Witam,
Szukam miejsca do wygadania się.
Dziś po raz kolejny ryczałam. Jestem mężatką od 3 lat, znamy się od 10. Obydwoje pracujemy w domu, widzimy się prawie przez całą dobę ale nie jesteśmy razem. Siedzimy ramie w ramie przy biurkach i nie ma już chyba nic co nas łączy oprócz kłótni. Do znudzenia w kółko te same tematy. We mnie wszystko wyje, że to nie tak miało być!. Nie wiem nawet czy się jeszcze lubimy.
Szukam powodów takiego stanu i nie radzę sobie. Może ktoś zechciałby ze mną o tym pogadać, bo nie mam do kogo buzi otworzyć. Z mężem próbowałam ale on uważa, że to zwykłe marudzenie. Jak można tak myśleć gdy obydwoje mówimy sobie setki paskudnych rzeczy. Najgorsze chyba jest to, że to ja utrzymuję rodzinę. Muszę chodzić na paluszkach koło jego ego. Mąż szuka pracy już ponad rok. Ja mam ciągłe obawy, że skończą mi się zlecenia i wtedy się kłócimy. Jestem architektem, mąż jest informatykiem. Mamy dobre zawody i finanse nie martwią mnie aż tak mocno jak nieporadność mojego męża. Widziałam jak za niego wychodziłam, że nie jest typem, który zdominuje kobietę. Takiego męża chciałam mieć ale wtedy wykazywał jakąś inicjatywę. Wiem ,że szuka pracy, bo sam ma dość tej sytuacji, ale bez efektów. Nigdzie nie wychodzimy, nie wyjeżdżamy. Jest mnóstwo rzeczy, których nie robimy. Jestem jednocześnie wściekła na niego i pełna współczucia. Stawiam się w jego sytuacji i wiem, że na jego miejscu zrobiłabym dużo więcej. Wciągnął się w jakiś projekt na internecie, to jest jego odskocznia od problemów. Jednak on już w tym prawie zatonął. Nie ma go dla mnie, ledwie starcza go dla naszego synka. Wiem, że tam go doceniają i ze jest liderem, dlaczego nie może być taki w domu? Wiem, że mężczyzna potrzebuje chwalenia jak kot głaskania. Chwalę ale z coraz mniejszym przekonaniem. On ucieka od problemów w ten swój wirtualny świat, w domu angażuje się minimalnie i z musu. Ja mam coraz więcej pracy i coraz mniej czasu dla rodziny. Nie ma między nami już czułości i bliskości. "Spotykamy si"ę tylko po to by wyrzucić sobie wzajemne błędy. Cierpi nasz synek. Kiedyś bardzo się bałam zostać sama, a teraz nie ma dnia, bym nie myślała o wyprowadzeniu się. To takie postawienie wszystkiego na jedną kartę. Może gdy zostanie nagle bez żony i będzie musiał się sam utrzymać da mu to porządnego kopa i zacznie działać. A może już na tyle się oddaliliśmy od siebie, że wyprowadzka dobije nasze małżeństwo? Najgorsze jest to, że ja wiem o tym że sobie poradzi i strasznie mnie wkurza to, że nie robi tego teraz. Wpadł w taki marazm i chyba już mu tak wygodnie, ale ten wózek powinny ciągnąć dwie osoby. Jeżeli z nim zostanę i nic się nie zmieni to znienawidzę swoje życie jeszcze bardziej. Jeżeli odejdę to mogę stracić wszystko już teraz. Próbowałam namówić go na terapię małżeńską ale bezskutecznie. Jak z tego wybrnąć?
Podobne tematy
ja bym zabrała rodzinkę na tygodniowy odpoczynek z wyłączonymi telefonami, bez internetu. tylko Wy i relaks.
Wiesz tak sobie myślę, że jeśli się wyprowadzisz i zostawisz go bez grosza to na pewno zwróci się do Ciebie. Na chwilę będzie znowu kochającym mężem i tatusiem, a potem zacznie się znowu to samo. Tyle, że Tobie będzie trudniej od niego odejść, bo potrafił pokazać, że znowu mu zależy. Ale to będą tylko pozory. Wiem też, że męża może frustrować brak pracy, kiedy to on powinnien, z głównego założenia, być żywicielem rodziny. Napewno go to boli. Ale usiądz i porozmawiaj z nim. Jeśli taki stan rzeczy się nie zmieni między Wami to po co Ci takie trwanie przy sobie? Nie masz oparcia w mężu. Może groźbą tu coś zdziałasz, bo prośba nic nie dała. Pozdrawiam i dużo siły życzę ![]()
Za dużo z soba przesiadujecie. W tym jest główny problem. Najlepiej byłoby, gdyby mąz znalazł pracę. wtedy 8 godzin bylibyście bez siebie. I wtedy nagle okazałoby się, ze znów macie tematy do rozmów - nie kłótni
Jeśli jest informatykiem, to nie powinien mieć problemów ze znalezieniem pracy.
dmdw
no jest źle to fakt-powód to przedewszystki brak ambicji i nie poradność męża-gdyby siedział w domu i podał od czasu do czasu kolację ,pocałował i wyszedł z Tobą na spacer nie miałbys o to takiego żalu.Nie wiadomo czy męzowi taka sytuacja nie odpowiada ? może nawet jest zadowolny ,chowa nnos w monitor i już jest szczęśliwy.
Spróbuj na jakiś czas odpocząc od męża -wyjedź jeśli to możliwe -powiedz,ze musisz sobie wszystko poukladać itd-może zmusi go to do myślenia.
Twój maż to nie kot tylko mężyzna i skoro niemasz go za co chwalić to po co to robisz-facet słyszy te słowa i myśli no właśnie jaki ja jestem wspaniały i nie ma pojęcia ,ze masz go poprostu dość.
dmdw
no jest źle to fakt-powód to przedewszystki brak ambicji i nie poradność męża-gdyby siedział w domu i podał od czasu do czasu kolację ,pocałował i wyszedł z Tobą na spacer nie miałbys o to takiego żalu.Nie wiadomo czy męzowi taka sytuacja nie odpowiada ? może nawet jest zadowolny ,chowa nnos w monitor i już jest szczęśliwy.
Spróbuj na jakiś czas odpocząc od męża -wyjedź jeśli to możliwe -powiedz,ze musisz sobie wszystko poukladać itd-może zmusi go to do myślenia.
Twój maż to nie kot tylko mężyzna i skoro niemasz go za co chwalić to po co to robisz-facet słyszy te słowa i myśli no właśnie jaki ja jestem wspaniały i nie ma pojęcia ,ze masz go poprostu dość.
Też tak myślę. Rozłąka da wam obojgu czas wszystko przemyśleć, zastanowić się na czym każdemu z was zależy, może zatęsknicie do siebie? Przecież nie musisz od razy się z nim rozwodzić, na razie odetchnijcie od siebie nieco, może to coś zmieni ![]()