Mam propozycję pracy w telemarketingu, sprzedawanie usług netii i play, jednak mam obawy, nie miałam jeszcze styczności z tego rodzaju pracą.
Jakie są Wasze doświadczenia, warto?
Słyszałam nie raz, że to praca stresująca i ciężki grosz;/
Pomóżcie!
Podobne tematy
Pracowałam kiedyś w telemarketingu, to był krótki epizod w moim życiu, ale naprawdę dobrze go wspominam. Płaca była prowizyjna, bardzo dobrze płatna, atmosfera rewelacyjna, bez stresu, bez większego zaangażowania osiągałam naprawdę dobre wyniki. To co telemarketing dał mi na przyszłość, to przełamanie się w kontakcie z ludźmi, swobodną rozmowę, efektywną umiejętność sprzedaży produktu. To wszystko zaowocowało, kiedy to już twarzą w twarz musiałam stanąć z klientem. Tutaj sprawa jest znacznie łatwiejsza, bo jeśli coś Ci nie pójdzie, masz pewność, że więcej tego człowieka nie spotkasz
.
Zdecydowanie warto spróbować zwłaszcza jeśli nie masz dotychczas żadnych doświadczeń zawodowych. Jestem pewna, że w przyszłości taka pozycja w CV procentuje. Jeśli chodzi o pracę to nie uważam, aby była stresująca ponieważ klienta nie widzisz więc niech sobie krzyczy:) Wynagrodzenie przeważnie prowizyjne i zależy od wyników pracy dlatego warto się starać. Trzeba jednak troszkę się namęczyć, aby namówić ludzi na zakup tymbardziej, że odbierają kilka takich telefonów w tygodniu:) Pracowałam 8 miesięcy w telemarketingu; ciężko, ale polecam
Dzięki Dziewczyny, a co do doświadczenia zawodowego, to mam i to jak na swój wiek spore, ale niestety nie w telemarketingu ![]()
Ta praca na pewno również uczy cierpliwości i trzeba wykazać się chwilami sporą asertywnością, poza tym ciągła powtarzalność podobnych rozmów, podobnych czynności bywa męcząca i dla wielu osób będzie to powodem do stosunkowo szybkiego zniechęcenia. Należy wypracować sobie pewien schemat działania (o ile nie jest on wcześniej podany), nauczyć się systematyczności, ale też samemu wdrażać nowe pomysły, szukać nowych rozwiązań, starać się coś zmieniać, w przeciwnym wypadku rzeczywiście można szybko poczuć się wypalonym.
hm... mialam okazję przekonać się na czym polega taka praca....
ja osobiście wspominam to bardzo źle... Malo płacili, a dodatkowo kazali okłamywać ludzi, że niby będą mieli świetną promocję, a tak naprawdę muszą pod pisać nową umowę i za usługę płacić więcej niz w poprzedniej ofercie... Takie to właśnie "promocje" byly...
Siedziało się całymi dniami za naprawdę nędzne grosze, trzeba było się nieźle nagadać, żeby kogoś do tego przekonać...
Ale z drugiej strony zdobywa sie jakieś nowe doświadczenie... Można przełamać się w kontaktach międzyludzkich, bo tak było w moim przypadku....
Także jeśli chodzi o rodzaj pracy to nie za bardzo polecam....
Pozdrawiam
rozyczka, wszystko zależy u kogo pracujesz i co sprzedajesz, ja miałam to szczęście, że pracowałam w świetnej firmie i sprzedawałam dobry produkt, do którego miałam naprawdę przekonanie. Rzeczywiście nie umiałabym naciągać ludzi, wciskać im jakiegoś chłamu, czy wręcz oszukiwać. Gdyby tak było przypuszczalnie przepracowałabym tak jeden dzień i tyle mnie widzieli
. W sumie jak sobie przypomnę to pierwszego dnia też przyszłam i zastanawiałam się co ja tu w ogóle robię, ale atmosfera była fajna, spory luz, więc przyszłam na drugi dzień, trzeci i tak już zostałam. A kiedy poczułam się już lekko wypalona to akurat awansowałam na kierownika sporej grupy, wciąż niby telemarketing, ale zakres obowiązków zupełnie inny i to było to co pozwoliło mi tam jeszcze jakiś czas popracować.
Samiusienka,
Myślę, że musisz rozważyć kwestię zarobków i ewentualnie może znajdziesz możliwość pracy w innym miejscu jeśli nie jesteś do końca przekonana do telemarketingu. Osobiście uważam, że warto spróbować, choć łatwo nie bedzie, a nikt na siłę nie będzie Cię tam trzymał wiec zawsze możesz zrezygnować:) Powodzenia
Ja od 8 miesięcy zajęłam się rozkręcaniem firmy szkoleniowej.
Wiąże się to z dzwonieniem po firmach i rozmową z bardzo wieloma ludźmi. A oni bywają różni. Jedni są mili, naturalni; niektórzy natomiast najchętniej rzuciliby słuchawką i przy okazji gdyby była możliwość trafili nią Ciebie.
Dla mnie jest to jednak dobra zabawa i możliwość rozwoju siebie i firmy.
Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, a przecież trzeba pamiętać iż ludzie kupują tak na prawdę emocje nie produkt.
Czyli jeśli ja mam produkt co do którego mam 100% pewności iż jest dobry i dobrze porozmawiam, to ludzie to wezmą mimo konkurecji.
Uważam sprzedaż za bardzo fajną sprawę, szczególnie jeśli jest się z nią spójną ![]()
feniks5, bardzo fajnie to ujęłaś. Rzeczywiście ludzie bardziej kupują emocje niż produkt. Jeśli człowiek sprzedaje coś do czego ma absolutne przekonanie, jest pewny, że jest to dobre i warte polecenia to po prostu słychać to w jego głosie, czyli tych wspomnianych emocjach. Ja na tym właśnie opierałam swoją sprzedaż, wyniki osiągałam naprawdę super, wraz z tym szły jeszcze wymierne korzyści, więc rozumie się samo przez się, że to miało sens
. Moim zdaniem podstawą telemarketingu jest dobry produkt, odpowiednia motywacja i chęci do działania. Jeśli te czynniki zagrają to warto próbować.
Rzeczywiście przyznaję, że trafiłam na złego pracodawcę, który zwyczajnie wciskał ludziom jakiś szajs, całkowicie nie opłacalny...
Dlatego też uważam, że Ty samiusienka powinnaś spróbować, może akurat tobie się poszczęści...
