Czy nie nadaję się do związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy nie nadaję się do związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Czy nie nadaję się do związku

Witam. Chcę tu pogadać bo dużo rzeczy ciągnie mnie w dół i rozmyślam o tym tygodniami.Mam prawie 30 lat i jestem mamą 11 córki (jednorazowa wpadka) ale dzięki rodzicom skończyłam szkoły i mam dobrą pracę. Trzy lata temu zamieszkałam w kawalerce żeby pokazać, że jestem już samodzielna. Na początku zeszłego roku córka powiedziała, że ma nową koleżankę w klasie z naszego bloku i zaczęła tam do niej chodzić. Bardzo się zaprzyjaźniły. Jak usłyszałam, że tam nie ma mamy to sądziłam, że to jakaś patola ale ta nowa robiła na mnie bardzo dobre wrażenie i jest bardzo ułożona. Byłam tam po córkę i czasem z ciastem bo zawsze zapraszał. Bardzo miły ale jakiś niedostępny. Lubiłam z nim rozmawiać i chociaż sobie na niego popatrzeć. Jak zaczęła się ta pandemia zaczęliśmy dzielić opiekę miedzy siebie i wszystko odbywało się u niego bo tam miejsca na dwie rodziny z dziećmi. Pod koniec roku szkolnego dziewczynki zaczęły przeżywać, że w wakacje nie będą razem i zaproponował wspólny wyjazd bo ma siedlisko nad jeziorem. Z powodu pandemii musiałam podzielić urlop i pierwszy tydzień ja byłam z dziewczynkami, drugi on i później wszyscy razem. Zauważyłam, że u niego jest inaczej niż u mnie. Na początku wyszło, że Jego córka nigdy jeszcze nie miała żadnego staniczka. Kupił im po kilka par takich topów, chociaż nic jeszcze tam nie mają ale wszystko kupuje im po równo nawet jak nie potrzeba. Przymierzały jedna przez drugą, przy nim bez skrępowania. One w ogóle nigdy  przed nim się nie wstydzą a moja już zaczynała się mnie wstydzić. Zwróciłam na to uwagę ale on tylko stwierdził, że to  przecież nasze dzieci. Nic z tego nie rozumiem. Jak był sam z nimi to pozwolił im na dwa dni podkoloryzować włosy taką zmywalną farbą dla dzieci i pomalować paznokcie to w ogóle mnie o tym nie uprzedził. Pytałam go o to, to skwitował, że to wakacje i muszą mieć najlepsze wspomnienia. Telefony dziewczynki muszą podłączyć i zostawić wieczorem a ja nigdy swojej nie mogłam oderwać, jemu przychodzi to z łatwością i nie umiał mi tego wytłumaczyć. Zdjęcia które dziewczynki umieszczają w swoich profilach wszystkie sprawdza. Moja nawet nie grymasi przyjmuje, że tak ma być i tyle, co przedtem było nie do pomyślenia. Nawet nie podjęłam tematu bo to mnie cieszyło. Na wakacjach dziewczynki od razu zauważyły, że śpimy razem i jak się o to pytały to powiedział, że tak będzie już zawsze ale my jeszcze nie mieliśmy aż takich ustaleń. Jak mu zwróciłam uwagę to odpowiedział, że to są takie prawdy niewypowiedziane. Te nasze chwile, nie umiem jeszcze o tym ani mówić ani pisać, są czasem peszące bo zawsze patrzy na mnie jak by pierwszy raz mnie widział a przecież wie, że mam już 30 lat, nadwagi nie mam ale po ciąży. Ma też dziwne zapędy jak na 42 letniego mężczyznę a nie chcę żeby miał do mnie jakieś obrzydzenie, wiecie co mam na myśli. Mi dużo nie trzeba i wystarczy jego sprawność. Po wakacjach jego córka spytała czy moja może mówić do niego tak jak ona i  nie wiedziałam jak zareagować a on od razu powiedział że, przecież to normalne. Wkrótce po tym zobaczyłam, że córka dostaje kasę od niego. Nic mi o tym nie mówił i powiedział tylko. że nie może je różnić i powinny już uczyć się gospodarować. A jak to jest u was ?
Kilka razy słyszałam jak dziewczynki rozmawiały z nim o okresie. Przecież to facet, a ze mną nigdy o tym nie rozmawiały i nigdy nie chciały. Jedyny plus, robi to może lepiej niż ja. Zaczęłam wypytywać skąd  to wszystko wie a on odparł tylko, że przecież ma córkę i szykował się do takiej rozmowy. Ufam mu i bardzo go kocham ale on w ogóle nic ze mną nie konsultuje. Moja córka zmieniła się, znikła jej nieśmiałość i nie jest już taka wycofana co bardzo widać też na tych dziwnych zajęciach. Umie jej pomóc w lekcjach i nawet zainteresować ją tym. Widzę, że mu zależ na mnie i zawsze daje to do zrozumienia ale nigdy o tym nie mówi. Dużo rzeczy jest dla mnie zastanawiających, nigdy nie porozmawialiśmy o przeszłości, jedyne jego pytanie to kiedy ostatnio widziałam się z ojcem mojej córki. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że 11 lat temu i nigdy nie widział własnej córki. To mu wystarczyło i przez to ja też o nic nie pytałam i tylko trochę wiem od dziewczynek. Jego córka nie pamięta swojej mamy i bardziej zna ją ze zdjęć bo miała 2 latka. Dziewczynki idą z nim umyć pomnik, zapalić znicze i położyć wiązankę. Czy ja mam też tam chodzić ? Jak uważacie ? Wypada ? Czy lepiej jak tam jest sam ?
Przed Wielkanocą moja córka pytała go czy będziemy mieli dzieci a on walną, że jak tak się stanie to na pewno dowiedzą się pierwsze ale my nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Jak moja mama dowiedziała się o tym od mojej córki to pytała o to całe święta aż byłam na nią zła. Popsuła mi te święta bo to był jedyny temat na który chciała ze mną rozmawiać.  Impulsem do napisania tutaj było zdarzenie z przed kilku dni. Jak przyszłam po pracy to zobaczyłam,że moja córka coś ogląda z nim w laptopie ale jak weszłam to szybko zamknęła i pobiegła do siebie. Zaczęłam krzyczeć na niego, że mają jakieś tajemnice przede mną, zrobiłam wielką awanturą a on spokojnie pokazał mi co szukali na nadchodzące moje urodziny bo dziewczynki uzbierały już osiem stówek i całość przeznaczyły dla mnie. Widział moje łzy, nie mogłam się uspokoić. Co ze mną jest. Zawsze ze wszystkim dawałam radę. Mieszkamy razem już osiem miesięcy i zamiast coraz lepiej to czuję jakby uciekała mi nasza wspólna fala, jakby wszystko działo się obok mnie, jakby ode mnie nic nie zależało i to wszystko gromadzi się we mnie. Czy nie nadaję się do związku ? Czy muszę być sama ? Jestem nie przystosowana ?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-09 07:45:30)

