netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zakochałem się w koleżance w pracy

21 odpowiedzi15 372 wyświetleniazałożony przez Zapatrzony, 20.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałem się w koleżance w pracy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Zakochałem się w koleżance w pracy

Zakochałem się w koleżance w pracy, która jest mężatką. Ja również jestem żonaty. Oboje nie jesteśmy szczęśliwi w swoich związkach. Ona wie o moim uczuciu, lecz sprawa jest beznadziejna. Pracujemy w jednym pokoju i w związku z tym nie mam możliwości unikania z nią kontaktu. Nie wiedziałem że po czterdziestce dosięgnie mnie takie uczucie, które mnie niszczy. jestem już wrakiem człowieka psychicznie i fizycznie. Zdawało mi się dotychczas że jestem mądry życiowo, ale to jest mocniejsze ode mnie- dla niej zrobiłbym wszystko. Wybieram się na wizytę do psychiatry może da mi jakieś psychotropy. Wiem, że najlepiej byłoby zmienic pracę ale niestety na tą chwilę nie mam takiej możliwości.  Do tego wiem że tak strasznie krzywdzę swoim zachowaniem (bo mam chyba depresję) swoją żonę. Nie wiem co mam ze sobą zrobic- nie potrafię już tak życ. Proszę o jakieś dobre rady.

2

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Współczuje Ci ale takie rzeczy się niestety zdarzają.....,A czy on tez się w Tobie zakochała?i czy macie dzieci?wiem ze cos takiego potrafi człowieka zniszczyc psychicznie,ukrywanie,kłamstwa itd.krzywdzisz najblizsze ci osoby,czy jestes pewien ze Ta w której sie zakochałes jest warta tego bys mógł porzucic dla nie j wszystko?Z Twojego postu wynika ze chciałbys byc z Ta nowa  ale niechcesz zostawiac żony...,a czy doszło do czegos wiecej między wami?napisz jak sie układa w Twoim małzenstwie ,jak na to wszystko kolezanka z pracy patrzy,bedziemy mogły ci cos doradzic.Pozdrawiam Trzymaj się:)Póki co wstrzymaj emocje bo moze się okazac ze to tylko zauroczenie bo w małzenstwie nuda...

3 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-20 23:02:07)

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

My jako ludize potrafimy stłumic nawet najwieksza milośc w imie dobra wyższego-małzenstwa.  Jesteśmy ludźmi a nie zwierzetami i panujmy nad instynktami zwierzęcymi  przecież.
Jesli nie chcesz lub nie potrafisz zapanowac nad  jak ty to nazywasz miłoscia, to musisz pogadac z zona i dac jej szanse na takze nowa miłośc.

4

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

gaziu nie uważam aby miłość była zwierzęcym instynktem

Zapatrzony a coś między wami było, czy ty ją po prostu kochasz ??

5 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-20 23:21:08)

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Tak , jest zwierzeca , gdy po droze do tej milosci  krzywdzi sie tyle osób.
Nad każdym uczuciem mozna zapanowac. Tylko trzeba chciec.

No popatrz na przykładzie mego męza, kocha od dziecka koleżanke z roboty, a po drodze pokochał babe w snatorium. A jesli by mu przyszlo wybierac pomiedzy nimi? Wiadomo , ze ja sie nie licze , mnie nie rozpatrujemy. To która wybiera? Tę która kocha od dzieciństwa , czy te młoda cielecinke z sanatorium?

W tej babie  z roboty to od lat jest zadurzony. Ale ona jest w szczesliwym zwiazku. Teraz pojawiła sie ta, gdyby mu przyszlo wybrac? To co by zrobił? Jakimi kryteriami by mierzyl swój wybór?
Osiołkowi w żłoby dano troche owsa, troche siana. ....

6

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Szkoda że zazwyczaj wszystkim tak się wydaje wtedy kiedy tego uczucia już nie ma i nie muszą się z nim mierzyć

7 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-20 23:29:01)

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Prawda jest taka, ze jesli sie juz z kims zdecydowało byc, to trzeba byc konsekwentnym, a nie wiatr zawieje i juz nowa miłosc. nowa namietnośc.
Piesek wskoczy na ta  , na tamą, , ale my jestesmy LUDźmi.

Każdy inaczej definiuje miłośc. inaczej ja definiuja młodizi a inaczej  starsi ludzie. Gdyby kazdy rozwiazywał swoje związki w imie kolejnej milości, to USC miały by pełne ręce roboty. Bo tak co jakis czas ktos by związywał i rozwiąywał swoje związki, i rozwiązki.

