Jestem w kropce, nie wiem co robic. Rozsadek kaze mi odejsc od niego- serce nadal kocha. Jestesmy z mezem 5 lat po slubie, teraz spodziewamy sie dziacka. Byl to dla mnie okres bardzo wyczekiwany i wymarzony, jednak nie tak sobie to wyobrazalam. Juz kilkakrotnie wczesniej mielismy sytuacje ktore budzily u mni lek. Otoz moj maz nie stroni od alkoholu i kolegow. Raz na jakis czas mu pozwalam gdzies chodzic i sie pobawic,ale zakazdym razem konczylo sie to klutnia. Nigdy nie dotrzymywal danego mi wczesniej slowa a do domu wracal na czworaka,
zaczal urywac sie z domu bez mojej aprobaty, a imprezy przeciagaly sie do dnia nastepnego. Nie pomogly moje prosby, placz i rozpacz. Sytuacja jedank sie zmienila gdy zachorowal i nie mogl pic-
Wszystko bylo jak w pieknym filmie- wielka milosc. Miedzy czasie zdecydowalismy sie na dziecko. Jednak sytuacja znowu sie odmienila- ignoruje mnie, zwala wine na hormony ktotre mi towarzysza i urywa sie z domu, zyby wrocic nad ranem. Jest mi bardzo ciezko to znoscic. Wiem ze nie powinnam ale placze i nie spie po nocach. Wiem ze to zle wplywa na nasze dzieciatko.Moj
maz zabardzo to nie interesuje sie ani mna ani dzieckiem- w niczym mi nie pomaga, puszcza glosno muzyke kiedy ja nie moge tego sluchac i ciagle naraza mnie na stres przez swoje zlosliwe uwagi. Probowalam z nim o tym rozmawiac- zawsze przeprasza na trzezwo i przez jakis czas jest spokoj, Jest kochany i mily, az do nastepnego razu.
Zastanawiam sie czy tylko ja mam taki problrm, czy to moze normalne zachowanie facetow. Czasami mam ochote odejsc, zostawic to i nie wylac ani jednej lzy wiecej. Skoro nie szanuje mnie teraz to jaki sens ma nasze malzenstwo?
Podobne tematy
I ty naprawde sie jeszcze zastanawiasz ? Jesli nie patrzy na twoje uczucia, nie patrzy na nic to UCIEKAJ puki mozesz
Nie wazne czy pije czy nie a tym mniej wazne jak to tlumaczy. Uciekaj puki mozesz bo zaprzepascisz swoje zycie
Chyba ze zobaczysz cos o czym jeszcze nie napisalas, jakas prawdziwa zmiane. Musisz oczywiscie najpierw mu powiedziec co ci nie pasuje, choc mowilas to sto razy, tak dla rutyny by nie mowil ze on nie wiedzial nic, ze on jest tym biednym. Najlepiej gdybys byla na tyle silna by mu sie postawic i powiedziec mu wprost ze go zostawisz i ze nie ma tu nic do gadania, to jego wybor, ze dajesz mu jedna szanse, rodzina i budowanie szacunku badz porazka. Zeby pozniej nie zatruwal ci zycia ze nie ostrzeglas go o wszystkim, bo moze byc naprawde tez tak malo swiadomy bawiac sie ciagle. W sumie jak to zrobisz to tylko i wylacznie twoja sprawa wiec jesli jest tak skomplikowany to ratuj to jakos a jak zobaczysz ze sie nie da to zrob to co musisz.
Wyglada na to, że twój mąż ma problem z alkoholem, skoro " na trzeżwo jest kochany i miły az do następnego razu" Mimo tego nie powiem ci, żebyś go rzuciła. Przynajmniej spróbuj rozwiązać ten problem, to człowiek którego poślubiłaś, z którym będziesz miała dziecko!