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Jakie masz kontakty że swoim ojcem? Bo Ty się w tym układzie zachowujesz jak jego córeczka A nie partnerka. Dlaczego z nim sypiasz przy córce nie mając  pogadanek ustalonej waszej relacji?.
Masz za zle córce że babci opowiedziała o takiej relacji? Serio?
Ja mam takie wrażenie jakbyś  abdykowala z roli dorosłej kobiety i matki i wszystko ustala ten Pan.

3

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Każdy nadaje się do związku, czasem potrzeba tylko więcej czasu aby poznać jak taki związek działa, jakimi prawami się rządzi. Czasem potrzeba też tej jednej jedynej odpowiedniej osoby by być szczęśliwym.
Może powinnaś z nim o tym porozmawiać - o was, o przyszłości bo jak dla mnie to czujesz się zagubiona - niby widzisz i czujesz że wszystko jest dobrze i idzie w dobrym kierunku A z drugiej strony potrzebujesz też zapewnień o tym od niego a nie od dzieci.
I wyluzuj- to chyba dobrze że córka się z nim dogaduje.

4 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-09 12:04:09)

Odp: Czy nie nadaję się do związku

ale autorka zapytać się boi chyba..Zastanawiam się w ogóle czy się w tym związku komfortowo czuje- na co czujesz że masz wpływ autorko?
masz prawo żądać, by konsultował z Tobą na co pozwala córce- bo z automatu jej nie adoptował.
zacznij od wpływania na małe rzeczy- to bez znaczenia- że to jego dom, jego pieniądze- albo zaprasza Cię na poważnie do życia na TAKICH SAMYCH prawach- albo co? Córka Twoja to zabawka i towarzystwo dla jego córki a Ty co?..