Prawda?

8

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Gazia , nie oceniaj każdej sytuacji poprzez własne doświadczenia. Czasami jest tak , ze uczucia się wypalają, że związek jest martwy, i nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Czasem lepiej się rozstać niż tkwić w związku z poczucia obowiązku. Skoro tak ci źle  z mężem...bo "skacz z kwiatka na kwiatek" to może czas pomyśleć o zmianie swego życia.

9

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Gaziu, niestety człowiek jest omylny w swoich decyzjach, także tych najwazniejszych. Nie uważam by trwanie w związku w którym nie ma miłości, szacunku i zaufania było dobrą receptą na zycie.

10

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Dzięki za dobre i rozsądne słowa. Pewnie nie jest to zauroczenie, bo niejednokrotnie byłem w swoim życiu zauroczony, zwłaszcza że pracuję w większości w damskim towarzystwie i często panie mnie same kokietują. Jeśli już byłem zauroczony to zwykle adorowałem osobę ale na zasadzie sympatii. Jestem w związku małżeńskim ponad 20 lat. Nie mamy dzieci. Faktem jest, że w nasz związek już dawno wdarła się pustka emocjonalna. Nie adorujemy się tak jak to miało miejsce na początku związku. Żona stała się dla mnie oziębła i nie chodzi tu już nawet o pożycie seksualne, lecz o jakieś drobne gesty. Pewnie podświadomie szukałem miłości. Byłem wygłodniały takich prostych gestów jak przytulenie, dotkniecie. Zacząłem łapac się na tym, że jak z kimś rozmawiam to staram się go dotknąc, poklepac.
ONA pojawiła sie w moim życiu pół roku temu. Na początku myślałem, że jest to miłośc platoniczna. Na jej widok gęba mi się sama śmiała i nie potrafiłem nad tym zapanowac. Chciałem patrzec na nią i jej oczy mnie przyciągały jak żadne w moim 40- letnim życiu. Później zauważyłem, że każdego dnia budzę się rano aby biec do pracy i aby ją zobaczyc. Zacząłem bardziej dbac o siebie i wszyscy w pracy zauważyli że jestem wesoły , "cały w skowronkach". Bo tak mi w duszy grało. ONA uśmiechała się do mnie pieknie i miałem wrażenie że odwzajemnia moje głebokie spojrzenia. Wiedziałem że ma męża i dwoje małych dzieci. W końcu postanowiłem jej powiedziec o swoim uczuciu- i tu postąpiłem egoistycznie- nie wiem do dzisiaj na co liczyłem- litosc, odwzajemnienie? nie wiem. Przyjeła tą informację. Powiedziała iż domyślała się z mojego zachowania, że nie jest to tylko sympatia.
od tamtego czasu troche się zmieniło. Spotkaliśmy się dwukrotnie po za pracą. Między nami doszło do kilku pocałunków. Boże jak te pocałunki są boskie nie wiedziałem że tak smakowac moga usta. Zresztą ona również była zachwycona. Z natury jestem romantykiem i w związku z tym, chciałbym swoim uczuciem obdzielac ją cała. I nie myślę tu wcale o łóżku (chociaż o nim marzę) ale po prostu chciałbym z nią byc na codzien- móc z nią robic zakupy, sniadanie, sprzatac, czytac razem ksiązki itp. Wiem że jest to nierealne i że zawariowałem. Nie potrafię sobie z tym poradzic. Jak zabic  tą miłosc w sobie dla dobra głównie jej i jej rodziny.

11 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-21 00:22:30)

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Skoro tak zasmakowaly ci jej usta, to pora poinformowac zone , by i ona mogla degustowac niekoniecznie z toba np. smaczne kolacyjki chociazby...

12

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

To nie jest takie proste. Moja żona jest dla mnie przyjacielem i bardzo ja szanuję. I gdybym potrafił ( a nie potrafie dla tego piszę) na pewno nie ciagnąłbym tego dalej.

13 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-21 00:28:17)

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Szanujesz, ze az dopuszczasz sie tego co robisz. Czy ty rozumiesz slowo szacunek?
Jesli ja szanujesz , to pora graty pakowac i zmywac sie  z jej horyzontu.
Niech tez obdarzy kogos z wzajemnoscia tymi swoimi urokami, jakimi obdarza  cie ta kolezanka.
Życze twojej Żonie dobrej i nocy i słodkich snów...

