Witam, prawie rok już jestem w związku ze swoim chłopakiem, bardzo dobrze nam się układa, lecz moim problemem jest to ,że jestem bardzo o niego zazdrosna, nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Bardzo się kochamy, ja jemu nie daję ŻADNYCH powodów do zazdrości, lecz on niby żartem , kiedy opowiada i innych kobietach, np jak zobaczy w tv piękną kobietę, oraz na ulicy, ogląda sie bez skrupułów. Ja tylko zerkam na niego z pod oka, uśmiechnę się tylko, ale w sobie czuję taką złość, gdyż nie wiem czy on tak serio , czy tylko żeby pożartować, a dodać muszę,że on należy do baaardzo wesołych, i żartujących chłopców, lecz to mnie najbardziej wkurza!Próbowałam z nim o tym porozmawiać, ale...szkoda słów.Nawet jak pisze esemesy, to robi to jakoś tak , jak by coś ukrywał, ostatnio jak był u mnie wyłączył komórkę, twierdząc,że to dlatego, aby nikt nie dzwonił do niego z pracy( nie wiem czy to prawda), raz wyłączał, i potem włączał, potem znowu wyłączył... nie wiem co mam o tym myśleć...jak mam sobie poradzić z zazdrością, Ja niby jemu ufam, on mi też ( przynajmniej tak twierdzi , i mówi,że bez zaufania nie ma dobrego związku- to jest jego życiowe motto) rozmawiamy wiele na temat zdrady, tym bardziej,że oboje już jesteśmy po przejściach... Pomóżcie, poradżcie coś...
Podobne tematy
Być może kręci...konkretna rozmowa, kawa na ławę i albo się zmieni albo fora ze dwora.
Szkoda nerwów i domysłów
w sumie można tak, ale jesli się wyprze , albo powie,że on tak tylko dla zartów, i niestety,albo, że nie chce teraz o tym rozmawiać, raz mi powiedział: "to zmień sobie chłopaka jak Ci się nie podoba", niby żartem, ale ja traktuje nasze rozmowy poważnie, i nie wiem jak to rozegrać. Nie chce go stracić, naprawde nie chce, a boję się,że jak bede bardzo naciskać, to te jego ulubione żarty zamienią się w realia...a tego bym nie chciała...:-)
przeczytaj co Napisałaś...i odpowiedz Sobie, Czy tak traktuje Nas Osoba Której na Nas zależy...zdecydowanie nie...
Skoro ma tajemnicę i się z nimi kryje to można przypuszczać że za twoimi plecami tworzy sobie sieć flirtów albo bardziej zaawansowanych znajomości..
Racja, ale on mimo to okazuje,że ( niby) mu na mnie zależy, już sama nie wiem co o tym myslec, z jednej strony widac jego starania to że przyjeżdza, rozmawia ze mną o wspólnym życiu, te jego czułości, czułe słówka, ale z drugiej znowu te tajemnice. on twierdzi,że mi mówi wszystko, ale nie jestem tego pewna na 100%, wydaje mi się ,że z czasem się to powoli wyjaśni...
na pewno, tylko żebyś sie nie obudziła z "ręką w nocniku"
po poprzednim związku staram się być ostrożna , ale mimo to jakies obawy są, żeby po raz kolejny się nie sparzyć, zresztą on jest w takiej samej sytuacji, powinno mu tak samo zależeć na tym,żeby tym razem ułożyć sobie życie z osobą, która go na prawdę kocha, i żeby etap jego poprzedniego związku się nie powtórzył, i właśnie nie rozumiem takiego zachowania...
ja mam podobnie, nie umiem rozgryźć mojego partnera..mówi, że mu zależy, że kocha itp. ale czasem wydaje mi się, że wolałby być z kimś innym, poza tym też komentuje urodę innych dziewczyn, że ta jest ładna a tamta brzydka..