Twój wybuch że coś planują poza Tobą był krzykiem rozsądku- ze masz za mało do powiedzenia w tym układzie, że rzeczy dzieją się poza Tobą
. Nie jesteś przewrażliwiona- nie jesteś histeryczką- tam się ulało po prostu... to znak że masz zacząć odzyskiwać kontrolę, a na niego przytomniej patrzeć, jeśli ma wam się udać.

5

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Na pewno się nadajesz i nie ma tu żadnych wątpliwości. Jesteś z facetem o rzadkich cechach. Autorko taki typ często jest nazywany przewodnikiem stada o bardzo silnej osobowość. Powinnaś się z tego cieszyć bo to taki alfa bez pejoratywnych skojarzeń. Jest mocno zmotywowany bo życie go nie oszczędzało ale jak widać daje sobie radę. Ma opanowane emocje jest silny i skuteczny. Ta determinacja wynika pewnie z doświadczenia i intuicji. Graj zawsze fair i nie dawaj powodów do jakichkolwiek podejrzeń bo taki typ nie umie zawierać kompromisów. Po prostu nie rozumie takiej postawy. Drobne błędy i potknięcia nawet nie zauważy odbierając to jako doświadczenia i próby życiowe. Po podejściu do dzieci widać, że jest odpowiedzialny i empatyczny. Sama napisałaś, że wyczuwasz jego uczucie choć sam tego romantycznie nie wyartykułował, jak pewnie oczekiwałaś bo jest mało wylewny. Sądzę, że w razie jakiś nieprzychylnych okoliczności, trudności z zewnątrz będzie zajadle cię bronił bo jesteś częścią całości i on tak to widzi. Sam też tworzy tą całość. Jesteś jego partnerką bez gadania. Nie masz o co się martwić i czym przejmować. Staraj się tylko umiejętnie argumentować swoje zdanie to będzie mógł je od razu przyjąć. Twoja irytacja wynika z braku tzw. docierania czyli fazy poznawania. Dla Ciebie to może za szybko ale jesteście dorośli, na podobnym etapie i dużo widzicie po swoich dzieciach. Z biegiem czasu nic nie będzie się wydawało dziwne i razem będziecie rozumieć się bez słów. Sama to już widzisz po swojej córce, pisząc o jej pozytywnych zmianach, bez specjalnego analizowania każdej sytuacji.

Daj sobie trochę więcej czasu, może nawet podwójnie.

Powodzenia

6 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-10 14:24:27)

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Dobre to porównanie do przewodnika stada. Tylko dlaczego pozostałych członków stadła traktuje jak przygłupich idiotów, tu idiotkę, za którą trzeba podejmować decyzje, broń boziu nie można z nią konsultować codziennych życiowych spraw i wtajemniczać w plany, których jest częścią? :-D
Jak autorce to odpowiada, to ok. Niech tam ludzie sobie żyją jak im to odpowiada. Przecież to może być nawet wygodne. Ale chyba tutaj to autorce nie odpowiada i już przestaje ona trzymać ciśnienie, nie mając bladego pojęcia co sie wokół niej dzieje, wietrzy podstępy i może nawet zagrożenie.

7

Odp: Czy nie nadaję się do związku
MagdaLena1111 napisał/a:

Dobre to porównanie do przewodnika stada. Tylko dlaczego pozostałych członków stadła traktuje jak przygłupich idiotów, tu idiotkę, za którą trzeba podejmować decyzje, broń boziu nie można z nią konsultować codziennych życiowych spraw i wtajemniczać w plany, których jest częścią? :-D
Jak autorce to odpowiada, to ok. Niech tam ludzie sobie żyją jak im to odpowiada. Przecież to może być nawet wygodne. Ale chyba tutaj to autorce nie odpowiada i już przestaje ona trzymać ciśnienie, nie mając bladego pojęcia co sie wokół niej dzieje, wietrzy podstępy i może nawet zagrożenie.