14 Ostatnio edytowany przez sayonara (2010-12-21 03:48:08)

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Gazia, bardzo Ciebie szanuję smile w dosłownym tego słowa znaczeniu. Szanować kogoś, to moim zdaniem, nie okłamywać go/ją, nie szukać wykrętów i tłumaczeń, nie zwalać ewentualnej winy na drugą osobę i pomimo tego, że mogę mieć inne zdanie ( w tej sprawie mam akurat dokładnie takie same jak Ty Gazia), nie atakuję jak ranne zwierzę.Gazia, mam wielki szacunek do tego. co piszesz!!!
Zapatrzony cytuję Cię: "Moja żona jest dla mnie przyjacielem i bardzo ja szanuję."
a wcześniej :
"Faktem jest, że w nasz związek już dawno wdarła się pustka emocjonalna. Nie adorujemy się tak jak to miało miejsce na początku związku. Żona stała się dla mnie oziębła i nie chodzi tu już nawet o pożycie seksualne, lecz o jakieś drobne gesty. Pewnie podświadomie szukałem miłości. Byłem wygłodniały takich prostych gestów jak przytulenie, dotkniecie."
Przyjaciel wart jest prawdy. Jeśli odczuwamy szacunek do drugiej osoby- mówimy PRAWDĘ. Oszukujemy romansujemy, zakochujemy się ...jak zwał tak zwał... nie wyjaśniając sytuacji w naszym związku z inną osobą wtedy, kiedy jesteśmy, Zapatrzony, NIEUCZCIWI- proste słowo, proste do bólu. Jesteś wypalony w swoim związku- nie pie*rz,że szanujesz żonę i niestety trwasz w związku, kolejne proste słowo-OSZUKUJESZ.
"Nie adorujemy się jak to miało miejsce na początku"- ty widzisz, co piszesz? A jak chciałbyś być adorowany????Bo Twoja nowa miłość też nie będzie Cię tak samo za chwilę adorowała, jak na początku. . A Twoja żona? Może pomijając "szacunek" który z twojej strony rozumiem jako " bo JESZCZE z nią jestem" jak Ty ją "adorujesz?, w bardzo specyficzny sposób smile Szukasz w boskich pocałunkach...z koleżanką w pracy. Bardzo mądre...
Gratuluję romantyku- romantyzmu- ja sama jestem romantyczką ale chyba inaczej rozumiemy słowa i uczucia,, które się z nimi wiążą.
P.S. jeszcze jeden Twój cytat :
"ale po prostu chciałbym z nią byc na codzien- móc z nią robic zakupy, sniadanie, sprzatac, czytac razem ksiązki itp"
to nie wymyślony i bajkowy,romantyzm, to przepiękny związek dwojga ludzi, którym nie przeszkadza to że nie "adorują się tak jak na początku" i nie OSZUKUJĄ wzajemnie.

15

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Zapatrzony - niestety z uczciwością jest Ci nie po drodze. Taki fakt na początek.
Przeczytaj jeszcze raz wszystkie swoje posty i zastanów się tak "na zimno" jakie skutki pewnie przyniosło Twoje zachowanie.
"niejednokrotnie byłem w swoim życiu zauroczony, zwłaszcza że pracuję w większości w damskim towarzystwie i często panie mnie same kokietują. Jeśli już byłem zauroczony to zwykle adorowałem osobę ale na zasadzie sympatii." - czy to miało być zachowanie, które skłoni Twoją żonę do zbliżenie się do Ciebie? Jeśli tak uważasz, to niestety muszę Cię rozczarować. Nie tędy droga.
Choćby nie wiem jak pokręcone były relacje w związku nic nie zwalnia nas z jednego - UCZCIWOŚCI. A tego właśnie w Twoim życiu zabrakło.
Osobnym tematem, w który absolutnie nie chcę się mieszać, ale Tobie radzę się zastanowić - jest problem Waszej bezdzietności. Jest to przeważnie problem bardzo, bardzo bolesny - który kładzie się cieniem na całe życie obojga małżonków.
Piszesz, że nie spodziewałeś się takiego "uczucia" -a przecież to typowy objaw "kryzysu wieku średniego" I nie piszę tego złośliwie - to statystyka.
I na koniec - naprawdę wkurzyło mnie, że ciągle tylko w Twoich postach: JA, ONA I JEJ RODZINA. A gdzie refleksja nad Twoją żoną? Nad konsekwencjami dla niej? Jeśli chcesz ją w ten sposób podświadomie za coś ukarać, to bardzo nieładnie.