powiem a raczej napiszę tylko tyle, że wszyscy faceci są beznadziejni i żadnemu nie da się zaufać a nawet jak zaufasz to i tak Cię zrani. Nie warto się angażować uczuciowo, trzeba mieć zawsze dystans, dzięki temu nigdy nie będziesz cierpieć, ja niestety do tych wniosków doszłam za późno
Ja należę do tych zazdrośnic co nie muszą mieć powodów a i tak je same znajdują...zdarza się, że jestem zazdrosna o to co on może sobie myśleć...wydaje mi się ze mam tak świetną intuicję, że potrafię rozgryźć najlepszego aktora i kłamczucha...tylko po co mi to??...zaczynam podchodzić ostatnio do tego z dystansem...nie mam powodów do zazdrości i dlatego nigdy nie robiłam żadnych scen...i właśnie może dlatego że nie mam tych powodów szukam ich sama i jak głupia ubzduram sobie różne rzeczy i się smucę...to dziwne wiem ale miłość jest bezlitosna...czymże byłaby miłość bez zazdrości ![]()
Ossa89, czasem myślę, że taka już natura niektórych kobiet. Ja też tak miałam, a może i powody były. Ale tylko my na tym tracimy najwięcej. Faceci jakos sie tym wszystkim nie przejmują.
Bo często i gęsto te Wasze "filmy" które sobie w głowie kręcicie Drogie panie bardzo utrudniają pożycie z Wami...mówię z perspektywy mojego związku
Ciągłe dopierdzielanie.... " podobała Ci się bo parzyłeś na nią w taki sposób" ....ja się pytam co to znaczy patrzeć w sposób podobający się na Kobietę, proszę Odpowiedzcie mi, to że Jestem miły i mam uśmiechnięty wyraz twarzy to znaczy że lecę na Nią ....??? Dla mnie to po prostu oznacza brak gburostwa i jakieś zachowanie dobrych manier
Mylicie się strasznie pisząc że Faceci się tym nie przejmują....w najgorszych momentach rozmawiałem z Kobietami z głową spuszczoną w dół jakbym coś zrobił, coś miał na sumieniu
to jest bardzo ciężkie jak Ktoś, tutaj mówię o Kobietach robi ciągle z igły widły...uwierzcie Dziewczyny że jest to męczarnia, a jak Facet będzie chciał zdradzić to zrobi to czy tak czy tak, choćby przed wejściem do domu.....
Drgrab5, może Ty jesteś inny... ja piszę z obserwacji zachowania własnego męża i innych mężczyzn, z którymi miałam do czynienia, a którzy niestety okazali się zwykłymi prostakami.
Tylko dlaczego większość płci męskiej nie przejdzie obok jakiejś laski nie śliniąc się na jej widok, a swoja kobietę nie docenia? Czy oni widzą tylko to, co na zewnątrz? Kobiety sa bardziej emocjonalne i uwierz, dobija ich jak facet się gapi na inną i jeszcze jest dla niej miły, bo tak wypada. A przyjdzie do domu i rozkazuje - ugotuj obiad, posprzątaj, przynieś itd... to chore.
Też należe do zazdrośnic
mojemu chłopakowi calkiem często zdarza się zerkać na inne kobiety na ulicy albo mi opowiadać co w takiej czy innej koleżance jest fajne. Oczywiście też mnie to denerwuje i jest mi przykro, ale z tego co wiem to to jest człowiek, który uważa że w każdej kobiecie jest coś pięknego a faceci powinni to podziwiać( taki esteta troche :]), a że właściwie o wszystkim sobie mówimy... A jak już się za bardzo rozkręci i psuje mi tym humor to mówi, że głuptas jestem i że on czasem lubi wzbudzić moją zazdrość bo widzi, że mi zależy
Na moją prośbę to ogranicza a przynajmniej ostatnio nie rzuca mi się to tak w oczy.
Może wasze połówki też tak mają ![]()
czytam i dosłownie nie wierze....mam szerokie Grono Przyjaciół Facetów i większość z Nich jest w związkach, o ile o nie Małżeństwo to albo narzeczeństwo lub konkubinat, czasem zdarzy Nam się spotykać (zdarzało się teraz jestem sam
) bez Pań Naszych serc...uwierzcie Dziewczyny że otacza Nas Grono Kobiet, ale że to że otaczają One Nas nie oznacza że są One obiektem Naszych rozmów...a tym bardziej celem Naszych wizyt w miejscach publicznych
... w Każdym miejscu i o każdej porze, zawsze znajdziecie obiekt zazdrości który wytkniecie swojemu facetowi....
tylko czy naprawdę warto...Jeżeli Facet Kocha, uwierzcie Dziewczyny że "sika" na Inne Kobiety...a że czasem spojrzy na jakąś mimochodem...hmm, Bóg Was stworzył piękne więc Należy Was podziwiać, choćby w duchu.W Każdej Kobiecię znajdzie się Coś interesującego...Jedna porwie urodą inna inelektem, a jeszcze Inna bezradnością.