Magdalena, gdzie ty widzisz że facet traktuje ją jak idiotkę? Serio pytam, bo przeczytałam ten post kilka razy i nigdzie tego nie zauważyłam. Możliwe, że czegoś nie widzę albo nie rozumiem, więc proszę wyjaśnij.
Ja widzę faceta który ma bardzo silny charakter, ale potrafi rozmawiać z ludźmi, ma do dzieci wspaniałe podejście i chce zbudować dobrą relację zarówno z autorką jak i z jej córką. Zachowuje się jakby miał dwie córki zamiast jednej, a to bardzo dobrze o nim świadczy. W relacji z autorką zachowuje się poprawnie i daje w miarę sensowne odpowiedzi na pytania, zważywszy, że jest zwykle zaskakiwany pytaniami. Autorka chyba trochę boi się utraty kontroli nad córką, bo widzi że córka znalazła sobie w tym facecie autorytet powiedxmy ojcowski i z wieloma sprawami zgłasza się do niego nie do niej. Tylko dlaczego córka to robi? Może brak jej było ojcowskiego oparcia i teraz po prostu nie może się nim nacieszyć. Pewnie za jakiś czas jej to minie, ale jeśli autorka będzie dalej robiła podobne jazdy jak z tym prezentem na swoje urodziny, to może być z tym różnie.
Ciekawe, co autorka chciała odpowiedzieć córce na pytanie, czy będą mieli z tym facetem dzieci, gdy dziewczynki widzą ich zażyłość i spanie razem. Albo się nie prowokuje pewnych skojarzeń u dzieci, albo idąc wybraną drogą mówi się tak, aby zrozumiały z tego tyle ile muszą i nie zachwiać ich poczucia bezpieczeństwa.

8 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-10 14:51:03)

Odp: Czy nie nadaję się do związku
MagdaLena1111 napisał/a:

Dobre to porównanie do przewodnika stada. Tylko dlaczego pozostałych członków stadła traktuje jak przygłupich idiotów, tu idiotkę, za którą trzeba podejmować decyzje, broń boziu nie można z nią konsultować codziennych życiowych spraw i wtajemniczać w plany, których jest częścią? :-D

To tylko odbiór z boku. On może wcale nie traktować stada jak przygłupich idiotów (i według mnie nie traktuje, widać na przykładzie dziewczynek, z którymi rozmawia i co załatwia) ani jej jako idiotki. On nie musi mieć złej woli, po prostu jest tak nauczony, zawsze był w pełni decyzyjny i przewodził, przyzwyczaił się do życia samemu na przykład. Nie wiemy. Nie wiem gdzie widzisz  traktowanie jak idiotki smile A już na pewno on się nie dowie, że ktoś może się tak czuć skoro nie dostaje takich informacji. Ktoś ładnie napisał- autorka zachowuje się jak córka, a nie partnerka. Przecież to dorosła kobieta, może reagować na sytuacje które jej się nie podobają, w których czuje się pomijana a nie sama niejako oddała mu pełen prym i teraz pretensje bo się ulało smile Skąd on ma wiedzieć, że jej to nie pasuje skoro nie było komunikatu jasnego tak naprawdę. Przecież ona ma wpływ na kształtowanie tego związku, co nie? Także do rozmowy marsz i odzyskania kontroli/równowagi i partnerstwa...

9 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-10 14:54:55)

Odp: Czy nie nadaję się do związku
Salomonka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Dobre to porównanie do przewodnika stada. Tylko dlaczego pozostałych członków stadła traktuje jak przygłupich idiotów, tu idiotkę, za którą trzeba podejmować decyzje, broń boziu nie można z nią konsultować codziennych życiowych spraw i wtajemniczać w plany, których jest częścią? :-D
Jak autorce to odpowiada, to ok. Niech tam ludzie sobie żyją jak im to odpowiada. Przecież to może być nawet wygodne. Ale chyba tutaj to autorce nie odpowiada i już przestaje ona trzymać ciśnienie, nie mając bladego pojęcia co sie wokół niej dzieje, wietrzy podstępy i może nawet zagrożenie.

Magdalena, gdzie ty widzisz że facet traktuje ją jak idiotkę? Serio pytam, bo przeczytałam ten post kilka razy i nigdzie tego nie zauważyłam. Możliwe, że czegoś nie widzę albo nie rozumiem, więc proszę wyjaśnij.