16

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Zapatrzony - najpierw krótkie podsumowanie twojego działania "glowa siwieje du..a szaleje" nic innego mi się nie nasuwa po przeczytaniu twoich mętnych tłumaczeń o rzekomej "miłości". Dla mnie to po prostu {podobnie jak stwierdziła niekochana72} kryzys męskości, próba zatrzymania uciekającej młodości. Po 20 latach małżeństwa ty stwierdzasz że jest pustka emocjonalna i jeszcze że żona jest oziębła!!!!!!!!! A może jak włożył byś choć deczko tego zaangażowania co w nową miłostkę w zainteresowanie żoną próbę ponownego zdobycia jej jako kobiety to zapełnił byś tą pustkę - ale po co się wysilać lepiej "wymienić ją na nowszy model" bo to łatwiejsze prawda i nie wymaga tykiego wysiłku. Wystarczy zrobić maślane oczka , wzdychać i mówić koleżance jak to ją kochasz a w przypadku żony to już nie działa tylko trzeba więcej starań i pomysłowości a ty wolisz iśc na łatwizne!!!!!!!
I jeszcze jedno gdybyś faktycznie kochał tą koleżankę to nigdy przenigdy {wiedząc że jest żoną i matką} nie zdradził byś się z tym uczuciem żeby jej nie mieszać w życiu i nie krzywdzić - ale z twojej strony to nie milośc tylko zwykłe , egoistyczne porządanie.
I o ile się nie opamiętasz to skończysz jako samotny , zgorzkniały facet który starość spędzi sam bo wątpię żeby ta koleżanka dla ciebie zostawiła męża i dzieci.

17

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Wiesz niestety nie popieram twojego zachowania zupelnie. Szczeze mowiac zachowujesz sie wlasnie jak typowy facet. Jakas babka pomrugala pare razy oczkami i sie zakochales, no sorry ale nie wierze. Byc z kims 20 lat to swiadczy o dobrym zwiazku, a to wlasnie ty gopsujesz calujac sie z zonata kobieta. I wcale nie masz szacunku dla swojej zony! wogole, wyobraz sobie co ona poczuje  gdy sie dowie o tym... i co Ci powie? w takim razie nie bylo zadnej przyjazni miedzy nami skoro calowales inna....
Tez mi sie wydaje ze to jakis zly okres wieku sredniego, ale zastanow sie gosci czy kochasz bardziej siebie czy te kobiety, bo moim zdaniem to zadnej z nich nic nie czujesz. Dorbze sie zastanow nad wszystkim bo twoje klamstwa niedlugo sie wydadza i nie bedziesz mial ani zony, ani tej drugiej. Wspolczuje twojej zonie takiego meza.Ona zasluguje na milosc  anie na 40 latka ktory probuje udowodnic ze ma 20 lat. Tyle co mam do powiedzienia.

18

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

Mówisz, że w wasze małżeństwo wdarła sie rutyna.. a nie spróbowałeś tego zmienić? Zacząć adorować żonę, nie powiedziane, że między wami zacznie się układać od razu wspaniale, ale jeżeli ty się odsuwasz i ona też to jak ma być dobrze? Moze twoja żona nie jest taka romantyczka jak ty, dlatego kup jej kwiaty, zaproś na kolację jakiś wyjazd wspólny. Daj wam szansę. Bo z tą sympatią w pracy moze być różnie, możesz zostawić żonę pewny uczucia kobiety, ale ona potem ci powie "ale to był tylko romans, nie odejdę od męża" i co zrobisz? Zostaniesz jak wielu na lodzie, całkiem sam. Dlatego powinieneś najpierw zawalczyć o małżeństwo, jeżeli faktycznie okaże sie że trzyma was ze sobą już wyłącznie przyzwyczajenie i szacunek do siebie, to odejdźcie od siebie, ale nie rób żonie po 20 latach świństwa ze zdradą. Na tym forum jest mnóstwo opowieści właśnie takich kobiet, które nagle dowiedziały się, że ich maż zdradza je z koleżankami z pracy a one nie wiedzą co sie stało... Mąż lata cały szczęśliwy, miesiąc dwa trzy, a gdy kochanka zmienia zdania wracają z podkulonym ogonem do żony i błagają o wybaczenie. Część wyłącznie dlatego, zeby nie wyjść na głupka że zostali sami, ale część naprawdę przekonuje sie jaki skarb mieli w domu, że tamta po czasie stała się totalna zołzą, gdzieś zniknęła miła, gorąca kochanka a pojawiła się marudząca dałe dnie i cholernie zazdrosna pani.

Poczytaj inne tematy, może głowa trochę ci się ostudzi gdy zobaczysz jak bardzo możesz skrzywdzić żonę, która pewnie żyje w nieświadomości że ty na nowo masz motyle w brzuchu...

