Co działa Wam na nerwy u innych, kiedy jesteście pieszymi/kierowcami/rowerzystami/motocyklistami? Jak myślicie, co jest największą bolączką na polskich drogach?
Podobne tematy
Ja nie mam prawka, jeszcze nie zrobiłam . I chyba nie będę robić, przeraża mnie ta ogólnie panująca agresja, i nie szanowanie drugiego uczestnika ruchu.
Najgorzej razi mnie przyzwolenie społeczeństwa do pijanych kierowców, zabrała bym za złapanie po promilach na zawsze jak zrobi kolizje.
Do tego kierowcy Tirów, o ludzie no jak jadę rowerem a u mnie droga średnia to modle się by dojechać cało.
Rozpychają się bądź myślą że są wielkie ich auta to takiemu Tirowi wolno wszystko.
Jestem bardzo skrupulatna o przestrzeganie przepisów, mój kuzyn zabił dziecko które wyjechało nieprawidłowo zza innego pojazdu. Wiem że to trauma na całe życie. Gdyby jechał wolniej może miało by szanse.
3 2010-10-02 10:05:16 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2010-10-02 10:07:01)
Denerwuje mnie jak widzę, jak ktoś włącza kierunkowskaz wjeżdżając na rondo (jakiś absurd, kto ich uczył jeździć? ) denerwuje mnie gdy idę chodnikiem w czasie ulewy i ktoś całkowicie pozbawiony mózgu nie zwolni przed kałużą. Skutek? Jestem cała ochlapana. Całe szczęście już powoli to się zmienia i kierowcy zaczynają zwalniać, ale są wyjątki. Denerwuje mnie również jak tirowcy wjeżdżają w jakieś wąskie ulice, zazwyczaj osiedlowe żeby jechać na skróty. Np. u mnie. Jest ich tu pełno. Przez to osobówki muszą zjeżdżać na pobocze i czekać jak łaskawy tir przejedzie. Wrrrrrrr....
W tym roku zdaję prawko. Będę zwalniać przed kałużą kiedy widzę, że idzie ktoś poboczem/chodnikiem. ![]()
Tak, to z kałużami to prawda.
Mieszkam tak, że praktycznie nie mam jak wyjść z bramy jeżeli kierowcy nie uważają. I najbliższe 100 metrów mam taki odcinek, że jak nie zwolnią to wskakuję na płoty prawie, żeby mnie nie obryzgali.
Jedyne co mnie w tym śmieszy to to, że tak im ubliżam samym spojrzeniem, że niektórzy na sam widok mojej twarzy dają po hantlach
.
Denerwują mnie też piesi, którzy przechodzą w miejscach zupełnie do tego nie przeznaczonych, jeszcze pitoląc przez telefon. Kompletnie ich nie interesuje, że są na jezdni.
No i - akcja prawdziwa, płakałam ze śmiechu - kierowca, który dopóki pisze sms'a to jedzie 50 na godzinę, a jak już naciśnie "wyślij" przyspiesza do 90 - i tak w kółko
.
Nie, nie jestem kierowca. i jeżeli kiedykolwiek będę to tylko dlatego, ze życie tego wymaga...
Jak myślicie, co jest największą bolączką na polskich drogach?
Dziury i drogówka.
A mnie denerwuje póki co, jak trąbią na elki.
Jak mówi moja instruktorka: Zapomniał wół, jak cielęciem był!:)
Denerwuje mnie jak widzę, jak ktoś włącza kierunkowskaz wjeżdżając na rondo (jakiś absurd, kto ich uczył jeździć? )
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli.
Jak chcesz wjechać na rondo to musisz włączyć kierunek aby zasygnalizowac w którą stronę chcesz jechać. Jak w prawo- parwy kierunkowskaz w lewo-lewy no chyba, że masz zmiar jechac prosto to nie musisz.
Jak zjeżdzasz z ronda zawsze musisz włączyć prawy kierunek!
a czego nie lubię... WYMUSZEŃ ! potem
* Nieprawidłowo zaparkowanych aut
* Wyprzedzania bez wyobraźni ( na trzeciego, na zakręcie, pod górką )
* Jak inny kierowca utrudnia Ci wyprzedzenie
* Bezmyślnych pieszych ( którzy nie korzystają z psów, chodzą nieoznkowni środkiem ulicy itp)
* Nie oznakowanych rowerzystów, którzy nie maja nic odblaskowego i o zgrozo poruszają się rowerem bez świateł
* Pijanych którzy śpią po rowach czasem tylko nogi wystają na drodze...
* Kierowców tira.. oni zawsze zachowują się tak jakby cała droga należała do nich
* Kierowców którzy nie używaja kierunków ( przy wyprzedzaniu, zjeżdżaniu, skęcaniu)
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli.
Jak chcesz wjechać na rondo to musisz włączyć kierunek aby zasygnalizowac w którą stronę chcesz jechać. Jak w prawo- parwy kierunkowskaz w lewo-lewy no chyba, że masz zmiar jechac prosto to nie musisz.
Jak zjeżdzasz z ronda zawsze musisz włączyć prawy kierunek!
Apoteoza, przepraszam, ale to, co napisałaś świadczy o nieznajomości przepisów ruchu drogowego. Włączasz prawy kierunkowskaz wjeżdżając na rondo tylko wtedy, kiedy zamierzasz zjechać na pierwszym zjeździe. W innym przypadku wjeżdżasz na rondo bez kierunkowskazu, a prawy kierunkowskaz włączasz jedynie na krótko przed zjechaniem z ronda.
