Chciała bym wkońcu rzucic palenie jednak bezowocnie te gumy czy plastry wogule na mnie nie działają a co gorsza jestem jedynym domownikiem który jeszcze pali. Nawet ciąża nie spowodowała u mnie odrzucenia nałogu a w tym wszystkim zabawne jest to że potrafie nie palic nawet kilka dni chyba że się zdenerwuje no i wtedy lipa bo nic mnie tak nie uspskaja jak papierosy. Prubowałam w czasie stresu zarzywac ziołowa tabletki uspakajające lub pic melise ale na nic to macie jakies metody ?
1 2008-08-23 18:38:52 Ostatnio edytowany przez aga25* (2008-08-23 18:39:19)
Podobne tematy
Aga25* żadne plastry, gumy, tabletki uspokajające ani herbatka z melisy nie pomoże Ci rzucić palenia
To są tylko wspomagacze... Do tego potrzebna jest tylko i wyłącznie nasza silna wola. Jeżeli nie potrafimy się silnie zmotywować to żadna siła nie powstrzyma od palenia... Najgorsze są pierwsze 3 dni bez żadnego papierosa nawet bez żadnego "bucha"... Z czasem gdy w ogóle nie palimy ta ochota jest coraz mniejsza aż po jakimś czasie czujemy że nie chcemy zapalić. I nawet wtedy nie możemy zapalić ani jednego bo nałóg może wrócić z powrotem... Z tego co piszesz potrafisz nie palić kilka dni, ale wtedy się na coś zdenerwujesz i znowu sięgasz po papierosy. No właśnie i tu jest Twój problem ... Twoja motywacja szybko maleje z każdym dniem... Nie podam Ci złotego środka na nałóg musisz po prostu przestać to robić... Musisz starać się nie omijać stresujących sytuacji, trzeba się oswoić-przywyknąć do tego że nie możesz zapalić nawet w takich chwilach
Wiem że to wydaję się takie proste gorzej jest w praktyce, ale taka jest niestety prawda ...
Wypisz sobie na kartce jakie korzyści przyniesie Tobie zaprzestanie palenia(finansowe, zdrowotne, a może robisz to właśnie dla rodziny), a w sytuacjach stresowych czyli wtedy kiedy znowu chcesz to zrobić przeczytaj ją. Może to przyniesie Tobie lepszą motywację
Życzę powodzenia ![]()
moja mama pali nalogowo od 14 roku zycia. tez probowala plastry, gumy, tabletki.. i nic. zero.. a nawet gorzej bo jak pozniej sie dorwie do papierosow to jakby nadrabiala. straszny nalog ;/
Mam ten sam problem - palę niestety i coraz bardziej mi to przeszkadza ( nie tylko ze względów finansowych). Miałam przerwę na okres ciąży i karmienia a potem nałóg wrócił jak bumerang. Po prostu skończyła się zdrowa motywacja. Wiem na pewno , że plastry , gumy nic nie dają jeśli same nie mamy dość silnej woli. Ja zamierzam powalczyć i w końcu przestać z tym kopceniem. Wyznaczyłam sobie datę 3 wrzesień ( w tym dniu kończę urlop ). Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie dojrzewam psychicznie do tego dnia. Życzę wszystkim powodzenia w tej trudnej walce.
a może hipnoza ![]()
bo jak nie to chyba będe żucac co dwa tygodnie.
Słyszałam coś o hipnozie ale ponoć nie u każdego się sprawdza. Znam faceta , na którego podziałało na 2 tygodnie. Pozostaje silna wola plus terapia grupowa - grupowe wsparcie i może się uda
?