...więc czy warto kręcić "filmy"??
To jeśli Was porywa inna kobieta w obojętnie jakim znaczeniu, to po co zawracacie głowę tej jednej, a potem prowokujecie u niej zazdrość? Żeby zdradzić z pierwszą lepszą, która Was porwie obojętnie czym? Podziwiajcie swoją żonę, narzeczoną, dziewczynę... po co podziwiać inne? Żeby tej wybranej było przykro? To skąd jest tyle zdrad "zakochanych" niby mężczyzn? Popatrz na forum ile jest tu zdradzonych, poniżonych do dna dziewczyn, które też chciały kochać i chciały otrzymac tę miłość. A co otrzymały? Zdradę, poniżanie? Ja wiem co to jest zdrada, więm,jacy potrafią być faceci. Mam męża od 3 miesięcy. Nie zatruwam mu życia zazdrością, ale po poprzednim związku, w którym zostałam zdradzona, okłamana, itd... została we mnie ta złość, ten strach i ten ból. I przypuszczam, że każdy, kto przeżył zdradę czuje się podobnie.
Jak słyszę słowa facetów że oni tylko zerkają i na tym koniec to zawsze mnie zastanawia taki tekst z ust stałych partnerów:
Kochanie czy ta spódniczka nie jest zakrótka??? Czy naprawdę musisz iść z takim dekoldem?itd....
No przecierz nawet jak tak się ubieżemy to przecierz faceci tylko zerkają i tyle - czy aby napewno????
ja mam koleżankę, której chłopak zabronił nosic spódnice wyżej kolana, dekolty i malować się....
normalne czy chore?
jak dla mnie to takie beznadziejne. jemu wolno sie oglądać za innymi na ulicy, a jej nie wolno nic.
pewnie że chorę...Każdy jest Osobowością i to że Kobieta dajmy na to się ubierze w dekolcik i mini nie uprawnia nikogo do nakazywania Jej jak ma się ubierać...co więcej nie wolno Jej szufladkować do rangi "łatwej Panienki"
a Mówiąc o Mężczyznach mam na myśli tych zwykłych Facetów ...nie seksoholików, ciągle napompowanych i czekających na okazje....buzujących testosteronem Samców
Pracuje w Klubie nocnym , soję na bramce....mogę patrzyć do woli, ale co z tego?? czy to mi coś da??...czy za przeroszeniem przelatuje wzrokiem Każdą wydekoltowaną Klubowiczkę. no proszę ja Was....
Facet nie ma prawa narzucać Kobiecie ubioru, nawet nie przechodzi mi słowo "SWOJEJ" nikt nie jest czyjąś własnością Jesteśmy dla Siebie a nie Własnością, a niektórzy Faceci Was tak niestety rakują...zresztą i Wy czasem również
Najważniejsze nie ulec Innej Kobiecie ...o ile się jest w związku, bo tak naprawdę to Wy Jesteście Tymi "łowczyniami" Które Nas szaraków wyłapują z tłumu....nie wierzę w chemie
Mądrze piszesz Drgrab5.. naprawdę mądrze. Jak ja bym chciała żeby mój mąż chociaż w połowie tak myślał. Ale to nie ten temat, nie będę wychodzić z wątku.
"Nie ma miłości bez zazdrości"... hmm ciekawe ile w tym prawdy. Oczywiście jakaś zazdrość jest wskazana, ale żeby nie przesadzić, bo później może się to przerodzić w chorą zazdrość, a co za tym idzie w obsesję, kontrolowanie itd.
Zatem kobietki i mężczyźni - uważajmy ![]()
drgrab5 a co sądzisz o związku na odległość i o 30 -letnim facecie który boi sie Swoich rodziców?Woli się męczyć niż się postawić?
hmm...co ja sądze, jest to możliwe o ile są e spotkania między Partnerami i to dosyć często...ale tak po głębszym zastanowieniu jak dla mnie to kaleki związek w którym każde z Partnerów tak naprawdę żyje własnym życiem.
a co do Kolegi 30 lat i kontrolowanym przez rodziców...u Tych rodziców ma spokojną przystań, a z trgo ciężko jest zrezygnować.