Nie ma takiej sytuacji na rondzie, która dopuszcza lewy kierunkowskaz, włączenie go na egzaminie państwowym to oblanie egzaminu.
Kodeks Drogowy mówi o obowiązku sygnalizowania zmiany kierunku jazdy. W związku z tym, że rondo jest skrzyżowaniem o ruchu okrężnym obowiązują tu takie same zasady jak na skrzyżowaniu. Czyli:
1. chcesz skręcić w prawo - włączasz kierunkowskaz jeszcze przed rondem
2. na wprost - wjeżdżasz na rondo bez kierunkowskazów, przed zjazdem z ronda za ostatnią możliwością skrętu włączasz prawy kierunkowskaz
3. skręcasz w lewo - wjeżdżając na rondo włączasz lewy kierunkowskaz, a przed zjazdem z ronda za ostatnią możliwością skrętu włączasz prawy kierunkowskaz.
Oczywiście mówię o zasygnalizowaniu przed wjazdem na rondo skręt w lewo. Na rondzie wyłączam lewy kierunek.
Tak uczył mnie instruktor. Egzaminator ani razu nie zrócił mi uwagi, że popełniam błąd włączając kierunek i może ku Twojemu zaskoczeniu zdałam na prawo jazdy za pierwszym razem.
Popytałam się znajomych to podzilają moje zdanie ale wiadomo, że człowiek może się mylić więc poczytałam troche o tym na necie i zdania są podziolene.
10 2010-10-03 16:32:41 Ostatnio edytowany przez tn (2010-10-03 16:36:49)
Denerwuje mnie jak widzę, jak ktoś włącza kierunkowskaz wjeżdżając na rondo (jakiś absurd, kto ich uczył jeździć? )
Żaden absurd, tylko informacja dla innych. Mało kto zna przepisy ruchu drogowego (mało kto je w ogóle widział na oczy, bo do zdania testu są zbędne), gdyż nadają się w większości wyłącznie do określania winnego po fakcie. Na drodze obowiązuje (w kolejności):
1. prawa dynamiki Newtona
2. common sense
3. przepisy
Legaliści to druga, po ludziach bez wyobraźni, najliczniejsza klientela warsztatów blacharskich.
Tak uczył mnie instruktor. Egzaminator ani razu nie zrócił mi uwagi, że popełniam błąd włączając kierunek i może ku Twojemu zaskoczeniu zdałam na prawo jazdy za pierwszym razem.
Popytałam się znajomych to podzilają moje zdanie ale wiadomo, że człowiek może się mylić więc poczytałam troche o tym na necie i zdania są podziolene.
Apoteoza, ironia jest zbędna. Mówię Ci jedynie, że za taki manewr nie zdaje się egzaminu w WORDzie w Szczecinie i nie jest to anegdota z zamierzchłych czasów
Mój A. robi teraz prawo jazdy i uczony jest dokładnie tak samo jak ja. Rozmawiał o tym jeszcze dziś z instruktorem. Dodam, że uczyliśmy się u zgoła innych instruktorów, w dużym odstępie czasu od siebie. Więc zdziwienie Cupry wcale mnie... Nie dziwi ![]()
Kierowców, którzy jeżdżą po rondzie z lewym kierunkiem w swoim mieście w ogóle nie widuję, a jeżdżę codziennie i raczej by mi to nie uciekło ![]()
Podstawowe pytanie brzmi, kiedy robiłaś prawo jazdy? Ponieważ pewne rzeczy się zmieniają i stanowisko ośrodków egzaminacyjnych również może ulegać zmianie.
Internet jest w tym temacie kiepskim źródłem informacji, ponieważ w dużej mierze wypowiadają się w nim kierowcy, z których każdy ma swoje nawyki. Więc Jan Kowalski, który lubi po rondzie jeździć pasem zewnętrznym nawet, gdy zawraca może pisać, że tak jeździć należy.
nadają się w większości wyłącznie do określania winnego po fakcie
I właśnie Ci legaliści później wystawiają rachunki tym, którzy przepisy mają... Głęboko
Bo możesz uznać, że "common sense" nakazuje, ale po przyjeździe policji będziesz jednak zmuszony zapłacić za szkodę. Powodzenia ![]()
Nie jestem zwolenniczką jeżdżenia 40 na godzinę tam, gdzie taki znak postawiono, a warunki na drodze i sama droga mówią coś innego. Ale olewanie pewnych zasad ruchu drogowego to już właśnie brak wyobraźni.
O a to ciekawe... bo ja też (jako pasażer) jeżdżę czasem po Szczecinie i właśnie pamiętam taką sytuację, że kierowca przed nami odpalił kierunkowskaz w prawo.
Huknęłam wtedy śmiechem, bo przecież gdzie ma pojechać?! W lewo?!
Na co Matula mnie oświeciła, że Pan jest uprzejmy i nas informuje gdzie jedzie, i że w sumie to ją tak uczono (fakt - ze 20 lat temu).
Potem mocno na to zwracałam uwagę. I... sporo kierowców tak robiło. Przynajmniej ja często takich zaobserwowałam.
Z premedytacją również zwracałam uwagę na wiek pasażerów. Nie byli to tylko i wyłącznie ludzie w kwiecie wieku (50).