Wszystkiego trzeba spróbować jeśli ma się taką okazję, lepiej się sparzyć i zdobyć nowe doświadczenia niż nie zrobić nic a potem tego żałować, bo może by się okazało, że akurat będzie to dobra i praca z godziwymi zarobkami...
Tak naprawdę zrezygnowałam po rozmowie z pewną pania, starszą kobietą, która błagalnym tonem powiedziała, żebym jej powiedziała prawdę czy rzxeczywiście będzie to dla niej okazja czy będzie później tego żałować, oczywiście od razu powiedziałam jej prawdę. Zdjęłam słuchawki z uszu podeszłam do szefa mówiąc, że rezygnuje i tyle mnie widzieli... Jeszcze tylko, żeby dał mi pieniądze za to co zarobiłqam i do widzenia...
12 2010-11-05 15:01:05 Ostatnio edytowany przez Tosia (2010-11-05 15:04:45)
@samiusienka
Pracowałam na słuchawce 3 lata. Bywało różnie-jeśli potrafisz pracować pod presją czasu, jesteś zdyscyplinowana, masz duża podzielność uwagi, potrafisz być powściągliwa i utrzymać nerwy na wodzy nawet w gdy masz do czynienia z osobami emocjonalnie rozchwianymi(oględnie mówiąc)-uważam, że warto spróbować-nic nie tracisz a możesz zyskać wiele przydatnych umiejętnosci + (jak wspominano) dodatkową rubryczkę w CV.
Jeśli brak Ci w/w predyspozycji...w tej pracy je nabędziesz ![]()
Zapewne proponują Ci na początek krótką umowę (miesiąc-góra trzy)-sama się przekonasz czy to jest to co Ci odpowiada.
Osobiście polecam-to naprawdę świetna szkoła asertywnosci (serio!).
Powodzenia ![]()
Witam , ja pracowalam w telemarketingu rok akurat to byl oddzial Telekomunikacji Polskiej. Jesli chodzi o ludzi z ktorymi pracowalam to wspominam ich bardzo cieplo i do tej pory utrzmujemy kontakt. Natomiast co do samej pracy to jest ona dosyc trudna, sami wiecie jakie ludzie maja podejscie do tepsy , maja dosc drogie abonamenty i ciezko jest klienta do czegokolwiek przekonac. W takiej pracy trzeba byc odpornym na rozne niemile reakcje i mysle ze dosc blyskotliwym i elokwentnym , bo niekiedy klienci zadaja tak trudne pytania ze szybko trzeba odnalesc trafna riposte zeby go przekonac. Ja sobie radzilam dosyc niezle , ale mialam zbyt ambitna kierowniczke sekcji , ktora psula nam atmosfere momentami i straszyla zwolnieniami. Bo uwazala ze jak pracownik zastraszony to bardziej sie stara ... a to niestety dziala na odwrot bo tylko czlowiek pewny swojej posady bedzie w stanie na tyle skupic sie na pracy zeby zwiekszaac efektywnosc , a nie tylko myslec czy jutro bedzie co do garnka wloizyc. Zarobki od 1000 zl do 2500zl w zaleznosci od zaangazowania. Jeszcze wazna sprawa to monitoring. Niektore rozmowy sa nagrywane i oceniane raz w miesiacu ... za nieodpowiednia rozmowe mozna wyleciec.
Uwazam , ze jest to spore wyzwanie dla sprawdzenia siebie samej .Mowia , ze jak nie sprobujesz to sie NIGDY nie dowiesz czy jest to zajecie dla ciebie. Praca w telemartetingu naprawde bardzo wiele UCZY. Zobaczysz jak wazne staja sie relacje z ludzmi , i nie tylko. Wydaje mi sie, ze poradzisz sobie. ponoc do odwaznych swiat nalezy.Mozna zdobyc ciekawe i niepowtarzalne doswiadczenia.
Witam:-)Ja uważam,że wszystkiego w życiu trzeba spróbować.Koleżanko do odważnych świat należy!!!!!Ja już mam duże doświadczenie zawodowe:smażyłam już fryty głodomorom,robiłam drinki,sprzedawałam torciki i chlebek,wciskałam ludziom niby zdrowotne materace,buciki sprzedawałam a teraz kończe staż jako pracownik administarcji państwowej -niedługo ide na bezrobocie,ale tym się nie martwie, bo praca jest a ten kto szuka to znajdzie:-)Pozdrawiam
witam
telesprzedaż telesprzedaży nie równa jak byłam na studiach też pracowałam w telemarketingu powiem że praca jest specyficzna musisz umieć rozmawiać z klientem i potrafić się dostosować do różnych sytuacji przed którymi klienci nas stawiają moja koleżanka pracuje od 6 lat w eniro i ma podobne doświadczenia pewne jest że dzięki prowizyjnym zarobkom możesz naprawdę przy dobrej organizacji pracy sporo zarobić
A ja dzis rzucilam tam prace, nawet jej nie zaczynajac
Tzn bylam raz i stwierdzilam,ze latwe to nie jest. Negocjacje chyba nie leza w moim charakterze, albo taka praca do mnie nie pasuje.
1300+prowizja,wiec w miare jeszcze.
Wyslam dzis rano do pracy i uswiadomilam sobie,ze wcale nie chce tam pracowac i po co sie zmuszac
.
Jest ktos , kto to lubi ?
A ja dzis rzucilam tam prace, nawet jej nie zaczynajac
Tzn bylam raz i stwierdzilam,ze latwe to nie jest. Negocjacje chyba nie leza w moim charakterze, albo taka praca do mnie nie pasuje.
1300+prowizja,wiec w miare jeszcze.
Wyslam dzis rano do pracy i uswiadomilam sobie,ze wcale nie chce tam pracowac i po co sie zmuszac.
Jest ktos , kto to lubi ?
Hahahaha, ja żałuję, że nie zachowałam się od razu tak jak Ty i, że przepracowałam 1miesiąc w telemarketingu. MASAKRA! 1300zł/mc - pod warunkiem, że nie wypadnie żadne święto, bo to przecież umowa zlecenie [ firma w ogóle nie oferowała umów o pracę] + prowizje, które wypłacają z 2-3miesięcznym opóźnieniem, więc mi niestety jako, że odeszłam nie przysługiwała prowizja, którą sama wypracowałam. O tym oczywiście dowiedziałam się już po odejściu, [bo wcześniej nikt się słowem nie zająknął] że mi nie wypłacą - tym sposobem wtopilam kilka stów.
