Mam za soba nieudany zwiazek, nieudany romans. Kto czytał ten wie. Ogólnie byli to faceci przy których miękły mi kolana. Z pierwszym byłam bardzo długo, mamy dziecko. Drugi był przygoda, niezapomnianą, cudowną. Ja k teraz na nich spojrze to byli to tacy troche " zimni dranie". ale do czego zmierzam? Interesuje sie mna teraz facet który jest ich całkowitym przeciwienstwem. Grzeczny, wrecz nadskakuje mi, dzwoni, śle smsy, za wszystko przeprasza, ze zle powiedział, ze za duzo za mało...jezu!...az mnie to meczy! Jak dzisiaj rano mi wysłał smsa i znów sie usprawiedliwiał ze jak wczoraj rozmawialismy to wygadywał głupoty bo miał treme to stwierdziłam ze mam dość! Chce stałego zwiazku, chce spedzac czas ze mna, normalnie kandydat na meza! A ja juz jestem zmeczona! Dlaczego mnie nie kreca tacy faceci??? Dziewczyny czy wy tez tak macie? Jak z nim rozmawiam to ziewam. I to nie pierwsza taka sytuacja w moim zyciu...Czy jestem skazana na drani?
Powiedziałam sobie,ze dam mu szanse. Spróbuje. Ale czuje przez skóre ze znów odrzuce "dobry materiał"...