A tak na pocieszenie mój tato palił 35 lat!!!!!!!!!!! Rzucał setki razy i nic. A palił coraz więcej. I nikt Mu już nie wierzył , że kiedyś przestanie. Teraz zaczyna się 3 rok jak nie pali!!!!!!!!!! Udało się ale recepty na sukces nie potrafi podać. Twierdzi , że trafił na dobry moment ( cokolwiek to znaczy ??? ).
mój mąz palił 10 lat i żucił z dnia na dzień ot co nie pali już 5 lat a ja jakoś chce i ne chce zarazem.
asiulek odradzam wyznaczanie terminów na rzucanie palenia... bo wiem że to nic nie daje
jeżeli chcesz rzucić palenie zrób to teraz natychmiast bez zbędnego myślenia o tym.. Im dłużej będziesz z tym zwlekać tym maleje twoja szansa na rzucenie tego świństwa...
Ja wiele razy tak robiłam i nic z tego nie wychodziło... zawsze mówiłam od jutra nie pale albo jak zaczną się wakacje to przestane... Siedziałam pewnego popołudnia i ot tak nagle stwierdziłam że już nie pale
Udało się
I wiem że pomogła mi tylko i wyłącznie moja motywacja. Nie przyklejałam żadnych plastrów ani innych specyfików. Nie unikałam stresowych sytuacji, ani towarzystwa które pali. Oswajałam się z tymi rzeczami, właśnie wtedy kiedy miałam największą ochotę... Pierwsze kilka dni było dosłownie nie do zniesienia... Wszystko mnie denerwowało, miałam osłabioną koncentrację ale z każdym dniem było coraz lepiej aż do dzisiaj kiedy czuję że nie muszę tego robić. Jasne czasami mam ochotę zapalić ale jest mi łatwiej powiedzieć nie. Znalazłam sobie nowy nałóg: sport.
patrycja kiedy dowiedziałam się , że jestem w ciąży to 5 minut potrzebowałam żeby podjąć decyzję , że rzucam to świństwo. Ale wtedy wiedziałam , że nie jestem sama. Moim największym błędem był powrót do nałogu. Ale cóż stało się.... Masz dużo racji w tym co piszesz ale wiesz sama , że to cholernie ciężkie. Dzięki za radę. Prześpię się z tym. Pozdrawiam ( i zazdroszczę silnej woli ).
oj niestety wiem
A wielokrotnie starałam się to rzucić ciągle ustalałam daty a potem albo zapomniałam że miałam rzucać albo nie paliłam przez max. 5 godzin... Ty też potrafisz też masz silną wolę musisz tylko mocno tego chcieć i w to uwierzyć
To ty palisz a nie kto inny za ciebie, wszystko zależy od Ciebie możesz jeszcze wszystko zmienić. może teraz spróbujesz? ![]()
patrycjo wstyd przyznać właśnie wróciłam z dymka! Ja wiem i wierzę , że potrafię ale boję się i tego trudu i tycia!!!!! Ale wiem , że też boję się poważnej choroby. Masz rację muszę to zrobić jak najszybciej i bez wyznaczania dat ale ..... łatwo się mówi , gdy właśnie zgasiło się papierosa!!!!!!!!!!!!
ok a ja właśnie ide na dymka
o ludzka głupoto opuśc mnie ![]()
Fakt że trochę przytyłam po rzuceniu palenia i bałam się prostej rzeczy że nie mogę już palić
Wiem że trudno jest podjąć taka decyzję. Ja Cię do niczego nie zmuszam
Musisz tego sama chcieć
Wierzę że w końcu odważysz się na to
Trzeba tylko chcieć
Nie bać się przytycia
Lepiej trochę przytyć niż mieć raka np. płuc
Na zrzucenie wagi też są sposoby
Tak jak pisałam w innych wątkach zaczełam ćwiczyć pilates i moje ciało wygląda teraz lepiej niż jak kiedyś paliłam:)
Nigdy nie należałam do chuzielców ale do przesadnych grubasów też nie. Po ciąży moja waga nieco skoczyła w górę ale wrócła do stanu z przed. Jestem "w sam raz". Dlatego boję się przekroczenia tej cieńkiej granicy ale też mam na tyle zdrowego rozsądku , żeby wiedzieć co jest ważniejsze!