Praca polegała dosłownie na oszukiwaniu ludzi. Nie żadne emocje, etc. Po prostu mówiło im się nieprawdę. Podawało statystyki, które nie istniały, opowiadało się o właściwościach, których produkt nie posiadał, etc. Do tego wszystko w telemarketingu jest tak przemyślane, że naprawdę można człowieka wkręcić. Cene zawsze podawało się NETTO bez zaznaczenia, że nie zawiera VAT. Nigdy nie była podana cena typu 400zł tylko oczywiście 399zł, jak ktoś się stawiał, mówiąc, ze go nie stać to oferowało mu się kupno na raty, co wychodziło jakieś 50% drożej. Oczywiście głównie żerowało sie na starszych ludziach bo łatwiej im coś wcisnąć. Baza danych była ułożona wg przedziału wiekowego. Ciągle była presja, że za mała sprzedaż, nigdy nie nazywało się rzeczy po imieniu, np chcesz sprzedać łopatę to nie powiesz, że oferujesz łopatę tylko "profesjonalny sprzęt dla operatorów koparek ręcznych" etc. Paranoja. Wydaje mi się, że do czasu, jak towar nie został dostarczony do ludzi to tak naprawdę nie wiedzieli oni co kupili. Poza tym wybierało się potencjalnych klientów, którzy mieli własną działalnośc i oferowało im się zakup na firmę. Nie żeby było taniej, czy lepiej dla nich, ale po to, żeby nie mieli prawa do zwrotu produkty w ciagu 10dni bez podania powodu [dotyczy konsumentów], firmy takiego przywileju nie miały.
Nigdy już się nie dam wrobić w call center i odradzam to wszystkim, tak naprawdę to gdyby te produkty, które się tam sprzedaje były takie super to pojawiłyby się w sklepach i nie trzeba byłoby obdzwaniać ludzi. Może ktoś ma inne doświadczenia i powie czemu działa się tak, a nie inaczej. Jestem tego ciekawa.
Wlasnie umowa zlecenie, wiec za dobrze nie jest , ale studenci rzadko moga liczyc na lepsza.
U mnie nie sprzedawalo sie produktu ,ale tez troche trzeba bylo przekonywac itd.
Chcialam sprobowac , nawet rano wstalam , ogarnelam sie i wyszlam , ale w drodze na przystanek uswiadomilam sobie , ze nie chce jednak tam pracowac haha
i wrocilam
.
A sluchajcie ciekawi mnie to , czy jak ktos zrezygnuje z tego produktu, to prowizja zostaje cofnieta?
A sluchajcie ciekawi mnie to , czy jak ktos zrezygnuje z tego produktu, to prowizja zostaje cofnieta?
U mnie było tak, że przy zwrotach prowizję nam odciągano, zawsze na koniec miesiąca otrzymywaliśmy zestawienie zwrotów, które na szczęście zdarzały się niezwykle rzadko. Miałam jednak to szczęście, że sprzedawałam produkt naprawdę dobrej jakości, wówczas poszukiwany na rynku, firma była rzetelna, więc nie musieliśmy naciągać rzeczywistości, a już na pewno nie oszukiwaliśmy klientów. W przeciwnym razie na pewno nie dałabym rady tam pracować, ja tak po prostu nie potrafię...
Ja mogłabym tak pracować (w trakcie studiów), ale dałam sobie spokój. Już w trakcie szkolenia uciekłam. Mogłabym tak pracować, ale w sposób uczciwy i z przekonaniem, że jest to dobre. Niestety tak nie było i myślę, że moje sumienie nie wytrzymałoby tego. Miałam namawiać ludzi do korzystania z innej usługi, która jest w super promocji, a tak naprawdę była droższa itp. Wiem, wiem... to sprzedaż, ale ja do kłamstwa się nie nadaje...
Witam. Mi zaproponowali telemarketing, ale z umową o dzieło. Co wy o tym sądzicie ?
Posty przeniesione:
Dziś kolejny raz zadzwoniła do mnie Pani z firmy X - której usługą kiedyś byłam zainteresowana, ta osoba jest specjalistą od pozyskiwania klientów przez telefon. Pani próbowała mi "sprzedać" usługę, która zwyczajnie nie spełnia moich oczekiwań i potrzeb, nadmieniałam to w poprzedniej rozmowie. Okazało się, że ta Pani nie była na tyle uprzejma i nie odnotowała nigdzie tego - zirytowała mnie tym jeszcze bardziej, bo przecież dostała dokładną instrukcję ode mnie: chcę tego i tego, zadowoli mnie to i tamto,ale postanowiła mnie jednak zlekceważyć i dzwoniąc po dwóch tygodniach zaczęła od "nawijania" znowu na ten sam temat, próbując nie dopuścić mnie do głosu ( te schematy mnie przerażają) .
Pracuję w sprzedaży od 7 lat, jestem trenerem i pomimo mojego doświadczenia tym samym zrozumienia i empatii wobec osób pracujących w sprzedaży to szlag mnie trafia jak odbieram takie telefony. Rozumiem, że ta kobieta wykonuje swoją pracę, ale dlaczego nie może jej wykonywać profesjonalnie? z należytym szacunkiem dla czasu klienta?
Miałam krótki epizod w telemarketingu, ale wystarczający aby dowiedzieć się, że albo robię coś jak należy zgodnie z etyka i kulturą sprzedaży, albo jeżeli pracodawca narzuca mi jakieś dziwne reguły - to się na to nie godzę i szukam swojego miejsca w innym sektorze.Uważam, że praca telemarketera jest bardzo trudna i niestabilna. Wymaga dużo pokory i asertywności. Jednak na rynku nadal jest bardzo duże zapotrzebowanie na telemarketerów. Może to powoduje, że ludzie masowo idą "sprzedawać" i dlatego poziom świadczonych usług jest tak niski?
Co doradzilibyście osobom, które decydują się na pracę w call center?
Jakie są wasze doświadczenia? na co uważać podpisując umowę? na co się przygotować? jak uniknąć takich sytuacji, którą dziś opisałam ( spuściłam ta panią na drzewo, mówiąc co sądzę o poziomie sprzedaży przez tą firmę - nie wytrzymałam już) ??Czy to dobra praca na początek rozwoju w sektorze sprzedaży czy może zniechęcić?
Pracowałam kiedyś w call center. Wytrzymałam tam miesiąc.