13 2010-10-03 18:25:12 Ostatnio edytowany przez tn (2010-10-03 18:53:28)
I właśnie Ci legaliści później wystawiają rachunki tym, którzy przepisy mają... Głęboko
Jeżeli już komuś wystawiają rachunki to nie sprawcy, tylko innym kierowcom w ramach kolektywnej odpowiedzialności płatników ubezpieczenia OC. Poza tym "racje moralne" nie rekompensują w żaden sposób dezorganizacji kilku tygodni, pieniędzy wydanych na taksówki, stania w kolejkach w kompanii ubezpieczeniowej, wyzierającej spod lakieru szpachli i niedomykających się po prostowaniu drzwi, więc nie wiem, dlaczego Ci tak wesoło. ![]()
Bo możesz uznać, że "common sense" nakazuje, ale po przyjeździe policji będziesz jednak zmuszony zapłacić za szkodę.
Mogę, ale wtedy to już nie jest common sense, tylko mistake.
Apoteoza, przepraszam, ale to, co napisałaś świadczy o nieznajomości przepisów ruchu drogowego.
uszczypliwość też jest nie na miejscu.
Internet jest w tym temacie kiepskim źródłem informacji, ponieważ w dużej mierze wypowiadają się w nim kierowcy, z których każdy ma swoje nawyki. Więc Jan Kowalski, który lubi po rondzie jeździć pasem zewnętrznym nawet, gdy zawraca może pisać, że tak jeździć należy.
Przeglądałam kodeks o ruchu drogowym
Podstawowe pytanie brzmi, kiedy robiłaś prawo jazdy? Ponieważ pewne rzeczy się zmieniają i stanowisko ośrodków egzaminacyjnych również może ulegać zmianie.
Prawo jazdy robiłam dwa lata temu. Egzamin zdawałam w WORDzie w Olsztynie. Pytałam się też mojego A. bo jest kierowcą od 10 lat i ma prawo jazdy każdej kategorii jak to z tym jest i powiedział, że jego też tak uczono. Nie poprzestałam na tym i chciałam zasięgnąć więcej informacji w związku z tym bo mam świadomość o ciągle zmieniajacych się przepisach.
Art. 22. ust. 5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.
Kierowców, którzy jeżdżą po rondzie z lewym kierunkiem w swoim mieście w ogóle nie widuję, a jeżdżę codziennie i raczej by mi to nie uciekło
A ja widuję i też jeżdżę codziennie
więc musisz mi uwierzyć na słowo, że to nie jest żaden mój wymysł ![]()
uszczypliwość też jest nie na miejscu.
Cały czas źle mnie odbierasz. W ani jednym miejscu uszczypliwość nie była moją intencją. Po prostu w całym Szczecinie kursanci są uczeni, że jest to niezgodne z kodeksem ruchu drogowego, oblewa się za to egzamin w WORDzie i nie jest to spotykane.
Być może kiedyś inaczej interpretowano przepisy, ten, który w KRD się znajduje i który przetoczyłaś nie jest na tyle precyzyjny, żeby rozwiać nasze wątpliwości, aczkolwiek od interpretacji są właśnie ośrodki ruchu drogowego ![]()
Tak czy inaczej, tematem jest to, co nas denerwuje i czekam na dalsze opinie ![]()
Denerwuje mnie kombinatorstwo w korkach. Kiedy każdemu się spieszy, większość grzecznie czeka tam gdzie powinna, ale niektórzy mają własne koncepcje na korek, np podjeżdżanie wolnym pasem do skrętu jak najbliżej skrzyżowania i wpychanie się na właściwy pas (czyli ten do jazdy prosto, który jest akurat zakorkowany). O wrrr, jaki jak mam wtedy odruch morderczy na takiego kombinatora... Ja też umiem się wpychać, mi też się spieszy, ale nie robię tego, bo mi po prostu głupio przed innymi kierowcami.
Kolejną rzeczą, która mnie irytuje są niektóre zwyczaje kierowców autobusów komunikacji miejskiej. NIENAWIDZĘ kiedy w czasie największych korków kierowca długiego autobusu wjeżdża na resztkach zielonego na skrzyżowanie (no przecież komunikacja miejska ma prawo), z którego nie może zjechać (bo korek), więc stoi jak c*** na skrzyżowaniu i blokuje drogę tym, którzy akurat mają zielone. W sumie to samo robią też kierowcy osobówek, ale im rzadziej się zdarza zablokować wszystkie 3 pasy poprzecznej jezdni...
O właśnie. NAJBARDZIEJ wkurzające.
Długa ulica. Przelotówka do kilku zakładów pracy. Godzina powrotów z tejże (pracy). Roboty na drodze - korek niesamowity, ślimacze tempo. I co jeden baran z drugim robi?
Jedzie lewym pasem pod prąd, a potem w ostatniej chwili uskakuje i zmusza tych po prawej do wpuszczenia go. Czasem nawet zablokuje z tego powodu jazdę tym z przeciwka. Grrr. Ale bluzgam na takich cfaniaków...
