netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

granice agresji

8 odpowiedzi3 036 wyświetleńzałożony przez WitchWitch, 17.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: granice agresji

Mam cudownego chłopaka, z którym planujemy wspólną przyszłość. Spotykamy się od roku i wszystko do tej pory było naprawdę poprawne, gdyby nie wydarzenia z ostatniego miesiąca...
Miałam dość nerwowy okres i potrzebowałam jego wsparcia i pomocy. Spisał się na medal, owszem, ale wydarzyło się też coś, co mnie poważnie nurtuje.
Mianowicie mieliśmy ostatnio kilka niemiłych kłótni (które sprowokowałam). Nie spodziewałam się nigdy takiej reakcji po chłopaku - wrzeszczał, przeklinał, wyzywał mnie od najgorszych a kiedy chciałam go uspokoić i załagodzić sytuację,zaczął na mnie jeszcze bardziej najeżdżać.
Uspokoił się, kiedy się poryczałam.
Minęło parę dni i sytuacja się powtórzyła - zapewniam, że nigdy w życiu wcześniej nie usłyszałam z jego ust takich epitetów w moim kierunku.
Zdecydowałam,że odejdę,że nie ma sensu obojgu tak się męczyć. Wtedy to on się popłakał i poprosił,żebym została i że jakoś popracujemy nad związkiem.
Przyznam,że martwi mnie to zachowanie. Życie to nie tylko upojne chwile, często wdziera się jakiś problem, ludzie mają odmienne zdania i powstają sprzeczki. A co, jeśli kiedyś jakaś przerodzi się w rękoczyn? Mówi,że nigdy by nie uderzył, ale o taką werbalną agresję też go nie podejrzewałam.
W życiu nie można być niczego pewnym. Nie chcę wyjść za mąż za damskiego boksera. Zresztą, za prostaka, dla którego w stresowych sytuacjach jestem "idiotką,zdzirą,szmatą" też nie...
Czy ciągnięcie tego ma sens?

2

Odp: granice agresji

Nawiązując do tematu postu, nie ma żadnej granicy agresji! Agresja to agresja i tylko od was zależy co z nią zrobicie, jak silni jesteście, żeby bezmyślnie siebie nie krzywdzić.
Rozmowa, rozmowa, rozmowa, wzajemna komunikacja, wyjaśnianie sobie wszystko szczerą rozmową - to recepta na bezsensowne wybuchanie argesji i wizyta u specjalisty...
Twój mężczyzna musi wiedzieć jaką krzywde wam wyrządza wybuchając krzykiem i wyzwiskami i musi chcieć nad tym pracować...

3

Odp: granice agresji

moim zdaniem facet po prostu nie wytrzymał każdy ma granice wytrzymałości,. a sama stwierdzilas ze to Ty prowokowałaś kłótnie,poza tym jak dla mnie kłótnie są bez sensu... hmm

4

Odp: granice agresji

Moim zdaniem ten facet ma nie równo pod sufitem. Mówiłaś mu jak bardzo było ci przykro słuchając jak on Cię nazywa?
Żadna z nas nie zasługuje na takie wyzwiska,zastanów się czy warto dalej to wszystko ciągnąć.

5

Odp: granice agresji

Jakis czas temu pewna dziewczyna planowala ,ze swym narzeczonym slub.Przewaznie bylo pieknie i ladnie ,lecz cos w nim jej nie dawalo spokoju ,czula ze on sie swoja ,,dobrocia,,sie tylko tuszuje,postanowila go sprawdzic.Poklocila sie z nim pod byle pretekstem,zeby sprawdzic jak on sie zachowuje podczas ,,sytuacji nerwowych,, i wlasnie chlopak wybuchl ,zaczal ja wyzywac ,i prawdopodobnie ja uderzyl,ale tego nie jestem pewna.Nie mozna twierdzic jak  niuńka26 ,ze go sprowokowalas i chlopak nie wytrzymal,sa pewne granice ,ktorych nie powinno sie przekraczac,jak sie przekroczy to juz pojdzie....to jest tak jak z biciem raz dostaniesz to dostaniesz i drugi raz.Nie wierze w cos takiego,,daj mi szanse ,a sie zmienie,, nie zmieni sie ,on tak reaguje jak jest wsciekly i tego u niego nie zmienisz,on sie przez jakis czas bedzie tuszowal ,az przyjdzie moment ,ze zrobi to samo.Rob jak uwarzasz ,ale bacznie mu sie przygladaj.Kazdy reaguje inaczej ,ale skoro Cie zwyzywal teraz  to co bedzie potem?......

6 Ostatnio edytowany przez Tosia (2010-10-18 14:01:06)

Odp: granice agresji

Uspokoił się, kiedy się poryczałam.
Minęło parę dni i sytuacja się powtórzyła - zapewniam, że nigdy w życiu wcześniej nie usłyszałam z jego ust takich epitetów w moim kierunku.
Zdecydowałam,że odejdę,że nie ma sensu obojgu tak się męczyć. Wtedy to on się popłakał i poprosił,żebym została i że jakoś popracujemy nad związkiem

WitchWitch, mogłabyś napisać po co/w jakim celu prowokujesz tak emocjonalnie poniewierające Was oboje sytuacje?
Co i komu chcesz udowodnić?


Pytasz czy go zostawić, a ja myślę, że znasz już odpowiedź, a teraz prowokując go po prostu "fabrykujesz" argumenty będące uzasadnieniem tej decyzji. Zrywając z nim-jesteś "ta zła" ale gdy on przekracza granice-on jest "zły" a Ty stajesz się "ofiarą".

Weź odpowiedzialność za siebie i jeśli nie chcesz z nim być-odejdź. Oszczędź i jemu i sobie tych burzliwych momentów, które w tej chwili sama aranżujesz...
Chyba, że na tym polega wg Ciebie bycie razem...;/

7

Odp: granice agresji

klotnia -klotnią, ale to nie powod by ,byc zwyzywanym od najgorszych.....

8 Ostatnio edytowany przez Tosia (2010-10-18 18:34:22)

Odp: granice agresji

Nie chcę go bronić, bo agresja-również słowna nie jest w porządku. Ale równie nie w porządku jest prowokacja i targanie cudzymi emocjami.
A! I przeczytałam inny temat WitchWitch, dotyczący związku ...i przyznam, że to co robisz WitchWitch bardzo mnie niepokoi. Wasz związek podpada pod toksyczny...i mam wrażenie, że taki Ci podświadomie odpowiada. Szukasz mocnych wrażeń i dążysz do tego by je mieć-w bardzo destrukcyjny sposób->chcesz być "sponiewierana".

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026