Ogólnie w całym tym ich programie jest straszny bałagan. Dostałam konto/dane po innym pracowniku, który już odszedł i kazali dzwonić, nieważne czy było dzwonione czy nie. Tam nikogo to nie obchodzi, ważne żeby były wyniki, które były tak wysokie, że chyba musiałabym tym ludziom grozić, żeby cokolwiek uzyskaćPracownicy zmieniali się tam właśnie średnio co miesiąc..
KGB, ja miałam bardzo krótki epizod w moim życiu, jeśli chodzi o telesprzedaż...
Jednak widziałam jak to się odbywa i przeszłam nawet szkolenie.
Niestety teksty jak np. "W zeszłym roku był kontakt z naszej strony, dzwoniła do Pana/Pani chyba moja koleżanka i oferowała... mieliśmy się odezwać za jakiś czas... czy zmienił/zmieniła Pani/Pan zdanie?" są w niektórych firmach podawane jako "gotowce". Myślę, że nie wszyscy nadają się do takiej pracy. Są osoby, które z natury nie lubią (nie potrafią) wciskać "kitu"Mi na szkoleniu szło całkiem nieźle
Jednak nie zdecydowałam się, z powodu zarobków zależnych od ilości podpisanych umów (prowizji) i tego... że nie byłam pewna czy na pewno będę potrafić wciskać ten przysłowiowy "kit"
Chociaż akurat tamta firma sprzedawała w miarę konkretne usługi, więc wielkich wyrzutów sumienia by nie było
Dużym plusem pracy w telemarketingu jest uczenie się asertywności i komunikatywności oraz nabycie umiejętności przekonywania (choć i tak nie każdy nadaje się do takiej pracy). Oczywiście - tak jak ktoś już o tym wcześniej wspomniał - ważne jest, żeby to była praca uczciwa, a nie taka, która polega na oszukiwaniu potencjalnych klientów.
Ja obecnie pracuję na słuchawce. Wcześniej, będąc na studiach, robiłam ankiety dla Instytutu Badania Opinii i Rynku, co było bardzo nużące i czasami chciało mi się płakać, że w ogóle muszę tam iść. Praca nie była trudna, ale była tak monotonna, nieciekawa i czas mijał baaardzo powoli... Dodatkowo podczas mojej pracy tam zaszły zmiany i stawka godzinowa uległa znaczącej obniżce, więc wychodziło ok. 7-8 zł na rękę, ale i nie zawsze, bo stawka była uzależniona od statystyk, czyli zrobionych ankiet, odmów, ilości przerw. Godziny pracy były nieciekawe- dzień był podzielony na tzw. sesje, a ostatnia kończyła się o 22. Mój dojazd tam był koszmarny, więc zdarzało się, że w domu byłam o 0:30, a rano znowu na uczelnię i później do pracy...
Jedyną zaletą jest elastyczny grafik- ale to też w zależności od supervisora- z pierwszym mogłam się dogadać we wszystkim, z drugim musiałam wynajdywać zastępstwa, odpracowywać, no po prostu rzucała kłody pod nogi.
Teraz też pracuję na słuchawce, ale zapraszam klientów na spotkania z przedstawicielami do placówki bardzo znanego banku. Wydaje mi się, że produkty finansowe mamy bardzo zróżnicowane, więc staram się dopasować produkt do klienta. Zawsze zapisuję uwagi dla doradcy, więc klientowi naprawdę jest przedstawiane to, co go interesuje.
Stawka jest lepsza niż przy ankietach- na razie dostaję 10 zł brutto, ale w następnym miesiącu przechodzę na 12 zł. W soboty jest szaleństwo i dają 18zł/h i kolejne 20zł za każde umówione spotkanie, więc można naprawdę dorobić. Podstawa (bez sobót) wychodzi jakieś 1360 zł netto. Do tego dochodzi bogaty system premiowy- można wyciągnąć od 300 do 1600 zł premii, plus dodatkowo płatne konkursy w ciągu tygodnia.
Ja obecnie pracuję na słuchawce. Wcześniej, będąc na studiach, robiłam ankiety dla Instytutu Badania Opinii i Rynku, co było bardzo nużące i czasami chciało mi się płakać, że w ogóle muszę tam iść. Praca nie była trudna, ale była tak monotonna, nieciekawa i czas mijał baaardzo powoli... Dodatkowo podczas mojej pracy tam zaszły zmiany i stawka godzinowa uległa znaczącej obniżce, więc wychodziło ok. 7-8 zł na rękę, ale i nie zawsze, bo stawka była uzależniona od statystyk, czyli zrobionych ankiet, odmów, ilości przerw. Godziny pracy były nieciekawe- dzień był podzielony na tzw. sesje, a ostatnia kończyła się o 22. Mój dojazd tam był koszmarny, więc zdarzało się, że w domu byłam o 0:30, a rano znowu na uczelnię i później do pracy...
Jedyną zaletą jest elastyczny grafik- ale to też w zależności od supervisora- z pierwszym mogłam się dogadać we wszystkim, z drugim musiałam wynajdywać zastępstwa, odpracowywać, no po prostu rzucała kłody pod nogi.
Teraz też pracuję na słuchawce, ale zapraszam klientów na spotkania z przedstawicielami do placówki bardzo znanego banku. Wydaje mi się, że produkty finansowe mamy bardzo zróżnicowane, więc staram się dopasować produkt do klienta. Zawsze zapisuję uwagi dla doradcy, więc klientowi naprawdę jest przedstawiane to, co go interesuje.
Stawka jest lepsza niż przy ankietach- na razie dostaję 10 zł brutto, ale w następnym miesiącu przechodzę na 12 zł. W soboty jest szaleństwo i dają 18zł/h i kolejne 20zł za każde umówione spotkanie, więc można naprawdę dorobić. Podstawa (bez sobót) wychodzi jakieś 1360 zł netto. Do tego dochodzi bogaty system premiowy- można wyciągnąć od 300 do 1600 zł premii, plus dodatkowo płatne konkursy w ciągu tygodnia.
Bardzo ci dziękuję za tak rzetelne informacje, myślę że będą istotne dla osób które zastanawiają się nad podjęciem decyzji o pracy w call center.