Spoko :-)
Rozwinęłam, co mam na myśli, czyli pisząc „podejmowanie za nia decyzji, brak konsultowania z nią codziennych spraw i wtajemniczania w plany, które jej też dotyczą”.
Zamiast tego facet posługuje się określeniami typu „prawdy niewypowiedziane”, bez konsultacji z nią postanowił uczyć jej córkę gospodarowania pieniędzmi, dlatego wypłacał jej jakąś tam sumę, gdy córka zadaje jej pytanie, to odpowiada za nią, itd.


Rita, oczywiście, że to moje spostrzeżenie z boku. Chyba mi wolno takowe posiadać? Czy znowu powinnam się autocenzurować? :-D

10 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-10 15:14:54)

Odp: Czy nie nadaję się do związku
MagdaLena1111 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Dobre to porównanie do przewodnika stada. Tylko dlaczego pozostałych członków stadła traktuje jak przygłupich idiotów, tu idiotkę, za którą trzeba podejmować decyzje, broń boziu nie można z nią konsultować codziennych życiowych spraw i wtajemniczać w plany, których jest częścią? :-D
Jak autorce to odpowiada, to ok. Niech tam ludzie sobie żyją jak im to odpowiada. Przecież to może być nawet wygodne. Ale chyba tutaj to autorce nie odpowiada i już przestaje ona trzymać ciśnienie, nie mając bladego pojęcia co sie wokół niej dzieje, wietrzy podstępy i może nawet zagrożenie.

Magdalena, gdzie ty widzisz że facet traktuje ją jak idiotkę? Serio pytam, bo przeczytałam ten post kilka razy i nigdzie tego nie zauważyłam. Możliwe, że czegoś nie widzę albo nie rozumiem, więc proszę wyjaśnij.

Spoko :-)
Rozwinęłam, co mam na myśli, czyli pisząc „podejmowanie za nia decyzji, brak konsultowania z nią codziennych spraw i wtajemniczania w plany, które jej też dotyczą”.
Zamiast tego facet posługuje się określeniami typu „prawdy niewypowiedziane”, bez konsultacji z nią postanowił uczyć jej córkę gospodarowania pieniędzmi, dlatego wypłacał jej jakąś tam sumę, gdy córka zadaje jej pytanie, to odpowiada za nią, itd.


Rita, oczywiście, że to moje spostrzeżenie z boku. Chyba mi wolno takowe posiadać? Czy znowu powinnam się autocenzurować? :-D

Fakt, może to tak wygląda z boku, ale ja np. swojemu chrześniakowi też daję "kieszonkowe" w tajemnicy przed jego rodzicami tongue Guzik prawda, wspominam jego mamie że mu zasiliłam konto, ale gdy suma jest dość znaczna. Gospodarowania pieniędzmi też go uczyłam, gdy pojechaliśmy razem na wakacje itp, itd. Też czasem mieliśmy swoje małe wspólne tajemnice, choć teraz powoli już z tego wyrasta niestety.

Autorka musi sobie odpowiedzieć, czy jest w związku z tym facetem i tworzą jakąś tam namiastkę rodziny, czy jest to dla niej niezobowiązujący romans i facet ma się trzymać z daleka od jej córki.
W sumie chciałabym wiedzieć, jak wyglądają relacje autorki z jego córką? Przecież temu dziecku też brakuje pewnie matki ale tu ani słowa o tym.

Sprawa nie jest łatwa, więc dobrze się wymienić uwagami, a twoje Magdalena spostrzeżenia są trafne, choć niekoniecznie pokrywają się z moimi chociaźby doświadczeniami. Jednak ja nigdy wspaniałą matką  nie byłam i naprawdę mam szczęśćie, że mam udaną, mądrą córkę, choć to nie w pełni moja zasluga smile

11

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Magdaleno gdyby ten gość zaczął wypytywać o te wszystkie rzeczy i konsultować z autorka to zaraz okazałby się niezdecydowany, niezaradny i niemęski wink.

12

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Salomonko, też tak to widzę. Partner autorki jest teraz lokomotywą w tym układzie bo widzi w tym sens. Wkłada dużo pracy w ten związek. Nie zawsze może też czekać na zdanie partnerki jak na przykład, chce jej zrobić niespodziankę lub jej nie ma. Nie widać też jakiś błędnych jego decyzji. A z tym spaniem to mieli się niby ukrywać, przecież widać, że oboje chcą tworzyć związek. Z kasą widzę podobnie, jak uczył swoją córkę  to przecież w tym układzie musiał potraktować podobnie nową córkę.