Hmm... Włączę się do dyskusji o jeździe po rondzie, bo zdaje się wzbudziła troszkę emocji. Poruszając się po rondzie zjeżdżamy z niego tylko i wyłącznie w prawo (po prostu nie ma innej opcji), przy skręcie należy włączyć prawy kierunkowskaz, aby uprzedzić kierowcę, który jedzie za nami, a być może jazdę po rondzie będzie nadal kontynuował. Lewy kierunkowskaz ma prawo bytu wtedy, gdy rondo ma kilka pasów, a my zjeżdżamy z prawego na lewy. Ale wówczas zmieniamy pas, nie skręcamy, ani tym bardziej nie zmieniamy kierunku jazdy. Choć rzeczywiście jeśli jedziemy po rondzie dłużej niż do pierwszego zjazdu możemy to sygnalizować właśnie lewym kierunkowskazem. Jest to jak najbardziej prawidłowe, choć często pomijane. Dodam, że niezmiennie i wciąż jeżdżę samochodem bezkolizyjnie i bez mandatu już prawie...20 lat
.
19 2010-10-05 21:14:06 Ostatnio edytowany przez november (2010-10-05 21:17:44)
To ja Wam opowiem sytuację, jaką dosłownie 2 tygodnie temu mieliśmy z facetem na ekspresówce.
W okolicach zjazdu do Wołomina jechał sobie koleś, który nie dość, że jechał całkowicie slalomem, to jeszcze każdemu dosłownie podjeżdżał pod "tyłek". My akurat wykonywaliśmy manewr wyprzedzania ciężarówki, kiedy koleś podjechał i dosłownie usiadł nam z tyłu samochodu i strąbił totalnie. A że my mieliśmy prawo wykonać manewr do końca mogliśmy za chwilę jemu, jako jadącemu szybciej udostępnić lewy pas ruchu. Kiedy mój chłopak odpalił kierunek by powrócić na prawy pas i zaczął kończyć manewr, tamten koleś też wrzucił prawy i z impetem ruszył by wyprzedzić nas... po prawej stronie. Nie dość, że prawie nas stuknął, to po raz drugi zaczął trąbić i machać łapami. Wtedy mój facet się wkurzył i pokazał mu środkowy palec... Cóż. Koleś wtedy nas zaczął wymijać drąc się i stukając w głowę a potem zajechał nam drogę i wyraźnie zaczął zwalniać. Pomyśleliśmy, że ok, nam się nie spieszy, skoro on musi demonstrować brak mózgu, to trudno. Próbowaliśmy go wyprzedzić po jakimś czasie bo na ekspresówce taka mała prędkość przecież stwarza zagrożenie. A ten pajac zajeżdżał nam drogę! (jechało z nim 2 małych dzieci i po prostu latały po całym tylnym siedzeniu). No i tak się stało, że się zatrzymaliśmy. Koleś wyszedł i z impetem do nas ruszył, a był to tak zwany "kark", czyli koleś napakowany. Mój chłopak wyszedł, choć w sumie nie cieszyłam się z tego;/ Tamten go popchnął na samochód i zaczął wyzywać. Wtedy wyszłam z auta i stanęłam pomiędzy nimi. Typ śmierdział wódą i darł się co nie miara. Tylu epitetów to nie słyszałam od dawna... I najlepsze było to, że burzył się o właśnie ten środkowy palec, jak typowy burak, który nie wie na czym tu polegał problem...
Cóż, w każdym razie nie wiedzieliśmy co w tej sytuacji zrobić. Gość ruszył i dalej uprawiał swój slalom i wszyscy mu zjeżdżali z drogi, bez względu na jakim pasie ruchu się znajdowali.
Okazuje się, że w takich momentach trzeba po prostu zadzwonić na policję i podać namiary na gościa ze zwróceniem uwagi na to jak się zachowuje, że jest niekulturalny, stwarza zagrożenie na drodze, jedzie slalomem itp.
Eh, nie zapomnę tego. Dobra nauczka na przyszłość, co robić.
Największą zmorą kierowców jest stan dróg. Poza tym mnie osobiście denerwują rowerzyści bo jadąć ulicą często są zawalidrogami. Czasami nie można ich wyprzedzić bo z naprzeciwka jada inne auta. Ale już najbardziej denerwuje mnie to jak ktoś włącza sie do ruchu i dosłownie wjeżdża gwałtownie przede mną a ja muszę gwałtwonie hamować. A już najgorsze jest to jak ten kto w***ał się przede mnie skręca znów w jakąś poboczną uliczkę po 20 metrach. Ehhhh ![]()
Gdybym była na Twoim miejscu, november, wezwałabym policję. Nie pozwoliłabym, żeby pijany facet wsiadł za kółko, jeszcze w dodatku z dziećmi.
A co do zachowań na drodze, NIENAWIDZĘ jak młodzi (czy tam starsi) kierowcy popisują się swoimi "umiejętnościami" szybkiej i niebezpiecznej dla innych kierowców jazdy.
Zdecydowanie kierunkowskaz przy wjeździe na rondo!
Gdybym była na Twoim miejscu, november, wezwałabym policję. Nie pozwoliłabym, żeby pijany facet wsiadł za kółko, jeszcze w dodatku z dziećmi.
A co do zachowań na drodze, NIENAWIDZĘ jak młodzi (czy tam starsi) kierowcy popisują się swoimi "umiejętnościami" szybkiej i niebezpiecznej dla innych kierowców jazdy.
