Kilka dni temu poznałam faceta,super nam się rozmawia,mamy podobne poczucie humoru,rozumiemy się,strasznie mnie do niego ciągnie,jego do mnie też.
Problem w tym,że on,powiedział mi,że jest w trakcie rozwodu,po pierwszej rozprawie. Ma dwoje dzieci.
Z tego co mówił,od 1,5 roku mieszka sam,z żoną nic go już nie łączy.Spotyka się z dziećmi co dwa tyg.,płaci alimenty.
Nie wiem co robić...
Ja mam 23 lata i jestem bez przeszłości..on 32.
Podobne tematy
Każdy zasługuję na szczęście;) To, że nie udało mu się ze swoją żoną nie oznacza, że wam się nie uda;) A z tego co napisałaś to facet jest w porządku i uczciwy. Powiedział Ci jak sytuacja wygląda i jak widać jest w porządku wobec swoich dzieci. Wiec ja osobiście nie widzę powodu żebyś rezygnowała z tej znajomości. A co do wieku to psy się przecież o lata nie gryzą;) Najważniejsze jest to, że się dogadujecie;) Życzę powodzenia;)
Witaj...
Plusem jest dla niego to, że przyznał Ci się do tego, że był w związku i że posiada z niego dzieci. Pytanie jest czemu postanowił odejść od żony?
Wiesz w przyszłości może być tak, że dzieci będą Cię obwiniać za rozpad związku ich ojca z ich matką. Jednakże uważam, że każdy niezależnie od przeszłości (mam tu na myśli rozwody i wcześniejsze związki) powinien mieć szanse na szczęście z drugą osobą, w tym wypadku także i on.
Jednakże jak sama przyznałaś znacie się tylko kilka dni. Poczekaj, nie spiesz się , zobacz jak owa znajomość się rozwinie. A wiek nie stanowi żadnej różnicy.
Mimo to, jeśli podejmiesz decyzję spróbowania z nim musisz mieć na uwadze, że pewnym osobom może się to nie podobać...
Pozdrawiam
ojjj jesuuu
dziewczyno....lubisz sobie komplikować życie?
facet tak naprawdę nigdy nie będzie wolny
lepszym rozwiązaniem byłoby zainteresować się mężczyzną z taką samą pozycją społeczną jak Ty
ale życie jest nieprzewidywalne a nóż Ci się uda:)
czego Ci życzę ![]()
Co do faceta to raczej nie ma się czego przyczepić. Ja to raczej skupiłabym się na pytaniu czy chcę być z facetem po rozwodzie , który ma dwoje dzieci z inną kobietą. To dość duży bagaż nie tylko dla niego ale też dla jego przyszłej parterki i musisz się z tym liczyć jeśli zdecydujesz się na związek z nim. Ale może warto ? ... czas pokaże ![]()
no właśnie autorko, zastanów się czy dasz radę udźwignąc ten bagaż. Bo przyznajmy że nie będzie łatwo. Moja przyajciółka Ania ma teraz 24 lata. Kilka lat temu poznała faceta starszego od niej o 18 lat. Był wtedy żonaty z dwójką dzieci. Rzowiódł się z nią, ma teraz z Anią synka. Ale Anka bardzo wiele musi teraz znosic. Między innymi to że dzieci jej faceta (maja po 8 i 10 lat) nie są dla niej specjalnie mili, ich matka nastawiła ich do niej bardzo źle a ona stara się dla nich byc miła, tym bardziej że często bywają u nich w domu. Była żona jej faceta często do niego dzwoni z pretensjami że ma przyjechac naprawic kran, odebrac dzieciaki itp. po prostu non stop ingeruje w ich życie. Następna sprawa to taka że Anka nigdy nie założy pięknej białej sukni ślubnej bo jej facet miał już ślub kościelny. Zastanów się i odpowiedz sobie na wszystko. Oczywiście nie w każdym takim związku musi byc tak jak podalam na przykładzie przyjaciólki i życzę Ci aby tak nie było.
7 2010-11-09 21:17:36 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-09 21:21:35)
Jestem ciekawa gdzie poznalas faceta starszego prawie o 10 lat? Czy nie na portalu randkowym albo czacie???
Bo watpie aby posrod twoich rowiesnikow.
