Witam Was Kochane Net Kobietki! Nie lada moment będzie 2 miesiące od całkowitego rozstania z Nim. Od 4 miesięcy nie mieszkamy razem wyprowadził się do domu który razem stworzyliśmy. On zostawił mnie dla innej. Byłam od Niego młodsza o 10 lat.Byliśmy ze sobą 3 lata mieliśmy wziąć ślub w grudniu tego roku. On zmienił sobie na młodszą o 3 lata od siebie.Wiem że mnie skrzywdził zdradził wiem. Tylko nie umiem dlaczego.Tak mi obiecywał że zawsze Ja!Że on mnie nigdy nie skrzywdzi. Ze jestem tyle lat młodsza od Niego że jest to dla Niego duma. Nigdy nie wstydziłam sie za nasza różnicę wieku. Dziś żałuje że byłam że poświęciłam lata dla Niego o tyle lat starszego. Dziś dochodzę do wniosku że nie byłam szczęśliwa.Może udawałam przed samą sobą? Chyba mnie w ogolę nie kochał a jeżeli to nie szczerze. To był mój pierwszy tak poważny związek.Zamieszkaliśmy razem u moich rodziców.Rodzice byli bardzo za Nim.Bardziej niz za mną.Zaufali mu tym bardziej że to Policjant. Jestem jedynaczką więc martwili się jeszcze bardziej ale myśleli że on mnie nie skrzywdzi. Mieszkaliśmy u rodziców a wciąż urządzaliśmy Nasz wspólny dom. Rodzice pomagali Nam finansowo. Dziś nie mam nic.Ten dom należał do Niego. Kupił go w stanie surowym przede mną a ja zaczęłam z Nim urządzać zakładać podłogi płytki wszystko razem.Dziś bardzo Tęsknie za tym domem.Tyle pracy i serca w to włożyłam.Nie umiem nawet koło tego domu przejeżdżać bo serce pęka łzy lecą grochami. Byłam głupia naiwna skoro dom nie należał też do mnie to po co tam robiłam?! Jak już wspomniałam to był mój pierwszy poważny związek podeszłam do Niego do życia odpowiedzialnie dojrzale.Byłam wobec niego ok. Starałam się być dobra narzeczoną.Teraz minęły Wszystkich Św. zawsze razem na cmentarze itd.Dziś sama a on z Nią. W Naszym domu który razem urządzaliśmy. Zasypiam bez Niego.Wież że skrzywdził ale gdzieś podświadomie tęsknie za Nim jako za tą bliską osoba.Która była.Przyzwyczaiłam się bardzo,Zasypiam sama nie ma mnie kto przytulic... Teraz ona budzi się przy Nim. To ona zajęła moje miejsce. Nie umiem zrozumieć dlaczego. Moi rodzice kupili mu samochód który zarejestrowali na Niego.Nie chce go oddać.Wiem że jak ktoś z Was przeczyta i powiecie ale naiwni jacy głupi ale tak mu każdy u mnie w domu zaufał.Ja traktowałam tamten dom jak swój robiłam pod swój gust itd.Ufałam mu tym bardziej że to stróż prawa...Tyle pieniędzy swoich włożyłam w tamten dom rodzice tak samo. Już nie chodzi tylko o pieniądze ale o uczucie.Mieliśmy dwa psy które mi odebrał.Serce pęka tęsknota dobija. Nie umiem komuś zaufać. Nie sądziłam że tak kiedykolwiek będę mogła się na Nim zawieźć.Zdradził mnie zostawił i jeszcze mnie za to wyzwał zamiast przeprosić...
Kiedy mi minie tęsknota za Nim.Czy kiedyś komuś będę umiała zaufać...?
Czas leci tylko rany wolna się goją...