Ja obecnie pracuję na słuchawce. Wcześniej, będąc na studiach, robiłam ankiety dla Instytutu Badania Opinii i Rynku, co było bardzo nużące i czasami chciało mi się płakać, że w ogóle muszę tam iść. Praca nie była trudna, ale była tak monotonna, nieciekawa i czas mijał baaardzo powoli... Dodatkowo podczas mojej pracy tam zaszły zmiany i stawka godzinowa uległa znaczącej obniżce, więc wychodziło ok. 7-8 zł na rękę, ale i nie zawsze, bo stawka była uzależniona od statystyk, czyli zrobionych ankiet, odmów, ilości przerw. Godziny pracy były nieciekawe- dzień był podzielony na tzw. sesje, a ostatnia kończyła się o 22. Mój dojazd tam był koszmarny, więc zdarzało się, że w domu byłam o 0:30, a rano znowu na uczelnię i później do pracy...
Jedyną zaletą jest elastyczny grafik- ale to też w zależności od supervisora- z pierwszym mogłam się dogadać we wszystkim, z drugim musiałam wynajdywać zastępstwa, odpracowywać, no po prostu rzucała kłody pod nogi.
Teraz też pracuję na słuchawce, ale zapraszam klientów na spotkania z przedstawicielami do placówki bardzo znanego banku. Wydaje mi się, że produkty finansowe mamy bardzo zróżnicowane, więc staram się dopasować produkt do klienta. Zawsze zapisuję uwagi dla doradcy, więc klientowi naprawdę jest przedstawiane to, co go interesuje.
Stawka jest lepsza niż przy ankietach- na razie dostaję 10 zł brutto, ale w następnym miesiącu przechodzę na 12 zł. W soboty jest szaleństwo i dają 18zł/h i kolejne 20zł za każde umówione spotkanie, więc można naprawdę dorobić. Podstawa (bez sobót) wychodzi jakieś 1360 zł netto. Do tego dochodzi bogaty system premiowy- można wyciągnąć od 300 do 1600 zł premii, plus dodatkowo płatne konkursy w ciągu tygodnia.
Busiu a nie potrzebują tam kogoś do Ciebie do pracy?
chętnie bym się podjęła tego zajęcia na warunkach jakie opisujesz ![]()
W soboty jest szaleństwo i dają 18zł/h i kolejne 20zł za każde umówione spotkanie, więc można naprawdę dorobić.
I tylko w soboty otrzymujecie po 20 zł za każde umówione spotkanie? Ile takich spotkań jesteś w stanie średnio umówić? To zwykła ciekawość, jeśli więc nie chcesz na ten temat pisać, to uznajmy, że nie było pytania
.
Powiem Ci że to jest super praca, ja obecnie pracuje jako przedstawiciel handlowy z elementami telemarketingu, i jest super praca jest zdalna bez wychodzenia z domu. dostałam telefon służbowy bazę klientów i dzwonię po klientach sprzedając im produkty ![]()
Powiem Ci że to jest super praca, ja obecnie pracuje jako przedstawiciel handlowy z elementami telemarketingu, i jest super praca jest zdalna bez wychodzenia z domu. dostałam telefon służbowy bazę klientów i dzwonię po klientach sprzedając im produkty
A nie spuszczają Cię na drzewo?
Mnie na początku praca wydawała się ciekawa- rozmawiasz sobie z różnymi ludźmi, uczysz się od nowa komunikatywności, siedzisz sobie w ciepłym pomieszczeniu ze słuchaweczkami na uszach popijając wodę, herbatkę, czego dusza zapragnie. I mówisz sobie wszsytko ze skrypciku. po dwóch tygodniach zrezygnowałam z takiej pracy- głos zaczął mi siadać, stało się to strasznie monotonne! miałam dość i odeszłam. Kilka dni temu koleżanka proponowała mi pracę u niej w firmie na tym samym stanowisku, ponieważ akurat rozpoczęła się tam rekrutacja i prawie byłam gotowa pójść na roznowę kwalifikacyjną, ale jak przypomniałam sobie to wszystko to szybko się rozmyśliłam i na całe szczęście! Nie chcę już takiej pracy. Póki co skupię się na samych studiach.
praca ciężka jednak znam kilka osób które pracują w Telemarketingu parę lat, i sobie chwalą.
Ja sobie naprawdę bardzo chwaliłam - ładnych parę lat temu pracowałam w rzetelnej firmie, która dobrze (i zawsze na czas) płaciła, a sama praca była przyjemna i przebiegała w miłej, swobodnej atmosferze.
W call center pracują właściwie sami studenci na umowę - zlecenie. Grafik jest elastyczny, przeważnie nie ma problemów z zamianą, wolnym itd. Myślę, że jest to praca tymczasowa, żeby coś tam dorobić. Nie wiem jak parę lat (ba! parę miesięcy) można tam wytrzymać ![]()
Jutro mam rozmowę kwalifikacyjną w call center jednego z największych operatorów sieci komórkowej.
Czego mogę się spodziewać? Jak się przygotować? Czy ktoś z Was ma jakieś wskazówki dla świeżaka? Będę ogromnie wdzięczna. ![]()
P.S. To moja pierwsza rozmowa kwalifikacyjna ever. ![]()
Czego mogę się spodziewać?
Wszystkiego ![]()
Jak się przygotować?
Nie da się ![]()
Czy ktoś z Was ma jakieś wskazówki dla świeżaka? Będę ogromnie wdzięczna.
Poza skorzystaniem z Google i znalezieniem opinii i wrażeń tych, którzy już tam byli trudno coś poradzić. Jeżeli to Play to oni mają grupowe kilkugodzinne i jednocześnie głupie rozmowy kwalifikacyjne. A jak inny operatorzy to nie wiem.
P.S. To moja pierwsza rozmowa kwalifikacyjna ever.