13 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-10 15:30:52)

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Też sądzę, że on przyzwyczaił się do życia samemu. Powinnaś więcej się z nim komunikować. Gdzieś mi w tej historii uciekło kiedy weszłaś z nim w relację i postanowiliście być razem. Ty się czujesz dość niepewnie, jakieś ustalenie spraw między Wami i zasad chyba dałoby Ci więcej pewności.

14

Odp: Czy nie nadaję się do związku
Salomonka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Magdalena, gdzie ty widzisz że facet traktuje ją jak idiotkę? Serio pytam, bo przeczytałam ten post kilka razy i nigdzie tego nie zauważyłam. Możliwe, że czegoś nie widzę albo nie rozumiem, więc proszę wyjaśnij.

Spoko :-)
Rozwinęłam, co mam na myśli, czyli pisząc „podejmowanie za nia decyzji, brak konsultowania z nią codziennych spraw i wtajemniczania w plany, które jej też dotyczą”.
Zamiast tego facet posługuje się określeniami typu „prawdy niewypowiedziane”, bez konsultacji z nią postanowił uczyć jej córkę gospodarowania pieniędzmi, dlatego wypłacał jej jakąś tam sumę, gdy córka zadaje jej pytanie, to odpowiada za nią, itd.


Rita, oczywiście, że to moje spostrzeżenie z boku. Chyba mi wolno takowe posiadać? Czy znowu powinnam się autocenzurować? :-D

Fakt, może to tak wygląda z boku, ale ja np. swojemu chrześniakowi też daję "kieszonkowe" w tajemnicy przed jego rodzicami tongue Guzik prawda, wspominam jego mamie że mu zasiliłam konto, ale gdy suma jest dość znaczna. Gospodarowania pieniędzmi też go uczyłam, gdy pojechaliśmy razem na wakacje itp, itd. Też czasem mieliśmy swoje małe wspólne tajemnice, choć teraz powoli już z tego wyrasta niestety.

Autorka musi sobie odpowiedzieć, czy jest w związku z tym facetem i tworzą jakąś tam namiastkę rodziny, czy jest to dla niej niezobowiązujący romans i facet ma się trzymać z daleka od jej córki.
W sumie chciałabym wiedzieć, jak wyglądają relacje autorki z jego córką? Przecież temu dziecku też brakuje pewnie matki ale tu ani słowa o tym.

Sprawa nie jest łatwa, więc dobrze się wymienić uwagami, a twoje Magdalena spostrzeżenia są trafne, choć niekoniecznie pokrywają się z moimi chociaźby doświadczeniami. Jednak ja nigdy wspaniałą matką  nie byłam i naprawdę mam szczęśćie, że mam udaną, mądrą córkę, choć to nie w pełni moja zasluga smile


Magdaleno, ależ oczywiście, że wolno big_smile tak jak i mnie się do niego odnieść z własną interpretacją, czyż nie? smile Bo jak nie to powiedz, zacznę omijać Twoje posty. A, że sama dopiero co pisałaś, że słowa/ dobór słów mają znaczenie to to jest właśnie moja interpretacja. Bo to brzmiało jak wydana ocena "ON JE TRAKTUJE JAK IDIOTKI" a nie, że np. w Twojej opinii jak ktoś tak postępuje to traktuje innych jak idiotów. Myślę, że autorce której się ulało nie trzeba nakręcać i rozwijać tego ulania w głowie że tą idiotką jest tylko wskazać, że ma to na co sobie sama zapracowała bo nic nie komunikuje i zachowuje się jak bezwolna istota. I tyle. wink Pass jak co.