No owszem, teraz o tym wiem. Widzisz, skąd miałam mieć pewność, że policja będzie miała "chęć" na interwencję? Tym bardziej, że z drugiej strony nie mogłam mieć pewności, ze rzeczywiście śmierdzi alkoholem, choć był całkiem blisko i odnosiłam takie wrażenie. W każdym razie niestety ale znając formalności przy zgłoszeniu, gość mógłby i tak ujść policji, a nic mu się nie udowodni, kiedy np. nie ma zdjęcia - chyba, że inni uczestnicy ruchu też na to zwrócili uwagę.
A niestety facet miał takie gabaryty, że nie było opcji go zatrzymać.
Wspomniałam o tym, bo już kiedyś słyszałam podobny przypadek od mojej znajomej, która znalazła się w podobnej sytuacji. Kiedy miała podejrzenia, że facet jest pijany, zadzwoniła na policję. Przyjechali natychmiast, sprawa skończyła się w sądzie. Od tej pory jest uczulona na tego typu przypadki, w tym uczuliła także mnie. Trzeba reagować, mimo wszystko, bo nie wiadomo, co by mogło się stać, gdyby taki kierowca został bezkarny i w przyszłości kogoś potrącił.
Masz rację, tylko po prosty będąc na drodze ekspresowej, jakoś mało się spodziewałam, że spotkam się z szybką reakcją.
Dodam, ze we wrześniu po stłuczce czekałam na policję ponad 3 godziny...
Każdy znajomy jakiego znam to się śmieje z takich którzy wjeżdżają na rondo włączając kierunkowskaz. Rozumiem, że zjeżdżając z niego włączyć go musi by zasygnalizować w którą drogę zjeżdża. Ale po co włączać kierunek wjeżdżając na rondo? Bezsens. Przecież logiczne, że wjedziemy na rondo. Chyba, że jest jakaś droga tuż przed rondem w którą chcemy wjechać to oczywiście kierunek jak najbardziej.
W czasach mojego kursu "L" (jakieś 7 latek temu) instruktor mi tłumaczył, że stara szkoła jazdy każe włączyć kierunkowskaz w lewo przed wjazdem na rondo jeśli chcemy skręcić w drogę, która z tego ronda w lewo prowadzi, natomiast "nowa szkoła" mówi, że wjeżdżamy na rondo bez kierunkowskazu i używamy tylko prawego w momencie jak zjezdżamy z ronda lub na zewnętrzny pas w przypadku rond o kilku pasach ruchu.
A ja codziennie chyba moge dopisywać nowe posty o tym co mnie denerwuje u innych uczestników ruchu na drodze. No więc dzisiaj stwierdzam, że strasznie mnie irytują piesi (kiedy ja jestem kierowcą, oczywiście). Otóż złości mnie, kiedy przechodzą przez jezdnię w miejscach niewłasciwych (chociaż tu raczej ubolewam nad ich brakiem wyobraźni), złości mnie kiedy przechodzą, gdy mają czerwone światło albo "na resztkach" zielonego. Blokują wtedy piękny czas, kiedy ja mam warunkową zieloną strzałkę w prawo... No i piesi włażący na pasy bez sygnalizacji świetlnej niczym swięte krowy - bez sprawdzenia czy ktokolwiek nie nadjeżdża i czy na pewno zdąży się zatrzymać. A w ten, kto jeździ po Warszawie wie, że jest jedno takie specyficzne miejsce (wiadukt pod Starym Miastem, trasa W-Z) gdzie piesi łażą po pasach cały czas i wieeeelki korek na moście m.in. im zawdzięczamy...
Złoszczą mnie nieoświetleni rowerzyści (często dodatkowo w ubraniach kryjących) na trasach poza miastem i równie tajemniczy piesi szwendający się skrajem mieoświetlonej leśnej drogi.
Mnie denerwuje jak inni jeżdżą bez świateł... U mnie jest strasznie dużo wyjazdów z uliczek, na których, żeby coś zobaczyć, trzeba korzystać z luster drogowych.. A jak taki jedzie bez świateł, to za cholerę go nie widzę w tym lustrze, bo wszyscy wyglądają jakby parkowali... i nie raz już bym miała stłuczkę
Nie bez potrzeby jest nakaz jeżdżenia cały dzień na mijania czy dziennych!! Wrrr
No i jak nie używają kierunkowskazów do zmiany pasa... Wkurza mnie to jak taki łoś sobie metr przed moim pojazdem zmienia pas i nawet tego nie sygnalizuje ![]()
Po prostu w całym Szczecinie kursanci są uczeni, że jest to niezgodne z kodeksem ruchu drogowego, oblewa się za to egzamin w WORDzie i nie jest to spotykane
Jak widać nie tylko mnie tak uczono i jak widać to nie jest żaden fenomen.
Choć rzeczywiście jeśli jedziemy po rondzie dłużej niż do pierwszego zjazdu możemy to sygnalizować właśnie lewym kierunkowskazem. Jest to jak najbardziej prawidłowe, choć często pomijane. Dodam, że niezmiennie i wciąż jeżdżę samochodem bezkolizyjnie i bez mandatu już prawie...20 lat .
instruktor mi tłumaczył, że stara szkoła jazdy każe włączyć kierunkowskaz w lewo przed wjazdem na rondo jeśli chcemy skręcić w drogę, która z tego ronda w lewo prowadzi, natomiast "nowa szkoła" mówi, że wjeżdżamy na rondo bez kierunkowskazu i używamy tylko prawego w momencie jak zjezdżamy z ronda lub na zewnętrzny pas w przypadku rond o kilku pasach ruchu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Być może kiedyś inaczej interpretowano przepisy, ten, który w KRD się znajduje i który przetoczyłaś nie jest na tyle precyzyjny, żeby rozwiać nasze wątpliwości, aczkolwiek od interpretacji są właśnie ośrodki ruchu drogowego
Najpierw sugerujesz mi, że nie mam odpowiedniej wiedzy aby poruszać się samochodem. Potem, że w ogóle nie powinnam mieć prawa jazdy ale co do czego sama nie potrafisz podać fragmentu z KDR, który mówi jednoznacznie jak poruszać się na rondzie.
