Witam,
jestem tu nowa, przed chwilka zalozylam konto. Pisze, poniewaz potrzebuje chyba pomocy.
Czuję się beznadziejnie, nic mnie prawie nie cieszy, nie sprawia radosci..
Nic mnie nie interesuje, chetnie bym spedzala cale dnie w domu i lezala w lozku.
Czuje sie niedowartosciowana, boje sie przyszlosci, a to wszystko zaczelo sie od stycznia tego roku, gdy moj obecny mezczyzna mnie zawiodl(zdradzil mnie z inna kobieta), bardzo bolesnie. Dalam mu druga szanse, staral sie, bylo coraz lepiej az do poczatku wrzesnia..
Wtedy to znow mnie zawiodl (okłamał strasznie, nie zdradzil) i znow zaczelo byc ze mna nie tak, wtedy byl placz, ja nie chcialam byc juz z nim, tzn. serce mowilo mi zostan a rozum zebym zostawila tego czlowieka i nigdy wiecej nie dawala sie ranic, ale jego placz, zapewnienie, ze on juz zrozumial swoje bledy, ze dorósł, ze teraz bedzie wszystko inaczej wziely gore i dalam mu szanse.
On sie stara bardzo, pokazuje mi jak bardzo zaluje, jest strasznie czuly i naprawde nie mam sie do czego przyczepic, jesli chodzi o jego zachowanie, tym razem naprawde widac, ze zaluje.
Ale chyba caly problem lezy we mnie, przez te wszystkie sytuacje czuje sie nikim. Gdy spedzam czas z moim mezczyzna smieje sie, nic mnie nie dreczy, ale gdy jestem sama albo gdy patrze w lustro czuje sie wstretnie.
Nie pociaga mnie juz seks tak jak kiedys, wstydze sie w wlasnego ciala. Chcialabym to wszystko zmienic, meczy mnie to ogromnie, przyjaciolka mowi, ze to wsyzstko samo minie z czasem, ale nic nie mija.
Nic nie jest lepiej. Nie ufam swojemu mezczyznie tak jak kiedys.. czy kiedykolwiek mu zaufam? Boje sie, ze nie. Jestem z nim prawie 4 lata, nie wyobrazam sobie zycia z kims innym, chcialabym sie uwolnic od tego wszystkiego, od tych zlych mysli o sobie. Chcialabym sie dowartosciowac, poczuc dobrze sama ze soba, a przede wszystkim zebym zaufala swojemu mezczyznie na nowo, ale siedzi to we mnie caly czas i nie potrafie wyrzucic tego z siebie.
Prosze o rady, pomoc, albo chociaz o zwyczajny komentarz.