Ten facet tak naprawde wydal ci sie tylko powierzchownie interesujacy bo tak naprawde nie znasz go, zeby poznac czlowieka musi naprawde minac troche czasu.
Poprostu narazie nadajecie na podobnych falach.
Wiem, ze chcialabys pewnie stworzyc jakis powazny zwiazek ale to czas pokaze czy miedzy wami cos wogole wypali.
Bo to ze dojrzalego faceta ciagnie do mlodej laseczki to nic dziwnego:) bo 90% takich panow by ciaglo, sek w tym czy ten mezczyzna wogole teraz bedzie chcial sie wiazac z kims na stale po tak ciezkim przezyciu jakim jest rozwod.
I kolejna sprawa: decydujac sie na zwiazek z rozwodnikiem trzeba przeanalizowac wszelkie za i przeciw.
Musisz wiedziec o tym,ze ma 2 dzieci z poprzedniego malzenstwa z ktorymi zawsze bedzie zwiazany, tak samo ze swoja byla zona.
Bedzie placil alimenty, uczestniczyl w najwazniejszych okazjach ktore beda tyczyly sie jego dzieci: komunie swiete.
Kobieta ktora zwiaze sie z rozwodnikiem musi byc naprawde wyrozumiala.
bo wiele kobiet jest zazdrosnych o dzieci partnera lub byle zony, niektore kobiety boja sie,ze partner wroci do bylej zony.
Kolejna sprawa musisz sie liczyc z tym ze o slubie koscielnym, bialej sukni mozesz zapomniec.
Chociaz ja mysle ze to za wczsenie mowimy o takich aspektach, gdyz ta znajomosc jest dopiero kilkudniowa.
A napewno kazda z nas przezywala na poczatku kazdej nowej znajomosci takie zafascynowanie tylko nie zawsze cos z tego wychodzi.
Fakt,żeby kogoś poznać potrzeba czasu,dużo czasu...
myśląc przyszłościowo,ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego,że on ma dwoje dzieci...
i że jeśli zdecydowałabym się kiedyś na związek z nim,to mogę zapomnieć o białej sukni...
i że pewnie wielu ludzi będzie stało na ddrodze...
i że on bedzie uczestniczyl w zyciu swoich dzieci..
jeszcze nie jestem chyba w stanie sobie odpowiedziec na pytanie,czy będę na tyle silna by być wyrozumiałą...
i czy nie będę zazdrosna...
ale może warto?
a ja myślę że jeszcze nie raz poznasz wspaniałego faceta bez przeszłości... jesteś młoda, całe życie przed Tobą. Decyzja należy do Ciebie, ale miej świadomosc jak jest. Ja osobiście nie pakowała bym się w taki związek. Jest tylu facetów że trafisz na odpowiedniego!
ale byc może będziesz chciała rozwinąc tą znajomosc, to będzie twój wybór, oby był dobry!:)
Nie wiem jeszcze jak to się wszystko ułoży,ale stwierdziłam,że chcę go poznać...
widziałam go kolejny raz i przyciąganie nie wygasa..
może to zauroczenie minie..
a może przerodzi się w cos innego...
wiem,że ja mam jeszcze czas.
dziękuję za wszystkie posty..
Vengo, znacie się kilka dni...nie planuj, nie kalkuluj, nie drąż. Daj sobie czas na poznanie, na radość, być może na szczęście. A nawet jeśli nic poważnego z tego nie wyjdzie, pozostanie wspomnienie pewnej znajomości, która tak czy owak coś wniesie do Twojego życia.
Dzieczyno daj sobie troszkę czasu jestes młoda i pakowac sie w taki związek ,poczekaj poznaj go dobrze bo zawsze faceci mówią zle o swoich żonach ,a jak jset prawda to do końca nie wiemy poczekaj z decyzją
Daję sobie czas,na razie nie wychodzę za niego...:)
moge go poznać,chcę przekonać się jaki jest..
jeśli nic nie wyjdzie to nie będę żałować,że nie sprobowałam przynajmniej:)
W ogóle odpowiedz sobie, czy jesteś gotowa znieść jego zobowiązania. O ile żona przestanie być żoną, to dzieci zawsze będą... Będzie się nimi zajmował, na nie łożył, być może nie będzie chciał ich mieć z Tobą, bo ma już dwoje i jest na innym etapie w życiu niż Ty... Ale nie przekreślaj wszystkiego, poznawaj go, ale zachowaj ostrożność...
