Witam,
Czytam te wszystkie posty i z wieloma się upodabniam, dopiero tu można zobaczyć że nie tylko ja mam problemy ze swoją osobą a już myślałam że wariuje, byłam z chłopakiem dwa lata mówił że jestem najważniejsza, że kocha itd. boże jak mu ufałam wszystko bym dla niego zrobiła po delikatnych kłótniach czy to moja wina czy nie moja zawsze ja podchodziłam pierwsza, ta jego duma ,potrafił nie odzywać się tygodniami i pokazywać jak mu dobrze beze mnie a ja bałam się go stracić, kochałam go, zawsze wybaczałam kłamstwa, idealizowałam go nie widząc nikogo innego po za nim, aż kiedyś odkryłam że to co mówi jest kłamstwem, okłamywał mnie mówił to co chciałam usłyszeć, postanowiłam choć raz spróbować i zobaczyć jego reakcję, czuł że coś mnie dręczy, podejrzewam, ale niestety nie podszedł do mnie, rozstaliśmy się w milczeniu, nikt ie powiedział ostatniego słowa, ale ja dalej wierzyłam że zatęskni, ile razy chciałam napisać , zadzwonić ale pierwszy raz poszłam w zaparte i nic, kompletne zero, więc oddałam mu wszystkie rzeczy, jakie mi dał, może myślałam że to go wzruszy, lecz po miesiącu - gdy nadal czułam że coś jest nie tak zapytałam go prosto w oczy czy kogoś ma, a on że tak że wrócił do byłej dziewczyny, do tej którą mówił tak nienawidzi,itd. myślałam że upadnę na podłogę ale jakoś wytrzymałam, w tym momencie pożegnałam się z nim,powiedziałam że to już koniec, że wybrał,on odpowiedział że się ze mną nie pożegna, nawet na tyle nie zasłużyłam jeszcze żebym robiła coś złego, nie mówię że byłam super ale stawałam na głowie dla niego, przez pierwsze tygodnie czułam się masakra, nic mi się nie chciało, nie spałam, ciągle płakałam potem wzięłam się w garść i stwierdziłam że tak po prostu musiało być ale nadal tęskniłam za sms-ami za jego głosem, dotykiem a z drugiej strony dobijałam się że nie byłam jego warta, że jestem niczym, myślałam że teraz jej mówi kocham cię , śpi z nią itd. niestety pracujemy razem, gdzie unikam z nim zmiany ,po prostu nie umiem z nim pracować ,ręce mi się trzęsą ,źle się czuję w jego otoczeniu a najgorsze jest to że on chyba nie udaje tej miłości i dlatego nie potrafię tego zrozumieć skoro tak jej nienawidził a teraz co 5 minut dzwoni - nie rozumiem?!!!! sama nie wiem co tak na prawdę mnie boli, świat mi się załamał, może to że umie beze mnie żyć, że jednak nie byłam tą najważnejszą, rozpisałam się trochę ale ulżyło mi choć na chwilę ![]()