aniol_nocy napisał/a:Podczas tego miałam wiele stanów depresyjnych, lękowych, traciłam chęć do życia, moja samoocena jest znikoma, nie umiem się o nic starać, nie umiem mówić prawdy - kłamie.
Mój powiedział, że chce abym poszła się zbadać pod kątem schiofrenii, bo moje postrzeganie świata jest "nie takie jak powinno".
Czy schizofrenia jest "dziedziczna"? Czy ja naprawdę moge......
Szanowna Pani,
psychozy schizofreniczne z całą pewnością są w pewnym stopniu dziedziczne - proszę jednak pamiętać, że na ostateczne wystąpienie psychozy mają zawsze wpływ czynniki:
- biologiczne (konstrukcja emocjonalna i genotyp, a więc i dziedziczenie),
- psychologiczne (Pani osobowość i cechy psychiczne)
oraz społeczne (rodzina, wpływ bliższego i dalszego otoczenia).
Dlatego nie jest powiedziane, że dziecko osób chorujących z pewnością zachoruje - w gruncie rzeczy trudno jest to ryzyko w sposób wiarygodny ocenić. Z całą pewnością określone nieprawidłowości w obrębie każdej z wyżej wymienionych grup czynników ryzyka podwyższają niebezpieczeństwo zachorowania, zaś ich wpływ wspólny jest naprawdę groźny. Mówiąc prościej, oznacza to, że jeśli jest Pani dzieckiem osoby chorującej, słabo radzi sobie Pani ze stresem i w dodatku ma Pani trudną sytuację rodzinną - ryzyko zachorowania może być naprawdę duże.
U osoby predestynowanej do zachorowania (a dzieci osób chorujących należą do tej grupy), ryzyko jest zawsze nieco podwyższone. Dlatego powinna Pani zainteresować się swoim stanem psychicznym - bez paniki i dramatyzowania, ale rzeczowo i odpowiedzialnie. Zwłaszcza, że widzi Pani u siebie apatię, zniechęcenie i brak napędu. Zmiany takie są istotnie niepokojące, zwłaszcza, jeśli nie ustępują przez dłuższy czas i w sposób istotny sprawiają Pani dyskomfort w codziennym życiu.
Polecam kontakt z lekarzem - psychiatrą w Poradni Zdrowia Psychicznego - takie usługi nie kosztują (dostępne są w ramach podstawowej opieki zdrowotnej) a zyska Pani fachową opiekę, wsparcie i pewne poczucie bezpieczeństwa. Specjalistów obowiązuje także ścisła tajemnica zawodowa.
W PZP pracuje zawsze psycholog, który zapewne chętnie poświęci Pani czas i rozwieje wiele Pani wątpliwości.
Na nasze wielkie szczęście do historii odeszły czasy, w których diagnoza "schizofrenii" była miażdżącym wyrokiem. W czasach obecnych psychozy schizofreniczne mają dużo lżejszy przebieg i łatwiej poddają się leczeniu, przede wszystkim wtedy, kiedy pacjent autentycznie zaangażowany jest we własną terapię (to ostatnie jest naprawdę na wagę złota).
Być może pewnym dla Pani pocieszeniem będzie to, że pacjent ze schizofrenią, zwłaszcza na początku choroby, niezwykle rzadko sam szuka pomocy. Sam fakt, że jakaś osoba martwi się stanem swojego zdrowia psychicznego w pewnym sensie dobrze świadczy o jej kondycji psychicznej - pacjent psychotyczny rzadko kiedy uważa, że dzieje się z nim coś niedobrego. I naprawdę rzadko (jeśli w ogóle) z własnej inicjatywy wybiera się do lekarza (brak krytycyzmu wobec własnych objawów chorobowych to właśnie objaw w psychozach podstawowy).
Podejmując kontakt z lekarzem psychiatrą robi sobie Pani wielką przysługę. Z pewnością nie jest Pani skazana na zachorowanie, ale naszym świętym obowiązkiem i niezbywalnym prawem jest dbać o własne zdrowie, zwłaszcza wówczas, kiedy czujemy się zagrożeni. Okresowe kontrole lub po prostu zwyczajna pogawędka z lekarzem na pewno dobrze Pani zrobią, choćby tylko na zasadzie pozbycia się dręczących Panią obaw.
Proszę pamiętać, że nawet ewentualna choroba, wcześnie wykryta daje lepsze rokowanie, niż choroba zaniedbana i nieleczona. A jeśli w porę zasięgnie Pani specjalistycznej porady, da sobie Pani ogromną szansę na dobre życie.
Proszę się też nie dać nikomu straszyć. Ktoś na tym Forum napisał, że schizofrenia to wyrok i brak możliwości posiadania dzieci - nie wiem doprawdy, skąd zwłaszcza to ostatnie przekonanie...
Proszę być dobrej myśli i zadbać o własne zdrowie.
Pozdrawiam serdecznie 