Twierdzisz droga autorko po kilku dniach znajomości (!!) ,że taki z niego super facet.Skoro się rozwodzi to chyba samych zalet nie ma przecież małżeństwa tak z winy tylko jednej osoby się nie rozpadają.Plus iż przyznał się od razu ale pomyślmy jaki normalny facet w trakcie rozwodu szuka sobie za przeproszeniem gówniary?Ale może ja jestem starej daty , nie znam się i teraz tak się robi.
Na pewno rozwód jest pewnego rodzaju porażką życiową i człowiek stara się zapełnić powstałą pustkę , najlepiej kimś młodym kogo można na swoją modłe wychować.To tyle z luznych spekulacji.
szczerze to ja nie mieszalalbym sie w takie cos.. nie moglabym spokojnie zyc kiedy non stop facet na glowie mialby jakies dzieci no i byla zone ktora nie wiadomo czy nie bedzie sie mscic czy zwyczajnie przeszkadzac Wam w zwiazku gdyby takowy powstal.. ja bym sie nie pakowala.. nie wyobrazam sobie czegos takiego.
mały_rycerz
Nie twierdzę,że jest super.Napisałam tylko,że fajnie nam się rozmawia.
Chcę go poznać.Wiem,że wina za rozpad związku zawsze leży po dwóch stronach.Nie wybielam go,bo go jeszcze nie znam,nie znam jego żony,sytuacji,więc nie mogę nic powiedzieć.Wiem,że on jest na innym etapie w życiu niż ja.Ale uważam,że to nie znaczy,że muszę z góry skazać tę znajomość na porażkę.I mimo,że mam 23 lata,nie uważam się za gówniarę.Coraz częściej zauważam,że mam lepiej w głowie poukładane niż niejedna starsza ode mnie dziewczyna.
orbitka26
Wiem jak to wygląda,też jestem przerażona...i cały czas się zastanawiam..ale nie ma co się zamartwiać o przyszłość,jeśli nie ma żadnych nawet oznak,że takowa będzie.
Tydzień nie pisałam,spotykamy się,coraz częściej..zaczynam chyba tęsknić...A jednocześnie zdaję sobie sprawę,że to same kłopoty.Moi rodzice mieli okazję go poznać.Nie mieli nic przeciwko,póki nie wyciągnęli ze mnie,że jest "po rozwodzie"..i zaczynają się chyba schody...
Nie wiem co mam robić...czuję,że mam jeszcze dystans do tej całej znajomości...jednak z czasem..wydaje mi się,że mogę go stracić..
Ja bym się chyba nie odwazyla wchodzic w taki zwiazek.. Byla zona to zawsze byla zona. Z byla dziewczyna kontak moze urwac a tutaj gdy sa dzieci to jest juz zobowiazanie do konca zycia.. Ja nie mowie ze czlowiek po rozwodzie nie ma prawa do szczescie ale uwazaj zeby on nie wykorzystal Twojej niewinnosci i moze troche naiwnosci.. Powodzenia.
Sama się już nad tym zastanawiam...
musze chyba po prostu ochłonąć trochę...tak na zimno do tego podejść..
wiem już,że moi rodzice nie akceptują go...mimo,że nie wiedzą jeszcze wszystkiego..więc kolejna przeszkoda rośnie.
Poczekamy zobaczymy..
Moj brat tez jest po rozwodzie, tez maja dziecko, nie wyszlo im, trudno.. ostatnio przyprowadzil do domu nowa dziewczyne, na poczatku bylo ciezko nam ja zaakceptowac ale teraz sie ulozylo wszyscy ja lubia i jest ok ![]()
takze kazdy ma szanse zeby sie udalo
trzeba tylko liczyc sie z konsekwencjami takiego wyboru.. jej tez pewnie nie ejst latwo jak w swieta przy stole rozmawiamy o dziecku mojego brata..
Ja nawet nie myślę jeszcze o jakichkolwiek kontaktach z jego rodziną..wiem,że moja nie akceptuje jego..
w każdym razie tak jak mówisz,każdy ma prawo do szczęścia...fajnie,że odp:)
Z wiekiem nastawienie do rozwodników się zmienia. Kiedy jest się po 30, trudno o takiego bez przeszłości, a jeśli już jest, to też dziwne, że z nikim nie był.
