Jestem ze swoim chłopakiem juz prawie dwa lata. Szybko ze soba zamieszkali bo juz po pół roku znajomosci. Wszystko układalo sie pieknie. Lecz pozniej zaczely sie problemy i kłotnie miedzy nami, i mialam wrazenie ze poznaje wlasnie jego prawdziwa strone. Gdy sie kłocimy mam wrazenie ze nie panujemy nad słowami potrafimy powiedziec sobie wszystko co najgorsze i byc nawzajem zlosliwym. Zaczelismy sie kłocic o głupote o ciagłamoja zazdrosc lub to jak sie razem mieszka i co mi nie odpowiada. LEcz teraz juz sie nawet nie klocimy poprostu on cos powie mnie to odrazu denerwuje i wychodze lub odrazu sie do niego nie odzywam , nie chce mi sie juz z nim nawet rozmawiac. Mam wrazenie ze to nie wrozy niczego dobrego. Ale czuje jak bym juz nie potrafiła z nim rozmawiac, nie umiem. Dodam ze jestemy bardzo młodzi on ma 20 ja 19.
Podobne tematy
Dopadla Was rutyna.. Ja mialam podobnie.. coz moge powiedziec, ja wyjechalam na tydzien nad morze z kumplekami (bez niego) jak wrocilam to chodzil na kolanach :DD hehe mala przerwa dobrze wam zrobi, nie mowie ze od zwiazku ale od wspolnego spedzania czasu, macie jakies osobnych znajomych czy caly czas wolny spedzacie razem?
Szczerze to jestemy cały czas razem, odrazy gdy wracamy z pracy i z samego rana. Nie ma tak ze wychodzimy gdzies razem, nie wyobrazam sobie gdzies isc bez niego lub jego gdzies puscic. To jest chyba ten blad od poczatku ;(
To może najlepsza pora odpocząć od siebie, jak poradziła Lauren? Wtedy zobaczycie,czy przez ten czas za sobą zatęsknicie, jak będziecie zachowywać się po powrocie. Może będzie lepiej ![]()
ONAMŁODA Ja miałam bardzo podobny problem. Spędzam z mężem każda chwilę. Zamieszkałam z chłopakiem po 3 miesiącach znajomości. Później wspólny wyjazd za granicę, powrót do kraju, ślub, teraz jesteśmy 10 miesięcy po ślubie. W sumie po dwu i pół rocznym byciu ze sobą dopadła nas zwyczajna rutyna. Najgorsze było to, że to chyba ja zawiniłam, w domu dresik, seks pod kołdrą bo wieczne mi zimno. Mój mąż nie wytrzymał.... zaczeły się wypominki, że to robie nie tak, tamto inaczej niż kiedyś. Nie wiedziałam co robić. Nie potrafiłam przełamać się do szczerej rozmowy, ale po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam, że muszę ratować nasze uzucie. porozmawialiśmy, pomogło nam wino, rozluźniliśmy się powiedzieliśmy sobie co jest nie tak. Pomogło, dziś Marcin wraca z pracy świeczki przygotowane, seksowna bielizna wisi w szafi i czekam na mojego ukochanego.
Rozmowa dużo rozwiąże. Naszykuj winko, romantyczny nastrój i rozpocznij rozmowę. Zobaczysz uda się:-)
rozniez jak alicja1974 sadze iz drobne zmiany przyniosa Wam cos dobrego ![]()