Postaw mu ultimatum, że albo podejmuje leczenie, albo odchodzisz, jeśli rzeczywiście jesteś w stanie to zrobić, jeśli masz gdzie odejść. Jeśli jest to nierealne nie używaj tego argumentu, znajdź inny, realny. Wiele kobiet straszy swoich mężów odejściem, ale tego nie czyni, a to sprawia, że przestają być wiarygodne. Powiedz mężowi, że widzisz co się z nim dzieje i że to cię martwi, że zależy ci na nim, ale jeśli nie zacznie się leczyć i nie przestanie pić to nie widzisz dla was szans i będziesz zmuszona odejść (złożyć pozew o separację, rozwód, przenieść się do rodziców itp. w zależności co jest realne dla ciebie). I MUSISZ dotrzymać słowa jeśli mąż nie pójdzie sie leczyć! Nie ulegaj obietnicom, że sam sobie poradzi z piciem, warunkiem ma być spotkanie z terapeutą w przychodni leczenia uzależnień, diagnoza i podjęcie leczenia jeśli terapeuta uzna, że mąż ma problem.
Ta rada jest nieaktualna wtedy, gdy mąż jest sprawcą przemocy! Jeśli jest, a nie napisałas tego, to nie ma o czym mówić, pakuj się i uciekaj!
Trzymam kciuki za ciebie!
Jest mi tak bardzo ciezko- a lzy same cisna sie do policzkow. Co poczac, co dalej robic? Calymi nocami placze, wiem ze to zle wplywa na dziecko, ale nie umie sobie z tym poradzic. Czuje sie taka oszukana i samotna. Taka bezradna. Nawet nie mam przyjaciolki ktorej moge sie pozalic i ktora mnie wesprze. Rodzicom nie chce mowic-maja dosyc swoich problemow- ostrzegali mnie przez ta miloscia. Nie chce zeby wyszlo na ich racje. Coz-poczekam i zobacze jak sie rozwinie sytuacja. Nie bylo by to takie trudne gdybym nie kochala swjego meza. Boje sie samotnosci i samotnego rodzicielstwa.
On nie widzi w niczym problemu. Zwala wszystko na moje chormony, ciagle mowi ze przesadzam. Dlaczego tak bliskie nam osoby potrafia tak ranic?
6 2011-01-02 14:53:23 Ostatnio edytowany przez Numer0 (2011-01-02 14:56:01)
Bo mysla ze moga wszystko. Dlatego nie martw sie, masz nas. Dlaczego on nie widzi problemu
bo nie chce go widziec. Jesli ktos widzi tylko siebie, to bedzie tylko siebie widzial. Jest tak przekonany o swoich racjach ze nie widzi niczego zlego w swoich poczynaniach, wie ze ci to poprostu przeszkadza, ale nie zamierza zmienic "tego dobrego zycia". Wiem ze jest ci ciezko, to normalne, ale zrobisz sama sobie przysluge jesli sama wychowasz dziecko. Pamietajcie "ja pisze to w kwestji gdzie bedzie wiadomo ze nie zmienia sie nic", tylko ze wiadomo ze nic sie nie zmienia.... I im predzej zrozumiesz ze to jest przykra prawda, tym szybciej uwolnisz sie od swoich przykrosci.
Sambucha.. zacznijmy od tego, że facet nie zdaje sobie sprawy z powagi Twojej sytuacji i stanu. Dopóki dzidzi sie nie urodzi, dla niego niewiele się zmieniło. Ty natomiast na pewno jestes teraz bardziej rozdrażniona i oczekujesz większego wsparcia od męża. Owszem hormony działaja swoje, ale nie wszystko da się na nie zrzucić.
Jeśli szczera rozowa nie pomoże mężowi zrozumieć tego co czujesz, spakuj sie i jeśli masz do kogo wyprowadz sie na kilka dni. Może wtedy zauważy ze cos jednak jest nie tak ![]()
Jeśli brak Ci przyjaciół zapraszam do wątku "Ciąża a twoje niepokoje, dolegliwości"
Wszystkie tam jesteśmy w ciązy i borykamy się z ciązowymi dolegliwościami jak i naszymi "tatuśkami"
na pewno bedzie Ci raźniej.
Obecnie jestem w 39 tc i czekamy na synka, a Ty?
Dzieki za wsparcie
Ja jestem w 28 tc i tez synek
Jestem bardzo slaba psychicznie osobą i nie umie jasno postawic sytuacji. Czasami jestem wsciekla na niego,ale jak mnie udobrucha to wszystko jest jak w pieknym filmie o milosci. Moze poprostu nie mozna mniec wszystkiego?
Na to dziwne pytanie odpowiem tak: ma sie to co sie wybierze
wiecej nie bede przeszkadzal w tym watku, pozdrawiam ![]()