Ich to nie będzie interesować ![]()
Pracowałam w telemarketingu i powiem tak: praca była ok, tylko nie cierpiałam dzwonić po tych ludziach. Jeżeli ktoś ma gadane, umie kłamać nieźle, nawijać, to ta praca jest dla niego/dla niej, bo wtedy z prowizji można ładne pieniądze zarobić. Ludzie, którzy tam pracują, są zadowoleni, potrafią po 2500zł wyciągnąć na miesiąc (przynajmniej tak było w firmie, w której pracowałam). Najpierw był podział na grupę początkującą, gdzie było zakładane, że każdy ma sprzedać 1 rzecz dziennie. Jak ktoś sprzedał, to mógł zaraz iść do domu, a miał liczone pieniądze na wypłatę tak, jakby siedział 8 godzin w pracy+ prowizja za sprzedany produkt. Potem w dalszej grupie już kazali sprzedawać od 3 ofert dziennie, no i ludzie tam wyciągali ładne pieniądze (przynajmniej tak mi mówili). Każda firma jest inna. Akurat u mnie atmosfera była bardzo fajna, wszyscy fajnie się zgadaliśmy. Co przerwa to opowiadaliśmy sobie różne śmieszne rzeczy, jakie nam ludzie wygadywali przez telefon. Kierownictwo też było bardzo sympatyczne, nie stali nad nami i nie marudzili, ale oczywiście trzeba było starać się sprzedawać. To jest tak zazwyczaj, że w ciągu iluś dni trzeba coś sprzedać, a jeżeli się nie uda, to dziękują za współpracę. Ja pracowałam 2 tygodnie prawie, ale to nie było dla mnie, bo nie umiem wciskać i nawijać. Zresztą grupa, która za mną przyszła, to też im tak nie szło, ale była miła atmosfera. Ja odeszłam bo znalazłam nową pracę. Więc jak masz gadane, to jak najbardziej praca jest dla Ciebie, bo można nieźle zarobić ![]()
Tylko ludzie niestety są chamscy często, od razu odkładają słuchawkę, a najczęściej mówią: "nie, dziękuję", co jest nużące i wiele osób po prostu ma dość 8-godzinnego wysłuchiwania: "nie, dziękuję". To zniechęca też do dalszej pracy, ale wielu się udaje.
Powodzenia ![]()
Ja odeszłam bo znalazłam nową pracę. Więc jak masz gadane, to jak najbardziej praca jest dla Ciebie, bo można nieźle zarobić
Tylko ludzie niestety są chamscy często, od razu odkładają słuchawkę, a najczęściej mówią: "nie, dziękuję", co jest nużące i wiele osób po prostu ma dość 8-godzinnego wysłuchiwania: "nie, dziękuję". To zniechęca też do dalszej pracy, ale wielu się udaje.
Powodzenia
Hmm... to co opowiadasz to wydaje się być bajką
Nie znam nikogo, kto w call center zarobi 2500 zł. Ale nie mówię, że tak nie ma... W większości wymagania są większe niż się da, odsłuchiwanie rozmów itd. Jak się trafi na firmę, gdzie nie stoją nad tobą i każą mówić to i tamto, wciskać to i tamto to jest super.
A o słowach "Nie, dziękuję", to czasami marzę, aby usłyszeć
W większości jest to rzucenie słuchawką lub "dajcie mi spokój, nie dzwońcie do mnie" itd, więc takie "nie, dziękuję", to czasami humor poprawi ![]()
Byłam więc na 'rozmowie'.
Okazało się, że moje CV dziwnym trafem trafiło na posadę akwizytora, choć na nagłówku babka, która do mnie zadzwoniła napisała jasno i wyraźnie TELEMARKETING. Na to facet, że widocznie zaszła pomyłka i tyle było mojej rozmowy i pracy. Szukam dalej. ![]()
Tylko ludzie niestety są chamscy często, od razu odkładają słuchawkę, a najczęściej mówią: "nie, dziękuję", co jest nużące i wiele osób po prostu ma dość 8-godzinnego wysłuchiwania: "nie, dziękuję". To zniechęca też do dalszej pracy, ale wielu się udaje.
a nie pomyślałaś że ludzie mają dosyć odbierania 10 telefonów dziennie,z propozycją zaproszenia na pokaz pościeli,garnków,czegoś leczniczego,a to ofert dotyczących telewizji itd
wiem że to praca,ale niestety ja sama odkładam słuchawkę,długo było tak że słuchałam ,na odczepnego kazałam np wysłać zaproszenie
ale ostatnio zadzwonił do mnie konsultant proponując internet,pół godziny truł mi du*pę jaka to wspaniałą oferta,za każdym razem kiedy ja mówiłam nie dziękuję,on dokładał jakąś promocję,a to niższy abonament,a to więcej GB,w ciągu całej rozmowy powiedziałam chyba 20 razy "nie dziękuję" w końcu odłożyłam słuchawkę bo szkoda było mi czasu na wciskanie mi czegoś czego ja nie chcę,
praca pracą ale natrętnym też nie można być
No tak, jest tych natrętów trochę, ale jednak ludzie powinni zrozumieć, że to czyjaś praca. Jak ktoś coś wciska - to też jest praca i ma płacone za to, ile wciśnie. Umiar trzeba oczywiście znać. Jednak, gdy ktoś dzwoni i zdąży tylko zapytać "Czy mogę rozmawiać z właścicielem telefonu?", i słyszy wyzwiska "wy naciągacze, wy tacy i owacy", to na prawdę świadczy to tylko i wyłącznie o kulturze ludzi po drugiej stronie telefonu. Wykonując 300 telefonów dziennie, przy jakimś setnym słysząc "Nie, dziękuję, życzę miłego dnia pani", to aż się człowiek uśmiecha spośród tych słuchawek ![]()
Z parcy na słuchawce najlepiej wspominam ludzi, z którymi pracowałam
. Naprwde fajna ekipa. A za samą pracą nie przepadałam, ale jest to dobre zajęcie w trakcie studiów (elastyczny grafik). No trochę doświadczenia można zdobyć.
Skąd brałyście telefony?
z książek telefoniczych? tak na chybił trafił?
Kiedyś szukałam pracy na wakacje i byłam na dniu próbnym w telemarketingu. Nie wiem jak nazwac to wspomnienie, ale było dziwnie
Nikt nie chciał wytłumaczyć mi na czym polega dana oferta i promocja tylko kazali usiąść i słuchać innych. O harmiderze i chaosie tam panującym nie wspomne. Wszyscy ci ludzie przekrzykiwali siebie wzajemnie i ja tam siedząc nie byłam w stanie zrozumieć tej oferty tym bardziej, że kobieta obok ktorej siedziałam przez 3 godziny nie przedstawiła ani jednej, bo odbierający odkładali słuchawke. W końcu dali mi telefon do ręki, spis numerów i miałam dzwonic. Wszystko fajnie, ale jak miałam ludziom przedstawić coś czego ja sama nie rozumiałam?
Zaczełam jednak dzwonic i szczerze mówiąc łudzić się, że ludzie i tak nie będą chcieli rozmawiać. Jednak byli i tacy, że chcieli wysłuchać, przynajmniej przez chwile, więc próbowałam tłumaczyć o co chodzi ale naprawde było cięzko, bo jedno pytanie z ich strony a ja nie znałam odpowiedzi i ... po prostu sama odkładałam słuchawke
wiedziałam już, że to praca nie dla mnie, a na pewno nie w takim zespole i z takim nieprofesjonalnym kierownictwem. Ale najzabawniejsza jest końcówka - wykonałam kolejny telefon i kobieta była bardzo zainteresowana, ja mówiłam, plątałam się okrutnie, aż ta pani stwierdzila " ale chwileczke, ja pani w ogole nie rozumiem" na co ja westchnęłam i jej odpowiedziałam "prosze pani ja sama siebie nie rozumiem, miłego dnia". ![]()
Po czym podziękowałam kierowniczce i wyszłam.