No i zgadzam się w 100% z Salomonką i normal1 i Anią

15

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Nicka podejrzewam, że u Ciebie w rodzinie komunikacja między rodzicami też kulała i nie wiesz jak rozmawiać. Moim zdaniem możesz a nawet powinnaś wyrazić zainteresowanie przeszłością swojego faceta. Nie, że drobiazgowo o wszystko wypytywać czy szukać dziury w całym, ale wiedząc jakie mniej więcej są jego doświadczenia lepiej go zrozumiesz. Pytanie o matkę jego dziecka czy odwiedzanie z nimi grobu nie wydaje mi się niczym niewłaściwym, chyba, że okazałoby się, że rozmowa o tym jest zbyt trudna dla niego. Ale skoro tyle lat minęło, to raczej tak nie będzie. Zapytaj go czy chce, żebyś z nimi poszła na cmentarz. Wydaje mi się prawdopodobne, że byłoby mu miło.
To co tworzycie przypomina już rodzinę. Jeśli masz wątpliwości, zmiany są za szybko, to rozmawiaj z facetem. I tak powinniście rozmawiać, żeby wiedzieć na czym stoicie.

16 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-10 16:33:45)

Odp: Czy nie nadaję się do związku
Salomonka napisał/a:

Fakt, może to tak wygląda z boku, ale ja np. swojemu chrześniakowi też daję "kieszonkowe" w tajemnicy przed jego rodzicami tongue Guzik prawda, wspominam jego mamie że mu zasiliłam konto, ale gdy suma jest dość znaczna. Gospodarowania pieniędzmi też go uczyłam, gdy pojechaliśmy razem na wakacje itp, itd. Też czasem mieliśmy swoje małe wspólne tajemnice, choć teraz powoli już z tego wyrasta niestety.

Autorka musi sobie odpowiedzieć, czy jest w związku z tym facetem i tworzą jakąś tam namiastkę rodziny, czy jest to dla niej niezobowiązujący romans i facet ma się trzymać z daleka od jej córki.
W sumie chciałabym wiedzieć, jak wyglądają relacje autorki z jego córką? Przecież temu dziecku też brakuje pewnie matki ale tu ani słowa o tym.

Sprawa nie jest łatwa, więc dobrze się wymienić uwagami, a twoje Magdalena spostrzeżenia są trafne, choć niekoniecznie pokrywają się z moimi chociaźby doświadczeniami. Jednak ja nigdy wspaniałą matką  nie byłam i naprawdę mam szczęśćie, że mam udaną, mądrą córkę, choć to nie w pełni moja zasluga smile

Też pamiętam jak za dzieciaka, dziadkowie albo ciotki wciskały mi pieniądze w tajemnicy przed rodzicami. Raczej nie chodziło w tym o naukę gospodarowania pieniędzmi :-D
Wiesz, tu nie chodzi o pojedyncze sytuacje, ale o ich nagromadzenie, które dają zbiorczo pewien wydźwięk. Przecież autorka nie przytoczyłaby ich, gdyby były dla niej zupełnie normalne i zwyczajne, więc patrzę na to nieco jej oczyma. Jednak trudno wyzbyć się własnej perspektywy ;-)

A jak widać autorka nie czuje się w tej relacji komfortowo i ja to rozumiem, bo też lubię mieć wpływ na sprawy, które mnie dotyczą :-) i ciężko znosiłabym „niewypowiedziane prawdy” ;-), dopytywałabym też, jakie są jego zamiary, bo z tego co mówi, jakieś ma, więc nieco nawet jestem zdziwiona biernością autorki. Ale często mnie zaskakuje, że ludzie pytają obcych ludzi na forum o sprawy związkowe, o których nie potrafią rozmawiać z partnerem.
A dziewczynka chyba jest zachwycona tym, że „ma ojca”. Wydaje mi się, że jest w niego zapatrzona, bo wcześniej brakowało jej ojca i teraz znalazła sobie zastępczego tatę, dlatego bez żadnego sprzeciwu przyjmuje jego polecenia, z którymi ma problem, gdy pochodzą od matki.


W1dmo napisał/a:

Magdaleno gdyby ten gość zaczął wypytywać o te wszystkie rzeczy i konsultować z autorka to zaraz okazałby się niezdecydowany, niezaradny i niemęski wink.

Raczej wspólne dzieci i deklaracje co do wspólnego życia, to się z partnerem omawia ;-) Ale co ja tam wiem :-D

17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-10 20:41:11)

Odp: Czy nie nadaję się do związku

Szydło z worka wylezie gdy autorka spróbuje od spraw małych czy dotyczących jej córki stawiać na swoim.
Wtedy się okaże jaki z niego przewodnik stada: wspaniały facet czy skrzywiony.
Autorko czy to jego pierwszy związek po śmierci żony?

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy nie nadaję się do związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024