Rozbieżność w zasadach poruszania się na rondzie wynika z tego, że w kodeksie nie jest opisane jednoznacznie jak mamy poruszać sie na rondzie. Są różne szkoły i praktycznie w każdej uczą inaczej ale ja przynajmniej w żadnym zdaniu nie zasugerowałam Ci, że nie powinnaś mieć prawa jazdy.
Apoteoza, przepraszam, ale to, co napisałaś świadczy o nieznajomości przepisów ruchu drogowego
Ubliżasz mi tylko dlatego, że mam odmienne zdanie co do używania kierunków? Podaj sensowny argument, który potwierdzi Twoją rację a potem dopiero możesz zacząć sugerować mi nieznajomość przepisów ruchu drogowego.
30 2010-11-03 17:46:37 Ostatnio edytowany przez karlayn3 (2010-11-03 18:00:14)
Mnie najbardziej denerwuje gdy:
Sytuacja: Skrzyżowanie.Jest duży ruch,Zielone i powiedzmy rusza kilka samochodów naprzód, z przodu robi sie ciasno, tak że ostatni samochód zostaje jeszcze trochę na skrzyżowaniu i kierowca który jedzie z ulicy prostopadłej nie może wjechac na skrzyżowanie bo tamten wystaje "tyłkiem".
I trąbią! -Nosz ludzie, to nie można chwilę poczekać? Przecież widać że nie ma gdzie się zmieścić to nie rozpłynie się nagle? Strasznie mnie to denerwuje jak trąbią na tych kierowców żeby się "posunęli". Co wszyscy w takiej gorącej wodzie kąpani? ![]()
A jeśli moge dodac cos od siebie na temat kierunkowskazów na rondzie, to u mnie w poblizu sa dwa ronda, na jednym nie włącza sie kierunku (tylko przy zjeździe kierunek prawy), natomiast na drugim juz trzeba. I tak mnie uczył egzaminator i całe miasto tak jeździ. Nie wiem moze to jakieś dziwne rondo
, ale tak jest. Generalnie duzo osób nie łapie tego ronda, jest dość skomplikowane.
Przedewszystkim ta ospałość. Światło dawno zielone a zazwyczaj jakaś oferma stooooi guzdra sie jakby kierownicy szukał. Wnerwia mnie kiedy kierowca nie daje kierunkowskazu, no i oczywiscie wkurza mnie kiedy ktoś jedzie jak ciamajda ewidentnie nie znając przepisów...
32 2010-11-03 20:07:37 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-11-03 20:14:40)
Irytuje mnie wideorejestrator w ?cywilnym? aucie.
Kierowcy, którzy skacząc z pasa na pas, wyprzedzają kolejne auta.
Hrabina/Hrabia na lewym pasie, zapominając, że służy on do dynamicznej jazdy.
Kierowcy, którzy widząc jadący radiowóz - zwalniają, i jadą za nim
(Ludzie powinni wiedzieć, że jeśli radiowóz nie korzysta z sygnałów dźwiękowych i świetlnych jest zwykłym uczestnikiem ruchu.
Można wyprzedzić.
) A najbardziej podnoszą mi ciśnienie kierowcy, którzy nie patrzą w lusterka - bo po co?
Nie ważne, że już z daleka mrugam, włączę kierunkowskaz - Hrabina/Hrabia nie zjedzie. ![]()
Denerwuje mnie jeszcze jak jakiś kierowca wbija mi się w korku ledwo mieszcząc się pomiędzy mną a samochodem poprzedzającym. Od razu mam ochotę wyrwać mu lusterko, cokolwiek.
Jest to zwykłe, bezczelne wymuszenie pierwszeństwa i przez takich egoistów właśnie tworzą się korki i są stłuczki.
Wyprzedzanie w nie dozwolonych miejscach!!! bo na prostej nie mają czym
Haha.
Też racja.
Zgadzam się. Niektórzy starają się wykorzystać zakręty, w tym wszystkie podwójne ciągłe, bo w dozwolonych miejscach się nie da, bo wszystkie inne lepsze fury na to nie pozwolą.
Potwierdzam, też zauważyłam to upośledzenie kierowców. Szczególnie tych młodych.
Podpisuję się pod wszystkim co napisaliście.
Mnie najbardziej wnerwia i zarazem przeraża nieodpowiedzialność kierowców!! Parę dni temu widziałam matkę na siedzeniu pasażera, która na swoich kolanach trzymała ok roczne dziecko!! No ludzie jak tak można??!! przecież ten kierujący ojciec może jechać wolno i w jego mniemaniu ostrożnie ale wystarczy, że inny uczestnik ruchu zaszaleje i walnie na czołowe w ich samochód. Pierwszą osobą, która uderza głową w deskę rozdzielczą jest DZIECKO!! Wkurza mnie strasznie ten brak wyobraźni!! Wystarczy przez moment pomyśleć! Foteliki nie są aż takie drogie ale przecież lepiej kupić dziecku nową bezużyteczną zabawkę, którą po tygodniu walnie w kąt!!
