Jak myslicie drogie Panie, jak to jest? jesli facet ma żone ale i ma tez kochanke to czym to jest spowodowane? czy miedzy zoną a kochanką moze byc rywalizacja? czy zona wiedząc ze maz ma kochanke powinna walczyc za wszelka cene o męża? czy dobrowolnie odpuscic i tym samym dac wygrac kochance??co faceci widza w kochankch takiego ze decyduja sie na romans?
Podobne tematy
ja uwazam ze facet ktory pomimo tego iz przysiegal zonie przed oltarzem milosc, wiernosc i inne fajne rzeczy, posiada kochanke, to dla mnie to jest smiec nie facet.
idac tym tropem dalej- o smiecia sie nie walczy, smiecia sie wyrzuca...
dlaczego faceci-smiecie decyduja sie na romans? ano dlatego, zeby rozbuchac jeszcze bardziej swoje i tak juz rozbuchane meskie ego. mezczyzni maja niski prog nudy, jedna kobieta nie wystarcza im na dlugo.
oczywiscie jest wiele wyjatkow w pelni wartosciowych mezczyzn. ale o nich nie w tym watku ![]()
ja uwazam ze facet ktory pomimo tego iz przysiegal zonie przed oltarzem milosc, wiernosc i inne fajne rzeczy, posiada kochanke, to dla mnie to jest smiec nie facet.
idac tym tropem dalej- o smiecia sie nie walczy, smiecia sie wyrzuca...dlaczego faceci-smiecie decyduja sie na romans? ano dlatego, zeby rozbuchac jeszcze bardziej swoje i tak juz rozbuchane meskie ego. mezczyzni maja niski prog nudy, jedna kobieta nie wystarcza im na dlugo.
oczywiscie jest wiele wyjatkow w pelni wartosciowych mezczyzn. ale o nich nie w tym watku
fajnie to ujęłaś dokładnie wszystko to co myślę na ten temat...
nigdy bym nie walczyła o takiego faceta...nie zniżała się do tego poziomu ...to nie przedszkole
współczuje też kochance....
nie wiem czy ta kobieta zdaje sobie sprawę że po pierwsze nie buduje sie szczęścia na cudzym nieszczęściu no i najważniejsze skoro zrobił taki numer żonie to i jej tym bardziej
boże jakie kobiety są naiwne...i do tego rozpuszczają tych facetów a im to sie już nie tylko w głowie przewraca ale i w du***ie...
mnie przerazaja dwie rzeczy
pierwsza- ze facet czesto zeby zaspokoic swoje chucie i ządze ma w czterech literach kochajaca zone, dziecko/dzieci i idzie po prostu na lewo ulzyc swojemu biednemu malemu spragnionemu narzadowi kopulacyjnemu...
a druga- ze kobieta nie ma za grosz solidarnosci z druga kobieta. tylko kobieta jest w stanie na zimno, z wyrachowaniem odbic drugiej kobiecie meza, rozwalic rodzine, a wsyzstko po to zeby sie dowartosciowac ze jest lepsza niz tamta...
ale jak juz mowilam na wstepie dla mnie tacy ludzie to smieci...
mnie przerazaja dwie rzeczy
pierwsza- ze facet czesto zeby zaspokoic swoje chucie i ządze ma w czterech literach kochajaca zone, dziecko/dzieci i idzie po prostu na lewo ulzyc swojemu biednemu malemu spragnionemu narzadowi kopulacyjnemu...
a druga- ze kobieta nie ma za grosz solidarnosci z druga kobieta. tylko kobieta jest w stanie na zimno, z wyrachowaniem odbic drugiej kobiecie meza, rozwalic rodzine, a wsyzstko po to zeby sie dowartosciowac ze jest lepsza niz tamta...ale jak juz mowilam na wstepie dla mnie tacy ludzie to smieci...
niestety jest mało mężczyzn i dziewczyny zrobią wszystko żeby go mieć...
chociażby z tego powodu co pisałaś - dowartościować się ze jest ładniejsza od żony , że on ją kocha bardziej itp
a to wszystko gówno prawda...
facet powie wszystko na swoją żonę żeby inną zaciągnąć do łóżka...taka jest prawda
ja zawsze mojego narzeczonego mialam za super mezczyzne innego niz wszyscy, a zdarzyla sie historia ktora zmienila to moje zapatrywanie.
zaprosilam kolezanke do siebei, mozna rzec ze przyjaciolke, na wakacyjne praktyki z uczelni, z dobroci serca- bo mi plakala ze nie ma tych praktyk gdzie zrobic.
tak sie sklada ze we wakacje mieszka zawsze ze mna narzeczony. cale 3 miesiace.
no i wyszlo ze sie poklocilismy z nim o cos, i sie nie odzywalismy..
ta moja kur...a przyjacioleczka wykorzystala to zeby sprobowac nas rozdzielic. zaczela sie do niego podwalac z premedytacja, pod moim dachem na moich oczach, a on na to jak na lato... nie wspomne o tym ze laska brzydka jak noc, ze nawet jakby zalozyla worek na leb to bym jej kijem nie tknela.. ale jak widac ego mojego narzeczonego potrzebowalo sie dowartosciowac takim pasztetem... te ich podchody trwaly dwa dni. ja moglam nie istniec. w moim wlasnym domu...
jak laska pojechala w koncu to w domu rozgorzala wojna. omal nie rozstalismy sie.
do tej pory nie potrafimy wyjsc z impasu- ja przestalam ufac, on wychodzi z siebie zeby moje zaufanie odzyskac... nie wiem co bedzie
no tak...nic mnie już nie zdziwi...
może żeby go dowartościować sama mu mów jaki przystojny i w ogóle ach i echchc
żeby nie szukał tego gdzie indziej