Z moich obserwacji wynika, że ludzie pobierają się jako szczyle, potem się otrząsają, a następnie szukają właściwego partnera. Nie twierdzę, że tak musi być, ale wychodzi mi, że tak jest najczęściej.
Ja jestem z rozwodnikiem, sama po związku 8-letnim, a następnie 3-letnim (czym to się różni od małżeństwa?)
Dlatego gdy moje 23letnie rowiesniczki na gwalt biora sluby stukam sie w glowe i pytam: po co Wam ten slub, co on tak naprawde zmieni, po co sie tak spieszyc..??
Też się nad tym zastanawiam...
Uważam też,że ślub tylko i wyłącznie z powodu tego wpadki...też jest bez sensu..
Nie mam z kim pogadać,a kilka rzeczy miało miejsce...niestety wygadałam się przed nim co moja mama sądzi na temat naszej znajomości..zmartwił się,powiedział,że ma rację i powinniśmy przestać się spotykać..Ja tego nie chcę,ale powoli zaczyna do mnie docierać,że on faktycznie nie jest dla mnie.Nie jest dla mnie dopóki nie uporządkuje swojej sytuacji rodzinnej.
Boję się bardzo,że mogłabym go pokochać...Chcę się z nim spotykać.Ale wiem,że póki on nie będzie miał rozwodu...to ja będę tą złą,która spotyka się z żonatym i dzieciatym facetem..
Zawsze potępiałam takie zachowanie u kobiet.Nie mogłabym chyba znieść tego,że on nadal ma żonę.
Z czasem pewnie też chciałabym jakiejś deklaracji...a póki on nie będzie miał rozwodu...to cały czas będę się bała,że kiedys może wróci do żony?
Muszę z nim szczerze porozmawiać o tym wszystkim..bo tak naprawdę nie wiem czy on chce tego rozwodu..tym bardziej,że "małzonka" podobno nie chce dać..
jestem strasznie skołowana..
czuję,że to moja bratnia dusza...jednak tyle przeciwności..
No i nadal w tym trwam..podświadomie czuję,że nie powinnam się w to angażować..bo on wszelkimi sposobami próbuje mnie do siebie zniechęcić..ale jednak..tak jakby cos mnie pchało,że jak nie jest dla mnie to tym bardziej musze go mieć..
No i mineły prawie dwa miesiace...
zaangażowałam się mimo wszystko...
a teraz okazuje się,że najprawdopodobniej jego żona i dzieci znów zaczną mieszkać razem z nim...
powinnam być przygotowana na tę ewentualność...
byłam przecież świadoma wszystkiego..
a jednak,nie umiem sobie z tym poradzić..
tak ciężko zrezygnować z czegoś,czego tak bardzo brakowało,a przez chwilę się to miało..
I jest koniec,ja jestem zawiedziona,rozczarowana i po prostu mi smutno...ale nie potrafię racjonalnie podchodzić do tego typu spraw..zbyt emocjonalnie wszystko traktuje,zbyt wiele uczuc jest we mnie...
niestety chyba się zakochałam..
a poprosił,bym dała mu czas,by sobie przemyśleć wszystko..choć czuje,że już wszystko przesądzone..
Z jednej strony wiem,że to dobrze,powinien zrobić wszystko,by ratować rodzinę dla dzieci i nie potępiam go.Spróbować jeszcze raz dla dobra dzieci.Ciesze się,że ma w sobie tyle siły.
A z drugiej,wiem,że mi będzie go brakowało,ale muszę uszanować jego decyzję.
Smutno bardzo,ale niczego nie żałuję...
czekam,czekam,czekam...na koniec..
my spotykaliśmy się troszkę ponad dwa mies,nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje dziewczyna mojego brata,z którą po 5 latach związku się zaręczył,a po tygodniu stwierdził:"nie jestem gotowy,mam glupoty w glowie,nasz związek nie ma sensu"...
dodatkowo ta sytuacja strasznie mnie rozwaliła..
nie wiem co się stało..i pewnie się nie dowiem..ale strasznie mi szkoda tej dziewczyny..
a mojego brata wcale nie rozumiem...