Wybaczcie moje emocje ale naprawdę mnie to strasznie wkurza i chętnie pozabierałabym takim ludziom prawo jazdy albo dzieci!!!!
denerwuje mnie to,że ludzie,którzy nie umieją jeździć - jeżdżą.
Poza tym:
wymuszanie pierwszeństwa, zajmowanie lewego pasa przy prędkości 30 na godzinę,nie patrzenie w lusterka i zero zainteresowania pieszymi, trąbienie na elki(sama niedawno zdałam egzamin,więc wiem jak to denerwuje).
W ogóle nie toleruje nietrzeźwych kierowców.Uważam,że taki kierowca powinien mieć z miejsca zabierane prawko.
Co do nietrzeźwych kierowców mam podobne zdanie do Juliette to są chyba najgroźniejsze stworzenia w ruchu drogowym. Powinni mieć zabrane prawko i dostać spory mandat. Może 1000zł wystarczy? Może niektórzy pomyślą w końcu, że nie krzywdzą i nie stwarzają niebezpieczeństwa w ten sposób sobie, pasażerom ale też innym uczestnikom ruchu. Którzy są niewinni i przypadkowi.
Na trasie - tiry jadącce w kolumnie w taki sposób, że żeby je wyprzedzić trzeba wziąć wszystkie na raz, bo nie ma możliwości zmieszczenia się między jednym a drugim (...i weź tu wyprzedź kolumnę 7 tirów).
To co ostatnio zauważyłam - ludzie montujący sobie w samochodach lampy halogenowe w miejsce zwykłych świateł mijania. Właściwie jest to zakazane - ale ostatnio spotykam coraz więcej takich cwaniaków, którym zależy na jak nalepszym oświetleniu sobie drogi. Ok - tylko że w momencie mijania się w nocy na trasie (ale często też i w dzień) ja jako kierowca jadąćy z naprzeciwka na dobrych 10-15 metrów przed minięciem nie widzę NIC. Nie mówiąc już nic o tym jak okropnie takie lampy odbijają się w lusterkach - i jedyne wtedy wyjście to pozwolenie się wyprzedzić.
Podpisuję się pod wszystkim co napisaliście.
Mnie najbardziej wnerwia i zarazem przeraża nieodpowiedzialność kierowców!! Parę dni temu widziałam matkę na siedzeniu pasażera, która na swoich kolanach trzymała ok roczne dziecko!! No ludzie jak tak można??!! przecież ten kierujący ojciec może jechać wolno i w jego mniemaniu ostrożnie ale wystarczy, że inny uczestnik ruchu zaszaleje i walnie na czołowe w ich samochód. Pierwszą osobą, która uderza głową w deskę rozdzielczą jest DZIECKO!! Wkurza mnie strasznie ten brak wyobraźni!! Wystarczy przez moment pomyśleć! Foteliki nie są aż takie drogie ale przecież lepiej kupić dziecku nową bezużyteczną zabawkę, którą po tygodniu walnie w kąt!!
Wybaczcie moje emocje ale naprawdę mnie to strasznie wkurza i chętnie pozabierałabym takim ludziom prawo jazdy albo dzieci!!!!
Ale co obchodzi Cię co ktoś robi w tym aucie? W swoim aucie!
Dopóki nie zagraża Twojemu bezpieczeństwu, to niech sobie jedzie choćby z gorącą patelnią na kolanach.
Nie rozumiem też nakazu wożenia dzieci w fotelikach, choć moje wszystkie jeździły czy jazdy w pasach. Co to ma wspólnego z bezpieczeństwem innych uczestników ruchu?
A o swoje dzieci każdy dba najlepiej jak może. Zabieranie dzieci pod każdym powodem jest złe. Dzieci są rodziców a nie Państwa.
caameron napisał/a:Podpisuję się pod wszystkim co napisaliście.
Mnie najbardziej wnerwia i zarazem przeraża nieodpowiedzialność kierowców!! Parę dni temu widziałam matkę na siedzeniu pasażera, która na swoich kolanach trzymała ok roczne dziecko!! No ludzie jak tak można??!! przecież ten kierujący ojciec może jechać wolno i w jego mniemaniu ostrożnie ale wystarczy, że inny uczestnik ruchu zaszaleje i walnie na czołowe w ich samochód. Pierwszą osobą, która uderza głową w deskę rozdzielczą jest DZIECKO!! Wkurza mnie strasznie ten brak wyobraźni!! Wystarczy przez moment pomyśleć! Foteliki nie są aż takie drogie ale przecież lepiej kupić dziecku nową bezużyteczną zabawkę, którą po tygodniu walnie w kąt!!
Wybaczcie moje emocje ale naprawdę mnie to strasznie wkurza i chętnie pozabierałabym takim ludziom prawo jazdy albo dzieci!!!!Ale co obchodzi Cię co ktoś robi w tym aucie? W swoim aucie!
Dopóki nie zagraża Twojemu bezpieczeństwu, to niech sobie jedzie choćby z gorącą patelnią na kolanach.
Nie rozumiem też nakazu wożenia dzieci w fotelikach, choć moje wszystkie jeździły czy jazdy w pasach. Co to ma wspólnego z bezpieczeństwem innych uczestników ruchu?