YEEEAAAHH - wytrzymalam cały dzien bez papierosa!!!!:))
Kiedys palilam nalogowo...byl taki okres ze wraz ze swoim narzeczonym kiedy jeszcze nie mieszkalismy ze soba zdzwonilismy sie do siebie wieczorem tuz przed snem(wiec wiedzielismy ze papierosa juz nie bedzie) i powiedzielismy ze od jutra nie palimy. Zakupilismy sobie kilka paczek zwyklych gum do zucia, mietowych:) I pamietam ze caly dzien zulam i zulam. Wszystko mnie denerwowalo, wieczorem obydwoje sie zlamalismy ale po "buchu" obydwoje wywalilismy papierochy do kosza. Dalej ani jednego, choc byly chwile zalamania to od tamtej pory nie zapalilam:) i moje slonce tez nie:) Mysle ze wspolnie bylo nam razniej, mielismy wieksza motywacje, zrobilismy zaklad kto dluzej wytrzyma:) a poniewaz ze jestesmy i ambitni i uparci to zaklad trwa do dzis:D
U mnie w rodzinie też jest problem z papierosami. I osoba, która pali ze względu na zdrowie powinna je odstawić, jednak nie potrafi... Ostatnio przeglądałam strony na temat elektronicznych pepierosow, ktore zawieraja mała ilość nikotyny. Może to jest sposób na tych palaczy, których nic nie rusza? Tylko jest tam napisane, że to tanio wychodzi... hmmm ciekawe jak jest w praktyce? Czy to wszystko aby na pewno prawda? Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z takimi papierosami?
Faktycznie- trzeba mieć silną wolę i hm... Ja sobie mówię, że do tego dorosnąć, Ja też znam wiele osób, które pewnego dnia stwierdziłe, że koniec, i się tego trzymają. Więc teraz sobie myślę, że nic na siłę, że taki dzień nadejdzie, a póki co pije poranną kawkę i mykam na dymka:)
To, co napisałam, chyba nie było motywujące...
Moja mama stosowała tabletki TABEX i pomogło. Póki co nie pali już kilka ładnych miesięcy. Tabletki są do kupienia w aptece na receptę, także weterynaryjną
kosztują około 45zł, tyle że na zalecana terapię wystarczy około połowa opakowania , więc można podzielić się z kimś tabletkami i kosztami ![]()
Wiecie są miliony sposobów na rzucanie palenia...uwierzcie.. i w większości wypadków każdy musi znaleźć sposób adekwatny dla siebie. Podam klika przykładów....otóż mój tata rzuciła palenie na "gumę do żucia" - zamiast palić żuł gumę:-). Dalej, mój dobry znajomy (Robert) ma "kuku na muniu" jeśli chodzi o apteki - co mu polecą to weźmie (ciekawym jest to że mu to zawsze pomaga;-p). Wiec poszedł do Apteki za grosze gdzie zawsze kupuje i powiedział że chce cos na rzucenie fajek. W końcu kupił Niquitin w promocji i...od ponad roku nie pali:-). Dalej, jest też sposób "na skarbonkę" - kasę, która ma się wydac na papierosy wrzucamy do skarbonki. Przy obecnych cenach można duuużo zaoszczędzić:-).
Ja nie palę i mam spokój, a jeszcze co do sposobów rzucania palenia to najlepszym jest...nie zaczynam palić:-).
