Witam wszystkich.
Dziś znowu ten dzień. Siedzę i jestem w rozsypce.ile jeszcze razy przez to przejdę??Ile będę znosiła to ja i moje dzieci...
Wczoraj czekałam na niego bo miał wrocić po pracy. Spóżnił się kilka godzin ,ale pomyślałam został na nadgodzinach...I wrócił po 22 kompletnie zalany,oszukując w żywe oczy ,że przecież jest trzeżwy. Otworzyłam drzwi,kazałam wyjść. Poszedł,ale wrócił-walił w drzwi nie wpuściłam. Od rana powtórka.
Taki scenariusz powtarza się regularnie,co jakiś czas. Z reguły wtedy,kiedy zaczyna się układać-zaczynam powoli znowu mu ufać.
Nie mam już siły,każda taka sytuacja kosztuje mnie tyle,że jestem w totalnej rozsypce.Ile jeszcze razy przyjmę go pod swój dach??
Podobne tematy
Może zamiast przyjmować go pod swój dach po prostu powiedz mu, że jeżeli z tym nie skończy ty nie wpuścisz go do domu, że skończy się cała sielanka, pokaż mu, że tak na prawdę poradzisz sobie bez niego, jeżeli zależy mu na Tobie, dzieciach to postara się [bo nie oczekuj od niego, że z dnia na dzień się zmieni] zmienić. Jeżeli tego nie zrobi to, cóż... rozstań się z nim, wiem, że to może być dla Ciebie ciężkie, ale zastanów się czy chcesz by tak wyglądało Twoje życie?
Nie chcę takiego życia. To ogólnie jakiś koszmar. Już tyle razy dawałam mu szansę. A bez niego doskonale daję sobie radę. Nawet lepiej niż z nim, bo mniej kasy idzie. On raz da dziesięć nie. Wiecznie traci pracę, ale nie pozwala mi odejść. Dziś pobił naszego wspólnego kolegę, bo biedak napatoczył sie przypadkiem. Zadzwonił rano usłyszał,że płaczę,a sytuacje zna, zapytał czy ma przyjść. Powiedzialam,że tak i pech spotkali się. Awantura, bicie i wyzwiska. Czekałam tylko aż napluje mi w twarz...Na szczęście nie zrobił tego. i to mnie obarcza winą za wszystko to co się dzieje.
4 2010-10-14 22:57:23 Ostatnio edytowany przez empatyk (2010-10-14 23:04:48)
Agusia .........na forum uzyskasz dużo wsparcia ,ale jak sama piszesz .................................. jestem w rozsypce i to upijanie sie męża powraca jak bumerang.
oraz ,że wystepuje przemoc fizyczna a to jest równia pochyła.
W każdym większym mieście są poradnie przeciwalkoholowe, ośrodki terapii uzaleznień które udzielają pomocy w podobnej sytuacji ,udaj sie tam.Tu masz link pomoże ci on określić swoją sytuację http://www.biomedical.pl/nalogi/wspoluz … e-193.html
pozdrawiam
To skoro bez niego ci lepiej, to po co z nim jesteś? Warto tak się męczyć?
Agusia 31
To, że on od czasu do czasu staje się normalny i jest dobrze to nic nie znaczy. Bez fachowej pomocy taki koszmar będzie się powtarzał. Za każdym razem jak przyjmujesz go znowu, to on utwierdza się w przekonaniu, że może wszystko, bo Twoje prośby, groźby to tylko zwykła paplanina i nic więcej. Piszesz, że jest Ci lepiej bez niego, to jest już duży sukces, to jest początek do tego żeby zacząć myśleć i dbać o siebie. Jego na siłę nie zmienisz, siebie i swoje myślenie owszem. Musisz być stanowcza. Alkoholik ma inny tryb myślenia i dopiero jak spadnie na samo dno, jak straci wszystko to może się opamięta. Wiem jak ciężko patrzeć jak ukochana osoba się stacza ale nic na to nie poradzisz. Wyrzuć go z domu i dopiero jak zacznie się leczyć, nie od razu, terapia da efekt to pomyśl czy jeszcze chcesz z nim być. A jak nie będzie chciał się leczyć to niech się stacza ale już sam. Niech nie ciągnie Ciebie i dzieci na dno.
7 2010-10-15 08:22:21 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-10-15 08:26:14)
Agusia szukaj pomocy fachowej. Przemyśl czy chcesz takiego życia dla siebie i dzieci. Jeśli nie chcesz -nie czekaj, działaj.
Nie łudź się , że on sam się zmieni, bo się nie zmieni się od tak. Ty musisz być twarda, poczytaj o twardej miłości, idż do ośrodka dla współuzależnionych.
Obarcza Cię winą? Dziewczyno nie przybieraj sobie tego do głowy, zawsze tak robią, są słabi i muszą kogoś winnego znaleźć.
Przeszłam podobną historię, ten sam scenariusz, ten sam schemat.
Im więcej im się wybacza, tym na więcej sobie pozwalają bo mają pewność, że nic nie zrobimy, że będziemy to tolerować.
Takie życie okupisz depresją,a przecież masz dzieci, które potrzebują zdrowej mamy. Ratuj się!!!!
Dziękuje za odpowiedzi. Ja wiem co powinnam zrobić. Mój problem polega na tym jak to zrobić?? Jak być twardą.Nie napisałam chyba,i przepraszam,że jestem alkoholiczką. Trzeżwą od wielu miesięcy. A jego zapicia- same rozumiecie...
Agusia i tu masz motywacje. Nich nie pociągnie Cię za ten sam sznur w dół.
Pamiętaj, ze Ty masz zbyt wiele do stracenia, masz dzieci, a po nim to może spłynąć jak po kaczce, I zawsze bedzie Cię za wszystko obwiniał, bo Ty jesteś matka, jesteś kobietą.
10 2010-10-16 08:05:16 Ostatnio edytowany przez empatyk (2010-10-16 18:46:42)
Dziękuje za odpowiedzi. Ja wiem co powinnam zrobić. Mój problem polega na tym jak to zrobić?? Jak być twardą.Nie napisałam chyba,i przepraszam,że jestem alkoholiczką. Trzeżwą od wielu miesięcy. A jego zapicia- same rozumiecie...
czyli juz masz 2 problemy i to nie małe
ty masz problem , on ma problrem a w takim zwiazku cieżko i to kobiecie która zawsze ma wieksze poczucie winy i wstydu .................................
........ aha ty dopiero [b] trzeżwiejesz[b] i to tylko parę miesięcy ?
troszeczke więcej pokory wobec nałogu a długa droga przed tobą
dla osoby uzależnionej taki stan jaki opisałaś to jak trzymanie butelki wódki w barku ( barek to twój dom a partner to butelka)
piszesz ...JA wiem co powinnam zrobić....
skoro wiesz co to zrób ..................... nie da sie bezboleśnie i tu twój problem
krok AA 6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru
teraz ty pomóż panu Bogu
to dla ducha .........ślady na piasku
We śnie szedłem brzegiem morza z Panem
oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia.
Po każdym z minionych dni zostawały na piasku
dwa ślady mój i Pana.
Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
odciśnięty w najcięższych dniach mego życia.
I rzekłem:
?Panie postanowiłem iść zawsze z Tobą
przyrzekłeś być zawsze ze mną;
czemu zatem zostawiłeś mnie samego
wtedy, gdy mi było tak ciężko??
Odrzekł Pan:
?Wiesz synu, że Cię kocham
i nigdy Cię nie opuściłem.
W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad
ja niosłem Ciebie na moich ramionach.?