A o swoje dzieci każdy dba najlepiej jak może. Zabieranie dzieci pod każdym powodem jest złe. Dzieci są rodziców a nie Państwa.
I to się nazywa brak wyobraźni! A obchodzi mnie dużo co Ty robisz w swoim aucie, bo jeśli wyleci mi pies na zakręcie i próbując ominąć psa wpadnę na Twoje auto, to pozabijam Twoje dzieci! A nie chcę mieć nikogo na sumieniu. W Twoim interesie jest zadbać aby wszyscy pasażerowie bezpiecznie dotarli do celu.
Pamiętaj, że dzieci są szczególnie narażone na obrażenia nawet podczas kolizji, które występują przy niewielkiej prędkości. Zderzenie przy jeździe zaledwie 20 km/h może mieć fatalne skutki dla nieodpowiednio zabezpieczonego dziecka.
W takiej sytuacji wzrasta niebezpieczeństwo, że zostanie ono wyrzucone z samochodu przez szybę, a wówczas ryzyko utraty życia zwiększa się dziesięciokrotnie .
Poniżej umieściłam ciekawy filmik. Uważam , że warto go zobaczyć. Mam nadzieje, że po obejrzeniu zrozumiesz, że wypadki drogowe NIE OGRANICZAJĄ się tylko do roli pijanego kierowcy.
http://www.youtube.com/watch?v=iatezFC1aFk
ja najbardziej nie lubie tego ze kierowcy nie zatrzymuja ise przed przejsciami dla pieszych
zwlaszcza w deszczu albo jak jest zimno
co im szkodzi? Nie marzna nie mokna a piesi tak...
I to się nazywa brak wyobraźni! A obchodzi mnie dużo co Ty robisz w swoim aucie, bo jeśli wyleci mi pies na zakręcie i próbując ominąć psa wpadnę na Twoje auto, to pozabijam Twoje dzieci! A nie chcę mieć nikogo na sumieniu. W Twoim interesie jest zadbać aby wszyscy pasażerowie bezpiecznie dotarli do celu.
Pamiętaj, że dzieci są szczególnie narażone na obrażenia nawet podczas kolizji, które występują przy niewielkiej prędkości. Zderzenie przy jeździe zaledwie 20 km/h może mieć fatalne skutki dla nieodpowiednio zabezpieczonego dziecka.
W takiej sytuacji wzrasta niebezpieczeństwo, że zostanie ono wyrzucone z samochodu przez szybę, a wówczas ryzyko utraty życia zwiększa się dziesięciokrotnie .
Ale jeśli to ja ich nie zapiełam, to moja wina! Nie Twoja. Ja rozumiem zagrożenia, ale jeżdżąc bez pasów - przyznaje się, że notorycznie to robię, sama ryzykuję.
Coś dorzucę jeszcze. Nie przeszkadza mi kiedy ktoś sobie rozmawia przez telefon prowadząc. Nawet jak go trzyma, choć ja wolę się przełączyć na zestaw lub słuchawkę. Ale kiedy widzę, że jakaś durna baba (najczęściej są to panienki w SUV-ach, porsche, mercedes, lexus) telepie się po rondzie rozmawiając przez telefon, to krew mnie zalewa. Nie stać jej na zestaw głośnomówiący?
Aniu nie rozumiesz! Ok., Tobie nie musi zależeć na własnym życiu ale mi na moim zależy i jeśli ja Cię zabiję to ja pójdę siedzieć do więzienia przez to, że Ty nie zapięłaś pasów . Prawo interpretuje to tak, że to ja nie dostosowałam prędkości do istniejących warunków i to nic, że mogłam jechać nawet 20 km/h . A Ty nie zapinając pasów ryzykujesz życiem i przy głupiej kolizji Ty uderzasz głową o szybę .A jak wiadomo byle uderzenie w głowę jest bardzo niebezpieczne. I przepraszam, że tak się wyrażę ale przez taką osobę jak Ty nie mam zamiaru trafić do więzienia! Ty ? w najlepszym? wypadku zginiesz i o nic się nie martwisz a ja w jednej chwili tracę wszystko, dom, rodzinę i moje życie tylko dlatego, że Ty masz wszystko gdzieś. Chcesz się zabić, Twoja sprawa ale na litość Boską pomyśl za nim wsiądziesz do auta.
Podejrzewam, że nie obejrzałaś filmiku, którego umieściłam, a szkoda. Wiesz, że pasażer siedzący z tyłu nie mając zapiętych pasów podczas wypadku leci do przodu i zabija kierowcą bądź pasażera z przodu? A przecież to tylko głupie pasy?
POLECAM WSZYSTKIM OBEJRZENIE TEGO KRÓTKIEGO FILMU!
Myślisz, że za nieumyślnie spowodowany wypadek, w którym ktoś zginie od razu pójdziesz do więzienia? Nie wydaje mi się.
Myślisz, że za nieumyślnie spowodowany wypadek, w którym ktoś zginie od razu pójdziesz do więzienia? Nie wydaje mi się.
A widzisz Aniu, za spowodowanie wypadku drogowego , którego skutkiem jest śmierć człowieka grozi kara do 12 lat więzienia i nawet dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Jednak to tylko odpowiedzialność karna. Odpowiedzialności moralnej nie da się zmierzyć.
To jest Polska-państwo absurdu...