ja kiedyś rzucałam zastępującpapierosy gumami miętowymi przy tym specjalnie przebywałam z palaczami, udawało się ale po 3 dniach zapaliłam "dla towarzystwa" i czar prysł:( teraz też się przymierzam ale czekam jeszcze na ten właściwy moment
Mi się udało rzucić palenie bez żadnych wspomagaczy
od tak przestałam palić , chociaż nie była to moja pierwsza próba rzucenia nałogu ( poprzednie skończyły się fiaskiem ). Już 2 miesiące nie pale i nawet mnie do tego nie ciągnie ( dużym sukcesem podczas rzucania palenia jest powiedzenie nie bez zawachania kiedy ktoś cię częstuje ). Moimi motywacjami były:
1. to że brat rzucił palenie ( więc czemu ja nie mogę )
2. ceny papierosów wzrastają z roku na rok ( można za to kupić zupełnie co innego a nie puścić z dymem )
3. mój chłopak
razem postanowiliśmy coś z tym zrobić
Dla każdego będzie inna motywacja, ale warto się pomęczyć, a najlepsze jest to że się przestaje śmierdzieć jak popielniczka ![]()
ludzie ratunku!! ja jeszcze niedawno bylam palaczem tz. do piwka lub niedzielnym. nikomu w domu niepozwalam zapalic, szoruje zemby po papierosie, mam mnustwo wkurzajacych i zaprzeczajacych odruchow zwiazanych z paleniem . lecz mam juz uzalenienie pewnie!!! bo! zaczelam palic w lazience , aby niewychodzic jak mam nerwy co jakis czas pale.ciagnie mnie odruchowo. nerwy sa moim towarzyszem codziennym i tak poplynelam. jak pierwszy maz nie palil ja tez nie ,gdy zmarl 7 lat temu tak ja pale. aktualny maz pali -w lazience- mowiac ty przestan to ja bede wychodzil aby cie nie kusic i trz rzuce itd....., jak to przezwyciezyc?/ mam juz tak ze jak mysle ze niemam na jutro to teraz sie wsciekam. mysle ze to jakis lek bo boje sie ze sobie nie poradze.az nastepnej strony mi to przeszkadza bo jest mi po zapaleniu niedobrze, i mam wyrzuty sumienia . jestem dziwna co???
wiec fajnie piszecie lecz ja jestem bardziej pokrecona!! bo! w towarzysywie jak jestem nie pale ! miewam no miewalam dlugie okresy nie palenia np dwa tygodnie miesiac czy ciaza ale teraz ukrywam sie w kibelku i pale a potem szoruje to jest pokrecone i mam dosc ! jutro koniec a jak bede tyc/ jak zajem to znow bede co tyc ?? no !! szlak.
Ja osobiście polecam e-papierosa. Jest on moim zdaniem na pewno zdrowszy od zwykłego ale też nie śmierdzi. Paliłam zwykłe papierosy ponad 10 lat a od kwietnia przerzuciłam się na e-papierosa. Mieszkam w Krakowie Nowej Hucie (oś. Bohaterów września) i od marca jest tam sklep spam z e-papierosami. Jestem zadowolona z produktów które tam mają jak i z obsługi. Pan, który tam sprzedaje sam pali i wie o co chodzi.Potrafi doradzić, wytłumaczyć i w ogóle,a przede wszystkim można spróbować, zanim cokolwiek kupimy. Znajomy kupił e-papierosa w M1, masakra. Dziewczyna która mu to sprzedała nie pali i kompletnie nie wie o co chodzi, tylko ładną buźkę i ciało pokazuje, nic więcej. Faktem jest iż pierwszy zakup jest drogi i trzeba się przyzwyczaić ale moim zdaniem na prawdę warto, jeśli chcemy poczuć się lepiej i zdrowiej i nie śmierdzieć dymem.
Ja bym tak chciała, żeby mama przestała palić ale jak człowiek sam w sobie sie nie zbierze i sam nie bedzie bardzo chciał to ja sobie moge gadać, gadać...nie ma na to siły.
zamiast papierosa w sytuacjach stresujących zrób sobie kilka ćwiczeń relaksacyjnych. Jest tego pełno w google.
ja podchodzę do rzucania bardzo często ale chyba nie wytrzymałam nawet dwóch godzin.lubię palić chociaż nie wiem sama co mnie w tym tak kręci.tyle fajnych rzeczy mogłabym sobie kupić zamiast fajek.chyba w końcu się do tego zabiorę tak na poważnie ale tak myślę że do tego trzeba dojrzeć.mi chyba trochę brakuje
ja rzucilam palenie dzieki tabexowi, a maz nie mogl brac go wiec posilkowal sie e papierosem. oboje juz nie palimy dosyc dlugo a bylismy mocno uzaleznieni- palilismy po 3 paczki dziennie...