Napiszcei dziewczyny w jaki sposób obchodzicie zabezpieczenia telefoniczne? specjalnie zamówiłem usługę nie odbierania tel. zastrzeżonych a i tak dzwonią do mnie z zastrzeżonych i zachęcają do kupna.
Można takie zabezpieczenie obejść???
Można takie zabezpieczenie obejść???
Zabezpieczenie można obejść kontaktując się z firmą, która do Ciebie dzwoni i wycofując zgodę na przetwarzanie danych do celów marketingowo-promocyjnych. Jeżeli zadzwonią pomimo tego to skarga do GIODO. W przypadku firm z którymi nic Cię nie łączy pomaga odebranie telefonu i nie odzywanie się, bo oni po czymś takim wyrzucą Cię z bazy jako nieprawidłowy numer.
P. S. Zabezpieczenie obeszły firmy telemarketingowe, bo co raz rzadziej dzwonią z zastrzeżonego. Zazwyczaj podstawiają numer centrali. Za dużo ludzi zaczęło włączać tą blokadę.
W przypadku firm z którymi nic Cię nie łączy pomaga odebranie telefonu i nie odzywanie się, bo oni po czymś takim wyrzucą Cię z bazy jako nieprawidłowy numer.
U nas tak nie ma, u nas ustawia się, że abonent jest niedostępny, po czym po 3 miesiącach do wszystkich niedostępnych się oddzwania
A ja jak się wkurzę, bo wiem, że ktoś odebrał, ale się nie odzywa, to ustawiam oddzwonienie
Wiem, chamsko się zachowuję, ale po kilku chamskich klientach i mi się uruchamia chęć wkurzenia kogoś
Przepraszam ![]()
A serio, w jaki sposób to działa - nie mam pojęcia. Ludzie się wkurzają, skąd mam ich numer bo PRZECIEŻ MAJĄ ZASTRZEŻONY, a ja odpowiadam tylko tyle, że numer pochodzi z BAZY, bo w rzeczywistości sama tyle wiem.
najzabawniejsza jest końcówka - wykonałam kolejny telefon i kobieta była bardzo zainteresowana, ja mówiłam, plątałam się okrutnie, aż ta pani stwierdzila " ale chwileczke, ja pani w ogole nie rozumiem" na co ja westchnęłam i jej odpowiedziałam "prosze pani ja sama siebie nie rozumiem, miłego dnia". big_smile
Po czym podziękowałam kierowniczce i wyszłam.
W mojej poprzedniej pracy była podobna sytuacja, tylko trochę bardziej niepoprawna politycznie
Jednemu chłopakowi nie szły sprzedaże, był zły, chciał zrezygnować, i na koniec jakiś klient go porządnie wkurzył, bo na cały głos wyrzucił z siebie "aaaa h*j z takimi telefonami", wylogował się, oddał przepustkę i bez słowa wyszedł ![]()
U nas tak nie ma, u nas ustawia się, że abonent jest niedostępny, po czym po 3 miesiącach do wszystkich niedostępnych się oddzwania
A ja jak się wkurzę, bo wiem, że ktoś odebrał, ale się nie odzywa, to ustawiam oddzwonienie
Wiem, chamsko się zachowuję, ale po kilku chamskich klientach i mi się uruchamia chęć wkurzenia kogoś
Przepraszam
Każda firma ma trochę inną politykę i rozwiązania techniczne, ale po czymś takim najłatwiej wylecieć z bazy. Zresztą jeden telefon na 3 miesiące, a 3 telefony na dzień to różnica. Ostawienie oddzwonienia to chamstwo wobec współpracowników, bo klient może odebrać, nawrzucać im, a poza tym zepsuć statystki i też napisać do GIODO co jest bardziej prawdopodobne jak się kogoś wkurzy.
Ostawienie oddzwonienia to chamstwo wobec współpracowników, bo klient może odebrać, nawrzucać im, a poza tym zepsuć statystki i też napisać do GIODO co jest bardziej prawdopodobne jak się kogoś wkurzy.
Można ustawić oddzwonienie prywatne, więc współpracowników się tym nie wkurza
A pracując gdzie pracuję, na umowie śmieciowej, przy stawce wychodzącej niecałe 5 zł na godzinę na statystykach firmy mi kompletnie nie zależy, a już na pewno nie na tym, że klient źle pomyśli o firmie
Jeśli chodzi o "nawrzucanie" pracownikom, to i tak dostajemy po uszach średnio raz na pół godziny więc jeden telefon dużej różnicy nie zrobi.
A pracując gdzie pracuję, na umowie śmieciowej, przy stawce wychodzącej niecałe 5 zł na godzinę na statystykach firmy mi kompletnie nie zależy, a już na pewno nie na tym, że klient źle pomyśli o firmie
Moja pierwsza praca to był typowy telemarketing - 5.46 PLN netto w połowie 2005 r. - nie spodziewałem się, że po 8.5 roku stawki jeszcze spadły... A co do statystyk to byłem z nich rozliczany. Jak ktoś miał słabe wyniki to było odsyłanie do domu, wyrzucanie z projektu czy rozmowa z szefem w najlepszym przypadku.
Moja pierwsza praca to był typowy telemarketing - 5.46 PLN netto w połowie 2005 r. - nie spodziewałem się, że po 8.5 roku stawki jeszcze spadły... A co do statystyk to byłem z nich rozliczany. Jak ktoś miał słabe wyniki to było odsyłanie do domu, wyrzucanie z projektu czy rozmowa z szefem w najlepszym przypadku.
A to oczywiście u nas też tak jest
Im lepiej pracujemy, tym więcej mamy kasy, ponieważ płacone mam podstawę +/- to, co wcisnę. Więc dzieląc całą wypłatę na ilość przepracowanych godzin wychodzi właśnie tyle, ile pisałam. Niestety...
