mam ogromny problem...jestem z moim chłopakiem od roku ostatnio pokłóciliśmy się i on powiedział że w naszym związku dzieje się źle i musimy go zakończyc...jestem załamana, nie wiem co zrobic . kocham go jak nigdy nikogo.... nie mogę bez niego życ. chciałabym go odzyskac ale nie wiem zupełnie jak. mooze to też jakaś duma siedzi we mnie bo boję się z nim porozmawiac o tym żebyśmy wrócili do siebie(on sam powiedział że dawanie sobie szansy nie ma sensu) pokłóciliśmy się o głupotę w sumie to ja byłam na niego zła ale nie myślałam że on tak zareaguje. ja nie potrafię bez niego życ pomóżcie mi powiedzcie co mam zrobic
Podobne tematy
podajesz bardzo malo szczegolow, ale powiem tak ![]()
skoro nie mozesz bez niego zyc, to powinnas zdobyc sie i na odwage by z nim porozmawiac. Musisz postaac sie wyjasnic sytuacje, ktore sprawily, ze nie jestescie juz razem. Po roku znajomosci powinien zgodzic sie na spotkanie, nawet tylko po to, aby wyjasnic te kwestie, ktore stanely wam na drodze do szczescia. Moze jest jakis inny powod rozstania niz ta klotnia? wydaje mi sie, ze nalezy zaczac od szczerej rozmowy. jezeli chcesz do niego wrocic to powinnas zrobic ten pierwszy krok.
ale ja się strasznie boję...a spotykac będziemy sie codziennie bo mieszkamy w pokoju obok na stancji ...boję się tego że skoro powiedział że dawnie szansy nie ma sensu to powtórzy to jeszcze raz... ja już sama nie wiem czy to ma sens załamałam się
Katarina skoro zerwał z Tobą przez głupotę to ona była pretekstem tylko do zerwania.
Na ile się da - nie dramatyzuj ( przynajmniej żeby on nie widział). Za to bądz dla niego miła ale bez przesady.
Może jeśli gniew mu przejdzie to postara sie o Ciebie- jeśli to tylko zmęczenie materiału i mu na Tobie zależy.
Nie napisałaś o co chodzi więc jak napisała Ooliska ciężko dojść o co poszło.
poszzło o to że wyszedł z domu i wrócił nad ranem
ja siedziałam i sięmartwiłam o niego a on następnego dnia udawał że nic sie nie stało
w naszym zwiazku najważniejsze jest zaufanie i wolnośc ale rozmawiałam z nim predzej na ten temat i mówił że sie poprawi
to jest tylko mały problem....
Co by mogło się stać gdybyś nie musiała go odzyskiwać?
widać ze brak pokory u ciebie
wiele nie piszesz
traci ten co nic nie robi
W ogóle wydaje mi się, że ta kłótnia to był tylko pretekst. On po prostu Cię nie kocha i nie ma odwagi Ci tego powiedzieć wprost, dlatego wykorzystał pierwszą nadarzającą się okazję do zakończenia związku. Zresztą może sam ją sprowokował?
Współczuję codziennego widywania... Wiem, co to znaczyć ukochaną osobę, a nie móc z nią nawet normalnie porozmawiać...
A po co odzyskiwac kogos na sile ? Przeciez nie zmusisz chlopaka do kochania ciebie. Oczywistym jest , ze napewno z uczuciami do ciebie u niego jest zwyczajnie bylejak. Nie zalezy mu na waszym zwiazku. Wystarczyl doslownie drobiazg aby zrezygnowac z MILOSCI. Naprawde dziewczyno przemysl to i kieruj sie rozsadkiem. Z uczuciami tak niestety bywa ,ze dzisiaj sa a jutro ich NIE MA. MILOSC nie pielegnowana przez obie strony zwyczajnie wygasa.I chocbys stawala na przyslowiowych uszach to nie bedzie dobrze , bo miedzy wami jest milosc jednostronna .A jak dobrze wiesz do milosci trzeba dwojga. Widocznie ty kochalas za WAS dwoje. A to naprawde nie wystarczy. Postaraj sie nabrac do takiego uczucia dystansu . Moze nowa i prawdziwa MILOSC pojawi sie w twoim zyciu szybciej niz myslisz. Wyjdz jej na przeciw a nie zatrzymuj tego czego juz NIE MA. Zycze powodzenia w zapomnieniu o tym co boli.
Wydaje mi sie , ze klotnia nie jest powodem do zerwania , jesli ludziom na sobie zalezy.gdyby Cie kochal , chcialby wyjasnic wszystko i nie zrywalby z takiego powodu.Wydaje mi sie,ze nic na sile , bo do milosci nikogo nie zmusisz.Sam musi chciec i zrobic teraz 1 krok.Rowniez wspolczuje wspolnego mieszkania.