek ktory pojawi w naszym zyciu to wlasnie ten wlasciwy czlowiek?" Myślę,że nikt nie udzieli Ci na to pytanie odpowiedzi-dla jednych to będzie właśnie owo napisane przez Ciebie"BUM", dla innych "delikatny poryw serca".To też jakaś chemia(wiadomo-na początku), ktoś doda-"nadawanie na tych samych falach".Ale jeśli  faktycznie u kazdej poznanej(poznawanej)przez Ciebie kobiety odkrywales,że ciągle coś nie tak, to znaczy, że to nie pora na Ciebie. Nie mówię,żebyś siedział z zalozonymi rękoma i czekał, ale też obsesyjnie nie zakladal,że to już wypada, bo 30-tka na karku i szukał na siłę.
Nie wiem, co się wydarzy w każdej sferze mojego życia-kiedy umrę, kiedy wygram w totka, czy bedę samotna, z kim spędzę starość. Część z tego mogę jedynie zaplanować, a i tak wiadomo, że nie przewidzę, co z tych planów ujrzy światło dzienne.
Dlatego proponuję wewnętrzny spokój, bo co ma być, to i tak będzie..
Wszystko, co dobre przed Tobą, naprawdę:-)

50

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Ilona123 może akurat jestem Twoim kolegą ;-)) i dzieki za miłe słowa
dzis usłyszałem od pewnej osoby ze warto czekać, ze w końcu trafi się na właściwą osobę....więc nie pozostało mi nic innego jak właśnie czekanie( oczywiście nie siedzę z założonymi rękami )ale i tak mam duże obawy ze zawsze coś mi nie będzie pasować, ale może tak jak czytam w wypowiedzi ilony123 jeszcze moja pora nie nadeszła.

51

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Najlepiej ,żeby myśli typu:"tu", "teraz", "zaraz","natychmiast", przestały zaprzątać Twoją głowę, a będzie dobrze:-)
Skąd wiem, że zaprzątają?-bo rozmawiasz z ludźmi o tym, nawet poza forum.Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. A moze jakieś nowe hobby?Pasja, którą zarazisz jakąś kobietkę?:-)

52

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

ilona123 a czy ten Twój kumpel znalazł miłość?
Wychodzę z założenia , że co ma być to będzie. Pozdrawiam

53

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Manta, nie, nie znalazł i wini za to wszystkich wokół siebie.Przeraził się, kiedy ostatnia już z żon jego kumpli zaszla w ciążę, bo dotarło do niego, że on nie ma nawet żony. I się zaczęło.Na spotkaniach w gronie przyjaciół zawsze poruszał temat swojej samotności po to,żeby się nad sobą poużalać lub opowiedzieć, jak to źle mu w życiu. Mimo tego nie chcial nikogo bliżej poznać,a  naprawdę było ku temu sporo okazji. Nasi przyjaciele i my raczej nie zamykamy się w domu, lubimy poznawać nowych ludzi.Jest w moim wieku, a wciąż mieszka z rodzicami, bo tak wygodniej, swoje mieszkanie wynajmuje.To w nim jest problem, ale nie chce nic z tym zrobić.Zero inicjatywy.A naprawdę fajny koleś.

54

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Uzalanie nad soba to nie jest dobry pomysl. Tym sobie sympatykow raczej nie zaskarbi. To zniecheca jak cholera. Ja natomiast obwieszczam wszem i wobec ze samemu jest najlepiej...ale to chyba nie jest do konca dobry pomysl:)

55 Ostatnio edytowany przez manta12 (2012-03-10 23:56:40)

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

hallo,minęło już trochę czasu, sytuacja  na froncie się zmieniła?

56

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Coz rada jest prosta, trzeba poznawac ludzi a siec jest do tego wrecz i d e a l n a, warto dawac w niej szanse ale nie tym co maja 'bajer' bo najlatwiej sie naciac, zle by powtarzac w zyciu ten sam blad wiele razy, szkoda go na to:)

57

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Hej. Czy ktoś tu jeszcze zagląda? minęło tyle lat.....

58

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(
wrażliwa napisał/a:

Hej. Czy ktoś tu jeszcze zagląda? minęło tyle lat.....

Wrażliwa,
Właśnie weszłam tu, przeczytałam twój pierwszy post i zastanowiłam się, co teraz u tej dziewczyny ... po tylu latach ...
Bardzo poruszył mnie twój wpis, bo sama również o czymś innym marzyłam niż mam sad
Pisz, co u ciebie

59

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(
wrażliwa napisał/a:

Hej. Czy ktoś tu jeszcze zagląda? minęło tyle lat.....

Jestem pierwszy raz, nie było mnie jeszcze na forum, jak pisałaś o swojej historii.
To zdradzisz coś jeszcze, zmieniło się coś, na lepsze, gorsze, a może jest po dawnemu?
smile

60

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Wrażliwa tez jestem ciekawa co u Ciebie. Chyba jesteśmy w tym samym wieku. Mi życie nie ułożyło się tak jakbym chciała. Nie mam rodziny dzieci. Aktualnie spotykam się z kimś ale mam mętlik w głowie i nie wiem czy to jest właśnie  TO.

61

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Dzień Dobry,

Jestem tu pierwszy raz ale moja historia jest podobna jak do wielu z Was. Rozpad związku, ból, cierpienie, samotność.

Skoro wrażliwa wróciła tu po tylu latach to chyba nie jest OK w jej życiu, gdyby była szczęśliwa nie myślałaby o forum.


Karol

62

Odp: Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(
morzedzungli napisał/a:

Dzień Dobry,

Jestem tu pierwszy raz ale moja historia jest podobna jak do wielu z Was. Rozpad związku, ból, cierpienie, samotność.

Skoro wrażliwa wróciła tu po tylu latach to chyba nie jest OK w jej życiu, gdyby była szczęśliwa nie myślałaby o forum.


Karol

Może masz rację, ale może też być inny przebieg wydarzeń wink
Teraz znowu jej nie ma big_smile

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotna, porzucona i bez ...... dziecka :(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026