Qr.. wydzwaniają do mnie po kilka razy dziennie
53 2014-03-20 12:02:10 Ostatnio edytowany przez Nemezys (2014-03-20 12:02:46)
Qr.. wydzwaniają do mnie po kilka razy dziennie
Na pewno nie jedni i ci sami. Ludzie są debilami, myśląc, że za każdym razem dzwoni do nich ta sama osoba, wydzierają się, żeby więcej nie dzwonić itd. A my mamy historię kontaktu i widzę, że do tego numeru nie dzwoniliśmy jeszcze. Nie potrafią zrozumieć, że jak ktoś dzwoni sprzedać pościele, zaprosić na spotkanie czy zapytać o abonament telefoniczny to nie jest to ta sama osoba.
Mi raz pewna pani zagroziła, że "jak jeszcze raz do niej zadzwonimy" to zlikwiduje telefon ![]()
54 2014-03-20 13:31:45 Ostatnio edytowany przez jon (2014-03-20 13:36:26)
nie wiem czy te same osoby ale numery tel powtarzają się raz to chyba celowo wydzwaniali, najpierw raz a potem drugi tylko był jeden sygnał i nie zdążyłem podnieść, ale widziałem ten sam numer
wysłałem sms na taki numer, dojdzie? na 612 ....
nie wiem czy te same osoby ale numery tel powtarzają się raz to chyba celowo wydzwaniali, najpierw raz a potem drugi tylko był jeden sygnał i nie zdążyłem podnieść, ale widziałem ten sam numer
wysłałem sms na taki numer, dojdzie? na 612 ....
Nie wiem czy tak jest we wszystkich telemarketingach, ale:
1)często numer wyświetla się jako prywatny, lub taki krótki, na który nie można oddzwonić
2)u nas jest tak, że automatycznie idzie połączenie i jeśli akurat w tej samej sekundzie pójdzie na jednego konsultanta 2 połączenia, to jedna osoba odbierze, a to drugie połączenie zostaje przerwane. Jak dla mnie głupie rozwiązanie, bo nie dość, że dzwonimy, a nagle się rozłączamy, to jeszcze numer często przepada, jako nieaktywny.
3)przeważnie konsultanci nie mają wpływu na to, gdzie dzwonią, bo połączenia idą automatycznie.
mogę takiego kolsuntanta zapytać o firmę i miejscowość? ma obowiązek udzielenia takiej informacji?
Jasne. Masz prawo zapytać z jakiej firmy dzwoni, z jakiego miasta. Tylko pytaj grzecznie ![]()
Jasne. Masz prawo zapytać z jakiej firmy dzwoni, z jakiego miasta. Tylko pytaj grzecznie
Konsultant ściemni przedstawiając się danymi klienta zlecającego projekt jego firmie albo nie odpowie, bo dostanie zakaz od swojego szefa.
Nemezys napisał/a:Jasne. Masz prawo zapytać z jakiej firmy dzwoni, z jakiego miasta. Tylko pytaj grzecznie
Konsultant ściemni przedstawiając się danymi klienta zlecającego projekt jego firmie albo nie odpowie, bo dostanie zakaz od swojego szefa.
Ale klient zaspokoi swoją ciekawość - a o to przecież chodzi
A odpowiedzieć na pytanie musi, od szefa może jedynie dostać polecenie, aby mówić, że dzwoni się z głównej siedziby firmy, a nie gdzieś z jakiegoś pokoju w mieście obok ![]()
Pracowałem w telemarketingu po ukończeniu szkoły, żeby zdobyć jakiekolwiek doświadczenie. Wspominam różnie. Trafiłem na super ekipę, a atmosfera to podstawa. Ale ta monotonia... Zależy też jaki rodzaj telemarketingu ma się na myśli. Połączenia przychodzące: spoko, można odetchnąć, czeka się na telefon itp. Natomiast tzw. outbound to masakra, 8 godzin gadania bez przerwy tego samego. Człowiek wychodzi z pracy i gadać się nie chcę, cisza wydaje się na zmianę zbawieniem i czymś dokuczliwym. Najczęściej dają umowę zlecenie i jeszcze wołają nadgodziny. Nie wróciłbym do telemarketingu za żadne pieniądze ale na pierwszy raz spróbować można. Wyrobiłem sobie umiejętności interpersonalne, głos mi się obniżył, inaczej też traktuję telemarketerów dzwoniących do mnie. ![]()
61 2014-03-20 19:43:25 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-03-20 19:45:10)
Trafiłem na super ekipę, a atmosfera to podstawa. Ale ta monotonia...
Ja też trafiłem na super ekipę
I nie powiedziałbym, że to była monotonia (PATRZ: rozmowa, którą wrzuciłem). Miałem zaszczyt OSOBIŚCIE poznać Jarosława Ł.:
dawidj90 napisał/a:Trafiłem na super ekipę, a atmosfera to podstawa. Ale ta monotonia...
Ja też trafiłem na super ekipę
I nie powiedziałbym, że to była monotonia (PATRZ: rozmowa, którą wrzuciłem). Miałem zaszczyt OSOBIŚCIE poznać Jarosława Ł.:
Znam to na pamięć
Słuchaliśmy też tego na pierwszym spotkaniu w grupie, na szkoleniu... tak dla rozluźnienia - jak zachować spokój ![]()
Najgorszą formą telemarketingu jest chyba sprzedaż. Dzwoni się po różnych ludziach i próbuje się im coś sprzedać... a później Dział Jakości to odsłuchuje i co chwile cofa sprzedaż, bo załóżmy stwierdzą, że klient chyba nie zrozumiał do końca dalszej formy współpracy. I dzwoń od nowa do tego samego człowieka i mów, że wszystko jest OK, ale rozmowa nie została poprawnie nagrana i jeszcze raz muszę odczytać weryfikację. Wrrr coś okropnego ![]()
Znam to na pamięć
Słuchaliśmy też tego na pierwszym spotkaniu w grupie, na szkoleniu... tak dla rozluźnienia - jak zachować spokój
Czy wiesz gdzie Jarosław Ł. popełnił błąd?
Czy pracę w telemarketningu można traktować jako pracę dodatkową? chciała bym pracować w telemarketingu ale za niedługo będę miała etat
Czy pracę w telemarketningu można traktować jako pracę dodatkową? chciała bym pracować w telemarketingu ale za niedługo będę miała etat
Nie rozumiem. Etat będziesz miała gdzie? Chcesz oprócz swojej pracy dorabiać na słuchawkach? Telemarketing to zazwyczaj praca dodatkowa, przejściowa. Plusem jest elastyczny grafik (przeważnie, bo u mnie np nie ma takiego), więc można pogodzić pracę z czymś innym.
Marioosh, gdzie?