19 Ostatnio edytowany przez black1977 (2010-12-21 19:16:12)

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

coś ci napiszę

moja dziewczyna, z którą byłem 13 lat, z którą mam dziecko odeszła z kolega z pracy, który też był żonaty
poświęcili wszystko co mieli dla siebie i idei świeżej miłości
mówiła dokładnie to co piszesz, że to wszystko świeże, piękne, cudowne, że wielu rzeczy brakowało w naszym związku, a tam poprstu raj i miała rację
byli razem pół roku i już nie są
mieszka sama i choć ją wspieram, sama ze sobą ma problem, bo na własne życzenie skomplikowała sobie życie w sposób nad którym nie panuje  i innym też zresztą

bo mój miły wyobrażenia o związku a jego faktyczny stan to zupełnie 2 różne strony
o każdy związek trzeba dbać
czemu wiedząc to szukamy innego zamiast zająć się swoim własnym
z pożytkiem dla wszystkich
bo wierz mi jeśli zdecydujesz się odejść i odejdziesz nawet, to nigdy nie będziesz szczęśliwy, bo zawsze będziesz pamiętał smutek i cierpienie, które zobaczysz na twarzy żony
sumienie pójdzie z toba niezależnie jak daleko uciekniesz i prędzej czy później cię dogoni

jeśli żony nie kochasz to odejdź od niej, może sobie ułoży życie inaczej
ale bądź sam dopóki twoja koleżanka z pracy nie zostawi też sama rodziny

jeśli ją szanujesz to badź uczciwy


nie kochałeś czasem swojej żony tak samo jak tej nowej koleżanki?
jeśli tak to czemu już nie kochasz, znudziło się, to może warto powalczyć o ten szacunek i przyjaźń o dotrzymanie obietnic

najłatwiej jest się poddać, i potem powiedzieć sorry tylko co komu po twoim "sorry" po fakcie

wiesz wszyscy chcą być kochani ale każdy boi się kochać
i przestań myśleć co byś chciał
a zastanów się co mógłbyś ofiarować od siebie
a zobaczysz jaki będzie skutek, może żona odżyje i będzie adorować cię jak dawniej
a jeśli nawet nie to dowiesz się, że pora odejść
ale będziesz miał spokój sumienia, że próbowałeś (choć musisz tak naprawdę spróbować) a nie odpękać pańszczyznę

bo jak to już gdzies napisałem
nie ma złych związków, są tylko te o które nie dbamy

najłatwiejsza nauka płynie z doświadczeń innych, ale najrzadziej z niej korzystamy
najtrudniejszą lekcją są własne błędy, ale te uczą nas najlepiej

a z tego co piszesz raczej nie ma już odwortu, chyba że koleżanka okaże się mądrzejsza, choć jeśli już się pocałowaliście to wątpię
a zastanowiłeś się co poczują jej dzieci?
będziesz umiał z tym na karku być romantyczny?

od kochanka nie wymagq się niczego
od partnera na życie bardzo wiele
i z czasem oczekiwania rosną a chęci dawania maleją
niezależnie z jakim "cudem" będziesz budował nowy związek

życzę mądrych wyborów

20

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy

A tu mądrze napisałeś związek trzeba budować,a jak już zostaniesz sam/sama to poczekaj aż wybranek/wybranka też będzie sam/sama a nie łam 9-tego przykazania,a z tą pracą to następny dowód na poznanie kogoś bo tam najwięcej czasu się niestety spędza i co większości niszczy związki

21

Odp: Zakochałem się w koleżance w pracy
Zapatrzony napisał/a:

To nie jest takie proste. Moja żona jest dla mnie przyjacielem i bardzo ja szanuję.

wiesz co to znaczy słowo SZACUNEK?
gdybyś szanował to zdrada byłaby ostatnią rzeczą jaką chciałbyś zrobić szanowanej osobie.
poza tym od kiedy to przyjaciół się zdradza? żona może i jest Twoim przyjaciele ale Ty jej już nie i dlatego powinieneś dać jej żyć i być szczęśliwą z kimś kto ją będzie szanował.

spróbuj z tamtą panią powiedz żeby odeszła od męża itd od razu zobaczysz że dla niej jesteś zerem, bo od męża nie odejdzie a to że w małżeństwie się jej nie układa wymyśliła sobie na poczekaniu bo tylko tak łatwo tłumaczyć może swoje zachowanie.
jak coś się w związku nie układa to się odchodzi a nie gra na dwa fronty.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zakochałem się w koleżance w pracy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026